malgosia88 11.07.05, 20:08 nie potrafię już sobie poradzić z tym uczuciem...straciłam istotkę którą bardzo pokochałam....miałam tylko to dziecko...chłopak mnie zostawił i pocieszałam się że chociaz będe miała to dziecko...a teraz nie mam nawet jej kruszynki nie potrafie przestać o tym mysleć czasami chce umrzeć Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
aagata4 Re: nie potrafie tak żyć:( 12.07.05, 13:02 malgosiu... przykro mi że Cie to spotkalo... napisalas taki dramatyczny post, koniecznie z kims pogadaj zaufanym... czasem przynoli ulge skontakotwanie sie z psychologiem, uwazam ze my wszyskie powinnismy miec to w podstawowej opiece lekarskiej... wprawdzie to nie zwroci Ci życia dziecka .. ale nauczyz sie normalnie funkcjonowac po nieszczesciach ktore cie spotkaly.. pozdrawiam i życze abys jak najszybciej sie uporala ze swoimi problemami... choc wiem ze nie bedzie latwo ... ludzie ktorzy tego nie przeszli czesto bagatelizuja problem i wrecz przekonuja nas ze mamy cos nie tak z glowa... np dla niektorych jest dziwne ze mamy wrazenie, ze wszystkie mamusie z dziećmi i kobiety z widoczna ciaza z miasta wyszły wlasnie na ulice sprawiaja nam bol ... wszysko nam sie kojaży z tym co stracilismy... po prostu pozwol sobie na płacz i akceptuj go i nie rob sobie zadnej krzywdy ... co wtorek chacie na stronie www.splin.pl po 22,00 lub 23,00 - nie pamietam dokladnie przez godzinie sa wspaniali ludzie z ktorymi mozesz pogadac o wszystkim i oni cie zrozumieja i pomogą ... pozdrawiam Agata Odpowiedz Link
akala Re: nie potrafie tak żyć:( 12.07.05, 18:05 Malgosiu, kochana, trudno w to uwierzyc, ale z czasem bedzie Ci latwiej... Pisze z perspektywy 7 miesiecy, przeplakalam w tym czasie wiele dni, ale juz mi jasniej, juz ciezko mi sobie wyobrazic, jak cierpialam w grudniu. To nie znaczy, ze zapomnisz o swoim dziecku, tylko bol nie bedzie juz taki straszny, bedzie sie z nim dalo zyc. I poukladac sobie wszystko na nowo. To musi byc dla Ciebie jeszcze gorsze do zniesienia, ze Malenstwo, ktore stracilas, bylo czescia ukochanego czlowieka, ktory tez odszedl - i nie masz nic, co by Ci po nim zostalo... Dla niektorych z nas strata dziecka byla zwiazana rowniez ze strata ojca tego dziecka (wiele zwiazkow rozpadlo sie po poronieniu, przez brak zrozumienia wlasnie, albo stres zwiazany z koncem zwiazku byl taka "ostatnia kropla" prowadzaca do poronienia). Mozesz sprobowac do nich napisac, zapytac, jak przez to przeszly. Ale nie obwiniaj siebie, bo sam stres nie zagrozi dziecku, ktore silnie trzyma sie zycia - nasze Malenstwa odeszly, bo cos nie zadzialalo jak nalezy na poczatku, bo wplatala sie choroba, nieprawidlowosci genetyczne, jakis wypadek... Wazne, zebys miala z kim porozmawiac - to moze byc Mama, przyjaciolka, psycholog, jak radzila Agata - po prostu mow o tym, co czujesz, to pomaga, naprawde. Jesli nie chcesz mowic - pisz, albo maluj, wydobadz to z siebie i nie pozwol, zeby to co sie stalo schowalo sie gdzies w srodku (to tak, jak z zaropiala rana, nie mozna pozwolic, zeby zaroslo cos, co jeszcze sie nie oczyscilo). Przytulam Cie mocno i przesylam tyle ciepla, ile tylko sie da. Ala Odpowiedz Link
malgosia88 Re: nie potrafie tak żyć:( 15.07.05, 22:29 to bardzo trudne...większość ludzi mi mówi,że to dobrze że poroniłam bo przynajmniej nie zmarnuje sobie życia ( mam 17 lat ) ale ja się z tym nei zgadzam JA CHCIAŁAM TEGO DZIECKA no może nei od samego poczatku ale potem je bardzo pokochałam i kiedy cieszyłam się z tego,że będe miała swoje małe szczęście to wtedy je straciłam... a zapomniałam dopisac,że chłopak mnei zosatwił własnei dlatego,że zaszłąm w ciąże najgorsze jest to,że nawet nei mam z kim o tym pogadać....dlatego założyłam bloga na necie i tam wylewam wszystkie swoje smutki poznałam też tam pewną dziewczynę która przeżyła to samo co ja i bardzo mi pomogła ale,....ja nadal nie potrafie pogodzić się ze stratą tego dziecka to bardzo boli Odpowiedz Link
aagata4 Re: nie potrafie tak żyć:( 16.07.05, 14:02 jakos trudno mi uwierzyc ze posiadanie dziecka to zmarnowanie zycie... fakt jest poxniej trudno cos osiagnac w życiu naukowym i zawodowym... ale to sie udaje jak sie jest zdeterminowanym... jednak ludzie ktorzy nas otaczaja czesto nas nie rozumieją, dla nich najwazniejsze aby nie dostac zakażenia i zrobic kariere .. a dziecko to juz jak sie ma wszystko: dom , meza, prace.... - to wygodna postawa i czesto spotykana... a życie jest przewrotne... tak naprawde to zwykle wszysko dzieje sie na opak niz sobie zaplanujemy albo musimy placic bardzo wysoka cene aby ulozyc sobei zycie tak jak chcemy... zalozenie bloga to dobry pomysł, wspaniale ze znalazlas sobie bratnia duze w necie - ja tez wiele zawdzieczam wlasnie dziewczynom poznanym na forach tego typu.... jednak to wszsko nie pomoze ci on od razu... musisz sobie dać troche czasu zanim nauczysz sie z tym zyć .. bol sie nei zmniejszy ale po czasie Ty bedziesz silniejsza i wtedy bedzei ci latwiej... każdy potrzebuje innego czasu na powrot do normy... to co przezyważ to jest żaloba... tylko ze tego typu zalobe jest trudno przezyc, bo w naszej kulturze nie ma odpowiednich obyczajów... malgosiu... dobrze ze na ten temat piszesz, ze uzewnetrznasz swoje uczucia.... i rob tak dalej - to ci bardzo pomoze... z czsem nauczysz sie odpowiednio reagowac na nietaktowne wypowiedzi twoich bliskich, którzy dzialają w dobrej wierze... postaramy ci sie pomoc pozdrawiam Agata Odpowiedz Link
zuzafonia Re: nie potrafie tak żyć:( 18.07.05, 13:44 Witam Cię i pocieszam: gdy zaczęłam cieszyć się, że na DZień Matki urodzi mi się słodki bobasek, gdy już w to uwierzyłam, STAŁO SIĘ : ((( Wylądowałam w szpitalu i wyłam, wyłam, było mi ciężko...A na sali leżała ze mną laska, która była na podtrzymaniu, i co chwila latała na papierosa. Szlag mnie trafiał. Ukojenie i pocieszenie (częściowe) przyszło, gdy poznałam na oddziale kobietę, której ciążę udało się utrzymać (a tkwiła tam dobre 7 miesięcy), lecz już wiedziała, że po porodzie czeka jej dziecko szereg operacji (rozszczepiony kręgosłup i wodogłowie) i życie w kalectwie. A w domu czekało na nią troje dzieci.Wtedy zrozumialam, że natura sama eliminuje chore i uszkodzone zarodki, i wyobraziłam sobie, że moje maleństwo zamieszkało we mnie, ale gdy zorientowało się, że jego ciałko nie jest najlepszej jakości rzekło: "spadam, wrócę, jak koniunktura będzie lepsza..." i zwiało. A w zeszłym roku wróciło i ma na imię ZUZIA ;D Trzymaj się, będzie dobrze!!! Odpowiedz Link