Dodaj do ulubionych

czy jest sie czego bac?????????

18.09.04, 17:02
mam do Was pytanie czy jest sie czego bac składajac dokumenty do biura?Chodzi
mi przedewszystkim o rozmowe z kims z biura po angielsku i o to czy moje
dokumenty im sie spodobaja,bo prawde mowiac nie mam prawka nie potrafie pływac
i nie chce pracowac z chorymi dziecmi.Błagam Was napiszcie mi jak taka
rozmowa wyglada czy bede potrafiła cos z siebie wydukac po 4 latach nauki ang
w liceum i czy jest prawdopodobienstwo ze mnie z tego powodu odwala?Znacie
takie przypadki?
Obserwuj wątek
    • aga5 Re: czy jest sie czego bac????????? 18.09.04, 17:55
      hej!!
      to zalezy gdzie chcesz jechac -jesli chodzi o prawko. co do chorych dzieci to
      po to pytaja, zeby wiedziec, czy chcesz sie nimi zajmowac , czy nie.
      a co do samej rozmowy..coz w moim przypadku byla to bardzo mila pogawedka z
      dziewczyna o rok mlodsza ode mnie. zazwyczaj wyglada to tak, ze musisz
      opowiedziec po angielsku cos o sobie, rodzinie i o tym, dlaczego chcesz zostac
      au pair.
      nie wiem, jak to jest w europie, ale jadac do usa, przechodzisz test
      psychologiczny -zapewniam, ze to tylko strasznie brzmi ;)
      test jest po polsku :)
      acha i jeszcze w czasie tej rozmowy, jesli juz decydujesz sie zostac operka, to
      wypelniasz aplikacje, tzn znow kilka pytan po angielsku , na ktore musisz
      odpowiedziec - tez po ang ;)
      ale sa to latwe pytania, typu, do jakiej rodziny chcesz jechac, jakie sa twoje
      zainteresowania i takie tam...ot cos w rodzaju twojej charakterystyki + twoje
      wymagania odnosnie rodzinki :)
      potem czytasz krotki tekst po ang zeby mozna bylo sprawdzic jak tam u ciebie z
      wymowa :)
      nie martw sie, to tylko moze wydawac sie straszne :) ja tez panikowalam na
      poczatku, choc ang ucze sie od dawnaaaaa.....
      bedzie dobrze :) i pamietaj, ze przewaznie te rozmowy sa przeprowadzane przez
      byle operki, wiec juz one wiedza jak to "stres" ta rozmowa :)
      zycze powodzenia :)
      ps. a gdzie planujesz wyjechac??? i jakie biuro??? - jesli nie chcesz
      robic "reklamy" to napisz na maila :)
      pa
      • ed.kow Re: czy jest sie czego bac????????? 18.09.04, 20:22
        Ja tam w życiu nie słyszałam żeby kogoś odwalili. NAwet jak bardzo słabo poszła
        rozmowa-to po prostu wpisują poziom pierwszy i tyle. Dziećmi niepełnosprawnymi
        bo chyba o takie Ci chodzi to rzadko kto chce się opiekować a i rodzic ma
        świadomość specyficznych potrzeb swego dziecka i umiejętności oraz wiedzy jaką
        trzeba mieć by się nim 'dobrze' opiekować. Prawo jazdy jest 'obowiązkowe' tylko
        w USA więc jak jedziesz gdzieś indziej to nie ma co z tego powodu robić
        tragedii. Więc głowa do góry!!!
      • kasha77 Re: czy jest sie czego bac????????? 18.09.04, 20:56
        hej aga5!ja też była au pair-gdybyś chciała pogadać to napisz na maila:)ja
        jeszcze musiałam napisać list po angielsku do mojej
        przyszłej"rodziny"(przyjamniej na 2 str.A4-to chyba mi zajęło najwicej czasu:))
        • m.a.j.k.a.85 Re: czy jest sie czego bac????????? 18.09.04, 21:16
          dzieki.a jak to jest z referencjami?pytam zeby sie nie wkopac.wiadomo troche je
          naciagnełam a teraz nie chce aby sie gapneli,bo mi przyszloscnno...legnie w
          gruzach,powiedzmy.Tak sie napalilam na wyjazd ze studia olalam i teraz nie mam
          innego wyjscia jak jechac.Mocno trzepia?
          • taksoofka Re: czy jest sie czego bac????????? 19.09.04, 03:39
            >>Mocno trzepia?

            Chyba żartujesz? Nawet nie dzwonia pod podany numer. Gorzej jeśli na miejscu,
            tzn juz u rodziny wyjdzie na jaw, że kręciłaś: nie dość że zielona to jeszcze
            oszukuje...

            A tak swoja drogą to lepiej jest powiedzieć uczciwie że się nie ma
            udokumentowanego doświadczenia ale kocha sie dzieciaki nade wszystko, lubi sie
            z nimi spędzać czas, marzy się o duzej, pełnej dzieci rodzinie i ... że wolisz
            byc szczera niz naciagac referencje.


            T.
            • mijaczek Re: czy jest sie czego bac????????? 19.09.04, 15:34
              taksoofka napisał:

              > >>Mocno trzepia?
              >
              > Chyba żartujesz? Nawet nie dzwonia pod podany numer.

              I tu moja droga Taksoofko bede polemizowac. Czasami dzwonia. Przykladem jest
              moja kumpela. Fakt - dzwonia wybiorczo do jednej rodziny na sto, ale zawsze.

              Mia
              ps. a propos zajmowania sie dziecmi i referencji to juz na ten temat kiedys
              pisalam...
        • mijaczek Re: czy jest sie czego bac????????? 19.09.04, 15:36
          kasha77 napisała:

          > hej aga5!ja też była au pair

          JA CIE KRECE!!! NIemozliwe!! Naprawde!? Coz za zbieg okolicznosci, ze sie tutaj
          spotkalyscie!! Obie bylyscie operkami... WOW! To fajnie, bedziecie mogly
          pogadac, a moze powinnyscie zalozyc forum o au-pair?
          Sorrrry...ale nie moglam sie powstrzymac
          Mia
          • aga5 Re: czy jest sie czego bac????????? 19.09.04, 16:10
            nio faktycznie , ze akuart tu sie spotkalysmy ;)
            ale ja to dopiero bede operka...wiec jeszcze wszystko przede mna ;)
            • m.a.j.k.a.85 Re: czy jest sie czego bac????????? 20.09.04, 14:40
              dzieki.To nie jest tak ze sie nie znam na dzieciach i nie mam o nich pojecia!
              Mam duzo rodzenstwa i od lat to własciwie ja sie nimi zajmuje.Wiec wiem tez jak
              sie zachowac w "ekstremalnych"warunkach gdy dziecko jest np.chore.Kocham
              maluchy a juz na punkcie niemowlakow dostaje kompletnego swira!Ale wiadomo ze w
              wielu 20 lat nie mam profesjonalnego,powiedzmy doswiadczenia.nie jest tez tak
              ze dziecko które mam w papierach widzialam raz w zyciu.Po prostu musiałam to
              troche ubarwic aby miec szanse na wyjazd.Ale naprawde myslalam ze dzwonia do
              kazdych opiekunów tych dzieci. mylilam sie?
              • luna6 Re: czy jest sie czego bac????????? 20.09.04, 19:52
                Naprawdę nie ma się czym przejmować, nawet jeśli "ubarwiłaś" trochę swoje
                referencje. Jeśli rzeczywiście zajmowałaś się dziećmi, które masz w papierach,
                ich rodzice napewno poradzą sobie z ewentualnym telefonem (zwykle nikt nie pyta
                o to, ile dokładnie godzin spędziłaś opiekując się ich dzieckiem, ale raczej o
                rzeczy bardziej ogólne, np. dlaczego polecają cię jako au-pair).

                Poza tym takie telefony to naprawdę rzadkość, więc głowa do góry :)))

                Sama odwiedziłam kilka biur au-pair, zanim wybrałam swoje. W jednym z nich
                bardzo miła pani uświadomiła mnie, że referencje, oczywiście są wymagane, ale
                ona osobiście nigdy tego nie sprawdza, bo głupio jej dzwonić do obcych ludzi i
                wypytywać, czy napisali prawdę.

                Tak to mniej więcej wygląda...

                A tak w ogóle, żeby zostać au-pairką nie musisz mieć super doświadczenia, więc
                może lepiej oszczędzić sobie stresów i po prostu napisać prawdę?

                • kk27 Re: czy jest sie czego bac????????? 28.09.04, 16:44
                  ale jz drugiej strony jeśli nie ma doświadczenia i naciągała w papierach to to
                  wyjdzie z czasem jak będzie jakaś sytuacja awaryjna albo nie będzie sobie mogła
                  poradzić z dzieckiem(weź pod uwagę ,że za granicą inaczej sie podchodzi do
                  dzieci niż u nas).nim ja zaostałam wu pair na moim miejscu była dziewczyna z
                  podobnym doświadczeniem jak ty i po 2 miesiącach zrezygnowała,jeśli nie jesteś
                  pewna swoich zdolności w pracy z dziećmi to może powinnaś wybrac inną pracę.
                  tak nawiasem mówiąc"rozwaliło"mnie zdanie o noworodkach...hmmm..a jeśli dziecko
                  się zacznie krztusić,albo trzeba mu będzie podać czopek albo będzie miało
                  gorączkę to wiesz co zrobić?bo chyba to jest ważniejsze jeśli ktoś ci zostawiam
                  dziecko pod opieką.to tyle wymądrzania się:)pozdrawiam!
                  • m.a.j.k.a.85 Re: czy jest sie czego bac????????? 28.09.04, 22:22
                    fakt nie pisałas o biegunce ale o czopkach goraczce i tak dalej.Wiec moim
                    zdaniem kazda z tych przypadłosci niezaleznie w jakim kraju leczona jest tak
                    samo.A skoro wiem jak to sie robi w Polsce to tam tez dam sobie rade w Angli.A
                    mnie rozbroiło to ze z Twojego posta wynikało ze postrzegasz mnie jako osobe
                    bez doswiadczenia.Nie wiem na jakiej podstawie.I wiem ze sobie poradze.Mi po
                    prostu chodzi o strach przed nieznanym,bo moge mówic ze jestem odwazna,ale co z
                    tego jesli zostane postawiona przed sytuacja na która nie mam wpływu?Własnie
                    dlatego czekam na rady bardziej doswiadczonych ode mnie operek.Bo to pomaga ale
                    nie moze wbijac w ziemie.Pozdrowienia
    • m.a.j.k.a.85 Re: czy jest sie czego bac????????? 28.09.04, 18:04
      Nie rozumiem co w tym dziwnego ze uwielbiam niemowlaki ani Twojego
      podejscia,zwłaszcza ze pisałam ze mam doswiadczenie i potrafie sie nimi dobrze
      zajac.Nie mam problemu z jakimikolwiek dzieciecymi przypadłosciami.Tak czesto
      slysze ze dziewczyny tez naciagaja az tu nagle rada aby pisac prawde.Chyba
      tylko po to aby dalej siedziec w domu...A swoja droga to wydaje mi sie ze
      biegunka u dziecka wyglada tak samo w Polsce jak i w Angli...
      • kk27 Re: czy jest sie czego bac????????? 28.09.04, 18:42
        a czy ja coś pisałam o biegunce??bo nie pamietam,ale wszystko jedno.chodziło mi
        o to jak się można do dzieci zwracać i jak je trzeba traktować -w tym jest
        różnica-a nie w przypadłosciach-źle mnie zrozumiałaś,bywa...ja pisałam prawdę
        bo naprawdę miałam doświadczenie jako opiekunka i nie musiałam "naciągać"ale
        tak jak ci pisałam "wyjdzie szydło z worka"jeśli ktoś za bardzo naciągnie fakty
        i tylko o to mi chodziło nie rozumiem twojego obużenia...a swoją drogą moim
        zdaniem trzeba mieć jakies tam powołanie żeby jechać całkiem sama do obcych
        ludzi i zajmować się ich dziećmi i to mi głównie chodzi...bo słyszałam wiele
        opowieści mam o takich pożal się Boże nianiach.i tyle życze powodznia bo już to
        przeżyłam i jestem bardzo zadowolona,moja rodzina irlandzka też(bo byłam w
        irlandii nie angli).pozdrawiam
    • ed.kow Re: czy jest sie czego bac????????? 28.09.04, 19:05
      Hmm...gdyby do zajmowania się dziekiem trzeba było 'mieć' powołanie, to nie
      każdy by mógł być rodzicem, ba śmiem nawet twierdzić, że mielibyśmy wręcz
      problemy z niżami demograficznymi. Tyle mamy mam i niań i ojców z powołania ile
      księży, nauczycieli itd. itp.
      Rodzice doskonale wiedzą,że zatrudniają dziewczyny o niewielkim doświadczeniu i
      niewiele im płacą!Dlatego praca au-pair to POMOC PRZY DZIECKU A NIE
      WYCHOWYWANIE DZIECI, a pieniążki które w zamian dostaje to nie PENSJA TYLKO
      KIESZONKOWE. Oczywiście rodzice mogą zatrudnić opiekunkę wykwalifikowaną za 4-5
      raza tyle, która nawet szklanki po sobie nie umyje...ale widocznie wolą au-pair.
      A przy noworodku i niemowlaku to obowiążkowo powinna być mama - bo nawet
      najbardziej wykwalifikowana opiekunka nie da takiemu maluszkowi ciepła i
      miłości a przede wszystkim POCZUCIA BEZPIECZŃSTWA - jakie daje mu obecność
      matki.
      • kk27 Re: czy jest sie czego bac????????? 28.09.04, 19:20
        sam się zastanów co napisałeś,ale jesteś facetm-tak myślę,więc...powołanie
        trzeba mieć jak najbardziej i wtedy ni ebyło by tyle dzieci w domach dziecka
        itd-za długi i za trudny temat.akurat wiem o czym piszę bo sama byłam au pair i
        miałam doświadczenie jadąc i wszystkie dzieczyny które tam poznałam też
        musiałay się takowymi wykazać więc nie pisz mi tutaj głupot w tym stylu bo nie
        wiem o czym mówisz.czy myślisz,że dziewczynya która nie bez jakiegokolwiek
        doświadczenia dała by radę zając się 4 dzieci i domem?nie wydaje mi się...a co
        do pieniążków...to ja dostaławałam od początku-pomimo tego ,że pojechałm jako
        au pair-pensję nie kieszonkowe,i regularnie podwyżki i jesli była okazja
        dodtakowe premie więc..proszę nie zabieraj głosu jeśli nie wiesz o czym
        piszes.buźka
        p.s.i opiekunka taka prawdziwa z prawdziwego zdarzenia może dać dziecku ciepło
        i miłość tylko jak już wspomniałam trzeba mieć powołanie...
        • ed.kow Re: czy jest sie czego bac????????? 28.09.04, 21:31
          No cóż, to że nie wiesz o czym ktoś mówi to jeszcze nie powód by uznawać, że są
          to 'głupoty'. Ja też nie zawsze rozumiem poezję, ale nigdy nie miałabym tyle
          tupetu by stwierdzić, że są to jakieś wyssane z palca 'bzdety'.
          Myślę, że ważniejsza od doświadczenia jest dobra motywacja i umięjętność
          słuchania i ROZUMIENIA innych - a tego jak widać Tobie brakuje. Jeżeli uważasz,
          że istnieje TYLKO TWOJA śWIĘTA RACJA to po co wdajesz się w dyskusję?
          Nie wiem co ma 'powołanie' do Domów Dziecka i mam poczucie, że ty też tego nie
          wiesz. Jeśli faktycznie jesteś tak mocno przekonana o prawdzie absolutnej-którą
          głosisz - to może wypadałoby przedstawić jakieś argumenty a nie tylko
          nabzdyczyć się i rzucać mięsem.
          Ja sama wolałabym pozostawić swoje dziecko pod opieką osoby empatycznej,
          spokojnej, odnoszącej się z szacunkiem do innych nawet gdyby nie miała dużego
          doświadczenia niż dziewczynie zadufanej, pieniaczce, skoncentrowanej tylko i
          wyłącznie na sobie!
          A o tym, że nikt nie jest w stanie zastąpić noworodkowi matki przekonał się
          pewien król...w swoim okrutnym eksperymencie. Ale żeby o tym wiedzieć to trzeba
          czytać, czytać i uczyć się...bo nigdy nie wiemy wszystkiego.
          Odrobinę pokory...i tylko tyle.
          • m.a.j.k.a.85 Re: czy jest sie czego bac????????? 28.09.04, 22:26
            troche mi sie poprzesuwało.mam nadzieje ze sie połapiecie
          • kk27 Re: czy jest sie czego bac????????? 29.09.04, 15:32
            przeczytałam swój post z 4 razy nie zauważyłam ani razu "rzucania mięsem"więc
            może mo powiedz dokładnie kiedy uzywam jakis wulgaryzmów.co do samej pracy au
            pair to wiem z doświadczenia,że to częto tylko z nazwy jest taka
            praca..spytajcie niektórych dziewczyn które wyjechały za granicę w takim
            charakterze..niestety,ale oczywiście zdażają się także takie rodziny jak moja-
            czyli bardzo przyjazna,otwarte i ogólnie bardzo gościnne.a 5 godzin dzinnie to
            wielka rzadkośc wierz mi-musiałas dobrze trafić,a moja rodzina przede mną miała
            dziewczyne z innego kraju i wcale nie zmieniał żeby nie mieć problemów z
            emigracyjnym(większe by mogła mieć ze mną bo wtedy jeszcze były potrzeba work
            permity dla dziewczyn z polski)tylko dlatego,że poprzednie nie sprawdziły się.i
            tak to wygląda..a co do pana panie ed.kow to jedynym piniaczem w tym
            towrzystwie jest pan.co do argumentów..hmmm jesli nie rozumiesz,że żeby mieć
            dzieci i je dobrze wychować trzeba mieć"powołanie"no może to troche za wiele
            powiedziane,ale trzeba tego po prodtu chcieć to ja nie umiem ci wytłumaczyć-
            może jakieś panie z tego forum mi pomogą.nie widzisz związku z tym,że niektóry
            kobiety nie są przeznaczone do bycia matkami i ilością dzieci w domach dziecka-
            no cóż...nie bronię swoich prawd i napewno nie uważam ,że jest tylko jedna
            prawda-po prostu piszę o czymś o czym mniej więc coś wiem.a tak juz całkiem na
            koniec....gdybyś miała dzieci i trafił na taką nianię jak ja-miał byc WIELKIE
            szczęście:)jeśli chcesz podyskutować to proszę bardzo ale może skoncenrtujmy
            się na teraźniejszości i takich warunkach jakie mamy teraz jelsi chodzi o
            opiekę nad dziećmi.
            • ed.kow DO kk27 29.09.04, 19:06
              Moja Droga,
              Po pierwsze gdybyś faktycznie czytała posty tak uważnie jak się zarzekasz to
              przede wszystkich zauważyłabyś, że używam formy żeńskiej podczas wypowiedzi, a
              to pozwala przypuszczać, że jestem kobietą a nie mężczyzną!
              Po drugie nie przypisuj mi swoich cech charakteru, bo nie masz ku temu powodu,
              Po trzecie widzę, że wycofujesz się już z tego nieszczęsnego powołania i bardzo
              dobrze bo jak widzę argumentów na poparcie swojej tezy nadal nie masz.
              A po czwarte jeśli wiesz o czymś mniej więcej to mniej więcej możesz się mylić
              a w przypadku kiedy zarzucasz mi że nie wiem o czym piszę (podczas gdy ty wiesz
              mniej więcej!)to jest szczyt zadufania i megalomanii zwłaszcza, że tak się
              składa, że jestem dyplomowanym pedagogiem, od kilku lat współpracuję z Domem
              Dziecka w miejscowości, w której mieszkam. Jestem przeciwnikiem determinizmu w
              każdej postaci z bardzo prostej przyczyny:
              Jeśli bowiem ktoś może być powołany do rodzicielstwa, nauczania, kierowania
              innymi to też może być ktoś powołany do łopaty, do bycia sprzątaczką itd. itp.
              Idąc tym tokiem myślenia: jedni są powołani do bycia bogatymi a inni
              biednymi...itd. I tak krok po kroku dojdziemy do teorii elit a potem to już nie
              wiem chyba do systemów totalitarnych!!!
              Dlatego nie mogę się zgodzić na takie 'powoławcze' stawianie sprawy. A czy Ty
              byś się zgodziła gdybym Ci np. powiedziała, że Twoje powołanie to ... bycie
              kurą domową??!!
              Każda kobieta może być matką, nie każda musi chcieć czy mieć warunki.

              Reasumując. Dla mnie osoby stosunkowo wyedukowanej i doświadczonej w opiece nad
              dziećmi (również tymi niepełnosprawnymi - ze specjalizacji jestem terapeutą
              ped.), stwierdzenie, że nie wiem o czym piszę lub, że gadam głupoty - jest
              rzucaniem mięchem i to w najgorszym wydaniu!
              Spędziłam wiele lat na uczeniu się i praktykowaniu w ośrodkach oświatowych i
              pozaoświatowych i jest mi po prostu przykro kiedy ktoś tak gwałtownie i bez
              skrupołów wyraża się o moich poglądach i opiniach w ten sposób. No chyba nic
              dziwnego, że czuję się urażona!Nie tym jednak, że masz inny pogląd ale tym, że
              mnie po prostu obraziłaś!

              PS:Żeby mieć dzieci - to na pewno nie trzeba mieć powołania (wiesz, to nawet
              zabawne, że mając tyle latek nie wiesz skąd się dzieci biorą - bo na pewno nie
              z powołania!!)
              • kk27 Re: DO kk27 29.09.04, 20:09
                nie czytałam postów i moja wielka wina...nadak bedę sie upierać,że do
                POSIADANIA DZIECI trzeba miec powołanie-do POSIADANIA a nie RODZENIA i proszę
                nie porównywać bycia matką do bycia sprzataczką..nie bedę się rozpisywać bo nie
                mam juz siły(bo ja swoje a pani swoje więc nie ma to sensu)po 9 godzinach w
                pracy.wypunktuje tylko:
                1.przez 3/4 postu pisze Pani o niczym-ale tak to bywa jak sie jest nauczycielem-
                pamietam elboraty mojej pani z posliego o niczym prze 45 min.
                2.wiem skąd się biora dzieci może nawet lepiej niż Pani:)
                3.i to pani mnie a nie ja panią analizować na tym forum więc...
                4.może jest już pani za stara i nie rozumie naszego toku myślenia
                5.podejrzewam,że nie ma pani dzieci:)
                buźka!
                • ed.kow Re: DO kk27 30.09.04, 15:48
                  Nie potrzebnie się tak unosisz...Nie wiem skąd u Ciebie tyle złości i do kogo
                  tak naprawdę...
                  nie jestem nauczycielem ale pedagogiem - to zasadnicza różnica. Ja niczego nie
                  nauczam. Gdyby nie ta złość i agresja to może łatwiej byłoby Ci dostrzec, że
                  ktoś kto rozpoczyna polemikę, dyskusję nie musi chcieć Cię zdyskredytować,
                  upokorzyć itd. itp. - ja wiem że najlepszą obroną jest atak, no ale ja nie mam
                  i nie miałam zamiaru Cię atakować. Po prostu wyraziłam swój własny pogląd do
                  którego zresztą mam prawo. To ty zaatakowałaś mnie używając określeń 'pisać
                  głupoty' 'nie wiesz o czym piszesz' etc. (o 'za stara nawet nie wspomnę!':( )
                  Ja wyjaśniłam dlaczego tak uważam ty twierdzisz, że nie będziesz się rozpisywać.
                  Nic z tego nie rozmumiem. Chociaż naprawdę bardzo się staram. Nie jestem w
                  niczyjej głowie, więc nie wiem co myślisz, jak czujesz - a chciałam się
                  dowiedzieć - bo mam wielką ciekawość drugiego człowieka.
                  Ale nie w takim tonie i nie w ten sposób!Może kiedyś spróbujemy jeszcze raz i
                  od początku-byle nie w takim gniewie.

                  PS: Jestem za stara??!buuu...to co mam zrobić, taktownie umrzeć, żeby młodym w
                  życiu nie przeszkadzać??! ;)

                  PS2: Nie ma się o co spierać, a wracając do tematu: człowiek i malutki i duży
                  to nie śrubka, że jak ją zepsujemy to mozna do kosza wyrzucić i zacząć się
                  bawić następną. Opieka nad dzieckiem to odpowiedzialność, odpowiedzialność i...
                  odpowiedzialność. Wiedza i doświadczenie sprawia, że jesteśmy w stanie tej
                  odpowiedzialności podołać :)
                  Pozdrawiam
                  • kk27 Re: DO kk27 02.10.04, 21:50
                    przepraszam:)miałam wtedy zły dzień-jak pisałam,praca itd.i jeszcze raz
                    przepraszam...oczywiscie,że każdy ma swoje zdanie i dobrze-tak powinni
                    być.więc..zaczynamy jeszcze raz?:)pozdrawiam!
        • taksoofka Re: czy jest sie czego bac????????? 28.09.04, 22:59
          >to ja dostaławałam od początku-pomimo tego ,że pojechałm jako
          > au pair-pensję nie kieszonkowe

          pojechałaś jako "au-pair" bo nie było innej możliwości na zatrudnienie
          opiekunki z Polski, a tak, mieli przynajmniej spokój z urzędem imigracyjnym...

          T.
          • luna6 Re: czy jest sie czego bac????????? 29.09.04, 10:38
            Kk, naprawdę nie rozumiem twoich zarzutów.

            Au pair to program wymiany kulturalnej a nie pośrednictwo pracy dla
            wykwalifikowanych opiekunek. Głównym celem au pair nie jest praca i zarabianie
            pieniędzy tylko nauka języka i poznawanie kultury innego kraju.

            Oczywiście trudno zajmować się dziećmi, nie mając żadnego doświadczenia, ale
            przecież Majka je posiada, więc nie widzę problemu. Poza tym zgadzam się, że
            otwartość na ludzi i entuzjastyczne podejście do pracy z dziećmi są w tym
            programie więcej warte niż doskonałe referencje.

            Z tego , co wiem au pair rzadko ma pod opieką czwórkę dzieci i dom na głowie, a
            jej obowiązki w UK to coś koło 5h dziennie, więc pewnie przy odrobinie
            wyobraźni i pozytywnego myślenia można sobie poradzić nawet bez doświadczenia.

            Osobiście zgadzam się z tobą , że sciemnianie w referencjach nie jest dobrym
            pomysłem, ponieważ rodzice mają prawo wiedzieć, jakie faktyczne doświadczenie
            ma osoba, której powierzają swoje dzieci. Ale to już jest osobista decyzja
            każdej z nas i nie ma chyba większego sensu się nad tym rozwodzić.

            Pozdrawiam.
            • kk27 Re: czy jest sie czego bac????????? 29.09.04, 15:38
              ja pracowałam w irlandii nie w uk więc piszę jak tam sprawa wygląda,zgadzam się
              z toba,ale jesli to przede wszytskich wymiana kulturalna to czemu trzeba tak
              rozlegle udokumentować swoje doświadczenia z dziećmi?ja musiała dostarczyc
              zdjęcia(co najmniej 5) i referencje(od przynajmniej 3 osób-włącznie z
              nr.telefonu).jeszcze raz podkreślma,że pisze o irlandii więc może to zależy od
              kraju jak au pair jest trakowana i co nalezy do jej obowiązków.nie wiem bo
              byłam tylk tam...pozdrawiam
          • kk27 Re: czy jest sie czego bac????????? 29.09.04, 15:39
            pracowalam całkiem legalnie-z work permitem,kontem w banku,płaconym
            insurance,podatkami itd więc nie masz racji.
      • kk27 Re: czy jest sie czego bac????????? 29.09.04, 20:51
        aha!i nie zarzekałam się ,że czytam posty ktos chyba nie czyta mich wpisów za
        uwaznie bo treśc dostosowuje do tego co chce napisać...:)pisałam,że przeczytała
        SWOJ POST 4 razy:)i kto tu komu imputuje.hehe
        6.wnoszę,że au pair Pani nie była?:)
    • aga5 Re: czy jest sie czego bac????????? 30.09.04, 00:31
      wiem juz jak wyglada sprawa ze sprawdzaniem referencji..no przynajmniej z
      mojego biura...
      dzwonili do wszystkich..referencje od dzieci, opinie o mnie..no jednym slowem
      wszedzie..
      ale pytali tylko, czy te osoby potwierdzaja, ze wystawily mi opinie i czy wg
      nich sie nadaje...
      to tyle ..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka