Dodaj do ulubionych

dobrowolne oddanie dziecka do adopcji

IP: *.* 14.01.03, 22:58
Mam do Was pytanie. Jesli kobieta nie czuje sie a silach, aby podjac sie wychowania dziecka, nie czuje nic do tego "ziarenka", ktore nosi pod piersia, nie ma poparcia ze strony meza, ktory nigdy nie chcial miec dzieci i ich nie toleruje. Jesli ta kobieta nie pracuje i nie ma oparcia w swojej rodzinie, jezeli sie boi o przyszlosc tego dziecka...Czy nie lepiej, zeby odoala je do adpocji? Jest tyle ludzi, ktorzy tak bardzo chca miec dziecko i beda dla niego rodzicami. A co moga mu zaofiarowac rodzice, ktorzy juz teraz tak bardzo nie chca tego dziecka?
Obserwuj wątek
    • Gość edziecko: clowiek Re: dobrowolne oddanie dziecka do adopcji IP: *.* 16.01.03, 07:54
      Jesli ta mama (przepraszam za wyrazenie)jest z jajami i chce tego dziecka to uwazam ze powinna wychowywac wbrew wszystkim jesli jednak nie to radzilbym calkowite zakonczenie sprawy tzn. oddanie do adopcji i calkowite zrzekniecie sie dziecka.Pisze tak dlatego ze moj synek byl w szpitalu kilka dni temu i rozmawialem z jedna "mama" ktora wychowuje mala coreczke. WIem ze chce ja adoptowac ale nie moze poniewaz prawdziwa matka nie zrzekla sie praw do malej. I tu pojawia sie problem. Wychowujesz dziecko a za rok/kilka lat zglasza sie prawdziwa mama i chce odzyskac dziecko i co??? musisz jej oddac, chociaz kochasz ja pewnie bardziej niz ta biologiczna matka. Dlatego naciskam na zalatwienie sprawy definitywnie do konca.
    • Gość edziecko: kaasia Re: dobrowolne oddanie dziecka do adopcji IP: *.* 16.01.03, 20:37
      W większości szpitali położniczych jest tzw. "pusta kołyska" - jest to łóżeczko niemowlęce - gdzieś na korytarzu, na uboczu, do którego matka moża położyć swoje nowonarodone dziecko, jeśli nie może/nie chce go wychowywać. Lepiej urodzić i oddać niż zabić w wieku kilku tygodni życia w łonie matki... Oczywiście zostawienie dziecka w szpitalu może załatwić sprawę dla matki, ale nie dla dziecka. Gdy minie 6 tygodni po porodzie matka musi pójść do sądu rodzinnego i złożyć oświadczenie, że zrzeka się swojego dziecka. I wtedy jest koniec sprawy... Jeśli matka jest mężatką, to taką zgodę musi też wyrazić mąż, choćby to nie było jego dziecko, lub choćby od 10 lat mieszkał za granicą... Wtedy dopiero dla dziecka otwiera się szansa na adopcję. Pozdrawiam - Kasia
      • Gość edziecko: Hermiona Re: dobrowolne oddanie dziecka do adopcji IP: *.* 17.01.03, 00:05
        Kasiu.... ta biedna dziewczyna nie wybaczy sobie do końca życia.... I chociaż będzie się jej wydawało, że to uratuje jej małżeństwo, do końca życia będzie to stało między nią a jej mężem. Takie małżeństwo nie ma szans na przetrwanie. Mogę sobie wyobrazić, co czuje kobieta w ciąży, odrzucona i nieakceptowana przez męża - bo sama tego w jakimś stopniu doświadczyłam; wiem, że bez poczucia, że i on czeka na dziecko, sama zaczyna wątpić w to, że je pokocha. Tworząc takie małżeństwo oni nie będą nigdy rodziną, a wierz mi, bez dzieci to tylko związek dwojga ludzi, a nie rodzina. Młodzi mężczyźni z różnych, czasem nie wiadomych przyczyn czują często niechęć do dzieci, ale do wszystkiego trzeba dojrzeć - niekoniecznie decydując się na tak drastyczny krok jak oddanie dziecka. I nawet jeśli jej mąż za parę lat zmieni zdanie i staną się pełną rodziną, to dziecko, którego teraz chcą się zrzec, nigdy nie da im spokoju.Jeśli nie jest jeszcze za późno, Kasiu, to proszę, nie rób tego.....A na sali porodowej dzieją się czasem cuda....Myślę o Tobie,MonikaP.S. Nawet jeśli kobieta jest na utrzymaniu męża,a chce się rozwieść, należą się jej alimenty - na siebie i na dziecko. Na pewno nie zostałaby sama. Nie mówiąc o tym, że przypuszczalnie nawet gdyby mieli oni ślub kościelny,to można go unieważnić.
    • Gość edziecko: siwaczka Re: dobrowolne oddanie dziecka do adopcji IP: *.* 17.01.03, 00:35
      Kasiu ...Prawie w każdym mieście znajduje się Ośrodek Adopcyjno-Opiekuńczy, który pomaga nie tylko dzieciom znaleźć nową rodzinę, ale również matkom ciężarnym próbuje rozwiązać zawiłe sytuacje życiowe. Nie wiele wiemy o tej rodzinie, którą przedstawiłaś. Tam będzie możliwość dłuższego porozmawiania i przybliżenia całej sprawy. Nikt jej tutaj nie rozwiąże. Pośpiech jest złym doradcą.
    • Gość edziecko: Gosia1 Re: dobrowolne oddanie dziecka do adopcji IP: *.* 17.01.03, 09:34
      Kasiu, nie rób tego...Wiesz kiedy "to" jest możliwe w przypadku kobiety? TYLKO I WYŁĄCZNIE wtedy, gdy ONA tego chce. Kasiu, a Ty tego nie chcesz, Ty czujesz się do tego zmuszona, zobowiązana, wręcz zaszantażowana przez męża. Zrujnujesz sobie całe życie. Całe życie będziesz szlochać i łkać za TYM dzieckiem. I nie pomogłoby Ci ani zaadoptowanie ani urodzenie tuzina innych. To jedno jedyne siedziałoby Ci na sercu i sumieniu do końca. Czujesz się na siłach wziąć na swoje barki taką odpowiedzialność? Jesteś w stanie wyobrazić sobie swoją czarną przyszłość? Bez radości, bez luzu? Dziecko to olbrzymia praca, ciągły dyżur i czuwanie 24 godziny na dobę, ale lepsze jest właśnie to, niż uczucie pustych ramion...Kasiu, wolałabym mieszkać pod mostem, ale z moimi dziećmi, niż bez Nich we właśnie wybudowanym domu. I pomimo "jakiegoś" zrozumienia dla odczuć Twojego męża, a więc innej istoty ludzkiej, czuję do Niego taką niechęć...Niestety, powiem to: dla mnie jest potwornym draniem, sukinsynem, który dla własnego egoizmu i wygody jest w stanie zmienić nawet Twoje życie. Rzygać Mu się chce? Niech rzyga, byle z dala od Ciebie i od dziecka. Nie ma prawa stanowić o Twoim życiu. Nie chce Go? To niech się wyniesie do diabła, nie musi Go widzieć, słyszeć, ale jakim prawem każe Tobie z Niego zrezygnować???? Splunęłabym Mu w twarz. Tak Kasiu, zrobiłabym to. Kasiu, odnajdź w sobie tę lwicę, która na pewno tam jest, tyle, że jeszcze o niej nic nie wiesz. Ale odnajdź ją i wrzaśnij mężowi w twarz, że ma iść do diabła. Za kilkanaście, kilkadziesiąt lat będzie SAM zdychał, sam jak palec. Niech tak będzie. Za to oczekiwanie, aż poronisz. Chryste, wybacz, ale nie jestem w stanie myśleć o tym spokojnie...P.S. Kasiu, jeśli tylko chcesz, potrzebujesz pogadać, napisz na priva. Pamiętaj o jednym - nie będę Cię oceniać. Jakąkolwiek decyzję podejmiesz, jestem gotowa wspierać Cię i pomagać.
    • Gość edziecko: YennaM Re: dobrowolne oddanie dziecka do adopcji IP: *.* 17.01.03, 11:22
      Kasiu, w pierwszej ciązy czulam się podobnie. Bałam się, co ze mną będzie, wydawalo mi się, ze mąż nie chce tego dziecka, że nie mam wsparcia.A to po prostu hormony były.Poczekaj, wycisz sie.Jesli zeczywiscie facet nie chce tego dziecka - to i tak oddanie dziecka do adopcji pogorszy stosunki między Wami.Ty mu w życiu nie wybaczysz, że musiałas cos takiego zrobic, on być moze za pare lat zacznie Tobie tez to wypominac - tak czy inaczej węszę nosem szybki rozpad malzenstwa.Najgorsze jest to, ze całe zycie bedziesz siebie obwiniac za to, co zrobilas. Nie funduj sobie takiej katorgi, bo malo ktora kobieta jest w stanie cos takiego znieść.Popatrz - tak pieknie piszesz o swej ciązy. Miłosc do dziecka nie rodzi sie w ciagu chwili. Ani w ciagu miesiąca. Miłość do dziecka rodzi sie przez całe zycie, bo i my sie zmieniamy, i dziecko dorasta, i problemy co rusz inne.A tak konkretnie - sluchaj, nas mam-prawniczek jest tutaj duzo (no wlasnie, skąd jestes). Jestem pewna, że kazda z nas Ci pomoze wywalczyc srodki do zycia dla Ciebie i malenstwa. Albo pokieruje odpowiedno - to juz duzo.Wiem, ze sie martwisz o finanse. Ale jesli nie pracujesz, a rozwod zostanie przeprowadzony z winy malzonka (nie wiem, jak Wasze malzenstwo wyglada, ale sa duze szanse na taki rozwod pewnie) to przyslugują TOBIE (tak Tobie) jak i dziecku (wiec kazdemu z Was) alimenty. Tobie - gdy Twoja stytuacja majątkowa w wyniku rozwodu ulegnie pogorszeniu, dziecku wiadomo - na ojcu ciązy obowiązek alimentacyjny.Jesli ojciec nie bedzie placic (bo uzna, ze ma w nosie)- jest fundusz alimentacyjny, ktory wyplaca takie swiadczenie, sa rodzice ojca. Przeciez na pewno masz rodzicow, ktorzy pomogą Tobie choc troszke - chocby dadza dach nad glowa (z reszta nie jest powiedziane, czy sąd nie przyzna Tobie i dziecku wspolnego mieszkania - tak czy inaczej sąd na pewno orzeknie ktory pokoj nalezy sie Tobie, a ktory męzowi, jesli mieszkanie jest wspolne - kurcze, za malo wiem o Twojej sytuacji).Kaska, zawsze jest jakies wyjscie.Tak na spokojnie pomysl, co jest dla Ciebie lepsze. Dla CIEBIE. Nie funduj sobie piekla w imię milosci do faceta (taka milosc naprawde szybiej niz myslisz sie skonczy) czy ze strachu, czy sobie poradzisz. Nie daj sie zakrzyczec.Wiem, ze trudno, ze czlowiek lapie doła za dołem.Ale jest wyjscie.Uwierz.Jakby co - pisz na maila. Pomoge na ile bede umiala. Jestem z Wroclawia. Moj adres skrzypek@credit.ae.wroc.pl
        • Gość edziecko: AniaAsi Re: dobrowolne oddanie dziecka do adopcji IP: *.* 17.01.03, 12:47
          Kasiu, jesteś w bardzo trudnej sytuacji w tej chwili i pod dużym wpływem męża. Jego zachowania nie będę komentować - zrobiła to Gosia1.Mimo, że moja sytuacja była zupełnie inna - czekaliśmy długo na dziecko i cieszyliśmy się z ciąży obydwoje, to jest uczucie, które poznałam, a którym chcę się z Tobą podzielić.Ciążę znosiłam bardzo dobrze, nic złego ani w brzuszku ani w otoczeniu się nie działo. Było OK, siły w pełni, poród wspaniały. I ten moment, w którym pierwszy raz zobaczyłam moją córeczkę! Kasiu, to było jak.. jak nie wiem co! Jak coś tak cudownego i wspaniałego, jak nagłe słońce po burzy, jak olśnienie. W jednej chwili wywróciła mi się do góry nogami moja skala wartości, zalała mnie tak wielka fala miłości, czułości i troski, której nigdy bym się po sobie nie spodziewała. Mówią, że życie się wywraca do góry nogami. To nieprawda - to Twoje serce się wywraca, w sekundę (a czasem w kilka tygodni lub miesięcy - bądź na to przygotowana) zauważasz, że wszystko co było wcześniej nie miało sensu, że teraz dopiero odkrywasz swój cel, że Twoje dziecko jest dla Ciebie najważniejsze i zrobisz wszystko żeby mu było dobrze. Mam na myśli wszystko.Sama byłam zawsze pod wpływem (dobrym lub złym) różnych panów i często za bardzo potrafili mi namącić w głowie. Dobrze wiem, co czujesz, bo nie jest łatwo odciąć się od opinii kogoś, kogo się bardzo kocha. Teraz chcesz zrobić wszystko żeby mąż był zadowolony i końcem świata jest dla Ciebie jego niechęć. Kasiu, niezależnie od tego czy zaakceptuje dziecko czy nie, myślę, że sama się przekonasz, że to dziecko właśnie jest/będzie najważniejsze. Wiesz, ja sama nie lubiłam dzieci (dopóki nie zaszłam w ciążę i urodziłam własnego), teraz lubię, a moje jest dla mnie życiem i światem. Nie posądzam Twojego męża o jakąś radykalną zmianę uczuć, na Twoim miejscu też bym na to specjalnie nie liczyła (cóż, najwyżej będziesz miała miłą niespodziankę...), ale uwierz mi, że Twoje uczucia ulegną radykalnej zmianie. Będziesz dumna, że jesteś mamą, że wiesz, jak to jest mieć dziecko i je kochać ponad wszystko, że potrafisz być czulsza, cierpliwsza i wrażliwsza niż kiedykolwiek wcześniej. Mimo bólu (fizycznego i być może psychcznego), niewygód, niewyspania. Mimo wszystkich przeciwności.Nie jestem ekspertem, nie jestem w Twojej sytuacji, pewnie każdy przeżywa swoją miłość do dziecka i męża inaczej, ale to jedno Ci chciałam przekazać.Jeśli się zapętliłam to reasumuję: inaczej kocha się swój ciążowy brzuszek, inaczej (chociaż przecież bardzo) męża i inaczej -milion razy bardziej- narodzone dziecko. Milion to dużo w kochaniu.Pozdrawiam Cię serdecznie.Ania z 13-sto mies. Joasiąp.s. Acha, jeszcze jedno - a"propos rodziny. Mój ojciec, który raczej sporadycznie (a bywały lata, że wcale) się mną nie interesował, zwariował na punkcie swojej wnuczki. W rodzinie też się uczucia zmieniają.
    • Gość edziecko: maggii Re: dobrowolne oddanie dziecka do adopcji IP: *.* 17.01.03, 15:50
      A ja o miłości do "ziarenka". Dobrze wiem, co to znaczy, gdy brzuszek rośnie a ty nic, absolutnie nic poza odrazą, niechęcią i strachem, nie czujesz do tego małego stworzonka.Ja rok temu urodziłam swoje trzecie dziecko. Bardzo niechciane, bardzo nieplanowane, bardzo "nie na ręke" całej rodzinie. Przed usunięciem ciąży powstrzymywał mnie chyba tylko strach przed zabiegiem i jego konsekwencjami. Cała ciążę nie potrafiłam myśleć pozytywnie o dziecku i byłam przekonana, że będzie to najbardziej niekochane dziecko na świecie. I wiesz co? Dziś świata nie widzę poza swoją małą dziewusią! Teraz jest to najbardziej wycałowane, najbardziej rozpieszczony roczny maluszek. Choć zamieszał nam w planach rodzinnych okropnie, choć gnieciemy się cała piątką na jednym pokoju u Teściów a i finansowo nam sie nie przelewa nie zamieniłabym sie na tamto życie baz mojej Wiktorki! Wiesz każda rzecz w życiu ma swój cel i sens i jest Po COŚ. Urodzenie 3 dziecka wydawało mi się horrorem - myślałam, że z 3 dzieci juz niczego nie osiągniemy. A to dzięki niej właśnie zdecydowaliśmy sie na nowe życiowe przedsięwzięcia (budowa domu), a ja wróciłam spokojnie do pracy po urlopie macierzyńskim, świat trwa nadal taki, jakim był tylko wzbogacony o jedną nową , niepowtarzalna, przecudną istotkę...Magda z trójeczką fajowych dzieciaczków
    • Gość edziecko: zimor Re: dobrowolne oddanie dziecka do adopcji IP: *.* 17.01.03, 16:06
      Witaj Kaska,przykro mi było czytać Twój list. Nie powinnaś tak myśleć negatywnie. Nie wierzę w to, że matka, która urodzi dziecko łatwo je odda innym ludziom. Musiałaby być bardzo bezuczuciowa, wyrachowana!Uważam, że teraz może jeszcze nie czujesz tych uczuć do swojego synka lub córeczki, nie czujesz tej miłości jaką możesz temu dziecku dać... ale w miarę jak będzie rósł brzuszek, a już na pewno po urodzeniu - poczujesz!Wyobraź sobie, że ten aniołek, który przyjdzie na świat, ile może dać Tobie szczęścia, ile miłości. Może okaże się, że jest to najlepsza rzecz jaka spotkała Cię w życiu! - wiesz ile kobiet nie może mieć dzieci?! - oddałyby wszystko aby to szczęście ich spotkało!Pommo tego, że mąż jest negatywnie nastawiony, nie powinnaś się tym sugerować. Wielu mężczyzn czuje dopiero bliskość z dzieckiem kiedy zaczyna żyć z nim, z tym aniołkiem. Kiedy trzeba jechać do lekarza, iść na spacer, wykąpać bobaska... nawiązuje się więź i czasami może to nawet potrwa dłużej... nie dzień po narodzinach, nie tydzień, ale może później, po kilku miesiacach...musisz być silna! Pokaż samej sobie, jeśli inni w to nie wierzą, że potrafisz być dobrą i kochającą mamą!Nie wierzę, że Ty nie chcesz dziecka, myslę, że po prostu się boisz, bo nie ma nikogo po Twojej stronie...Rodzicami czy teściami w ogóle nie powinnaś się przejmować. Ile rodzin ma z nimi problemy i żyją, jakoś muszą sobie z tym radzić! Możesz mieć wsparcie innych ludzi, nowych przyjaciół np. e-mamy tylko czekają, aby się zaprzyjaźnić, bo w gruncie rzeczy wszystkie jesteśmy samotne, gdy nasi mężowie pracują i wracają późno.... a i wiele z nas ma różne, mniejsze lub większe problemy... Ogólnie faceci nie czują przeciez tego powołania jakim jest macierzyństwo, jedni tylko bardziej się w to wczuwają a inni mniej... To tak naprawde Ty decydujesz jako kobieta o Waszej rodzinie. To kobieta wprowadza w domu atmosferę ciepła, miłości, nastroju. Wyobraź sobie Waszą rodzinkę za kilka lat jak dzidziuś będzie z usmiechem na twarzy przybiegał raz do mamusi raz do tatusia... Będziecie prawdziwą rodzinką! Zapanuje szczęście w Waszym domku... nawet jeśli bylibyście sami - bez reszty dalszej rodziny. Daj swojemu mężowi czas - ale nie na podjęcie decyzji - tylko czas aby się z tą myślą przyzwyczaił, że będzie tatą, że będzie Wasza trójka, itd... Piszesz, że nie pracujesz...może to i dobrze... ja też nie pracuję i nie zmienia to faktu, że kocham nad życie mojego 5 miesięcznego synka i gdy patrzę dzień po dniu jak dorasta, że z dnia na dzień coś innego umie, śmieje się do mnie, gdy płacze to widać w oczkach, że czeka na przytulenie... nie oddałabym go nikomu na świecie nawet gdybym miała być tylko ja i on! Męża można zawsze zmienić lub po prostu się pozbyć jeśli on nie czuje miłości i odpowiedzialności do rodziny, a dziecka - nigdy!Będziesz miała więcej czasu aby być z dzidziusiem... zobaczysz jaka to będzie dla Ciebie duma i jaka miłość! Jeśli podejmiesz dobra decyzję, jestem pewna, że będziesz pukać się w głowe za kilka miesięcy i lat, że mogłaś tak mysleć!Życzę powodzenia i uszy do góry, bo masz być matką, wiec jak najszybciej musisz się dowartościować, bo Twój aniołek będzie uczył się od Ciebie i brał z Ciebie przykład... więc...?! myśl pozytywnie !!!Buziaczki, zawsze możesz pisać na priv...Aga
    • Gość edziecko: dargun Re: dobrowolne oddanie dziecka do adopcji IP: *.* 18.01.03, 19:39
      nierozumiem tylko jednego : jak taka mama może zostawić dziecko i dalej być ze swoim mężem...???niech zostawi męża!!!myśle że gdy urodzisz to dziecko(bo chyba chodzi o Ciebie) pokochasz je od "pierwszego wejrzenia"ja nie moge tego zrozumieć poniewaz dziecko to był mój największy cel życiowy i mimo że mam go jeszcze w brzuszku kocham ponad wszystko!!!nie podejmuj pochopnej decyzjii....p.s co to za facet który nie chce dziecka i co to za rodzina ktora nie chce pomóc...wolałabym iśc do domu samotnej matki ale dziecka bym nie oddała...pozdrawiampat
    • Gość edziecko: Malech Re: dobrowolne oddanie dziecka do adopcji IP: *.* 19.01.03, 13:02
      Kasko.Nie daj sie szantazowac 26 letniemi gówniarzowi!!!.Nie dus w sobie tego co przezywasz.Musisz o tym zaczac mowic nie tylko tu na forum ale w swoim srodowisku.Wasze dziecko przeciez bedzie takze czyims wnukiem/wnuczką.Co na to jego rodzice,twoi rodzice ,wasi znajomi???.Moze trzeba isc do jakiejs poradni.Oddasz dziecko a potem bedziesz zalowala tego do konca zycia!!!.A jesli za jakis czas mezowi sie odmieni -to typ ,ktory przeciez bedzie mial pretensje o oddanie dziecka do ciebie -nieprawdaz???Pozdrawiam trzymaj sie Gonia
      • Gość edziecko: mysha Re: dobrowolne oddanie dziecka do adopcji IP: *.* 19.01.03, 13:40
        Nie zgodze się z Malech - akurat to co sądzą na ten temat rodzice i znajomi nie ma znaczenia!To chyba najgorsza polska dolegliwość społeczna "co ludzie powiedzą". Jestem zwolennikiem, żeby każdy decydowal SAM o swoim losie.Zastanawia mnie coś innego - walka jaką toczy Kasia między miłośią do dziecka, a miłością do męża. Wydaje mi się, że Kasia kocha swoje maleństwo, dlatego decyzja o oodaniu dziecka złamie jej serce. I nie wierzę, żeby po czy takim potrafiła jeszcze kochać swojego mężczyznę.Zresztą, wydaje mi się, że nie znamy relacji drugiej strony... Może mąż Kasi po prostu jest przerażony i ni umie się znaleźć w nowej dla Niego sytuacji.Kasiu, może spróbujcie się udać do dobrego psychologa...Może on jakoś pomoże?
        • Gość edziecko: Kaska Re: dobrowolne oddanie dziecka do adopcji IP: *.* 19.01.03, 18:21
          Mysle ze jest moj najwiekszy problem-nie potrafie wybrac pomiedzy mezem a dzieckiem.To juz 6 miesiac,a ja niemalze dzien w dzien slysze od niego jaka tragedia dla nas bedzie to dziecko,jak pogorszy nasza i tak juz slaba sytuacje finansowa,jak oddali nas od siebie. I zwyczajnie-sama zaczelam w to wierzyc.Ale i prawda jest taka,ze jak na razie nie czuje nic specjalnego do tego dziecka wrecz czuje sie z nim bardzo zle-duzy brzuch, bola mnie nogi.A potem bede musiala siedziec przy nim 24h na dobe. I dlatego ciagle sie zasatnawiam, czy dla jego szczescia nie lepiej by bylo oddac je kochajacym rodzicom. Wcale nie twierdze,ze bedzie to ratunek dla naszego zwiazku...Boze, ebym mogla gdzis wyjechac i nabrac dystansu..Chociaz nie wiem, czy taki wyjazd cos mi pomoze.Problemy pozostana nadal nie rozwiazane.
          • Gość edziecko: Hermiona Re: dobrowolne oddanie dziecka do adopcji IP: *.* 19.01.03, 19:36
            Kasiu!!!!Kasiu!!!!!Która z nas czuła się dobrze w ciąży???? Której mąz nie utyskiwał i nie stukał w kalkukator, zeby wykazać, ze na dziecko absolutnie, ale to absolutnie nas nie stać?????? Która nie zastanawiała się, czy dziecko nie oddali jej od męża? I powiem Ci że na początku na pewno trochę Was oddali, bo to normalne, ale szybko Was zbliży i poczujecie, ze oto jesteście wreszcie pełną rodziną! A oddanie dziecka oddali Was na zawsze i dodatkowo zostawi Ci ból do końca życia, bo instynkt macierzyński zawsze będzie silniejszy od potrzeby posiadania faceta.Będziesz z dzieckiem i będziesz czuła maleńkie paluszki zaciskające się na twojej dłoni, będziesz widziała stopki jak malutkie pierożki, z paluszkami jak guziczki. Do Ciebie sie będzie uśmiechało, do ciebie wyciągało rączki, będziesz dla niego całym światem. Tego NIGDY nie dostaniesz od męża. Kasiu, rację mają dziewczyny - 26 lat to dla faceta wiek "smarkaczy" i niewiele on jeszcze pewnie wie o zyciu. Skoro codziennie Ci mówi o tej "tragedii" to go ucisz, wrzaśnij, ze nie chcesz tego słyszeć, walnij pięścią w stół, albo rozbij parę talerzy, W końcu szaleją Ci hormony i masz prawo.I pamiętaj, często jest tak, ze nie czuje się wielkiej miłości do swojego dziecka, nawet po porodzie, ona się rodzi po paru dniach, czasem po paru tygodniach. Ale jest instynkt macierzyński, który nie pozwala Ci zostawić dziecka. A miłośc wreszcie przychodzi i to najpiekniejsze uczucie, jakie można sobie wyobrazić. To, ze urodzi się w takich bólach, uczyni je tym większym.Kasiu, nie poddawaj się. Faceci zwykle są scepytcznie nastawieni do macierzyństwa - dopóki nie zobaczą bezzębnego uśmiechu skierowanego wprost do nich. A miłośc do dziecka i miłośc do faceta to dwie zupełnie różne miłości i nie jest tak, ze jak masz jedną, to na drugą nie starczy Ci już serca.MonikaP.S. Literówki tym razem na pewno zrobiłam, ale emocje są ode mnie silniejsze. Wybacz!
            • Gość edziecko: Hermiona Re: dobrowolne oddanie dziecka do adopcji IP: *.* 19.01.03, 19:52
              I powiem Ci, Kasiu. że facet NIGDY nie doceni Twojego poświęcenia, więc najlepsze, co możesz zrobić, to zadbać o siebie i dziecko, odpoczywać i dobrze się odżywiać. Czy chodzisz do lekarza? A czy o oddaniu dziecka mówiłaś mężowi? I co on na to? To Wasz wspólny pomysł?Pamiętasz przypowieść (czy jak to się nazywa) o dwóch kobietach, które kłóciły się przed Salomonem o dziecko? Ta była matką i ta je kochała, która była w stanie z niego zrezygnować, byle nie dac go zabić - bo tak je kochała. Twojemu dziecku śmierć nie grozi. A Ty je kochasz.
              • Gość edziecko: Hermiona Re: dobrowolne oddanie dziecka do adopcji- ach, te emocje! IP: *.* 19.01.03, 20:00
                Wysłałam za szybko....Twojemu dziecku śmierć nie grozi. Nie musisz dokonywać takich wyborów. Kochasz je, ale jeszcze o tym nie wiesz.Kasiu, każda z nas jest z Tobą. Wybierz się do sklepu z niemowlęcymi ubrankami - wybierz te najmniejsze i popatrz - tak maleńkie będzie Twoje dziecko - wyobraź je sobie. Będziesz dla niego całym światem. Idź na USG, nawet zabierz męża - zobaczcie, jak Wasze dziecko macha do Was rączką, jak się obraca, jak po prostu JEST MAŁYM CZŁOWIECZKIEM, a nie tylko wielkim brzuchem.
                • Gość edziecko: Kaska Re: dobrowolne oddanie dziecka do adopcji- ach, te emocje! IP: *.* 19.01.03, 22:42
                  Moj maz nie ma najmniejszej ochoty sluchac jakichkolwiek wypowiedzi na temat dziecka,ma w nosie to,ze to bedzie chlopak,ma w nosie to,ze czuje ruchy.On po prostu zieje nienawiscia do tego dziecka.A kilka razy specjalnie poszlam do takiego sklepu z dzieciecymi ubrankami i co?I NIC,zwyczajnie-nic nie czulam, oprocz zlosci,ze bede musiala niedlugo zaczac kupowac te wszystkie ubranka...Zaklety krag, jak powiedziala jednaz was.
                  • Gość edziecko: electra Re: dobrowolne oddanie dziecka do adopcji- ach, te emocje! IP: *.* 09.02.03, 23:40
                    Cześć Nie wiem jaka jest Twoja sytuacja materialna, ale szczerze Ci powiem że zastanów się 10000000000000000000 razy zanim podejmiesz jakąś decyzję.Jeśli po urodzeniu bobaska, nie odezwą się w Tobie żadne instynkty to zrzeknijcie się obydwoje praw do dziecka, tak żeby miało szanse na szczęśliwą przyszłość.Ale zastanówcie się, czy po 20 latach nie wystapicie w programie "zerwane więzy" i nie będziecie chcieli odnaleźć swoje dziecko.życie bywa przewrotne i to czasami bardzo.Jestem przekonana że powinniście obydwoje iść do psychologa, może on jakoś pomoże.To dziecko jest cząstką Ciebie i Twojego męża, więc zastanów się zanim podejmiesz ostateczną decyzję.Jeśli chcesz pogadać to napisz na priva a.lacek@interia,plPozdrawiamAga (electra)
            • Gość edziecko: MonikaM Re: dobrowolne oddanie dziecka do adopcji IP: *.* 19.01.03, 20:05
              Hermiono-Moniko, ogolnie sie z Toba zgadzam - tylko ten poczatek... Ja czulam sie w ciazy znakomicie, wprost kwitlam kobiecoscia i to byl cudowny okres. Moj maz nigdy nie utyskiwal i nie wyliczal, i od samego poczatku oszalal na punkcie dziecka, a gdy zaszlam w ciaze mial 28 lat (czy to jeszcze wiek "smarkaczy?). Nasz synek zblizyl nas jeszcze bardziej (choc wydawaloby sie, ze juz bardziej nie mozna) od samego porodu (a i w ciazy tak bylo)i zadnego oddalenia nie mielismy. Tak wiec nie mozna zbyt uogolniac...Kazda kobieta inaczej przezywa macierzynstwo i rozterki Kasi nie sa latwe do zrozumienia dla nas, szczesliwych zon i matek. Bo nam nigdy by nie przyszlo na mysl oddanie dziecka. Kasia mysli inaczej i obce sa jej nasze mysli i poglady. Nie nam tez ja oceniac. Mysle jednak, ze pobyt w samotnosci dobrze by jej zrobil i powinna sie ta taka forme "wypoczynku i relaksu" zdecydowac.W tym wszystkim zastanawia mnie jeszcze jedno. Co myslal maz Kasi, gdy na slubie wypowiadal formulke dotyczaca przyjecia i pokochania dzieci, ktorymi Bog ich obdarzy??? Czy w ogole rozmawial on wczesniej z Kasia o dzieciach? Czy po oddaniu tego dziecka (jesli tak by nastapilo) chcialby on miec w przyszlosci inne? A jak wtedy by sie czul, wiedzac, ze to dziecko jest u innych ludzi? Zbyt wiele pytan...Jesli Kasiu Cie to pocieszy (choc w Twojej sytuacji w to watpie): moja znajoma strasznie chciala miec dwoje dzieci, a jej maz zadnego. Dlugo nie mogli dojsc do porozumienia, az w koncu, po prawie 5 latach malzenstwa stanelo na jednym. Jej maz pokochal dziecko od poczatku i ona miala nadzieje, ze moze zmieni zdanie i zdecyduja sie na kolejne, ale nic z tego. Faceci sa czasami nieugieci, a dziewczyny im sie podporzadkowuja. Ale jakby nie bylo, sa we trojke szczesliwi.Pozdrawiam Cie Kasiu goraco i zycze podjecia takiej decyzji, ktorej bys nigdy nie zalowala...Moni
    • Gość edziecko: Hermiona Re: dobrowolne oddanie dziecka do adopcji IP: *.* 20.01.03, 11:37
      Kasiu! Moje emocje nieco opadły i chciałabym Cię o coś zapytać.Czy mówiłaś mężowi o tej adopcji? Czy może on sam Cię do niej namawia?Czy zasięgałaś porady psychologa? Czy rozmawiałaś o tym z kimkolwiek innym, niż mąż albo my tu, na forum?Czy, jeśli rzeczywiście oddasz dziecko, masz jakieś plany na przyszłość? Przecież możesz znów zajść w ciążę....Czy to jest tak, że przed odejściem od męża powstrzymuje Cię miłość, czy strach przed samodzielnym życiem? Czy wiesz, jakie "w razie czego" masz prawa?Kasiu, czy Ty w ogóle chcesz, żeby Ci pomóc?Monika
      • Gość edziecko: Kaska Re: dobrowolne oddanie dziecka do adopcji IP: *.* 20.01.03, 17:14
        >Czy mówiłaś mężowi o tej adopcji? Czy może on sam Cię do niej namawia?Tak, mowilam.On mnie do niczego nie namawia,tylko proponuje...>Czy zasięgałaś porady psychologa? Czy rozmawiałaś o tym z kimkolwiek innym, niż mąż albo my tu, na forum?Ja nie wiem,czy psycholog moze tu cos pomoc?Powie pewnie,ze musze zdecydowac, czy chce tego dziecka, czy nie.A to juz sama wiem.Rozmawialam z moja dobra kolezanka,ona jest oczywiscie za dzieckiem. Obiecala wsparcie,jezli zdecyduje sie na odejscie od meza. >Czy, jeśli rzeczywiście oddasz dziecko, masz jakieś plany na przyszłość? Czy oddam,czy nie,z pewnoscia musze sie przynajmniej finansowo uniezaleznic od mojego meza.Jezeli chodzi o zajscie w ciaze, to raczej marne szanse,jezeli bede brala pigulki.>Czy to jest tak, że przed odejściem od męża powstrzymuje Cię miłość, czy strach przed samodzielnym życiem? Mysle ze bardziej to pierwsze. Ja naprawde bardzo go kocham. Juz teraz wiem, co to jest slepa milosc i toksyczny zwiazek....>Czy wiesz, jakie "w razie czego" masz prawa?Wiem, ze mam prawo do alimentow dla siebie,skoro bylam na utrzymaniu meza.Tylko nie wiem,w jakiej kwocie.No i oczywiscie dla dziecka.Ale nawet nie chce sobie wyobrazac,ile nerwow moze mnie kosztowac ewentualny rozwod.Wspolny dom, pieski,nie mowiac o znajomych czy wspomnieniach. Koszmar!
        • Gość edziecko: Hermiona Re: dobrowolne oddanie dziecka do adopcji IP: *.* 20.01.03, 17:41
          Kasiu!!!! Wybacz to, co Ci napiszę, ale JAK możesz porównywać takie wartości jak dom, pieski, czy znajomych do dziecka????? Myślę, że psycholog jest Ci BARDZO potrzebny, choćby po to, żebyś porozmawiała z nim o tym, jaka jest hierarchia wartości w Twoim życiu. I może pomógłby Ci zaakceptować macierzyństwo. Ale wydaje mi się, że Ty tego wcale nie chcesz.Nie wiem, ile masz lat, ale na pewno zupełnie nie masz wyobraźni. Nawet nie wiesz, jaki ból będziesz czuła za jakiś czas, jeśli zrzekniesz się dziecka. I jak pusty za parę lat wyda Ci się Wasz dom. Choćbyś miała jeszcze potem piątkę dzieci, nigdy nie zagłuszysz tęsknoty za tym pierwszym. I myślę, że Twój mąż również, ale musi do tego bólu dojrzeć. Mnie samą aż boli myśl o tym, jak dźwięczeć będzie cisza w Waszym domu, jak chłodno tam będzie.Psycholog przydałby Ci się również po to, żebyś mogła uwolnić się z toksycznego związku, bo taka zależność prędzej czy później Cię zatruje.MonikaP.S. A jeśli...jeśli Twojego dziecka nikt nie zaadoptuje? Jeśli będzie leżało samo w łóżeczku przez całe miesiące? Znasz widok takich dzieci? Choćby z telewizji. A może kiedyś zobaczysz w niej właśnie swoje dziecko, które wolałabyś oddać, żeby tylko zatrzymać dom i pieski???? Znów moje emocje biorą górę, ale tym razem nie próbuję Cię zrozumieć. Nie potrafię.
          • Gość edziecko: Kaska Re: dobrowolne oddanie dziecka do adopcji IP: *.* 20.01.03, 21:00
            Dlatego ze latwo jest oceniac, kiedy patrzy sie na cos z boku.Ja na tym forum nie prosilam o ocene mojego postepowania. Pytalam o zupelnie co innego. Napewno z punktu widzenia matki latwo Ci pisac takie slowa. Ale ja nie jestem matka i nie wiem nic o uczuciach macierzynskich. To dla mnie abstrakcja.I poniewaz boje sie,ze one nie przyjda,mysle o adopcji.Tylko i wylacznie dla dobra tego dziecka.
        • Gość edziecko: Aluc Re: dobrowolne oddanie dziecka do adopcji IP: *.* 20.01.03, 17:55
          Kaska napisała/ł:> > Ale nawet nie chce sobie wyobrazac,ile nerwow moze mnie kosztowac ewentualny rozwod.Wspolny dom, pieski,nie mowiac o znajomych czy wspomnieniach. Koszmar!Kaska, ja śledzę ten wątek i do tej pory poważnie traktowałam twoją historię, ale teraz :crazy: czy ty sobie jaja z nas robisz? pieski? znajomi? wspomnienia?powiem brutalnie - cokolwiek zrobisz, czegoś będziesz żałowała. Lepiej, żeby żałować tego, co mniej warte.
        • Gość edziecko: YennaM Re: dobrowolne oddanie dziecka do adopcji IP: *.* 20.01.03, 20:05
          Kaska napisała/ł:> >Czy mówiłaś mężowi o tej adopcji? Czy może on sam Cię do niej namawia?> Tak, mowilam.On mnie do niczego nie namawia,tylko proponuje...Kaśka, czy Ty nie sądzisz, że dałaś sie zmanipulować? Sorry, z mojego dwukrotnego doświadczenia z brzuchem wynika, że kobieta w ciąży jakas bezradna się robi, podatna na manipulację, intrygi. On Cie nie namawia, ale PROPONUJE. A czym sie propozycja rózni od namawiania? Dla mnie to, co napisałaś to gra słów jedynie.> >Czy zasięgałaś porady psychologa? Czy rozmawiałaś o tym z kimkolwiek innym, niż mąż albo my tu, na forum?> Ja nie wiem,czy psycholog moze tu cos pomoc?Powie pewnie,ze musze zdecydowac, czy chce tego dziecka, czy nie.A to juz sama wiem.Rozmawialam z moja dobra kolezanka,ona jest oczywiscie za dzieckiem. Obiecala wsparcie,jezli zdecyduje sie na odejscie od meza. Może psycholog uzdrowi relacje między Wami. Kaśka, wybacz ostre słowa, ale to nie jest normalne, żeby kochający mąż fundował ukochanej przez siebie kobiecie taką traumę. Coś nie tak między Wami. To pewne.> >Czy, jeśli rzeczywiście oddasz dziecko, masz jakieś plany na przyszłość? > Czy oddam,czy nie,z pewnoscia musze sie przynajmniej finansowo uniezaleznic od mojego meza.Jezeli chodzi o zajscie w ciaze, to raczej marne szanse,jezeli bede brala pigulki.Kaśka, nie macie wspólnego majątku? Chcieć to móc. Uwierz. > >Czy to jest tak, że przed odejściem od męża powstrzymuje Cię miłość, czy strach przed samodzielnym życiem? > Mysle ze bardziej to pierwsze. Ja naprawde bardzo go kocham. Juz teraz wiem, co to jest slepa milosc i toksyczny zwiazek....Odpowiedz sobie, nie mi, tak szczerze - widzisz siebie w tej sytuacji: jesteś na porodówce, rodzisz dziecko, położne standardowo dają je matce na brzuch (naprawde rutyna szpitalna, nikogo o nic nie pytaja), a potem zabierają Ci je i wynoszą. Ty leżysz w sali z powiedzmy pięcioma dziewczynami tulącymi maluchy, karmiącymi je... Jak sie bedziesz wtedy czuc?Nie pisz mi, że nie kochasz tego dziecka. JA do brzucha nigdy nie gadałam, bo wydawalo mi sie to idiotyczne. Być w ciąży nienawidziłam (pare razy chłopu sie przez to porządnie oberwało), czasem nie cierpie swoich dzieci...Ale teraz, gdyby ktos chcial mi zabrac ktoregos z moich smarków, zabiłabym.Nie miałabym żadnych wyrzutów sumienia.> Ale nawet nie chce sobie wyobrazac,ile nerwow moze mnie kosztowac ewentualny rozwod.Wspolny dom, pieski,nie mowiac o znajomych czy wspomnieniach. Koszmar!Ciekawe, czy wiesz, ile nerwow cie bedzie kosztowac oddanie dziecka do adopcji... Bo wiesz, adopcji nie przeprowadza sie od razu. Trzeba czekać... Wiesz, są przepisy, terminy... Pomyślałaś o tym?I jeszcze jedno pytanie: co dla Ciebie ma wiekszą wartość? Wspolny pies czy wspolne dziecko?I znow - odpowiedz sobie. Nie mi. PozdrawiamYennaM, też Kaśka
        • Gość edziecko: granna Re: dobrowolne oddanie dziecka do adopcji IP: *.* 27.01.03, 15:11
          WitajNie chciałam się włączać, bo tyle już tu zostało napisane, ale jednak chcę Ci na coś zwrócić uwagę. Piszesz, ze nie chcesz nawet wyobrażac sobie sytuacji "okołorozwodowej". A wyobraziłaś sobie okołoadopcyjną? Myślisz, ze wszystko da się załatwić tak hop? Pójdzieci, podpiszecie, uciekniecie i już życie wróci do normy, znów będzie jak dawniej?. Niestety nic nie będzie jak dawniej... Co powiesz znajomym? Ja potrafię sobie wyobrazić co czujesz, bo byłam w bardzo podobnej sytuacji. Nie chciałam mojego dziecka, ale wierzyłam, ze je pokocham. A w najtrudniejszych chwilach przytomność wracała mi myśl, że sama sobie tego dziecka nie zrobiłam... Moja historia ma happy end, bo kiedy mój mąż zobaczył małego poraz pierwszy, wziął go na ręce i nie puścił bardzo długo. A do samego prawie rozwiązania czułam na plecach jego ziejący niechęcią oddech. Dajcie sobie trochę czasu...Mam nadzieję, że niczym Cię nie uraziłampozdrawiamgranna
    • Gość edziecko: goskax Re: dobrowolne oddanie dziecka do adopcji IP: *.* 20.01.03, 14:15
      Kasiu... prawde mówiąc nie wiem od czego zacząc,ale wiem ,że powinnam zabrać głos w tej dyskusji... Może po kolei ... Całkiem niedawno po raz drugi podjelismy z mężem decyzję o adopcji. Czekamy..a moje mysli wędrują i ku mojemu dziecku (nie ma go przy mnie, nie moge go ochraniać , otaczać ciepłem i miłością i bardzo cierpie z tego powodu) i jednoczesnie wedruja ku mamie mojego dziecka... nie chce ,aby moje szczęscie rozkwitało na czyims nieszczęściu, czyjeś tragedii,a tak może być jeśli nie pozwolisz dojśc do głosu własnym odczuciom, a obawiam się ,że tak może byc ... Napisałaś "ale i prawda jest taka,ze jak na razie nie czuje nic specjalnego do tego dziecka wrecz czuje sie z nim bardzo zle" Kasiu ..a może (z powodu niechęci męża) bronisz się przed jakimikolwiek uczuciami do dziecka ??? Jesli tak ... będziesz cierpieć... daj sobie szanse ..daj szanse własnemu dziecku ... ono juz czuje... Przepraszam,że to piszę,ale mój synek skończył własnie 2,5 roczku ... i czasami odnosze wrażenie,że gdzies głeboko tkwi w nim to poczucie odrzucenia.Kasiu... może spróbuj wybrac sie do osrodka adopcyjnego. Pracuja tam psycholodzy, pedagodzy . Ufam,że pomoga Tobie podjąc własciwą decyzje..może wybierzesz się tam razem z męzem ...może to jego lęk przed zostaniem ojcem jest wielki,że sam nie da rady się z nim uporać... Kasiu nie namawiam Cie do pokochania dziecka na siłe ..ale dajcie sobie szansę ... Wiesz , własnie czytam pewną ksiązkę Doroty Terakowskiej ("Poczwarka") Na świat przychodzi dziecko z Zespołem Downa ... do załamanej matki przychodzi druga matka (która przezywała to samo kilka lat wcześniej)i mówi do niej:"Proszę mi tylko pozwolic wziąć ja na ręce. Po co ? -spytała nieufnie Ewa.- Chce pani dziecku dać to,czego nie umiałam dać własnemu, gdy się narodziło.- To znaczy ? -Radość z jego przyjścia na świat" Kasiu..zajrzyj w głąb siebie... zaufaj własnym emocjom... mi nie dane było tego doświadczyc,ale przez to bardziej odczuwam to jako dar ..jako cud narodzin ... Pozdrawiam cie cieplutko
      • Gość edziecko: mysha Re: dobrowolne oddanie dziecka do adopcji IP: *.* 20.01.03, 20:09
        Jeśli ktoś tu jest bezduszny, to wcale nie koniecznie Kaśka... ale po części i Wy drogie Matki-Polki, które wyyssałyście insynkt macierzyński razem z mlekiem matki. (Wybaczcie ironię, ale zasłużyłyście na Nią, swoją łatwością wydawnia osądów i potępiania "tej" innej).Kaśka go widocznie nie wyssała... Jest zagubiona, żyje w swiecie ktory zna. Ma męża ktorego kocha, swój dom, psy...To jej pewniki, jej świat, w którym umie żyć...Dziecko to dla niej na razie jedynie abstrakcja, rosnący brzuch... Na pewno nie przekonacie jej do macierzyństwa głupimi docinkami i wylewaniem lodowatej wody na głowę...Spróbujcie się przez moment wczuć w rolę tej nieszczęśliwej i zagubionej dziewczyny, zamiast oceniać ją podług siebie...
        • Gość edziecko: YennaM Re: dobrowolne oddanie dziecka do adopcji IP: *.* 20.01.03, 21:00
          Mysha, wiesz, ja macierzynstwa nie wyssalam z mlekiem matki.Zaszlam w pierwszą ciaze - płakałam męzowi, ze chce usunąc. Pytałam, czy jest pewien, czy sie decydujemy, w każdym słowie szukałam potwierdzenia. Chciałam skakac z okna, mąż mi wyciągał zyletke z rąk, rozwalilam sobie łeb o kant półki z kafelków, bo nie wiedzialam czy chce, a może nie chcialam. Histeryzowałam.Zadałam Kaśce kilka konkretnych, fakt, nieprawomyślnych pytań. Bez głaskania po głowie. Niestety, jeśli wybierze adopcję - będzie musiała przejść całą upokarzającą procedurę z której musi sobie teraz zdać sprawę. Będzie musiała zmierzyć się z tym, że zostawia komuś małego człwieka, którego urodziłą. I musi też przemyśleć parę innych rzeczy - na przykład zastanowić się, na którego konia warto postawić. Zycie jest brutalne. Niestety.A o psy spytałam z innego powodu - jeśli potrafi kochać zwierze, potrafi tez pokochać dziecko.Ja pokochałam.Choć zajęło mi to trochę czasu.Widać zwyczajnie musiałam dorosnąć.Czego i Kaśce życzę.I jeszcze jedno - zabrzmi jak slogan - życie to sztuka dokonywania wyborów.Kasiu, mowie to w tej chwili z głębi serca, życzę trafnego wyboru. Nie: dobrego. Trafnego. Wybierz mniejsze zło, po prostu. Pozdrawiam Ciebie cieploYennaM
          • Gość edziecko: YennaM Re: dobrowolne oddanie dziecka do adopcji IP: *.* 20.01.03, 21:34
            Kilka wyciągów z KRiOArt. 1191. § 1. Rodzice mogą przed sądem opiekuńczym wyrazić zgodę na przysposobienie swego dziecka w przyszłości bez wskazania osoby przysposabiającego. Zgodę tę mogą odwołać przez oświadczenie złożone przed sądem opiekuńczym, nie później jednak niż przed wszczęciem sprawy o przysposobienie.§ 2. Przepisy o przysposobieniu za zgodą rodziców bez wskazania osoby przysposabiającego stosuje się odpowiednio, jeżeli jedno z rodziców wyraziło taką zgodę, a zgoda drugiego nie jest do przysposobienia potrzebna. Przepisu tego nie stosuje się, jeżeli porozumienie się z drugim rodzicem napotyka trudne do przezwyciężenia przeszkody.§ 3. Przepisy o przysposobieniu za zgodą rodziców bez wskazania osoby przysposabiającego stosuje się odpowiednio również wtedy, gdy rodzice przysposabianego są nieznani albo nie żyją, jeżeli sąd opiekuńczy w orzeczeniu o przysposobieniu tak postanowi.Art. 119(2). Zgoda rodziców na przysposobienie dziecka nie może być wyrażona wcześniej niż po upływie sześciu tygodni od urodzenia się dziecka.i k.p.cArt. 585. § 1. Sąd opiekuńczy wszczyna postępowanie na wniosek przysposabiającego.§ 2. Wniosek ten należy zgłosić w sądzie opiekuńczym właściwym dla osoby przysposabiającego lub osoby mającej być przysposobioną.§ 3. Art. 87 § 3 stosuje się odpowiednio.orzeczenia sądówArt. 586. § 1. Sąd opiekuńczy orzeka o przysposobieniu po przeprowadzeniu rozprawy.§ 2.  Na rozprawę wzywa się przysposabiającego oraz osoby, których zgoda na przysposobienie jest potrzebna.§ 3. Nie wzywa się na rozprawę rodziców, którzy wyrazili zgodę na przysposobienie ich dziecka w przyszłości bez wskazania osoby przysposabiającego. W wypadku takim rodzice nie mogą brać udziału w postępowaniu.§ 4.  Przed wydaniem orzeczenia sąd opiekuńczy zasięga opinii ośrodka adopcyjno-opiekuńczego lub innej specjalistycznej placówki.orzeczenia sądówArt. 588. Postanowienie orzekające przysposobienie staje się skuteczne po uprawomocnieniu się. Postanowienia takiego sąd opiekuńczy nie może zmienić ani uchylić.Art. 589. § 1. Zgodę na przysposobienie dziecka w przyszłości bez wskazania osoby przysposabiającego rodzice mogą wyrazić także w sądzie opiekuńczym swego miejsca zamieszkania lub pobytu. Dotyczy to również oświadczenia o odwołaniu takiej zgody.§ 2. Oświadczenia, o których mowa w paragrafie poprzedzającym, powinny zawierać: 1) imię i nazwisko dziecka oraz miejsce jego zamieszkania lub pobytu; 2) treść wyrażonej zgody lub jej odwołanie.§ 3. Z przyjęcia oświadczenia o wyrażeniu zgody na przysposobienie dziecka w przyszłości lub o odwołaniu takiej zgody sąd opiekuńczy sporządza protokół. O odwołaniu zgody należy nadto uczynić wzmiankę w protokole, w którym wyrażono zgodę na przysposobienie.
    • Gość edziecko: Kaska Re: dobrowolne oddanie dziecka do adopcji IP: *.* 20.01.03, 21:18
      Wiekszosc z Was nie odpowiedziala na moje watpliowsci, tylko starala sie na sile udowodnic mi, jakim cudem jest macierzynstwo. Moze tego doswiadcze, moze nie.Niestety, to nie jest takie proste powiedziec sobie:masz kochac to dziecko i juz, bo jest twoje, bo bedziesz wyrodna matka, bo...itd., itp. Weszlam na to forum pt. adopcje,zeby dowiedziec sie,jak faktycznie odbywa sie proces adopcji w Polsce,myslalam,ze moze ktos byl w podobnej sytuacji. Wiekszosc odpowiedzi uzyskalam od szczesliwych matek, ktore nie musialy wybierac, ktore mialy przy sobie mezow i rodziny.Chyba sie nie zrozumialaysmy.Gdybym chciala dowiedziec sie,jak to dobrze byc matka weszlabym na inne forum.Mimo wszystko, dziekuje Wam bardzo i zycze szczescia Wam i Waszym rodzinom.
      • Gość edziecko: Hermiona Re: dobrowolne oddanie dziecka do adopcji IP: *.* 20.01.03, 21:43
        Kasiu, zrozum, że motywacje, jakie podajesz za oddaniem dziecka do adopcji są co najmniej dziwne. Dom, pieski? Wygodne życie? Mąż, który nie pozwala?Dlatego starałyśmy Ci się pokazać, że macierzyństwo nie musi oznaczać od razu miłości od pierwszego widzenia, a ciąża tym bardziej, bo każdemu niemiłe są mdłości, ciężki brzuch czy bolące nogi. Nie znam się na tym, ale mam wrażenie, że kiedy w szpitalu oświadczysz, że nie chcesz dziecka, to nie będzie tak, że bez słowa zabiorą Ci je i nigdy juz go nie zobaczysz. Nie wiem, do jakiego stopnia może to być tylko i wyłącznie sprawa Twojego wyboru, bo mówić "głupoty" pod wpływem hormonów po porodzie może każda i nie od razu będzie to traktowane poważnie.Wydaje mi się natomiast, że Ty wcale nie chcesz, żebyśmy Cię przekonały. Piszesz, że dla Ciebie takie uczucia to abstrakcja - dlaczego więc się oburzasz, kiedy ktoś próbuje Ci tę abstrakcję wytłumaczyć i przybliżyć?Wiele matek boi się w ciąży, że nie podoła, że nie będzie kochać tak, "jak trzeba", że wszystko będzie źle.... To normalne. W końcu nikt nie uczy, jak być matką, to od pierwszego dnia wielki eksperyment, w którym można liczyć głównie na swoją intuicję. Dlatego tak wiele kobiet ma takie obawy. Ale to mija - szybciej niż byś się spodziewała.Myślę, Kasiu, że nie czujesz nic, bo nie chcesz do siebie dopuścić myśli o tym, że mogłabyś. Nie wiem, czy to wpływ męża, czy jakiejś potwornej depresji, czy czegoś innego. I to nie jest tak, że skoro nic teraz nie czujesz, to będziesz "wyrodną matką", nikt zresztą Cię tu tak nie nazwał. Piszesz, że gdybyś chciała się dowiedzieć, jak dobrze być matką, to nie weszłabyś na to forum. I sęk w tym, Kasiu, że Ty wcale tego nie chcesz. I to, mimo tak modnego dziś relatywizmu, to bardzo, bardzo źle. Nie - że nie czujesz, bo wyobraź sobie, że ja mojego drugiego dziecka nie potrafiłam pokochać przez pierwsze 4 miesiące jego życia (już po urodzeniu), ale to, że nie chcesz.Piszesz, że wypowiadają się tu same szczęśliwe matki. A to zajrzyj na "Samodzielną" - tam są matki porzucone, ledwie wiążące koniec z końcem, bez wsparcia mężów czy rodziny. Zobacz, czy tam nie będzie szczęśliwych.Współczuję Ci, Kasiu, współczuję Ci Twojego ubóstwa i Twojej inercji.MonikaP.S. A jeśli myślisz, że jeśli gdziekolwiek zadasz podobne pytanie, to otrzymasz prostą i jasną odpowiedź, jak przepis na ciasteczka, to grubo się mylisz.I na koniec, bo dyskusja zbliża się pewnie do końca, nie powstrzymam się od złośliwości. Pytałam Cię, ile masz lat - nie odpowiedziałaś. Jednak myślę, że oboje z mężem macie ich dostatecznie dużo, żeby wiedzieć, skąd biorą się dzieci i zadbać o to, żeby ich nie było - skoro nie chcecie dzielić z nimi życia. Pisałaś, że Twój mąż "od zawsze" ich nienawidził, więc czego się spodziewałaś?
          • Gość edziecko: beatach Re: dobrowolne oddanie dziecka do adopcji IP: *.* 02.03.03, 13:11
            Kasiu jesli uwazasz, ze dobrze bedzie oddac dziecko do adopcji, zrob to. Dziecko nie jest przedmiotem i nie mozna wystawiac go na probe. Jezeli juz wiesz, ze je nie chcecie , po co na sile cos probowac. Jezeli Twojego meza nie da sie przekonac, a Ty decydujesz z nim zostac na dobre i na zle. Po co pozniej przez cale zycie robic sobie wyzuty, ze moze jednak byscie je z czasem pokochali. Oddajcie je zaraz po porodzie. Mysle ze tak bedzie najlepiej dla Wszystkich.decyzja jest trudna. Ludzie moga Tobie tylko doradzac, ale Ty zrobisz jak serce Ci podpowie.Ja wszystko potrafie zrozumiec.Zycze Ci wszystkiego dobrego. :hello:BeataCh mama Maximiliana
        • Gość edziecko: Kaska Re: dobrowolne oddanie dziecka do adopcji IP: *.* 21.01.03, 00:34
          Po co dpowiadasz i czytasz moje posty,skoro tak bardzo Cie irytuja?Ja nie prosilam o zyciowe prady rodem z "Przyjaciolki". Ciekawe,czy podobne poglady mialas przed urodzeniem dzieci? Nie masz prawa mnie w ten sposob oceniac skoro nie znasz dokladnie mojej sytuacji.A ja nie musze Ci sie spowiadac ze swojego zycia.Nie ma ludzi idealnych i ty tez z pewnoscia taka nie jestes.
          • Gość edziecko: Hermiona Re: dobrowolne oddanie dziecka do adopcji IP: *.* 21.01.03, 09:43
            Twoje posty zaczynają mnie irytować, to prawda, bo widzę, że mimo, że wiele osób bardzo angażuje się w Twoją sprawę, nie pozwalasz sobie pomóc. Moje rady jak z "Przyjaciółki"? Kasiu, a Ty się spodziewasz cynicznego podania Ci "przepisu" na oddanie dziecka do adopcji? Pytasz mnie, co czułam, zanim urodziłam dzieci? Byłam na to otwarta - zanim w ogóle zaszłam w ciążę. Potem jedną poroniłam, a drugą (tę donoszoną, ale z trudem) przeszłam wyjątkowo dobrze psychicznie, bo fizycznie - fatalnie. I od początku byłam szczęśliwa, kiedy tylko zobaczyłam moją córkę. Niestety przy drugim dziecku, dobrych parę lat później, nie było już tak dobrze. Oprócz tego, że leżałam przez połowę ciąży, niewiele czułam więzi z moim "brzuchem". I, jak już pisałam wcześniej, potem miałam depresję poporodową, która sprawiła, że nie czułam nic oprócz instynktu i poczucia obowiązku. Ale zdawałam sobie z tego sprawę, byłam świadoma tego, że jest to okres przejściowy, wiedziałam, że któregoś dnia ta miłość przyjdzie.I mój mąż też nie zachowywał się tak, jakbym to sobie wymarzyła. Dla wielu facetów ciąża zawsze jest nie w porę i od mojego też słyszałam o tym, że walą się nasze plany, że nie mamu pieniędzy itp., itd. Nie zaznałam od niego za dużo ciepła w czasie jej trwania, nie mówiąc o tym, że większość czasu spędziłam sama, bo taka jest praca mojego męża. Od rodziny też za dużo wsparcia nie miałam, dopiero pod sam koniec przeniosłam się do rodziców, bo wiedziałam, że lada chwila mogę urodzić i bałam się sama mieszkać. A mieszkałam na 3-cim piętrze i kilka razy dziennie wchodziłam na schody, wnosiłam zakupy, sprzątałam, gotowałam i zajmowałam się starszym dzieckiem. Robiłam to trzymając się za brzuch i modląc się, żeby ten kolejny skurcz nie był właśnie TYM. Miałam wszelkie powody, żeby "nie lubić" mojej ciąży i przez większość czasu jej nie lubiłam. Ale nigdy, nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że z tego powodu mogę zrzec się mojego dziecka. Mój mąż nie był do niego aż tak negatywnie nastawiony, żeby proponować mi coś takiego, ale gdyby tylko to zrobił, nie zobaczyłby mnie więcej. Nigdy, przenigdy postawiona przed wyborem "facet czy dziecko" nie wybrałabym faceta. Bo już sama jego propozycja świadczyłaby o tym, że kocha raczej siebie i że to, co czuje do mnie z miłością niewiele ma wspólnego.Piszesz o radach jak z "Przyjaciółki", to znaczy jakich? Tandetnych, trywialnych, naiwnych? Jakich, bo nie czytam takich gazet, więc nie wiem? Nie napiszę już nic więcej, skoro sobie tego nie życzysz. Oczywiście, że nie musisz się nikomu spowiadać ze swojego życia, ale zdaj sobie sprawę z tego, że jeśli zaczynasz mówić o tak delikatnych sprawach, pytania zawsze się pojawią. Monika
        • Gość edziecko: dargun Re: dobrowolne oddanie dziecka do adopcji IP: *.* 21.01.03, 10:21
          zgadzam sie z Moniką....prawda jest taka ze każda z nas przedstawiła swoją opinie , lecz wydaje mi sie że nikt nie chciał Cie Kasiu oceniac ani pouczać!!! jednocześnie żadna z nas nie przezyła takiej sytuacjii ( może ktoś podobną ) i nie może ci tak naprawde pomóc... możesz usłyszec słowa otuchy , dobre rady... ale przedewszystkim to ty sama musisz sobie pomóc - wziąść sie w garść i pomóc!!! pomocy możesz jeszcze szukac u dobrych specjalistów - w twojej powaznej sytuacjii na pewno by sie to przydało...jak pisałam wcześniej staram sie Ciebie zrozumieć , nie moge pojąc tylko jedenego że kobieta może wybrać męża ( i to z tak beznadziejnym podejściem do zycia - ogólnie rzecz biorąc )a chce zostawic dziecko...i niech nikt nie ma pretensjii do mam takich jak ja , że nie możemy tego zrozumieć...bo to trudne , bardzo trudne....pozdrawiam wszystkie mamypatrycja
    • Gość edziecko: wiesia Re: dobrowolne oddanie dziecka do adopcji IP: *.* 20.01.03, 23:12
      Wiecie co? Jak czytam ten wątek to jedną myśl przewodnią. Ten „sielski” obrazek macierzyństwa, jaki malujecie może popaść w nadmierne kompleksy niższości już teraz i w depresję już po porodzie. Otóż nie jest wcale pewne ,że z każdym tygodniem ,a już na pewno po urodzeniu Kasia zapała wielką miłością do dziecka. I jeśli nie zapała to może się pogrążać w poczuciu winy, a chyba nic dobrego z tego nie wyniknie, Piszę z mojego doświadczenia, bo choć mój mąż bardzo chciał dzieci, to ani w pierwszej ani w drugiej ciąży nie przechodziłam uniesień emocjonalnych i nie miałam właściwie żadnych uczuć macierzyńskich. Ba, w żadnym wypadku nie pojawiły się natychmiast po przyjściu dziecka na świat. W przypadku pierwszej ciąży, przebiegającej bez większych problemów osobistych i materialnych upłynęło jakieś 4-5 tygodni do tego abym odczuwała coś więcej niż poczucie obowiązku i odpowiedzialności. Moja druga ciąża zbiegła się z różnymi problemami osobistymi i materialnymi i tym razem kilka tygodni nie wystarczyło do pojawienia się owych „słodkich” uczuć. Dopiero pobyt w szpitalu z ciężkim zapaleniem płuc mojego 6 miesięcznego synka stał się przełomem. Piszę to, by Kasia wiedziała, że nie musi być „sielsko i anielsko” od razu, żeby wiedziała , iż fakt braku ciepłych uczuć macierzyńskich teraz, a nawet w pierwszych tygodniach po porodzie jeszcze nie świadczy ostatecznie na jej niekorzyść. I żeby miała świadomość ,że obecna sytuacja może jej odczucia znacznie ostudzić- właśnie sytuacja w jakiej się znalazła, a nie ona sama. I teraz rozumiem dlaczego na zrzeczenie się praw rodzicielskich jest 6 tygodni, ten czas pozwala na przemyślenie sprawy. A wyjazd, jeśli masz taką możliwość to faktycznie dobry pomysł. W jednym zgadzam się z przedmówczyniami- jeśli poświęcisz swoje dziecko wbrew sobie dla męża, to małżeństwo i tak nie przetrwa próby czasu, a Ty będziesz mieć zmarnowane coś w życiu nieodwołanie. Mam jeszcze jedną wątpliwość – czy to nie jest tak, że twój mąż po prostu boi się nieznanego i wyraża to na głos, a ty z racji ciąży i gry hormonów wyolbrzymiasz sprawę do rozmiarów ,które jemu nawet przez myśl by nie przeszły? Czy w ogóle mówiłaś mu o tym , że rozważasz oddanie dziecka do adopcji?
      • Gość edziecko: anna_maria Re: dobrowolne oddanie dziecka do adopcji IP: *.* 20.01.03, 23:35
        1. MożnaMożna nie zobaczyć dziecka po urodzeniu.Można po 6 tygodniach w sądzie zrzec się praw do dziecka - niestety mąż też.Można oddać dziecko do adopcji - technicznie nie jest to trudne.Ale nie można tego zrobić zasięgając rady przez Internet.Każdy Ośrodek Adopcyjny posiada psychologów i z nimi w pirwszej kolejności warto porozmawiać. Nikt tam nie namawia do oddania dziecka, najpierw trzeba szukać rozwiązania w rodzinie.Ja jestem bezgranicznie wdzięczna rodzicom mojej córki, że wiedząc, że nie mogą jej wychować zrzekli się do niej praw i dali nam szanse na powstanie Rodziny. Ale wiem, że to była ogromnie trudna decyzja.życzę Ci aby to dziecko mimo wszystko było Twoim szczęściem.Anna
      • Gość edziecko: AgnieszkaP. Re: dobrowolne oddanie dziecka do adopcji IP: *.* 21.01.03, 15:58
        Ja tez do tej pory tylko czytalam ten watek, i tez juz nie wiem czy to podpucha, czy nie. Ale ...Moje wrazenie jest takie - dziewczyny probuja ochronic Kaske przed popelnieniem najwiekszego bledu w jej zyciu. Jakos nie wydaje mi sie zeby Kaska byla w 100 % przekonana ze chce oddac dziecko do adopcji. I chyba takie samo wrazenie odnosi wiekszosc ( czy wszystkie ) mam ktore tu sie wypowiedzialy. Kaska, po prostu nie chcemy zebys za pare lat rozpaczliwie szukala swojego dziecka w gazetach, necie, itp. Nie chcemy zebys budzila sie w nocy slyszac placz dziecka ktorego nie ma. Nie chcemy zebys miala poczucie "pustych ramion". Meza znienawidzisz, i to szybciej niz by sie moglo wydawac. OK, mozemy sie mylic co do tego jak bardzo nie chcesz tego dziecka. Ale jakos chodzi mi glowie ze ludzie ktorzy na 1000 procent nie chca dzieci sa z reguly zabezpieczeni po zeby. Moze podswiadomie chcialas zajsc w ciaze ...Agnieszka
    • Gość edziecko: Ania_D Re: dobrowolne oddanie dziecka do adopcji IP: *.* 21.01.03, 11:34
      Kasiu ja bym juz nie potrafiła po czyms takim kochac męża... Nie umiałabym byc z człowiekiem który nie chciał naszego dziecka.. Dla mnie bycie rodzicami jest sprawdzianem miłosci małżeńskiej - wiele małżeństw tego egzaminu nie zdaje.. niestety :(( Jesli ludzie sie kochają to potrafią znaleźć promyk nadziei nawet w bardzo trudnej sytuacji.. Zastanów się, czy w pewnym momencie i ciebie mąż nie uzna za cięzar.. Przepraszam,z e tak piszę ale pisze to nie ze wzgledu na to, co chcesz zrobic (bo nie mnie oceniac) ale tak po prostu mysle, bo znam takie małzeństwo.. Nie wiem czy lepiej być "udawanym" małżeństwem bez dziecka czy samotną matką z dzieckiem, która byc może kiedys pozna partnera który zaakceptuje i mamę i dziecko..Rozumiem,ze czujesz się paskudnie, ze nie kochasz tego dziecka.. Jak masz je kochać gdy ktos ci kaze wybierac miedzy nim a ta druga osobą.. Ale masz takie same prawo dać męzowi ultimatum - albo my wszyscy razem albo nie będziemy razem..Jeszcze jedno - nie każda matka ma przypływ miłosci macierzyńskiej jak tylko zajdzie w ciążę.. Wiele z nas potrzebuje czasu by zaakceptowac siebie jako matke i to małe dziecko które nam wywraca świat do góry nogami.. Ta miłosc jednak przychodzi - czesto juz podczas porodu.. Narazie to dziecko jest dla ciebie tylko brzuchem i w dodatku masz obok siebie osobę która go nie chce.. Nie masz z kim się cieszyc, nie masz z kim przeżywac tych pierwszych ruchów.. Czujesz się samotna... Dziecko zawsze mozesz do adopcji ale pomysl prosze nad tym czy będziesz nadal potrafiła kochac męza i jakie sa naprawde jego uczucia w stosunku do Ciebie.. Pozdrawiam ciepło i zyczę powodzenia w jakiejkolwiek decyzji, która podejmiesz...
      • Gość edziecko: sigma Do KASKI rzeczowo..... IP: *.* 22.01.03, 20:13
        Witajcie Wszystkie Mamy i TY Kasiu]Przezcytałam ten wątek i tak sobie myślę, że większość z Was trochę się tu wykrzykuje, przekrzykuje, obraża, insynuuje.Robicie to naprawdę bez wyczucia.Przepraszam za słowa.Ktoś powie -emocje.Zgadzam się, ale może zanim zaczniecie kogoś obrażać, kłócić się pomyślcie, czy o to chodzi komuś kto "zapytał"( mądrzej czy głupiej)?Sama nie lubię jak ktoś mnie ocenia (choć prawda, teraz trochę ja was oceniam ;-) ) i boli mnie , ze czasami moje słowa wywołują falę negatywnych epitetów.WIELE JEST POSTÓW "PODPUCH"jak ktoś je trafnie nazwał, po to właśnie żeby taką wojnę na słowa sprowokować, więc zastanówcie się czasem, czy nie szkoda waszych nerwów.Ale do rzeczy.Kaska rzeczywiście nie prosiła o pomoc psychologiczną, tylko o konkretne informacje.* nie twierdzę , ze pomoc by jej się nie przydała, ale nie w takiej formie jaką jej dawkujecie).Kaska:Jestem mamą adopcyjną więc spojrzę z innej strony na Twój problem.Nie, nie będę Cię namawiać do niczego.Wiem, jedno.Skoro nie chcesz dziecka, i nie zechcesz go po porodzie i zdecydujesz się na adopcje, to wiedz , ze:1.To wcale nie upokarzające zrzec się dziecka i nie słuchaj tech kórzy jawią Ci długą drogę.Oni nie byli , nie widzieli.Zrzeczenie nastepuje w sądzie po 6 tyg.od narodzin.Idziesz sama, z dowodem osobistym.Podpisujessz papier zrzeczenia i wychodzisz.Trwa to 10 min.Żadnych rozpraw, przesłuchać, wywiadów.NIe WIERZ W TO.Nie mam żadnego interesu, zeby cię zachęcać do czegoś.Ja bardzo chciałam być matką i ja bym dziecka nie oddała nigdy, jakby ktoś chciał zabrać ,-zabiłabym.Ale TY TO NIE JA i nie ktoś inny.Mam tolerancję dla kogoś kto jest pozbawiony instynktu macierzyńskiego.Nie zgodzę się z innymi, którzy proponują abyś zatrzymała dziecko, bo póżńiej je pokochaśz.Nie musi wcale tak być.POza tym, skoro twój mąż ma taki wpływ na Ciebię , że nie potrafisz określić własnego stosunku do dziecka, to zastanów się, czy będziesz miała siłę je obronić.Matka musi najpierw myśleć o dziecku , potem o reszcie świata.Wiem jedno , skoro podejmiesz decyzję o adopcji, proszę w imieniu przyszłej jego mamy, zrób to od razu.znam widok 5 latków odprowadzanych za rękę do ODmu Dziecka, bo rodzice jednak nie znależli dla niego miejsca w domu, obok psów, przyjaciół i rodziny....NIe osądzam, rozumiem i życzę spokoju ducha,XXX
        • Gość edziecko: Mela Re: Do KASKI uczuciowo.... IP: *.* 22.01.03, 21:15
          KasiuNie kazda kobieta ma uczucia maciezynskie. Znam, az wstyd sie przyznac w najblizszej rodzinie, taka ktora nie miala i nie ma. Mimo ze dziecko ma 10 lat. Jesli poswiecila mu w zyciu 10 godzin, to max. Moja mama - jego babcia, ma trzecie dziecko. I wszyscy sa zadowoleni :crazy: To moja siostra. A i mnie na wspomnienia jakie mialam odczucia do moje starszej corki oblewa fala wstydu.... A po niej to widac... do teraz.Moze u Ciebie bedzie tak samo? Jesli tak, to oddaj. Ale daj sobie czas na podjecie decycji. Tak jak pisala Yenna, kobieta w ciazy jest nieprawdopodobnie podatna na manipulacje. I zalezna od innych. Znam to= maz odszedl odemnie w drugoej ciazy. Dlaczego sie tak spieszysz? Przeciez nie musisz podejmowac decyzji teraz. Mysl o sobie cieplo. Najwazniejsza decyzje juz podjelas - O TYM ZE SIE URODZI. DALAS MU ZYCIE. TO NAJWAZNIEJSZY PREZENT.Jak bedzie dalej wygladalo jego zycie, to juz inna bajka....Kasiu, daj sobie czas. Nie licz, ze jesli teraz zdecydujesz, to tej decyzji nie bedzie. Bedzie do konca zycia w Tobie.A maz? Mawet jesli odpokutuje to co zrobil milion razy, wroci, rzuci prace, zajmie sie dziecmi, bedzie podawal sniadania do lozka, kupowal kwiaty, gotowal, chudl dla ciebie, zapewnial super ..., to i tak nic z tego nie bedzie.Wierz mi.Mela
        • Gość edziecko: Aluc Re: Do KASKI jeszcze bardziej rzeczowo..... IP: *.* 23.01.03, 10:50
          Kaska, wierząc, że to nie są jaja...poszukaj najbliższego Ośrodka Adopcyjno-Opiekuńczego (publicznego albo nie) - oni statutowo zajmują się również kobietami w ciąży, które chcą oddać swoje dziecko do adopcji. Jest psycholog, jest prawnik, nikt nie będzie cię do czegokolwiek namawiał, ale spróbuje pomóc ci fachowo rozpracować twój stosunek do brzucha, męża i całej tej pokręconej sytuacji i w razie czego pomóc w podjęciu niezbędnych formalnych kroków.Z tego co się dowiedziałam, około 30-40% kobiet, które trafiają do OAO w takiej sytuacji, jak twoja, zmienia decyzję, pozostałe utwierdzają się w swoim wyborze i zrzekają się praw do dziecka.a na marginesie do sigmy - Kaska w pierwszym poście pytała "czy lepiej oddać do adopcji", myśmy odpowiedziały jednym głosem "gorzej" :) kwestia uargumentowania to inna sprawa, nie każdy potrafi emocje trzymać zawsze na wodzy, ja nie odczytałam tego postu jako li tylko prośby o wyjaśnienie zawiłości proceduralnych...
          • Gość edziecko: wiesia Re: Do KASKI jeszcze bardziej rzeczowo..... IP: *.* 28.01.03, 23:04
            >Kaska w pierwszym poście pytała "czy lepiej oddać do adopcji", myśmy odpowiedziały jednym głosem "gorzej" :) Aluc, po raz pierwszy pozwolę sobie częściowo nie zgodzić się z Tobą ( koniec świata, mam w jakiejś kwestii zdanie nieco odmienne od Aluc :what: )Otóż ja się w tym "jednym głosie" nie mieszczę. Nie twierdzę co prawda , że lepiej w tej sytuacji oddać ( bo po prostu nie wiem), nie uważam jednak że gorzej. Paru rzeczy za to jestem pewna : Lepiej by zostało u swoich rodziców dlatego ,że oni tego chcą niż dlatego że rodzice ugięli się pod presją otoczenia. Lepiej żeby Kaska kochała swoje dziecko niż miała udawać troskliwą mamuśkę ze strachu przed potępieniem na forum, wśród sąsiadów czy gdziekolwiek indziej. Lepiej by dziecko było w rodzinie, która go chce, choćby i adopcyjnej niż w biologicznej, która go nie akceptuje. Lepiej by zostało oddane do adopcji niż bujało się po domach dziecka , bo mama przez całe lata nie może się zdecydować na zrzeczenie się praw rodzicielskich.Siedzę już na tym forum dość długo, a na dodatek żyję dość długo i przeróżne rzeczy widziałam i słyszałam. Pamiętam na przykład zeszłoroczne posty niejakiej Anki posty w których pisała że nie kocha swojego dziecka , wtedy czteroletniego. Dziecko wychowywała sama, ojciec go nie zaakceptował, a ona żyła rozdarta pomiędzy poczuciem obowiązku a uczuciem odrzucenia. Dramat matki i dziecka. Pamiętam program Ewy Drzyzgi pt. "Nie kocham swojego dziecka". Wiele kobiet , które wcale nie rozczulały się nad maleńkimi paluszkami, ale wlokły się przez życie z macierzyństwem , któremu nie umiały podołać. Dramaty matek i dzieci.Pamiętam dyskusje nt. depresji poporodowej i stwierdzenia jak ważne jest wsparcie ojca dziecka w tym okresie. Kaska raczej nie będzie mieć wsparcia, a już teraz jest idealna kandydatką na depresję. Dramat matki i dziecka.Z doświadczenia swojego, swojej siostry i wielu znajomych wiem , że istnieje jakiś związek pomiędzy akceptacją ciąży, dziecka, relacjami małżeńskimi w trakcie ciąży , a tym czy urodzi się dziecko spokojne i pogodne czy niespokojne i nerwowe; wychowywanie niespokojnego wymaga zaś dodatkowych pokładów cierpliwości i miłości. A co jeśli ich nie ma? Dramat matki i dziecka.Nie wszystkie dzieci są ładniutkie po urodzeniu. Moje drugie było okropnie brzydkie. Nie wszystkie matki stają się "lwicami" po porodzie. Ja gratulacje z okazji urodzin skwitowałam " a bo to jest czego gratulować?" I co więcej, musiałam na głos wyrażać wszystkie negatywne uczucia, dla mnie to było jak oczyszczenie. Stąd może wiem ,że ktoś może też potrzebować wyrzucić z siebie gniew, odrzucenie itp. Nawet nie umiem tego dokładnie opisać, ale ja musiałam prze jakiś czas prowokować, wręcz obnosić się z tym. A najbardziej na moje uczucia do dziecka wpływał stan moich relacji z mężem w tym okresie.Podsumowując: każda z nas może odpowiedzieć tylko co by było lepsze dla niej i jej. dziecka . Dla jednych z nas: burzliwy rozwód i samotne macierzyństwo. Dla innych oddanie dziecka do adopcji. Pozostaje jeszcze nadzieja, że nagle rodzice doznają przemiany świadomości i takich wyborów nie trzeba będzie dokonywać. Dla Kaśki jednak najlepsza, ba, w ogóle jedyna wchodząca w rachubę decyzja to decyzja WŁASNA. Kaska, to nie Twój mąż, nie twoje koleżanki, nie znajome z forum Adopcja, nie znajome z Forum emama, nie inne osoby, to Ty podejmiesz decyzje i poniesiesz ich konsekwencje. Nie daj się nikomu zaszczuć i oby czynnikiem decydującym nie stało się "a bo co ludzie powiedzą" . Bo wtedy dramat matki i dziecka murowany.
          • Gość edziecko: Marlena Oj Kaska Kaska IP: *.* 27.01.03, 01:25
            Kaska pomyśl co Ty byś czuła gdybyś została oddana do adopcji....Co myślałabyś o swojej mamie.....Czasem taka symulacja może dużo pomóc.Wierzę że jesteś w trudnej sytuacji ale wybacz nie rozumiem...Wiesz, irytują cię porady emam, ale pomyśl każdy taki głos dociera do Twojego sumienia i daje Ci do myślenia.Czy tego chcesz czy nie.Czasem warto posłuchać wszystkich za i przeciw a potem dać sobie trochę czasu na podjęcie decyzji.Dobrze że to dopiero 6-ty miesiąc masz dużo czasu do namysłu.I koniecznie popatrz na swoje maleństwo po porodzie one są takie śliczne.A faceci niestety są jak wiadomo z innej planety :) Pozdrawiam
    • Gość edziecko: magdaa Re: dobrowolne oddanie dziecka do adopcji IP: *.* 24.01.03, 19:12
      Kasiu!Ja nie krytykuje Twojego zastanawiania się nad koniecznościa adopcji, mimo wszystko uważam że powinnaś kierować się przede wszyskim dobrem dziecka. W dzisiejszych czasach dużo, zbyt dużo jest dzieci, których biologiczni rodzice nie powinni "być rodzicami". Lepiej aby dziecko znalazło prawdziwy, a przede wszyskim szczęśliwy dom. Pewnie wiele osób nie będzie się ze mną zgadzać, trudno. Pozdrowienia Magda
    • Gość edziecko: Monika_M Re: dobrowolne oddanie dziecka do adopcji IP: *.* 25.01.03, 22:34
      Zastanawiam się jak normalna kobieta (nie przebywająca 20 godzin na dobę w upojeniu alkoholowym) może kiedyś w przyszłości spokojnie żyć, po oddaniu swojego dziecka do adopcji.Co będzie za 3 lata, 10 lat, 25 lat???? Będziesz widziała małe dziecko i będziesz się zastanawiała jak wyglada teraz Twoje, będziesz później widziała nastolatka i zastanawiała się na jakiego człowieka wyrósł twój synek. W końcu za jakieś 30 lat zaczniesz się zastanawiać czy już założył swoja rodzinę i czy został ojcem. Zauważ, że żadko kto potrafi żyć z takimi myślami.Z drugiej strony:Dzięki takim kobietom ... moja kochana siostra jest dzisiaj bardzo szczęśliwa. Dzięki takim kobietom i jej dane jest poznać macierzyństwo.Jeżeli Twoje sumienie pozwoli Ci na oddanie Twojego dziecka do adopcji dopilnuj tylko podpisania wszystkich papierów, aby Twój mały synek nigdy nie musiał kołysać się sam do snu.(piiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii)
      • Gość edziecko: Behemot Re: dobrowolne oddanie dziecka do adopcji do mamy Julki IP: *.* 25.01.03, 23:15
        Wiesz Moniko ja myślę, że to jej problem, grunt, aby dziecko było szczęśliwe. Nigdy nie zrozumiem naszego prawa, które w efekcie dba bardziej o prawa matki niż dziecka. Jeśli np. matka porzuci dziecko i nie podpisze odpowiednich papierów w praktyce skazuje dziecko na wegetację w domu dziecka, bo nie ma ono szans na adopcję. Maleńkie dzieci z uregulowaną sytuacją są adoptowane chętnie i czeka je zwykle lepsze życie niż miałyby z biologicznymi mamami. Moim zdaniem jeśli kobieta rozważa oddanie dziecka do adopcji, bo mąż-potwór jest dla niej ważniejszy lepiej będzie, gdy odda. Może będzie cierpieć w przyszłości, ale lepiej niech ona cierpi niż miałoby cierpieć niewinne dziecko. Jaki los czeka dziecko, którego tatuś mówi, że "chce mu się rzygać" na myśl o nim, a matka też go nie chce? Niech maleństwo adoptuje ktoś, kto naprawdę je pragnie. To jest moje prywatne zdanie :hello: Gina
        • Gość edziecko: kasia.s Re: dobrowolne oddanie dziecka do adopcji do mamy Julki IP: *.* 11.02.03, 22:11
          Kasiu!Ja nie wierzę,że Ty możesz tak myśleć o swoim dziecku...że facet może być dla Ciebie ważniejszywybacz,ale mi się to w głowie nie mieści!!!Mam prawie 6-cio miesięczną córeczkę i nie potrafię wyobrazić sobie jak bym teraz żyła gdyby nie było jej przy mnie.Uwierz mi,że łatwo mi nie jest-wychowuję ją sama ,ale jest najwspanialszą osóbką na świecie i nie umiem bez niej żyć.Kasiu zastanów się poważnie nad tym co chcesz zrobić!!!Bo później może być zapóźno!!!jestem w szoku,że w ogóle myślisz o czymś takim...:( :( :(Kasia i cudowna mała Zuzia
    • Gość edziecko: wiolontela Re: dobrowolne oddanie dziecka do adopcji IP: *.* 12.02.03, 10:46
      Witaj KasiuDo tej pory tylko czytałam, teraz postanowiłam i ja zabrac glos, choc mysle, ze wiele a moze nawet wszystko zostało juz powiedziane.Piszesz, ze twoj maz nie chce dziecka - bywa tak, nawet czesto, faceci nie wiedza co to znaczy ciaza, narodziny i ów, osławiony, instynkt macierzynsi. Piszesz, ze ty tez nie chcesz tego dziecka - tak tez bywa, kobieta, choc wie co to ciaza i musi przejsc przez narodziny moze nie poczuc instynktu macierzynskiego.Piszesz w koncu (w dyskusje o pieskach i przyjaciałach wdawac sie nie bede, bo nie wiem czemu, odnisłam wrazenie czytajac Twoje posty, ze nie chodziło Ci o pieski konkretnie tylko o zasygnalizowanie pewnego rodzaju wspolnoty, czegos co łaczy ciebie i twojego meza a to byłtylko przykład - byc moze mało trafny, i nie dziwie sie, ze dziewczyny tak sie unisły)o Waszej sytuacji materialnej. Wierze w to ze jest wam ciezko, ale po urodzeniu dziecka (jeslibyscie zdecydowali zostawic je przy sobie) wcale nie musi byc gorzej. Uwierz w to . Znam to z autopsji. Jesli chcesz przeczytaj jakie mna targały rozterki i byc moze pomoze ci to podjac decyzje, bo jak juz pisały dziewczyny to MUSI byc Twoja decyzja. Ale i twojego meza, jesli chcecie w przyszlosci dalej byc razem.Słuchaj wiec:Pierwsze dziecko (bardzo upragnione i oczekiwane) stracilam w 4 mcu ciazy. Drugie - rownie oczekiwane - stracilam w poczatkach 2 miesiaca. Nikt kto tego nie przezyl nie bedzie wiedział co wtedy czulam. Pustka, ciemnosc, swiat sie zawalil. Nie bylo po co zyc. W koncu urodzilam coreczke - mojej radosci nie bylo konca. Milosc do tego malenkiego czlowieczka uderzyla we mnie z sila nie do opisania. Planowalismy kolejne dziecko i jedynym co nas powstrzymywało przed powołaniem go do zycia, byla nasza sytuacja finansowa. Utrzymywalismy sie z niewielkiej pensji mojego meza (wtedy bylo to cos ok. 700 zł). I nagle okazuje sie ze jestem w ciazy, mimo tego, ze bardzo dobrze sie zabezpieczalismy. Widac tak musiało byc. Nie potrafilam wyobrazic sobie jak bedziemy zyc, tym bardziej, ze oboje zaczelismy studiowac a to tez kosztowało (i nie pytajcie skad mielismy pieniadze na oplacenie szkół, bo sama tego nie wiem, po prostu jakos sie znajdowały).Wiedzielam tylko ze urodze a potem...prawdopodobnie oddamy komus nasze dziecko. Przez cała ciaze czulam sie fatalnie - psychicznie, i doskonale - fizycznie. Moj stosunek do dziecka a raczej DO BRZUCHA byl koszmarny. Nienawidzilam tego dziecka, nie chcialam go wychowywac, budzic sie w nocy, przewijac, karmic, kapac i... no w ogole wszystko. Moj maz czul podobnie. Z kazdym dniem bardziej bylismy pewni, ze oddamy to dziecko komus kto je pokocha i bedzie mogł zapewnic mu godziwe warunki. W takiej atmosferze uplynelo 9 mcy. Przyszedł czas rozwiazania. Do porodu jechałam jak na sciecie - nie dlatego, ze bolalo, tylko dlatego, ze mialam JE zobaczyc i podjac decyzje co dalej...Kiedy polozna polozyla mi małą na brzuchu nie czulam nic oprócz niecheci. Wydawała mi sie brzydka i niepotrzebna. Za to moj maz pokochał ja od razu (byl przy narodzinach). Z kazda chwila bardziej nie znosilam tego dziecka. Karmilam bo musialam - ale tylko wtedy gdy JA uwazalam, ze jest glodna. Przewijalam tylko po to zeby sie nie darła jak sie odparzy. I tak dalej... Przez kilka miesiecy jedynym słowem jakie do niej wypowiadałam bylo "spier...l".Tylko tyle, nic wiecej. Ale wrocmy do adopcji. Zapewne oddałabym, gdyby nie moj maz, ktory delikatnie, widzac co sie ze mna dzieje, dawal mi do zrozumienia, zeby jeszcze z TYM zaczekac. Nie mowił - ja ją pokochałem, nie oddajmy jej, jakos sobie poradzimy. Po prostu prosił zeby jeszcze "jeden" dzien wstrzymac sie z decyzja. Uspił moja czujnosc i dzieki mu za to. Moja corka zaczeła byc dla mnie czyms wiecej niz ciezarem dopiero po pol roku. Przez 6 mcy swojego zycia byla niekochana przez swoja matke!Dzis jest najwazniejsza osoba w moim zyciu, nie liczac oczywiscie starszej coreczki.A nasze finanse...jakos "same" nagle urosły. I mamy za co kupic jesc naszym dwóm dziewczynkom.Kasiu, moze troche chaotycznie pisze, moze troche nie na temat...Nie wiem czy moja historia choc troche Ci pomoze w podjeciu decyzji. Wiedz jedno - facet to nie wszystko. Sama piszesz, ze to toksyczna milosc. Taka milosc nie jest dobra. Nazwalabym ja raczej uzaleznieniem. A z nałogów ludzie potrafia sie uwolnic. Nie jest powiedziane, ze nie pokocha dziecka bo dzis na mysl o NIM chce mu sie rzygac. Ale poczekajcie z podjeciem decyzji. Na to bedziecie jeszcze mieli czas.Byc moze ani Ty ani Twoj maz nie poczujecie nic do Waszego dziecka. Wtedy pokocha je ktos kto długo na nie czeka. Ale moze byc rowniez i tak, ze malenstwo poruszy jakies, drzemiace głęboko, pokłady uczuc. Wtedy bedziecie szczesliwi, ze macie kogo kochac. Wiele jest jeszcze rzeczy, ktore chciałabym Ci powiedziec. Jesli bedziesz ciekawa pisz na priva. Odpowiem na pewno.Pozdrawiam Cie goraco i zycze podjęcia właściwej decyzji.Wiola - dzis szczesliwa mama dwóch córek.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka