06.04.05, 11:53
sytuacja po śmierci Papieża charakteryzuje się tym, że świat się brata,
zwaśnione kluby piłkarskie również, a na ulicę wychodzą żądni krwi rabusie,
mordercy i gwałciciele (Policja obstawia imprezy kościelne) ..zalecam
ostrożność.. tak, przydługi wstęp, mało astrologiczny i nie o tym chciałam smile

chciałam zapytać czy ktoś Was kiedyś napadł i na jakich aspektach.
W napaściach, rozumując logicznie, powinien brać udział Mars, XII dom.. macie
jakieś koncepcje?

u mnie sytuacja jest taka - napadnięto mnie w życiu 2 razy - wczoraj drugi
raz; pierwszy raz - siedem lat temu bez siedmiu dni (i znowu cykl dziadka
Saturna).

kwiecień jest dla mnie newralgiczny, bo Słońce staje wtedy kwadraturą do
mojego urodzeniowego Słońca w Raku i Księżyca w Koziorożcu. Ale to oczywiscie
za mało. Teraz Saturn jest blisko mojego Słońca i w opozycji do Księżyca,
luźnej już, bo 4 stopniowej. Siedem lat temu był oczywiście w kwadraturze.

Słońce w kwietniu jest w moim VI domu, w opozycji do XII.
Mars wtedy i teraz nie robił nic ciekawego, za to aspekty innych planet
osobistych wyglądają następująco:

WCZORAJ - tranzytujące Słońce, Wenus, Jowisz oraz descendent dnia w
kwadraturze do Słońca, Księżyca, Wenus.

SIEDEM LAT TEMU - tranzytujące Słońce, Księżyc, Merkury, MC dnia w
kwadraturze do Słońca, Księżyca, Merkurego, Wenus.

Zasięg ww kwadratur oczywiście różny, ale żadna z kwadratur nie przekroczyła
max. 6 stopni..

Co ciekawe, przy obydwu datach tranzytujący Merkury ustawił się w trygonie do
Saturna (i fakt, dzięki zachowaniu procesów myślowych wyszłam bez większego
szwanku).

Planety osobiste do osobistych maja szansę częściej strzelać takie kwadratury
niż raz na 7 lat, ale w połączeniu z takim konkretnym położeniem Saturna robi
się niebezpiecznie.

sytuację opisałam, jako ciekawostkę; chętnie usłyszę o napaściach na innych
tranzytach smile

pozdrawiam wszystkich.
fru
Obserwuj wątek
    • makaryna Re: napaści 06.04.05, 12:18
      Ja niezupelnie w sprawie tzw.napasci, ale w sprawie ktora wielokrotnie mnie zastanawiala.
      Temat wypadkow roznego rodzaju. Niektorzy maja wypadki (tu chyba mozna tez podciagnac
      napasc) z bardzo zastanawiajaca czestotliwoscia, a inni wcale.
      Ja naleze do tej drugiej grupy (odpukac w niemalowane). W calym moim zyciu nie mialam
      najmniejszego zlamania, zadnego wypadku samochodowego, zadnej napasci ani innego tego typu
      przypadku. Nie znaczy to zebym byla nadzwyczaj ostrozna, zwlaszcza w dziecinstwie i mlodosci,
      wrecz przeciwnie...uwielbialam chodzic po drzewach i dachach. W wieku powazny juz zaczelam
      uczyc sie jazdy na nartach i mimo bolesnych upadkow w duzych ilosciach nic mi sie nie zlamalo.
      Znam natomiast osobe, ktora wiecznie jest w gipsie, obandazowana, o kulach. Potrafila nawet
      smiejac sie w lazience zlamac zeba o umywalke (!?). Fakt autentyczny, sama bylam swiadkiem i
      oczom swoim nie moglam uwierzyc.
      Dlatego wydaje mi sie, ze pies jest pogrzebany w horoskopie urodzeniowym...tranzyty moga
      jedynie nasilic te tendencje. Ciekawe by bylo przesledzic te sprawe w urodzeniowym.
      • astrofru Re: napaści 06.04.05, 12:52
        wypadki to moim zdaniem trochę inna sprawa, wynikająca często z napięcia
        nagromadzonego w organiźmie, że tak powiem.. I tutaj, rzeczywiście, przyczyny
        szukać należy w radiksie. Ja mam Urana na ascendencie w sekstylu do Marsa i
        kiedy Uran mi tego Marsa przytranzytował po opozycji (uściślenie aspektu co do
        sekundy!!) miałam rzeczywiście dość poważny wypadek rowerowy, po którym do tej
        pory mi cierpi kręgosłup (Uran w radiksie jest w kwadraturze do Saturna, Saturn
        to kościec i kręgosłup; horoskop sporządzony ponadto na chwilę wypadku miał w
        asc. Koziorożca). Drugie jednak przejście Urana przez Marsa (na retrogradacji)
        i trzecie potem, nie było zwieńczone żadnym wypadkiem, bo się spodziewałam i
        uważałam na nadmiar swojej energii.. smile

        wolałabym nie skłaniać się do poglądu, że tendencję do ściągania na siebie
        napaści ma się w radiksie, bo stąd już blisko do stwierdzenia, że każda
        zgwałcona kobieta sama jest sobie winna, bo uskuteczniła jakąs tam prowokację
        (bo ma taki a nie inny charakter = kółko) smile
        • lwi2 Re: napaści 06.04.05, 13:04
          Jak ktoś ma Marsa w 12 domu to ściąga na siebie napaści, to zaobserwowałam, a
          nawet w jednej takiej napaści czynnie uczestniczę. Ale Twój Mars chyba nie tam?
          Lwi
          • astrofru re 06.04.05, 13:12
            nie, mój Mars w X
          • mmk7 Re: napaści 06.04.05, 18:24
            Ja mam Marsa w XII domu i tego u siebie nie zaobserwowałam. Choć zależy, co
            rozumiemy przez napaść.
            • mmk7 Re: napaści 06.04.05, 19:20
              mmk7 napisała:

              > Ja mam Marsa w XII domu i tego u siebie nie zaobserwowałam. Choć zależy, co
              > rozumiemy przez napaść.

              Cofam to... chyba w złą godzinę napisałam....
              • all2 Re: napaści 07.04.05, 02:07
                czy coś się stało? sad
              • makaryna Re: napaści 07.04.05, 09:11
                mmk7 napisała:

                > mmk7 napisała:
                >
                > > Ja mam Marsa w XII domu i tego u siebie nie zaobserwowałam. Choć zależy,
                > co
                > > rozumiemy przez napaść.
                >
                > Cofam to... chyba w złą godzinę napisałam....

                Mam nadzieje, ze w ciagu tej godziny od napisania poprzedniego postu nie zostalas napadnieta ?

                • mmk7 Re: napaści 07.04.05, 09:22
                  > mmk7 napisała:
                  >
                  > > mmk7 napisała:
                  > >
                  > > > Ja mam Marsa w XII domu i tego u siebie nie zaobserwowałam. Choć za
                  > leży,
                  > > co
                  > > > rozumiemy przez napaść.
                  > >
                  > > Cofam to... chyba w złą godzinę napisałam....
                  >
                  > Mam nadzieje, ze w ciagu tej godziny od napisania poprzedniego postu nie
                  zostal
                  > as napadnieta ?
                  >

                  Nikt mnie nie napadł na ulicy, nie okradł ani nic w tym stylu - za to po raz
                  kolejny w ciągu kilku dni zostałam zaatakowana werbalnie. Tyle razy przez ten
                  czas podkopywano moje poczucie własnej wartości, że tym razem wystatrczyło o
                  jedno krzywdzące zdanie za dużo, by doszło do awantury - dosłownie parę minut
                  od napisania mojego pierwszego postu. I zauważam, że jednak dość czesto
                  ściagam na siebie ataki - nie fizyczne, ale słowne. Gdy tylko w otoczeniu
                  znajdzie się niewyżyta osoba, która musi się na kimś "przejechać", to bardzo
                  często trafia na mnie. A już te kilka dni to było coś nie do wyobrażenia.
                  Miałam wrażenie, że nie wolno mi oddychać, bo zaraz ktoś powie, że robię to
                  źle, a w ogóle jak śmiem zabierać innym tlen... uncertain
        • makaryna Re: napaści 06.04.05, 13:27
          astrofru napisała:

          > wypadki to moim zdaniem trochę inna sprawa, wynikająca często z napięcia
          > nagromadzonego w organiźmie, że tak powiem.. I tutaj, rzeczywiście, przyczyny
          > szukać należy w radiksie. Ja mam Urana na ascendencie w sekstylu do Marsa i
          > kiedy Uran mi tego Marsa przytranzytował po opozycji (uściślenie aspektu co do
          > sekundy!!) miałam rzeczywiście dość poważny wypadek rowerowy, po którym do tej
          > pory mi cierpi kręgosłup (Uran w radiksie jest w kwadraturze do Saturna, Saturn
          > to kościec i kręgosłup; horoskop sporządzony ponadto na chwilę wypadku miał w
          > asc. Koziorożca). Drugie jednak przejście Urana przez Marsa (na retrogradacji)
          > i trzecie potem, nie było zwieńczone żadnym wypadkiem, bo się spodziewałam i
          > uważałam na nadmiar swojej energii.. smile

          No wlasnie, Saturn w kwadraturze do Urana. A w jakim domu i znaku ?
          U mnie w radiksie przy niemal samych kwadraturach i opozycjach (lacznie z "wiatrakiem") Saturn
          jest JEDYNA planeta TYLKO z harmonijnymi aspektami !!! Jest w VI domu w Koziorozcu.

          > wolałabym nie skłaniać się do poglądu, że tendencję do ściągania na siebie
          > napaści ma się w radiksie, bo stąd już blisko do stwierdzenia, że każda
          > zgwałcona kobieta sama jest sobie winna, bo uskuteczniła jakąs tam prowokację
          > (bo ma taki a nie inny charakter = kółko) smile

          Daleka jestem od takiego pogladu....pod tym wzgledem jestem radykalna i zeby nawet kobieta
          paradowala nagolasa to napastnik zawsze bedzie napastnikiem.
          • astrofru Re: napaści 06.04.05, 13:55
            Uran na asc w Skorpionie w kwadracie do Saturna w IX w Lwie.

            Ładnie położony Saturn, rzeczywiście, masz dobrze rozwiniętą ostrożność w ten
            sposób.
            • makaryna Re: napaści 07.04.05, 09:23
              astrofru napisała:

              > Uran na asc w Skorpionie w kwadracie do Saturna w IX w Lwie.

              Ten Saturn we Lwie tlumaczylby uraz kregoslupa
              Wydaje mi sie, ze juz fakt posiadania Urana na ascendencie eksponuje Cie na wydarzenia
              hmmm....nieoczekiwane, delikatnie mowiac.
              Gdzies kiedys wyczytalam, ze z drugiej strony ludzie posiadajacy Urana na asc. w zaleznosci od
              ustawienia Chirona maja wlasciwosci uzdrawiania. Z ciekawosci sprobowalam "na oko" okreslic go
              u Ciebie i wychodzi mi, ze masz go w okolicy descendentu....czy to prawda ? Jezeli tak to moze
              rzeczywiscie masz takie predyspozycje ? A jednoczesnie w takim ukladzie w tranzycie na dzien
              napasci mialabys Wielki Krzyz twozony przez urodz. Urana, Saturna, Chirona i tranzytujacego
              Chirona... ale to czysta spekulacja smile
        • panto Re: Spacer przez las i Chrystus... 06.04.05, 15:12
          astrofru napisała:
          > wolałabym nie skłaniać się do poglądu, że tendencję do ściągania na siebie
          > napaści ma się w radiksie, bo stąd już blisko do stwierdzenia, że każda
          > zgwałcona kobieta sama jest sobie winna, bo uskuteczniła jakąs tam prowokację
          > (bo ma taki a nie inny charakter = kółko)

          Kiedyś, gdy spacerowałem przez las – ten las, za którym mieszka ta, którą ponoć
          masz odwiedzić – dużo myślałem o tego typu rozumowaniu. Mam tu na myśli ten
          sposób myślenia, który dochodzi do wniosku, że cała rzeczywistość wobec nas
          zewnętrzna, jak również źli ludzie, którzy się w tej zewnętrznej rzeczywistości
          pojawiają, są wynikiem tego, co w naszym środku. Dużo o tym myślałem, gdyż, jak
          zapewne wiesz, ja mało jak kto inny złość innych potrafię na siebie ściągać i
          jest to przecież dość wyraźnie widoczne w moim horoskopie. Gdzież tego
          przyczyny? Czy to ja jestem winny? A może inni są winni? – te pytania od dawien
          sobie zadaję. Ale wracając do tego spaceru, od którego ten akapit zacząłem: więc
          idąc tak poprzez ten las pomyślałem o Chrystusie, który był bez grzechu, a złość
          innych na siebie ściągnął. Zakładając, że podania o jego istnieniu są prawdziwe,
          należałoby więc odrzucić twierdzenie o powszechnym obowiązywaniu prawa, które
          głosi, że to, co jest na zewnątrz, jest wynikiem tego, co w naszym środku.

          Pozdrawiam z za lasu...
          Panto
          • astrofru Re: Spacer przez las i Chrystus... 06.04.05, 16:12
            hmm.. nie od dzisiaj zapieram się nogami i rękami, żeby nie dać się wciągnąć w
            teologiczno - filozoficzne rozważania na tle astrologii, bo to nie dla mnie..
            sam wiesz. Istnieje związek między tym, co w kółku a ściąganiu na siebie złości
            innych - w przypadku Chrystusa był to określony sposób zachowań, będący
            konsekwencją przekonań, będącymi z kolei wyrazem takiego a nie określonego
            charakteru, które z kolei związane z tym, co w kółku.. i kółko zamknięte.. W
            przypadku Twoim jest podobnie, chociaż jestem daleko od porównywania Ciebie do
            Chrystusa (chroń mnie panie Boże), jak sądzę, ku Twojemu cichemu rozczarowaniu,
            he, he.. (i wybacz mi moją skorpioniastą ascendentową złośliwość). Ale.. gdyby
            jednak przyjrzeć się Chrystusowi, który jest bez grzechu a ściągał na siebie
            złość świata – to właśnie manifestacja konfliktu między tym, co wewnątrz
            (Chrystus) a grzesznym światem zewnętrznym, taka kwadratura. Rodzi się
            napięcie, które musi być wyładowane..

            wiesz, poza tym napaście, o jakich mówię, nie są konsekwencją stanu
            emocjonalnego napastnika do potencjalnej ofiary. Na Ciebie też nikt złości swej
            chyba nie wylewa dopóki się nie odzywasz wink gdyby Chrystus milczał też by
            pewnie było inaczej.. A Panią zza lasu odwiedzę, a jakże, pomacham Ci wtedy zza
            drzew..
            • panto Re: Spacer przez las i Chrystus... 06.04.05, 17:20
              > Fru: wolałabym nie skłaniać się do poglądu,
              > że tendencję do ściągania na siebie napaści
              > ma się w radiksie (charakter = kółko)

              > Panto: należałoby więc odrzucić twierdzenie
              > o powszechnym obowiązywaniu prawa, które głosi,
              > że to, co jest na zewnątrz, jest wynikiem tego,
              > co w naszym środku.

              > Fru: Istnieje związek między tym, co w kółku
              > a ściąganiu na siebie złości innych


              I cóż ja mam Ci na to odpowiedzieć? Przeczytaj uważnie - naprawdę uważnie - te
              dwa Twoje zdania, które zacytowałem. W pierwszym mówisz, że "wolałabyś się nie
              skłaniać do poglądu A" zaraz w drugim dodajesz: "pogląd A jest
              prawdziwy". "Para i kontrpara, konto i dyskonto, cargo i embargo – we łbie mi
              się kręci..."

              Parę rzeczy bym jeszcze dodał..., zresztą nieważne...

              Pozdro
              Panto

              PS. Czyli to jednak "zgwałcona kobieta sama jest sobie winna"?
              • anahella Re: Spacer przez las i Chrystus... 06.04.05, 19:36
                Posluchaj, istnieje cos takiego jak syndrom ofiary. Ci ludzie "sciagaja" na
                siebie nieszczescia bo ich zachowanie krzyzuje sie z poszukiwaniem ofiary u
                przestepcy. W zadnym wypadku nie mozna mowic o winie. Wina jest po stroni
                sprawcy, bo gdybysmy poszli ta droga wybielilibysmy Hitlera i Stalina "bo mieli
                zle dziecinstwo".
                • panto Re: do Anahelli 06.04.05, 19:51
                  anahella napisała:
                  > Posluchaj, istnieje cos takiego jak syndrom ofiary. Ci ludzie "sciagaja" na
                  > siebie nieszczescia bo ich zachowanie krzyzuje sie z poszukiwaniem ofiary u
                  > przestepcy. W zadnym wypadku nie mozna mowic o winie. Wina jest po stroni
                  > sprawcy, bo gdybysmy poszli ta droga wybielilibysmy Hitlera i Stalina "bo
                  > mieli zle dziecinstwo".

                  Anahello, czy to do mnie?

                  Pozdrawiam
                  Panto
                  • anahella Re: do Anahelli 06.04.05, 23:58
                    panto napisał:

                    > Anahello, czy to do mnie?

                    Tak, to bylo odniesienie do:

                    > PS. Czyli to jednak "zgwałcona kobieta sama jest sobie winna"?

                    Nie zauwazylam ze wykasowalam tekst, do ktorego sie odnosilam.
                    • panto Re: do Anahelli 07.04.05, 12:32
                      anahella napisała:
                      > Tak, to bylo odniesienie do:
                      > > PS. Czyli to jednak "zgwałcona kobieta sama jest sobie winna"?

                      Więc wyrażenie, które pojawia się w cudzysłowie, jest moim nawiązaniem do tego,
                      co w tym wątku powiedziała Astrofru:

                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11132&w=22441659&a=22443999

                      W podanym linku Astrofru stwierdza, że "wolałaby się nie skłaniać do...", chwilę
                      po tym, jak włączam się do dyskusji stwierdza już, że "jest właśnie tak, do
                      czego wcześniej się nie skłaniała".

                      Wioskuję z tego, że zaadresowałaś do mnie swój wątek przez nieuwagę, a osobą, do
                      której on się odnosi, jest Astrofru.

                      Pozdro
                      Panto
              • astrofru Re: Spacer przez las i Chrystus... 07.04.05, 11:39
                para i kontrpara = opozycja.
          • makaryna Re: Spacer przez las i Chrystus... 07.04.05, 09:33
            panto napisał:
            "...pomyślałem o Chrystusie, który był bez grzechu, a złość innych na siebie ściągnął. Zakładając, że
            podania o jego istnieniu są prawdziwe, należałoby więc odrzucić twierdzenie o powszechnym
            obowiązywaniu prawa, które głosi, że to, co jest na zewnątrz, jest wynikiem tego, co w naszym
            środku."

            A niby dlaczego ?!
            Abstrahujac juz od tego czy takie "prawo" jest prawdziwe czy nie, dlaczego zakladasz, ze stan bycia
            bez grzechu ( czy jakikolwiek inny stan) zabezpiecza przed reakcja z zewnatrz ( zarowno negatywna
            jak i pozytywna) ?
            Albo to co jest we wnatrz nie jest wynikiem zewnetrznych okolicznosci ?
            • panto Re: Spacer przez las i Chrystus... 07.04.05, 12:23
              makaryna napisała:
              > dlaczego zakladasz, ze stan bycia bez grzechu ( czy jakikolwiek inny stan)
              > zabezpiecza przed reakcja z zewnatrz (zarowno negatywna)jak i pozytywna)?

              Wkładasz w moje usta coś, czego nie powiedziałem. Sądzę więc, że się nie
              zrozumieliśmy...

              Pozdro
              Panto
        • sarna34 Re: napaści 06.04.05, 19:39
          MOżliwe, że wszystko jest w radiksie. Zdarzylo mi się kilka razy być
          napadniętą, choć wyszlam bez szwanku. To byli zboczeńcy, napaść miala charakter
          erotyczny. Często zdarzają mi się, że jacyś pomyleńcy wydzwaniają do mnie,
          grożą - i to także ma charakter erotyczny. Dwa razy próbowano mnie okraść -
          skończylo się na próbach, bo intuicyjnie wyczulam, że coś się dzieje, tak
          jakbym miala oczy na plecach. Możliwe, że wynika to z tego, że mam w 12 domu
          wenus (w trygonie z neptunem w skorpionie), slońce i przy samutkim ascendencie
          merkurego. Z marsa nie może, bo mam go w 3 domu w sekstylu do slońca. Silnie
          reaguję na wszelkie aspekty plutona do księżyca urodzen iowego, bo w horoskopie
          urodzeniowym księżyc jest w 9 stopniowej kwadraturze do plutona. Może pluton na
          mnie tak dziala, bo ostatnia napaść byla na mie jak wiele planet ustawilo się w
          skorpionie tworząc kwadraturę do ascendentu, a mars z wagi utworzyl kwadrat do
          wenus urodzeniowej.
          • all2 Re: napaści 07.04.05, 02:52
            sarna34 napisała:

            Silnie
            > reaguję na wszelkie aspekty plutona do księżyca urodzen iowego, bo w
            horoskopie
            >
            > urodzeniowym księżyc jest w 9 stopniowej kwadraturze do plutona. Może pluton
            na
            >
            > mnie tak dziala, bo ostatnia napaść byla na mie jak wiele planet ustawilo się
            w
            >
            > skorpionie tworząc kwadraturę do ascendentu, a mars z wagi utworzyl kwadrat
            do
            > wenus urodzeniowej.

            tak, niestety, masz rację Sarno. kobiety z nieharmonijnymi połączeniami Pluton-
            Księżyc powinny uważać szczególnie wtedy, gdy Pluton lub Księżyc tranzytowo
            nieharmonijnie dokładają się do planet urodzeniowych. zwłaszcza, jeśli dzieje
            się to przy zaćmieniu.
    • queenmaya Re: napaści 06.04.05, 20:25
      Ja mam bardzo "złowróżbny" horoskop, ale jakoś dziwnym trafem nikt na mnie nie
      napadał. Może z wyjątkiem najbliższych krewnych płci żeńskiej, bo w rodzinie
      panowały zdecydowanie nienormalne relacje (Pluton na Księżycu, lol i to wszystko
      w napiętych aspektach; ale to jest temat na osobną opowieść z gatunku powieści
      grozy).
      Kiedy Uran tranzytował mojego Merkurego dwa razy zdarzyło mi się, że na ulicy
      zostałam zmieszana z błotem przez osobnika chorego psychicznie. Za każdym razem
      był to inny koleś i żadnego z nich w ogóle nie znałam i nie spotkałam wcześniej.
      Nie sądzę, żebym kogoś sprowokowała, bo w ogóle ich nie zauważyłam dopóki sie na
      mnie nie rzucili z bluzgami. Merkury, a więc napaść słowna (szczęście w
      nieszczęściu).
      Kiedy Uran tranzytował mojego Marsa i jednocześnie był w kwadraturze do Saturna
      spodziewałam się istnego końca świata, z zejściem smiertelnym włącznie.
      Skończyło się na lekkiej stłuczce, kiedy znajomy wiózł mnie Żukiem ("napastnik"
      doznał gorszych szkód od "napadniętego" - wiadomo, co Żuk to Żuk).
      Co do sprowokowanego (rzekomo) gwałtu, to Anahella ma rację - istnieje taka
      dziedzina prawa, która nazywa się wiktymologią. Stwierdzono, że ofiarą gwałtu
      padają kobiety o silnie obniżonym poczuciu własnej wartości. Tą "prowokacją"
      jest mowa ciała, które nieświadomie przekazuje informację "jestem ofiarą i nie
      będę się bronić". Oczywiście, gwałt jest gwałtem i zasługuje na stosowną karę.
      • pjopaw Napaści, wypadki i odzwierciedlenie na zewnątrz 06.04.05, 21:25
        Co do napaści to nie wiem - nie zwalałbym na Marsa w XII domu, bo go mam i to w
        retro - nie jest tak źle. Powiem tak - zdarzało mi się to czasami w
        dzieciństwie. Teraz raczej nie, choć nie chciałbym zapeszyć. wink Choć jakby się
        zastanowić - zdarzało się, że już na mnie z nożem wyskakiwali, albo chcieli
        gołymi rękami zadusić. I to całkiem na serio, choć w niewątpliwym afekcie. hmmmmm

        Zdarza się natomiast, że zaczepiają mnie pijaczki, ale to na ogół po to, żeby mi
        się pozwierzać. Bardzo mnie lubią - myślę, że to ten Neptun w pierwszym domu w
        Skorpionie tak na nich działa.

        Wypadki - u mnie ewidentnie robota Saturna. Mam koniunkcję Słońca z Saturnem w
        Baranie (V dom) no i niestety, kręgosłup połamany w wielu miejscach (nie życzę
        nikomu). Ponadto temu urokliwemu związkowi zawdzięczam też choroby związane
        typowo ze znakiem Barana. Ale to już osobna broszka. Przy okazji mam pytanie -
        czy macie jakieś pomosły na co "zwalić" niezgrabność, że wszystko "leci z rąk"?

        Co do tego co pisze pantomass - myślę, że przypadek Jezusa nie stanowi dobrej
        ilustracji - bo tu, gdy ktoś jest samym dobrem staje się dla innych lustrem, w
        którym widzą zło, często jak w krzywym zwierciadle. kwestii tego, czy świat
        zewnętrzny odzwierciedla to, co się w nas dzieje, czy nie - nie rozstrzygniemy.
        Choć moje osobiste przekonanie jest takie, że tak się dzieje. Co nie oznacza, że
        należy to zawsze rozpatrywać w kategoriach winy czy nie. Ale to na dłuższą,
        filozoficzną rozmowę. Nie na to miejsce i czas. smile

        Pozdrawiam,

        Pjopaw
        • anahella Re: Napaści, wypadki i odzwierciedlenie na zewnąt 07.04.05, 00:13
          pjopaw napisał:

          > Zdarza się natomiast, że zaczepiają mnie pijaczki, ale to na ogół po to,
          > żeby mi się pozwierzać. Bardzo mnie lubią - myślę, że to ten Neptun w
          > pierwszym domu w
          > Skorpionie tak na nich działa.

          Hyyyy, do mnie mowia "szefowo, pozycz zlotowke, bo pic sie chce". Neptun w
          trygonie do Merkurego suspicious

          > na co "zwalić" niezgrabność, że wszystko "leci z rąk"?

          Od razu zerknelam w horoskop kogos mi bliskiego, czlowiek z kolekcji: dac mu
          dwie metalowe kulki, to jedna zgubi a druga zepsujewink

          Trygon Saturna z Marsem i/lub kiwnkunks Saturna do Slonca - moim zdaniem w tym
          przypadku.



          >
          > Co do tego co pisze pantomass - myślę, że przypadek Jezusa nie stanowi dobrej
          > ilustracji - bo tu, gdy ktoś jest samym dobrem staje się dla innych lustrem, w
          > którym widzą zło, często jak w krzywym zwierciadle. kwestii tego, czy świat
          > zewnętrzny odzwierciedla to, co się w nas dzieje, czy nie - nie
          rozstrzygniemy.
          > Choć moje osobiste przekonanie jest takie, że tak się dzieje. Co nie oznacza,
          ż
          > e
          > należy to zawsze rozpatrywać w kategoriach winy czy nie. Ale to na dłuższą,
          > filozoficzną rozmowę. Nie na to miejsce i czas. smile
          >
          > Pozdrawiam,
          >
          > Pjopaw
          • pjopaw Re: Napaści, wypadki i odzwierciedlenie na zewnąt 07.04.05, 15:24
            anahella napisała:

            > Hyyyy, do mnie mowia "szefowo, pozycz zlotowke, bo pic sie chce". Neptun w
            > trygonie do Merkurego suspicious

            Szefowo, to kiedy i gdzie pijemy? wink

            > Trygon Saturna z Marsem i/lub kiwnkunks Saturna do Slonca - moim zdaniem w tym
            > przypadku.

            U mnie odpada - jest za to kwinkunks Saturna do Marsa (bo Saturn ze Slońcem w
            koniunkcji u mnie). smile
            • anahella Re: Napaści, wypadki i odzwierciedlenie na zewnąt 08.04.05, 03:14
              pjopaw napisał:

              > Szefowo, to kiedy i gdzie pijemy? wink


              zle pytanietongue_out Nie "kiedy i gdzie", tylko "co" tongue_out Herbaty smakowe i biale
              renskie. Innych opcji chwilowo w pakiecie podstawowym braksmile


              > U mnie odpada - jest za to kwinkunks Saturna do Marsa (bo Saturn ze Slońcem w
              > koniunkcji u mnie). smile

              U mojego brata trygon, u Ciebie kwinkunks. Dla mnie kazdy aspekt tych dwoch
              planet moze dawac "psuje". Mars to zrecznosc, Saturn ograniczenia.

              Ale zastanawiam sie tez nad aspektami Ksiezyca.
        • romy_sznajder Re: Napaści, wypadki i odzwierciedlenie na zewnąt 08.04.05, 01:08
          > czy macie jakieś pomosły na co "zwalić" niezgrabność, że wszystko "leci z
          rąk"?

          Neptun z Marsem w koninkcji, a może Księżyc w Rybach?
          • queenmaya Re: Napaści, wypadki i odzwierciedlenie na zewnąt 08.04.05, 01:14
            > > czy macie jakieś pomosły na co "zwalić" niezgrabność, że wszystko "leci z
            > rąk"?

            Jak "z rąk" to chyba Merkury? Mnie tak leciało w dzieciństwie, miałam grabiane
            ręce, co doprowadzało moją babcię-nauczycielkę do czarnej rozpaczy. Mój Merkury
            jest w koniunkcji z jednej strony z Neptunem, a z drugiej z Saturnem. Czyli z
            jednej strony nieuwaga, zagapianie się, a z drugiej sztywność i pokraczność.
            Z wiekiem troche mi przeszło, ale mistrzem rękodzieła nigdy nie będę.
          • dori7 Re: Napaści, wypadki i odzwierciedlenie na zewnąt 08.04.05, 01:15
            romy_sznajder napisała:

            > > czy macie jakieś pomosły na co "zwalić" niezgrabność, że wszystko "leci z
            > rąk"?
            > Neptun z Marsem w koninkcji, a może Księżyc w Rybach?

            Ksiezyc w Rybach - owszem, zawsze musi miec zapasowy komplet szklanek w domu,
            bo jakos tak lubia sie tluc; potyka sie czesto o wlasne konczyny - co robic,
            duzo ich, az cztery i kazda robi, co chce; wchodzi na rozne obiekty, przeciez
            tak trudno je zauwazyc; upuszcza wszystko, gdyz zawsze zapomina, ze cos
            trzymal; ale jesli ze sciany bedzie spadal ukochany porcelanowy talerzyk po
            prababci, to Ksiezyc w Rybach bedzie akurat stal pod nim szukajac czegos w
            otwartej torebce, zeby talerzyk mial gdzie cudem wyladowac tongue_out
            • romy_sznajder Re: Napaści, wypadki i odzwierciedlenie na zewnąt 08.04.05, 04:39
              niekorzystne aspekty marsa i neptuna są ekwiwalencją ks. w Rybach.
              Zdaje się, że coś jeszcze, pomyślę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka