Dodaj do ulubionych

jak sie trzymacie...?

02.10.07, 19:52
dobry wieczor.

pytanie do tych z Was, ktore sa "na swiezo" po poronieniu i zabiegu:
jak Wasze samopoczucie? lepiej, gorzej? dajecie sobie rade, czy zupelna klapa?
u mnie minely dwa tygodnie od tych dramatycznych wydarzen i powoli zbieram sie
do kupy. pierwsze emocje juz ucichly, teraz staram sie wracac "do zywych",
choc ciezko mi idzie ;-/
juz myslalam, ze sobie poradzilam i wzielam sie w garsc, gdy dopadlo mnie w
miniony piatek i caly weekend do d... ;-(
walcze kazdego dnia ze wspomnieniami, ale tyle ich, ze nie daje chwilami rady.
jak jest u Was...?
Obserwuj wątek
    • alizeis Re: jak sie trzymacie...? 03.10.07, 03:57
      jestem 5 dni po zabiegu i niecale 2 tygodnie po tym jak sie
      dowiedzialam, ze serduszko mojego dziecka przestalo bic w 8
      tygodniu. To moje trzecie poronienie. Jest mi gorzej niz po
      pierwszym i drugim. Nie wiem dokladnie dlaczego, ale tym razem mam
      problem z psychicznym pozbieraniem sie. Juz nie mowie nawet o
      napadach placzu bez ostrzezenia pare razy na dzien czy depresji. Nie
      wiem jak to wytlumaczyc ale normalnie tesknie za tym dzieckiem.
      Wiem, ze go nie czulam jeszcze, bo tak wczesnie to bylo, ale juz
      widzialam je kilka razy na usg, widzialam to serduszko, widzialam
      jak rosnie i przywiazalam sie do neigo/niej. Teraz czuje taka pustke
      i nie wiem czym ja zapchac...
    • sofi75 nie jestem co prawda 'swiezo po' ale sie wypowiem 03.10.07, 07:51

      Ja 'swiezo po' trzymalam sie baaardzo dobrze. Po miesiacu od zabiegu
      wyjechalismy na dluuugie wakacje, rzeczywiscie przydaly sie, naladowalam
      baterie, bylo fajnie i ... juz juz zaczynalam nowe zycie.
      No ale wakacje sie skonczyly, wrocilam do swojego srodowiska, znajomych i
      przyjaciol, ktorzy znali historie. I tu nastapilo zaskoczenie: nawieksze doly
      zaczelam zaliczac wlasnie 2 m-ce po. No ale duuza role odegrali tu wlasnie
      znajomi, bo jakos tak sie ukladalo ze nie przestawali w moim towarzystwie byc
      monotematyczni (a wokol mnie ostatnio duzo lasek w ciazy albo swiezo upieczonych
      mamus), a mnie cierpla skora na plecach jak sluchalam o tych wszystkich
      przypadkach szczesliwych i nieszczesliwych.
      W koncu peklam i powiedzialam najblizszym znajomym zeby mi nie brali za zle
      jesli bede ich przez jakis czas unikac, bo ja po tym co sie stalo musze wreszcie
      psychicznie z tego wyjsc, a kazda impreza u nich tylko moje doly poglebia.

      Dlatego, jesli moge, to mam mala rade - nie ukrywajcie przed swiatem tego ze sa
      wobec was nietaktowni i tego ze nie macie ochoty na jakis temat gadac. Zgrywanie
      bohaterki tylko przedluza ten 'spleen'.

      U mnie podzialalo - teraz minely 4 m-ce, i chociaz w ciazy jeszcze nie jestem
      (chyba?), to juz zupelnie inaczej patrze na swiat ...
      ________________________________
      "do gory uszy, to i pupa ruszy"
    • poemi123 Re: jak sie trzymacie...? 03.10.07, 08:04
      U mnie różnie. Jestem tydzień po zabiegu. Czasami czuję się
      świetnie, jakbym mogła góry przenosić. Myślę o przygotowaniach do
      kolejnego starania, robię generalne porządki w domu (tak jakbym
      porządkowała życie), planuję, planuję. Normalnie super - aż się
      siebie boję.
      A za pięć minut ryczę, nie mogę się pozbierać, siedzę i patrzę się w
      sufit. Nigdy nie myślałam, że będę kiedyś czuła taką pustkę - jakby
      ktoś ukradł kawałek mnie. W poniedziałek wracam do pracy - mam
      nadzieję, że będzie lepiej.
      • sylvia_b Re: jak sie trzymacie...? 03.10.07, 08:20
        He, he, he.
        Ja podświadomie chyba zrobiłam w domu to samo - pierwszy dzień po
        powrocie ze szpitala generalne porządki, potem cały czas
        kombinowałam jak przemeblować mieszkanie, bo nie mogłam na nie
        patrzeć. Może coś w tym jest wink
        Ja reaguję dziwnie. Już w szpitalu i zaraz po zabiegu chciałam mieć
        dziecko jak najszybciej, nawet nie czekac tych czterech miesięcy,
        które muszę. Teraz mam odwrót o 180 stopni. Doszłam do wniosku, że
        nie chcę wcale. Któraś tak ma?
        • poemi123 Sylvia_b - rzeczywiście coś w tym jest 03.10.07, 09:05
          Pierwsze co zaczęliśmy robić z mężem, gdy przywiózł mnie ze
          szpitala, to porządkowanie ciuchów. Nie mogłam się doprosić, by to
          zrobił od paru miesięcy. We wszystkim chodził, nawet w sfilcowanych
          sweterkach. A tu nie czynił oporów. I sam stwierdził, że to trochę
          pomogło.
        • mad-25 Mija miesiąc 03.10.07, 09:05
          a ja juz prawie doszłam do siebie, praca, dziecko (juz 2 tyg.
          choruje, synek ma 3 lata)i jakoś leci. Myślę że się pozbierałam,
          dziecko chcem ale napewno nie teraz.
          Od razu po zabiegu chciałam dosłownie starać się od początku (lecz
          dopiero praktycznie wczoraj z mężem dopiero spróbowaliśmy - 6
          października minie miesiąć ale już możemy , wszystko ok ..)
          A teraz jest inaczej myślę że skoro poroniłam to znaczy że jeszcze
          nie pora mieć dzidziusia, wracam na studia, i to jest teraz mój
          plan.

          Momentami wyobrażam sobie co by było gdyby, to były koniec
          miesiąca , jakoś tak. Ale co ja mogę, tak musiało byc, co ztego że
          dbałam o siebie, robiłam co mogłam, żeby było ok, nie wyszło.

          Ale bedzie dobrze, przyjdzie pora to zostane po raz drugi mamą, nie
          zabezpieczamy się z mężem , więc liczę na los, zobaczymy .

          Z synkiem też 3 lata bez zabezpieczenia, a kiedy już chcieliśmy ,
          musielismy parę miesiący się starać, każdy ma swój moment, tak to
          jest niestety. Nic nie da się zaplanować, i tak zawsze plany się
          krzyżują. Ale ja i tak wiem że musi być dobrze, cokolwiek by nmie
          było.

          W końcu zaczynam myśleć pozytywnie ./.......
          • poemi123 Re: Mija miesiąc 03.10.07, 09:11
            Mad i tak trzymaj. Bo już się bardzo o twój stan ducha martwiłam.
    • mia17 czesc ;-) 03.10.07, 10:08
      widze, ze wiele z Was przezywa podobne stany - ja tez moge sie pod nimi podpisac.
      poki co zaczynam miec "nerwa", bo jutro ide na kontrolna wizyte u gina i boje
      sie... boje sie, ze cos jest nie tak, ze sie nie zagoilo, ze bede musiala robic
      milion badan, ze tysiac innych rzeczy... ;-(
      wiem, ze to bardziej psychika dziala, bo fizycznie nie czuje sie zle. wlasciwie
      po zabiegu nie mialam zadnych dolegliwosci, ale i tak sie boje ;-/
      mam nadzieje, ze po badaniu lekarz stwierdzi, ze wszystko jest OK i bede miala
      kolejny problem z glowy.
      pozdrawiam Was serdecznie wink
      • poemi123 Re: czesc ;-) 03.10.07, 10:10
        I tak pewnie będzie. Trzymam za to kciuki.
        • mia17 poemi - 03.10.07, 10:38
          dziekuje za wsparcie wink
          wiecie, bardzo sie ciesze, zetrafilam na to forum.
          ktos, kto nie przezyl poronienia, zabiegu - nie zrozumie naszych lekow, emocji,
          stanu. ciesze sie, ze mozemy dzielic sie naszymi myslami i wspierac.
          mam Przyjaciolke, ktora jest przy mnie duchem (cialem nie, bo mieszkamy w
          roznych miastach). wiem, ze baaaaaardzo stara sie mnie pocieszac, podnosic na
          duchu, itp.
          ale Ona pol roku temu urodzila zdrowa coreczke i moze sie tylko domyslac, co
          przezywam. nigdy nie bedzie w stanie wczuc sie w te emocje. doceniam to, co dla
          mnie robi - ale nie moge z Nia porozmawiac o wszystkim, co czym bym chciala.
          chocby dlatego, aby Jej nie ranic.
          dlatego ciesze sie, ze moge tu, z Wami, "pogadac". choc wiadomo, ze oczywiscie
          milej byloby spotkac sie np. na forum "przyszle mamy" wink
          ale to sie stanie i wtedy bedziemy mialy zupelnie inne tematy wink
          • mad-25 6.10 minie miesiąc a ja jeszcze nie byłam u gina 03.10.07, 21:01
            Jakoś brak odwagi. Nie mam siły.
            Nie dlatego że boję sie czy co , ale jakoś tak nie mam potrzeby.
            Czy może coś się stac???

            Po 1 porodzie poszłam do gina 2 lata po porodzie, wiem że tak nie
            moża, ale ja tak zrobiłam.

            Po tym głupim zabiegu ten nie mam zamiaru iśc, no chyba że coś by mi
            się działo.

            Nie wiem czy robię żle, ale chyba nic się nie stanie??
            • mia17 Re: 6.10 minie miesiąc a ja jeszcze nie byłam u 03.10.07, 22:56
              nie wiem, czy cos sie stanie, ale ja bym na Twoim miejscu poszla.
              po zabiegu moze byc roznie i lepiej jest sprawdzic, czy wszystko sie ladnie goi.
              wiem, ze to mile nie jest - mnie czeka jutro wizyta, brrrr! - ale wole pojsc i
              byc spokojna.
            • sofi75 Mad, wizta po zabiegu sluzy miedzy innymi 04.10.07, 07:41
              temu, aby lekarz sprawdzil czy wszystko dokladnie oczyscil poprzez USG.

              Jesli nie, moze dojsc do zakazenia i powaznych potem krwawien ... to sie co
              prawda zdaza rzadko ale chyba lepiej to sprawdzic


              ____
              "do gory uszy, to i pupa ruszy"
              • adomi Ja jestem dwa tygodnie po... 04.10.07, 10:36
                ... zabiegu. Trzymam się niby dzielnie, teoretycznie wróciłam do
                normalnego życia, ale własnie jak pisałam Poemi czasami nie wiadomo
                kiedy coś mi się skojarzy, przypomni i dół totalnysad Jak na
                hustawce...

                Do do wizyty - mad - ja bym poszła na Towim miejscu. Ja byłam
                wcozraj, lekarz zrobił mi USG, wszystko w środku OK, nawet
                stwierdził, że cykl już normalnie rusza i zbliża się owulacja. Tak
                więc pod tym względem jestem spokojna.
                Zrobiliśmy od razu częśc badań i wg testu wyszło, ze mam chlamydięsad
                Od razu zaczęłam brać antybiotyk. Na wyniki badań z krwi czekam
                tydzień i na jeden ok. 3 tygodni.

                Staram się teraz skupić na wyleczeniu wszelkich bakterii,
                podładowaniu akumulatorów, odpowiedniej suplementacji i jak tylko
                będę wiedziała, że zrobiłam wszystko, żeby uniknąć przeżywania
                takiej sytacji w przyszłości baaardzo chcę się starać o dzieciątko.
                Nie wiem, ale w moim przypadku wydaje mi się, że tylko kolejna
                zdrowa ciążą i dzieciątko ukoi bardziej mój ból i tylko wtedy chyba
                będę w stanie przyjąć, że to co się stało stało sie w jakimś celu,
                że to doświadczenie miało mnie czegoś nauczyć, pokazać życie z innej
                perspektywy...

                Trzymajcie się dziewczyny! To, że się wspieramy tutaj to też
                część "terapii" i dziękuje Wam za to jesteściesmile
    • mia17 dziewczyny - trzymajcie kciuki!!! 04.10.07, 17:05
      za 20 minut wychodze, lece do gina na kontrole...
      mam nerwy jak postronki i brzuch mnie boli ze swtresu. boje sie, w morde...
      trzymajcie prosze kciuki, zeby bylo dobrze!
      • poemi123 Re: dziewczyny - trzymajcie kciuki!!! 04.10.07, 21:13
        I jak było
        • mia17 Re: dziewczyny - trzymajcie kciuki!!! 04.10.07, 21:26
          bylo dobrze. usg pokazalo, ze wszystko w normie i lekarz powiedzial, zebysmy
          poczekali jeden cykl, a od nastpnego - do dziela! wink
          tak wiec dostalam zastrzyk energii i pozytywnego kopa!
          • sylvia_b Re: dziewczyny - trzymajcie kciuki!!! 05.10.07, 09:08
            Kurde, a ja to chyba jednak nienormalna jestem. Do wczoraj byłam
            totalnie na nie. Nie, nie, nie i kropka. A od wczoraj znowu mi się
            chce dzidziusia.
            Zastanawiam się czy to wynik mojej niedojrzałości emocjonalnej czy
            doświadczeń poprzedniej ciąży sad
            • mia17 Re: dziewczyny - trzymajcie kciuki!!! 05.10.07, 10:25
              a moze to wynik hustawki hormonalnej...?
              zalezy, jak dawno poronilas.
              ja u siebie zauwazam straszne wahania nastroju - uciazliwe i dla mnie i dla
              otoczenia. powoli sie uspokajam, ale jeszcze potrafie wyskoczyc jak diabel z
              pudelka wink
              na wszystko potrzeba czasu...
              • poemi123 Re: dziewczyny - trzymajcie kciuki!!! 05.10.07, 10:39
                Właśnie. Czuję tak jak Mia. Chyba to normalne. Huśtawka nastrojów.
                • mia17 Re: dziewczyny - trzymajcie kciuki!!! 05.10.07, 11:48
                  nie wiem, przez jaki czas te hormny beda jeszcze szalec, ale na razie wiem, ze
                  to ich "wina". zapewne z biegiem czasu - moze po pierwszej @ - wszystko wroci do
                  normy. tak przynajmniej sobie mysle.
                  szkoda, ze nie spytalam sie wczoraj gina...
              • sylvia_b Re: dziewczyny - trzymajcie kciuki!!! 08.10.07, 18:12
                Zabieg miałam 20 sierpnia. I zaraz po nim miałam ciśnienie na
                następną ciąże jak diabli. Najlepiej tu i teraz. Od jakiegoś czasu
                nie chcę słyszeć o dziecku. Wczoraj spotkałam koleżankę z 4
                miesięcznym maluchem, który był pierwszym dzieckiem w życiu, które
                mi przeszkadzało i mnie denerwowało.
                • mia17 Re: dziewczyny - trzymajcie kciuki!!! 09.10.07, 18:42
                  mam podobnie ;-(
                  moja Przyjaciolka urodzila pol roku temu coreczke. teraz, po moim poronieniu,
                  omijam szerokim lukiem rozmowy na jej temat. ani w smsach, ani w mailach nie
                  pytam o nia - jedynie jak moja Przyjaciolka sama napisze to czytam. ale nie
                  komentuje...
                  zle mi z tym, czuje sie jak padalec, ale nie potrafie inaczej...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka