Dodaj do ulubionych

Strata dziecka nienarodzonego lub noworodka

19.05.04, 00:06
do napisania tego wątku skłoniły mnie ostatnie Wasze wypowiedzi, o tym, że
rodzina i otoczenie często "nie widzi", że Wy cierpicie. Przepisałam tutaj
fragmenty książki "Jak żyć po stracie dziecka". Czasami myslę sobie, że może
warto sobie skopiować to i dawać bez słowa koleżankom, kuzynkom, teściom a
czasami nawet męzom. A może skopiować i dać lekarzowi, i niech on to wręczy
mężowi - wiecie, zalecenia jak traktować kobietę po poronieniu ( o tym jeszcze
napiszę)

"Gdy ciąża kończy się niepomyślnie oczekiwania rodziców zostają okrutnie
zawiedzione. Kiedy upragnione dziecko umiera, nadzieje i marzenia obracają się
w niwecz. Trudno jest zaakceptować utratę nadziei na przyszłość. Rodzice nigdy
już nie poznają dziecka. Nigdy też nie będą miały miejsca rozmaite szczególne
pierwsze wydarzenia w jego życiu –pierwsza Gwiazdka, pierwsze kroki, pierwszy
dzień w szkole. Gdy dziecko umiera zanim się urodzi, rodzicom pozostaje
niewiele pamiątek po nim, jeśli w ogóle jakieś były. W takich przypadkach
często odmawia się rodzinie odprawiania obrzędów pogrzebowych lub są one
bardzo ograniczone.
Tego rodzaju strata nie stanowi jakiegoś uszczerbku dla społeczeństwa, dlatego
też wsparcie z jego strony jest raczej nikłe. Wielu przyjaciół i krewnych
wręcz ignoruje tę śmierć. Nie potrafią sobie oni wyobrazić, ze można rozpaczać
po śmierci dziecka, którego się nigdy nie widziało.
Związek między rodzicami a dzieckiem zawiązuje się jeszcze przed poczęciem.
Jeśli rodzice chcieli tego dziecka i kochali je, to mają prawo do opłakiwania
jego straty. Powinni mieć także, jak inni rodzice, możliwość korzystania ze
wsparcia społecznego."
Obserwuj wątek
    • j0204 Re: Strata dziecka nienarodzonego lub noworodka 19.05.04, 08:23
      Aga, przepraszam, ale skorzytałam z twojej prośby i skopiowałam część książki
      na nasze forum, odpisując na posta .
      dziękuję ,że zamieściłaś tak istotne słowa.
      Jola
      • sugar_mama_danielcia Re: Strata dziecka nienarodzonego lub noworodka 19.05.04, 08:55
        Wraz ze smiercia nienarodzonego dziecka umieraja tez nasze marzenia,
        wyobrazenia o rodzicielstwie zapoczatkowane juz w naszym dziecinstwie. Smierc
        dziecka (nie wazne w jakim stadium jego zycia) jest smiecia sporej czasteczki
        nas samych.

        Sugar
        • agablues Re: Strata dziecka nienarodzonego lub noworodka 19.05.04, 10:06
          właśnie, chodzi tylko o to, zeby inni to zrozumieli, ci wszyscy teściowie,
          szwagierki, koleżanki....
    • sunrise3 Re: Strata dziecka nienarodzonego lub noworodka 19.05.04, 16:40
      Aga,
      BARDZO DZIEKUJE za zamieszczenie tutaj tych slow.
      Ja tak zrobie, wydrukuje je sobie i kiedy bede miala gorsze chwile bede je
      czytac aby utwierdzic sie, ze moje odczucia po stracie Malej sa "normalne" i
      mam do nich prawo.

      Dziekuje
      Asia
    • agablues Poronienie 19.05.04, 20:00

      Niezależnie od tego czy dziecko było oczekiwane, czy też nie, chciane czy ledwie
      akceptowane, to, kiedy ciąża kończy się przed czasem, pojawiają się zmiany, z
      którymi należy sobie poradzić.

      Społeczenstwo kompletnie nie rozumie, jakie skutki emocjonalne może spowodować
      poronienie. Biorąc pod uwagę, że każdego roku zdarza się kilkadziesiąt tysięcy
      poronień, można by oczekiwać, znacznie większej pomocy i zrozumienia ze strony
      innych, niż to ma w rzeczywistości miejsce. Zamiast tego nasze społeczeństwo ma
      tendencję do pomniejszania i niedostrzegania następstw poronienia, tylko,
      dlatego, że strata nastąpiła we wczesnym okresie ciązy. W rzeczywistości reakcje
      są bardzo różne- od pełnej akceptacji do stanu wzburzenia, izolacji psychicznej
      i depresji. Wielu rodziców okresie ostrych objawów potrzebuje pomocy
      psychologicznej. Inni liczą na najbliższe otoczenie.

      (Tutaj następuje opis przypadku Karen, która poroniła na skutek wypadku
      komunikacyjnego. Opisany jest jej smutek, poczucie winy wobec dziecka.)

      Karen nie przestawała się dręczyć myślą, że nigdy, nawet przez chwilę nie
      widziała swojego dziecka ( Jej mąż widział i przytulił, – co jak twierdził
      bardzo mu pomogło, ponieważ przynajmniej wiedział, że naprawdę istniała). Nie
      było żadnych zdjęć czy jakichkolwiek innych dowodów na to, że jej córeczka
      kiedykolwiek istniała(…wink
      Powrót do domu był kolejną ciężką próbą. Gdy opuszczała szpital z pustymi
      rękoma, nie mogąc się niczym wykazać po wielu miesiącach ciąży, jej poczucie
      winy i doznanej porażki jeszcze się nasiliło. Rodzina interesowała się głównie
      jej stanem fizycznym. Ani jedna osoba nie wspomniała przy niej o dziecku,
      zamiast tego słyszała uwagi w rodzaju:”masz szczęście, że żyjesz”, jak to
      dobrze, że już ten straszny ból masz za sobą ( mieli na myśli ból fizyczny po
      wypadku)

      Gdy inni nie uznają naszego prawa do cierpienia, wtedy wydaje się wręcz
      konieczne okazywanie go w dwójnasób, dla skompensowania braku zrozumienia ze
      strony otoczenia.
      Ludzie popełniają błąd sądząc, że poronienie nie jest wystarczającym powodem do
      przeżywania prawdziwego smutku, szczególnie, kiedy miało ono miejsce w
      początkowych miesiącach ciąży. Tymczasem dla matki jest to początek życia
      dziecka. Niestety, przeważnie nie ma ona możliwości zobaczenia płodu. Płacze w
      samotności. Nierzadko nikt z jej otoczenia nie wie, że była w ciąży. Poczucie
      winy pojawia się wtedy, kiedy matka oskarża siebie o zaniedbanie ( tak ona to
      widzi), które naraziło na szwank zdrowie dziecka. Gniew kieruje przeciwko sobie
      i innym. Dopóki nie uda się jej osłabić natężenia gniewu i poczucia winy,
      istnieją małe sznsae na szybkie ustąpienie bólu i rozpaczy.
    • abra111 Re: Strata dziecka nienarodzonego lub noworodka 29.10.04, 06:36
      tak bardzo się cieszyłam i pragnęłam swojego dziecka. niestety nie miało ono
      szans na przeżycie - ciąża pozamaciczna. siędzę teraz, miotam się. czytam
      wszystko co dotyczy poronienia, jestem wściekła, rozżalona, smutna... tak
      naprawdę bardzo chcę zachować spokój - ale to takie trudne. dlatego dziękuję ci
      ago za te słowa. to jest to, co dzieje się w mojej głowie, moim sercu i moim
      otoczeniu. dziękuję ago. myślę, że tego rodzaju tragedię rozumie jedynie ktoś,
      kto też miał zranione serce. reszta tylko wzrusza ramionami. i nie o to chodzi,
      że chciałabym, żeby wszyscy głaskali mnie po głowie i rozczulali się nade mną.
      chodzi o to, żeby przynajmniej nie byli zdziwieni moją rozpaczą i w skrytości
      nie mówili "cóż to za fanaberie wyprawiasz - jakby było po czym płakać".
      właśnie - większość osób traktuje poronienie nie jako stratę dziecka, tylko
      tego CZEGOŚ. i to rodzi dodatkowy ból i dodatkowy bunt. dlatego jeszcze raz
      dzięki - dotrę do tej książki, przeczytam...
    • lemone Re: Strata dziecka nienarodzonego lub noworodka 29.10.04, 12:08
      dopiero teraz znalazlam ten watek, zaluje, ze tak pozno
      moja ciaza skonczyla sie w 16tc, w lutym
      tak sie sklada, ze sama musze sobie z tym radzic, znajomi, tesciowe traktuja
      temat, jakby nic sie nie stalo - skrzetnie omijaja rozmowy na ten temat. Temat
      zamkniety, jakbym nigdy nie byla w ciazy.
      Byc moze nie wiedza, jak sie zachowac, co powiedziec, ale to przykre. Tesciowa
      nawet mi tlumaczyla w lutym, ze to jeszcze nie bylo dziecko, tylko embrion,
      zarodek!!! to tylko spotegowalo moj bol, nie pomoglo.
      Przeciez to byla nasza coreczka....
      i nigdy o tym nie zapomne i zawsze 1 listopada bede zapalac dodatkowa
      swieczke...
    • olab1 Re: Strata dziecka nienarodzonego lub noworodka 29.10.04, 13:31
      Właśnie ta książka trzy lata temu mnie uratowała, pomogła mi uporać się ze
      stratą. Dwa poronienia w ciągu 6 m-cy, potem straszna depresja, już szukałam
      lekarza... Straszne. Polecam dla Was wszystkich, na pewno Wam pomoże.
    • lemone a gdzie mozna kupic ta ksiazke???? 29.10.04, 14:08
      szukam w internecie i nigdzie nie ma,
      w ksiegarniach poki co nie moge szukac, poniewaz mam noge w gipsie sad
      moza jakas ksiagarnia internetowa???
      na merlinie juz sprawdzalam
      pozdrawiam smile
      • aska_f Re: a gdzie mozna kupic ta ksiazke???? 29.10.04, 16:50
        Wydaje mi się że to o tą książkę chodzi:
        JAK PRZEŻYĆ STRATĘ DZIECKA. Powrót nadziei
        Sanders Catherine M.
        Przekład: Elżbieta Knoll, ISBN 83-87957-57-7, format A5, 216 stron, psychologia
        praktyczna - poradniki, wyd. 2, Gdańsk 2001
        Wydawca: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne

        Możesz ją kupić na stronie www.gwp.pl.

        Pozdrawiam,
        Aśka
        • natkaszczerbatka Re: a gdzie mozna kupic ta ksiazke???? 29.10.04, 18:48
          albo tu:
          ksiazki.wp.pl/katalog/ksiazki/ksiazka.html?kw=52009
        • natkaszczerbatka Re: a gdzie mozna kupic ta ksiazke???? 29.10.04, 18:49
          i tu

          www.motto.pl/index.php?action=3&isbn=83-87957-57-7
          • lemone Re: a gdzie mozna kupic ta ksiazke???? 30.10.04, 10:25
            dziekuje dziewczyny, juz zamowilam smile

            milego weekendu smile
    • zebra12 Re: Strata dziecka nienarodzonego lub noworodka 31.10.04, 08:21
      Nie widziałam, a widziałam....na monitorze USG. Taki maluszek, ale mój.
      Widziałam jego rączki i nóżki i serduszko. I już sobie wyobrażałam jak będzie
      wygladał po urodzeniu. Jak bedzie miał na imię, jak bedzie ssał pierś...mój
      maluszek! I wtedy czas się zatrzymał i nie nastąpiło to, co sobie wyobrażałam.
      Ale przecież on był!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka