Dodaj do ulubionych

ktos zle mi zyczy

28.12.08, 22:53
witam, potrzebuje porady
od jakiegos czasu w naszym zyciu zle sie dzieje, ciagle mamy pod
gorke, ciagle jakies klopoty, problemy, nie mamy chwili spokoju, nie
wiem czy to pech a moze ktos nam zle zyczy, jesli tak to jak temu
zaradzic
Obserwuj wątek
    • angelbell Re: ktos zle mi zyczy 29.12.08, 09:33
      Jezeli chcesz jakichkolwiek rad to opisz co sie dzieje. Twoj post w
      zasadzie niczego nie wyjasnia, wiec i powiedziec trudno
      cokolwiek.Powodow moze byc wiele, moga byc w Was lub na zewnatrz lub
      i to i to.
      • lybka1980 Re: ktos zle mi zyczy 29.12.08, 22:43
        wiesz w zasadzie na kazdej plaszczyznie w naszym zyciu mamy pod
        gorke, co jakis czas musimy zmienic auto bo albo sie popsuje albo
        mamy jakis wypadek czy stluczke, a jezdzimy naprawde uwaznie i
        ostroznie ze wzgledu na naszego synka, ktory zazwyczaj z nami
        podrozuje, mamy tez pecha w kwestii pieniedzy, o znajomych lepiej
        nie wspominac, wiekszosc z nich niestety patrzy nie dalej jak tylko
        na czubek wlasnego nosa, oczekuja z naszej strony wielu wyrzeczen w
        zamian nie mowiac nawet "dziekuje", ogolnie mowiac, co chwila cos
        sie psuje, gubi, caly czas musimy o wszystko walczyc, staramy sie
        myslec pozytywnie, mowimy, ze jutro bedzie lepiej ale zazyczaj kazdy
        kolejny dzien przynosi nowe klopoty, dlatego mam wrazenie ze ktos
        nam zle zyczy
        • angelbell Re: ktos zle mi zyczy 01.01.09, 13:24
          Hmm..czytalam pare razy Twoj post. Nikt go nie skomentowal i chyba
          wiem dlaczego. Post tchnie odgornym stwierdzeniem "miedzy wierszami"
          ze jest jak jest, pech tez jest ( a wiec cos magicznego,
          pozostajacego poza Waszym wplywem ), i sprawa jest jakos tam
          zawiniona przez kogos, Wy zas nie macie z tym nic wspolnego,
          najpewniej inni ludzie i ich zle zyczenia. Otoz nie, nie jest tak.
          Jak przeczytalam post, to jak formulujesz przekaz informacji (
          krotko bo krotko, ale jak myslimy tak i piszemy) to widze ze macie
          szanse z powodzeniem ten schemat kontynuowac obojetnie gdzie sie
          znajdziecie i w jakim srodowisku. Kiedy piszesz, mowisz o pechu to
          od razu zaklada sie, ze to jest cos co Cie dotyka z zewnatrz,
          moze "z gory" a Ty sama nie masz ani na to wplywu ani nie masz w tym
          udzialu. Otoz nie jest tak- nie ma czegos takiego jak pech. Jak
          myslisz, jak mowisz, tak i Ci sie dzieje. Niewazne czy jestes
          swiadoma tego czy nie, to dziala i tak. Po pierwsze spojrz u siebie
          i Twojego patrnera na rodzicow, na ich stosunek do kwestii
          pieniedzy, dobrobytu, istnienia czy nieistnienia pecha, relacji z
          innycmi ludzmi ( krewni, znajomi) . Jak tam bylo, tak i dzieje sie
          odruchowo w Was najprawdopodobniej gdyz sa to przekonania jakimi sie
          nasiaka od lat wielu, az czlekowi zdaja sie byc normalnoscia. Czesto
          corka mowi takimi samymi okresleniami jak matka ale tego nie widzi,
          zapytana zaprzeczy, dopiero jak ktos zacytuje i wskaze podobienstwa
          to z oporami, czasem ze zdziwieniem, przyzna ze cos w tym jest.
          Jezeli co chwile cos sie psuje, gubi, rozsypuje to z
          reguly "ukrytymi psujami" jestesmy my sami czy raczej
          nasze "zyczenia". Polecam "Potege podswiadomosci" Murphy'ego,
          ewentualnie uproszczenie wielkie jak instrukcja techniczna- Rhonda
          Byrne "Sekret". "Sekret" jest wybitnie uproszczona i przetworzona na
          modle amerykanska ( bo oni kochaja poradniki "krok po kroku") wiedza
          z Murphy'ego, wiec ja polecam szczegolnie goraco te pierwsza
          pozycje. Nie wystarczy przeczytac- trza przemyslec, stanac przed
          lustrem i zobowiazac sie do przestrzegania regul przestrojenia sie w
          zyciu na inne funkcjonowanie. Ze roboty duzo? A duzo, ale skutki
          warte. Poza tym dotyczy to tak Ciebie jak i partnera - jesli macie
          zamieszanie wielkie i podobne o nim zdanie to znaczy ze kumulujecie
          te efekty oddzialujac wzajemnie na siebie. To tyle- na forum ksiazki
          napisac sie nie da, sprawa jest jak infekcja ogolna a sprawca moze
          byc kilka "bakterii". Po co opisywac ogolny charakter ich
          oddzialywania skoro mozna wylapac i ukatrupic mikroorganizmy.
          • vickydt Re: ktos zle mi zyczy 05.01.09, 08:48
            podpisuje sie 4 łapami. Moj ojciec tak ma że wiecznie jęczy i kwęka, i ....robi
            wszystko by popsuć w swoim życiu wszystko (nie mowie, ze Wy tak macie, ale... do
            przemyslenia). Jęczy na samochód, który mu sie psuje niebotycznie, a od faceta
            (cóż, moj ojciec, ale go nie trawię) bije taką złą energią - energią oczekiwań
            wobec świata, złej oceny wszystkiego i wszystkich, że ludzie uciekają na drzewo.

            Co to znaczy, że Wasi przyjaciele Was wyzyskują? Czasem przyjaznie trzeba
            zrewidować i przewietrzyć, gdy się tylko daje to równowaga jest zachwiana. Dawać
            ale i prosic. A jeśli się tylko daje, to zamykać temat i relację. NIE WIERZE ze
            WSZYSCY ludzie wokol Was są tacy.

            Sama zaś mialam na początku mieszkania u siebie jakieś kłopoty z mieszkaniem: a
            to zalanie, a to z gazem coś nie tak. Zrobilam parapetówę (ang."warming house
            party" - i coś w tym jest!), zrobilam rytuał oczyszczania (sama możesz zrobić
            jakiś dla siebie, nie musi być ksiązkowy) i nawet wścibskie sąsiadki przegoniło...
            • nielaik Re: ktos zle mi zyczy 05.01.09, 13:03
              vickydt napisała:
              Sama zaś mialam na początku mieszkania u siebie jakieś kłopoty z mieszkaniem: a
              > to zalanie, a to z gazem coś nie tak. Zrobilam parapetówę (ang."warming house
              > party" - i coś w tym jest!), zrobilam rytuał oczyszczania (sama możesz zrobić
              > jakiś dla siebie, nie musi być ksiązkowy) i nawet wścibskie sąsiadki przegoniło

              Czy mogłabyś napisać jaki rytuał oczyszczania zrobiłaś?
              • vickydt Re: ktos zle mi zyczy 05.01.09, 13:28
                a łaziłam z kadzidlem z biełej szałwi i cos tam gadałam na szczęście domu.
                Przecież nie liczy się co, ważne, by do Ciebie przemawiało. Powiesilam też nad
                drzwiami lusterko Ba-Gua.
                • iinka Re: ktos zle mi zyczy 05.01.09, 18:44
                  Witam.
                  Podczytuję od jakiegoś czasu Wasze opinie.
                  Zastanawia mnie czemu zakładacie, że ten który narzeka, jest sam
                  sobie winien? Trzeźwe ocenienie sytacji jest złe? Czy radosne
                  nastawienie do negatywnych sytuacji coś zmienia? Życie w iluzji jest
                  lepsze? Sądzicie, że "negatywne" nastawienie bierze się bez powodu?
                  Pozdrawiam
                    • angelbell Re: ktos zle mi zyczy 06.01.09, 01:33
                      Iinka a czymze zycie jest? Co jest naszym Matrixem a co prawda
                      obiektywna tak zwana? Wobraz sobie , ze trzymasz w reku cytryne-
                      dojrzala,o zoltej lsniacej skorce, soczysta, pachnaca ze az w nosie
                      kreci...wachasz ja, wgryzasz sie w owoc...i co na to Twoje
                      slinianki? A cytryna jaka byla? Prawdziwa? Tak, nasze wlasne kreacje
                      umacniaja nas lub oslabiaja, popychaja do koncentracji na problemach
                      lub na ich rozwiazaniach i dazeniu do nich. Za zle plony zas winic
                      pogode jest najlatwiej. A moze ziarno bylo do bani, a moze ogrodnik
                      do ....? Pogode obwinialabym na ostatku. Zamiast zas patrzec na to
                      ilez to rzeczy jest w moim zyciu niezaleznych ode mnie, najpierw
                      wymienie te zalezne, potem poszukam jaki moge wywierac wplyw na
                      pozostale i uzyje go jezeli nie chce czuc sie outsiderem we wlasnym
                      zyciu. A zreszta nie bede tu ksiazki pisac, napisali juz dosc na ten
                      temat a ja praktyk- jak przekonam sie, ze cos dziala to mowie ze
                      dziala. Jesli ktos mowi :"- tak, moze dziala ale nie w moim
                      przypadku" to odpowiem:" -skoro tak uwazasz to tak wlasnie dla
                      ciebie jest" , w koncu nikomu na sile dobrze robic ani nie mozna ani
                      nie potrzeba.
                      • iinka Re: ktos zle mi zyczy 06.01.09, 13:21
                        Ogrodnik zawsze jest do bani, nie ma to jak wieczne i krzepiące
                        poczucie winy. Dziecko alkocholika też winne, jak rozumiem, że ma
                        katorgę w domu? Kiedyś, owszem, byłam bliska takiej tezy, że sami
                        jesteśmy winni, a teraz nie wiem. Tak jak kiedyś, też
                        powtarzałam "co cię nie zabije, to wzmocni", bycie silną kobietą
                        wydawało się świetne, a teraz brzmi to dla mnie, jak pochwała
                        cierpienia. Chociaż pewnie z punktu widzenia osoby wierzącej,
                        powinnam cieszyć się z cierpień.
                        Pozdrawiam
                        • nielaik Re: ktos zle mi zyczy 06.01.09, 14:00
                          Piszesz iinka o drugiej stronie medalu, która stała się ostatnio modna.
                          Ponoszenie odpowiedzialności za wszystko i wszystkich.
                          Człowiek może zająć się skutkami zachowań, które zostały mu wszczepione, to jego
                          odpowiedzialność co z tym zrobi. Nie powinien natomiast przejmować winy za
                          zachowania innych ludzi.

                        • angelbell Re: ktos zle mi zyczy 06.01.09, 14:01
                          Iinka, sorry ale masz jakas specyficzna ideologie szlachetnosci
                          cierpienia czy co? Poczucia winy i tym podobnych. Z tym co
                          niektorzy uznaja za dogmaty nie chce mi sie dyskutowac, lecz jak
                          myslisz ( mowisz, wierzysz) tak i masz czy Ci sie podoba to czy nie-
                          i tak dziala. Nie bede sie zderzac z punktem widzenia osoby
                          wierzacej ( nie bez powodu to zaznaczylas) bo mam swoj punkt
                          widzenia , sie z tego zrobi cos czego nie powinno byc w tym watku
                          i na forum- dyskusja ideologiczna. A chodzi tylko i az o skupianie
                          sie i nakrecanie negatywizmami. Wolna wola, kto chce niech to robi.
                          Skutki nasze i nasze wylacznie sa,wiec jaki skutek takie i dzielo
                          bylo. Bycie silna kobieta z poczuciem bycia dzieki temu bezpieczna i
                          bez poczucia winy wobec kogokolwiek- toz to czysta radosc. No chyba
                          ze sie tego nie chcialo a ma...
                          • iinka Re: ktos zle mi zyczy 06.01.09, 15:33
                            Witam.
                            To nie jest moje wartościowanie, tylko rozwinięcie podanej myśli -
                            jak twierdzisz, każdy ma na co zasługuje, czy co tam "posiał", więc
                            się zastanawiam, co posiało małe dziecko, że ojciec alkocholik je
                            leje? Na przykład.
                            Bo jeśli masz rację, to ono jest winne.
                            Tak to rozumiem. Chyba, że jest jakaś inna interpretacja?
                            To, że napisałam, że jestem wierząca /albo się staram/, to jest coś
                            złego? Jeśli tak, to sory, nie wiedziałam, że nie można.
                            Te idee, o których piszę nie są moje. Są tylko przekonaniami, które
                            wpaja się ludziom, szczególnie w ciężkich chwilach.
                            Poza tym, hm, nie bardzo rozumiem - być jednocześnie odpowiedzialnym
                            za wszystko co nas spotyka, a nie czuć swojej winy - brzmi mi to jak
                            zaprzeczenie tego potwierdzenia.
                            Pozdrawiam
                            • angelbell Re: ktos zle mi zyczy 06.01.09, 16:27
                              No co Ty, byc wierzacym nie jest rzecza zla tylko nie chcemy bitewek
                              na ideologie religijne bo potem kazdy ma kawalek swojej racji i
                              warczy na reszte- z wzajemnoscia. Ja tez nijak nie tykam tego bo
                              mozna rozmawiac o sprawach i zachowaniach ludzi bez angazowania w to
                              konkretnej doktryny religijnej. W moim twierdzeniu nie ma
                              przeczenia. Nalezy odpowiadac za siebi i za to co czynisz komus.
                              Tak. Nie hodowac poczucia winy za wszystkich i wszystko co tylko sie
                              da dokleic. W przypadku zas wlasnej winy jesli sie takowa ponosi to
                              tez hodowanie nic nie da- to co sie hoduje, bedzie roslo, bez sensu
                              to. Lepiej postarac sie naprawic skutki swoich postepkow i zadbac o
                              to by sie nie powtarzaly, a przynajmniej jak najrzadziej. Na to
                              przecietnego czleka stac. O dzieciach wspomnialas i widzisz tu jest
                              odpowiedzialnosc- ale nie ich tylko ich opiekunow. Odpowiadamy za
                              swe czyny, slowa i mysli w ramach swego wieku i samodzielnosci.
                              Ograniczona odpowiedzialnosc maja osoby , ktorych zycie jest w
                              rekach innych ludzi. Ograniczona odpowiedzialnosc ( lub zniesiona)
                              maja osoby ubezwlasnowolnione, majace zaniki swiadomosci, chore
                              psychicznie itp. Dzieci zas i ich los to skutek odpowiedzialnosci
                              lub jej braku u rodzicow.To oni w tym momencie czynia dzieciom
                              krzywde a nie los jakis blizej nieokreslony i parszywy. A to, ze
                              dzieci wybieraja sobie rodzicow- tak jest i z roznych powodow odbywa
                              sie taki wlasnie a nie inny wybor, to trzeba byloby rozpatrywac
                              indywidualnie albo pokusic sie tu o pisanie ksiazki w odcinkach co
                              nie mialoby wiekszego sensu. Kazdy zbierze to co posial i uprawial,
                              lecz cykl uprawy nie musi byc paromiesieczny czy roczny. Czasem
                              wieloletni. Rodzice krzywdzacy dzieci tez zbieraja pozniej to co
                              zasiali. Napisalam zeby nie czuc permanentnie winy za rzeczy,
                              sprawy, ludzi innych- tam gdzie tak naprawde nie nasze dzielo to,
                              nie nasza czasem sprawa. I nie czuc winy tylko dlatego ze ktos ci
                              palnie zes winna, co nie znaczy ze jest to prawda ani nie znaczy, ze
                              ten ktos ma prawo cie ukarac (lub ty sama siebie, lub los ciebie lub
                              cokolwiek). Tam gdzie wina jest, tam nalezy sie naprawienie szkod,
                              prosba o wybaczenie, postanowienie nie czynienia dalej w taki sposob-
                              ale nie trzymanie w glowie poczucia winy i nie robienie niczego
                              wiecej. Na ogol trudniej jest naprawic szkode wyrzadzona czlowiekowi
                              drugiemu, przyznac sie do bledow lub zlych intencji , niz czuc sie
                              winnym i nie fair ale nic nie robic i czekac az sie zapomni o
                              tym...podswiadomosc nigdy nie zapomina i postara sie o wystawienie
                              rachunku stosownego do odczuwanych rozmiarow czynu.
                              • iinka Re: ktos zle mi zyczy 06.01.09, 16:42
                                Ja wcale nie zamierzam wszczynać wojen religijnych i bardzo tego nie
                                lubię. Co do poczucia winy, mnie po prostu poruszyło to, że ktoś
                                napisał, że bodaj /o ile pamięć nie myli/ przyjaciele się odwrócili
                                i otrzymał odpowiedź, że to wina bodaj tego co "posiał". A ja nie
                                wiem, czy to tak jest. Wg mnie ludzie jednak mają taką cechę, że o
                                tych, którzy ich wspierali w trudnych momentach, potem już nie
                                pamiętają - do następnego kryzysu. Nie mówię tu o dzikiej
                                wdzięczności. Ale o jakiejś równowadze. Przyjaźń, czy
                                znajomość "normalna", a nie na zasadzie - pomóż, bo mi źle, a potem
                                idź sobie i tak w koło.
                                Pozdrawiam
                                • vickydt Re: ktos zle mi zyczy 06.01.09, 22:31
                                  alez juz byla na to odpowiedz, a Ty walkujesz po swojemu. Jesli chcesz sie
                                  trzymac takich ludzi to potem zbierasz tego zniwa. O to chodzi tez.

                                  Chcesz robic z siebie ofiare (i pisac "zyje na przekór złemu" - cytat
                                  niedokladny) tosobie rób. Tylko potem sie nie dziw, ze przyciagasz negatywy,
                                  jesli odbierasz zycie jako "zlo, na przekor ktoremu trza zyc".
                                  3m sie
                                  • iinka Re: ktos zle mi zyczy 07.01.09, 14:41
                                    Ok, widzę, że nie pogadamy. Ja tylko chciałam powiedzieć, że trzeba
                                    być wyrozumiałym dla ludzi, którym może jest właśnie ciężko.
                                    Tym bardziej, że Anioły kojarzą mi się z wyrozumiałością.
                                    Ale ok.
                                    To Wasze Forum, więc się już nie wtrącam.
                                    Pomyślcie jednak, zanim komuś powiecie, że wszystko to jego wina, bo
                                    na prawdę nie wiadomo, w jakim stanie ten ktoś jest.
                                    Pozdrawiam
                                    • angelbell Re: ktos zle mi zyczy 07.01.09, 17:26
                                      Forum jest dla wszystkich, ktorzy chca tu pisac. Ani troche bardziej
                                      moje, nasze niz Twoje. Wyrozumialosc tak, ale glaskanie po glowie i
                                      przytakiwanie ze oj tak tak zycie takie juz jest, ludzie niedobrzy a
                                      pech to pech i nic nie poradzisz- trza znalezc koniecznie te winna
                                      osobe co zle zyczy....no nie, takiego czegos uprawiac nie mozna.
                                      Jezeli ta osoba ma cos w swoim zyciu zmienic to nie mozna byc
                                      potakujacym i nijak nie pomocnym. Nikt nikomu tu nie napisal ze
                                      wszystko to jego wina- nie zauwazylam takiego sformulowania.Sama
                                      zreszta pisze o nie hodowaniu zbednego czy nie swojego poczucia
                                      winy.Anioly sa wyrozumiale, owszem, czlowiek moze je prosic lub nie,
                                      sluchac ich lub olewac- do niczego nie zmuszaja i nie obrazaja sie.
                                      Tu jednak pytania sa kierowane do ludzi i dotycza mocno ludzkich
                                      spraw, wiec i odpowiedzi i rady sa ludzkie, praktyczne a nie czysto
                                      anielskie
                                      • iinka Re: ktos zle mi zyczy 08.01.09, 20:28
                                        Właśnie mówię o wyrozumiałości, a nie zagłaskaniu. Ja nie lubię ciepiętnictwa,
                                        ale już zostałam władowana do szuflady, więc z niej pozdrawiam:)
                                        • angelbell Re: ktos zle mi zyczy 09.01.09, 00:05
                                          iinka napisała:

                                          > Właśnie mówię o wyrozumiałości, a nie zagłaskaniu. Ja nie lubię
                                          ciepiętnictwa,
                                          > ale już zostałam władowana do szuflady, więc z niej pozdrawiam:)

                                          Szuflandia to bardzo zacna kraina z filmu "Kingsajz" bodajze :D
                                          Pozdrawiam w godzinie duchow z przedsionka krainy Morfeusza :DDD
                                        • vickydt Re: ktos zle mi zyczy 09.01.09, 00:27
                                          sama sie tam wsadzasz. Ja nie mam wyrozumialosci dla wsadzania w moje usta nie
                                          moich slow. I dobrze mi z tym. A Tobie jest dobrze z cierpietnictwem i
                                          przekonaniem, ze zycie jest do d*. Wiec w czym problem? W tym wątku
                                          zaszufladkowalas sie jako cierpietnica. Jesli tak masz w zyciu, to nie
                                          chcialabym sie na owo Twoje zycie zamienic.
                                          • iinka Re: ktos zle mi zyczy 09.01.09, 15:48
                                            Droga Vickydt szkoda, że nie czytasz tego co piszę dokładniej. Nie napisałam, że
                                            życie jest do tego co zasugerowałaś /skoro sama nie lubisz "wsadzania w Twoje
                                            usta nie Twoich słów", nie rób tego innym:)/. Wg mnie życie bywa różne, raz
                                            lepsze, raz gorsze, raz z górki, raz pod górkę. Tyle.
                                            Jestem wręcz przeciwna cierpiętnictwu, dla tego nie znoszę powiedzenia "co cię
                                            nie zabije to wzmocni", bo zachęca do cierpienia, aby mieć "poczucie" własnej siły.
                                            Pozdrawiam i życzę mniej stresowania się:)
                                            • vickydt Re: ktos zle mi zyczy 10.01.09, 08:23
                                              a to nie doczytalam owego slowa "nie". Ufff :)

                                              W kazdym razie dziwilo mnie, ze piszesz "to wasze forum". Ja pisuje po kilku
                                              forach, tu pojawiam sie czasem, nie udzielam sie wiele. Zwroc uwage, ze oddajesz
                                              paleczke komus innemu. Po co?
                                              Pozdrawiam
          • mkm1984 Re: ktos zle mi zyczy 06.01.09, 13:42
            Nie "sekret" jest wyrywkiem, nie przedstawia wszystkiego tylko jest
            pisany pod publike tak zeby ludzie zaraz łykneli, to spisane
            uproszenia niepełne z innych ksiązek. "sekretu " nie czytaj bo
            raczej pozostaniesz w bajce. Postaram sie podac tu tytuły dzieł
            pełniejszych co nie zamydlają calej strategii działania naszych
            mysli i umysłu, oczywiscie jak sobie przypomne gdzie to było :)
            • angelbell Re: ktos zle mi zyczy 06.01.09, 13:50
              Przeciez mowie ze Murphy'ego niech poczyta- bardzo sensowne
              opracowanie. Jest jeszcze 1000 innych, dla kazdego cos dobrego a
              moze raczej cos co do niego przemawia. Sama "Sekretu" tez nie
              trawie, jest zbyt fastfoodowy, ale ma swoich zwolennikow jak
              slyszalam, dla niektorych zas jest tym o co im chodzi.
            • mkm1984 Re: ktos zle mi zyczy 06.01.09, 13:51
              A jak ktoś Ci zle zyczy to zaprzeproszeniem "pierdyknij" na to i
              powiedz "ten co zadac krzywde chciał odczuje jej moc na sobie sam bo
              ja jestem pod ochroną, a w ogóle aniołowie mnie pilnują i pomagaja i
              the best jest" :D ogólnie mozesz z aniołami rozmawiac :) jak
              czujesz, na siłe nic nie rób tylko dlatego ze inni tak robią.
              Opowiem cos, byłam gdzies , nie powiem kiedy i gdzie, siedziałam w
              towarzystwie, miala byc muzyka ale leciała smetna i małzenstwo obok
              tak mówi zniechecona ze okropnie jest bo nawet sie potanczyc nie da
              i tak jakby stypa była. zaczeli potem grac inna muzyke, ja sie
              bawie, inni sie bawią wiec ide po to małzenstwo a kobieta mi mówi ze
              nie idzie bo yyy zmeczona juz jest bo ma dziecko 3 letnie i w ogole
              i ma tyle lat juz i ble ble ble, to ja jej na to ze mi sie udalo
              wyrwac na chiwlke mam dziecko młodsze wychowuje je sama i jestem od
              niej 5 lat starsza to ją zamurowało. Mam nadzieje że ty tak nie
              robisz co, i se nie wmawiasz he ?? :DDD

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka