Dodaj do ulubionych

Poronilam...

27.02.06, 21:59
Witajcie!
Nigdy nie myslalam, ze mi sie to przydarzy, a jednak... dzisiaj poronilam, 5
tygodni i trzy dni od ostatniej miesiączki...
Przyczyna to najprawdopodobniej za niski poziom progesteronu.
Jest mi ciezko, ale wiem, ze bedzie lepiej.

Powiedzcie mi tylko prosze, co maam robic, na jakie niepokojace objawy zwrocic
uwage, co robic, a czego nie robic, kiedy moge sie starac o nastepna dzidzie?

Za tydzien pojde do gina, ale chcialabym sie jakos przygotowac do tej wizyty,
o co pytac?

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • mw233 Re: Poronilam... 28.02.06, 09:12
      przsykro mi bardzo, ze i ciebie to spotkało. Ja poroniłam ponad miesiąc temu a
      dzisiaj mija miesiąc od zabiegu. Nie wiem co ci doradzić bo są tutaj bardziej
      doświadczone dziewczyny. Na razie musisz być dzielna i spróbować dojść do
      siebie, wiem to trudne...Być może nigdy nie pogodzisz się ze stratą dziecka. Ja
      straciłam swoją pierwszą ciązę w 11t. Obecnie mój stan psychiczny jest lepszy.
      Pocieszam się tym, ze następnym razem się uda. A co dalej? Jeszcze nie byłam u
      mojej gin na wizycie po tym co się stało, więc nie wiem czy wszystko w porządku
      co mam dalej robić. Po prostu się boję. Nie wiem czego, może tego co usłyszę?
      Proponuję ci daj sobie więcej czasu na pogodzenie się z tym wszystkim a potem
      idź do swojej gin. No i zawsze jest to forum..
      Pozdrawiam ciepło Marta i Aniołek
    • mamaweroniki2 Re: Poronilam... 28.02.06, 09:28
      Przykro mi że Cię to spotkało. Ja poroniłam ponad miesiąc temu. siódmum
      tygodniu. Podobnie jak koleżanka dam Ci jedną radę: daj sobie czas na dojście
      do siebie. Nie próbuj robić nic na siłę, ani milczeć jeśli chcesz mówić o tym,
      ani trzymać się dzielnie gdy chce Ci się płakać. Pozwól sobie dojść samej do
      równowagi. Nie rób nic na siłę.
      U ginekologa byłam po 2 tyg. od zabiegu ale powiem Ci szczerze że
      sama nie wiedziałam o co pytać. Słuchałam jak lekarz tłumaczył mi dlaczego tak
      się stało. ale gdy zapytał jakie mam pytania to tylko jedna przyszło mi do
      głowy: kiedy możemy się "bezpiecznie" starać o następne?
      Trzymaj się Irka, czas leczy rany. Nigdy tego nie zapomnisz
      ale z czasem będzie troszkę lżej.
      Mamaweroniki, Weronika i (*) Aniołek
    • mimoooza Re: Poronilam... 28.02.06, 09:51
      Bardzomo mocno Cię przytulam i życzę siły nadziei, że przyjdzie dla Was taki
      czas, gdy smutek zostanie zastąpiony radością.

      Jeśli chodzi o pytania do lekarza, ja pytałam przede wszystkim o możliwe
      przyczyny straty, o to jakie badania warto zrobić.
      Tutaj masz podobny wątek, myślę, że znajdziesz wiele informacji
      www.poronienie.pl/forum/topic.php?id=493

      Jeśli nie znasz jeszcze strony www.poronienie.pl/
      gorąco polecam - tam znajdziesz mnóstwo informacji na temat aspektu medycznego,
      badań, a także psychicznego itp. Mi ta strona bardzo pomogła bezpośrednio po
      stracie.
      Pozdrawiam cieplutko, światełko dla Waszego Aniołka (*)
    • cerezanita Re: Poronilam... 28.02.06, 11:25
      Czy poroniłaś w szpitalu, czy miałaś kontakt z lekarzem? Jeśli nie, radzę od
      razu zadzwonić do swojego lekarza i pojechać na wizytę do niego lub na kontrolę
      do szpitala. Poroniłaś, ale powinnaś mieć zrobione USG - trzeba sprawdzić
      dokładnie, co się teraz dzieje, może potrzebne są leki (na przykład antybiotyki,
      aby nie dopuścić do zakażenia). Nie wolno zostawić tego stanu samemu sobie lub
      zaniedbać. Wszystkie wskazówki co do dalszych starań i badań dostaniesz od
      lekarza - oczywiście są pewne porady ogólne, ale lekarze podchodzą indywidualnie
      do każdego przypadka. Moim zdaniem nie powinnaś czekać całego tygodnia. Ja
      poroniłam po południu, u lekarza byłam następnego dnia rano i dostałam straszny
      ochrzan - nie zdajemy sobie po prostu sprawy, jakie mogą być komplikacje. Zbadaj
      się więc jak najszybciej i wracaj do zdrowia! Pozdrawiam.
      • irka15 Re: Poronilam... 28.02.06, 12:17
        lo matko!
        ale mnie nastraszylas...
        Poronilam w domu, to byla bardzo wczesna ciaza, niby skonczone 5tyg, ale dzidzia
        od jakiegos czasu juz sie nie rozwijala, bo beta wczoraj byla 29.

        Nie mam juz zadnych dolegliwosci, poza krwawieniem jak podczas @.Lekarz kazal mi
        czekac do natepnego pn, no chyba, ze dostane jakiegos koszmarnego krwawienia lub
        boli brzucha, to wtedy do szpitala.

        Wydawalo mi sie, ze w tak wczesnych ciazach zawsze dochodzi do calkowitego
        poronienia, a jesli nie, to macica oczyszcza sie wraz z miesiaczka...

        Juz sama nie wiem.

        A powiedzcie mi jeszcze jak to jest z krwawieniem? czy ono sie teraz skonczy i
        przyjdzie miesiaczka za jakis czas? jesli tak, to za jaki?
        A moze juz to krwawienie traktowac jak miesiaczke?

        Poradzcie prosze.
        • mamaweroniki2 Re: Poronilam... 28.02.06, 12:30
          Nie wiem czy moge Ci coś powiedzieć bo ja miałam zabieg. Po wyłyżeczkowaniu
          krwawiłam przez 4 dni a miesiączki dostałam po miesiącu.
          Uważaj na krwawienie. gdyby było duże, bolał Cię brzych albo gdybyś
          dostała gorączki nie czekaj tylko prosto do szpitala.
          • myelegans Re: Poronilam... 28.02.06, 14:33
            Irko, Ogromnie mi przykro. Nie panikuj, to byla b. wczesna ciaza i krwawiewie
            najczesciej wystepuje dopoki beta nie spadnie do 0, Twoja jest juz b. blisko,
            antybiotyku nie musisz brac jezeli nie masz objawow infeckcji, a o tym bys juz
            wiedziala, bo zle bys sie czula. Jak przestaniesz krwawic i dobrze sie ogolnie
            czujesz tzn. ze juz sie wszystko wyczyscilo, sluchaj wlasnego ciala.

            Ja mialam 3 poronienia i pozamaciczna, w miedzyczasie urodzilam synka. Ostatnie
            poronienie tydzien temu w 9tc., nie zgodzilam sie na zabieg, czekalam 2
            tygodnie i poronilam w domu, teraz po tygodniu prawie juz nie krwawie i
            fizycznie czuje sie lepiej niz po zabiegu. Nie bylam u lekarza od momentu
            stwierdzenia, ze ciaza sie nie rozwija, ale bylam z nim w kontakcie bo co kilka
            dni dzwonil. Lekarz mnie teraz sciga na wizyte, ale jak zapytalam dlaczego, to
            powiedzial, zeby "zamknac rozdzial i to bardziej dla mojego zdrowia
            psychicznego". Jezeli chodzi o to kiedy zaczac starania ponownie, lekarz
            powiedzial mi, ze "po poronieniu w I trymestrze, kiedy bedziesz gotowa, nawet
            od razu, jezeli czujesz sie na silach, jezeli organizm jest gotowy na ciaze, to
            do niej dojdzie, a jezeli nie, to w ciaze nie zajdziesz".

            Oczywiscie jezeli masz jakies pytania, medyczne problemy, to bezwzglednie idz.
            Poza tym dziewczyny maja racje, przede wszystkim daj sobie czas, zeby sie
            psychicznie wyprostowac i dojsc do siebie.

            Przytulam i zycze dobrego gojenia
            • irka15 Re: Poronilam... 28.02.06, 14:57
              Myelegans!
              Strasznie mi przykro... mam nadzieje, ze niedlugo sie spotkamy na jakims fajnym
              forum dla oczekujacych wink

              A co do mojej gotowosci psychicznej, to po tym wydarzeniu dochodze do wniosku,
              ze nigdy nie bede gotowa psychicznie na niepowodzenia w ciazy...

              W pierwszej mojej ciazy (corka ma obecnie 3,5 roku) w 6tc dostalam krwotoku.
              Karetka pojeczalam do szpitala, do dzisiaj nie wiem, jak to sie stalo, ze ciaze
              udalo sie utrzymac, bo naprawde porzednie ze mnie lecialo, jak nigdy wczesniej
              nawret podczas najbardzej obfitego okresu. Pozniej mialam zagrazajacy porod
              przedwczesny...

              Wydawalo mi sie, ze juz dawno ten temat przetrawilam, a tu niestety...
              Jsk tylko zaczelam plamic, totalnie sie rozsypalam... zaczelalm plakac, nie
              wierzylam, ze sie uda.
              Przez ginow bylam nastawiona, ze podobne problemy sie nie powtarzaja, a tu obraz
              mojej drugiej idealnej ciazy sie rozsypal... a ja nie chcialam tak, chcialam
              normalnie aktywnie byc w ciazy.

              Teraz juz wiem, ze jestem skazana na takie historie. Pogodzialam sie z tym, ze
              ewentualnie bede musiala lezec.

              Brakuje mi mojej dzidzi, ktora odeszla, ale pocieszam sie tym, ze nastapilo to
              tak wczesnie.

              Pojde do gina za tydzien i zobacze co on mi powie.
              Poczekam chyba jeden cykl, zeby zrobic badania hormonow, bo po poprzedniej ciazy
              mialam hiperprolaktynemie, ostatnio nie badana.

              A psychicznie, coz... wiem ze malo czsu minelo, ale wlasciwie od poczatku nie
              wierzylam w powodzzenie, jak tylko zobaczylam wynik progesteronu, co w pewien
              sposob pozwolilo mi sie przygotowac na to co sie stalo...
              Poza tym ja zdecydowanie naleze do osob, ktore przygotowane na trudne przypadki
              chetnie przystepuja do niezwlocznego dzialania wink

              choc oczywiscie pojawia sie pytanie, na ile probuje zagluszyc bol i cierpienie...

              Sciskam mocno i pozdrawiam

        • mela_a1 Re: Poronilam... 28.02.06, 15:36
          tu sa normy beta HCG

          www.maluch.com/BHCG-normy.htm
          ja miałam 4168 mlU/ml ~10 dni po rozpoczeciu ronienia sad((

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka