holender2
17.10.03, 19:49
W sierpniu 1941 roku władze niemieckie zorganizowały getto. Usytuowano je w
kwartale ulic Słowiczyńskiej, Górnej, Wysokiej i Koszarowej (obecnie
Kościuszki) na Zamościu. Na obszarze tym skupiono ponad 4200 osób narodowości
żydowskiej. Getto w Siemiatyczach istniało do 2 listopada 1942 roku, kiedy to
zgromadzonych w nim Żydów Niemcy wywieźli do Treblinki. Godnym odnotowania
jest fakt, że miejscowa placówka AK, wiedząc o zamiarze likwidacji getta,
ostrzegła Judenrat (Radę Żydowską), co w konsekwencji spowodowało ucieczkę z
getta ok. 300 Żydów, którzy znaleźli schronienie u okolicznych gospodarzy.
Również miejscowy "Kedyw" AK w grudniu 1942 roku wykoleił pociąg wiozący
Żydów do Treblinki. Jednak z szansy ucieczki nikt nie skorzystał...
Liczbę ukrywających się Żydów, uciekinierów z siemiatyckiego getta,
powiększyła grupa, która dokonała brawurowej ucieczki, przerywając druty z
niemieckiego obozu zagłady w Treblince. Jak wspomniałem wyżej, część
uratowanych Żydów znalazła schronienie u okolicznych gospodarzy. Należy tu
przypomnieć, że za ukrywanie Żydów z rąk Niemców groziła kara śmierci oraz
spalenie gospodarstwa. Stąd postawy wobec ukrywających się były różne.
Pozostali ukrywali się bezpośrednio w okolicznych lasach, tworząc w jakiejś
mierze zorganizowane grupy, niejednokrotnie uzbrojone. Grupy te sporadycznie
utrzymywały kontakt z operującymi w okolicy sowieckimi grupami wywiadowczymi
przysyłanymi z Białorusi. Niezwiązane z żadną organizacją, aby przeżyć,
rabowały okoliczną ludność, dopuszczając się niejednokrotnie morderstw. Motyw
ten przewija się we wspomnieniach lokalnych dowódców partyzantki AK i NSZ.
Jednej z takich żydowskich grup, ukrywających się w okolicach Kłopot,
przewodził niejaki Herszl Szebes. Grupa ta w nocy z 30 na 31 marca 1944 roku
dokonała najścia na dom rodzinny Wilińskich i Siemieniuków, mieszkających na
kolonii czartajewskiej. Jak liczna to była grupa (banda) trudno ustalić,
wszak na tyle zorganizowana, że miała przywódcę oraz środki lokomocji - wozy
konne (po zajściu widziana była w okolicy wsi Grzyby Orzepy). Któryś z
uczestników napadu musiał być znany napadniętym, ponieważ ci ufnie otworzyli
im drzwi domostwa. Po otworzeniu drzwi domownicy zostali zaatakowani nożami i
siekierami (tak wynika przynajmniej z późniejszych oględzin zwłok). W wyniku
zdradzieckiego napadu śmierć poniosło osiem osób (wliczając w to nienarodzone
dziecko). Zamordowani zostali: Jan Siemieniuk - lat ok. 45-50, żona Jana -
Stanisława w zaawansowanej ciąży, ich 3-letnie dziecko oraz Stanisław
Wiliński - lat ok. 70, jego żona Maria - lat ok. 70, i ich synowie: Adam -
lat ok. 30 oraz Jan - lat ok. 15.
W ferworze wywiązanej walki 15-letni Jan zdołał uciec, oprawcy dopędzili go
jednak nad rzeką Kamionką, ok. 1 km od miejsca zdarzenia i tam dobili. Całe
mienie zostało zrabowane, a gospodarstwo spalone. Z całej rodziny uratowały
się trzy córki Stanisława Wilińskiego, które w tym czasie przebywały poza
domem (dwie na robotach w Prusach Wschodnich i jedna w Drohiczynie).
Prawdopodobnie nie był to odosobniony tak drastyczny wypadek związany z
żydowskimi grupami (bandami). Podobny miał jakoby miejsce w Miłkowicach oraz
w Tonkielach.
Niezależnie od motywów, jakimi kierowali się oprawcy, mord pozostaje mordem.
Powstaje również retoryczne pytanie - czy sprawą mordu w Czartajewie nie
powinien zająć się IPN ?
box.zetobi.com.pl/glos_siemiatycz/histor_zydzi_1944.htm