onlymielec 16.12.07, 22:09 www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20071216/AKTUALNOSCI/71216098/-1/podkarpackie To jeeeee dobre;) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
xpc60 Re: bezbozniki 18.12.07, 00:40 Nie przejmujcie się takimi artykułami. Kto na prawdę wierzy w Boga na pewno będzie regularnie uczęszczał do kościoła na Msze Św i nabożeństwa. Może to i dobrze, że w kościołach zostaną jedynie osoby z prawdziwą, choć często niedoskonałą wiarą? A bajka o osobach 'wierzących a nie praktykujących' to kpina. Gdzie w takim razie wspólnota? Odpowiedz Link Zgłoś
gslawik Re: bezbozniki 19.12.07, 10:02 Hmmm Czy ktoś da mi odpowiedź na pytanie ilu spośród tych którzy chodzą do kościoła i ilu spośród tych co siedzą w domu to ludzie wierzący? Bo dla mnie CHODZENIE do kościoła i WIARA to dwie różne rzeczy, korelacja miedzy nimi w ostatnim czasie nie jest wysoka. Poza tym, czy badał ktoś ilości ludzi chodzących do innych kościołów niż katolicki? Moherowoberetyzm to zaraźliwa filozofia, ale błędem jest mówić o wierzących w Ojca Dyrektora jako o Chrześcijanach. Bo oni wierzą - tylko nie w Boga i jego nauki. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
maggyboo Re: bezbozniki 19.12.07, 22:40 Hmmmm... zastanawiający jest sposób liczenia, sposób obliczania oraz dokładnośc tychże obliczeń-przywoływanych tu bezbozników. Jeżeli wyjedziemy z Mielca w niedzielę i udamy sie do kościoła np. w miasteczku pięknym Zamość...to w obliczu naszej diecezji jesteśmy i tak nazwani bezboznikami, ponieważ przyczyniliśmy się do powiększenia procentu nieobecnych...hmm..no tak, tak(system świetny jak wiele świetnych systemów w kraju).Tzn., że w niedzielę MUSIMY uczęszczać do mieleckich kościołów aby nie psuć dobrego imienia diecezji tarnowskiej. Zastanawiam się nad sposobem obliczania tej absencji. Bierze się pod uwagę, mam rozumieć, liczbę mieszkańców Mielca ...odejmuje się od niej liczbe przybyłych do kościoła i mamy juz na "tacy" tych bezbozników. Czyli te osoby, które wyjechały poza granice naszego państwa są cholernie winne, gdyż to głównie one podnoszą nam procenty absencji...tak..tak....no tak! Co dalej....ach! no właśnie.A jaka jest granica błędu, liczenia osób przybywających do kościoła ??? Może ministranci właśnie się zagapili...a może pomylili i zaczynali od nowa liczyć...a może przypomnieli sobie jakąś anegdotkę i dzielili się nią z kolegą, kiedy to obok nich przemknęło kilkadziesiąt osób...obecnych bezbożników. A może dla ułatwienia, usytuować przy wejściach do kościołów listy obecności....każdy odnajdzie swoje nazwisko..postawi krzyżyk i....już. W krzyżykach mamy wprawę, przecież niedawno były wybory, tak więc na pewno wszystko pójdzie sprawnie. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś