Dodaj do ulubionych

Bez cenzury.

20.04.09, 08:50
Wątek dedykuję tym, którzy napisali listy do „męskiej muzyki” ale
listonosz nie doniósł, tym których listy doszły ale nie zostały
przeczytane oraz tym, którzy chcą to zrobić bez „pośredników”.
Niech ogień krytyki i woda obojętności je hartuje.
Obserwuj wątek
    • the_idiot mojej żonie 23.04.09, 09:35
      Moja Droga.
      To będzie „autoanaliza”, innymi słowy: grzebanie w tym co mi się
      wydaje...
      Intencje: szukam form mówienia Ci o tym co się we mnie dzieje,
      potrzeba mapowania procesów jakie we mnie zachodzą: jak postrzegam
      siebie, Ciebie, nas, resztę i mam pewność, że nie powinienem tego
      robić sam.
      Ja
      myślę, że przechodzę kolejny etap w osiąganiu samoświadomości.
      Bolesne to doświadczenie bo okraszone częściową autodestrukcją
      osobowości, rewizjonizmem ale i lękami. Sęk w tym, że na tym etapie
      proces nie zamknie się wewnątrz mnie – potrzebuję do tego Ciebie i
      chyba tzw. reszty świata. Chociaż długo stawiałem tamy, czuję
      pęknięcia w sobie i konieczność konfrontacji.
      Tak, tak: facet koło 40-tki. Może gejzer hormonów, może tzw. zbieg
      okoliczności i wypadkowa „czegoś tam” ale procesu nie da się
      powstrzymać.
      Nie ma diagnozy i to też cecha charakterystyczna... wyczerpała się
      formuła pewności, działania i kontroli jako jedynie słusznej idei i
      wzoru na życie. To nie jest wstęp do „zaczynania wszystkiego od
      nowa”, szukania siebie bez Ciebie i innych, żenujących bzdur. Piszę
      Ci o tym wszystkim, żeby Cię chronić przed skutkami ubocznymi tych
      poszukiwań: niepewnością, brakiem zrozumienia; szukam w Tobie
      inspiracji.
      W sumie to sprowadza się do kryzysu zaufania w dotychczasowe
      pewniki ale nie obejmuje wszystkich sfer tak jak w czasach
      dojrzewania. To nie jest ani totalny kryzys wartości ani kwestia
      uproszczonej analizy tzw. pożycia. Mam wrażenie, że sięga znacznie
      dalej - pytanie: czy to naprawdę ja/my?
      To „jakimi jesteśmy” w pewnym sensie wiemy: jaka pozycja, status,
      możliwości. Jedyne co mnie niepokoi to nowa świadomość kruchości
      wszystkiego („drgania” przed snem).
      Nie będę rozwijał wątku kariery zawodowej bo o tym rozmawiamy na
      bieżąco. Nie ukrywam że ma on znaczenie i ważne może jest to, że
      wbrew pozorom jest to mocno stresująca rzeczywistość.
      Co jeszcze o mnie? Myślę, że w każdej chwili mogę wrócić do
      stanu „wszystko pod kontrolą”. Zdałem sobie jednak sprawę, że
      stosowana do tej pory metoda jest efektywna i przynosi sukces ale
      kosztem pewnych ograniczeń, w tym jak się okazało ograniczaniem
      części mnie/Ciebie (zniekształca?).
      ...
      Przeczytałem to co do tej pory napisałem: tak wyglądam, taki jestem –
      pie...ny gladiator werbalno-maniakalny. Może i siebie rozumiem
      ale czy inni..
      No i tu zaczynam od początku.
      Moja wrażliwość? Ku...! Nie widzę.. jakiś ślad w mózgu, pojedynczy
      neuron, jakby korzonek. Tak, kiedyś mi przeszkadzała, za dużo
      kosztowało bycie wrażliwym, nie rokowało – wyciąć, najlepiej z
      marginesem. Teraz by mi pasowało ten kikut jakoś odratować, czuję że
      to powinno być prawie 40 letnie drzewo a nie patyk, do którego
      ostatnio przyklejam zielone listki (a one wciąż spadają).
      W sumie mógłbym tak pisać i żonglować jeszcze bardzo długo ale mniej
      więcej od miesiąca zamiast tego wolę zobaczyć Twoje filmy i dotrzeć
      do Twoich znajomych.
      Ty
      O.. to jest pytanie. Ciekawi mnie bardzo Twoja „wersja robocza” i
      wbrew Twoim sugestiom jestem pewien, że mi się spodoba. Z resztą
      moja akceptacja Ciebie dotyczy bezwarunkowo całości i nigdy nie
      miałem z tym problemów. To są podstawy wiedzy na Twój temat, reszta
      (moich wyobrażeń o Tobie) jakoś przypomina mi ciasny mundurek w
      stylu Mao.
      Bo jak się okazało wnętrze Twojej szafy (czyt. osobowość) jest pełne
      bardzo ciekawych rzeczy.. mało tego, to co widzę jest tylko małą
      furtką do tego co mogłoby Cię jakoś „odziać” (fajne słowo). Acha, no
      i wiadomo, że to zaraz może być nieaktualne – że tak powiem
      problem „ubrania” (bogatej osobowości) nie jest problemem do
      załatwienia przez tzw. znalezienie się rzeczy w szafie (zatrzymanie,
      założenie i noszenie aż do zdarcia). Parafraza uchwycenia (ubraniawink
      drugiej osoby, niby dawno to wiedziałem ale nie przeniosłem tego
      poziom wyżej.
      Panie Janie, panie Janie!..
      Tak jest! Już wyjaśniam:
      Nie planuję tego wszystkiego, trochę w tym happeningu i prowokacji.
      Gadanie i „filozowanie” o tym jakoś mnie wysuszyło.
      Mylą mi się odczyty, czasem nie wiem w co grasz, nie rozumiem co
      mówisz i robisz. Czasem nie wiem czy dobrze idę. To nie jest
      kampania „0 prywatności” i „odzieranie z intymności” (a propos
      ubieraniawink. Chcę ...
      Kocham Cię.
      • saturnia-to-ja Re: mojej żonie 23.04.09, 18:25
        Swietnie mieć 40 lat,świetnie być w każdym wieku.Najpiękniej jednak
        przeżywać życie we dwoje.Obudzić się w nocy,spojrzeć na partnera-
        partnerkę i wiedzieć.Witać po pracy,witać rankiem,śmiać się do
        łez.Robić te proste z pozoru czynności z błyskiem w oku.Słuchać co
        ma nam do powiedzenia,zawsze ma ważne przekazy.To jest bardzo
        proste,słucham najważniejszej osoby w moim życiu-jest coś lepszego?
        Może tylko szparagi... Sokrates ponoć powiedział:żeń się:jeśli
        znajdziesz dobrą żonę,będziesz szczęśliwy,jeśli złą-zostaniesz
        filozofem

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka