Dodaj do ulubionych

Wieczorem już nie wytrzymałam!!! ;(

05.04.09, 22:26
Wieczorem już nie wytrzymałam...cały ból gromadził się we mnie od
rana aż wkońcu eksplodowałam lawiną łez...Zapewne jest Nas wiele,
takich kobiet jak ja , które też to przeżywały...Straciłam mojego
synka 1 listopada 2008r. zbieg okoliczności , Swięto Zmarłych,...
6 miesiąc, rano miałam potworne bóle, plamienie, pojechałam do
szpitala, tam męczarnia, fatalna opieka medyczna...niesamowity
ból...i utrata szczęcia sad . minęło 5 miesięcy ...myślałam że już
się troche podniosłam z tego dołka, musiałam żeby nie stracić też i
męża i dalszego życia...było cholernie ciężko, ale jednak zaczęłąm
żyć jakoś normalniej. Dziś byłam z mężem w kościele, wiadomo
wiosna , mamy z maluszkami, z wózkami...a ja??? stałam i czyłam się
okropnie...sad koniec mszy, jeszcze coś śpiewają, myślę: już idziemy,
już po wszystkim...a tu nagle podchodzi do nas maleńka
dziewczynka...ledwo chodzi , z wielkimi dużymi pięknymi
oczkami...mąż się uśmiecha do niej, macha...a ja stoje i nóż mam
wbity w serce, łzy napływają do oczu, myślę: jestem taka
bezużyteczna i okropna...wytrzymałam,ale teraz już nie dałam
rady...ły się leją, a serce tak boli...tak bardzo pragnę Go
przytulić, pocałować w główkę maleńką i utulić do snu....pragnę
dziecka jak nic na świecie, a zostało mi odebrane...dziś wszystko
wróciło, i ktoś powie że wiele z Nas kobiet to przeżywa, to jednak
bólu nie ukoi, wręcz przeciwnie, dochodzi myśl czemu tak jest na tym
świecie że tracimy to co dla nas najważniejsze w życiu...ktoś powie
jesteś młoda, urodzisz wiele dzieci, co z tego jak już nigdy nie
poczuje ruchu mojego Alankasad i co z tego jak zielone światło
dopiero za pare lat...sama muszę znaleźć, mieć tą nadzieję bo słowa
bliskich dodatkowo ranią...
Obserwuj wątek
    • meresanch Re: Wieczorem już nie wytrzymałam!!! ;( 05.04.09, 23:00
      przytulam
      bardzo mocno
      płacz czasem pomaga
      ja nawet nie wiem jakie płci były moje dzieci
    • martabg Re: Wieczorem już nie wytrzymałam!!! ;( 05.04.09, 23:02
      Bardzo mi przykro, wiem dokładnie, przez co przechodzisz.
      Mojej Helenki także nie ma już 5 miesięcy...
      Ale to bardzo mało czasu, szczególnie by jakoś sobie wszystko
      poukładać.
      Tęsknić będziesz całe życie, nie będzie dziecka, które zastąpi Ci
      synka. Będzie za to milion sposobności, byś sobie o tej stracie
      przypominała. To z pozoru nic nie znaczące momenty, pewne myśli w
      głowie, jakieś słowa, a ty masz przed oczami ponownie wszystko...
      Ładna pogoda- mogłabym już spacerować z małą. Jakieś ciuszki- może
      byłyby dobre. Wyjazd- już nie we 2 tylko całą rodzinką...

      Rozum podpowiada, by zamknąć za sobą wszystko. Uwierzyć, że dziecka
      nie ma i już nie wróci. Ale tęsknota nie pomaga...

      Myślę, wierzę, że ból minie, zostanie pamięć. Ja powoli uczę się
      myśleć o Helutku nie w kategoriach straty, a tego, co mi przez ten
      krótki czas dała. Czysta radość, z każdego kopniaczka, z każdego od
      niej znaku. Lubię o tym myśleć- to były szcześliwe chwile.




      Dlaczego musisz czekać tak długo?
    • grochalcia Re: Wieczorem już nie wytrzymałam!!! ;( 06.04.09, 09:20
      od razu mi się przypomnialo...po pierwszym poronieniu bylam z mężem w
      Kosciele a tam co chwile podbiegala do mnie mala dziewczynka i
      chciala do mnie na rączki. co rodzice ja ode mnie zabierali to ona
      zaraz znow przybiegala...Jezu, jak to bolalo...nosilam na rekach obce
      dziecko w Kosciele i tak bardzo chciaalm aby bylo moje...
    • kalka86 Re: Wieczorem już nie wytrzymałam!!! ;( 06.04.09, 11:29
      Bardzo mi przykro sad. Ja czuję to samo. Mój Tomuś umarł 7.11.2008 w 36t.c. Już
      prawie wszystko mieliśmy kupione dla Niego, ciuszki do dziś poskładane są na
      półkach. Czasem tam zaglądam i przytulam się do Jego śpioszków. Jeszcze nie
      jestem gotowa by to pochować.Łzy napływają do oczu w najbardziej nieoczekiwanych
      momentach. 2 tyg. temu bylismy w Kościele a tam matka z synkiem i z taką
      miłością patzryła na niego.I juz było po mnie, cała sie rozkleilam.Odwiedzamy
      Tomusia na cmentarzu.Zamiast zabawek, pieluszek kupujemy znicze,kwiaty na Jego
      grób.Tak bardzo pragnę dziecka, dla mnie dla mojego męża, ale paraliżuje mnie
      strach,że znowu coś będzie nie tak.To wszystko jest niepojęcie trudne, ale
      trzeba w sobie,jakims cudem, znaleźć siłę, by móc przetrwac.
      • 0aguska Re: Wieczorem już nie wytrzymałam!!! ;( 06.04.09, 13:45
        Dziękuję za słowa otuchy i wsparcia...w takich momentach to pomaga
        najbardziej...nie jestem sama, ale ból jest tak ogromny... ja
        spaliłam w piecu bielutki becik do chrztu, który kupiła
        teściowa...nie mogłam przechodzić obojętnie obok szafy wiedząc że on
        tam jest i czeka, był Alanka, więc już nie będzie potrzebnysad muszę
        tyle czekać ...bo miałam cesarkę i kazali mi 2lata odczekać bo
        jestem młoda...ale wszystko zanim się poukłada to minie troche
        czasu, a ja czuję taką pustkę w sercu i chciałabym ją choć w jakimś
        stopniu wypełnić.dni mijają, czuję się silniejsza...pozornie...bo
        wystarczy popatrzeć na małe buciki które stoją na półce, (bo ich nie
        miałam sił wyrzycić...) i wszystko wraca...
        • yba2 Re: Wieczorem już nie wytrzymałam!!! ;( 06.04.09, 20:11
          Wiesz, to będzie wracać w różnych momentach. Pozwól sobie na te
          wszystkie emocje które przychodzą.

          Moje drugie dziecko też umarło 1 listopada, tyle że w 2005 roku.
    • moniawilk Re: Wieczorem już nie wytrzymałam!!! ;( 06.04.09, 20:21
      mi też brak sił,naprawde nie mam ochoty nawet czasami życ ,bo myśle
      że mi sie nie uda i tak wkoło,ja straciłam 2razy ale nawet nie
      wiedziałam tez jakiej są płci,to wszystko ponad moje siły.pozdrawiam
    • zama-zama Re: Wieczorem już nie wytrzymałam!!! ;( 06.04.09, 20:47
      ja przestałam chodzić do kościoła
      co z tego...znajomi mają dzieci które uwielbiają się ze mną bawić, a
      ja...prowadzę przedszkole i moje-niemoje dzieci mam na co dzień- czasem to
      właśnie one pozwalają mi zapomnieć, pozwalają mi nie myśleć ale to wszystko
      potem wraca po raz kolejny ze zdwojoną siłą
      • martabg AGUŚKA 06.04.09, 21:26
        Widzę, że mamy podobne sytuacje...
        Bardzo zaciekawił mnie wątek czekania po cesarce. Ja też ją miałam,
        po tym wdała się infekcja. Pytałam dwóch lekarzy. Jeden powiedział,
        że spokojnie po pół roku mogę zachodzić, inna pani ordynator
        powiedziała, że ze względu na infekcję powinnam czekać 9 miesiecy. I
        tego się trzymam, w lipcu zaczynamy.

        Może skonsultuj to z kimś innym? Potrafię sobie wyobrazić, jak
        trudno jest czekać, kiedy pragnie się dziecka. Ja też słyszałam o
        latach czekania po cięciu, ale na innym forum jest koleżanka, która
        zaszła w ciążę 3 miesiące po stracie ( i cięciu) córeczki, i
        wszystko jest ok.
        Czy u Ciebie były jakieś inne przeszkody?

        (Oczywiście jeśli nie chcesz odpowiadać, nie pisz)
        • 0aguska Re: Martabg 07.04.09, 16:20
          Witaj Marta, u mnie niedość że cesarka i trzeba tyle odczekać, to
          jeszcze nauka...szkoda rzucać a w ciąży było mi bardzo ciężko i to
          też było przyczyną poronienia...mąż niema pracy, sam się uczy więc
          narazie i tak nie mogę planować dziecka ze względu na to że minęło
          dopiero 5 miesięcy i wolę odczekać choć rok żeby nie stało się to
          samo bo tego bym nie wytrzymała...sad następną ciążę chcę zaplanować
          tak żebym wcześniej kwas foliowy brała, infekcji żadnej nie
          miała...choć jak tak sobie pomyślę że miałabym znowy to przechodzić
          to aż boję się myśleć i cokolwiek planować.....tak bym chciała by
          się udało...byłam u świetnego polecanego lekarza i on mi powiedział
          że mogłabym tylko rok odczekac i wporządku ale lepiej żebym
          poukładała sobie sprawy, skończyła naukę, tak by nic mi nie stało na
          drodze i żebym się nie stresowała.więc poczekam dwa lata...bo dłużej
          napewno nie wytrzymam...a ty się boisz??strach paraliżuje Cię
          ilekroć pomyślisz o następnej tak upragnionej ciąży?
          • martabg Re: Martabg 07.04.09, 17:55
            Czy się boję...

            I tak, i nie.
            Boję się, bo najpierw leżałam w szpitalu od 6 miesiąca, później ta
            infekcja i pilne cięcie. I ten ból, którego nie można do niczego
            porównać...
            Ale cieszę się na nowe życie, na rosnący brzuch, na ciążę, na
            dziecko.
            Jestem podekscytowana, biorę już kwas foliowy, niebawem wizyta u
            gina, cieszę się, tak jak i cieszyłam się ostatnim razem na te całe
            przygotowania.

            Pewnie, że obawiam się niepowodzenia, to będzie moja 3 ciąża,
            pierwszą straciłam w 12 tygodniu, wiem, że nie będzie łatwo, z
            pewnością nie będę pracować, będę chuchać na zimne, na tą
            okoliczność szukamy już z mężem nowego mieszkania bez schodów
            (mieszkam obecnie na dwóch poziomach), bo jak przyjdzie do leżenia
            to nie będę mogła do łazienki po schodach biegać...
            Z pewnością będę rozmawiać z moją Helenką, o tym, by opiekowała się
            nienarodzonym, mam wielką nadzieję, że za jej wstawiennictwem
            wszystko się uda.
            Musi.

            • 0aguska Re: Martabg 08.04.09, 15:40
              zyczę Ci jak najlepiej,żeby starania sie udały. ja mam nadzieję, a
              to jest najwazniejsze...pozdrawiam
      • 0aguska Re: zama-zama 07.04.09, 16:30
        Dobrze że choć chwilę daje Ci to chwile radości, choć masz rację ból
        zaraz powraca...jeszcze gorszy, ja patrzę na dziecko mówię do męża
        patrz jakie śliczne i maleńkie...a za chwile odwracam głowę i łzy w
        oczach...czasem się zastanawiam czy to normalne?
    • quajp Re: Wieczorem już nie wytrzymałam!!! ;( 07.04.09, 00:53
      ja w niedziele poszlam do kosciola pomodlic sie za moje dzieciatko.
      jestem swiezo po stracie, ale myslalam, ze juz czuje sie dobrze na
      tyle, zeby samej wyjsc z domu. jeszcze nigdy nie zauwazalam tylu
      wozkow wokol siebie, co wtedy w kosciele. siedzialam wcisnieta w
      najdalszy katek lawki i ryczalam.chcialam uciec, ale nie moglam sie
      ruszyc. bylam przerazona tym, co moze sie ze mna dziac, poza moja
      kontrola...
      • 0aguska Re: quajp 07.04.09, 16:27
        Ten widok tak boli....aż serce przeszywa sztylet...tęsknota za tym
        co nasze, za tym co utraciłyśmy...masz rację wcześniej nie zwracałam
        uwagi na to ile małych dzieci biega pod kościołem...a teraz
        wystarczy że zobaczę mamę z wózkiem, już myśl:ja też bym z synkiem
        chodziła na spacery, tatę z wózkiem:mąż też by zabierał go i bawił,
        babcię z wózkiem:mama też była by szczęśliwa bawiąć wnuka....milion
        myśli kręci się po głowie a Ty czujesz że wariujesz...ostatnio
        koleżanka zabrała mnie bym jej pomogła wybrać prezent dla
        chrześniaka...ubranka, śpioszki...załamka...
        • quajp Re: quajp 07.04.09, 22:09
          a najgorsze jest to, ze jest mi strasznie glupio, ze tak reaguje na
          cudze szczescie, czuje sie winna. to takie trudne. dzisiaj tesciowa
          powiedziala mi, ze szwagier bedzie mial dziecko- poryczalam sie do
          telefonu. nie umialam myslec o niczym innym, jak o tym, ze moje sie
          nie urodzi, ze to niesprawiedliwe. dziekuje za odpowiedz i za maila
          w moim watku. troche mi lzej, jak wiem, ze nie ja jedna tak czuje ,
          i ze w naszej sytuacji to normalne.pozdrawiam.
          • 0aguska Re: quajp 08.04.09, 15:48
            Moja kuzynka ma za tydzień wesele, jest wciąży ale ja nie jadę ,
            niechcę patrzeć na jej szczęście i zazdrośćić jej...nie dam
            rady...dziś byłam na cmentarzu , kupiłam synusiowi kurczaczka i
            zajączka do bukietu, bo niestety normalnej zabawki już nie
            dostanie...crying
            • quajp Re: quajp 08.04.09, 20:03
              kiedy pierwszy raz poronilam w listopadzie, zadzwonilam do mojej
              przyjaciolki, zeby sie wyplakac, ale ona wczesniej z radoscia mi
              oswiadczyla, ze jest w ciazy. a teraz szwagier... to glupie i wredne
              z mojej strony, ale ja odczulam to za kazdym razem, jakby mi ukradli
              moje dziecko. ze przeciez to ja mialam sie z nimi dzielic ta radosna
              nowina, to ja mialam czekac na dziecko. nawet nie wiesz, ja mi
              ciezko, ze tak to odczuwam, jest mi tak przykro, ze zamiast cieszyc
              sie z nimi, zyczyc im szczescia, ja poprostu, najzwyczajniej im
              zazdroszcze.trzymaj sie, kochana- w swieta najtrudniej. ja nie
              potrafie sie cieszyc ani wiosna za oknami, ani swietami. najchetniej
              bym spala caly dzien- wtedy nic nie czuje- chyba , ze snia mi sie
              glupoty, a zdarza mi sie to ostatnio...
              • 0aguska Re: quajp 10.04.09, 11:38
                Wiesz ja Ciebie rozumie, minęło choć w prawdzie pare miesięcy ale ja
                nadal rozpaczam jak widzę małe dziecko...ostatnio zobaczyłam panią w
                ciązy...jak ja jej zazdrościłam!!! to nie jest egoistyczne z naszej
                strony, niemartw się,to poprostu tęsknota za dzieckiem.nastawiłyśmy
                się że będziemy miały własne szczęście, własne maleństwo a zostało
                nam zabrane i poprostu tak reagujemy.bałam się że to tylko ja tak
                reaguję że wariuję, ale czytając różne fora przekonałam się że
                cierpienie ból i rozpacz po stracie dziecka objawiają się właśnie w
                taki sposób.minęło troche czasu i nasi znajomi, rodzina myślą że
                sobie poradziliśmy już, a to nieprawda!nigdy nie zapomnimy!
                rozmawiają przynas o dzieciach jakby się nic nie stało, a dla nas to
                cios w samo serce, my odczuwamy tą tragedie tak jakby to wszystko
                stało się wczoraj anie pół roku temu.czujemy się takie krzywdzone i
                dotknięte, a nasi znajomi nie zdają sobie sprawy z tego że to nas
                boli.miesiąc po poronieniu babcia zaczęła mi opowiadać jak była w
                szpitalu i widziała taką dziewczyne z takim ślicznym dzieckiem,
                miało taką malutką główke i rączki....a ja nie wytrzymałam....ja tak
                pragnę mojego dziecka!!!!sad crying
                • quajp Re: quajp 10.04.09, 22:56
                  lzej mi troche, ze nie jestem jakims dziwolagiem i ze inne
                  dziewczyny tez tak czuja, ze jest to normalne.
                  chcialabym Ci zyczyc z okazji nadchodzacych Swiat spokoju, pogody
                  ducha i nadzieji, ze i dla nas zaswieci slonce, moze niedlugosmile
                  • 0aguska Re: quajp 11.04.09, 13:07
                    Ja też Ci życzę wszystkiego dobrego, szczęścia i wielu łask Bożych,
                    by nie opuszczała Cię nigdy nadzieja i wiara w to że jeszcze będzie
                    dobrze i wszystko się ułożysmile3maj się cieplutko w tą chłodną
                    Wielkanoc , i dziękuję za życzenia.
    • hanka2501 Re: Wieczorem już nie wytrzymałam!!! ;( 07.04.09, 22:58
      Płaczę z Tobą i przytulam mocno.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka