jutrzenka411
15.03.13, 09:41
Po niedzieli mam aborcję. Zaplanowaną, gabinet znaleziony, pieniądze jakoś uzbierane. Z usg wiem, że to 7 tydzień, Ja mam 41 lat, na stanie nastoletnie dziecko, uczące się. Siedze prawie cały rok sama w domu, bo mąż przyjeżdża rzadko. Widzimy się 2 razy w miesiącu. A ja muszę ogarniać wszystko: dom, pracę, jeszcze zwierzęta. Do tego pogorszyła mi się sytuacja w pracy, zarabiam coraz mniej. Mąż niby daje pieniądze, ale wydatki nas dosłownie ,,pożerają''. I teraz jeszcze ciąża...
Nie, nie, nie. Nie czas, brak finansów, ja nie ,,zajadę'' się do reszty, a na pomoc za bardzo nie mam co liczyć.
Wiem, że na tym forum przekonują do urodzenia dziecka. Ale ja tylko o jedno proszę: trzymajcie kciuki, żeby się to wszystko dobrze potoczyło. Dzięki.