Dodaj do ulubionych

chyba wariuję...

21.04.05, 00:47
Przepraszam, że tak późno, ale wcześniej nie miałam odwagi. Zaglądam do Was
od marca. Nawet nie wiem ile razy kończyło się to płaczem. Kiedy zobaczyłam
dwie kreski cieszyłam się, choć strach był też wielki. Mam już jedno
dziecko. Chore i niepełnosprawne. Ale i tak poczułam sie wyjątkowo. Od razu
musiałam zameldować się w szpitalu. Ale jeszcze miałam nadzieję. Mimo tego,
że czułam, że nie przytulę mojego dziecka...
Stało się. Poroniłam. Zdążyłam już pokochać. Zatęsknić. Zapragnąć. Nawet
kołysankę zdążyłam zaśpiewać. Może dlatego zasnęło... Pojawiła się nadzieja.
Mimo bólu. Pojawiła się nadzieja, że jednak zdecydujemy się mimo strachu na
drugie dziecko. Podniosłam się. Zaczęłam od razu przygotowania. Witaminy,
kwas, dieta. Walka o kilogramy, bo tych wciąż za mało. Ale kiedy przyszedł
taki dzień, kiedy zaczęły sie kłopoty ze zwykłą codziennością, kiedy
usłyszałam, że musimy jeszcze zaczekać. Że może w przyszłym roku - poczułam
się jakbym znowu straciła. Nadzieję? wiarę? nie wiem co. Odstawiłam leki.
Przestałam jeść. Problemem jest zebranie się do codzienych zajęć, a żyć
trzeba. Chciałabym zasnąć i obudzić się, kiedy będę mogła już zacząć czekać.
Chyba wariuję. Nie wychodzę do ludzi. Na widok wózka zaciskam oczy. Odwracam
głowę. Unikam rodziny, bo małe dzieci i ciąże wokół. Czasem mam ochtę się
połózyć wśrodku dnia. Zaciagam rolety i usiłuję zasnąć. Ale sen nie chce
przyjść. Dotykam brzucha, który pusty. I płaczę.
Ile można płakać? Jak wrócić do wszystkiego? Jak wierzyć, że jeszczę będę
mamą?
I to cholerne poczucie winy...
Gdybym więcej ważyła. Gdybym nie dźwigała.
Gdybym wiedziała...
Przepraszam. Zalewam klawiaturę i obudzę mężą. Dobranoc.
Mika
Obserwuj wątek
    • mama.mimi Re: chyba wariuję... 21.04.05, 08:35
      Żałuję ze musisz tu pisać, że Ciebie też to spotkało. ja urodziłam w 23 tc 1,5
      miesiąca temu. Też tak jak Ty wariuję. Musi minąć sporo czasu zanim dojdziesz
      do siebie. Ile minie czasu zanim wrócimy do normalności? Nie mam pojęcia.
      Kiedy czytam takie listy jak Twój odchodzę od komputera i wracam dopiero za
      jakiś czas, muszę to przetrawić.
      Nieraz mi się wydaje ze powinno mi być łatwiej bo nie spotyka to tylko mnie,
      ale działa to na mnie bardzo źle i w niczym nie pomaga. Jedynie fakt, że można
      komuś pomoc, wesprzeć.
      Bądź dobrej myśli!!!!!!!!!!! Pisz, pisz, pisz.
      Wiesz co mnie boli w tej chwili? To, że wszyscy wkoło zapomnieli, jedynie ja
      pamiętam i trochę mniej mój mąż. Ale zycie toczy się dalej.
      Pa
      • ot_kobieta Re: chyba wariuję... 21.04.05, 09:53
        Przperaszam, że tez odchodzisz od klawiatury. Chyba nie radzimy sobie z
        emocjami, tylko co oznaczałoby teraz, że sobie radzimy? Ja wcale chyba nie chcę
        byc wiecznie dzielna. Chce mieć prawo do tego by było mi przykro. źle. A czuję
        się tak, jakbym musiała to ukrywać głęboko pod maską. Chwilami czuję wstyd i
        jakbym była ganiona, że jeszcze mi smutno, że jeszcze popłakuję po katach, że
        czasem nie chce sie nic. Nie mam żalu do męża. Był bardzo dzielny w tym czasie,
        kiedy zaczęły sie problemy. Ale potem usłyszałam, że już, stało się, że nie
        mogę zatrzymywać się nad tym. Nie umiałam wytłumaczyć, że czułam się jakbym
        straciła dziecko, choć to dopiero Fasolka była maleńka. Nie umiałam, bo chyba
        bałam się, ze on nie zrozumie. Mimo swego wielkiego dobra i miłosci, która
        czuję na codzień. Może to jego sposób na poradzenie sobie? Może też nie chce
        pokazać że go boli, bo musi mnie doholowac jakos do normalności... Sama nie
        wiem...
        Przperaszam, że ja tak o sobie.
        Jest mi przykro z powodu tego co Cie spotkało. Naprawdę. I niech mi nikt nie
        tłumaczy, że widocznie tak miało być.
        Ściskam mocno i pozdrawiam.
    • re_haj Re: chyba wariuję... 26.04.05, 12:19
      Twój post jest przejmujący, taki wielki smutek i przygnębienie. Może nawet
      depresja? Po poronieniu bardzo ciężko było mi się pozbierać - w końcu lekarz
      przepisał mi leki antydepresyjne i to pomogło, w dość krótkim czasie. Pomyśl
      może o tym, porozmawiaj z lekarzem, może w ten sposób będzie Ci łatwiej
      pozbierać się i zobaczyć przyszłość w pogodniejszych barwach. Trzymaj się, na
      pewno wszystko się ułoży.
      • slodzik3 Re: chyba wariuję... 26.04.05, 13:23
        smutek bijacy z Twoich słów jest tak ogromny że az przeraza,... Gdy straciałm
        swoje pierwsze dziecko miałam 21 lat i przezyłam pierwsza w zyciu tragedie.
        Długo nie mogłam sie pozbierac, tak jak Ty na widok wózka odwracałam głowe,
        płakałam i dostawałam histerii. Majac 21 lat dowiedziałam sie brutalnej prawde,
        że nie wiadom czy jeszcze kiedykolwiek bede mogła miec dzieci, To byłą
        tragedia. Długo, bardzo długo chodziałm na cmentarz i zapalałam lampki na
        opuszconych grobach dzieci. bo moje niema grobu... Kazdy 16 grudzien był dla
        mnie strasznym dniem, ktry przepłakiwałam i pograzałam sie w myslach. To była
        dopiero Fasolka, ale moja fasolka, do którewj mówiłam, która głaskałam.. i
        nagle straciłam.. Musiałam wziac sie w garsc, szkoła, obowiazki, normalne życie
        wokól mnie. czas płynał a rana sie nie goiła.Ojciec dziecka mnie opuscił, bo
        powiedziano mu "na ci taka co nie moze nawet dziecka urodzic".. Było mi cieżko,
        bardzo... a teraz po 7 latach mam meza, 3 letniego synka i chyab jestem
        szczesliwa..Pamietam jak na kolacji zareczynowej powiedziałm przyszłemu mezaowi
        ze prawdopodobnie nie bedzie mogła miec dzieci,a on tylko mnie uscisnał. slub
        miał byc rok po zareczynach, ale okazało se że trzeba go pzrysieszyc, bo mały
        ludzik pojawaił sie w moim brzuchu. Nie trac nadziei prosze.. To najgorsze co
        mozesz zrobic.. Moja fasolak ma juz 3 latak i jest czyms najcudowniejszym na
        swiecie,, Ty tez bedziesz miała w koncu "lokatora"w swoim bruzszku, zobaczysz.
        daj tylko troszke czasu sama sobie, przygotuj sie jak najlepiej do przyjecia
        tej małej istotki.. pozdrawaim Cie gorąco..
    • slodzik3 Re: chyba wariuję... 26.04.05, 13:25
      z wrazenie pomyliłam adresatów.. moja odpowiedz skierowana jest oczywiscie do
      nadawcy postu..
    • lorunia Re: chyba wariuję... 26.04.05, 13:55
      Kiedy Bog stworzył kobietę, był to już jego 6 dzień pracy i w dodatku po
      godzinach...
      Pojawił się anioł i spytał:
      - Czemu tyle czasu ci to zajmuje?
      Bog mu odpowiedział:
      -Widziałeś zamówienie? Musi być całkowicie zmywalna, ale nie plastikowa, ma 200
      ruchomych części wszystkie wymienne, działa na kawie i resztkach jedzenia, ma
      łono, w którym się mieści 2 dzieci naraz, które znika, kiedy (pojęcia nie mam),
      ma taki pocałunek, który leczy każda rzecz od startego kolana do złamanego
      serca.

      Anioł starał się powstrzymać Boga:
      - To jest za dużo pracy na jeden dzień, lepiej poczekać ze skończeniem do
      jutra.
      - Nie mogę, powiedział Bóg. Jestem tak blisko skończenia tego dzieła, które
      jest tak bliskim memu sercu.
      Anioł zbliżył się i dotknął kobiety:
      - Ale zrobiłeś ja taka miękka ?
      - Ona jest miękka, ale zrobiłem ja także twarda. Nawet nie wiesz ile może
      zniesć lub osiągnąć.
      - Będzie myśleć? Spytał anioł?
      (Szowinistyczna świnia z tego anioła - przypisek tłumacza)
      Bog odpowiedział:
      - Nie tylko będzie myśleć, ale rozumować i negocj ować.
      Anioł zauważył cos, zbliżył i dotknął policzka kobiety.
      - Wydaje się, że ten model ma skazę. Powiedziałem Ci, że starałeś się dać za
      wiele rzeczy.
      -To nie jest skaza - sprzeciwił się Pan - to jest łza.
      - A po co są łzy? Zapytał anioł.
      Bog powiedział:
      - Łza to jest forma, która ona wyraża swoja radość, wstyd rozczarowanie,
      samotność, ból i dumę.
      Anioł był pod wrażeniem.
      - Jesteś geniuszem, pomyślałeś o wszystkim, to prawda, że kobiety są
      zdumiewające.
      - Kobiety maja siłę, która zdumiewa mężczyzn. Maja dzieci, przezwyciężają
      trudności, dźwigają ciężary, ale obstają przy szczęściu, miłości i radości.
      Uśmiechają się, kiedy chcą krzyczeć, śpiewają, kiedy chcą płakać, plączą, kiedy
      są szczęśliwe i śmieją się, kiedy są zdenerwowane. Walczą o to, w co wierzą,
      sprzeciwiają się niesprawiedliwości, nie zgadzają się na "nie" jako odpowiedz,
      kiedy wierzą, że jest lepsze rozwiązanie. Nie kupią sobie nowych butów, ale
      swoim dzieciom tak...
      Idą do lekarza z przestraszonym przyjacielem, kochają bezwarunkowo, plączą,
      kiedy ich dzieci osiągają sukcesy i cieszą się, kiedy przyjaciele odnoszą
      sukcesy. Łamie się im serce, kiedy umiera przyjaciel, cierpią, kiedy tracą
      członka rodziny, ale są silne, kiedy nie ma skąd wziąć siły. Wiedza, że objęcie
      i pocałunek może uzdrowić zranione serce. Kobiety są różnych wielkości, kolorów
      i kształtów. Prowadza, latają, chodzą lub wysyłają ci maile żeby powiedzieć ci,
      że cię kochają. Serce kobiety jest tym co powoduje, że świat się kręci. Kobiety
      robią więcej niż to, że rodzą. Przynoszą radość i nadzieję, współczucie i
      ideały. Kobiety maja wiele do powiedzenia i do dania. Tak, serce kobiety jest
      zadziwiające.

      Ten tekst bardzo mi pomógł po stracie mojej kruszynki. Chciaż mija właśnie
      dzisiaj miesiąc od tego zdarzenia, to i tak to pamietam. Ciągle moje dzieciątko
      mam w sercu ale cóż trzeba życ dalej i się nie załamywac. Ja mam ta nadzieję,
      ze następnym razem będzie wszystko dobrze i napewno wszystkim nam się uda.
    • adju Re: chyba wariuję... 26.04.05, 15:27
      Miko
      Absolutnie nie możesz szukać winy w sobie! Poronienie może zdarzyć się każdej
      kobiecie bez względu na zawód, wiek, wagę, wzrost, zdrowej lub chorej. Przecież
      rocznie roni 40 000 kobiet!
      Dlaczego musicie czekać tak długo? czy to była ciąża zaśniadowa?
      Mi też kazali czekać ale wiedziałam, że tylko kolejna ciąża osuszy mi łzy. 3 m-
      ce później byłam znów w ciąży i wszystko zakończyło się szczęśliwie.
      Słowa lekarzy czasem robią więcej szkody niż pożytku. Tak pięknie zaczęłaś o
      siebie dbać. Wykazałaś się ogromną odpowiedzialnością. Nie możesz tego teraz
      zmarnować! Łykaj folik, dobrze się odżywiaj-JEDZ!Jestem pewna że będziesz w
      ciąży szybciej niż radzą lekarze-mam przeczucie wink
      Ściskam
      Justa
      PS. Kochana raportuj koniecznie jak tam Ci idzie szykowanie się do ciąży-dobrze?
    • ot_kobieta Re: chyba wariuję... 26.04.05, 22:02
      Ja, ja bardzo Wam dziękuję. Jesteście niesamowite. Zaglądam tu prawie
      codziennie. Chciałabym mieć więcej siły, aby wesprzeć, aby coś od siebie dać, a
      nie tylko brać. W naszym życiu zmienia się jak w kalejdoskopie. Wszystko - od
      nadziei do zwątpienia i rezygnacji. Jestesmy w trakcie diagnozy genetycznej
      naszej córeczki i wieści niestety nie są budujące. Rośnie strach i żal -
      dlaczego znowu my...
      Ale staram sie ocalić w sobie tę nadzieję. Walczę ze swoim niechciejstwem, może
      depresją. Już sama nie wiem co to jest. Idę na układy sama ze sobą. Próbuje się
      przekonywać. Narazie mimo wszystko to działa. witaminy, folik, dieta. Nawet
      chleb uczę się piec, by kiedyś moje dzieci mogły chrupać nasz, domowy.Wszystko
      po to, by całkiem nie rozsypać się. Przepraszam za egoizm. I jestem Wam bardzo
      wdzięczna. Spróbuję zacząć dawać... Ściskam Was mocno, bardzo mocno i ciepło,
      Mika
      • mama.mimi Re: chyba wariuję... 27.04.05, 17:59
        Nie czuj się zobowiązana zeby pomagać. Może na to przyjdzie czas później.
        Nie masz siły pomagać to daj sobie spokój. Musisz się trochę wyciszyć,
        poukładać w głowie to wszystko.

        Ja jakiś czas temu też miałam wyrzuty sumienia w tej kwestii, bo nie miałam na
        to siły teraz czasem wspieram innych.

        Wszystkie Nas boli że wszyscy zapominają o naszych tragediach ale musimy się z
        tym pogodzić, niestety!!!!!!!!!!! Ja też chętnie porozmawiałabym z mężem o tym
        co się stało ale On nie chce i co mam zrobić? Nic mogę jedynie wejść tutaj i
        ponarzekać, poczytać, przemyśleć i iść dalej, aż do kolejnego doła.

        Trzymaj się ciepło, jesteśmy z Tobą, pamiętaj o tym
      • mama.mimi Chleb!!!!! 28.04.05, 08:22
        Pieczesz chleb? Jak to robisz? Ja piekę od kilku lat. Może coś Ci podpowiedzieć?
        • ot_kobieta Re: Chleb!!!!! 28.04.05, 21:15
          Pomoc eksperta mile widziana smile.Ale to chyba na priv napiszę, co?
          • mama.mimi Re: Chleb!!!!! 29.04.05, 17:35
            Pisz gdzie chcesz.
            Jeśli ktoś jeszcze chcialby skorzystać z przepisu to zapraszam.
            pa
          • mama.mimi Re: Chleb!!!!! 01.05.05, 15:37
            Coś mi się wydaje że nie pieczesz już chleba. Zazwyczaj większość zarzuca
            pieczenie, niestety.
            pa
            • ot_kobieta Re: Chleb!!!!! 01.05.05, 21:15
              Napisałam na priv bo wcale nie zarzuciłam a pomoc potrzebna wink. Pozdrawiam,
              Mika
              • mama.mimi Re: Chleb!!!!! 02.05.05, 10:17
                Napisałam przed chwilą prawie caly list na temat chleba ale mi go zżarło bo
                właśnie synek mój rozbił sobie głowkę na betonie.
                Napiszę później

                Pisząc że nie pieczesz cleba chciałam wziąć Cię pod wlos żebyś szybciej
                napisala, sorki

                Pozdrawiam
                • mama.mimi Re: przepis na chleb!!!!! 04.05.05, 17:14
                  Już jestem. Głowa na szczęście cała.

                  Musisz kupić mąkę żytnią. W sklepach jej nie ma, może w zdrowej żywności. Kup
                  też otręby żytnie, owsiane, jęczmienne, dynię, słonecznik, sezam, dodatki do
                  wyboru.
                  Mieszasz mąkę z ciepłą wodą, ok. 0,5 litra do konsystencji rzadkiej śmietany.
                  Pozostawiasz i próbujesz kiedy skwaśnieje. Możesz dodać fiolkę bakterii
                  mlekowych (lakcid), będzie szybciej. Po skwaśnieniu:
                  wieczorem mieszasz w dużej misce zakwas, wodę ciepłą, troszkę drożdży wkrusz,
                  mąkę żytnią do konsystencji gęstej śmietany, nie znam proporcji, ale na jeden
                  kilowy bochenek ok. 0,5 litra wody. Przez noc to stoi najlepiej w temp. ponad
                  20oC. Rano dodajesz jeszcze mąkę żytnią, sól(pół łyżeczki na bochenek), otręby,
                  dodatki pozostałe i wyrabiasz ciasto na stolnicy. Możesz podsypać trochę
                  pszennej, będzie lepiej ciasto rosło. Im więcej dodasz otrąb, tym ciasto będzie
                  wolniej rosło. Odrywasz niewielki kęs surowego ciasta, co będzie twoim zakwasem
                  do wyrobu następnych bochenków, przechowujesz go w lodówce i potem ten kęs
                  mieszasz wieczorem z wodą i mąką.
                  Wkladasz do foremki do połowy wysokości formy i pozostawiasz w cieple do
                  wyrośnięcia, aż popęka na wierzchu. Pieczesz w 200oC przez ponad godzinę w
                  zależności od piekarnika. Po upieczeniu jeszcze cieple wyjmujesz z formy i
                  odwracasz do wystygnięcia.

                  Jeszcze dodam, że skwaszony zakwas nadaje się do ugotowania żurku. Jest
                  przepyszny.
                  Chyba o niczym nie zapomnialam.
                  W przypadku wątpliwości, pytaj
                  Pozdrawiam
    • boberek76 Re: chyba wariuję... 27.04.05, 11:44
      Bardzo Ci współczuję, że Ty też tu jesteś... Ja też wariuję zwłąszcza, że już
      wszyscy zapomnieli, co się stało i chyba myślą, że skoro potrafię się
      uśmiechnąć to jest wszystko ok i wracamy do życia. Jasne, wiem, że tzreba
      wrócić i nie można nikogo zameczać swoim problemem, ale ludzie nie myślcie, że
      spokojnie można mówić o własnej ciąży jak to wszyscy w rodzinie się cieszą, bo
      myśleli, ze już nic z tego nie będzie jak ja siedzę OBOK!!! Przecież to mnie
      zabija, że jestem gorsza? Niewartościowa? Płakać mi sie chce koszmar!!!
      A poza tym co to za sprawiedliwość, moja koleżanka, która jest w ciąży -3mc-
      nie była jeszcze u lekarza, bo, jaka twierdzi, co ma być to będzie, uwaga
      cytuję: "Jak ma zgnić w brzuchu to zgnije, a ja jak mam umrzeć to umrę" a z
      drugiej strony bardzo sie cieszy, że jest w ciąży. I jak tu nie zabić takiej?
      Ja tak dbałam, pilnowałam, chodziłam do lekarza... Wspomnę tylko, że dziewczyna
      ma stopien naukowy - doktor nauk politycznych.

      Nie mogę...


      mama Aniołków (1.10.2003, 11.03.2005)
      • scalaczek77 Re: chyba wariuję... 28.04.05, 22:34
        boberek76 napisała:

        > Bardzo Ci współczuję, że Ty też tu jesteś... Ja też wariuję zwłąszcza, że już
        > wszyscy zapomnieli, co się stało

        Wiesz co, a u mnie jest tak, że nie zapomnieli, ale w najgorszy możliwy sposób:
        tzn. np. mama ewidentnie czyha na moją następną ciążę, i wszyscy liczą, że
        zaraz na następnej rodzinnej uroczystości powiem im, że spodziewam się dziecka.
        A ja chyba nie powiem, bo czuję się za słaba psychicznie, żeby wogle o dziecku
        myśleć. Jestem teraz jakimś koszmarnym świrusem, który nie może spać w nocy i
        który na kobiety w ciąży reaguje
        • slodzik3 do scalaczek77 29.04.05, 09:52
          scalaczek77 napisała:

          > boberek76 napisała:
          >
          > > Bardzo Ci współczuję, że Ty też tu jesteś... Ja też wariuję zwłąszcza, że
          > już
          > > wszyscy zapomnieli, co się stało
          >
          > Wiesz co, a u mnie jest tak, że nie zapomnieli, ale w najgorszy możliwy
          sposób:
          >
          > tzn. np. mama ewidentnie czyha na moją następną ciążę, i wszyscy liczą, że
          > zaraz na następnej rodzinnej uroczystości powiem im, że spodziewam się
          dziecka.
          >
          > A ja chyba nie powiem, bo czuję się za słaba psychicznie, żeby wogle o
          dziecku
          > myśleć. Jestem teraz jakimś koszmarnym świrusem, który nie może spać w nocy i
          > który na kobiety w ciąży reaguje
          • scalaczek77 Re: do scalaczek77 29.04.05, 21:00
            slodzik3 napisała:

            > sama wiesz najlepiej ile czasu potrzebujesz...

            A nawet jeśli nie wiem, to przecież jest jeszcze coś takiego jak instynkt,
            prawda?smile
            Dziękuję, że się odezwałaś, ściskam mocno.
        • ot_kobieta Re: chyba wariuję... 29.04.05, 10:10
          Widzisz, chyba nie ma na nas sposobu. Nie mówi nikt- źle, bo jakby nikogo nic
          nie obchodziło. Mówi - natret okropny. jesteśmy rozhustane emocjonalnie. Ale
          nie obwiniajmy sie za to. Chyab mamy prawo czuc sie tak, a nie inaczej. Kazy
          jest inny, kazda z nas jest inna. Każdy ma inny próg wrazliwości. Może czasem
          warto powiedzieć - nie chcę/albo chcę o tym porozmawiać. Powiedziec jasno co
          sie czuje i czego sie oczekuje. Byle tylko nie atakować, nie zarzucać małej
          wrazliwosci, nie wytykać braku zrozumienia. To cholernie trudne, ale troche
          pomaga.
          Moja matka niewiele wiedziała. zadzwoniłam, ze szpitala,ze jestem w ciąży i coś
          sie dzieje... Potem zadzwoniła ona, ale juz było po wszystkim. Potem tylko
          pytała jak sie czuję dając mi wybór - mogłam, ale nie musiałam mówić. Czuję że
          Ci strasznie trudno. I chyba poczucie krzywdy też wyczuwam...
          Teraz musze uciekać, ale popołudniu napisze na priv, dobrze?
          Ściskam mocno
          Mika
          • ot_kobieta Re: Ojej, do Scalaczka to jest oczywiście 29.04.05, 10:11
          • scalaczek77 Re: chyba wariuję... 29.04.05, 21:02
            ot_kobieta napisała:

            > Teraz musze uciekać, ale popołudniu napisze na priv, dobrze?

            Popołudniu albo kiedykolwiekwink
    • adju Re: chyba wariuję... 27.04.05, 20:37
      Kochana
      Takie to nasze forum już jest że najpierw trafiają tu osoby po pomoc a potem
      jak już się pozbierają, pogodzą z tym co się stało starajają się pomagać
      innym wink. Dzięki takiej inicjatywie forum spełnia swoją rolę. My kobitki po
      przejściach przede wszystkim musimy się wspierać w trudnych momentach.
      Jestem pewna, że za jakiś czas Ty szepniesz komuś dobre słowo wink
      Jako admin widziałam tu i łzy i szczęście i strach i nadzieję i...piękne
      przyjaźnie. Jesteśmy teraz dla Ciebie grupą przyjaciółek-tak nas traktuj a
      przyjaciół się ma bezinteresownie-im nie trzeba dziękować i się rewanżować wink
      Uściski
      Justa
    • scalaczek77 Re: Kochane!:) 29.04.05, 20:56
      Jesteście po prostu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka