kam.rat
23.07.04, 23:06
dla wszystkich mam, ktore mamai nie mogly zostac, bo los, Bog, czy cokolwiek
innego odebralo nam dzieciatko. Musicie wierzyc dziewczyny, ze sie w koncu
ud, ze nic nie dzieje sie bez przyczyny, ze mimo tego, iz to jest tragiczne
doswiadczenie dla kazdej z nas musimy byc silne.
Krotko moja histori : moja ciaza, o ktorej dowiedzialam sie w 7 tygodniu byla
zupelnie bezproblemowa, chodzilam do pracy, troszke cwiczylam, dbalam o
siebie itd, w 16 tygodniu zachorowalam na zyczajna grype, jednak wysoka
temperatura mnie wykonczyla, odpoczelam, wrocilam do pracy, bylam u lekarza,
bylo wszystko ok, nadal ogladalam kolejne pzemiany mojego malenstwa.Dodam, ze
z kazdym dniem czulam sie lepiej, coraz lepiej, gdy w 23 tygodniu z kolejnej
kontrolnej wizyty trafilam prosto do szpitala i ten straszny wyrok : martwy
plod. Zagrozenie mojego zycia, mojego przyszleo macierzynstwa, udalo sie
tylko to uratowac, dzieciatko mi zabrano, umarlo.Umarlam razem z nim, ale
fizycznie musialam zyc, nadal musze, 2 miesiace depresji, sanow zalamania.
powrot do pracy, bol, zal, bunt, zlosc, niemoc, i tysiace innych uczuc... nie
poddalam sie, minely prawie 4 miesiace, zyje, nie tylko fizycznie, ale i
psychicznie, nie zwariowalam, choc bylo blisko.
Jedno do was slowo : musicie sie po tym podniesc i zyc nie wegetowac, tylko
prawdziwie zyc! Zycie jest jedno, nikt nie podaruje nam go drugi raz...