Dodaj do ulubionych

Czy Wy też tak macie?

27.07.04, 09:27
Chodzi mi o kryzys wiary, a właściwie nie tyle wiary, bo ja nadal wierzę, co
o jakąś taką apatię. Wierzę, że istnieje Bóg, ale czy tak naprawdę obchodzi
Go co się z nami dzieje, czy pozostawia wszystko swojemu biegowi? A może ten
świat jest tak urządzony, że przeżywa ten kto silniejszy? Moje dziecko
umarło, bo było słabe, wyeliminowała je natura, po prostu czysty darwinizm.
Chodzę do kościoła, niby się modlę, ale wewnątrz jestem cała odrętwiała,
robię to jakoś tak "mechanicznie". Nie potrafię przeżywać jak dawniej radości
ze swojej wiary. Czuję się, jakbym była gdzieś na marginesie boskich
zamysłów, jakby o mnie zapomniał. Nie jest mi z tym łatwo...
Sorry za te mało optymistyczne przemyślenia, tak mnie czasem nachodzi...
Obserwuj wątek
    • agnesm1 Re: Czy Wy też tak macie? 27.07.04, 10:22
      Nie dziwie sie Tobie, chyba każdej z nas trudno pogodzić się z tym co się
      stało... Myśle że to nie jest tak, że nasz los jest Bogu obojętny, ale jest to
      raczej dopust Boży... widać tak miało być i choć tego zupełnie nie rozumiemy
      musimy dalej ufać...
      wiem, że to żadne pocieszenie, ale może lepiej żeby tak się stało niż gdyby
      dzidzia miała byc potem chora...

      Pozdrawiam
      Agnesm
      • rendziak Re: Czy Wy też tak macie? 27.07.04, 10:35
        od momentu porodu nie byłam w kościele - jestem teraz po trzech latach w
        drugiej ciąży - cała rodzina robi mi wyrzuty że powinnam teraz zbliżyć się do
        Boga ale ja nie potrafie - niby wierze ale to juz nie jest ta wiara, która była
        kiedyś...Bóg nadszarpnął moje zaufanie - może to głupie ale jak urodzę zdrową
        dzidzie to wtedy pójdę mu za to podziękować - póki co nie umiem z nim nawet
        rozmawiać..............
        • manus2 Re: Czy Wy też tak macie? 27.07.04, 11:38
          ja również mam bardzo mieszane uczucia, bo zawsze głęboko wierzyłam, chodziłam
          do kościoła, a jak się dowiedzieliśmy, ze po 3,5 roku starań w końcu się udało
          to modliłam sie i dziękowałam Bogu codziennie...wierzyłam, że to własnie na
          mnie przyszła kolej i warto czekać... Teraz nie potrafię nawet spojrzeć w
          kierunku kościoła o modlitwie już nie mówiąc... Kościół nawet przypomina mi
          naszą radość związaną z ciąża....a teraz pozostał sam smutek..
          Czasem myslę sobie, ze los z nas zakpił, bo bardzo chcieliśmy mieć dziecko, w
          końcu się udało (z pomocą lekarzy), ale w 7tc okazało się, ze pod sercem noszę
          az 4 maleństwa (2 pary bliżniąt jednojajowych)- a żadne nie chciało z nami
          zostać... Ciąża mnoga, potem brak serduszek - czy to kpina losu????? Oj tak na
          razie myślę....zal mnie nie opuszcza i powiem wam w tajemnicy, ze tesknie za
          modlitwą, ale wciąż nie mogę......
          • rendziak do manus 27.07.04, 11:49
            kochana - bardzo ale to bardzo Tobie współczuje i naprawde rozumiem Twój żal i
            Twoją gorycz..........należy jednak wierzyć, że się uda że przyjdzie czas na
            Ciebie........
            naprawde życzę tego Wam z całego serduszkasmile
            aga
    • babula2004 Re: Czy Wy też tak macie? 27.07.04, 11:36
      Od razu po poronieniu czułam bunt na to, na co pozwolił Bóg, zadawałam
      pytania "dlaczego",ale równocześnie ciągle gorąco się modliłam o pocieszenie. I
      dlatego nie przeżyłam kryzysu wiary, wręcz przeciwnie bardziej zaufałam.
      Poronienie to trudne doświadczenie,ale jedynie Pan BÓg zna jego tajemnicę.
      Przecież nasze dzieci są tam w Niebie i jest im na pewno bardzo dobrze,a może
      gdyby się urodziły, mogłyby np bardzo cierpieć. NIe znamy przyszłości a Bóg ją
      zna i mimo że teraz tego nie rozumiemy, to może to co się stało było dla nas
      najlepszym rozwiązaniem. Poza tym po poronieniu uświadomiłam sobie jedną rzecz,
      dziecko nie jest moją i mojego męża własnością. MY tylko pośrednio
      uczestniczymy w jego powstawaniu, więc nie my mamy ustalać jaka będzie droga
      dziecka.
      babula
      • aquarius72 Re: Czy Wy też tak macie? 27.07.04, 11:52
        Ja jeszcze 3 dni przed poronieniem byłam w Częstochowie, żeby podziekować za tę
        ciążę i prosić, żeby było wszystko dobrze. Myslałam, że tyle czekaliśmy, że to
        miało jakiś cel, bo tyle musieliśmy przejść w naszym małżeństwie, ale nasz
        związek się ostał i dlatego w końcu pojawiło sie dziecko. A potem to wszystko
        się wydarzyło. Najgorsze jest to, ze ciagle zadaje sobie pytanie : co Bóg
        chciał mi przez to uswiadomić, co pokazać? czy to tylko okrutny sprawdzian, czy
        sie nie złamię, nie odejdę od niego?
        Przyznam, że jedyną pozytywną myślą, która towarzyszy mi w kościele jest
        świadomość, że nie znamy swojej przyszłości, nie wiemy, co nas jeszcze czeka,
        ale to poronienie będzie zawsze zadrą w moim sercu, niezależnie od tego, co się
        jeszcze wydarzy...
    • olab1 Re: Czy Wy też tak macie? 27.07.04, 17:04
      Przeczytaj, może coś Ci to pomoże. Pozdrawiam.

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16182&w=14101763&a=14101763
    • olgaorzel Re: Czy Wy też tak macie? 27.07.04, 17:50
      Ja się też zastanawiam, jak to z tym Bogiem jest. Najpierw dał nam dziecko, a potem je odebrał. Tego nie rozumiem.
      • agnesm1 Re: Czy Wy też tak macie? 27.07.04, 18:07
        Kiedyś zastanawiałam się czemu dzieją się kataklizmy, wojny i inne nieszczescia
        człowieka... ktos mi kiedys wytłumaczył, ze Bóg chce dla nas jak najlepiej,
        a czesc rzeczy jaka dzieje sie na naszym ziemskim padole to dopust Bozy...
        trudno to pojac, ale tak jest...

        Mam koleżankę, która dzięki Bogu nie straciła swojego dziecka...
        ale jej historia zaczela sie od 4 poronien !!! dopiero bedac 5 raz w ciazy
        urodzila dziewczynke - niestety doszlo do zakazenia gronkowcem - dziecko lezalo
        w bardzo ciezkim stanie 3 miesiace w szpitalu, a moja kolezanka i wielu jej
        znajomych i przyjaciół modliło się o zdrowie dla tej małej... i mimo tego, że
        lekarze nie widzieli już szansy dziewczynka przeżyła...
        teraz ma już nawet starsze rodzeństwo... Ona mimo wszystko zawierzyla Bogu -
        choc bylo to zapewne dla niej bardzo trudne...
        Nie starajmy sie zrozumiec dokonca Boga - bo nigdy nie uda nam sie Go pojac...

        Pozdrawiam i obiecuje modlitwe, bo wiem że trudno zaufac na nowo Bogu...
        Agnesm + 12 tyg dzidzia + Aniolek (04.02.2004)
    • lomre Re: Czy Wy też tak macie? 27.07.04, 21:38
      Dobry temat - ja też to czuję. Chodzę do kościoła, bo nie "obraziłam się na
      amen", ale niesprawiedliwość mnie przeraża. Tyle wspaniałych osób modliło się
      za mnie, aby się wszystko dobrze skończyło. Nie mogę pojąć, że poronienie jest
      tym szczęśliwym rozwiązaniem? Dlaczego? Dlaczego zło dotyka dzieci? To wszystko
      jest trudne i chciałabym kiedyś porozmawiać na ten teamt z jakimś świetnym
      księdzem lub kimś kto potrafi odpowiedzieć na takie pytania.
      • izu7 Re: Czy Wy też tak macie? 28.07.04, 22:27
        Kiedys przeczytałam na ścianie taki napis: "gdzie jest Bóg, czego chce, czy
        mnie słyszy ? - NIE!" Zawsze kiedy go widziałam, mijając po drodze,
        identyfikowałam sie z tą myślą, bo to hasło jest takie prawdziwe i dotyczy
        każdego z nas! Myślę sobie często o Bogu i i wnioskuję, ze Bóg chce nauczyc nas
        pokory, najpierw nas karze, karmi cierpieniem a to wzmacnia ( " co nas nie
        zniszczy , to nas wzmocni" ), dopiero później dostajemy nagrodę za wytrwałość...
        • aquarius72 Re: Czy Wy też tak macie? 28.07.04, 22:35
          Teraz przypomniały mi się słowa z "Nieszporów Ludźmierskich" (nie wiem, czy
          dobrze zacytuję) :
          "...badałeś mnie ogniem nienadaremnie, czy lichy ja kruszec, czy srebro jest we
          mnie..."
          Tak to pewnie wygląda z perspektywy boskiej, ale z naszej niskiej, ludzkiej tak
          ciężko się z tym pogodzić...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka