Wczoraj byłam u lekarza (innego niż zwykle) zalecił zrobienie badań
genetycznych.Mój poprzedni gin,podszedł do tych badań całkiem inaczej.Np.
zadał teoretyczne pytanie: "Czy wiedząc,że państwo nie mogą mieć razem
zdrowych dzieci zmieni coś w małżeństwie na gorsze? Czy będą państwo kochać
chore dziecko?". Jestem szczęśliwa z mężem i niewyobrażam sobie,aby nasze
małżeństwo się rozpadło z tytułu niepowodzeń.Wiem,że nigdy nie oddałabym
chorego dzidziusia,miłości by mu nie zabrakło.Dlatego już zdurnowaciałam.
Napiszcie proszę co wy sądzicie o badaniach genetycznych.Czy mogą one wnieść
spokój?Póki co wydaje mi się,że nie będę ich robić,może ze strachu!Jednak z
drugiej strony w razie małych szans na urodzenie zdrowego dzidziusia,pewnie i
tak bym podjęła ryzyko i próbowała.Boże, sama już nie wiem.
Dzięki za podzielenie się opiniami

)))