Dodaj do ulubionych

jak długo chodziłyscie z martwym płodem?

16.03.06, 09:35
Przepraszam, wiem że moze to pytanie zostało przeze mnie niezręcznie ujete
ale ile mozna chodzic z martwym dzieckiem w brzuchu nie wiedząc o tym, ze
zmarło? Do momentu az cos sie nie zacznie dziać, krwawienia itp?
Obserwuj wątek
    • ekaczmarczyk Re: jak długo chodziłyscie z martwym płodem? 16.03.06, 09:37
      Witaj.

      Ja chodziłam z martwym już nie płodem bo to był 32 tydzień przez około 2
      tygodnie. Ewa
      • mamaweroniki2 Re: jak długo chodziłyscie z martwym płodem? 16.03.06, 10:05
        ja też około 2 tyg. Rozwój stanął na etapie 5 tc a ja byłam w 7-8tc.
      • kaja5 Re: jak długo chodziłyscie z martwym płodem? 16.03.06, 13:17
        ekaczmarczyk napisała:

        > Witaj.
        >
        > Ja chodziłam z martwym już nie płodem bo to był 32 tydzień przez około 2
        > tygodnie. Ewa
        _________--
        Ale nie czułaś, że ci sie dzidzia nie rusza?
        • ekaczmarczyk Re: Do Kaji 5 16.03.06, 14:01
          Wiesz, ja pomyliłam ruchy ze skurczami które nazywaja sie skurczami Braxtona
          Hicksa , brzuch stawiał mi sie zkażdej strony a mnie sie wydawało że w tak
          wysokiej ciąży to dziecko juz nie ma duzo miejsca dlatego nie kopie a sie
          wierci.
          No i z takim przekonaniem żyłam 2 tygodnie aż w końcu musiałam iść do szpitala
          bo źle sie poczułam no i tam sie dowiedziałam prawdy sad
          • kaja5 Re: Do Kaji 5 16.03.06, 20:09
            aha..rozumiem i przykro mi sad(
    • mirlen Re: jak długo chodziłyscie z martwym płodem? 16.03.06, 10:11
      Ja też chodziłam ok. 2 tygodni zanim USG pokazało tą bolesną prawdę. A później
      pod kontrolą lekarza jeszcze przez tydzień czekałam w domu na poronienie
      samoistne. Lekarze stwierdzili, że tak będzie lepiej dla mojej "przyszłości
      ginekologicznej". Po tygodniu poroniłam i miałam tylko łyżeczkowanie resztek.
      • asia.m23 Re: jak długo chodziłyscie z martwym płodem? 29.03.06, 22:17
        witajcie ja chodziałam z martwym płodem całe 8 tygodni lezałam w szpitalu
        poniewaz groził mi krwotok wewnetrzny i zakazenie naszczescie obyło sie bez
        tego ale dostałąm tabletke na wywołanie poronienia miała zaczoc dziaąlac po 2-6
        dni a u mnie zadziałą i juz po 2 godzinach byłam na zabiegu (potem w czasie
        zabiegu reanimacja 2,5 godziny -staneła akcja serca (stres) a nastepne 1,5
        dobudzanie to był jeden wielki horror !! pozdrawiam asia
    • wimabe Re: jak długo chodziłyscie z martwym płodem? 16.03.06, 11:10
      Całe cztery tygodnie, podczas których nic nie wskazywało na to, że Dzidziuś
      już nie żyje. Całe cztery tygodnie, podczas których mówiłam do mojego martwego
      dziecka, głaskałam je przez brzuch i oglądałam rzeczy do wyprawki będąc święcie
      przekonaną, że wszystko jest w najlepszym porządku. Potem pojawiła się kropla
      krwi, więc pojechałam na usg - tak na wszelki wypadek - i skończyło się moje
      szczęście...
      • ekaczmarczyk Re: Do Wimabe. 16.03.06, 11:58
        A w którym Ty byłaś tygodniu? ewa
        • marta266 Re: martwy dzidzius 16.03.06, 12:11
          ja z moim martwym dzidziusiem chodzilam niedlugo - 2,3 dni (12 tc)- poszlismy
          na usg i uslyszelismy bolesna wiadomosc- na drugi dzien zabieg i ogromny bol

          Marta - mama Aniołka 09.2005 r. (*)
          • sizi1 Re: martwy dzidzius 16.03.06, 12:30
            Według USG rozwój maleństwa zatrzymał sie w 9tyg a ja dowiedzialam się na
            początku 13tygodnia. To byla kontrolna wizyta, nic - absoultnie nic na to nie
            wskazywało. Potem jeszcze czekałam kilka dni na "samoistne poronienie" ale też
            nie nadeszło......
            • kachho Re: martwy dzidzius 16.03.06, 12:38
              Miałam zabieg w 13 tc a płód podobno zatrzymał sie na etapie 8tc. W między
              czasie najpierw mój synek a potem ja przeszlismy ospę więc byłam uziemiona w
              domu i wizyta kontrolna się mocno przesunęła. Nie miałam jednak żadnych oznak
              że ciąża jest martwa, przez 5 tygodni sad Dopiero usg... i na drugi dzień
              zabieg.
            • mirlen Re: martwy dzidzius 16.03.06, 13:01
              Ja dowiedziałam się po koniec 11 tygodnia, a rozwój zatrzymał sie na 8-9
              tygodniu. Tylko ja miałam objawy - plamiłam, pobolewało mnie w krzyżu
              tak "miesiączkowo" i zaczęłam jeść słodycze, na które wcześniej nie mogłam
              patrzeć. No i przestały mnie boleć piersi...
              U mnie samoistne poronienie nadeszło dokładnie tydzień później.
              • nusik1 Re: martwy dzidzius 16.03.06, 15:48
                Ok 2 tygodni (poroniłam w 10tc), ciąża była młodsza o 2 tygodnie. Zanim się
                dowiedziałam zobaczyłam milimetrowę kropelkę krwi. Czekałam na poronienie
                niecały tydzień.
                • dorota207 Re: martwy dzidzius 16.03.06, 16:48
                  Ja chodziłam z moją już nieżyjącą dzidzią aż 6 tygodni. Byłam w 11 tc jak
                  zaczęłam minimalnie krwawić i pojechałam do mojego lekarza .Ten powiedział
                  mi,że rozwój dziecka zatrzymał się na etapie 5 tygodnia.
        • wimabe Re: Do Ekaczmarczyk 16.03.06, 17:03
          Kiedy pojawiło się bardzo skąpe plamienie byłam w 12 tc a dzidzia przestała się
          rozwijać na poziomie 8 tc. Czułam się świetnie, więc nic nie wzbudziło moich
          podejrzeń wcześniej.Dolegliwości ciążowe powolutku ustępowały, ale myślałam, że
          tak ma być, bo kończy się pierwszy trymestr
          • wiolasb Re: śmierć Maleństwa 16.03.06, 22:22
            Moją ciążę od początku lekarz uważał za "prawidłową". Pamiętam, kiedy w 10tc
            powidział mi, że: "Dzidziuś pieknie rośnie, ma około 3 centymetrów...". Chciał
            usłyszeć Jego serduszko, kale wcześniej uprzedził mnie, że jeśli nie usłyszymy
            serduszka, to nie ma się co martwić, bo płód może być tak odwrócony...". Nie
            usłyszałam nieczego... Ale nie martwiłam się! W końcu lekarz wie, co mówi.
            Potem dla pewności szukałam informacji o ewentualnych "kłopotach" z usłyszeniem
            serduszka, potwierdziły się słowa lekarza... I znowu się uspokoiłam. Cieszyłam
            się, głaskałam brzuszek, spiewałam Maleństwu, szeptałam... Aż któregoś dnia
            wstałam z łóżka i zobaczyłam krew... Przerażenie w oczach męża, panika, strach
            i modlitwy... Od razu szpital - po badaniu miałam nadzieję, ale usg brzmiało
            jak wyrok: brak akcji serca, martwy płód... Wydarto mi kawał serca i duszy.
            Potem jakieś tabletki, olbrzymie krwawienie, przeraźliwy ból, omdlenia,
            zabieg... 4 tygodnie nosiłam w sobie martwe dziecko... Dlaczego organizm nie
            reagował wcześniej??? Mój ANIOŁEK umarł w 8tc. A ja zostałam sama, pusta...
            Co będzie dalej...
            MÓJ ANIOŁEK (18.12.2005 - 13.03.2006)
    • mimoooza Re: jak długo chodziłyscie z martwym płodem? 19.03.06, 01:16
      W 14 tyg. ciąży zaczęłam plamić - natychmiastowa wizyta u lekarza, na USG
      okazało się, że płód obumarł ok. 9-10 tygodnia sad (Wcześniej miałam USG w 8
      tygodniu i wszystko było ok, wielkość maleństwa odpowiedniado wieku ciąży,
      serduszko pięknie biło)
      Aż do plamienia żadnych niepokojących objawów, jedynie zaczęłam mieć ochotę na
      słodycze, na które wcześniej nie mogłam patrzeć, i piersi stały się mniej
      wrażliwe.
      • gangsta.eve Re: 4 dni, Dzieciatko odeszło w 16 tygodniu. 20.03.06, 13:21
        Było mi przez te kilka dni niedobrze, zwracałam nawet herbatę uncertain. Miałam złe
        przeczucia. Czwartego dnia wieczorem dostałam skurczy, klasycznych porodowych.
        Sama urodziłam, bez kroplówek. Pamiętam to jak wczoraj. Małe różowe ciałko,
        ciepłe ciepłem mojego ciała. Skulony, śpiący dzieciaczek. Tylko z nieruchomym
        serduszkiem w środku. A jeszcze tydzień wcześniej biło.
        Najbardziej bolał mnie widok malusieńkich uszek- przecież natura kształtowała
        je po to, by mogły słyszeć. Ale nie zdążyły.
        Mam żal do Boga o to. Ogromny.
        • fantaisie 7tc i 1 dc 31.03.06, 11:01
          To ja w tym nieszczęściu miałam trochę szczęściasad
          Dowiedziałam się, parę godzin, może jeden dzień po tym jak przestało bić
          serduszko, u mnie sygnałem że może być coś złego był niski poziom progesteronu,
          który pomimo zastrzyków z kaprogestu nie chciał rosnąć.
          Dzisiaj jestem już po wszystkim...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka