Dodaj do ulubionych

Astroportal.pl - zapraszamy!

01.06.07, 14:44
Zapraszamy na nasz nowy portal poświęcony tylko i wyłącznie astrologii:
Astroportal.pl

www.astroportal.pl/index.php
To strona dla osób, które zaczynają przygodę z astrologią, jak i dla osób,
które szukają wskazówek i tekstów dla zaawansowanych.

Na Astroportalu będziemy zamieszczać teksty nasze i różnych astrologów o
interpretacji horoskopów, o astrologii mundalnej, medycznej i partnerskiej.
Działów będzie przybywać w miarę dokładania nowych artykułów. Zachęcamy innych
autorów i astrologów do współpracy w tworzeniu recenzji, artykułów i zbieraniu
informacji o kursach i warsztatach.

Chcemy przede wszystkim informować o tym, co się działo i dzieje obecnie w
astrologii w Polsce i na świecie. Będziemy zamieszczać recenzje książek,
wywiady z polskimi i zagranicznymi astrologiami, tłumaczenia i streszczenia
starych tekstów i artykułów, które na bieżąco ukazują się w zagranicznej prasie.

Na Astroportalu znajdą się informacje o kursach, warsztatach i wykładach z
astrologii, które odbywają się w Polsce i na świecie.

Zapraszamy do czytania!
Iza Podlaska i Milka Krogulska
Obserwuj wątek
    • tina544 Re: Astroportal.pl - zapraszamy! 01.06.07, 14:54
      Nie wiem jaka jest przyczyna, ale na moim ekranie literki sa tak małe i
      niewyraźne, że nie mozna niczego odczytać. Żałuję.
      • iza.podlaska Re: Astroportal.pl - zapraszamy! 01.06.07, 15:10
        Dzieki za info, zaraz sprawdze, a w jakiej rozdzielczosci masz ustawiony ekran?
        • iza.podlaska Re: Astroportal.pl - zapraszamy! 01.06.07, 15:17
          W menu przegladarki Widok - Rozmiar Tekstu mozesz miec ustawione na minimum, a
          nie na normalnie lub srednio. Moze to o to chodzi smile?
          Pozdrawiam
      • lwi2 Re: Astroportal.pl - zapraszamy! 01.06.07, 15:13
        Kiedyś na "Czarach" zamieszczony był tekst o retrogradacji Słońca (na podstawie
        artykułu zagranicznego) i na forum tutaj padła obietnica, że temat zostanie
        poszerzony (więcej z tego artykułu, np. daty kiedy to dokładnie było ostatnio).
        Przypominam, bo temat choć dziwaczny bardzo ciekawy.
        Lwi
        • iza.podlaska Re: Astroportal.pl - zapraszamy! 01.06.07, 15:19
          Dzieki za przypomnienie! Na pewno go umiescimy w najblizszym czasie. Mamy bardzo
          duzo materialow, na pewno co tydzien cos nowego sie ukaze

          Pozdrawiam serdecznie
    • dori7 Re: Astroportal.pl - zapraszamy! 01.06.07, 15:27
      Super! Juz dodalam do zakladek smile)
    • cisco5 Re: Astroportal.pl - zapraszamy! 01.06.07, 16:32
      pragne pogratulowac Paniom Blizniaczych pomyslow i weny tworczej. Jesli mozna
      mowic o "czuciu" w wykonaniu archetypowego Blizniaka to przyklad takiego
      polaczenia jest na tej stronie. Wazne ze cos z czyms sie laczy: gora z dolem,
      lewo i prawo, wolno-szybko, podstawy i zaawansowane. 2 pary oczu razy dwa to juz
      4 i jeszcze razy dwa z powodu Blizniat i mamy 8 smile

      Autorki dwie a potega 3ia, jak to sie dzieje?

      Juz przejrzalem, wieczorem sie powzgryzam, ladna szata graficzna
    • anahella Re: Astroportal.pl - zapraszamy! 01.06.07, 19:06
      Gratuluje pomyslu i zycze powodzenia przedsiewziecia.

      Poniewaz watek pewnie za jakis czas spadnie z pierwszej strony, to portal jest
      juz zalinkowany w dziale "Strony naszych forumowiczow".
    • pani.jazz Re: Astroportal.pl - zapraszamy! 01.06.07, 23:39
      Gratulacje i powodzenia smile

      Wyglada bardzo ladnie, czytelnie, przejrzyscie. Teksty poczytam sukcesywnie, ale znajac talenty autorek, moglabym chwalic w ciemno smile.

      Pozdrawiam,
      p.j
    • iza.podlaska Re: Astroportal.pl - zapraszamy! 02.06.07, 14:23
      Bardzo dziekuje za wszystkie opinie i dobre slowa smile Kilka osob juz zglosilo
      swoje nowe teksty, co mnie bardzo cieszy, bo oznacza, ze astrologowie w Polsce
      wcale nie sa tacy podzieleni smile

      Pozdrawiam serdecznie
    • lilith0 Re: Astroportal.pl - zapraszamy! 03.06.07, 11:55
      Też dodałam do zakładek.
      Pozdrawiam
    • iza.podlaska Biografia Williama Lilly 04.06.07, 17:45
      Zapraszam do czytania tekstu Piotra Piotrowskiego napisanego specjalnie dla
      Astroportalu: William Lilly - portret astrologa.

      www.astroportal.pl/sylwetki/bio_lilly_w.php

      Jest to sylwetka Williama Lilly znanego także jako "Angielski Merlin" -
      najbardziej cenionego autorytetu XVII-wiecznej astrologii.

      Pozdrawiam
    • dori7 Horoskop Astroportalu :) 05.06.07, 00:23
      Spojrzalam w horoskop Astroportalu - tego dnia rano byla pelnia z fantastycznymi
      ukladami planetarnymi na niebie, wprost wymarzonymi dla astrologicznego portalu
      o takim profilu! Pelnia w Strzelcu z Jowiszem i ze Sloncem jako glowa Latawca:
      Wielki Trygon tworza Ksiezyc z Jowiszem w Strzelcu, Mars w Baranie i Saturn w
      Lwie, a Slonce w Bliznietach w opozycji do Ksiezyca i Jowisza oraz w sekstylach
      do Marsa i Saturna tworzy glowe Latawca. Wszystkie znaki na niebie i ziemi
      zapowiadaja portal astrologiczny z prawdziwego zdarzenia! smile)
      • iza.podlaska Re: Horoskop Astroportalu :) 05.06.07, 10:06
        Witam,
        tak wlasnie obie z Milka celowalysmy, zeby byla to data, ktora da nowej stronie
        otwartosc na ludzi, przeplyw informacji i pogladow, wymiane astrologicznych
        doswiadczen i dzielenie sie tym, co sie umie z innymi. Horoskop juz silnie
        dziala, bo sporo osob zaczyna zglaszac swoje teksty, kilka osob juz zamiescilo
        swoje teksty, tak jak Piotr Piotrowski, ktory bardzo szybko zareagowal na nasze
        prosby o wspolprace i ty Dori.

        Oprocz latawca jest tu jescze aplikacyjna kwadratura Slonca do Urana, ktora mam
        nadzieje przyniesie wiele nowosci i odswiezy spojrzenie na astrologie wielu
        polskim internautom.

        Portal ruszyl o 4.00 1 czerwca 2007 W-wa.

        Pozdrawiam
        • dori7 Re: Horoskop Astroportalu :) 05.06.07, 12:01
          Bede musiala w takim razie poprawic horoskop - strzelalam, ze otworzylyscie
          portal na pelni smile) kuferek.blox.pl/2007/06/Astroportal.html
          • iza.podlaska Re: Horoskop Astroportalu :) 06.06.07, 09:46
            Świetny tekst, ale przy ustalaniu staru witryny bralysmy pod uwage rowniez
            korzystne polozenia osi, a os Asc-Dsc w znakach stałych bylaby zbyt zamknieta,
            zachowawcza i malo otwarta na swiat smile

            Pzdr
            • dori7 Re: Horoskop Astroportalu :) 06.06.07, 10:04
              Ok, poprawie to jutro smile

              Przy takich ukladach planetarnych trudno byloby cos zepsuc. Naprawde wyjatkowa
              byla ta pelnia Ksiezyca!
    • iza.podlaska Tekst Dori o Kate Moss 05.06.07, 10:07
      Witam,
      od wczoraj na Astroprotalu gosci nowy artykul Dori o Kate Moss 0- bardzo
      blyskotkiwa i ciekawa interpretacja jej horoskopu w kontekscie problemow modelki
      z narkotykami i niesfornym narzeczonym

      www.astroportal.pl/interpretacje/int_dori_kate_moss.php

      Pozdrawiam
    • dori7 Tekst o Sloncu i Marsie 07.07.07, 01:57
      astroportal.pl/astrologia/urodzeniowa/aspekty_slonce_mars.php
      Bardzo dobry tekst, przemyslany i przystepnie napisany (Merkury w Pannie docenia
      takie rzeczy wink). Przeczytalam i wlasnie o nim rozmawiam z kolezanka, ktora
      dopiero zaczyna sie uczyc astrologii, a ma w horoskopie bardzo ciekawe uklady
      miedzy Marsem a Sloncem wlasnie (do tego stopnia ciekawe, ze zalecilam w razie
      poznania jakiegos interesujacego astrologa wspomniec o nich mimochodem big_grin).
      • iza.podlaska Re: Tekst o Sloncu i Marsie 07.07.07, 13:20
        Tak, tekst Milki jest swietny i bardzo porzadkuje wiadomosci o relacjach miedzy
        tymi dwiema planetami w horoskopie
        • dori7 Re: Tekst o Sloncu i Marsie 07.07.07, 13:40
          Mam cicha nadzieje, ze to fragment obiecanej ksiazki z tekstami na bazie Waszych
          wykladow smile)

          Pojawily sie w tym roku na rynku dwie polskie ksiazki o astrologii od podstaw i
          przydalaby sie do kompletu taka dla osob juz chocby troche zorientowanych w
          temacie, ale pragnacych poszerzyc i uporzadkowac wiedze.


          Swoja droga - bardzo wyrazistym przykladem osoby z mocnym aspektem Slonca i
          Marsa jest pisarz Jozef Ignacy Kraszewski ze scisla (ponizej stopnia) koniunkcja
          tych planet w Lwie.
          • neptus Re: Tekst o Sloncu i Marsie 07.07.07, 15:27
            Znam taki przypadek: Słońce 0:12 Barana, ascendent w Baranie, Mars w koniunkcji
            z Księzycem i w kwadraturze do ascendentu tworzy wielki trygon z Uranem i
            Neptunem - makabra! Schizofrenia paranoidalna.
            • dori7 Re: Tekst o Sloncu i Marsie 07.07.07, 16:12
              A ja wlasnie wysluchalam raportu o plomiennym romansie sekstylu Slonce/Mars z
              kwadratura Slonce/Mars. To bylo cos smile)
          • iza.podlaska Re: Tekst o Sloncu i Marsie 09.07.07, 01:30
            Witaj,
            tez mam nadzieje, ze wreszcie to spiszemy i wydamy. Prawda, brakuje takiego
            rozszerzenia, choc najnowsza ksiazka Wojtka Jozwiaka Astrologia samopoznania
            zawiera duzo tego typu materialu - dla tcy, ktorzxy juz znaja podstawy i chca
            wiedziec wiecej.

            Ach ten Kraszewski - czy sie pojedynkowal?

            Pozdrawiam
            • dori7 Re: Tekst o Sloncu i Marsie 09.07.07, 01:34
              iza.podlaska napisała:

              > Ach ten Kraszewski - czy sie pojedynkowal?

              Na slowa tylko, ale za to jak! smile) Za to byl wulkanem energii, romansowal z tzw.
              awanturnicami, mial setki wrogow i wdal sie w kilka powaznych afer, w tym nawet
              w miedzynarodowa afere szpiegowska!
      • arcoiris1 Re: Tekst o Sloncu i Marsie 09.07.07, 11:14
        bardzo fajny tekst! przeczytałam z duzym zainteresowaniem, swietny!
        Zaczęłam się zastanawiać jak zinterpretowac 2st koniunkcję Słońca z Marsem w
        Wadze w 1 domu odbierającą kwadrat od Saturna w Raku w 10 domu w Raku. Nie wiem
        jak to zinterpretowac, pomóżcie mi proszę. Domifikacja Saturna, Marsa bardzo
        silna, są w swoich domach, ale sa uszkodzone przez znak. Nie wiem jak to ugryzc
        • iza.podlaska Re: Tekst o Sloncu i Marsie 12.07.07, 01:32
          To trudny układ, bo jego właściciel jednocześnie wykazuje nieustanną aktywność,
          którą sam dyskredytuje lub powstrzymuje. Takie położenie Marsa i Saturna w
          aspektach ze Sloncem oznacza czesto dzialanie poza prawem, pieniactwo,
          awanturniczosc, zacieklosc w dzialaniu, zbyt wygorowane ambicje z jednoczesnym
          poczuciem nizszosci. Ogolnie - trudny uklad, takiej osobie trudno jest zrobic
          cos pozytywnego, latwo rzeczy krytykowac i psuc. Czesto posluguje sie innymi,
          aby osiagnac swoje cele. Oczywiscie duzy wplyw ma reszta horoskopu

          Pozdrawiam
          • ggossia Re: Tekst o Sloncu i Marsie 12.07.07, 11:13
            co sadzicie o takim ukladzie: koniunkcja slonca i marsa w raku w 9 d. w
            trygonie do saturna w skorpionie w 1 d.?

            ps. swietny tekst smile i w bardzo logiczny sposob napisany co sie bardzo
            chwali smile, mam w swoim otoczeniu kilka osob z roznymi polaczeniami slonca i
            marsa wiem mam okazje sprawdzic to w praktyce wink....
          • arcoiris1 Re: Tekst o Sloncu i Marsie 12.07.07, 14:17
            dzięki Iza. No własnie. Niby dynamiczne i konkretne układy,potężne stellum w 1
            domu w Wadze, Wenus z Plutonem na Asc, Mars/Słońce i Uran, Asc na końcówce
            Panny ale zrelokowany tez w Wadze, Księzyc robi do tego piekny trygon z
            Blizniat, Neptun ze Strzelca, a niemoc jakas taka, bezwolność, brak
            asertywności, ogłada na pierwszy rzuy okiem sama Waga, układna i wymijająca,
            nie mogłam rozgryzc jak to możliwe byc tak powolnym w działaniach przy kon
            Mars/Słonce w 1 domu, z dynamicznym aspektem od Saturna. Gdzies ta energia musi
            miec ujście, pytanie tylko gdzie tego szukac. Mars włada 8 domem, może w seksie
            albo jakichs innych ektremach. Starsznie ciekawy horoskop, wydaje się potęzny
            wręcz, a człowiek bezowlny jak ta kukła, zwłaszcza w życiu osobistym. Takie mam
            wrażenie choc patrzac na jego kółko nie mogę z to uwierzyc, bo wydawało by się
            że to szalenie dynamiczny, energiczny człowiek. Czy ten kwadrat od Saturna i
            silna Waga naprawdę może tak to zahamowac? Reszta to w miare fajne aspekty,
            pomijając opoz Księzyc/Neptun w kwadracie do Jowisza w Rybach i Merkurego w
            Skorpionie dyspozytora Księzyca w Kwinkunksie do niego. Reszta wygląda na
            elektrownię atomową.
      • romy_sznajder Mars Elvisa 24.07.07, 00:43
        przeczytalam tekst o Marsie i - jesli mozna - wyimne fragment o Elvisie:

        "W książce "Astrologia samopoznania" (ciekawa i polecam!) Wojciech Jóźwiak
        podaje horoskop Króla jako przykład osoby z nie aspektowanym Marsem. Jeśli
        jednak rozszerzymy nieco zastosowaną przez W. Jóźwiaka dla kwadratury orbę z 5
        stopni, odkryjemy, że Marsa i Słońce w horoskopie Elvisa łączy aspekt kwadratury
        (Słońce 17 stopni Koziorożca, Mars 12 stopni Wagi). W końcu Elvis był bożyszczem
        kobiet i ikoną seksu, szalał z gitarą i jednoznacznie kręcił biodrami, co w
        przypadku mężczyzny wydaje się niemożliwe do osiągnięcia bez silnego Marsa w
        horoskopie. Biografowie Króla podają, że cierpiał on na nadpobudliwość ruchową,
        bywał porywczy, z natury żarłoczny, kolekcjonował samochody i jak na źle
        zrealizowany marsowy aspekt przystało, zmarł na atak serca."


        No wiec ja jednak sie zgadzam z Wojtkiem. Ba, nie rozumiem, jak mozna w Elvisie
        dostrzec Marsa, to jest - przepraszam - lekkie nieporozumienie.

        Po pierwsze sam Mars w Wadze jest juz slabiutki. A taki mocno naciagany
        aspekt... ale ok, skoro nie apteka, to odniose sie do wymienionych argumentow.

        *krecil biodrami i byl ikona seksu.
        Hmm. Czy marsowy facet kreci biodrami? Czy to jest w ogole meskie, marsowe? Toz
        to jest wagusiowate wlasniewink Meski mars wyrazony przez krecenie biodrami to
        jest wlasnie niedobor Marsa. Elvis to antyfacet i tym dzialal na kobiety,
        zwlaszcza przez kontrast do sztywniakow w mundurach i garniturach. Byl pierwszy
        i to bylo dzialanie nowosci, nie Mars.

        *nadpobudliwosc.
        Nadpobudliwosc ruchowa to jest kwastia neurologiczna, czyli uraniczna.
        Uran w Baranie w trygonie z koziorozcowym stelllum.

        *atak serca.
        A z jakiego powodu? Z powodu otylosci i uzywek, czeste neptunizmy. Nie mozna
        powiedziec ze zmarl z przedawkowania, bo medyczna przyczyna smierci jest smierc
        jakiegos organu, w tym przypadku trafilo w serce, typowe u osob z nadwaga i
        naduzywajacych. To byl neptunik absolutny. Utalentowany artystycznie, rozpity,
        roztyty.

        Wiec zupelnie nie zgadam sie ze slowami pani M.K.: "Jeśli ktoś JEST marsowy,
        zachowuje się marsowo lub stwarza otoczeniu marsowe kłopoty, a orba na przykład
        dla koniunkcji w horoskopie pokazuje nie 10, a 11 stopni, to możemy uznać, że
        ten aspekt mimo wszystko działa. /.../ Dobrą ilustracją tego przykładu jest
        horoskop Elvisa Presleya.

        Elvis nie byl marsowy. Byl antymarsowy, to byl antyfacetwink)
        To, ze w ogole zaistnial, zafunkcjonowal, zawdzieczal swojemu menadzerowi z
        mocnym - i uwydatnionym w synastrii - Marsem. Cudzy Mars go wykreowalwink Ale tak
        juz jest w synastrii, zwlaszcza w biznesie, szukamy u innych tego, czego sami
        nie posiadamy.

        • iza.podlaska Re: Mars Elvisa 25.07.07, 20:19
          Witam,
          milo, ze coraz wiecej osob zaglada na teksty w Astroportalu smile Witamy kolejna
          czytelniczke naszego nowego internetowego dziecka!


          > No wiec ja jednak sie zgadzam z Wojtkiem. Ba, nie rozumiem, jak mozna w Elvisie
          > dostrzec Marsa, to jest - przepraszam - lekkie nieporozumienie.

          Trudno mowic tu o nieporozumieniu, a raczej o stosowaniu innych zakresow orb po
          prostu.


          > Hmm. Czy marsowy facet kreci biodrami? Czy to jest w ogole meskie, marsowe? Toz
          > to jest wagusiowate wlasniewink Meski mars wyrazony przez krecenie biodrami to
          > jest wlasnie niedobor Marsa. Elvis to antyfacet i tym dzialal na kobiety,
          > zwlaszcza przez kontrast do sztywniakow w mundurach i garniturach. Byl pierwszy
          > i to bylo dzialanie nowosci, nie Mars.

          Niedobor Marsa to jest wlasnie wtedy, kiedy facet nie kreci biodrami, wtedy
          trudno zadowolic kobiete...

          Elvis krecil biodrami nie tak, jak tancerze na parkiecie -z gracja i do rytmu
          (co jest domena Wagi), ale dziko i wrecz wulgarnie. Kiedy pojawil sie w
          telewizji, zakazano filmowania go od pasa w dol, bo to rzucanie biodrami bylo
          bardzo, bardzo seksualne - fanki szalaly i dostawaly spazmow na ten widok. Tak
          silnie u niego dzialala ta kwadratura. Piszac rusza biodrami, Milka pewnie
          chciala bardziej napisac rusza swoimi meskimi organami, ale biodra brzmia
          bardziej elegancko smile

          Zanim zablysnal jako gwiazda sceny, Elvis pracowal jako kierowca ciezarowki,
          poszedl do wojska, mimo ze dzieki popularnosci mogl sie wykrecic - to bardzo
          Marsowe.


          >
          > *nadpobudliwosc.
          > Nadpobudliwosc ruchowa to jest kwastia neurologiczna, czyli uraniczna.
          > Uran w Baranie w trygonie z koziorozcowym stelllum.

          W kwadraturze - przejezyczylas sie smile Uran tworzy w horoskopie Elvisa
          dwustopniową kwadraturę z Wenus i Plutonem (tworzy się dynamiczny półkrzyż w
          znakach kardynalnych).

          U niego Uran i Mars sa bardzo silne, mial totalna nadpobudliwosc ruchowa i byl
          bardzo agresywny w kontacie ze wspolpracownikami (Mars). Malo na co dzień
          przebywal z kobietami, mial swoja grupe ok dziesieciu kolegow - ochroniarzy, z
          ktorymi wszedzie sie pojawial.

          >
          > *atak serca.
          > A z jakiego powodu? Z powodu otylosci i uzywek, czeste neptunizmy. Nie mozna
          > powiedziec ze zmarl z przedawkowania, bo medyczna przyczyna smierci jest smierc
          > jakiegos organu, w tym przypadku trafilo w serce, typowe u osob z nadwaga i
          > naduzywajacych.

          Określenie, ze ktos byl "neptunikiem" czy "neptunizmy" nie oddaja zlozoności
          czyjegoś horoskopu i nie odpowiedza ci na wszystkie pytania z nim zwiazane.

          Atak serca jest Marsowy. Na dodatek w dniu smierci Elvis byl u dentysty, ktory
          podal mu leki przeciwbolowe, ktore prawdopodobnie w polaczeniu z innymi lekami i
          narkotykami, ktore Elvis przyjmowal na co dzien, doprowadzily do ataku serca.
          Nie udusil sie wymiocinami, nie utopil sie - choc mogl byc blisko. Elvis umarl
          siedzac na sedesie. Wysilek i napiecie byly kolejna przyczyna szybkiego zawalu.

          To byl neptunik absolutny. Utalentowany artystycznie, rozpity,
          > roztyty.

          Pod koniec zycia - tak, ale nie przez cale zyciesmile. My go takim pamietamy, co
          nie znaczy, ze byl od dziecka gruby i zazywal kompulsywnie leki.

          > To, ze w ogole zaistnial, zafunkcjonowal, zawdzieczal swojemu menadzerowi z
          > mocnym - i uwydatnionym w synastrii - Marsem. Cudzy Mars go wykreowalwink

          Nie wiem, czy znasz horoskop jego menadzera: Slonce, Wenus, Neptun w Raku,Mars w
          Rybach, Ksiezyc w Wadze. Na pewno nie byl to silniejszy Marsowo horoskop od
          horoskopu Elvisa. Elvis byl bardzo przesadny, wierzyl, ze jak zmieni Colonela,
          to jego szczescie go opusci(dzialanie Jowisza w XII domu u Elvisa).

          Milo, ze przypomnialas wszystkim, ktorzy nie czytali ksiazki Wojtka Jozwiaka,
          jego argumentacje za slabym Marsem u Elvisa. Sprobuj jednak popatrzec na ten
          horoskop inaczej, zoabczyc w nim te kwadrature Slonca z Marsem, półkrzyż Wenus,
          Plutona i Urana - tak na chwile. Moze dostrzezesz w tym horoskopie cos nowego?

          Pozdrawiam
          • romy_sznajder Re: Mars Elvisa 25.07.07, 23:17
            Witamwink

            Zaczne od konca, ale naprawde od istoty rzeczy. W tekscie pada zdanie, ze jak
            ktos JEST marsowy, to nie mozna mu tej marsowosci odmiawiac.
            Wiec ja tylko o tym. Nie wnikam np. jak u Elvisa dzialaly marsowe tranzyty.

            Po prostu rozpoznawanie typow planetarnych, osobowosciowych typow planetarnych
            to jest, jak mysle o astrologii - elementarz. Nie mozna - i ja sie tej metody
            nauczylam u Wojtka - twierdzic, ze biale jest czarnewink, czyli, ze Elvis BYL marsowy.
            Zreszta, jak sie ma silnego Neptuna to Mars rzadko, bardzo rzadko bedzie typowo
            "marsowy", bo przez Neptuna marsowosc wycieka. Wtedy powstaje jakas maligna
            trans, inny byt, albo postawa "krok do przodu, dwa do tylu". A tu nawet tego nie
            bylo. Chodzilo mi o to, zeby nie traktowac planety w niedoborze tak samo
            powaznie, jak planete dominujaca, bo wtedy zanika indywidualnosc czlowieka (WH),
            a astrologia przestaje byc mysleniem scislym.


            > W kwadraturze - przejezyczylas sie smile Uran tworzy w horoskopie Elvisa
            > dwustopniową kwadraturę z Wenus i Plutonem (tworzy się dynamiczny półkrzyż w
            > znakach kardynalnych).

            Tak, przepraszam. Ale skoro kwadratura, tym bardziej mogl tak dzialac, prawda?
            Nadpobudliwosc jest typowo uraniczna. Gdyby, tak jak piszesz, Elvis mial rownie
            silne Marsa z Uranem, bylby typem macho, gardzacym spiewem i nie-meskimi
            zachowaniami (niedopuszczalne podejrzenie o homoseksualizm, poprzez wyparte
            ewentualne do niego sklonnosci...), typu krecenie biodrami.
            A tak nie bylo.
            Nie byl kobieciarzem, typem zdobywcy kobiet, lamacza serc niewiescich, nie mial
            masy nieslubnych dzieci, nawet rysy twarzy mial takie dziewczeco-chlopiece.
            Od dziecka spiewal w koscielnym chorze. Chlopiec z silnym Marsem to robi? Raczej
            niewink Zaczal siegac po uzywki, bo narzucil sobie rygor po rozstaniu z zona (zeby
            nie cierpiec, a Mars cierpi krotko...), a nie mial w sobie typowej marsowej
            sily, zeby obyc sie bez wspomagania... itd.


            > Kiedy pojawil sie w
            > telewizji, zakazano filmowania go od pasa w dol, bo to rzucanie biodrami bylo
            > bardzo, bardzo seksualne - fanki szalaly i dostawaly spazmow na ten widok


            Czy nie mozna tego wyjasnic ukladem Wenus 1/2 Pluton 1/4 Uran? Elektyzujaca
            seksualnosc, ale taka nie do zweryfikowania, bo w telewizji, przez uraniczna
            szybe. Telewizja tez jest zreszta neptuniczna, bo zaciemnia i przeklamujewink


            > Zanim zablysnal jako gwiazda sceny, Elvis pracowal jako kierowca ciezarowki,
            > poszedl do wojska, mimo ze dzieki popularnosci mogl sie wykrecic - to bardzo
            > Marsowe.

            To, ze poszedl do wojska? Nie, wtedy Saturn minal mu os asc-desc. Bardzo typowewink


            Izo, ja was czytamwink
            Odezwalam sie dlatego, ze ten fragment o Marsie EP wydal mi sie taki programowo
            polemistycznywink Ja nie jestem znawca biografii Elvisa, odpycha mnie ta postac
            (mam Marsa w Baranie i lubie MESKICH mezczyznwink), ale WJ jest, zna dobrze jego
            biografie, a Elvis byl pierwsza osoba, na ktorej zyciu W. przebadal swoja metode
            cykli Saturna. Wiec pewnie wiele opracowan czytal i na swoj - scisly - sposob
            wyciagnal wnioski.
            O smierci trudno mi mowic. Kazde chyba porzadne zrodlo podaje, ze wokol tej
            smierci jest mnostwo watpliwosci. No i nie mam serca - nomen omen - sprawdzac,
            przy jakim tranzycie mialo to miejsce.


            Dziekuje pieknie za odpowiedz, mam nadzieje, ze czytelne jest moje pierwotne
            stanowisko: nie zgadzam sie po prostu ze stwierdzeniem, ze Elvis byl marsowy.
            Pozdrawiam i czekam na nastepne lekturywink
            • lezbobimbo Re: Mars Elvisa 26.07.07, 00:45
              romy_sznajder napisała:

              > Gdyby, tak jak piszesz, Elvis mial rownie
              > silne Marsa z Uranem, bylby typem macho, gardzacym spiewem i nie-meskimi
              > zachowaniami (niedopuszczalne podejrzenie o homoseksualizm, poprzez wyparte
              > ewentualne do niego sklonnosci...), typu krecenie biodrami.

              I znowu ten krzywdzacy tok myslenia: macho a wiec nie tanczy ani nie spiewa, bo
              mezczyzna, który tak robi, jest gejem?! Co Ty piszesz, przeciez mezczyzni
              tancza, spiewaja i kreca biodrami od tysiacleci i nic im to nie ujmuje!
              Popatrz n.p. na takiego Toma Jones'a, ten tez spiewal i krecil wszystkim co
              mozliwe, i jakos kobiety tez za nim szalaly.
              Jak mozesz zreszta twierdzic, ze homoseksualizm jest niemeski? Znowu obrazasz
              mezczyzn! Wszystko jest LUDZKIE, w tym i homoseksualizm.

              > Nie byl kobieciarzem, typem zdobywcy kobiet, lamacza serc niewiescich, nie
              mial> masy nieslubnych dzieci, nawet rysy twarzy mial takie dziewczeco-chlopiece.

              Za mlodu byl sliczniutki niczym reklama mydla, owszem, ale serca lamal kobietom
              na calym swiecie wink A zdobywac nawet nie musial, skoro kobiety same sie na niego
              rzucaly wink

              > (mam Marsa w Baranie i lubie MESKICH mezczyznwink)

              A Elvis mial Marsa w Wadze, wiec albo go nienawidzisz albo Cie pociaga wink
              Szafowanie okresleniami meskie i niemeskie moze naprawde skrzywdzic, to takie
              wartosciujace etykietki i do tego subiektywne jak cholera.
              • romy_sznajder Re: Mars Elvisa 26.07.07, 11:02
                Lezbobimbowink


                > Jak mozesz zreszta twierdzic, ze homoseksualizm jest niemeski? Znowu obrazasz
                > mezczyzn! Wszystko jest LUDZKIE, w tym i homoseksualizm.


                To jest podobno domena panow z rownie silnym Marsem i Uranem, to nie moje
                myslenie, bo ja nie jestem mezczyzna. Nie wejde nikomu do glowy i nie poczytam
                mysli, wiec wierze dobremu astrologowi: poczytaj Arroyo.
                Rownie silne obie planety maja dawac przymus zachowania typu macho, zeby nikt o
                ten homoseksualizm nie podejrzewal. Czytaj uwaznie, bo naskoczylas na mnie,
                jakbym napisala cos obrazliwego.


                > Wszystko jest LUDZKIE, w tym i homoseksualizm.

                Jednakowoz jakos to trzeba w horoskopie odszukac i nazwac. I tendencje do
                wypierania tego rowniez.


                BTW. To Elvis za mlodu:
                upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/5/55/Elvis_presley.jpg
                Marsowe to nie jestwink


                > Szafowanie okresleniami meskie i niemeskie moze naprawde skrzywdzic, to takie
                > wartosciujace etykietki i do tego subiektywne jak cholera.

                Nie wiem czy moze skrzywdzic, wiem, ze panowie z Marsem w niedoborze SA NIEMESCY
                (tak, jak kobiety z niedoborem Wenus sa malo kobiece). Odnioslam sie do
                wypowiedzi o tym, ze E. jest marsowy, a ja uwazam inaczej i uzasadnilam to
                ASTROLOGICZNIEwink)

                Czy typy planetarne to etykietki? Czy to ze ktos jest wenusowy, solarny,
                plutoniczny to etykietki? Moim zdaniem nie, ale ja nie uzywam okreslenia
                "etykietki" (bo nie lubie zdrobnien, tak jak Ty - slowa niemeski).


                Nie wiem zreszta, co mam sadzic o zarzucie, ze szafowanie etykietami jest
                krzywdzace. Dajze spokoj, juz malo co mozna napisac o jakimkolwiek wskazniku, bo
                zaraz sie odzywa ktos, kto go ma i wrzeszczy, ze to nieprawda, on dementuje itd.
                To o niezyjacym czlowieku, POSTACI PUBLICZNEJ, juz nie mozna nic napisac?! Czemu?



                > A Elvis mial Marsa w Wadze, wiec albo go nienawidzisz albo Cie pociaga wink

                Na jakiej zasadzie, bo nie rozumiemwink?
                Mars w Wadze tez moze byc silny.
                Moze byc na osi.
                Moze byc wskazany scislymi aspektami przez swiatla.
                Moze tworzyc mase aspektow z innymi planetami.
                Ale jesli tego nie robi, to jest slaby i bedzie slaby, nawet jesli poprawnosc
                polityczna powie, ze to dyskryminacjawink
                • cipher89 Re: Mars Elvisa 30.07.07, 18:45
                  romy_sznajder napisała:


                  > Rownie silne obie planety maja dawac przymus zachowania typu macho, zeby nikt
                  o
                  > ten homoseksualizm nie podejrzewal. Czytaj uwaznie, bo naskoczylas na mnie,
                  > jakbym napisala cos obrazliwego.

                  To wówczas ten Mars z Uranem miałyby położenie w domach, znakach etc.
                  odpowiedzialnych za to jak siekreujemy na zewnątrz a nie za naszą naturalną
                  energię!!!

                  > Jednakowoz jakos to trzeba w horoskopie odszukac i nazwac. I tendencje do
                  > wypierania tego rowniez.

                  W horoskopach homoseksualistów, których znam jest tak różnie, ze nie wiem czy
                  to się znajdzie, cżesto zadaje to pytanie na forum bo szukam odpowiedzi. To co
                  łączy horoskopy gejów to bardzo czesto jest silny ksiezyc (na osiach lub w I
                  domu). Bo jak wiadomo geje mają ZAZWYCZAJ dużo lepszy kontakt z matką, są
                  wrażliwsi... Geje wjątkowo przegieci, tzn. tacy zniewieściali, czy wręcz
                  transwestyci mają często nieaspektowanego Marsa, do tego silnego Księżyca i
                  Wenus (moje obserwacje).



                  >
                  > Nie wiem czy moze skrzywdzic, wiem, ze panowie z Marsem w niedoborze SA
                  NIEMESCY

                  tak, co wcale nie oznacza, że są gejami!
                  Uwierz mi znajdziesz wielu gejów z bardzo silnym Marsem w horoskopie!

                  > (tak, jak kobiety z niedoborem Wenus sa malo kobiece). Odnioslam sie do
                  > wypowiedzi o tym, ze E. jest marsowy, a ja uwazam inaczej i uzasadnilam to
                  > ASTROLOGICZNIEwink)

                  Ale za to znam męzyczyznę z nieaspektowaną Wenus, który jest bardzo
                  zniewieściały.
                  • romy_sznajder przyklady 30.07.07, 19:48
                    Cipher, ja nie mam jakiejs bogatej bazy danych nt. temat, i rzeczywiscie,
                    widzialam tez gejow bardzo bardzo wenusowych, az do przesady. Ale pierwsze co mi
                    przyszlo do glowy wrzucam w astrotheme. Ostatni slynny "krypto-homoseksualista":
                    Jaser Arafat:
                    "Sensacyjne doniesienia o legendarnym liderze palestynczykow"

                    Jaser Arafat był gejem i zmarł na AIDS wiadomosci.o2.pl/?s=258&t=384351

                    /.../ Spekulowano, że palestyński przywódca, który utrzymywał liczne kontakty
                    seksualne, zaraził się AIDS od jednego ze swoich kochanków. Wielu Palestyńczyków
                    jest jednak przekonanych, że został otruty przez Izrael, który uznawał go za
                    przeszkodę na drodze do pokoju./.../
                    Mars i Uran, nie tworza scislego aspektu, ale na osiach
                    www.astrotheme.fr/en/portrait.php?clef=55saXXD88Uy7&info=true
                    inny znany gej, zupelnie nie kryjacy upodoban, przynajmneij odkad nie wiaze go
                    kontrakt z wytwornia, George Michael:
                    www.astrotheme.fr/en/portrait.php?info=1&clef=u3FQbLYX8mx3
                    stellum: Uran, Pluton, Mars, nbardzo silne, przy osi IC. Nie szukam dalej, bo
                    nie zaprzatam sobie na ogol glowy cudza orientacja seksualna, ale pamietam co
                    czytamwink), wiec i dowod znajde.

                    w natepnym poscie wspomniany cytat z Arroyo.


                    • romy_sznajder cytat 30.07.07, 19:49
                      a tu jest ten fragment. Stephen Arroyo, ""cykle zycia i zwiazki miedzyludzkie"

                      /.../ Ale na razie skupię się na Marsie i Uranie. Zasadniczo występuje tu
                      potrzeba nieustannego podniecenia, tacy ludzie zdumiewająco szybko się nudzą.
                      Niezależnie od tego, co robią, czy jest to aktywność seksualna, czy praca
                      zawodowa, cokolwiek, przejawia się potrzeba wolności i podniecenia. Od położenia
                      Marsa w znaku zależy, w czym konkretnie ta potrzeba będzie się wyrażać. Przy
                      koniunkcji Mars-Uran w Bliźniętach przede wszystkim przejawi się ona jako
                      ciekawość umysłu dotycząca „dziwnych” czy nieortodoksyjnych zagadnień. Z kolei w
                      Baranie człowiek będzie zajmować się takimi rzeczami, nie tylko o nich myśleć.
                      Przy połączeniu Marsa i Urana często występują problemy seksualne. Sam
                      zainteresowany nie zawsze odbiera je w ten sposób, ale nawet jeśli na poziomie
                      intelektualnym uważa, że to nie jest problem, większość jego energii idzie na
                      zaspokojenie potrzeby działania i pragnień seksualnych, które odgrywają w jego
                      życiu wielką rolę. Najsłynniejszym przykładem jest Henry Miller, pisarz, który
                      do tej pory zawarł, jak mi się wydaje, sześć małżeństw i miał około siedmiu
                      tysięcy innych doświadczeń seksualnych. Miller ma koniunkcję Marsa, Urana i
                      Księżyca w Skorpionie w siódmym domu.
                      P: Jezus Maria. Och, nie. (śmiech i inne komentarze z sali).
                      O: Bardzo często zmienia partnerki. Zdaje się, że w zeszłym roku znów się rozwiódł.
                      P: Czy Mars i Uran nie mogą symbolizować także skłonności do przemocy?
                      O: Tak, zawsze istnieje taka możliwość, ale nie każda osoba z kombinacją Marsa
                      i Urana wyraża ją agresywnie. Te układy dają także potężną energię, odwagę i
                      oryginalność. W gruncie rzeczy większość ludzi z aspektami tych planet, nawet,
                      jeśli jest to kwadrat, nie okazuje agresji publicznie i nie przekracza granic
                      wyznaczonych przez prawo. Często jednak zdarza się to w sytuacjach bardziej
                      prywatnych, osobistych. Na przykład, spotkałem kiedyś kobietę, której mąż miał
                      ścisłą koniunkcję Marsa i Urana w Baranie, w dodatku w kwadracie do Saturna - a
                      w takiej sytuacji Saturn tylko zwiększa napięcie koniunkcji; ta kobieta wyszła
                      za niego, a w jakiś miesiąc później uciekła i wystąpiła o rozwód, bo jak na jej
                      gust, on był nienasycony seksualnie. Oczywiście jej popęd nie był zbyt silny;
                      miała Marsa i Wenus w znakach powietrznych, w Pannie i w Bliźniętach, więc nie
                      byli zbyt dobrze dobrani. Ale najbardziej przeszkadzała jej skłonność do
                      przemocy, która u jej męża manifestowała się nie w ten sposób, że na przykład ją
                      bił, ale przez to, że chciał seksu pięć lub sześć razy dziennie, każdego dnia, i
                      nie miało znaczenia, co ona akurat robiła. Na przykład siedziała i oglądała
                      telewizję, a on podchodził, brał ją na ręce i niósł do sypialni. Jej zdaniem
                      świadczyło to o braku szacunku, dlatego, że po prostu podchodził i wyłączał
                      telewizor, nie pytając jej o zdanie...
                      P: A czy to możliwe, że jej niechęć do takiego zachowania zwiększała jeszcze
                      jego podniecenie?
                      O: Nie wiem, ale nie sądzę, żeby go podniecał brak zainteresowania żony jego
                      osobą. W gruncie rzeczy frustrowało go to i sprawiało, że stawał się bardziej
                      agresywny. Często więc przy tym aspekcie pojawia się agresja, a czasem także
                      homoseksualizm lub biseksualizm. Tylko proszę nie myśleć, że każda osoba z
                      aspektem Marsa do Urana będzie homoseksualistą lub biseksualistą, bo to
                      nieprawda. Ale w takich ludziach zawsze istnieje pewna elektryczna, nagła
                      reaktywność seksualna, czują oni seksualny pociąg do każdej osoby, którą uznają
                      za atrakcyjną, niezależnie od płci. Czy robią coś z tym w praktyce, czy też nie,
                      to zupełnie inna sprawa, i nie znam żadnego sposobu, żeby to określić jedynie na
                      podstawie kosmogramu. Można mieć pewne podejrzenia; jeśli spotkamy takiego kogoś
                      i wyczuwamy tego rodzaju wibracje, a do tego istnieją pewne wskaźniki w
                      kosmogramie, często można trafić na właściwy trop. (Ale nie wszystkich
                      homoseksualistów motywuje aspekt Marsa do Urana. Istnieją także inne czynniki.)
                      Jest to po prostu potrzeba podniecenia, i jeśli taki człowiek nie odnajdzie
                      odpowiedniego podniecenia w kontaktach z płcią przeciwną, to próbuje z drugą,
                      żeby się przekonać, co z tego wyniknie. Nie wolno nie doceniać potęgi
                      energetycznych połączeń między Marsem a Uranem.
                      /.../
                      • cipher89 Re: cytat 30.07.07, 20:50
                        Bardzo ciekawy artykuł ale zdziwiło mnie jedno:
                        > Jest to po prostu potrzeba podniecenia, i jeśli taki człowiek nie odnajdzie
                        > odpowiedniego podniecenia w kontaktach z płcią przeciwną, to próbuje z drugą,
                        > żeby się przekonać, co z tego wyniknie. Nie wolno nie doceniać potęgi
                        > energetycznych połączeń między Marsem a Uranem.
                        Hm... z tego artykułu wynika, że homoseksualisci to ludzie, którzy są po wielu
                        przejściach i związakach z płcia przeciwną i dochodzą do wniosku, ze muszą
                        spróbować z własną... A gejem czy lesbijką się jest lub nie, już w wieku 3 czy
                        5 lat można wyczuć kto w okresie dojrzewania będzie odkryje w sobie "inność".

                        Poza tym ja wcale nie uważam, że aspekty między Uranem i Marsem nie powodują
                        homoseksualizmu, tylko tj Ty to napisałaś nie powodują ukrywania swojego "ja" i
                        udawania kogoskim się nie jest smile

                        Co do Arafata bardzo cieakwy horoskop. Był homoseksualistą na 100% smile
                        W jego horoskopie Ksieżyc jest bardzo silny (egzaltacja) a do tego w domu
                        Wodnika... Poza tym Uran w opozycji do Marsa (zakładam, że również ma to wpływ
                        na homoseksualizm smile ), Urna na MC, którego władca Mars leży na IC i to w
                        upadku. Neptun i Wenus blisko Ascendentu i w Raku, którego władcą jest przecież
                        Księżyc.
                        Ascendent w raku pwoduje pewnie, że sporo w życiu ukrywa w swojej skorupce.
                        Tak na marginesie geje mają bardzo często silny znak Raka!
                        Często mają również Wenus w Raku.
                        Również Lilith w jakimkolwiek aspekcie do Ksiezyca powoduje homoseksualizm!
                        • mii.krogulska Re: cytat 31.07.07, 01:12
                          Witam serdecznie,
                          co do Millera, zawsze miałam wrażenie, że ostatnie dwie strony Cody w Zwrotniku
                          Koziorożca to praktycznie interpretacja jego horoskopu, może to kiedyś opiszę...

                          pozdrawiam, Mii
                          • all2 Re: cytat 31.07.07, 01:45
                            a kto czytał Diabła w raju? piękny portrecik Koziorożca, z daleka jedzie siarką,
                            skorpionicho Miller maluje się na jego tle jak połączenie Matki Teresy i błogo
                            zadowolonej krówki z reklam Milki. a do tego ta książeczka świadczy o tym, że
                            Miller miał jakieś pojęcie o astrologii.
                            __
                            Nie jestem leniwa. Mam zawyżone wymagania motywacyjne.
              • romy_sznajder OT: Mars w Wadze, cytat 26.07.07, 11:49

                > A Elvis mial Marsa w Wadze, wiec albo go nienawidzisz albo Cie pociaga wink


                O Marsie w Wadze wg Arroyowink

                Mars w Wadze

                "Mars w Wadze nie jest szczególnie namiętny - interesuje go raczej komunikacja,
                werbalizacja, ma dość wyrafinowany stosunek do seksu. Wiecie, że na rynku jest
                mnóstwo książek, które zachęcają do wypróbowania wszelkich możliwych pozycji
                seksualnych, ale Mars w Wadze często nie chce spróbować niczego oprócz starego
                standardu. Wiem o tym od wielu ludzi, którzy mają Marsa w Wadze. Najlepszy
                przykład to pewien mężczyzna, który ma koniunkcję Słońca z ascendentem w
                Skorpionie - Skorpion słoneczny, Skorpion ascendentowy, i do tego Mars w Wadze.
                Mieszka w Los Angeles i uważa, że naprawdę ma problem. Mówi tak: „Kobiety
                ogromnie mnie pociągają, ale wszystkie są zboczone”. Jest wielkim
                tradycjonalistą, gdy przychodzi do seksu. Jest bardzo wyrafinowany, a
                jednocześnie tradycyjny. Jego skorpionowa energia przyciąga skorpionowe,
                niekonwencjonalne w seksie osoby; wówczas jednak odzywa się Mars w Wadze i
                zaczynają się problemy. Ludzie z Marsem w Wadze pragną, by seks był osobistym,
                romantycznym przeżyciem, nawet jeśli przy tym jest nieco formalny i konwencjonalny."

                wink)
        • dori7 Re: Mars Elvisa 25.07.07, 23:37
          romy_sznajder napisała:

          > Elvis nie byl marsowy. Byl antymarsowy, to byl antyfacetwink)

          Jak dla kogo wink

          Dori, fanka Elvisa
          • romy_sznajder Re: Mars Elvisa 25.07.07, 23:47
            moze macie dobra synastriewink
            Marsow i Wenusow? Ksiezyc w Rybach? Jego Neptun i cos waznego Twoje?
          • iokepine Re: Mars Elvisa 26.07.07, 14:47
            dori7 napisała:

            > romy_sznajder napisała:
            >
            > > Elvis nie byl marsowy. Byl antymarsowy, to byl antyfacetwink)
            >
            > Jak dla kogo wink


            Dokładnie, jak dla kogo. Nie jestem fanką Elvisa, ale przyznam, że bardzo go
            polubiłam po obejrzeniu o nim filmu dokumentalnego za jedną cechę. Mianowicie
            strzelał z rewolweru do telewizorów w swoim domu, jeśli program mu się nie
            podobał big_grinDD

            To były czasy wielkich kineskopów, więc telewizory wybuchały w wielkim
            hukiem big_grinDD

            Uważam, ze to bardzo marsowe.
            • romy_sznajder Re: Mars Elvisa 26.07.07, 14:51
              ale mnie nie chodzi o marsowe epizody. mnie chodzi o typ planetarny. o zdanie,
              ze Elvis byl marsowy, z tym sie nie zgadzam.

              swoja droga, rola jest neptunizmemwink
              • iokepine Re: Mars Elvisa 26.07.07, 22:52
                romy_sznajder napisała:

                > ale mnie nie chodzi o marsowe epizody. mnie chodzi o typ planetarny.

                Epizody? Zartujesz. To było kilka telewizoró tygodniowo! I strzelał do TV, jak
                widział kogoś, kogo nie lubił, albo kiedy słyszał, ze ktoś gada głupoty.


                >mnie chodzi o typ planetarny.

                Myślę, ze nie widzisz tego Marsa, bo patrzysz na jego wygląd - Słonce kon Wenus
                kon Merkury z tego co pamiętam, a nie na czyny.
                • romy_sznajder Re: Mars Elvisa 27.07.07, 01:36

                  iokepine napisała:


                  > Epizody? Zartujesz. To było kilka telewizoró tygodniowo! I strzelał do TV, jak
                  > widział kogoś, kogo nie lubił, albo kiedy słyszał, ze ktoś gada głupoty.

                  Uranwink Typowe uraniczne nakrecenie i nadmiar dziwnej energii. Telewizory jako
                  nowinka techniczna tez uranicznewink


                  > Myślę, ze nie widzisz tego Marsa, bo patrzysz na jego wygląd - Słonce kon Wenus
                  > kon Merkury z tego co pamiętam, a nie na czyny.


                  Wyglad mial typowy dla Ksiezyca w Rybach (niepozbierany) i silnego Neptuna
                  (szerokie biodra, "nalana", zwalista, troche bezksztaltna postura).
                  Z Koziorozca mial oczy.
                  A MArsa nie widze, bo go nie mawink
                  • iza.podlaska Re: Mars Elvisa 27.07.07, 10:38
                    Witaj romy_sznajder!
                    Mars zawsze jest w horoskopie, nie mozna powiedziec, ze go nie ma smile
                    Nie wiem, czy dyskutujemy o tych samych horoskopach smile Spojrzalam wczoraj do
                    ksiazki Wojtka Jozwiaka Astrologia samopoznania i zauwazylam kolejny blad w
                    horoskopie tam prezentowanym:
                    1. na wydruku Ksiezc jest w Wodniku - a Elvis mial go w Rybach
                    2. mimo podania dobrych danych, osie horoskopu sa zle wyrysowane - Elvis nie
                    mial koniunkcji Neptuna z MC, patrz link ponizej

                    www.astroportal.pl/baza_dat/baza_presley_e.php
                    Czyzby Wojciech Jozwiak przyjmowal za horoskop Elvisa horoskop jego brata
                    blizniaka, ktory urodzil sie pol godziny wczesniej smile

                    A tak na powaznie - kolejna niescislosc w odniesieniu do tego horoskopu w
                    ksiazce Jozwiaka: w tabelce o stosowaniu orbow na poczatkiu ksiazki WJ pisze, ze
                    dla kwadratury stosuje orbe 5 st, a u Elvisa kwadratura Slonce Mars jest 4,5 st.
                    Czyli dla Elvisa zrobil wyjatek? Cos sie tu nie zgadza, pewnie sie pomylil.

                    A co do Neptuna w tym horoskopie - Neptun tworzy trygon ze Sloncem i kwadrature
                    do osi Asc-Dsc, moze stad takie mylne sady o nim w tym watku smile

                    Mars w jego horoskopie byl podbijany przez progresje - w wieku 11 lat uscislila
                    mu sie ta kwadratura, potem progresywne Slonce robilo trygon do urodzeniowego
                    Marsa. To wzmacnia bardzo taka kwadrature. Takich wydarzen astrologicznych w
                    jego zyciu bylo wiele.

                    No ale ta dyskusja moze sie ciagnac latami, bo ty nie uznajesz 4,5 stopniowej
                    kwadraturu Slonce - Mars w horoskopie Elvisa. I ja to szanuje - mozesz tego nie
                    zuanwac. Tylko dlaczego nie dopuszczasz, ze moga byc inne interpretacje?

                    Pozdrawiam serdecznie

                    iza

                    P.S. Jarek Gronert mowil mi tez kiedys, ze Elvis juz jako slawna gwiazda zdobyl
                    czarny pas w karate, co nie jest latwym zadaniem i ktos ze slabym Marsem by tego
                    nie zrobil smile
                    • romy_sznajder Re: Mars Elvisa 27.07.07, 11:10
                      Tak, tez zauwazylam te osie i spytalam Wojtka, o co chodzi, tzn. kto sie
                      pomylil, bo taki hor. jak Wasz funkcjonuje i na astro.com i na astrotheme. Jak
                      sie czegos dowiem, to napisze. Wyglada mi to na typowoa roznice ze strefa
                      czasowa, bo roznica wynosi typowo - ok. 10 st. Ale tez jestem ciekawa.


                      > /.../ dlaczego nie dopuszczasz, ze moga byc inne interpretacje?


                      Jak na razie, to raczej ja mam wrazenie, ze nikt nie bierze pod uwage mojejwink I
                      pisze to zupelnie seriosmile

                      To jest po prostu odmienne patrzenie: *'kazdy ma gdzies Marsa'(znaczy w domu
                      jakims? ale dom to ostatni etap interpr, najmniej pewny, najmniej wazny i jesli
                      planeta jest bez aspektow, albo z jednym naciaganym, jak ten Mars, to ona jest
                      slabiutka) - vs. *'zjawisko Marsa w niedoborze'. Stad roznice.

                      Uporczywie i stanowczo (zjawisko marsowewink) staram sie wykazac, ze ten Mars nie
                      dzialal. I ze wiekszosc tego, co jest wskazane jako przyklady - da sie
                      wytlumaczyc innymi wskaznikami.
                      Nie znam na tyle zycia Elvisa, zeby odniesc sie do wszystkich.
                      W ten czarny pas to ja niestety nie wierze, ale mam doswiadczenie ze sztukami
                      walki i tam liczy sie - z moich obserwacji - Saturn i Pluton. We wschodnich
                      sztukach walki Mars to malo, za malo.
                      No ale naprawde w to nie wierze. To kolejna legenda. Elvis byl absolutnie
                      pozbawiony miesni, takie osiagniecie byloby po nim widac.

                      Tez mysle, ze nie ma co ciagnac. Jak sie dowiem, co z tymi osiami, to dam znac.
                      Pozdrawiam, dzieki.
                      • zocha.w Re: Mars Elvisa 27.07.07, 16:18
                        romy_sznajder napisała:

                        > jesli
                        > planeta jest bez aspektow, albo z jednym naciaganym, jak ten Mars, to ona jest
                        > slabiutka)

                        Jeżeli uważasz, że planeta bez aspektów jest słabiutka, to robisz bardzo duży
                        błąd. Bardzo często rekompensuje sobie ten brak aspektów bardzo silnym
                        oddziaływaniem. Potrafi zdominować cały horoskop. Podam przykład jednego mojego
                        znajomego - Merkury zupełnie bez aspektów, nawet do tych nowych, mało jeszcze
                        używanych obiektów. Człowiek ma trzy fakultety, zna cztery języki,
                        zainteresowania bardzo wszechstronne, oczytany jak mało kto. I to wszystko
                        przy "słabiutkim" Merkurym? No bo bez aspektów. Planeta bez aspektów naprawdę
                        potrafi być najsilniejszym elementem horoskopu, bo nic jej nie rozprasza, nie
                        musi "dzielić się" swą energią z innymi planetami. Przemyśl to.
                        • romy_sznajder Re: Mars Elvisa 27.07.07, 20:09
                          > to robisz bardzo duży
                          > błąd.

                          Niezle.

                          Zocho, nie chce opisywac calej metodologii, to jest w ksiazce WJ [ja nie uzywam
                          astrologii weresowej, dla jasnosci], w kazdym razie Merkury to inna bajka. Przy
                          niedoborze Merkurego do glosu dochodzi Uran. Przy niedoborze Marsa zas: Neptun,
                          Wenus, Ksiezyc. Nie wiem, jak u Twojego znajomego z zywiolami, znakami, nie
                          wiem. I to nie jest ten temat. Tu chodzi - przypominam - o zdanie, ze ELVIS BYL
                          MARSOWY. Nie byl, kropka, o tym pisze. W dodatku przy silnym Neptunie Mars nie
                          bedzie typowym Marsem.

                          > Przemyśl to.

                          Wzajemniewink
                          • mii.krogulska Re: Mars Elvisa 27.07.07, 20:20
                            Witam,
                            przepraszam, że się odzywam dopiero teraz. Rozumiem, że się nie zgadzasz z tym,
                            że Elvis ma w horoskopie kwadraturę Słońca z Marsem oraz z tym, że ta kwadratura
                            działa i była widoczna w jego charakterze. Ja nie piszę "działa mu tylko Mars",
                            bo działają mu wszystkie planety. Widzę w jego horoskopie kwadraturę i szukam
                            tego, jak działa, bo aspekt planety do Słońca to według mnie jeden z
                            najważniejszych aspektów w horoskopie.
                            To jest Twoje święte prawo z czymś się nie zgadzać. Przeczytałam książki Wojtka
                            Jóźwiaka i jest to świetna lektura, ale całkowicie nie mój styl uprawiania
                            astrologii. Dla Ciebie ktoś jest "neptunikiem", a dla mnie zawsze jest
                            "wieloplanetnikiem" i się nie dogadamy, bo mówimy różnymi astrologicznymi
                            językami, choć niby używamy tych samych słów. Ja widzę kwadraturę, biografia
                            potwierdza jej działanie, Ty nie widzisz. Cóż mam zrobić? Astrosąd powołać?

                            PS. Gdybym miała wybierać, chciałabym być Słonecznikiem wink

                            Pozdrawiam serdecznie, Mii
                            • romy_sznajder Re: Mars Elvisa 27.07.07, 20:48
                              Dzieki za odzewwink Bardzo mi brakowalo sensownego zakonczenia tej rozmowy, tzn.
                              niech sie rozplywa na poboczne watki, ale z tematu Marsa ja wysiadam, bo....

                              > bo mówimy różnymi astrologicznymi
                              > językami, choć niby używamy tych samych słów.

                              No wlasnie.
                              Ale dodam, ze nie o sama [watpliwa dla mnie] kwadrature mi chodzilo, tylko
                              wlasnie o typ. Napisalas:
                              "Jeśli ktoś JEST marsowy, zachowuje się marsowo lub stwarza otoczeniu marsowe
                              kłopoty, a orba na przykład dla koniunkcji w horoskopie pokazuje nie 10, a 11
                              stopni, to możemy uznać, że ten aspekt mimo wszystko działa. "Jeśli coś kwacze
                              jak kaczka i chodzi jak kaczka, to z pewnością jest to kaczka" - mawia
                              przysłowie /.../"
                              - i dla mnie to byl komunikat, ze CHODZI O TYP wlasnie. Bo mozna powyzszy cytat
                              tak odebrac, prawda?

                              No i to chyba na tyle, milo mi sie uzywalo Marsa piszac o braku Marsa, ale Mars
                              tak ma, ze dziala zrywami i musi odpoczacwink
                              Pozdrawiam, dzieki.
                              • all2 pytanie do Romy 27.07.07, 21:16
                                nic wspólnego z Marsem ani Elvisem, chodzi mi o orby.
                                Skoro 4,5 st. kwadratura do Słońca jest dla Ciebie naciągana, to jakie stosujesz
                                granice orb do świateł?
                                • romy_sznajder Re: pytanie do Romy 28.07.07, 01:42
                                  > Skoro 4,5 st. kwadratura do Słońca jest dla Ciebie naciągana

                                  TA kwadratura, TA konkretna. Z powodow, o ktorych juz pisalam. Nie pasuje do
                                  reszty, nie ma potwierdzenia, nie ma echa w horoskopie, zadnego dubla, no i nie
                                  ma (moim zdaniem) odbicia w zyciu WH.


                                  > jakie stosujes
                                  > z
                                  > granice orb do świateł?

                                  Maksymalne? Takie jak w Uranii.
                                  Jest oczywiscie masa "ale". Orby w uranii sa szerokie i niech im bedzie, ale
                                  pozmienialam te mniejsze aspekty na takie, ktore pasuja do algorytmu: 3/(n+2),
                                  gdzie n to rzad aspektu. W Uranii byly za duze, zwlaszcza dla dwunastkowych
                                  czyli kwinkunksa i polsekstyla, tam jest max. 2^ i juz, potem sa inne aspekty, a
                                  nie dwunastkowe z duzym orbem.

                                  czyli
                                  aspekt ---rząd - n -----3/(n+2)-----max orb
                                  koniunkcja ------1---
                                  • all2 Re: pytanie do Romy 28.07.07, 19:30
                                    Dzięki. Wszystko jasne. Dla mnie po prostu kwadratura o takiej orbie pozostaje
                                    kwadraturą - jako aspekt nie jest wcale naciągana, a jej znaczenie w całości, na
                                    ile jest widoczna, czy ma odbicia i podbicia - to już inna sprawa.
                                    Jasne jest, że inaczej będziemy traktować taką kwadraturę, jeśli jest ona
                                    najściślejszym aspektem do świateł i dodatkowo delikwent ma np. Barana na
                                    ascendencie, a inaczej, jeśli to samo Słońce odbiera cztery inne aspekty w
                                    granicach 2 st; wtedy ta kwadratura zejdzie na dalszy plan, ale kwadraturą być
                                    nie przestaje.
                              • mii.krogulska Re: Mars Elvisa 28.07.07, 00:49
                                Witam,
                                romy_sznajder napisała:
                                > dla mnie to byl komunikat, ze CHODZI O TYP wlasnie. Bo mozna powyzszy cytat
                                > tak odebrac, prawda?

                                Jeśli przyjmiemy klasyfikację Wojtka Jóźwiaka, czyli wyszukiwanie "typów
                                planetarnych", to być może mogłaś to tak zrozumieć. Jest on jedynym znanym mi
                                astrologiem na świecie, oprócz swoich uczniów, którzy korzystają z tak pojętej
                                klasyfikacji. Dla całej reszty "marsowy" znaczy "silnie wyrażający energię Marsa
                                w jakiejś dziedzinie życia lub w jakiś sposób", obok innych energii planet,
                                oczywiście. Klasyfikacje Wojtka, bardzo zresztą ciekawe, nie są powszechnie
                                stosowanym systemem i choćby to może rodzić problemy w komunikacji.

                                Pozdrawiam serdecznie, Mii
                          • queenmaya Re: Mars Elvisa 27.07.07, 22:02
                            Uff, ale sążnista dyskusja, ledwie nadążałam z czytaniem. Tak trzymać, to mi się
                            podoba!!!

                            Romy, zacytuję tu św. Tomasza z Akwinu, który powiedział: "Boję się ludzi,
                            którzy wiedzę czerpią z jednej książki".

                            A ja boję się ludzi, którzy ślepo wierzą jednemu nauczycielowi, nawet jeśli jest
                            to sam Jezus Chrystus z Nazaretu.

                            Podziwiam twoje uwielbienie dla Mistrza i bezgraniczną lojalność, ale zapewniam
                            cię, że nie ma ludzi nieomylnych i nie ma źródeł wiedzy jedynie słusznych. Cenię
                            Jóźwiaka, bo wydaje mi się, że to raczej rozsądny facet, chociaż nie znam go na
                            tyle, żeby móc go oceniać. Kursu u niego nie kończyłam, więc tym bardziej nie
                            mogę się wypowiadać na temat jego metod.

                            Mogę natomiast powiedzieć jedno - wyluzuj kobieto i nie twórz tu kultu jednostki.

                            Nigdy nie spotkałam się ze stwierdzeniem, że orba 5 stopni przy kwadraturze
                            Marsa i Słońca nie działa. Jak widzę reszta dyskutantów również nie zgadza się z
                            takim podejściem do sprawy.

                            Sama mam "słabego" Marsa, bo w powietrzu a nie w ogniu, ale tworzy on aspekty
                            zarówno do mojego Słońca, jak i Księżyca, więc uważam się za osobę wysoce
                            marsową. Moja kwadratura Słońce - Mars to zaledwie 6 stopni, a więc według
                            ciebie jej w ogóle nie mam. A ja czuję, że mam i to jak wszyscy diabli. I jak
                            się wkurzę, to wióry lecą.

                            W mojej szkole uczyli, że orby przy kwadraturach planet można liczyć do 8
                            stopni, a jeśli są ze Słońcem i/lub Księżycem swobodnie można je rozszerzać do
                            10 stopni. Aspekty miedzy światłami działają nawet do 12 stopni.

                            No i na zakończenie dodam, że horoskop Elvisa znam w wersji z Księżycem w Rybach.
                            • romy_sznajder Re: Mars Elvisa 28.07.07, 01:23

                              queenmaya napisała:

                              > ... z jednej książki /.../
                              > A ja boję się ludzi /.../
                              > ...twoje uwielbienie dla Mistrza
                              > nie twórz tu kultu jednostki


                              Z tak grubej rury wypalilas, ze az obrazliwie chyba. Ani Wojtek nie jest typem
                              mistrza, ani tego slowa nie ma w moim slowniku. u mnie na bycie Nauczycielem
                              trzeba sobie "zasluzyc". Nigdy nie ukrywalam, ze zaczynalam poznawac astrologie
                              u WJ i baaardzo to wszystkim polecam, zawsze jednak jest moment, kiedy szuka sie
                              samemu, ale nie bedziesz wiedziala, ktore wnioski sa moje, a co jest metodą
                              Wojtka, bo:

                              > Kursu u niego nie kończyłam, więc tym bardziej nie
                              > mogę się wypowiadać na temat jego metod.


                              Widzisz. Ale obrazac mnie mozesz?


                              > Moja kwadratura Słońce - Mars to zaledwie 6 stopni, a więc według
                              > ciebie jej w ogóle nie mam

                              Nie przypominam sobie, zebym pisala o Twoim horoskopie. Moze dziala, moze nie.
                              Horoskop jest dzungla wplywow, wiec nasilniejsze wskazniki sa zakodowane na
                              kilka sposobow, ci, co wyznaja luzne aspekty stosuja wrecz obowiazkaowa
                              weryfikacje trzech wskaznikow. Ja najpierw szukam najscislejszych. Nie wyciagaj
                              prosze wnioskow nt. moich pogladow z jednego zdania na temat konkretnego horoskopu.

                              Co do kultu jednostki, to jednak nie doczytalas mojej pierwszej wypowiedzi.
                              Wyjelam z tekstu polemiczna wypowiedz mii.krogulskiej nt. horoskopu presleya i
                              marsa w tym horoskopie. pamietam dyskusje, znam metody, a z wnioskami sie
                              ZDADZAM. tak sie zlozylo.


                              > Sama mam "słabego" Marsa

                              Mars w Wodniku nie jest slaby tylko z tego powodu, ze jest w Wodniku.
                              Absolutnie. Ale nie mowimy o Twoim horoskopie przeciez.
                              • queenmaya Re: Mars Elvisa 28.07.07, 01:45
                                romy_sznajder napisała:

                                > Z tak grubej rury wypalilas, ze az obrazliwie chyba.

                                Nie ustosunkuję się do twojej wypowiedzi. Poczekam, aż ochłoniesz. Nie będę
                                dyskutować z osobą, która przekręca moje słowa. Na szczęście są one czarno na
                                białym, więc widać, co napisałam.
                          • ailza Re: Mars Elvisa 30.07.07, 09:06
                            romy_sznajder napisała:


                            >*'kazdy ma gdzies Marsa'(znaczy w domu
                            > jakims? ale dom to ostatni etap interpr, najmniej pewny, najmniej wazny

                            Nie zgadzam się z Tobą, że dom to ostatni etap interpretacji. Z tym, że jest
                            najmniej ważny i pewny również. Czy chcesz przez to powiedzieć, że to bez
                            znaczenia czy mamy Księżyc w 8 domu czy 11, a Jowisza w 1 lub 6 ?
                            Pani Iza napisała artykuł o etapach interpretacji horoskopu, w którym zwrócenie
                            uwagi na pozycję planet w domach nie zajmuje ostatniego miejsca. A nawet gdyby,
                            jest to moim zdaniem jeden z elementów, który tworzy całość.
                            • cytryna76 Re: Mars Elvisa 30.07.07, 13:19
                              Problem polega na tym, że Wojtek Jóźwiak, tak jak i jego uczniowie, nie uznaje
                              domów. A zatem istotnie jest im wszystko jedno, czy księżyc jest w 8 czy w 11
                              domu.
                              • romy_sznajder Re: Mars Elvisa 30.07.07, 13:31
                                Arroyo rowniez pisal, ze domy to najmniej precyzyjny wskaznik i traktowal go
                                bardzo ogolnie.
                                co do tego, czy Aliza sie nie zgadza, to moja odpowiedz brzmi: jej prawo.
                                ja uwazam, ze duzo wazniejsze niz to, czy Ksiezyc jest w 8 czy w 11, jest to,
                                jak ten Ksiezyc jest wazny, jak scisle tworzy aspekty i z czym, oraz w jakim
                                jest znaku. potem mozna fiolozofowac i patrzec na dom, ale niekoniecznie.
                                • zocha.w Re: Mars Elvisa 30.07.07, 15:28
                                  romy_sznajder napisała:

                                  > ja uwazam, ze duzo wazniejsze niz to, czy Ksiezyc jest w 8 czy w 11, jest to,
                                  > jak ten Ksiezyc jest wazny, jak scisle tworzy aspekty i z czym, oraz w jakim
                                  > jest znaku. potem mozna fiolozofowac i patrzec na dom, ale niekoniecznie.

                                  Nie patrzeć na dom - to znaczy pomijać dziedziny, w jakich dana energia przede
                                  wszystkim się manifestuje. Czyżby to było mniej ważne? I czy to jest
                                  filozofowanie? Przecież to samo życie. Ja jestem zadowolona, że wiem, że Marsa
                                  mam właśnie w 6 domu (robota pali mi się w rękach). Bez domów - czy nie jest to
                                  zubożenie interpretacji?
                                  • romy_sznajder Re: Mars Elvisa 30.07.07, 15:39
                                    nie, nie patrzec. chodzilo mi o hierarche, waznosc wskaznikow, a i pewnosc
                                    trafnosci.

                                    Zocho, co mi z tego, ze wiem, w jakiej dziedzinie komus przejawia sie energia
                                    ksiezycowa, jesli to typ marsowo-saturnowy? on bedzie marsowo-saturnowy w
                                    wiekszosci dziedzin, a jego Ksiezyc ma duze szanse byc "uzlosliwiony"..
                                    domy sa - moim zdaniem - do dwoch rzeczy, do osobistej medytacji, czyli do
                                    folozofowaniawink i do astrologii horarnej, do tego zostaly zreszta pomyslane i tu
                                    dzialaja raczej bezblednie.

                                    > Ja jestem zadowolona, że wiem, że Marsa
                                    > mam właśnie w 6 domu (robota pali mi się w rękach)

                                    Jesli w bliskiej odleglosci od descendentu to rzeczywiscie bardzo wazny
                                    wskaznik. Marsowy Koziorozec, czyli twardzielwink
                                    • zocha.w Re: Mars Elvisa 30.07.07, 16:07
                                      romy_sznajder napisała:

                                      > Jesli w bliskiej odleglosci od descendentu to rzeczywiscie bardzo wazny
                                      > wskaznik. Marsowy Koziorozec, czyli twardzielwink

                                      7 stopni. Twardziel to ja rzeczywiście jestem, ale właśnie w pracy - dużo,
                                      szybko i najlepiej jak potrafię. Natomiast w pozostałych sytuacjach to chyba
                                      nie ma większej beksy ode mnie. Każda sytuacja (smutna czy wesoła) jest
                                      odpowiednia i dobra, żeby sobie popłakać.
                                      • romy_sznajder Re: Mars Elvisa 30.07.07, 16:45
                                        > Każda sytuacja (smutna czy wesoła) jest
                                        > odpowiednia i dobra, żeby sobie popłakać.

                                        nieastrologicznie odpowiem, ze bardzo zazdroszczewink
                                • zocha.w Re: Mars Elvisa 30.07.07, 15:43
                                  Mam jeszcze pytanie: czy przy tranzytach też nie bierzesz pod uwagę, jaką
                                  dziedzinę (jaki dom) "rusza" Ci dana planeta? Albo gdy tworzy aspekt do jakiejś
                                  planety, to władcą którego domu jest ta planeta? Dla mnie są to jedne z
                                  podstawowych pytań.
                                  • romy_sznajder Re: Mars Elvisa 30.07.07, 16:44

                                    > Mam jeszcze pytanie

                                    tak samo, dom na koncu. zaczynanie od domu zmyla, zaciemnia. najchetniej
                                    wzielabym jakis przyklad, ale to czasochlonne [zwlaszcza opis], a teraz nie dam
                                    rady. ale to zasada: poniewaz domy sa najmniej pewne, to sa na koncu. z innych
                                    wskaznikow spokojnie mozna duzo wyczytac.

                                    > Dla mnie są to jedne z
                                    > podstawowych pytań.


                                    wcale sie nie zdziwie, jesli Tobie dziala. praktyka daje nosa, intuicje, wie
                                    sie, co wazne. dla mnie jednak domy sa najmniej scisle.
                                    a juz (moim zdaniemwink) zaczynanie nauki astrologii od znaczenia domow daje
                                    pozory latwej, szybkiej wiedzy, ale nic wiecej.
                                    • acrux79 Mars Elvisa, poanarchizujmy 30.07.07, 18:16
                                      To może pójdźmy dalej ? smile

                                      - Twórcy astrologii harmonicznej nie przykładają wagi do znaków zodiaku.
                                      - Astrologowie indyjscy mają za nic Urana, Neptuna i Plutona.
                                      - Inni znowu dodają do swojej interpretacji co najmniej kilka planetoid.
                                      - Inni znowu "bawią się" w punkty stałe, arabskie, symbole sabiańskie.
                                      - A Gaquelin podważa prawie wszystko ( oddziaływanie kilku planet, znaczenia
                                      domów, położenie względem osi ) dając statystyczne narzędzia.

                                      Pomimo ww. faktów astrologia jeszcze się nie zawaliła.

                                      Mnie najbardziej interesuje, dlaczego więcej mam wspólnego z osobami, które mają
                                      ascendent w tym samym znaku i większość / albo wszystkie nawet planety w tych
                                      samych domach, niż z osobami, które teoretycznie mają od tych osób więcej
                                      powiązań planetarnych pomiędzy zainteresowanymi planetami. Choćby to wskazuje na
                                      jakąś siłę oddziaływania domów.
                                    • zocha.w Re: Mars Elvisa 30.07.07, 22:36
                                      Dlaczego uważam, że domy są ważne? Chociażby z obserwacji tranzytów planet
                                      przez domy. Zaobserwowałam, że często (oczywiście nie zawsze, bo zależy to od
                                      całości) np. przy tranzycie Jowisza przez 12 dom człowiekowi „trafia się” ktoś,
                                      komu trzeba pomagać. Niekoniecznie finansowo, ale trzeba poświęcić więcej
                                      swojego czasu dla kogoś, trzeba być charytatywnym. A przy tranzycie Saturna
                                      przez 12 dom człowiek jest w jakimś sensie mniej widoczny dla władz, uchodzą mu
                                      różne niedopatrzenia służbowe, formalne (np. przekraczasz prędkość, łapią tego,
                                      który jedzie przed Tobą, a Tobie się „udaje”wink. Jowisz przez 2 dom z reguły daje
                                      więcej pieniędzy, niż człowiek się spodziewa, choć trudno coś odłożyć, bo i
                                      wydaje się więcej, jest większy ruch finansowy. Jowisz przez 3 dom – drzwi
                                      mieszkania się nie zamykają, ciągle ktoś przychodzi (jedna z forumowiczek
                                      niedawno opowiadała, jak to jej dom stał się ostatnio „lokalem przechodnim”wink. A
                                      Jowisz przez 4 dom – często powiększa się przestrzeń mieszkalna, niekoniecznie
                                      jest to przeprowadzka, ale np. ktoś się wyprowadzi i dzięki temu ma się większą
                                      przestrzeń dla siebie, albo człowiek przemeblowuje mieszkanie i zyskuje na tym.
                                      Jowisz przez 6 dom – praca Cię kocha, nie daje o sobie zapomnieć. Saturn przez
                                      2 dom – finanse jakoś się kurczą. Mojemu synowi w październiku wejdzie do 2
                                      domu i jeszcze przed wakacjami powiedział, że w następnym roku akademickim
                                      (pracuje na uczelni) będzie miał mniej godzin. Przy tranzycie Saturna przez 2
                                      dom mam sprawdzoną, dobrą radę – trzeba świadomie ograniczyć własne potrzeby,
                                      samemu, z własnej woli „ująć sobie” coś, coś sobie zmniejszyć, ograniczyć
                                      finansowo jakąś przyjemność (np. na imprezie nie dwa piwka, jak zwykle, ale
                                      jedno. No, chyba że stawia ktoś inny). To się naprawdę opłaca, Saturn lubi
                                      takie dobrowolne ograniczenia i potem wynagradza.
                                      Przykładów prosto z życia jest sporo. Te, które podałam, to są te najbardziej
                                      oczywiste, związane z podstawowym znaczeniem domów. Gdy się weźmie pod uwagę
                                      znaki i władców, można przewidzieć o wiele więcej. I poradzić coś. Myślę, że
                                      nawet jeżeli w urodzeniowym nie przywiązujesz wagi do domów, to warto się im
                                      przyjrzeć w tranzytach.
                                      • all2 Re: Mars Elvisa 30.07.07, 23:08
                                        zocha.w napisała:
                                        A przy tranzycie Saturna
                                        > przez 12 dom człowiek jest w jakimś sensie mniej widoczny dla władz, uchodzą mu
                                        > różne niedopatrzenia służbowe, formalne

                                        skoro już o tym wspomniałaś smile chociaż mam sporo ziemi, to Saturn w Rybach
                                        sprawia, że czas mi się rozmywa i rozmaite rachunki płacę z reguły po terminie,
                                        jak mi się przypomni. Przez okres tranzytu przez 12 żyłam sobie spokojnie, przez
                                        nikogo nie nękana, aż wyszedł Saturn na asc i naraz sypnęło rozmaitymi
                                        upomnieniami, z groźbą komornika włącznie. Co do dnia.
                                        To oś, więc bardziej widoczna, ale w pełni się zgadzam, że tranzyty przez domy
                                        widać doskonale, z fanfarami na wejściu do kolejnego.
                                      • romy_sznajder Re: Mars Elvisa 30.07.07, 23:58
                                        Ja to znam, te teorie.
                                        jowisz w czwartym - zapisalam sie na kurs astrologiczny, tyle z powiekszania
                                        podstaw, ale spokojnie mam na to pewniejsze wskazniki, planetarne [saturn na
                                        asc, neptun na sloncu]. saturn z drugiego wlasnie mi wychodzi... w zyciu nie
                                        bylam tak rozrzutna (bo tranzyt inny i inne wymogi), pijaca nie jestem, ale na
                                        taksowki wydawalam fortune, no i ogolnie, nie liczylam sie z pieniedzmi....
                                        to za proste, naprawdewink
                                        • mii.krogulska Re: Mars Elvisa - czy to prowokacja? 31.07.07, 00:03
                                          Witam serdecznie,
                                          mam wrażenie, Romy, że zaczynasz tu uprawiać coś w rodzaju prowokacji albo
                                          zabawy w zdobywanie sobie uważności innych. Kwadratury nie widzisz, domy Ci nie
                                          działają, a co kto Ci nie poradzi, to Ci się nie podoba. O co Ci chodzi? Nuda
                                          wakacyjna wink?

                                          Pozdrawiam, Mii
                                          • romy_sznajder Re: Mars Elvisa - czy to prowokacja? 31.07.07, 00:36
                                            nie, mii, po prostu ktos pyta, to odpowiadam. zwroc laskawie uwage, ze nie
                                            zaczynam zadnych prowokujacych kwestii, oprocz tej pierwszej, ktora wreszcie
                                            rozpoczela dyskusje o tekstach w Astroportalu, a o rady nie prosilam, co mi
                                            sugerujesz. jedynie odpowiadam, jak ktos pisze do mnie. a ze wyszlo w
                                            astoportalowym watku, to wyszlo. ok, niniejszym przestaje, zwlaszcza ze nie mam
                                            wakacji.
                                            Mii, popros Adminki, niech to usuna, jesli Ci przeszkadza, rozumiem, ze chodzi o
                                            to ze to w TYM watku. mnie nie zalezy na skupianiu uwagi, ani na prowokowaniu (o
                                            rany)
                                            • mii.krogulska Re: Mars Elvisa - czy to prowokacja? 31.07.07, 00:49
                                              Witam,
                                              ale po co coś usuwać smile tylko się programowo nie zgadzasz że kwadratura, że
                                              domy, a jak ktoś Ci podsuwa (choćby Zocha) jakieś na ten temat myśli, że może
                                              jednak działa, to się dalej programowo nie zgadzasz. W ten sposób wcale nie
                                              dyskutujemy smile choćby wszyscy stanęli tu na głowach i zatańczyli mazurka, to się
                                              dalej z niczym programowo zgadzać nie będziesz.
                                              Neptus mądrze napisała o tym, że na każdy horoskop warto patrzeć bez uprzedzeń.

                                              Pozdrawiam serdecznie, Mii
                                • neptus Re: Mars Elvisa 30.07.07, 22:46
                                  romy_sznajder napisała:

                                  > Arroyo rowniez pisal, ze domy to najmniej precyzyjny wskaznik i traktowal go
                                  > bardzo ogolnie.
                                  > co do tego, czy Aliza sie nie zgadza, to moja odpowiedz brzmi: jej prawo.
                                  > ja uwazam, ze duzo wazniejsze niz to, czy Ksiezyc jest w 8 czy w 11, jest to,
                                  > jak ten Ksiezyc jest wazny, jak scisle tworzy aspekty i z czym, oraz w jakim
                                  > jest znaku. potem mozna fiolozofowac i patrzec na dom, ale niekoniecznie.

                                  Nie wiem, gdzie to pisał. Arroyo bardzo pięknie i z przykładami opisuje
                                  wedrówke Jowisza i saturna przez domy i uczula na te cykle, także przy okazji
                                  horoskopow partnerskich.
                                  • cytryna76 Re: Mars Elvisa 31.07.07, 12:07
                                    Wyjęłaś mi to z ust! Jak można twierdzić,że Arroyo nie przywiązywał wagi do
                                    domów, skoro niemal w każdej jego książce odniesienie do domów zajmuje co
                                    najmniej kilkanaście stron. Świetnie odpisał oddziaływanie partnera na domy w
                                    horoskopie porównawczym w "Cyklach życia", a jeszcze lepiej przejście tranzytów
                                    Jowisza i Saturna przez kolejne domy. To dla mnie majstersztyk.
                                    A najlepsze jest to, że domy w tranzytach po prostu działają i nie da się
                                    wyjaśnić wielu wydarzeń w życiu bez ich względnienia, tak w jeśli chodzi o
                                    mnie, jak i wszystkich moich znajomych.
                                    Na przykład w tej chwili mam tranzyt saturna w 7 domu,który realizuje się w
                                    moim życiu wprost książkowo. I nie przemawia do mnie teoria, że saturn jest w
                                    ćwiartce pomiedzy des a MC i w związku z tym , jak czytamy w ksiązce pana
                                    Jóżwiaka, jest to "okres buntu" itd, itp. Jak długo miałby potrwać ten mój
                                    bunt? Aż saturn minie MC, co stanie się mniej więcej za 8 lat? Przecież to
                                    brzmi jak absurd. Nie odczuwam również pogorszenia mojej koniunktury po
                                    zakończeniu tranzytu saturna przez ćwiartkę IC - ASC. Wtedy w moim zyciu było
                                    tak samo, jesli nie gorzej, a to miał być rzekomo czas sukcesów i prosperity.
                                    Za to samotność, poczucie izolacji od otoczenia, kłopoty w związkach jak
                                    przystało na tranzyt saturna przez 7 dom to i owszem, mam tego aż w
                                    nadmiarze.

                                    Co do znaczenia domów w horokopie urodzeniowym, także uważam, że przez system
                                    domów są zakodowane rzeczy, których wyjaśnić inaczej jest dość trudno. Na
                                    przykład z pewnością, tak jak Zosia, należę do osób pracowitych, których robota
                                    wręcz ściga,a przy tym dokładnych, analitycznych. Co to tym świadczy? Owszem,
                                    mam asc w kozie, ale to raczej wpływa na ambicję, stawianie sobie długofalowych
                                    celów itd. Nie sądzę, aby ten asc dawał mi iście panniasty stosunek do pracy i
                                    obwoiązków. Co prawda mars jest w pannie, ale zgodnie z teorią pana Jóźwiaka
                                    bardzo słabiutki, bo nie osi i nie zakcentowany w żaden inny sposób, a więc w
                                    zasadzie się nie liczy. No i wreszcie moje słoneczko jest w domu 6, co
                                    najlepsze w 4-stopniowej koniunkcji z des,a solarykiem to ja w żadnym wypadku
                                    nie jestem!

                                    Nie twierdzę, że moją pracowitość, drobiazgowość, sklonność do poświęceń i
                                    służby tłumaczy samo słońce w 6 domu. Niewątpliwie swoje trzy gorsze wtrąca asc
                                    w kozie i mars w pannie,ale to położenie słońca to swoista "kropka nad i", coś,
                                    co nie pozwala mieć wątpliwości, z jakim typem osoby mamy do czynienia.

                                    I jeszcze jedna uwaga.Jeśli odrzucimy domy, odrzucimy również uwględnienie
                                    pozycji urodzeniowego saturna w domu, a to już znacznie zubaża interpretację!
                                    Położenie saturna w domach jest NIEZWYKLE WAŻNE dla każdego człowieka, bo
                                    pokazuje jego słaby punkt, piętę achillsową, z którą musi zmaga się przez całe
                                    życie, a przynajmniej do trzydziestki. I o tym piszą już juz wszyscy
                                    astrologowie łącznie z Arroyo.
                                    Z praktyki wiem, że nie ma osoby,która by się nie zgodziła ze mną, a nawet nie
                                    doznała swoistej ulgi, w momencie, gdy wyjasniłam jej, gdzie leży jej saturn,
                                    jakie są tego konsekwencje i jak radzić sobie z kłopotami przez niego
                                    wywołanymi.
                                    • zocha.w Re: Mars Elvisa 31.07.07, 14:21
                                      cytryna76 napisała:

                                      > Na przykład w tej chwili mam tranzyt saturna w 7 domu,który realizuje się w
                                      > moim życiu wprost książkowo. I nie przemawia do mnie teoria, że saturn jest w
                                      > ćwiartce pomiedzy des a MC i w związku z tym , jak czytamy w ksiązce pana
                                      > Jóżwiaka, jest to "okres buntu" itd, itp. Jak długo miałby potrwać ten mój
                                      > bunt? Aż saturn minie MC, co stanie się mniej więcej za 8 lat? Przecież to
                                      > brzmi jak absurd. Nie odczuwam również pogorszenia mojej koniunktury po
                                      > zakończeniu tranzytu saturna przez ćwiartkę IC - ASC.

                                      Skoro ruszyłaś temat Saturna w ćwiartkach (wg P. Jóźwiaka), to i ja napiszę, że
                                      jakiś czas temu prześledziłam sobie jego przejścia przez ćwiartki (mam
                                      książkę "Cykle zodiaku", w której jest o cyklu Saturna, tej nowej nie mam), a
                                      że mam już trochę lat, to i materiał do przemyśleń - i nie pasowało mi.
                                      Natomiast przez domy - jak najbardziej.
                                      • cytryna76 Re: Mars Elvisa 31.07.07, 14:38
                                        Mnie też nic z tych ćwiartek nie pasuje. A tranzyty Jowisza i Saturna przez
                                        domy - wręcz idealnie. I to tylko u mnie, ale u wszystkich moich bliskich i
                                        przyjaciół.
                                    • neptus Re: Mars Elvisa 31.07.07, 17:06
                                      Jowisz i Saturn w domach w "Cyklach życia" Arroyo to jest lektura obowiązkowa
                                      jak "Homo Zodiacus" Weresa. Bardzo pomocna w zrozumieniu obu planet i specyfiki
                                      domów.
                    • romy_sznajder blad 27.07.07, 11:15
                      > zauwazylam kolejny blad w horoskopie tam prezentowanym:

                      a w ktorym horoskopie jest jeszcze blad?
                      • iza.podlaska Re: blad 28.07.07, 12:26
                        Dwa bledy w horoskopie Elvisa (najpierw zauwazylam ksieztc w zlym miejscu, mimo
                        ze w tabelce pod horoskopem sa dobrze podane stopnie, a dopiero niedawno osie),
                        w pozostalych nie zauwazylam smile

                        Moze to jest relokowany horoskop Elvisa? Ale tez Ksiezyc, ktory przeskoczyl do
                        Wodnika, swiadeczy o jakims bledzie w programie raczej, bo pod wykresem
                        horoskopu WJ podaje prawidlowa strefe czasowa

                        Pozdrawiam
                        • romy_sznajder Re: blad 28.07.07, 13:43

                          > Dwa bledy w horoskopie Elvisa

                          dopiero teraz zobaczylam w ksiazce, bo znalam z kursu, blad z ksiazycem jest
                          niewytlumaczalny dla mnie [i lekko niedopuszczalny...], a z neptunem - tak jak
                          myslalam, blad we wspolrzednej wpisanej iles lat temu do programu. podana
                          dobrze, zle wpisana, beda sprostowania itd.
                          bosz, jak to wszystko trzeba sprawdzacwink
        • lezbobimbo Re: Mars Elvisa 26.07.07, 00:32
          romy_sznajder napisała:
          > *krecil biodrami i byl ikona seksu.
          > Hmm. Czy marsowy facet kreci biodrami? Czy to jest w ogole meskie, marsowe?
          Toz> to jest wagusiowate wlasniewink Meski mars wyrazony przez krecenie biodrami
          to> jest wlasnie niedobor Marsa.

          Wlasnie obrazilas wszystkich mezczyzn, którzy potrafia tanczyc!
          Wszedzie poza sztywniacka, purytanska kultura mezczyzni tancza z checia od
          malego i tym wlasnie podrywaja, ze potrafia to robic. Salsa, samba, capoiera,
          marengo, tango, rumba, mambo, lambada wink Nawet do walca trzeba dwojga, i kobiety
          hetero bardzo cenia mezczyzn tanczacych z nimi.
          Jak mozesz pisac, ze to niemeskie?! Krzywdzacy absurd!
          To tak jakby napisac, ze chodzenie po schodach nie jest kobiece ;P
          Zreszta, krecenie biodrami to chyba tez sprawny Asc w Strzelcu.

          >Elvis to antyfacet i tym dzialal na kobiety,

          A Uran w Baranie w V domu, a Asc w Strzelcu, a Jowisz w Skorpionie w 11 domu?
          Mysle, ze ktos taki potrafi oddzialywac, i to na masy (11 dom) kobiet. Mars w
          Wadze w 10 domu - oczarowywanie otoczenia to ambicja wink

          > zwlaszcza przez kontrast do sztywniakow w mundurach i garniturach. Byl
          >pierwszy> i to bylo dzialanie nowosci, nie Mars.

          Elvis byl pierwszym bialym facetem w USA slynacym z tego, ze tanczyl jak
          Afroamerykanie (ponoc od nich czerpal tez inspiracje do swej muzyki). W tamtych
          czasach byl wybuchowym zjawiskiem.

          > Elvis nie byl marsowy. Byl antymarsowy, to byl antyfacetwink)
          > To, ze w ogole zaistnial, zafunkcjonowal, zawdzieczal swojemu menadzerowi z
          > mocnym - i uwydatnionym w synastrii - Marsem. Cudzy Mars go wykreowalwink

          Jakze to, Elvisowe stellum w Koziorozcu w trygonie z MC (zwlaszcza Wenus), i do
          tego stellum w drugim domu, Jowisz w Skorpionie, Mars w 10 domu - nie umialby
          Elvis sam zaistniec??
          Muzycy-Koziorozce daja sobie rade, zdobywaja kariere, wdrapuja sie na szczyty
          mimo przeciwnosci, czesto juz w mlodym wieku, i nie znikaja po pierwszym singlu,
          ale dzialaja przez wiele lat. Janis Joplin, Annie Lennox, Dawid Bowie, Frank
          Sinatra, Patti Smith, Eddie Vedder (Pearl Jam), Jay Kay (Jamiroquai), Marylin
          Manson i inni.. Takoz i sam Elvis az do dzisiaj jest slawny i pamietany.
    • iza.podlaska Tekst o retrogradacji 23.07.07, 17:59
      Zapraszam do czytania nowego tekstu na Astroportalu - autorem jest Tomek Winski,
      pisze o retrogradacji, bardzo trafnie i ciekawie

      www.astroportal.pl/techniki/tranzyty_retrogradacja.php
      Jest tez wiele innych nowych tekstow, staramy sie co tydzien zamieszczac dwa
      teksty,
      Pozdrawiam
    • iza.podlaska Tekst o żywiole powietrza 23.07.07, 19:06
      Witam,
      i jeszcze z najswiezszych tekstow - Jozefina Jagodzinska pisze o zywiole
      powietrza w horoskopie urodzeniowym. Polecam!

      www.astroportal.pl/astrologia/urodzeniowa/cztery_zywioly_2.php
      • neptus Re: Tekst o żywiole powietrza 26.07.07, 19:58
        Hmmm... "Dla zachowania zdrowia osoby o mocnym rysie powietrznym potrzebują
        dużo ruchu, szczególnie na świeżym powietrzu" - to dotyczy ognia, nie powietrza.
        Powietrze potrzebuje komunikacji, o czym nie wspomniano. Ten ruch
        dla "powietrzchnych" może być czysto intelektualny. Ogień potrzebuje odbyc
        podróż, powietrzu wystarczy, że o niej poczyta, posłucha i opowie następnemu
        lepiej niż ten, co tam był.
        • aarvedui Re: Tekst o żywiole powietrza 26.07.07, 20:17
          ano.powietrze musi tez sobie czasem usiasc i pomyslec, porozwiazywac
          krzyzowki,poczytac,pogadac(moze to ten ruch towarzyski a`la bliznieta czy waga
          byl tu na mysli?) a taki rozmyslajacy wodnik..ciekawe jak zareagowałby na cos
          takiego co pasuje raczej do barana : -Te,filozof rusz sie!

          z naglym spontanicznym wydatkowaniem energii zwiazany jest ogien...
          --
          -------------------------------------------------------
        • iokepine Re: Tekst o żywiole powietrza 26.07.07, 22:55
          neptus napisała:

          > Hmmm... "Dla zachowania zdrowia osoby o mocnym rysie powietrznym potrzebują
          > dużo ruchu, szczególnie na świeżym powietrzu" - to dotyczy ognia, nie powietrza
          > .
          > Powietrze potrzebuje komunikacji, o czym nie wspomniano. Ten ruch
          > dla "powietrzchnych" może być czysto intelektualny.

          Nie może być tylko intelektualny. Powietrzni też mają ciała, które potrzebują
          szczególnie głęboko oddychać, także poprzez ruch na powietrzu, a niekoniecznie
          na słońcu.
        • iza.podlaska Re: Tekst o żywiole powietrza 27.07.07, 11:11
          No nie wystarczy, wiatr musi wiac - na otwartej przestrzeni, nie w czterech
          scianach. Osoby o dominujacym zywiole powietrza czesto sie przeprowadzaja,
          podrozuja nieustannie, zwiedzaja okoliczne sklepy w celu pogadania z kimkolwiek,
          zwiedzaja sklepy dla samego zwiedzania, chodza do czytelni, biblioteki,
          przekazuja wiadmosci - nie tylko przez telefon. Merkury mial przeciez skrzydla i
          latal wszedzie, gdzie go poslali smile

          Pozdrawiam
      • acrux79 Re: Tekst o żywiole powietrza 26.07.07, 20:47
        Wg Galena powietrze to temperament choleryczny - to wyczytałem na końcu
        tekstu...
        Ja jednak zawsze myślałem, że powietrze to sangwiniczny, a choleryk to ogień...
        Proszę mnie, albo się poprawić smile
        • cytryna76 Re: Tekst o żywiole powietrza 26.07.07, 21:47
          Też mnie to uderzyło! Co taka Waga czy Wodnik ma wspólnego z temperamentem
          cholerycznym? Za to Baran czy Lew owszem. To według mnie ewidentna pomyłka -
          znaki powietrze to sangwinizm.
          • neptus Re: Tekst o żywiole powietrza 26.07.07, 22:09
            Tak mi też to wyglądało, jakby się autorce kartka w książce przewróciła. wink
            • iokepine Re: Tekst o żywiole powietrza 26.07.07, 22:58
              Mylisz się, nic mi się nie przewróciło. Korzystam ze źródeł,a nie z obiegowych
              opinii, kiedy piszę.
            • iza.podlaska Re: Tekst o żywiole powietrza 27.07.07, 10:47
              Justyna,
              bez zlosliwosci, prosze smile Super, ze artykuly z Astroportalu wywoluja dyskusje,
              ale moze tak merytorycznie z ta ksiazka i kartka - podaj zrodlo, to inni tez sie
              czegos naucza smile. A na pewno tego, ze astrologia nie pochodzi z powietrza i
              widzimisie co poniektorych astrologow

              Pozdrawiam
              • neptus Re: Tekst o żywiole powietrza 27.07.07, 11:40
                Nie ma co sie obrażać. Na mnie też suchej nitki nie zostawicie, jak walnę
                takiego byka. smile)) Spoko, Neptun nikogo nie pominie, to tylko sprawa czasu... tongue_out
                • iza.podlaska Re: Tekst o żywiole powietrza 28.07.07, 12:14
                  Swieta prawda z tym Neptunem smile
              • neptus Re: Tekst o żywiole powietrza 27.07.07, 11:54
                Źródła? Proszę bardzo:

                pl.wikipedia.org/wiki/Grafika:Temperament_eyesenck.png
                Jeśli się cytuje, dobrze jest się zastanowić, co się cytuje. W źródłach też są
                błędy, a w niektórych nawet jest bardzo dużo błędów.
                • romy_sznajder Re: Tekst o żywiole powietrza 27.07.07, 11:59
                  cos jeszcze:

                  "Kilka uwag na temat tzw. natury człowieka (ethos). Samo historyczne
                  prześledzenie tego pojęcia przypomina nurkowanie w głębokiej i mętnej wodzie,
                  dlatego przedstawię tu najstarsze koncepcje wywodzące się od Hipokratesa i Galena.

                  Według nich materia składa się z czterech pierwiastków: powietrza (ciepło),
                  ziemi (zimno), wody (wilgotność) i ognia (suchość). Wszystkie ciała, w tym także
                  ciało człowieka, składają się z tych pierwiastków, a zdrowie – to właściwa ich
                  proporcja. W organizmie ludzkim tym czterem pierwiastkom odpowiadają cztery
                  ciecze (łac. humores):

                  1) ciepła i wilgotna krew (sanguis),
                  2) zimny i wilgotny śluz (phlegma),
                  3) ciepła i sucha żółć (cholos),
                  4) zimna i sucha czarna żółć (melas cholos).

                  Gdy w organizmie występuje nadmiar lub brak tych składników mamy wtedy do
                  czynienia z chorobami. Te koncepcje wspaniale rozwinął Avicenna,
                  niekwestionowany autorytet w medycynie prawie przez 800 lat. Natomiast
                  temperament (łac. od tempero – umiar) to cielesne dyspozycje, mające wpływ na
                  uczuciowość i życie psychiczne człowieka. Podział ludzi na sangwiników,
                  flegmatyków, choleryków i melancholików jest w dalszym ciągu obowiązujący. Prof.
                  Tadeusz Czeżowski....
                  pl.wikipedia.org/wiki/Tadeusz_Cze%C5%BCowski
                  ....tak charakteryzuje te postaci:

                  “Sangwinikiem jest człowiek ulegający silnie i łatwo wzruszeniom, lecz przeżycia
                  te szybko u niego przemijają. Człowiek ten łatwo i gwałtownie popada w zapał,
                  gniew, radość, smutek, przygnębienie. Jest to typ wybuchowy, lecz miękki,
                  niewytrwały, ale i niezawzięty. Niecierpliwy, ale i nie mściwy.

                  Melancholik jest przeciwieństwem sangwinika. Wzruszenia i dążenia są u niego
                  niezbyt silne, lecz trwałe – są one mało widoczne, zapadają jak gdyby w głąb,
                  tam jednak trwają uporczywie. Melancholik jest więc słaby, ale uparty,
                  cierpliwy, wytrwały, zawzięty. Według Arystotelesa wszyscy niezwykli ludzie
                  wyróżniający się w filozofii, polityce, poezji i sztuce są melancholiczni.

                  Choleryk wzrusza się łatwo, jednak te wzruszenia pozostają w nim i nie
                  przemijają. To człowiek silny i twardy; niecierpliwy ale zarazem wytrwały;
                  zawzięty i mściwy.

                  Wreszcie flegmatyk jest przeciwieństwem choleryka. Wzruszenia i pragnienia są u
                  niego słabe i krótkotrwałe. Jest to człowiek, który nie wzrusza się ani silnie,
                  ani głęboko. Jest zimny uczuciowo, ospały, cierpliwy i niezawzięty.

                  Wśród ludzi rzadko występują takie idealne typy. Zazwyczaj jest tak, że mamy do
                  czynienia z mnogością różnych odmian i połączeń tych typów. Natomiast idealnym
                  człowiekiem jest ten, u którego te wyżej wymienione cztery temperamenty znajdują
                  się w dynamicznej równowadze.”"
                  www.zb.eco.pl/publication/jestesmy-pszczolami-niewidzialnego-p671l1
                  cytat z ok. 3/4 wys. strony w dol.
                  • neptus Re: Tekst o żywiole powietrza 27.07.07, 19:08
                    Przyporządkowanie żywiołów do typów psychologicznych jest w ogóle dosyć
                    naciągnięte. Ziemia teoretycznie odpowiada typowi flegmatyka... Byk na pewno
                    ale czy można powiedzieć, że Panna jest flegmatyczna? Albo Skorpion - znak
                    wodny, który mieści w sobie cechy choleryka i flegmatyka, powinien wg tej
                    kategoryzacji być melancholikiem.
                    • iza.podlaska Re: Tekst o żywiole powietrza 28.07.07, 12:13
                      Iokepine nie moze teraz odpowiedziec na nasze watpliwosci, bo jest nad morzem,
                      wroci dopiero w polowie sierpnia i poda zrodla, z jakich korzystala. W alchemii
                      moze byc inaczej niz w astrologii, stad rozne zrodla podaja rozne przyporzadkowania.

                      Pozdrawiam
                • iokepine Re: Tekst o żywiole powietrza 28.07.07, 13:02
                  Witam,

                  kiedy piszę swoje teksty, korzystam ze źródeł, a Wikipedia nie jest dla mnie
                  autorytetem rozstrzygającym tak istotne kwestie ze względów oczywistych. To tak
                  jakby porównywać lekturę oryginalnego tekstu z uczniowskim brykiem. W tej chwili
                  siedzę już nad morzem i będę tu przez następne tygodnie. Po powrocie do domu, z
                  chęcią zacytuję starożytnych autorów, podając źródło bibliograficzne co do strony.

                  Polecam uwadze pierwszą tekst mojego opracowania o żywiołach:
                  astroportal.pl/astrologia/urodzeniowa/cztery_zywioly.php
                  To powinno wyjaśnić sprawy podstawowe, ale jak się okazuje, wcale
                  niejednoznaczne dla wielu osób. Popularne opracowania często mylnie podają
                  skojarzenie choleryk=żywioł ognia, które jednak zarówno w tekstach
                  astrologicznych, jak i alchemicznych w Starożytności, Wiekach Srednich i
                  Renesansie jednoznacznie wskazują, że sangwinik jest związany humoralnie z krwią
                  i żywiołem Ognia, a choleryk z żółcią i żywiołem Powietrza. Proszę zwróćcie
                  uwagę, że znak Lwa, stała faza żywiołu Ognia jest wprost związany w astrologii
                  medycznej z sercem i układem krwionośnym, co wynika właśnie z owej starożytnej
                  wiedzy, że ludzie Ognia są właśnie serdeczni i krewcy: po łacinie "sanguis"
                  oznacza dokładnie krew.
                  • acrux79 Re: Tekst o żywiole powietrza 28.07.07, 16:32
                    iokepine napisała:

                    "kiedy piszę swoje teksty, korzystam ze źródeł, a Wikipedia nie jest dla mnie
                    autorytetem rozstrzygającym tak istotne kwestie ze względów oczywistych. To tak
                    jakby porównywać lekturę oryginalnego tekstu z uczniowskim brykiem"

                    Ja się z tym zgadzam, kiedyś w Wikipedii można było znaleźć biografie osób...,
                    które nigdy nie istniały. Z drugiej strony znam wiele osób, głównie starej daty,
                    dla których internet jest takim "brykiem" w porównaniu z relacją jeden na jeden,
                    albo książką. Wynikałoby z tego, że wszyscy uprawiamy "brykanie" smile


                    "Popularne opracowania często mylnie podają skojarzenie choleryk = żywioł ognia,
                    które jednak zarówno w tekstach astrologicznych, jak i alchemicznych w
                    Starożytności, Wiekach Srednich i Renesansie jednoznacznie wskazują, że
                    sangwinik jest związany humoralnie z krwią i żywiołem Ognia, a choleryk z żółcią
                    i żywiołem Powietrza"

                    Jeżeli tak jest, to znaczy, że wiele osób nie wiedziało o tym przyporządkowaniu,
                    w tym i ja. Jeżeli jednak tak podchodzimy do sprawy, wówczas musimy "skasować"
                    czasy późniejsze, łącznie ze współczesnością. A taki Eysenck ( przytoczony przez
                    Neptus ) nie jest jakimś tam twórcą Wikipedii wink. Zatem - jeżeli uznajemy, że
                    nic się nie wydarzyło po około XVIII wieku, to wypadałoby Ci przyznać rację. Dla
                    mnie zatrzymanie się na tekstach starożytnych i renesansowych nie jest końcem
                    rozważań o tym, który żywioł jakiemu typowi jest przyporządkowany. Ze względów
                    oczywistych.

                    "Polecam uwadze pierwszą tekst mojego opracowania o żywiołach:
                    astroportal.pl/astrologia/urodzeniowa/cztery_zywioly.php To powinno wyjaśnić
                    sprawy podstawowe, ale jak się okazuje, wcale niejednoznaczne dla wielu osób".

                    Nie stawiałbym sprawy niejednoznaczności na ostrzu noża. Czuję się wręcz
                    zaszczycony, że jestem osobą, która ma >>niejednoznaczne<< sądy, bo to mi daje
                    komfort przyznawania się do własnych błędów i łatwość wchodzenia w polemiki, bez
                    wewnętrznych obrażeń.

                    "Znak Lwa, stała faza żywiołu Ognia jest wprost związany w astrologii medycznej
                    z sercem i układem krwionośnym, co wynika właśnie z owej starożytnej wiedzy, że
                    ludzie Ognia są właśnie serdeczni i krewcy: po łacinie "sanguis" oznacza
                    dokładnie krew".

                    W Psychologii Akademickiej pod red. J. Strelaua mamy faktycznie:
                    sangwinik/sanguis/krew, choleryk/cole/żółć. Z lingwistycznego punktu widzenia
                    wydawałoby się, że jest "pozamiatane".
                    Jednakże z Psychologii pod red. T.Tomaszewskiego na s.701 możemy zobaczyć
                    ciekawą tabelkę porównującą cztery temperamenty: sangwiniczny, melancholiczny,
                    choleryczny i flegmatyczny.
                    Myślę, że warte porównania byłyby temperamenty sangwiniczny i choleryczny.

                    Tak też, są podobne jeśli chodzi o:
                    1) dużą łatwość postawania przeżyć psychicznych
                    2) nieregularny przebieg ww.
                    3) szybkość wykonywania ruchów
                    4) duży zakres reagowania
                    5) nieregularność reagowania ( wykonywania ruchów ).
                    ... i inne, ale nie chcę się rozpisywać

                    Temperament sangwiniczny różni się jednak od cholerycznego tym, że
                    6) sangwinik bywa teoretycznie płytszy i mniej zaangażowany od choleryka (
                    porównajmy tzw. potoczną powierzchowność Bliźniąt, do zapału Strzelca,
                    autoekspresję Lwa do filozofowania Wodnika, ostre nacieranie Barana wobec wahań
                    Wagi ). Nie pasuje mi zbytnio choleryczna Waga... wink
                    7) >>sangwinik bywa zwykle wesoły, a choleryk raczej rozdrażniony, nawet
                    wybuchowy<<. Choleryk jak jest wściekły, to pójdzie pobiegać, pokłócić się,
                    posiłować, albo ... dać komuś kopniaka. Sangwinik to powietrze, które
                    zracjonalizuje, rozplotkuje, powie "że deszcz pada".
                    8) Siła przeżyć psychicznych jest silna u choleryków, a słabsza u znaków
                    powietrznych. Nie słyszałem nigdy swoją drogą o "powietrznych romansach" tylko o
                    ognistych.

                    Zatem, odnosząc się do czasów bardziej współczesnych, czy nadal Lew, Baran i
                    Strzelec to temperamenty sangwiniczne ? smile
                  • neptus Re: Tekst o żywiole powietrza 29.07.07, 01:09
                    Zgadzam sie z Acrux. Jezeli podaje sie informacje z tekstorozyctnych, nalezy to
                    wyraźnie zaznaczyć, bo wprowadza sie inaczej w błąd ludzi startujących dopiero
                    w astrologię. Starozytne teksty zawierały np. takie sformułowania "Kto ma Marsa
                    na ascendencie, bedzie miał szramę na twarzy i młodo umrze". Ikokepine, w wątku
                    tuż obok grzmisz na astrologów, którzy na takich tekstach się opierają i je
                    stosują, a tutaj sugerujesz, że mozna te starozytne teksty stosowac wprost i
                    bezkrytycznie we współczesnej astrologii. Laicy gotowi uwierzyć, ze Bliźnieta
                    latają wymachując szabelką i tna, co im pod tą pod szabelkę wpadnie, a Baran to
                    gawędziarz i dyplomata, mistrz komunikacji werbalnej. Twój tekst sugeruje, że
                    to jest obowiązująca współcześnie wykładnia żywiołu powietrza, a to nie jest
                    prawda. Pojęcie choleryka i sangwinika we współczesnej psychologii jest
                    zupełnie inne.

                    I jeszcze ad Wikipedia. Kółeczko, któe wskazałam znajdziesz w każdej książce z
                    zakresu współczesnej psychologii. Nie podaje adresow artykułów z Wikipedii,
                    ktoh nie sprawdziłąm uprzednio, a tylko te, któe cytują dobrych autoró bez
                    przekręceń. Dla mnie nie jest autorytetem nie tylko Wikipedia ale też nie są
                    nimi autorzy średniowieczni, wypisujący często straszne bzdury, jak i nie są
                    nimi amatorscy tłumacze tekstów starożytnych. którzy np. teksty babilońskie
                    tłumaczą z angfielskiego przez rosyjski na polski. W średniowiecznych
                    przekłądach tekstów starozytnych popełniono mnóstwo błędów i, co ciekawe, nadal
                    wiele osób powołuje sie na te błędy, a nie na wspołczesne sprostowania. Chyba
                    nie sugerujesz, ze czytałaś te wszystkie źródła, ktorych nie ujawniłaś, w
                    oryginale? Jesli tak, to gratuluję i chyle czoła.
                    • iza.podlaska Re: Tekst o żywiole powietrza 29.07.07, 10:36

                      Dla mnie nie jest autorytetem nie tylko Wikipedia ale też nie są
                      > nimi autorzy średniowieczni, wypisujący często straszne bzdury, jak i nie są
                      > nimi amatorscy tłumacze tekstów starożytnych. którzy np. teksty babilońskie
                      > tłumaczą z angfielskiego przez rosyjski na polski. W średniowiecznych
                      > przekłądach tekstów starozytnych popełniono mnóstwo błędów i, co ciekawe, nadal

                      Mozesz podac jakies nazwiska i przyklady tekstow? Nie chcialabym przez przyoadek
                      kupic czegos takiego smile Ktorzy autorzy sa amatorami w tlumaczeniu tych tekstow?
                      Nie piszesz chyba o Wronskim smile Ciekawy watek.
                      • lwi2 Re: Tekst o żywiole powietrza 29.07.07, 11:17
                        Tak w ogóle to ludzie mocno powietrzni dość łatwo przyznają się do błędów, nie
                        obstają przy swoim. Są wszędzie, a więc po stronie i prawdy i błędu, nie ma dla
                        nich to wielkiego znaczenia. Z innymi mocnymi żywiołami chyba będzie inaczej,
                        tylko powietrze jest takie. Ale też prawda, że dla powietrza "błąd" w pewnym
                        sensie nie istnieje wcale, po prostu dotrze wszędzie i wszystko zdoła wyjaśnić,
                        nawet coś co dla innych żywiołów będzie błędem.
                        A wątek w ogóle bardzo ciekawy, bo w żywiołach jest sama esencja astrologii i
                        bardzo to mi się podoba, nawet sobie Arystotelesa dzisiaj rano przeczytałam "O
                        świecie", a co!, "kulturalna" niedziela przed śniadaniem!
                        Arystoteles pisze, że powietrze ze swojej natury jest "mroczne i lodowate".
                        Ale w przypisach znajdujemy w tym miejscu wyjaśnienie, że "co do natury
                        powietrza istniały rozbieżności między szkołami filozoficznymi: ciemne i
                        zimne ... (lub) wilgotne i ciepłe". Nawet któryś przyjął trójpodział powietrza,
                        jego środkowa część lodowata z natury ogrzewana jest promieniującym od góry i
                        dołu ciepłem.
                        Jest również ciekawe zagadnienie jak układać żywioły "po kolei", chyba spotyka
                        się różne układy: ogień, powietrze, woda, ziemia, tak przyjął Arystoteles, ale
                        w "tabelkach" przy wykresach horoskopu spotyka się różne wersje, o ile pamiętam.
                        Lwi
                        (Słońce, Księżyc i Ascendent w żywiole powietrza)
                      • neptus Re: Tekst o żywiole powietrza 29.07.07, 12:16
                        Iza, sama kiedyś w studenckich czasach uczestniczyłam odrobinkę w
                        tłumaczeniu "De revolutionibus" Kopernika z... rosyjskiego. wink))
                        Przykładem takich błędów jest choćby dość powszechne nazywanie systemu domów
                        równych od ascendentu domami Ptolemeusza. Nie podam Ci teraz konkretnych
                        przykładów, bo nie jestem historykiem astrologii i sama w starych tekstach nie
                        grzebię, z bliźniaczą powierzchownościa, powtarzam to, co usłyszałam od
                        człowieka, który w tym grzebał i nazwiska pozapominałam. tongue_out W sredniowieczu
                        wiele tekstow starozytnych było tłumaczonych tendencyjnie, gdzie stosowano po
                        prostu celowe przeinaczenia. W okresie międzywojennym odkopano te przekłady i
                        często publikowano je bezkrytycznie. Sporo źródeł nie zachowało się lub
                        zachowało tylko we fragmentach. No, a poza tym stare nie znaczy jeszcze, ze
                        dobre. Jakiś postep przez te wszystkie wieki sie dokonał.
                        Typowym współczesnym przykładem książki - śmietnika jest "Astrologia i twoje
                        zdrowie" jeanne Avery, gdzie, nie dość, ze astrologii jest akurat chyba
                        najmniej, to sa to własnie teksty kopiowane całkowicie bez zrozumienia i
                        znajomosci podstaw astrologii. Trafiają sie tam takie kwiatki, że po prostu
                        szczęka opada. Oddzielenie tam prawdy od nieprawdy jest całkowicie niemożliwe i
                        nawet, jesli sa tam utkniete jak rodzynki niektóre informacje rzetelne, to
                        całość jest całkowicie niewiarygodna. Baba pozbierała jakis zlepek rożnych
                        tekstów, jakie jej wpadły w ręce, przepisała bez zrozumienia, wymieszała losowo
                        i podaje to za własne doświadczenia. jezeli się coś cytuje, trzeba wyraźnie
                        wskazać źródło, zeby czytelnik mógł sprawdzić to sam i ocenić, czy to jest dla
                        niego wiarygodne. Moge wtedy to uznać jako tekst historyczny. Natomiast
                        podawanie takich źrół jako obowiązującej współcześnie interpretacji jest
                        nieuczciwe i kompromituje autora artykułu.
                • iza.podlaska Re: Tekst o żywiole powietrza 28.10.07, 11:04
                  Jozefina wciaz nie napisla, co miala na mysli zmieniajac tradycyjne
                  przyporzadkowania. Napisalam notke wyjasniajaca w tekscie.
        • iza.podlaska Re: Tekst o żywiole powietrza 27.07.07, 10:53
          Oczywiscie, ze powietrze, to sangwiniczny charakter smile

          www.skyscript.co.uk/decumbiture2.html
          www.astroportal.pl/astrologia/medyczna/astrologia_a_zdrowie.php
          www.skyscript.co.uk/sanguine.html
          www.skyscript.co.uk/melancholy.html
          Pozdrawiam
    • arcoiris1 O Elvisie i Marsie w Wadze 27.07.07, 22:13
      a ja się z Romy zgadzam, że Elvis nie jest męski. On jest ładniutkie ciacho do
      schrupania a to duża róznica. Znam paru facetów z takim Marsem, między innymi
      mój braciszek, i paru innych i wszyscy sa niezwykle uroczy, sympatyczni,
      niezdecydowani, świetnie się ubierają, lubią gadac o seksie i flirtowac, może
      nawet sa dobrzy w te klocki, mimo tego erotomańskiego gawędziarstwa ale męscy
      archetypowo nie są absolutnie. Są zbyt wygodni na to i czesto wydelikaceni w
      jakis sposób. Lubia sport, ale taki ładny sport, boks, formuła 1, skoki na
      bungy i inne męskie survivale nie dla nich. Natomiast wyglądaja slicznie,sa
      słodziakami, yummy, yummy.
      I sa wygadani, uprzejmi, towarzyscy ale nie mają ikry, na zasadzie to co
      kobieta ma na myśli jak myśli wink "prawdziwy facet", taki z lasu, męski, silny,
      przedsiebiorczy, co walnie pięscią w stół i wykłócał sie o swoje. To, że elvis
      kręcił biodrami w przód i w tył- Wagi przeciez kochają uwodzić, a tłumy to już
      w ogóle. wink i jak to sie robi to wiedzą doskonale!!!!!!!!!!!!!!
      • romy_sznajder Re: O Elvisie i Marsie w Wadze 28.07.07, 01:50

        > a ja się z Romy zgadzam, że Elvis nie jest męski.

        no!
        wink
        • neptus Re: O Elvisie i Marsie w Wadze 30.07.07, 20:56
          Nie bardzo rozumiem tego sprzeczania męski-niemęski. Każdy go odbiera po
          swojemu, niemniej był bożyszczem tłumów i dla tłumu fanek był (i dla wielu
          wciąż jest) wręcz ideałem męskości. Tego nie mozna ignorować. Popatrzcie w
          swoje horoskopy, co Wam z nim nie pasuje. Astrolog nie moze opierać się na
          własnych odczuciach. Mars w jego horoskopie jest wystarczjąco silny, czy to się
          komuś podoba, czy nie, a ze Waga go "zmiekcza", to tylko dodało mu
          atrakcyjności. Któraż z kobiet nie marzy o mężczyźnie silnym, męskim, a
          rownoczesnie subtelnym i romantycznym? To taki sam symbol meskości swoich
          czasow, jak Marylin Monroe jest uosobienieniem kobiecości w swoich.
          Dla mnie Rudolf Valentino jest obrzydliwy i bezpłciowy, a kobiety za nim
          szalały. Nigdy jednak nie powiem, że brak mu w horoskopie męskości. Kiedy się
          interpretuje horoskop, nie ma miejsca na własny gust i emocje.
          • iza.podlaska Re: O Elvisie i Marsie w Wadze 31.07.07, 10:03
            Swiete slowa! W ramki i nad lozkiem powiesic smile
      • moris6 Re: O Elvisie i Marsie w Wadze 29.07.07, 20:21
        arcoiris1 napisała:

        > a ja się z Romy zgadzam, że Elvis nie jest męski. On jest ładniutkie ciacho do
        > schrupania a to duża róznica.

        Również dla mnie Elvis nie jest męski. Posiada bardzo silną dominantę Wenus.
        Bierze sie ona z pozycji Wenus, która w rzucie horyzontalnym znajduje się
        dokładnie na Asc, a ściślej mówiąc w punkcie geograficznego wschodu.

        Mars w jego horoskopie jest mocno osłabiony, przez pozycje w X domu oraz w znaku
        Wagi. POwyższe oraz kwadratura do Słońca powoduje, że taka osoba próbuje
        udowodnić, że jest facetem, ponieważ tego nie odczuwa. Próbuje brać się za
        sprawy typowo męskie (kierowca, wojsko, sztuki walki) ale nigdy nie stanie się
        to jego pasją, on próbuje odnaleźć swojego marsa i raczej w tych poszukiwaniach
        skazany jest na niepowodzenie.

        Wartościując Elvis jest bardziej wenusiański niż marsowy. Wenus z natury
        przyciąga a Mars odpycha. W tym jednak przypadku Mars Elvisa ma trygon do Dsc,
        czyli tłum ma wrażenie, że widzi archetypowego Marsa - okaz męskości, a to tylko
        taka "gra" Wenus, która przebrała sie za Marsa wink
    • neptus Re: Astroportal.pl - zapraszamy! 26.10.07, 15:34
      astroportal.w.interia.pl - Iza i Milka: znacie ten adres?
      • iza.podlaska Re: Astroportal.pl - zapraszamy! 28.10.07, 23:12
        Nie znam, zajrzalam teraz - to blog. Nazwa szumna jak na zawartosc smile
    • iza.podlaska Forum i opcja komentarze na Astroportalu 28.10.07, 11:09
      Witam,
      zapraszam cie Justyno i innych chetnych do dyskusji o naszych artykulach na
      forum Astroportalu - tutaj niewiele osob juz wie, o co pytasz smile

      astroportal.pl//forum/
      Co tydzień pojawiają się nowe teksty, jest już dostępna opcja "komentarze" pod
      każdym artykułem. Od czerwca już się wiele ich nazbierało - mamy już 40 tekstów!

      Pozdrawiam serdecznie
      • neptus Re: Forum i opcja komentarze na Astroportalu 28.10.07, 15:36
        Jak tylko nabiorę sił, pewnie chętnie skorzystam z zaproszenia.

        Zwróciłam Wam tylko uwagę na inny Astroportal w sieci. To też nowa
        strona, nawet chyba jeszcze nowsza. Mozecie go opyskować, że się
        wcina. wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka