Dodaj do ulubionych

czy Wy tez czasami czujecie beznadziejnie?

04.03.04, 09:14
jakos duzo ostatnio mysle o poronieniu, o tej ostatniej ciazy biochemicznej,
po ktorej czekam na miesiaczke.
boje sie co bedzie dalej,jak bedzie gdy zajde w kolejna ciaze....? to bedzie
juz trzecia!
dzis czuje straszny lek. tak bardzo chce miec dzieckosad((((((
Obserwuj wątek
    • anulka74 Re: czy Wy tez czasami czujecie beznadziejnie? 04.03.04, 09:56
      Kochana Maretino
      Jesteśmy w takiej samej sytuacji, dwa poronienia. Ja o niczym innym nie myślę!
      Chciałabym już być w ciąży ale tak strasznie się boję, że znowu coś będzie nie
      tak... Podtrzymują mnie na duchu posty od dziewczyn, którym się udało, właśnie
      za trzecim razem. Nam też się uda! Zobaczysz! Musi się udać! Cały czas się
      obwiniam, że może coś było nie tak przeze mnie... Teraz zrobię wszystko żeby
      było dobrze. Zmieniam lekarza, zrobię wszystkie możliwe badania, nawet te być
      może zbędne. I od początku jak mi się uda zajść, mam zamiar iść na zwolnienie i
      niczym się nie przejmować. Zrobię wszystko dla Dzidzi nawet gdybym miała
      stracić pracę. Tylko niestety muszę poczekać jeszcze jakieś 5 miesięcy i Tobie
      radzę to samo. Po pierwszym poronieniu zaszłam po ok. 4 miesiącach i może to
      było za wcześnie? Już różnie sobie to wszystko tłumaczę. Ty pewnie też szukasz
      przyczyny i wyjaśnienia. A my tylko po prostu musimy wierzyć! I zrobić wszystko
      dla naszych przyszłych Maleństw, które będa wspaniałe, różowiutkie i
      zdrowiutkie. Wspomnisz moje słowa!
      Pozdrawiam Cię bardzo ciepło
      I trzymaj się
      Ania
      • maretina Re: czy Wy tez czasami czujecie beznadziejnie? 04.03.04, 10:32
        obys miala racjesmile
        ja po pierwszym poronieniu w 7tc czekalam dwa cykle od lyzeczkowania. z
        zachodzeniem w ciaze zro problemow: pierwsza za pierwszym razem, druga za
        drugim. w tej oststniej ciazy dziwnie roslo beta hcg, niby caly czas, ale
        wolniej, nierowno. w koncu 6tc bylam na pierwszej wizycie, na usg nic nie bylo
        widac, powtorzylam je po kilku dniach. dalej nic. w sobote beta hcg bylo 245,
        znowu uroslo, ale kobiety w 7tc to w tysiacach juz maja!
        nic mnie nie bolalo, wylkuczono ciaze pozamaciczna. kazali odstawic leki i
        czekac na @. teraz bede robic hormony i gin zaproponowal mi badania genetyczne,
        bo to juz drugie niepowodzenie. obiecal nawet, ze pomoze je troche
        przyspieszyc. nie spodziewa sie zadnych anomalii w tej dziedzinie, ale takie sa
        wytyczne no i moj swiety spokojwink
        staran lekarze nie kaza przerywac, bo przyczyna niepowodzen nie jest znana i
        przerwa w niczym tu nie pomoze.
        moj kolega gin, ktory leczy nieplodnosc i ciaze patologiczne potwierdzil, ze
        czekac nie mam na co.
        dlaczego Ty musisz czekac az 5 miesiecy?
        • anulka74 Re: czy Wy tez czasami czujecie beznadziejnie? 04.03.04, 12:37
          5 miesięcy bo miesiąc już czekam i chcę dotrwać do tej jakby "ustalonej"
          półrocznej przerwy, którą doradzają.
    • lara_croft2 Re: czy Wy tez czasami czujecie beznadziejnie? 04.03.04, 12:24
      witam
      ja też sie czuję beznadziejnie. Jestem po jednym poronieniu (27.01.04), a
      właściwie porodzie, ale taki wielki czuję żal i rozpacz że chyba nigdy mi nie
      przejdzie. Straciłam syneczka w 27 tyg, ale oczywiście lekarze stwierdzili że
      to dopiero 22 tydz i napisali mi w wypisie poronienie ... przyczyna infekcja.
      Serce mnie boli jak nie wiem tym bardziej że wszystko było OK, a w jeden dzień
      zawalił się cały mój świat. Rano jeszcze czułam kopniaki i fikołki, a wieczorem
      byłam już samam na tym świecie. Znajomi pocieszają mnie - nie martw się bedzie
      drugie ...
      Ale ja tak się boję, co zrobię jak znów się to powtórzy ? Żadne dziecko nie
      zastapi mi mojego synka, tak bardzo go kocham. Z drugiej strony chciałabym być
      matką z maluszkiem na ręku i cieszyć się życiem, ale nie wiem czy będę
      potrafiła się przemóc. Może z czasem ...

      pozdrawiam was serdecznie Aga
      • maretina Re: czy Wy tez czasami czujecie beznadziejnie? 04.03.04, 12:32
        laro, strasznie mi przykro. moge sobie tylko wyobrazac co czujesz. ja wczesniej
        tracilam ciaze. w tym wypadku szybciej znaczy "lepiej", nie wiem czy to byly
        dziewczynki czy chlopcy, tak chyba latwiej.
        nie poddawaj sie. wierze, ze za drugim razem los okaze sie laskawszy i w jakis
        sposob wynagrodzi Twoje zle przezycia.
        pozdrawiam
    • agablues Całym sercem jestem z Wami 04.03.04, 12:43
    • aniao3 Re: czy Wy tez czasami czujecie beznadziejnie? 07.03.04, 23:09
      Rozpaczliwie beznadziejnie.
      Czasem nawet mi sie wydaje ze zyje normalnie, jakby nic sie nie stalo i nagle
      jak mam o tym mowic to lzy w oczach od razu... A nawet jak nie musze o tym
      mowic to wciaz wraca do mnie to poczucie pustki.
      Najgorsze, ze spotkania z ludzmi, znajomymi mnie mecza. A wiem ,ze nie powinnam
      sie izolowac od ludzi bo latwo popasc w pustke. Tylko jak tu zyc, jak
      rozmawiac? O glupotach mi sie nie chce, o tym co czuje - nie mam sily...
      W czwartek minal miesiac jak sie urodzila Malgorzatka - zapalilam jej
      swieczuszke w kosciele. A dzien pozniej druga swieczuszka obchodzilam jej
      smierc. Straszne uczucie. Dziewczyny musimy zyc dla naszych nastepnych dzieci,
      nie zastapia nam tego ktore odeszlo, ale przywroca sens zycia.
      Lara - wciaz mysle o Tobie, o tym jak cie potraktowali w szpitalu. Masz przez
      to dodatkowa rane w duszy i nawet nie wiem co ci radzic, jak pomoc...
      Sciskam was wszystkie mocno
      anka
      • lara_croft2 Re: czy Wy tez czasami czujecie beznadziejnie? 08.03.04, 12:35
        mówią że czas leczy rany i w pewnien sposób to się sprawdza. U mnie z czasem
        przytłumia się ten żal i smutek, znaczy to, że nie pokazuję tego ludziom, ale w
        sercu nadal to czuję.
        Jest czas że się śmieję, tańczę, opowiadam jakieś pierdoły, ale gdy tylko
        przychodzą te uczucia to czuję pustkę i to ogromną. Faktycznie łzy same się
        cisną do oczu i mimo tłumaczenia samej sobie, ze tak musiało być, ze los tak
        chciał, czuję przeogromny smutek i żal nie wiem do kogo, losu, Boga? A na
        dodatek ta niesprawiedliwość - czemu nasze małe istotki nawet nie dostają
        okazji aby poznać smak życia w kochającej je rodzinie, przecież każda z nas je
        pragnęła, kochała ... a jakieś pieprzone recydywy, pijusy i najgorsza chołota
        to ma?
        Ta beznadzieja to chyba zostanie z nami do końca życia, przecież los nas
        potraktował z najgorszym okrucieństwem jakie mógł nam zadać. Żadne dziecko na
        ziemii nie powinno żyć krócej niż jego rodzice, tak powinno być.

        Paniczny lęk o następną ciążę mnie na szczęście opuścił, mam obawy, ale za
        niedługo postaram się o to by kruszynka zamieszkała w moim brzuchu. lekarka
        powiedziała że nie ma żadnych przeciwskazań co do tego. I właśnie w całej tej
        beznadzieji to jest dla mnie tym malutkim promykiem, że kiedyś będzie lepiej.A
        mojego syneczka to nie zapomnę aż do mojej śmierci. Znalazłam taką kapliczkę na
        naszym cmentarzu, tam zapalam lampki i mówię do niego, to mi pomaga.

        ściskam was AgA
    • melka_x Re: czy Wy tez czasami czujecie beznadziejnie? 08.03.04, 12:31
      Maretinko - tak bardzo mi przykro. I rozumiem Cię doskonale. Nawet dziś
      rozmawiałam z AniaO i mówiłam jej, że tak bardzo zazdroszczę tym dziewczynom
      dla których dwie kreski to pewność dziecka. Robią test, informują wszystkich
      wokół, malują pokoik dla dziecka, kupują ciuszki i nawet przez myśl im nie
      przejdzie, że pozytywny test nie zawsze musi oznaczać zdrowe dziecko za 9
      miesięcy. A dla mnie każdy dzień ciąży to niepewność i strach. Z drugiej strony
      na forum jest tyle dziewczyn, które mają za sobą i po kilka poronień, w końcu
      doczekały się dzieci...
      Maretinko jeszcze jedno skąd jesteś i jaki lekarz Cie prowadzi? Bo ja wciąż mam
      wątpliwości i mogłabyś polecić speca od trudnych ciąż to byłabym wdzięczna.
      • maretina do melki_X 08.03.04, 15:07
        melu, jestem z olsztyna. chodze do dr przybylowicza. natomiast dzis czekam na
        wyniki hormonow i jesli beda ok to u niego zostane. jesli okaze sie, ze cos mam
        nie tak udaje sie do invicty w gdansku, mam tam zaprzyjaznionego gina i na
        komplikacje przed ciaza skonsultuje sie u niego. mam nadzieje, ze wszystko
        bedzie ok i zostane w olsztyniesmile
        w kazdym razie jesli bedziesz chciala dobrego gina na trudna ciaze daj znac.
        tylko czy gdansk Ci pasujesmile
        ps. moj gin jest dobry,ale gdyby (odpukac!!!!!) cos bylo nie tak pojde do
        najlepszego jakiego znamwink
        pozdrawiam
        • melka_x Re: do Maretinki 09.03.04, 10:08
          Maretinko ja jestem z Warszawy, także Gdańsk odpada, ale bardzo dziękuję za
          odpowiedź i życzę Ci (jak wszystkim tutaj)dwóch pięknych, grubych krech, a z
          komplikacji to tylko rannych mdłoścismile
    • olek771 Re: czy Wy tez czasami czujecie beznadziejnie? 08.03.04, 21:20
      Witajcie,
      Dobrze, że powstał taki wątek i ogólnie takie forum. Poroniłam w sierpniu, w 12
      tygodniu, łyżeczkowanie, szpital, po wyjściu z niego czułam się koszmarnie.
      Teraz niby jest trochę lepiej, ale...Zrobiłam wszystkie badania, które zaleciła
      mi lekarka, cykle też mi się unormowały, bo po sierpniu były bardzo dziwne,
      odczekaliśmy zalecane pół roku (naprawdę to 5 miesięcy, bo nie wytrzymałam). W
      gruncie rzeczy często czuję się beznadziejnie. Staramy się od dwóch cykli i na
      razie bez skutku. Nadejście kazdej kolejnej @ powoduje dół psychiczny, a z
      drugiej strony wiem już, że nawet te oczekiwane 2 kreski na teście ciążowym nie
      sa żadną gwarancją, że za 9 miesięcy będę mieć swojego oczekiwanego
      maluszka.Myślę, że normalnie kobiety w ciąży mają mnóstwo obaw i wątpliwości, a
      jeżeli wcześniej straciły dziecko...nie potrafię sobie wyobrazić, że sytuacja z
      sierpnia mogłaby się powtórzyć.I też się boję kolejnej ciąży. Życie niby toczy
      się dalej, chodzę do pracy, spotykam różnych ludzi, mam normalne domowe
      obowiązki, ale myśl o następnej ciąży (na którą tak bardzo czekam) dominuje. Po
      prostu nie potrafię o tym nie myśleć.
      Co do czasu, który leczy rany - rozmawiałam ostatnio ze znajomym psychologiem,
      który uswiadomił mi, ze to nie sam upływ czasu sprawia, że nasze przeżycia są
      mniej bolesne, ale to, w jaki sposób my sami w tym czasie będziemy analizować
      nasze odczucia, emocje i próbować je w sobie porządkowac albo układać (o ile to
      jest możliwe). Może to trywialne stwierdzenie, ale myślę, że miał rację.
      Dziękuję jeszcze raz za ten wątek.
      Pozdrawiam.
      Olek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka