m_d.e.i
05.02.12, 20:38
Słowem wprowadzenia: prawdopodobnie poroniłam. W poprzedni piątek dowiedziałam się o ciąży,we wtorek okazało się że to 5-6 tydzień(ginekolog poinformowała, że najpewniej poronię). W ten piątek w nocy zaczęłam krwawić... mocno. W sobotę tak samo, dodatkowo z dużymi skrzepami. Dzisiaj fizycznie jest już lepiej, krwawię mniej, psychicznie jestem trochę wypruta i jak własne zwłoki... ale martwi mnie co innego.
Co teraz?
To znaczy, nigdy nie miałam zbyt wielkiej styczności z lekarzami. Nigdy wcześniej nie byłam w takiej sytuacji ani nie ma kto mi poradzić. Wiem jedynie, że powinnam mieć usg żeby ocenić czy potrzebuję łyżeczkowania. Czy w takiej sytuacji mogę jechać od razu do szpitala, czy potrzebuję skierowania? Ile by mnie w szpitalu przetrzymaili? Kto mi może wystawić ewentualne skierowanie, i jak poradzić sobie z problemem czekania dniami (lub tygodniami) na wizytę u lekarza?
Z góry dzięki za całą pomoc....