Dodaj do ulubionych

Trzymajcie kciuki

15.03.13, 09:41
Po niedzieli mam aborcję. Zaplanowaną, gabinet znaleziony, pieniądze jakoś uzbierane. Z usg wiem, że to 7 tydzień, Ja mam 41 lat, na stanie nastoletnie dziecko, uczące się. Siedze prawie cały rok sama w domu, bo mąż przyjeżdża rzadko. Widzimy się 2 razy w miesiącu. A ja muszę ogarniać wszystko: dom, pracę, jeszcze zwierzęta. Do tego pogorszyła mi się sytuacja w pracy, zarabiam coraz mniej. Mąż niby daje pieniądze, ale wydatki nas dosłownie ,,pożerają''. I teraz jeszcze ciąża...
Nie, nie, nie. Nie czas, brak finansów, ja nie ,,zajadę'' się do reszty, a na pomoc za bardzo nie mam co liczyć.
Wiem, że na tym forum przekonują do urodzenia dziecka. Ale ja tylko o jedno proszę: trzymajcie kciuki, żeby się to wszystko dobrze potoczyło. Dzięki.
Obserwuj wątek
    • nati1011 Re: Trzymajcie kciuki 15.03.13, 09:54
      NIe mozesz od nas oczekiwać, że bedziemy trzymać kciuki za zabicie twojego dziecka.
      Nie bedziemy.

      Chcesz je zabić - rób to na własną odowiedzialność. I nie szukaj pretekstu do usprawiedliwienia tego co zamierzasz zrobić. Ciekawe, ze na zabice dziecka pieniądze zawsze się znajdą, mimo iż jak twierdzisz nie ma ich dla wykarmienia malucha. To nie ciąża - to twoje dziecko. Na razie maleńkie, ale już jest. A ty zabijasz je dla własnej wygody. Smutne.

      Mam nadzieję, ze jeszcze się opamiętasz.
      • jutrzenka411 Re: Trzymajcie kciuki 15.03.13, 09:58
        Nati, prawdopodobnie zapominasz, że aborcja to jednorazowy wydatek rzędu 2500 tys zł, a wychowanie dziecka to kwota o wiele, wiele, wiele większa. I tak mniej więcej do 18 roku życia.
        Więc proszę Cię, zastanów się.
        Może Ty dajesz radę wszystko ogarniać sama, ale ja też mam swoją wytrzymałość.
        • nati1011 Re: Trzymajcie kciuki 15.03.13, 10:16
          doskonale wiem ile kosztuje dziecko. WIem też że wiekszość rodziców daje dzieciom o wiele więcej niż te naprawdę potrzebują. Zresztą jeżeli naprawdę to pieniadze są powodem to jest wiele instytucji - nie tylko rządowych, które pomagają rodzinom z dziećmi.

          Nie ogaraniasz wszystkiego? A moze trzeba to nastoletnie dziecię pogonić do pomocy? Zresztą czy naprawdę wierzysz, ze jak zabijesz jego młodszego brata lub siostrę to bedziesz lepiej siebie ogarniać? Nie jesteś nastolatką. Wisz skąd się biorą dzieci. Efekt TWOICH działań jest taki, ze to ty z mężem zawaliliście a zapłącić za waszą nieodpowiedzialność ma dziecko. I to ma zapłącić cenę najwyższą.

          Kobieto, ty naprawdę nie zdajesz sobie sprawy co chcesz zrobić? Chcesz zabić swoje własne dziecko. Aborcja to nie jest zabieg kosmetyczny. To rozerwanie na kawałki żyjacej w tobie istoty. Czy jest coś co moze to usprawiedliwić? Tak, zapomniałam jesteś zmęczona.

          Nie mozesz wychować dziecka? Rozumiem. Ale nie musisz go zabijać. Możesz go poprostu oddać innej rodzinie, któa będzie go kochać. Dać mu po prostu szansę na życie. Jesteś mu to winna, skoro już powołałaś go do życia.
          • jutrzenka411 Re: Trzymajcie kciuki 15.03.13, 10:30
            Jeżeli mowa o jakichkolwiek instytucjach - nie chce i nie będę żebrać o kasę. Nie chce niczyjej łaski, nie chce być utrzymanką nikogo, darmozjadem nie jestem.
            Sytuacja pewnie się poprawi, ale wiem, że nie w najbliższym czasie, bo są w pracy spore problemy. Ale to nie jest temat o tym.
            Wiem, na czym polega aborcja. Jak wiem również, że jest ona teraz znacznie bardziej bezpieczniejsza niż kiedyś, zwłaszcza jak się trafi na dobrego specjalistę. Ale też nie o tym tutaj mowa.
            Ogarniam, bo muszę. Samo się nie ogarnie. Ale nie jest mi łatwo. Mam ukrywać, że jest cudownie?
            Maszyna też siada czasem. To tym bardziej człowiek może.
            Jeżeli pozwolę, żeby się dziecko urodziło, to już z góry mogę stwierdzić, że wiem, że go nikomu nie oddam. Dlaczego? Bo wtedy dam dojść do głosu instynktowi macierzyńskiemu, pozwolę na uruchomienie tych uczuć. Proste.
            • jutrzenka411 mam udawać, bład n/t 15.03.13, 10:31
    • ew.a23 Re: Trzymajcie kciuki 15.03.13, 11:07
      Zawsze kiedy dowiadujemy się, że jesteśmy w nieplanowanej ciąży, wmawiamy sobie - nie czas, brak finansów itd. Ale może daj sobie trochę czasu, przemyśl swoją decyzję. Matką po raz drugi nie zostaniesz po urodzeniu Dziecka, już Nią zostałaś. Wiem co to znaczy rzadko widywać się z mężem, bo ja również mam podobną sytuację, dwoje dzieci, cały dom na głowie. Czasem też jestem "zajechana", ale to właśnie Dzieci są tym motorem napędowym dla których przecież tak naprawdę żyjemy, poswięcamy się. Może popatrz na swoją sytuację z drugiej strony, może to ostatni dzwonek, aby mieć kolejne Dziecko, może własnie przydałby się urlop macierzyński po urodzeniu aby trochę odpocząć od spraw zawodowych, może drugie Dziecko sprawi, że mąż częściej będzie wpadał do domu? Może To dziecko to szansa dla Was?
      Nie wiem czy do końca zdajesz sobie sprawę czy jest aborcja. Powiem Ci, bo sama ją miałam. Lekarz ostrym narzędziem kawałek po kawałku wyrywa części ciała Dziecka. Ono kona w potwornych męczarniach, bo nie umiera po pierwszym ciosie lekarza.To trwa bardzo długo. A potem czujesz ogromną pustkę, wielki żal, ból i myslisz sobie: Jak mogłam to zrobić swojemu Dziecku? Ale jest już za późno. Oddałabyś wszystko aby cofnąć czas, ale to jest niemożliwe. Wyrzuty sumienia, świadomość tego co się zrobiło, nie pozwolą Ci wrócić do normalnego życia sprzed aborcji. Do konca zycia będziesz mieć do siebie żal, pretensje, że zrobiłaś coś tak potwornego. Taka jest prawda. Ale Ty masz jeszcze wybór, możesz urodzić to Dziecko. Proszę, zastanów się.
      • jutrzenka411 Re: Trzymajcie kciuki 15.03.13, 11:13
        Czytam, i walę głową w ścianę.
        Kobieto, ja NIE WMAWIAM sobie kłopotów finansowych czy braku czasu - ja MAM kłopoty finansowe, i wiem, o czym pisze. Ja znam lepiej swoją sytuację, niż Ty.
        I napisałam wyżej - wiem, na czym polega aborcja.
        Tak samo jak wiem, że jak się dziecko urodzi, to nikomu go nie oddam. Bo wtedy cały instynkty macierzyński ruszy.
        Chyba już wszystko wyjaśniłam.
        • ew.a23 Re: Trzymajcie kciuki 15.03.13, 11:30
          Wiesz, że po urodzeniu ruszy instynkt macierzyński, ale nie wiesz, że po aborcji prędzej czy później ruszy syndrom poaborcyjny.Jest to coś strasznego, że nie chce się żyć sad Chcę Ci tylko powiedzieć, że nie ma nic gorszego dla matki, jak świadomość zabicia własnego Dziecka.
        • nati1011 Re: Trzymajcie kciuki 15.03.13, 11:44
          Masz kłopoty finansowe - rozumiem. Ale jeżeli to jest powód by zabijać swoje dziecko, to może zabij to starsze. Ono kosztuje więcej.

          Oburza cię to? I słusznie. Szkoda, ze nie oburza cie twój włąsny pomysł zabicia swojego dziecka - z powodów finansowych.

          Chcesz to zabij. Ale nie szukaj tu pocieszenia czy usprawiedliwienia. Nikit cię po główce nie pogłaszcze. Robisz źle. Wiesz to. I nikt tutaj nie powie ci nic innego.
    • czarnymag-40 Re: Trzymajcie kciuki 15.03.13, 12:08
      Witam,
      Nie chcę się mądrzyć. Ale zastanów się czy na pewno tego chcesz. Czy będziesz umiała żyć ze świadomością ,że "pozbyłaś" się własnego dziecka? Wiem tłumaczysz sobie ,że to przecież płód nie dziecko - błędne myślenie. Jestem w podobnym wieku co ty i myślałam że problem poaborcyjny mnie nie dotknie bo jestem już dojrzałą kobietą mam dorosłego syna i nastoletnią córkę, poradzę sobie. Nic z tego przez ostatnie 1,5 roku nie myślę o niczym innym tylko o tej kruszynce, wyobrażam sobie jakby to było jak by wyglądała. Niestety, ból pozostał a czasu nie da się cofnąć. Proszę przemyśl to jeszcze raz. Mogę trzymać kciuki jedynie za szczęśliwe rozwiązanie
      Pozdrawiam
      • jutrzenka411 Re: Trzymajcie kciuki 15.03.13, 12:22
        Decyzja już została przeze mnie podjęta.
        W sumie mogłam się domyśleć, że tutaj to raczej ktos, kto myśli inaczej, niż reszta, nie ma co liczyć na pomoc. W zasadzie ja pomocy nie potrzebuję. Ale wygadać się chciałam.
        Również pozdrawiam.
        • kosteczka8 Re: Trzymajcie kciuki 15.03.13, 12:40
          JA mialam 3 tyg i pare dni temu aborcje dziewczyny tutaj tez mowily ze nie mam tego robic probowaly pomoc a Ja uparta nie chcialam sluchac jezele przeczytasz moja historie to tez powiesx ze mialam za ciekawie no i jednak Zabilam moje dziecko Boze zsluje strasznie zle sie czuje fizycznie i psychicznie i bardzo Cie przepraszam ale jak mozna trzymac kciuki za aborcje NIGDY
        • ew.a23 Re: Trzymajcie kciuki 15.03.13, 12:41
          Aborcją nie rozwiążesz swoich problemów, które masz. Wręcz odwrotnie.
          A decyzja, którą podjęłaś jest najgorsza z możliwych.
          • jutrzenka411 Re: Trzymajcie kciuki 15.03.13, 12:54
            Decyzję podjęłam sama. Ani mąż, ani nastoletnie dziecko o tym nie wiedzą. I się nie dowiedzą.
            Ktoś wyżej pisał, że może to dziecko spowoduje, że mąż będzie częściej w domu - nie będzie. Taka praca. Od lat ją ma, i od lat tak to wygląda.
            Ja dziecka urodzić po prostu nie mogę - jeżeli ktoś tego nie rozumie, to trudno - ja go na siłę nie przekonam.
            • nati1011 Re: Trzymajcie kciuki 15.03.13, 13:36
              jutrzenka411 napisał(a):

              > Decyzję podjęłam sama. Ani mąż, ani nastoletnie dziecko o tym nie wiedzą. I się
              > nie dowiedzą.

              Dziecko faktycznie nie musi uczestniczyć w pewnych decyzjach. Ale to, ze nawet mezowi nie powiedziałaś budzo grozę. To dziecko nie jest twoją własnością. Nie możesz samodzielnie rozporzadzać jego życiem. Nie masz do tego prawa.


              "nie mogę, nie mogę" Diabeł cię opętał i rozum odebrał kobieto. Co ty gadasz. Jakie nie mogę. Ile ty masz lat? 15? NIe wiedziałaś skąd się biorą dzieci? Skoro zadziałałaś nieodpowiedzialonie, to teraz trzeba ponieść tego konsekwencje. TY i twój mąż, a nie maleńkie niewinne dziecko.


              Myślisz, ze zamieciesz problem pod dywan i nikt się nie dowie? Nie łódź się. Życie bywa przewrotne. To się ujawni w najmniej spodziewanym momencie. Co wtedy zrobisz?


              My niczego nie musimy rozumieć. To ty robisz źle. I to ty powinnaś coś zrozumieć. Poczytaj historie na tym forum. Chcesz na własne życzenie przeżywać to samo?

              No chyba, ze jestes już tak zapieczona w swoim egoizmie, ze nic cię nie ruszy.
              • jutrzenka411 Re: Trzymajcie kciuki 15.03.13, 13:45
                Mąż też nie musi. W moim domu to ja podejmuję decyzję. Tego pewnie tez nie zrozumiesz.

                ,,Diabeł cię opętał i rozum odebrał kobieto''
                Ciebie coś opętało? Poważnie pytam. Strach z tobą rozmawiać. Katoliczka?

                Nie mam 15 lat. I własnie dlatego, że nie mam tych piętnastu lat, jestem świadoma swojej rodzinnej sytuacji, która UNIEMOŻLIWIA mi urodzenie.
                • nati1011 Re: Trzymajcie kciuki 15.03.13, 16:28
                  Na tym forum było wiele kobiet. Większość w naprawdę trudnych sytuacjach.

                  Wieszość jak trafiła na to forum to była zdecydowana usunąć. NIe wszystkie udało się przekonać.

                  Dziesiatki kobiet, dziesiątki histori... ale takiej zimnej, wyrachowanej egoistki jak ty tu jeszcze nie było.


                  Szkoda, ze o tej swojej sytuacji rodzinnej nie pamiętałaś zanim poszłaś z kims do łóżka.
                  • jutrzenka411 Re: Trzymajcie kciuki 15.03.13, 16:43
                    Szkoda, że Ty nie pamiętasz, że KAŻDEMU się może zdarzyć wpadka.
                    I nie każdy musi chcieć ponosić konsekwencje seksu bez zabezpieczenia.
                    • nati1011 Re: Trzymajcie kciuki 15.03.13, 16:56
                      Masz rację 0 każdemu zdarzają się wpadki i błędy. Ciekawe dlaczego nie każdy z tego powodu staje się katem własnego dziecka?


                      > I nie każdy musi chcieć ponosić konsekwencje seksu bez zabezpieczenia.

                      Znów piszesz jak mały rozkapryszony - skrajnie egoistyczny - dzieciak, a nie jeak dorosły. I co z tego że nie chcesz?

                      Ty nie chcesz ponosić konsekwencji swojej włąsnej głupoty, a twoje dziecko ma zapłacić za to swoim życiem. Bo ty tak chcesz.

                      Rób co chcesz. Kiedyś i tak poniesiesz tego konsekwencje. NIe uda ci się od nich uciec. zapewniam cię. I mam nadzieję, że poczujesz skutki swojego egoizmu na tyle wcześnie by móc coś jeszcze w swoim życiu zmienić. Bo przerażenie cżłowieka ogarnia jak się ciebie czyta.
                      • jutrzenka411 Re: Trzymajcie kciuki 15.03.13, 17:00
                        Może kiedyś dojdziesz do takiej refleksji Nati, że ja w głębi serca CHCE to dziecko urodzić, ale nie mogę. I tak, będę sie powtarzała. A dziecka w życiu nie oddam.
                        Bo wiem, że jak je zobaczę, to je z góry pokocham.
                        Więc chyba aż takim potworem nie jestem.
                        Ale Ty już swoje wiesz, prawda?
                        • jutrzenka411 Re: Trzymajcie kciuki 15.03.13, 17:01
                          ,,Rób co chcesz. Kiedyś i tak poniesiesz tego konsekwencje. NIe uda ci się od nich uciec. zapewniam cię''
                          No, no. Miłość bliźniego, prawda?
                          • nati1011 Re: Trzymajcie kciuki 15.03.13, 22:06
                            Tak - to słowa miłości. Trudno milczeć jak się widzi kogoś, kto koniecznie chce się zniszczyć i nic do niego nie dociera.

                            Ta rozmowa nie sprawia mi przyjemności. Boli mnie świadomość, ze kolejna kobieta chce zniszczyć siebie.
                        • nati1011 Re: Trzymajcie kciuki 15.03.13, 22:15
                          co ja wiem jest najmniej istotne.

                          MOze więc zaczniesz wsłuchiwać się w siebie? Może odpuść tą maskę twardej baby i pozwól sobie pomóc? Tu nie musisz udawać. Jestes anonimowa. Możesz choć powiedzieć, co takiego dzieje się w twoim życiu, że nie chcesz rodzić tego dziecka?

                          Uwierz w końcu, że aborcja nie rozwiąże twoich problemów. Jedynie zpewni ci nowych o których dziś nie masz pojęcia. Dasz sobie z tym radę?

                          Nie wiesz co wydarzy się jutro. NIe wiesz co będzie za 5 lat. Nie na wszystko mamy wpływ. Zawsze jednak możemy postąpić właściwie. Masz złudne przekonaie, że pamujesz nad swoim życiem, a przecież nie wiesz nawet czy dożyjesz jutra.
                          Jesteś matką. A matka to ktoś, kto ma za zadanie chronić swoje dziecko. Ono ma dziś tylko ciebie. Ty jesteś panem jego życia. Ono zdaje się na twoją miłość. Nie wierzę, ze jestes tak bezduszna by je zabić.
                          • jutrzenka411 Re: Trzymajcie kciuki 16.03.13, 09:33
                            Nati, naprawdę chodzi o finanse. Coraz ciężej jest nam. Oczywiście, to nie jest tak, że w ogóle nie mamy pieniędzy, wiadomo, ale sytuacja nam się pogorszyła. I to znacznie się pogorszyła. Odczuwamy to wszyscy.
                            Wiem, że zachowaliśmy się nieodpowiedzialnie, ale trudno, czasu nie dam rady cofnąć.

                            To, że wszystko jest na mojej głowie - to druga sprawa. Czasami już nie mam sił, a na starsze dziecko za bardzo nie mam co liczyć. A mąż? Sama już wiesz, że w domu jest gościem.
                            Jest ciężko.
                            I wiem, że po aborcji mogę żałować. Wiem o tym. Ale jak urodzę dziecko, to się prawdopodobnie całkiem pogrążymy.
                            • nati1011 Re: Trzymajcie kciuki 16.03.13, 10:03
                              Jutrzenka, ale tego nie wiesz. Nie wiesz czy się poprawi czy pogorszy.

                              Pisałam już parę razy o tym. Jak zaszłam w pierwszą ciażę, to miałam złożone w pracy wypowiedzenie. Firma szła do upadłości. Wiedziałam, ze nie mam gdzie wracać. Jak byłąm w 3 miesiacu mój maż ostał wypowiedzenie u siebie - redukcja etatów. Zanim jednak urodziłam mąż znalazł nową pracę - lepszą. Pozwoliło nam to na tyle, bym mogła posiedzieć rok z dzieckiem na bezpłatnym. Potem ja znalazłam naprawdę dobra pracę.

                              Przy drugim dziecku powtórka. Ja bez mozliwości powrotu do pracy po ciaży, mąż w okolicach 5 miesiaca ciąży likwidacja firmy - nowy właściciel zapronował mu pracę na drugim końcu Polski. Żyliśmy na odległość przez 2 lata. Ja z 2 dzieci, ciężko chora. Sama. Też się nieprzelewało. Zdecydowałam się w trakcie ciaży zdobyć dodatkowe uprawnienia. Po urodzeniu dziecka założyłam własną działalność. Nie wróciłam na etat - bo go dla mnie w moim mieście po prostu nie ma. A mąż po 2 latach też zaryzykował powrót do domu i znów praca na lepszych warunkach niż przed ciażą. Zabrzmi to absurdalnie, ale z każdym dzieckiem nasza sytuacja materialna się poprawiała. Koszty rosóy, ale też przychody wzrastały. I nie jest to sytuacja jednostkowa. Mam wiele koleżanek, które mają 4 a nawet 7 dzieci. I nikt tam głodem nie przymiera.

                              Ja doskonale wiem, że finanse moga być poważnym problemem. Chcę ci jedynie uświadomić, że aborcja nie oznacza rozwiązania tych problemów. A równocześnie to nowe dziecko nie musi być zagrożeniem. Może być szansą. Po pierwsze da ci motywację, i siły, których teraz ci barkuje. A moze wręcz zmusi do zobaczenia rozwiazań, których dziś zobaczyć nie masz siły.

                              I musisz porozmawiać z mężęm. Nie wiem jakie są wasze relacje. ALe to też jego dziecko. Jak ty byś się czuła, gdyby on podjął taką decyzję za twoimi plecami? Faceci sa w stanie wiele zrobić o ile traktujemy ich jak facetów. Dla nich wyzwania są siłą napędową. Poproś go o pomoc. Masz do tego prawo. Nie zostawaj ze wszystkim sama. Sama widzisz, ze nie dajesz rady. Spróbój.

                              I daj sobie trochę czasu. Pośpiech jest naprawdę złym doradcą. Zdążysz to dziecko jeszcze zabić. Odłuż tą decyzję choziaż o 2 tygodnie. I jeszcze raz spóbój pomyśleć pozytywnie i przynajmniej wyobrazić sobie sytuację, zę to dziecko jednak rodzisz.
                              Masz 41 lat. Niewiele kobiet w tym wieku moze jeszcze zajść w ciążę. To dar, że wam się udało. Dar. Naprawdę. I jak zdecydujesz się go przyjąć, to naprawdę wierzę, ze wam się uda.

                              I nie traktuj tego jak żebractwa. Ale naprawdę mogę pomóc. Jest wiele osób, które chcą pomać. Jeżlei takiej pomocy będziecie potrzebować, to mozecie ja otrzymać. Czy mając po drugiej stronie życie dziecka warto unosić się dumą? Przecież jakby to starsze było chore to nie wahałabyś się nawet żebrać o pomoc dla niego. To młodsze to też twoje dziecko.

                              Poczekaj. Potem nie bezie już powrotu.
                              • jutrzenka411 Re: Trzymajcie kciuki 16.03.13, 10:24
                                Wolę uprawiać czarnowidztwo. Wolę myśleć, że może być tak samo lub gorzej. Mysląc pozytywnie mogę się konkretnie zawieść - a dziecko nie wyżyje powietrzem.
                                Nasze relacje nie są złe - o ile tutaj w ogóle można mówić o jakiś relacjach. Jak już mąż przyjeżdża to czas spędzamy razem, rozmawiamy. Ale ile to jest? Nic. Więc w sumie chyba za dużo o sobie nie wiemy.
                                Wiem, ja cały czas swoje. Ale inaczej nie potrafię.
                                Może Ty masz rację, może ja. Nie wiem.
                                • jutrzenka411 Re: Trzymajcie kciuki 16.03.13, 10:31
                                  Widzisz, pierwsze dziecko też było nie do końca zaplanowane - i do dzisiaj żałuję, że tak wyszło. Nie mam dobrych, ciepłych relacji z tym dzieckiem. Zawsze było tym dzieckiem ,,niechcianym''.
                                  Brzmi to okrutnie? Być może. Ale takie są moje uczucia. Niby kocham to dziecko, ale też czuję chłód do niego. I to widać w naszych relacjach.
                            • ew.a23 Re: Trzymajcie kciuki 16.03.13, 13:04
                              Piszesz, że urodzenie dziecka Was pogrąży. Naprawdę nie znam nikogo kogo urodzenie dziecka by pogrążyło, ale znam wiele historii kobiet, które pogrążyła aborcja. Ja jestem tego najlepszym przykładem.
                              Gdzieś wyżej zapytałaś o miłość bliźniego. To, że staramy się Cię przekonać do zmiany decyzji jest przykładem właśnie tej miłości.
                              Jeżeli już teraz wiesz, że po aborcji możesz żałować to po prostu przestań o niej myśleć. I jeszcze kwestia finansów. To nie jest żaden wstyd ani żebractwo poprosić o pomoc jeśli się jej potrzebuje. Większość z nas chce Ci pomóc, wystarczy że napiszesz tylko czego potrzebujesz.
                              • laur-a03 Re: Trzymajcie kciuki 16.03.13, 16:47
                                Tez nie znam nikogo kogo pogrążyłoby urodzenie dziecka.Mnie tez nie pogrążyło chociaż wtedy wydawało mi sie to niemożliwe.Sama, po rozwodzie,mialam już dwoje dzieci,brak środków finansowych byłam pewna,że nie dam rady.Jednak mimo wszystko zdecydowalam się urodzić i nawet przez sekunde nie pożałowałam tej decyzji.Dziecko życia mi nie zmarnowało,wręcz przeciwnie dzieki małej wszystko mi sie poukładało.Mam szczęśliwa rodzinę,a finansowo nigdy nie układało mi się lepiej.Dlatego nie ma sensu z góry zakładać najgorszego,życie sie toczy i podsuwa nowe rozwiązania,trzeba tylko chciec z nich skorzystać.Aborcja pewnie w tej chwili wydaje Ci sie opcja najwygodniejszą,pozbedziesz sie problemu i tyle,ale niestety to tylko pozory,czytałaś co przechodza teraz dziewczyny które się na to zdecydowały więc wiesz co Cię czeka.No cóż decyzja należy do Ciebie,ja jednak trzymam kciuki,za to żebyś zmieniła zdanie.
                • faun1512 Re: Trzymajcie kciuki 16.03.13, 10:55
                  Tak sobie czytam ten wątek i zastanawiam się czy taka osoba jak Jutrzenka istnieje naprawde czy jest tylko jakimś wirtualnym bytem. Z tych wypowiedzi wieje większym chłodem niż obecnie za oknem a prezentowane pokłady egoizmu przewyższają nasze domniemane zasoby gazu łupkowego. Co drugie słowo to ja, moja decyzja i nikomu nic do tego, mąż (a zarazem ojciec dziecka) nie liczy się zupełnie (nasuwa się pytanie o relacje małżeńskie i rodzinne). A najbardziej kuriozalny jest „zarzut” w stosunku do Nati „jesteś katoliczka”. A czy tylko katolicy mają monopol na moralność??? Skoro osób niewierzących nie obowiązuje Dekalog oznaczałoby to że wolno im kraść, zabijać, oszukiwać itd. A jednak tego nie robią (przynajmniej nie wszyscy) i większość przestrzega tzw chrześcijańskich wartości jako uniwersalnych. Więc co ma wiara do zdrowego rozsądku, elementarnej, ludzkiej uczciwości i przestrzegania pewnych oczywistych zasad??? Nati napisała: „No chyba, ze jestes już tak zapieczona w swoim egoizmie, ze nic cię nie ruszy”. Faktycznie, można odnieść wrażenie że dla Jutrzenki moralność to rodzaj choroby a skrupuły ta jakaś egzotyczna waluta… Za co niby mamy trzymać kciuki? Ano za to aby procedura unicestwienia nowego życia poszła sprawnie – ciarki chodzą po grzbiecie… To tak jakby włamywacz prosił o trzymanie kciuków aby się nie skaleczył jak będzie wybijał wystawę w sklepie i żeby go policja nie złapała. No bo on ma tak trudną sytuację życiową że biedaczek MUSI ukraść, więc oczekuje zrozumienia. Czy do Ciebie, Jutrzenko dociera SENS (a może raczej bezsens) tego co sama piszesz? Mimo wszystko nie bardzo chce mi się wierzyć że do końca można być takim cyborgiem. Znałem już kobiety niezwykle „zapieczone” w egoizmie. Wykazujące się niezwykłymi zdolnościami w interpretowaniu wszelkich swoich – nawet wyjątkowo nagannych moralnie – działań na swoją korzyść i będące mistrzyniami w samousprawiedliwianiu. Ale to wszystko do czasu. Na dłuższą metę nie można się skutecznie oszukać. Zawsze w końcu prawda dotrze do człowieka i odezwą się wyrzuty sumienia. Zazwyczaj tym silniejsze z im więksżą siłą ktoś wcześniej wmawiał sobie że ma do czegoś prawo, że to jedyne dobre rozwiązanie, mimo że to była bujda na resorach… Reasumując – nie bardzo wierzę w w zahartowane twardzielki – każda kiedyś pęka. A przecenianie własnych możliwości to powszechny grzech, więc warto to przemyśleć.
                  • jutrzenka411 Re: Trzymajcie kciuki 16.03.13, 11:01
                    Faun, ciebie prosiłabym o nie wypowiadanie się w MOIM wątku. Pasuje?
                    Jesteś facetem, masz najmniej do gadania, jak będzie ci dane zajście w ciąże/urodzenie dziecka, to wtedy będziesz się mógł równiez wypowiadać na tematy związane z aborcją.
                    A obecnie zamilcz.
                    W moim wątku milcz.
                    • faun1512 to sobie załóż prywatne forum 16.03.13, 16:00
                      To czego sobie życzysz czy nie to mnie g…. obchodzi. Forum jest publiczne i KAŻDY może się tu wypowiadać, o ile przestrzega określonych tu zasad. Poza tym to Ty naruszasz regulamin a nie ja, choćby poprzez – delikatnie mówiąc - niestosowne wypowiedzi w stosunku do osób którym dedykowane jest to forum, zarzucając jednej z uczestniczek że skoro sama miała aborcję, to nie powinna pouczać innych. Wg mnie to było chamskie z Twojej strony! Rozumiem że taka zimna ryba jak Ty, pozbawiona uczuć wyższego rzędu nie potrafi docenić wspaniałej rzeczy jaką robią te dziewczyny. Zamiast skoncentrować się tylko na własnych problemach starają się za wszelką cenę ustrzec inne przed własnym losem. Znacznie łatwiej było by namawiać inne do aborcji, że to nic takiego. Wiele kobiet tak robi, bo znacznie łatwiej cierpieć mając świadomość, że nie jest się samotnym. Taka ludzka natura, już w podstawówce lepiej się czujemy jeśli wraz z nami „gola” dostała ponad połowa klasy niż gdy to zaliczyć samemu. Poza tym świadomość typu „nie ja jedna – praktycznie wszystkie to robią” cudownie poprawia samopoczucie. Stawiam dolary przeciw orzechom że Ty pójdziesz właśnie tą drogą.
                      Chcę Ci zwrócić uwagę, że kwestia aborcji dotyczy też mężczyzn – kobieta nie jest wiatropylna i jeśli jest dziecko to musi być ojciec. Kto, u cholery, dał Ci prawo samodzielnie podjąć tą decyzję? Zamierzasz zabić dziecko swego męża i nawet Go nie poinformować? I Ty się dziwisz że facet jest zdystansowany, że się nie angażuje? Sama Go do tego upoważniłaś, bo skoro Ty o wszystkim decydujesz, to zarazem zwalniasz Go z odpowiedzialności. Nie można przecież ponosić konsekwencji cudzych decyzji. A Twoja decyzja o aborcji odbije się też na pozostałej rodzinie, w pierwszym rzędzie na dziecku. Już relacje nie są najlepsze bo to nie było „planowane” dziecko. Sorki, ale to tylko Twój problem, bo dzieci się na świat nie proszą. A teraz dołożysz dziecku kolejny pasztet – nie ma takiej opcji aby ta Twoja decyzja się na Nim nie odbiła. Ja - mimo żem stary facet – do tej pory borykam się z konsekwencjami aborcji w rodzinie , która była wtedy kiedy Ciebie prawdopodobnie nie było na świecie nawet w projektach. Węc mi nie chrzań, że to tylko decyzja kobiety, skoro jej konsekwencje rozlewają się na całe otoczenie!!! Wkurza mnie że kolejna, zadufana w sobie dziunia uważa że ma do czegoś prawo, i nawet jej do pustej głowy nie przyjdzie, w co pakuje siebie i swoich bliskich!!! I ani krzty pokory – cudze doświadczenie i wiedza nic się nie liczą.
                      A przy okazji – na co liczyłaś przychodząc na to właśnie forum – że Cię pogłaszczą po głowce i użalą żeś taka bidulka?
                      • jutrzenka411 Re: to sobie załóż prywatne forum 16.03.13, 16:17
                        Grzeczniej, synku.
                        Nie będziesz mnie pouczał, chociażbyś nawet miał 80 lat.
                        Też bardzo milusi jestes używając słów dziunia itp, na dodatek nie znając mnie,
                        Tak proszę się zwracać do swoich koleżanek, jak ci na to pozwalają.
                        Tak, kobieta nie jest wiatropylna, ale to ona służy za inkubator przez 9 miesięcy, ona przechodzi poród i połóg, ona przez nastepne kilka miesięcy służy za przenośny bar mleczny.
                        Facet porusza czym trzeba, i już.
                        I nadal sądzisz, że masz prawo decydować o ciąży kobiety?
                        I to moje ostatnie słowo na tym forum, bo z kimś takim jak ty nie ma o czym gadać.
                        • faun1512 Re: to sobie załóż prywatne forum 16.03.13, 17:16
                          Myślę że Twoja ostatnia wypowiedź to najlepsza wizytówka - jak w soczewce widać Twój wybitnie instrumentalny stosunek do mężczyzn - to nie podmiot lecz przedmiot od "poruszania tym co trzeba" i pewnie od paru jeszcze rzeczy. Czym niby się różnisz – pod względem moralnym - od męskich macho, podobnie traktujących kobiety (tj jak przedmioty do zaspokajania własnych potrzeb). Moja emocjonalna wypowiedź wzięła się stąd, że dobrze znam ten typ kobiet, który sobą reprezentujesz i wiem ile krzywdy swoim postępowaniem potrafią wyrządzić i jakie spustoszenie czynią dookoła. I nie jest żadnym pocieszeniem że ta fala krzywdy ZAWSZE do niech wraca, czasem po wielu latach. Świat tak jest urządzony – to nie Bóg karze tylko człowiek sam siebie swoim postępowaniem, którego konsekwencje na którymś etapie życia go dopadną. Możesz mnie uważać za wroga – jak każdego kto ośmieli Ci się zwrócić uwagę, ale ja wcale nie życzę Ci źle. Zrobisz jak uważasz – wszelkie dobre rady prawdopodobnie olejesz. Przerażające jest to, że nawet nie zauważasz że swoim postępowaniem krzywdzisz własną rodzinę. Cały czas mam nadzieję że wreszcie p[przeanalizujesz swoje postępowanie i dostrzeżesz że zmierzasz w kirunku przepaści, do tego pociągając za sobą inne osoby.
                          Zapewniam że w pełni doceniam trudy macierzyństwa, mimo że sam ich nie doświadczam bo nie mam po temu warunków. Ale tego co oznacza ciąża uczymy się już w szkole, podobnie jak tego skąd się ona bierze. Zawsze też jest wybór – jeszcze nikt nie umarł od abstynencji seksualnej. To człowiek powinien być panem swoich potrzeb a nie odwrotnie. Jeśli komuś szkodzi szynka, to jej nie powinien jeść choćby mu się ona śniła po nocach. A jeśli nie potrafi się zrezygnować z jakichś przyjemności, to trzeba ponosić tego konsekwencje. Tak czy iunaczej pozdrawiam i życzę powodzenia.
                        • nati1011 Re: to sobie załóż prywatne forum 16.03.13, 17:20
                          Jutrzenak ja już chyba wszystko powiedzialam. Zwrócę ci tylko uwagę na jeszcze jeden - wyjątkowo nietrafiony - argument, który sobie wmawiasz:

                          > Tak, kobieta nie jest wiatropylna, ale to ona służy za inkubator przez 9 miesię
                          > cy, ona przechodzi poród i połóg, ona przez nastepne kilka miesięcy służy za pr
                          > zenośny bar mleczny.

                          I co to ma zmieniac? Jest wiele sytuacji w życiu, gdy nie mozemy dysponować swoim czasem, ciałem czy kiedy jest nam nieprzyjemnie.

                          Gdybyś miała wypadek albo gdybyś zachorowała, i nie była w stanie sama się obsłużyć, to czymś naturalnym byłoby, gdyby tój mąż lub dziecko opiekowało się tobą. Gdyby cię pielegnowało, karmiło, podmywało.... To nie jest przyjemne ani miłe. ALe to się robi, bo nasi bliscy są nam dani. NIe tylko w szczęsciu, ale i w trudnościach, i w chorobie...

                          Moja babcia miała alzheimera, wymagała całkowitej opieki. W podziekowaniu za tą opiekę biła się ze wszystkimi i wyzywała. Trzeba było zmieniac jej pampersy, a ona potrafiła ten pampers zdjać i pobródziec pół mieszkania... Sądzisz, że to było łatwiejsze niż parę miesiecy ciaży i opieka nad niemowlakiem? Którego zresztą nie musisz karmić piersią.

                          Zadam ci tylko jedno pytanie: czy ty DZISIAJ jesteś szczęściliwa? Czy masz kochającą rodzinę? Czy czujesz się spełniona w życiu? Czy naprawdę to co chcesz ocalić - swój stan obecny - jest tego wart? A może to dziecko to jest właśnie szansa na coś pięknego w twoim życiu?

                          Ja tez nie znam nikogo, kotgo dziecko by zniszczyło. A aborcja i owszem.
                          • jutrzenka411 Re: to sobie załóż prywatne forum 16.03.13, 17:42
                            Swoim ciałem możesz dysponować zawsze. Własnie dlatego, że jest Twoim ciałem i możesz z nim zrobić, co chcesz.
                            Dlatego własnie starych ludzi, którzy wymagają całodobowej pomocy oddaje się do domu opieki.
                            I nie widzę w tym nic złego. Tam często ci ludzie mają bardziej fachową pomoc. Jak się znajdzie dobry ośrodek tego typu, to oni zaopiekują się takim człowiekiem.
                            Czy obecnie jestem szczęśliwa? Nie.
                            • jutrzenka411 Re: to sobie załóż prywatne forum 16.03.13, 17:47
                              Czuję, że to dziecko byłabym w stanie pokochać (w przeciwieństwie do dziecięcia nastoletniego).

                              Napisze ,,po''.

                              I dzięki Nati za te kilka słów.
                              • mama.rozy czytam ten wątek od wczoraj 16.03.13, 18:08
                                a dzisiaj do mnie dotarło,że chyba najbardziej to współczuję temu nastolatkowi.życie takiego człowieka jest trudne,raczej każdy z nas mógł to poczuc.ale życia z matką zimną jak lód.która do dzisiaj żałuję,że się istnieje,nie każdy miał "szczęście"zaznac.jak taki młody człowiek może nauczyc się kochac,czy jakkolwiek istniec w społeczeństwie?dziwisz się,że masz z nim złe relacje?on po prostu odwzajemnia Twoje uczucia.zimno za zimno.lód za lód.ono przeniesie to na swoją rodzinę i tak dalej.taka odwrócona piramida.naprawdę,żal mi tego dziecka.
                                piszesz o starszych osobach,które trafiają do domów opieki.wszyscy ci ludzie(a przynajmniej większośc),ma dzieci.uwierz,znikomy procent starszych osób potrzebuje specjalistycznej opieki.większości wystarczyłaby zwykła,ludzka opieka.ale czego nie nauczyli swoich dzieci,potem od nich nie dostaną.
                                dziecko,którego teraz jesteś schronieniem,będzie z Tobą do końca,tak jak na zawsze zostaniesz jego matką.
                                • faun1512 trafiłaś w sedno mamo.rozy... 16.03.13, 22:33
                                  Jak wygląda życie z taką matką wiem doskonale, bo doświadczyłem tego na własnej skórze (to dlatego napisałem że znam dobrze ten typ kobiet). Dziecko jest bezbronne i zawsze kocha matkę i jej ufa, dlatego jest podatne na wszelkie manipulacje, szantaż emocjonalny itp. i z powodu chorych relacji szuka winy w sobie, mimo że jej nie widzi. Nawet wtedy kiedy matka odreagowuje na nim swój zły nastrój i zwyczajnie się wyżywa na nim, myśli że to ono zrobiło coś złego mimo że tego nie dostrzega i tym bardziej czuje się winne. TO KOSZMAR!!! Zapewniam – zostawia głębokie rany na całe życie i niesamowicie utrudnia ułożenie prawidłowych relacji w dorosłym życiu. Co prawda ja nie byłem „wpadką” ale pojawiłem się na świecie w tym a nie innym momencie bo matka chciała coś komuś udowodnić (pojawiły się w rodzinie plotki że jest bezpłodna). Oczywiście wersja oficjalna dla mnie była całkiem inna, ale prawda zawsze dotrze w ten czy inny sposób… Stąd moja emocjonalna reakcja na posty jutrzenki, bo trudno siedzieć cicho gdy się widzi że szykuje się kolejna tragedia. I też z aborcją w tle. Mimo że w mojej rodzinie to nie matka ją miała tylko ciotka – zresztą już pisałem o tym w innym wątku, poniekąd aby też wyjaśnić moją tu obecność.

                                  Z domami opieki dla osób starszych też nie jest sielankowo – nie same anioły tam pracują. Opieka nad kimś niedołężnym, schorowanym to żadna przyjemność, zwłaszcza że taka osoba ma b. ograniczoną kontrolę czynności fizjologicznych. Ona też nie jest wdzięcznym obiektem – opiekun czasem pada na pysk ze zmęczenia a osoba którą się opiekuje ciągle czegoś chce – bo cały czas ma potrzeby. Dlatego nieraz czuje się złość. Też tego doświadczyłem w okresie gdy dla matki nie można było znaleźć właściwej opieki a ona była prawie jak roślina. I na pewno nie była pomocna świadomość ogromu krzywd jakie mi wyrządziła . Można wybaczyć, ale zapomnieć – nigdy. Skoro tak trudno jest czasem poradzić sobie z uczuciem niechęci do bliskiej osoby to łatwo sobie wyobrazić jak to się ma w stosunku do kogoś zupełnie obcego. Poza tym nie przesadza się starych drzew – praktycznie każdy chciałby dokończyć żywota we własnym mieszkaniu mając opiekę, a nie w obcym miejscu.
                                  Tydzień temu minęły trzy lata od śmierci mojej matki a końcówkę życia miała taką, że najgorszemu wrogowi bym nie życzył. Na własne życzenie – można było temu zaradzić gdyby mi zaufała. Ale ona wyrządziła mi tyle krzywdy, tak pokaleczyła psychicznie (kiedyś myślałem że nieświadomie dziś wiem że g… prawda) że nie potrafiła uwierzyć że jestem w stanie to wszystko wybaczyć. Dlatego mi nie ufała i dała się zmanipulować opiekunce. Dopiero post fatum dowiedziałem się że ta znęcała się nad matką psychicznie i systematycznie ją okradała (szybko zorientowała się jak chore są relacje w rodzinie i sprytnie to wykorzystała).
                                  A sobie matka nie wybaczyła nigdy, co w ostatnich dniach Jej życia zaowocowało potwornym poczuciem winy i urojeniami – uważałą się za skazańca czekającego na wyrok śmierci. Może się komuś to wydać śmieszne, ale jak sobie uświadomić że dla Niej to była prawda, rzeczywistość, to ciarki chodzą po grzbiecie. To właśnie miałem na myśli że to człowiek karze sam siebie.
                                  To że udało mi się wyprostować relację z matką za Jej życia to bardziej moja zasługa niż Jej. Ale zrobiłem to też we własnym interesie – broniłem się na wszelki sposób aby jej nie znienawidzić. Bo jeśli nienawidzi się własnej matki to trzeba też znienawidzić i siebie – inaczej się nie da…Zresztą tak to sformułowałem wobec matki, że póki żyjemy wszystko można naprawić, zas po śmierci – już nic. Broniłem się rękami i nogami aby nie doszło do sytuacji że z poczucia obowiązku przyjdę na jej grób z kwiatami po czym przypomnę sobie co Ona mi zrobiła i kwiaty wyrzucę a jej na grób napluję. Bo po czyms takim trzeba też znienawidzić siebie – innego wyjścia nie ma. I podobnie jak kobiety po aborcji starają się uchronić inne od swego losu, tak i mnie zależy aby w innych rodzinach nie stało się to co w mojej….
                              • nati1011 Re: to sobie załóż prywatne forum 16.03.13, 18:21
                                NIe dziękuj. Po prostu nie rób tego. NIe dla mnie. Dla siebie. W najgorszymn scenariuszu, twoje dziecko zginie, ale to ty będziesz musiała z tym żyć. I to może być gorsze od śmierci.

                                Masz jeszcze czas. Jeszcze mozesz zmienić decyzję.
                                • jutrzenka411 Re: to sobie załóż prywatne forum 20.03.13, 20:27
                                  Co ma być, to będzie - nie poszłam na zabieg, zdecydowałam się na urodzenie dziecka.
                                  Nie jestem do końca przekonana do tej decyzji, dalej uważam, że aborcja byłaby lepsza, ale zobaczymy.
                                  Mąż wie, zachwycony nie jest - powiedział, że to moja sprawa, co zrobię, ale żebym decyzji o urodzeniu nie żałowała z czasem. Ogólnie stoi z boku.
                                  I chyba to na tyle.
                                  • nati1011 Re: to sobie załóż prywatne forum 20.03.13, 20:40
                                    Jutrzenka - jestem przekonana, że to dobra decyzja. Choć pewnie nienajłatwiejsza. Gdybyś chciała pogadać, to napisz - także na priva nati1011@gazeta.pl

                                    Oferta pomocy tez jest aktualna. Po prostu daj znać, czego potrzebujesz, czy będziesz potrzebować.
                                  • ew.a23 Re: to sobie załóż prywatne forum 20.03.13, 20:55
                                    Podjęłaś najlepszą decyzję jaką można podjąć, choć może tego teraz nie czujesz. Dziękuję smile
                                    Jeśli będziesz czegokolwiek potrzebowała lub potrzebujesz teraz to moja propozycja pomocy jest i zawsze będzie aktualna smile
                                    ew.a@gazeta.pl

                                    Pozdrawiam
                                    • jutrzenka411 Re: to sobie załóż prywatne forum 20.03.13, 21:45
                                      Nie, nie.
                                      Pomocy żadnej nie chcę. Za propozycję dziękuję, ale nie. Jeszcze swój honor mam.
                                      I nie napisałam o tym, żeby wyłudzać od kogoś pieniądze czy cokolwiek na pomoc.
                                      Po prostu chciałam się podzielić decyzją, i co i jak.
                                      Może dobrze, może źle. Na razie to bardziej źle. I nie chodzi tylko o to, jak ja sama na to patrzę, ale tez o reakcję najbliższych, ktora zbliżona jest do mojej.
                                      Niby neutralni, ale bardziej: zrobiłabyś lepiej usuwając, niż rodząc.
                                      • nati1011 Re: to sobie załóż prywatne forum 20.03.13, 22:13
                                        Jutrzenka - daj sobie - i bliskim - trochę czasu. Ułoży się. Zobaczysz. Jak bedziesz miec doła to pisz - to tez jest pewna norma w trakcie ciaży. Hormony szaleją - dosłownie - i nawet jeżeli jest to dziecko wyczekiwane od lat to przechodzisz od euforii do czarnej rozpaczy. Nie daj się tym hormonom zwieść. Za pare tygodni się uspokoją.

                                        A co do pomocy. Umówmy się tak: jak będziesz czegoś potrzebowac napiszesz mi na priva. I to naprawdę nie ma nic wspólnego z honorem. Powiedzmy, że nasza - ewentualna - pomoc to taka porzyczka. Ale tą porzyczkę oddasz nie nam, tylko kiedyś komuś, kto bedzie w potrzebie. To nie musi być pomoc matrialna, moze po prostu chwila rozmowy, życzliwy uśmiech... Mnie też kiedyś ktoś pomógł - nie raz. Czasem byli to całkiem obcy ludzie. I powiem ci, że na początku było mi tez bardzo trudno tą pomoc przyjąć. Wolałam dawać. Czułam się z tym lepiej. Pewnie było w tym dużo zwykłej pychy. Ale każdy w życiu staje kiedyś na krawędzi i dostrzega, że sam może naprawde niewiele. Dziś staram sie pomagać, by choć w części spłacić ten dług wdzięczności, który mam wobec tych, którzy kiedyś wyciagnęli mnie z głębokiego dołu.
                                        • ela696 Re: to sobie załóż prywatne forum 20.03.13, 22:59
                                          i czasem pisz koniecznie co słychać. Jesteś dla nas ważna.
                                      • ew.a23 Re: to sobie załóż prywatne forum 21.03.13, 09:34
                                        Rzeczywiście, przyznaję jesteś Człowiekiem honoru co udowodniłaś zmieniając swoją decyzję i postanawiając urodzić swoje Dziecko. Ale przyjęcie pomocy w sytuacji trudnej w żaden sposób nie uwłacza Twojemu honorowi i godności.
                                        Na pewno fakt, że spodziewasz się Dziecka jest dla najbliższych zaskoczeniem. Musi minąć trochę czasu aby się z tym faktem oswoili. Nawet kiedy w rodzinie dziecko jest planowane i oczekiwane, wiadomość o ciąży jest dla bliskich zaskoczeniem ,często przyjmowana bez euforii. Tak i kobieta spodziewająca się dziecka i jej rodzina potrzebują czasu.
                                        • mama.rozy myśl o sobie 21.03.13, 11:49
                                          nie o otoczeniu,chocby to byli ludzie "najbliżsi"
                                          możesz poczytac na foru wątki,gdzie kobiety usuwały właśnie dla "najbliższych",a gdy potem cokolwiek się działo,były same.bo dla"najbliższych "problem kończył się wraz z aborcją.dla matki,która usunęła,był to przeważnie początek.
                                          gratuluję,tak poza tymsmile
                                          możesz to potraktowac jako lekcję do odrobienia,skoro z pierwszym było źle.znasz siebie bardziej,znasz swoje reakcje.wiesz,co kuleje,a w czym jesteś świetna.to bardzo dużo,wykorzystaj to.
                                          i otwórz się trochę bardziej na ludzi Ci życzliwychwinkniekoniecznie bierz rzeczy mnaterialne,ale my możemy też zafundowac przyjemne chwilesmilepisz,o czymkolwiek i kiedykolwiek będziesz chciała,internet przyjmie wszystko.
                                          jesteśmy tu dla Ciebie i to akurat możesz wykorzystywac jak bardzo się da.trzymaj się.
                                          • 4urszula444 Re: myśl o sobie 21.03.13, 17:53

                                            Ale wspaniała wiadomość !

                                            Jesteś dobrym i mądrym człowiekiem smile

                                            Wszystko się ułoży smile zobaczysz smile

                                            DALEJ TRZYMAM KCIUKI smile ZA CAŁĄ WASZĄ RODZINKĘ

                                            serdecznie Cię pozdrawiam

                                            i (przyłączam się do propozycji pomocy w razie czegosmile
                                            • jutrzenka411 Re: myśl o sobie 21.03.13, 19:56
                                              Dzięki za słowa otuchy.
                                              Ale boję się, że się nie ułoży. Wiem, że mąż pracy na pewno nie zmieni, tak samo jak wiem, że dalej tak to będzie wyglądało (dom jako hotel, on gość z dwoma wizytami na cały miesiąc). Na razie ,,pięknie'' się zapowiada. Ja zastanawiam się nad zmianą pracy, ale jest ciężko. Nastoletnie dziecię mi zapowiedziało, że tym ,,dzieciarem ty sama się będziesz zajmować''.
                                              Materialnie jakoś to muszę ogarnąć. Ale organizacyjnie (jeszcze zwierzęcy inwentarz)?
                                              Tak, ja wiem, jeszcze masę miesięcy, ale muszę myśleć o takich rzeczach wcześniej.
                                              Nie ciesze się. Po prostu nie ciesze.
                                              Ale Wam dziękuję.
                                              • mama.rozy Re: myśl o sobie 21.03.13, 20:12
                                                uczucia zostaw na boku,przyjda w swoim czasie
                                                mąż trudno,będzie jak będzie
                                                może skup się na tej pracy?teraz chciałabyś zmienic?
                                                • jutrzenka411 Re: myśl o sobie 21.03.13, 21:27
                                                  Chciałabym zmienić teraz. W kilku miejscach zostawiłam swoje cv, ale wszędzie słyszę, że jest ciężko, takie czasy. I tak nie pracuje w swoim wyuczonym zawodzie, ale już się z tym pogodziłam. Chyba zresztą już wyszłam trochę z wprawy, a i to jest dość ciężka praca. Obecna firma jak się waliła, tak się wali, umowę mam do końca maja, a i tak w każdej chwili pracę mogę stracić. A już teraz jest w niej źle, zarobki coraz gorsze. Dwoje się i troje, żeby jakoś funkcjonować, ale już mi brak i sił, i motywacji. Byłoby mi łatwiej, gdyby maż nie miał takiej pracy, jaką ma, ale wiem, że to nierealne.
                                                  • nati1011 Re: myśl o sobie 21.03.13, 21:33
                                                    A może poczekaj jeszcze kilka tygodni i weź zwolnienie? W twoim wieku każda ciąża wymaga juz wiekszej dbałości. Odpoczniesz trochę, nabierzesz sił? Umowę muszą ci przedłużyć do porodu, a potem dostaniesz roczny urlop macierzyński. To sporo czasu. Jak maluch podrośnie (powiedzmy z 5-6 miesięcy) moze zaczniesz szukac zegoś nowego? A moze faktycznie działalność?
                                                  • jutrzenka411 Re: myśl o sobie 21.03.13, 21:38
                                                    Nie wiem, czy muszą, czy nie. Ale nie sądzę, że przedłużą. Jakiś czas temu pracowała dziewczyna, która też zaciążyła, i od razu ją zwolnili, także.. albo albo. I już wtedy sytuacja się waliła. I teraz bez zmian, a atmosfera w pracy coraz gorsza. I ciągła niepewność.
                                                    Zwolnienia nie chce, bo w domu zwariuję do reszty. Niby zmęczona jestem, ale w czterech ścianach 24h nie wysiedzę.
                                                  • mama.rozy Re: myśl o sobie 21.03.13, 22:20
                                                    zwolnic mogą bodajże w dwóch przypadkach,kiedy upadnie firma lub kiedy zlikwidują stanowisko pracy;u mnie zlikwidowali stanowisko i zwolnili przed urodzeniem czwartegowinkwięc nic pewnego,ale-wtedy wypłąca Ci świadczenie ZUS do porodu,a potem ten roczny macierzyński.więc w najgorszym wypadku tracisz tylko pracę,nie kasę.a na tym rocznym(tatuś chyba będzie zmuszony do tacierzyńskiegowink) spokojnie poszukasz nowej.albo wpadnie Ci do głowy świetny pomysł.daj sobie szansę.
                                                  • jutrzenka411 Re: myśl o sobie 21.03.13, 22:44
                                                    Jeszcze się dużo rzeczy może zdarzyć, wiem o tym. Tylko po raz pierwszy w życiu jestem w naprawdę podbramkowej sytuacji - dotychczas nie mieliśmy problemów finansowych, i inaczej na to patrzyłam. Nie musiałam myśleć, co i jak. Teraz nie jestem w najszczęśliwszej sytuacji. Nie dość, że praca się wali, to jeszcze niechciana ciąża. Gorzej być nie może teraz. No, może - jak pracę stracę.
                                                    Właśnie dopiero teraz sobie uświadomiłam, paradoksalnie, ale nie myślałam o tym zupełnie wcześniej, że jak dziecko będzie miało 10 lat, to ja będę miała 51, a w zasadzie 52 uncertain
                                                  • jutrzenka411 Re: myśl o sobie 21.03.13, 22:55
                                                    I szczerze, mamo róży, miałaś rację pisząc, że najbardziej biedny to jest ten nastolatek. Bo on faktycznie nigdy nie zaznał mojej miłości. To nawet nie jest prawdziwa miłość. Nasze relacje są pochrzanione, bo on o tym dobrze wie i dobrze to czuje. Tak, ja tez mu współczuję. Ale nie potrafię inaczej.
                                                    I właśnie uświadomiłam sobie, że odwołanie zabiegu to była zła decyzja.
                                                  • mama.rozy Re: myśl o sobie 22.03.13, 08:17
                                                    za dużo myślisz,wiesz
                                                    i wiesz,że to normalne na samym początku?
                                                    odłóż to wszystko na bok,na zasadzie Scarlett-pomyślę o tym jutro.
                                                    możesz wyjechac na kilka dni,gdziekolwiek.nawet z nastolatkiem?lepiej byłoby bez,żebyś spokojnie ułozył kilka spraw.święta?jak nie,możemy pomóc coś zorganizowac.
                                                    i coś jeszcze Ci napiszę-chyba żadna z nas na tym forum nie jest w dobrej sytuacji finansowej.życie jest brutalne i mimo tego,że pieniądze są najmniej w życiu ważne,bez nich człowiek nie ma jak życ.dlatego często proponujemy pomoc,nawet materialną,bo same kiedyś dostałyśmy od kogoś.
                                                    i coś mnie wszędzie w Twoich postach uderza-dlaczego tak siebie nie lubisz?tak sobą pomiatasz?jesteś dorosłą,pełnowartościową kobietą.nie jesteś święta,jak my tu wszystkie.my też popełniemy błędy,częściej niż by się to mogło wydawac.ale inaczej nie ma drogi do przodu,po różach się nie da przejścwinkpcha nas tylko brzydka pogoda,bo cały czas mamy nadzieję,że gdzieś będzie ładniej,słoneczniej.a zaczyna się od pierwszego kroku.
                                                    dziecko w Tobie ma już dom,jesteś nim Ty.przerażą?mnie za każdym razem przerażało,pomimo całego szczęścia.ważne tylko,żeby strach nie zdominował Ciebie,nie zapanował nad Tobą.
                                                    może chciałąbyś kontakt do psychologa,żebyu sobie swobodnie pogadac?
                                                  • jutrzenka411 Re: myśl o sobie 22.03.13, 11:29
                                                    Przecież to Ty napisałaś:
                                                    a dzisiaj do mnie dotarło,że chyba najbardziej to współczuję temu nastolatkowi.życie takiego człowieka jest trudne,raczej każdy z nas mógł to poczuc.ale życia z matką zimną jak lód.która do dzisiaj żałuję,że się istnieje,nie każdy miał "szczęście"zaznac.jak taki młody człowiek może nauczyc się kochac,czy jakkolwiek istniec w społeczeństwie?dziwisz się,że masz z nim złe relacje?on po prostu odwzajemnia Twoje uczucia.zimno za zimno.lód za lód.ono przeniesie to na swoją rodzinę i tak dalej.taka odwrócona piramida.naprawdę,żal mi tego dziecka.

                                                    Skoro tak napisałaś, to chyba tak uważasz, prawda (i cóż, ja się z tym jak najbardziej zgadzam)?
                                                    Na wyjazd nie mogę sobie pozwolić. Nie mogę sobie pozwolić na jakiekolwiek zwolnienie. Świąt nie obchodzimy.
                                                    Psychologa nie potrzebuję. Nie wierzę w ich ,,cudowną pomoc''. Nie, i koniec. Kiedyś byłam, i się skutecznie sparzyłam.
                                                    Co do pieniędzy - to są, jakby nie patrzeć, najważniejsze. Bo bez nich nie ma nic.
                                                  • mama.rozy Re: myśl o sobie 22.03.13, 14:58
                                                    wiem,co napisałamwinki myślę dalej-co z tym zrobic-tzn.z Waszą sytuacją.bo krok do przodu to zauważenie problemu,a Ty go widzisz.to co z tym dalej?takie pławienie się w żalach niczego nie zmienia,a wręcz pogłębia przepaśc.chcesz to zmienic?dziecku jest trudniej wyjśc do Ciebie,tym bardziej że szczerze uważa,że go nienawidzisz i jesdt Twoim największym błędem.
                                                    wyjazd to cokolwiek,tylko poza domem
                                                    w świeta dzieciaki mają wolne,dla Ciebie też jest przynajmniej jeden dodatkowy dzień
                                                    psycholog nie jest cudotwórcą,działą na tym,na czym mu pozwala dziełac drugi człowiek.na siłę nie stworzy niczego,sam też niczego nie naprawi.
                                                    teraz napiszę coś,z czym możesz się nie zgodzic,ale dla wielu matek,które tu szukały pomocy,okazały się trafione-co się stało w Twoim życiu kiedyś,w kontaktach z rodzicami,że tak się zamknęłaś?skurupa nie wyrasta w dobrej rodzinie,nie taka.coś tam było,co strasznuie Ci ciąży i wisi jak miecz nas całym twoim życiem.goni Cię jakiś potwór i możesz zrobic dwie rzeczy-uciekac dalej,aż do skoku w przepaśc,albo się odwrócic i go dobic.nie musisz o tym pisac,jak nie chcesz.ale ta ciąża,ten mały czałowiek,który już wprowadził w Twoje życie zamęt,może jest pretekstem,zeby coś zrobic...
                                                  • jutrzenka411 Re: myśl o sobie 22.03.13, 17:24
                                                    W moim domu rodzinnym raczej wszystko było w porządku, dobry kontakt z rodzicami mam do teraz. Kiedyś miałam w jednej sprawie delikatny żal do ojca, ale już sobie to wyjaśniliśmy. Nie ma co przeszłości rozpamiętywać. Moja mama to znowu moje kompletnie przeciwieństwo - człowiek anioł, dosłownie.
                                                    Paradoksalnie, za dobrze nie układa mi się z meżem. Jak przyjeżdża to co prawda rozmawiamy, jesteśmy razem, ale to nie jest to.
                                                    A ta ciąża to właśnie największy błąd, na jaki sobie pozwoliliśmy. I wiem, czuję, że miejsce tego dziecka nie jest przy mnie.
                                                  • mama.rozy Re: myśl o sobie 22.03.13, 18:44
                                                    chyba tylko nieliczni potrafią życ na odległośc,ja np.nie.był czas w moim małżeństwie,kiedy maż wracał do domu tylko na weekendy.szybko to się skończyło,bo byliśmy blisko rozpadu.
                                                    może porozmawiaj z mamą o swoich wątpliiwościach?macie dobry kontakt,może by Cie trochę uspokoiła?a jak ona w kontakcie z wnukiem?
                                                    co do dzuiecka-masz całą ciążę na postanowienie,co dalej.zostaw to na końcówkę,kiedy trzeba będzie się zdecydowac.teraz nic nie musisz.
                                                  • jutrzenka411 Re: myśl o sobie 22.03.13, 19:00
                                                    Kilka lat temu mieliśmy poważny kryzys, jak mąż znalazł sobie kogoś na boku. Dowiedziałam się o tym przez przypadek. Nic miłego, i nikomu tego nie życzę. Było ciężko, ale doszliśmy do porozumienia, on zerwał z tamtą kontakty, powoli jakoś się normowało. Ale już w życiu nie będę mu w pełni ufała. I taka a nie inna praca też nie ułatwia niczego.
                                                    Dla odmiany moja mama ma rewelacyjne kontakty z wnukiem, bardzo często był u niej, a i mamie odpowiadała opieka nad nim. Dobrze wiedziała, co i jak.
                                                    Ja wiem, niedawno pisałam, że zdecydowałam się urodzić, ale jeszcze raz to przemyślałam, w sumie tylko o tym myślę, i wiem, że moja pierwsza decyzja (o zabiegu) była najlepsza. Paradoksalnie, ale tak jest.
                                                    Po porodzie to wiem jedno - dziecko zatrzymam przy sobie, w życiu nie oddam.
                                                    Łatwiej mi się pozbyć 8 tygodniowej ciaży.
                                                  • mama.rozy Re: myśl o sobie 22.03.13, 20:30
                                                    nie ciąży,dzecka
                                                    tak bardzo się boisz,że wolisz zabic,ale nic w życiu nie naprawic
                                                    to chowanie głowy w piasek,bo aborcja nie rozwiązuje życiowych problemów,tylko je pogłębia.trudno Ci w to w tej chwili uierzyc,wiem.cynicznie to zabrzmi,ale nie Ty jedna tak myślisz.te dziewczyny,które pisały dokładnie to samo,co Ty teraz,gryzą teraz w nocy poduszkę,żeby nie wyc na cały głos.wydaje Ci się ,ze myślisz na zimno,że kalkulujesz i wychodzi ładne podsumowanie.tylko że tak nie jest.bo śmierc nie jest rozwiązaniem,tym bardziej,że śmierc osoby,która nie może się obronic.czym się różni od urodzonego,które byś zatrzymała?zabic możesz i po urodzeniu.wydaje Ci się,ze aborcja to szybkie rozwiązanie problemu.smutne.bo ujawnia tylko tchórzostwo.co zrobisz,jak potem życie będzie tylko gorsze?relacje z nastolatkiem się nie poprawią,mogą pogorszyc.praca może już byc nieważna.a czasu nie cofniesz
                                                    i napisałaś jeszcze coś,co też zawsze piszą dziewczyny-w życiu nie oddasz.w życiu...
                                                  • jutrzenka411 Re: myśl o sobie 22.03.13, 20:51
                                                    Powiem tak: mam wyznaczony kolejny termin aborcji.
                                                    I jest mi coraz gorzej. I sama mam ochotę ryczeć. Bo jestem rozdarta. Z jednej strony rodzinka, która teraz jak najbardziej jest za aborcją, lub stwierdza, że to mój problem, moja sprawa, a z drugiej strony moje uczucia - coś już tam zaczynam czuć do tego dziecka, przyzwyczajać się do tej ciąży. Dla mnie to nie jest łatwe.
                                                    Może jestem tchórzem - być może.
                                                    I już nie wiem, nie wiem co mam robić.
                                                  • mama.rozy Re: myśl o sobie 22.03.13, 21:26
                                                    są dwie drogi,z których jedna nie będzie odwracalna.aborcja to śmierc,coś,czego nie cofniesz,nie poprawisz,nie będziesz mogła przemyślec i zmienic zdania.to jest ten duży problem.ze wszystkim innym mozna sobie poradzic-zawsze można zrobic coś jeszcze. w przypadku aborcji się nie da.
                                                    zawsze,kiedy mamy do czynienia z sytuacją niepewną,lepiej wybrac wariant ostrożniejszy.bo stawianie sprawy na ostrzu noża powoduje tylko rany.
                                                    rodzina-wiesz,tu były dziewczyny,którye rodzina wyrzucała z domu,jak nie usuną.usuwały,a potem nie mogły do takich domów wrócic.mąż stawał się najgorszym potworem-bo wiedział i w najlepszym wypadku nie powiedział-rób co chcesz.pamiętaj,że dla nich wszystkich problem skończy się wraz z zabiegiem.nawet,jak będziesz miała zjazd hormonalny,czy zwykły żal,dla nich to będzie tabu,przykry problem lub po prostu Cię wyśmieją,że przesadzasz.bo kobiety,które po aborcj mają problem,nie istnieją,są próżnią.nikt nie lubi wyrzutów sumienia,a co dopiero przyznania,że można było inaczej.
                                                    ten maluch ma już wszystko,co mu potrzebne do życia.brakuje mu tylko czasu.
                                                  • jutrzenka411 Re: myśl o sobie 22.03.13, 21:49
                                                    Dziękuję Ci za tą wypowiedź.
                                                  • lidka1988 Re: myśl o sobie 22.03.13, 22:41
                                                    Czytam Twoje posty i tak sobie myślę, że teraz jesteś bardzo nieszczęśliwą osobą. Nienawidzisz wszystkich, nawet siebie. Musi być tego jakaś przyczyna. Może to te relacje z mężem, a może jeszcze co innego... I wiesz co myślę sobie, że to dziecko które nosisz pod sercem pokaże Ci nareszcie szczęście. Sama piszesz, że już zaczynasz coś do niego czuć. Może ono jest po to żeby nauczyć Cię kochać też starszego syna. Poznasz miłość macierzyńską, nareszcie będzie osoba na świecie, którą pokochasz tek bezinteresownie i która tą miłość odwzajemni.

                                                    Z mojego doświadczenia powiem Ci, że po aborcji nic nie zaczęło układać, a kariera o której marzyłam nie nadchodzi...

                                                    Przemyśl sobie wszystko na spokojnie i pamiętaj, że tu nikt nie chce dla Ciebie źle.

                                                    Trzymaj się.
                                                  • jutrzenka411 Re: myśl o sobie 23.03.13, 11:48
                                                    Może tak, może nie. Przede wszystkim nie lubię domorosłych psychologów.
                                                  • lidka1988 Re: myśl o sobie 23.03.13, 18:21
                                                    Po prostu piszę co myślę i tu nie chodzi o żadną psychologię. I nie rozumiem dlaczego wszystkich atakujesz. Każda osoba na forum stara Ci się jakoś pomóc, może coś wytłumaczyć, pokazać inny punkt widzenia, a Ty non stop atak. Sama tu napisałaś, nikt Cię nie zmuszał,więc przestań udawać zimną i obojętną i może zacznij chociaż słuchać innych. Słuchać oczywiście nie znaczy stosować się, tylko chociaż przemyśleć.
                                                  • jutrzenka411 Re: myśl o sobie 23.03.13, 20:07
                                                    Przepraszam Cię, Lidko.
                                                    Fakt, ostatnio wszystko i wszyscy wyprowadzają mnie z równowagi, ale nie chciałam cie urazić.
                                                  • lidka1988 Re: myśl o sobie 24.03.13, 21:57
                                                    Nic się nie stało. Chyba trochę rozumiem Twoją złość.
        • nati1011 Re: Trzymajcie kciuki 15.03.13, 12:52
          włąsnie staramy się co pomóc.

          Żebyś wróciła do przytomności. Póki nie bedzie za późno.

          Możemy pomóc ci znalęźć pomoc, możemy ci pomóc materialnie, możemy zorganizować wyprawkę.... To jest pomoc.

          W zabójstwach nie pomagamy. W samozniszczeniu też nie.
          • jutrzenka411 Re: Trzymajcie kciuki 15.03.13, 12:56
            Pomocy materialnej nie chce. Nie jestem żebrakiem, o jałmużnę nie proszę. Zorganizowanie wyprawki (która też jest, nota bene, pomoca materialną) też mi niczego nie ułatwi.
            • ew.a23 Re: Trzymajcie kciuki 15.03.13, 13:17
              Jeśli nie pomoc materialna to co odwiodłoby Cię od tej decyzji? To co by Ci ułatwiło decyzje, aby urodzić to Dziecko?
              • czarnymag-40 Re: Trzymajcie kciuki 15.03.13, 15:12
                myślę,że nie mamy o czym rozmawiać. Kobieta zachowuje się jak niedojrzała nastolatka, która wpadła i nie wie co zrobić, jak sobie poradzić. To jest przecież dorosła kobieta,sama podejmuje decyzję nikt nie jest ważny tylko ona. Nawet ten biedny mąż, który jest ojcem - on też nie ma prawa do własnego zdania tak przynajmniej wynika z postów.Nie wiem po co tu pisze bo skoro chce się wygadać to może powinna pójść do przyjaciółki.
                • jutrzenka411 Re: Trzymajcie kciuki 15.03.13, 16:46
                  Dalej nie rozumiesz.. I nie zrozumiesz, oczywiście.
                  Sama dziecko usunęłaś, to może nie pouczaj innych.
                  • czarnymag-40 Re: Trzymajcie kciuki 16.03.13, 00:36
                    owszem zrobiłam to i bardzo tego żałuje ale jak powiedziałam wcześniej czau nie da się cofnąć, Jak czytam Twoje wypowiedzi to widzę przed sobą " gówniarę" której mówisz nie rób tego a ona na złość sobie - (nie mnie) mówi właśnie że tak. Ogarnij się kobieto nie jesteś już podlotkiem dzieci nie biorą się z Księżyca. Po za tym zrobisz jak zechcesz jet to twoja sprawa i twoje sumienie my tutaj mówimy Tobie o konsekwencjach popełnionego przez nas błędu i naszych refleksjach. Jeżeli się z tym nie zgadzasz to tak jak powiedziałam wcześniej idź wygadaj się gdzie indziej i nie roztrząsaj swojego problemu na tym forum ono nie jest dla takich kobiet jak ty.Jeszcze jedno nie naskakuj na nas skoro prosisz nas o wyrażenie opinii.
    • kosteczka8 Re: Trzymajcie kciuki 15.03.13, 15:13
      Ja nie bede cie namawiac do niczego bo wiem ze to nie ma sensu ale jak czyta sie twoje posty to nie ma choc troche skruchy jakby zabijalo sie mrowke a to przeciez dziecko mi jest tylko przykro ze dziecko bo jest juz to dziecko traktuje jak nie potrzchebny przedmiot i trzeba sie go pozbyc ani troche skruchy przykre ale to twoje zycie zobaczysz jak nie teraz to za pare lat odezwie sie syndrom poaborcyjny bedziesz cierpiala tak jak Ja sad
      • jutrzenka411 Re: Trzymajcie kciuki 15.03.13, 16:44
        Nie traktuje tego dziecka jak przedmiotu. Trochę się hamuj. I pomyśl, zanim cos napiszesz. I przestrzegaj interpunkcji, bo okropnie się ciebie czyta.
        • 4urszula444 Re: Trzymajcie kciuki 15.03.13, 17:44
          Jutrzenko,
          Większość z nas obecnych tutaj popełniła "aborcję" , i dopiero po zrozumiała ogrom winy - większość doświadcza teraz wielkiego ciężaru, bólu, tęsknoty i przede wszystkim nieodwracalności tego co się stało - wszystko bym oddała, żeby być na Twoim miejscu, ale mieć tę wiedzę którą mam teraz, niestety już po.....dlatego czasem taki ostry ton niektórych wypowiedzi, żeby Cię zmusić do refleksji... przestraszyć a właściwie to pokazać Ci co się dzieje z większością kobiet po aborcji....ten instynkt macierzyński odezwie się tak i tak bardzo mocno po....zrozumiesz że kochałaś mocno swoje dziecko uwierz nam....ciężko jest się z tego podnieść...pomyśl możesz być znowu mamą smile, odetchnąć od pracy zawodowej rozpieszczać się ...zwolnić tę codzienną gonitwę, skoro dałaś radę zajść w ciążę to dasz radę urodzić i wychować ....
          to są sprawy ostateczne: życia i śmierci....decydujesz o tym teraz
          TRZYMAM KCIUKI ŻEBYŚ SIĘ ROZMYŚLIŁA I DAŁA SOBIE I MALUSZKOWI SZANSĘ smile

          jeśli chcesz napisz do mnie na prywatną pocztę 4urszula444@gazeta.pl
          mogę Ci dać nr telefonu gdybyś chciała porozmawiać,

          nie zamykaj si w samotności i bólu wtedy rozpacz posuwa nieprawdziwy obraz sytuacji ,
          pozdrawiam
          Ula


          jeśli chcesz
    • agaf1988 Re: Trzymajcie kciuki 17.03.13, 18:52
      nie rob tego, ja wsumie jestem troche mlodsza od Ciebie mam 25 lat i gdybym tego nie zrobila 3 letnie dziecko... poczatkowo nie bolalo mnie to a teraz wraca codziennie jak bumerang... wszystko widze dzieci i plakac mi sie chce... mam nadzieje ze mi to kiedys wybaczy chociaz jak mozna wybaczyc morderstwo, tak aborcja=morderstwo..., ja tez to zrobilam ze wzgledow finansowych bylam mloda glupia wyjechalam z domu rodzinnego do stolicy zamieszkalam z chlopakiem wiec co moglam zrobic, ale zaluje, zaluje jak niczego innego
    • mamawojtuska79 Re: Trzymajcie kciuki 24.03.13, 15:36
      Na forum weszłam przypadkiem i przeczytawszy ten wątek jestem przerażona, zdegustowana i normalnie chce mi się wymiotować. Jakim człowiekiem trzeba być żeby zdecydować się na ten krok i to w imię czego, jutrzenko czy ty wiesz co to są prawdziwe problemy finansowe? Nigdy nie zrozumiem tego że lepiej jest zabić dziecko niż urodzić i oddać do adopcji, sugerujesz się tym iż wtedy pokochałabyś to dziecko i nie mogłabyś je oddać, a ja myślę iż zwyczajnie boisz się co powie rodzina, sąsiedzi, otoczenie, prawda? lepiej po kryjomu ukatrupić w gabinecie i mieć święty spokój, przynajmniej nikt nie będzie wytykał cię palcami. Wiesz jesteś bezduszną osobą i nie wiesz nic o miłości i jeszcze mniej o życiu.
      Gdy zaszłam w drugą ciążę (nieplanowaną) mój synek leżał jeszcze w szpitalu, według lekarzy miał być roślinką, wiedzieliśmy że musi być intensywnie rehabilitowany, o kosztach już nawet nie wspomnę. To był dla mnie cholernie ciężki okres, małe dziecko w domu, tlenozależne, ciągła rehabilitacja i ten okropny strach że kolejna ciąża skończy się przedwcześnie, ale nigdy nie przyszło mi do głowy żeby z tego powodu zabić dziecko (bo tym jest właśnie aborcja). Dziś mam dwójkę fajnych dzieciaków, wprawdzie starszy jest dzieckiem niepełnosprawnym, ale cieszę się z tego co mam, młodszy jest najlepszym rehabilitantem starszego. jeżeli chodzi o finanse to nie jest lekko, jestem na urlopie wychowawczym, bez prawa do zasiłku, nie wiem kiedy będę mogła wrócić do pracy, ale zawsze nawet w sytuacjach mocno podbramkowych potrafiliśmy jakoś wybrnąć.

      Jutrzenko zastanów się jeszcze i daj tej dziecinie szansę.
      • jutrzenka411 Re: Trzymajcie kciuki 25.03.13, 20:03
        Moja droga, jakbyś przeczytała moje wypowiedzi wyżej, to zauważyłabyś, że zdecydowałam się na urodzenie dzieciaka, chociaż nadal nie jestem do tego przekonana.
        A wracając do Twojego początkowego pytania: tak, wiem, co to są PRAWDZIWE problemy finansowe.
        • mamawojtuska79 Re: Trzymajcie kciuki 25.03.13, 20:10
          Cieszę się że zdecydowałaś się urodzić, zobaczysz że to dobra decyzja. Mogłam trochę się pogubić w tych postach, ogółem system drzewek na forum jest dobijający smile a jeżeli chodzi o prawdziwe problemy finansowe to dla jednego oznaczają one brak możliwości zakupu nowego TV a dla drugiego gdy brakuje na żywność. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki za dzidziusia.
          • jutrzenka411 Re: Trzymajcie kciuki 25.03.13, 20:16
            Jeżeli musze wybierać: zapłacić rachunki czy kupić jedzenie/ubrania - to dla mnie to są już naprawdę znaczne problemy finansowe (i w takiej sytuacji jestem).
            Dziękować mogę tylko za to, że żadne z nas nie choruje poważnie, i nie bierzemy leków.
            Dlatego właśnie jestem bardzo źle nastawiona do urodzenia drugiego dziecka, chociaz mam świadomość, że sama zawaliłam.
            Ale już trudno - co będzie, to będzie.
            • nati1011 Re: Trzymajcie kciuki 25.03.13, 21:38
              Jutrzenka - pamiętamy o Tobie. I ty też pamiętaj, że masz tu takie koło ratunkowe - na wszelki wypadek.
              • jutrzenka411 Re: Trzymajcie kciuki 04.04.13, 12:55
                Jednak wygrał rozsądek - usunęłam ciąże, tak jak planowałam na początku.
                Pozdrawiam.
                • mama.rozy Re: Trzymajcie kciuki 04.04.13, 15:25
                  +
                  nie,nie rozsądek
                  strach i egoizm
                  • mama.rozy Re: Trzymajcie kciuki 04.04.13, 15:29
                    i mniej chociaż na tyle odwagi,żeby przyznac,że nie usunęłaś,tylko zabiłaś
                    chowanie głowy i tłumaczenie się rozsądkiem niewiele zmienia
                    • lidka1988 Re: Trzymajcie kciuki 04.04.13, 17:47
                      [*]

    • ewa21n Re: Trzymajcie kciuki 05.04.13, 10:45
      Tak mi przykro - już myślałam że dziecko będzie uratowane.
      Wolałaś zabić niż oddać jakiejś rodzinie pragnących dzieciaczka którzy pokochaliby je z całego serca. Czy to naprawdę było najlepsze wyjście?
      • mamawojtuska79 Re: Trzymajcie kciuki 06.04.13, 23:53
        U Jutrzenki nie wygrał rozsądek tylko wygodnictwo, wolała zabić niż urodzić i oddać dziecko do adopcji bo otoczenie zadawałoby pytania, wygrał wstyd i wygoda. Znam małżeństwa co oddałyby wszystko za to, aby mieć dziecko, a inni jak widać wolą zabić.
        • jutrzenka411 Re: Trzymajcie kciuki 07.04.13, 11:24
          Wolę ew. żałować aborcji, niż nie mieć na jedzenie/ciuchy/zabawki dla dziecka.
          • lidek0 Re: Trzymajcie kciuki 20.04.13, 15:05
            To dając zabawkę starszej powiedz : "masz kochanie, zabiłam Twoje rodzeństwo to mam dla Ciebie" skoro tak odważna jesteś. A w zasadzie to tchórzem jesteś, w ogóle nie powinnaś zakładać rodziny, krzywdzisz tylko wszystkich dookoła.
        • jutrzenka411 Re: Trzymajcie kciuki 07.04.13, 11:26
          Już chyba wspominałam, mamo wojtuśka, że do adopcji NIE oddałabym.
    • bma567 Re: Trzymajcie kciuki 07.04.13, 19:20
      Witaj jutrzenko,

      Proszę Cię nie zabijaj swojego maleństwa, ja też byłam sama rozgoryczona bez oparcia, bałam się i zrobiłam ,a raczej podjęłam ten najgłupszy krok z możliwych, jeśli tak to mogę nazwać.
      Jutrzenko proszę Cię nie poddaj się, jeśli chcesz mogę z Tobą porozmawiać, jakoś odwieść Cię od tej decyzji. Wiem,że czasami jest ciężko, ale aborcja nigdy nie jest wyjściem, nawet w najgorszym momenie. Wiesz co ja bym dała, żeby cofnąć czas i zobaczyć moją córeczkę, cóż niestety nie mogę, nieprzemyślana decyzja zmieniła moję życie, zawsze w sercu i w myślach będe pamiętać. Proszę Cię ocal swoję dziecko. Wiesz ile radości daje uśmiech takiego maleństwa, a mnie pozostała tylko tęsknota.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka