Teraz ja wpadłam w doła, cle to ze zmęczenia psychicznego, przejdzie mi, jak
odpocznę.
Otóż dziś miałam termin do ginki, która skierowała mnie ostatnio do szpitala
na zabieg. Poszłam do niej o 9-tej. Zbadała mnie (ok, ale za dużo wydzieliny),
a kiedy poprosiłam ją o zlecenia jakiś badań to usłyszałam: "to była pani
piąta ciąża, a u mnie była pani ostatnio przy pierwszej, więc wygląda na to,
że przyszła tu pani tylko po badania, a ja takich badań nie wystawiam".
Myślałam, że jej nakopię do d...! Nastraszyłam NFZem i udało mi się wyszarpać
skierowanie do Poradni Leczenia Niepłodności... w Bytomiu! Na dodatek oni
strajkują

(( Ale termin dostałam na sierpień, więc chyba tak długo
strajkować nie będą. Poza tym jakby na to nie patrzeć, TO JUŻ COŚ!
Prosto od lekarza pojechałam do szpitala po wynik histopatologii (na wyniku
tylko "resztki jaja płodowego"

( ). A w poradni przyszpitalnej miałam termin
na 12-go i miałam zrobić to przeciwciała kardiolipinowe i umówić się na HSG.
Wiecie jakie to ważne w miarę szybko zrobić te przeciwciała. I co? i (_X_)!!!
Strajk zaostrzono - poradnie są zamknięte

(((((
Ok, miałam już dosyć, pojechałam do NFZu.
Tam dwie bardzo miłe panie zadzwoniły do Rzecznika Praw Pacjenta do Katowic i
sprawę przedstawiły (ja byłam już tak wyczerpana, że mówiłam przez łzy). Pani
Rzecznik obiecała osobiście zająć się moją sprawą i zleciła szczegółowe
opisanie całego przebiegu leczenia, począwszy od pierwszej ciąży. Pismo to mam
złożyć u miłych pań, które osobiście je prześlą, żeby było szybciej i "z
polecenia". Poprosiłam też o wykaz badań, niestety nie otrzymałam go - nie z
braku chęci, ale skomplikowanych symboli nieopisanych w legendzie, a które
szczegółowo ustalają, jakie badania pacjent ma refundowane. Przejrzałam go i
wiecie co? Tam jest prawie wszystko co nam zlecają! Łącznie z HCG!!! Dokument
ten jest integralną częścią każdej umowy zawartej z lekarzem - stanowi aneks!
Więc wyszłam w poczuciu, że to niezbyt wiele... A do tego emocje wzięły u mnie
górę i już na korytarzu rozpłakałam się jak przedszkolak, prawe się zanosząc

(( Po krótkim czasie zrobiło mi się słabo i myślałam, że zemdleję

((
Zajęli się mną niezwykle sympatyczni koledzy po fachu. Po chwili z biura
wyszła jeż jedna z miłych Pań. Gdy zobaczyła mój stan, a wtedy już ochrona
zrobiła mi wygodną lożę na świeżym powietrzu, wezwała dyrektora, który jako
jedyny w tym budynku jest także lekarzem. Człowiek o wielkim sercu! Jak się
okazało, jego córka również jedną ciążę poroniła, więc rozmawiał ze mną
niezwykle taktownie i ciepło. Wysłuchał mojej opowieści. A w międzyczasie sam
wyniósł tą listę badań i chciał mi ją wręczyć, ale przez te znaczki i symbole
odstąpił od tego. Natomiast druga miła pani w międzyczasie zadzwoniła do ponoć
bardzo dobrej lekarki, która w Bielsku przyjmuje prywatnie, ale w pobliskiej
wsi - na NFZ! Osobiście mnie zaanonsowała. Pani doktor ginekolog-endokrynolog
obiecała, że się mną zajmie i czeka na mój telefon - niestety dziś się nie
dodzwoniłam

((( Mam nadzieję, że to nie była podpucha.......
Jutro chyba osobiście tam pojadę.
Niby powinnam się cieszyć, bo przecież coś udało mi się osiągnąć - i
skierowanie do poradni leczenia niepłodności i rekomendację do dobrego
specjalisty ze znajomościami u doskonałych profesorów w Klinice w Krakowie
(ponoć). Ale jestem tak bardzo wyczerpana psychicznie......
Czuję się tak, jak po ciężkiej batalii. Jak po osiągnięciu niemożliwego.
Jestem zmęczona i chce mi się spać.
Od rana płaczę i wciąż nie mam dość

(((((((