Dodaj do ulubionych

Kochane mamy.

01.12.03, 00:06
Kochane mamy tak strasznie mi przykro z powodu waszych dzieciatek tak bym
chciala pomoc pocieszyc zdaje sobie sprawe ze zadne slowa nie przyniosa
ukojenia ale wiedzcie ze jestem z was dumna ze jestescie ze dajecie
rade .Trzymam za Was kciuki,za wasze zycie za dzieci te co macie juz
teraz ,za te pod Waszym sercem i te co beda w przyszlosci.A te w Waszych
serduszkach niech zyja w waszej pamieci.Zycze Wam drogie mamy duzo usmiechu
w zyciu i wiary wiary w to ze bedzie dobrze bo w kon cu i dla was zaswieci
slonce.
Obserwuj wątek
    • rendziak Re: Kochane mamy. 04.03.04, 14:47
      witaj
      naprawde bardzo sie ciesze ze jest ktoś kto pocieszy dobrym slowem, ja
      straciłam swoje kruszynke w 24 rtg ciąży i nie moge o tym zapomniec, to tak
      strasznie boli, bardzo bym chciala byc znowu w ciązy jednak mój mąż tego nie
      rozumie. Dobrze jest usłyszec słowa otuchy....
      pozdrawiam
      aga
      • agablues Re: Kochane mamy. 04.03.04, 16:02
        mężowie radzą sobie inaczej i zwykle nas nie rozumieją
        Trzymajcie się ciepło, dużo osób tu zagląda i nawet jeśli nie piszą, to i tak
        myślą o Was serdecznie.
      • lemone Re: Kochane mamy. 04.03.04, 20:52
        mam dokladnie to samo
        ja - tydzien po wywolanym poronieniu - mysle tylko o kolejnej ciazy
        a moj maz nie chce poki co slyszec na ten tema.
        Twierdzi, ze musi dojsc do siebie
        a ja wlasnie doszlabym do siebie zachodzac za kilka miesiecy w ciaze...
        no i co tu zrobic???!!! wink)))
        bez niego nie da rady wink
        postanowilam, ze dam mu troche czasu, zeby doszedl do siebie
        i zaczne urabiac temat crying
        az bedzie mial dosc i sie podda wink))
        • rendziak Re: Kochane mamy. 05.03.04, 11:42
          mój mąż "dochodzi" do siebie już prawie trzy lata:sad((
          cały czas sie wykręca finansami, a nam naprawde nieźle sie powodzi, obydwoje
          pracujemy, mamy dom (pod Poznaniem ale mieszkamy w Warszawie), samochód, a
          jednak cały czas mu mało. Ja natomiast dobrze wiem że to tylko przykrywka, że
          on nie chce znowu przechodzić tego samego. Tylko pytanie czy jest tak wrażliwy
          czy nie chce znowu kłopotów czytaj - szpital mój brak pracy etc sama już nie
          wiem nie moge go namówić on mnie nie rozumie cały czas mówi że mamy jeszcze
          dużo czasu (mam 26 lat) i wyzancza kolejne absurdalne terminy na poczęcie
          dzidziusia. teraz mi np mówi że przyszły rok jest idealny, szkoda tylko że ja
          to słysze co roku i nic nie wychodzi. Zastanawiam sie czy go najzwyczajniej w
          świecie nie oszukać.....
    • aniao3 Re: Kochane mamy. 07.03.04, 19:21
      am34 - dzieki za slowa otuchy.
      Rendziak - mam wrazenie ze twoj maz gra nie fair. Tzn jak piszesz o tym
      przekladaniu terminow, moze i faktycznie tak jest, ze on sie po prostu boi
      powtorki z tragedii (ale to normalne, i my wszystkie i nasi faceci tez sie
      boimy) a moze powinnas sie wam obojgu przyjrzec - czy to jego zachowanie nie
      oznacza ze wasz kryzys jest powazniejszy. I pomyslec jak wyjsc z tego impasu.
      Bo pieniadze - sa bardzo wazne, ale dla ciebie najwazniejszy jest maluszek. Bez
      niego pewnie zycie bedzie miec znacznie mniej sensu...
      sciskam cie mocno i trzymam kciuki
      anka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka