Dodaj do ulubionych

serce a rozum

14.09.08, 14:52
Bardzo chciałabym adoptowac dziewczynkę tak do 2-3 lat. sama mam juz 2 dzieci.
I moje serce bardzo by tego chciało , ale...
targają mna wątpliwosci wszelakie od nieakceptacji czesc rozdziny po sprawey
czysto techniczne:
- czy maluch bedzie nas kochał
- czy bedzie nas akceptowac jako swoja rodzine
- co jak nagle nas zostawi dla rodziny biologicznej
- jakie problemy mogą się rodzic przy wprowadzeniu dziecka do rodziny z moją
dwójką (u nas czeka sie ok. 3 lat na dziecko - wiec moje dzieci miałyby
wowczas 6i 4 lata)
- taki 3latek ma juz jakis nieceikawy bagaz doswiadczen, jakie problemy moga
nas czekac w zwiazku z tym?
i inne takie....
a jednoczesnie serce bardzo pragnie przygarnac dziecko.
Macie jakies rady spostrzezenia , które ułatwiłyby nam podjęcie decyzji bez
względu w którą stronę. ....
Kłębią mi się mysli w głowie a jednoczesnie nie moge wyrzucic mysli o adopcji
ze swojego serca.
Obserwuj wątek
    • bulinkaj Re: serce a rozum 14.09.08, 16:43
      Bardzo to trudne...
      Napisze, co ja bym zrobiła.
      Zanim podejmiesz jakąkolwiek decyzję, sięgnij po książki o adopcji,
      poczytaj fora o adopcji. Zapoznaj się z sytuacją, oswój się z myślą.
      Udaj się do ośrodka adopcyjnego, by porozmawiać (ale wcześniej umów
      się na wizytę, żeby dana osoba miała dla Ciebie czas). Poproś żeby
      przedstawiła Tobie na czym polega adopcja, krok po kroku. Być może
      sama zaproponuje odpowienią literaturę (ja z mężem "odbyłam"
      niesamowitą rozmowę z panią dyrektor ośrodka, która przez ponad
      godzinę opowiadała, nie naciskała i kazała się zastanowić).
      To musi być przemyślana decyzja.
      • leluchow1 Re: serce a rozum 14.09.08, 19:39
        Mąż jest na tak. Moi rodzice też. Tesciowie stwierdzili ze chyba oszaleliśmy bo
        "nigdy nie wiadomo co to z tego wyrośnie". A znacie jakies ksiązki o adopcji?
        • lipsmacker Re: serce a rozum 15.09.08, 01:16
          Ksiazek o adopcji jest wiele, wazne aby wybrac taka ktora poruszy
          kwestie o ktorych piszesz, a sa to bardzo istotne pytania ktore
          powinien sobie zadac kazdy rodzic adopcyjny.

          Polecam 'Dziecko Przybyle z Daleka' autor Guido Cattabeni, dostepna
          w Empiku. Ksiazka w sumie krotka (niewiele ponad 100 stron) ale
          jasno i powaznie traktujaca poruszone przez Ciebie kwestie.
          • leli1 Re: serce a rozum 15.09.08, 07:50
            "Bociany przylatuja zimą", napisany na podstawie wąłsnych przezyc zwiazanych z adopcją 3 sporych już dzieciaków, z przeróznymi problemami.
    • dobra.zla Re: serce a rozum 16.09.08, 18:54
      Bardzo bym nie chciała powiedzieć:"Nie adoptuj", choć po
      przeczytaniu twojej wypowiedzi taka myśl mi przyszła do głowy.
      Powiem, więc: DOBRZE SIĘ ZASTANÓW! Nie myśl w tym wypadku tylko
      sercem... Wiem, co mówię, bo sama kiedyś tak myślałam i przeszłam
      cały proces adopcji dziecka. Na stronach "nasz-bocian" znajdziesz z
      reguły tylko jednostronne opinie (jak to wspaniale adoptować
      dziecko) i historie (udanych, oczywiście, adopcji). W ośrodkach
      adopcyjnych nic ci nie doradzą - każą się zastanowić. Poza tym
      posiadanie swoich dzieci nie zawsze jest tam mile widziane
      (wymagania ośrodków wtedy rosną). Bardzo mało mówi się o nieudanych
      adopcjach, bo jest to temat drażliwy społecznie, a ktoś, kto nie
      popiera adopcji jest traktowany jako gorsza kategoria ludzi, jest
      tym złym, tym, kto nie ma litości i nie potrafi kochać dzieci. Ciesz
      się swoimi szkrabami. Przyjęcie dużego (nie niemowlęcia) dziecka
      może wyrządzić im więcej krzywdy niż pożytku.
        • verdana Re: serce a rozum 17.09.08, 15:02
          Bo przyjmiesz do domu dziecko, ktore może sprawiać spore problemy
          (choroba sieroca, ciężkie przejścia, choroby takie jak FAS), ktore
          moze byc agresywne bądź nieufne. Bedziesz musiała poswiecać mu od
          poczatku bardzo dużo czasu, nie wykluczone, ze kosztem swoich
          dzieci. Może byc konieczna terapia, rehabilitacja, specjalna pomoc w
          nauce. Musisz liczyć się z przejściowym czesto - niszczeniem rzeczy
          Twoich czy dzieci, biciem Twoich dzieci itd.
          Oczywiscie, moze tez tego nie być - ale z tym musisz się liczyć.
            • verdana Re: serce a rozum 18.09.08, 13:18
              Tylko myslac pamiętaj, ze adopcja jest na zawsze. Nie tylko dla
              Ciebie, ale i dla Twoich dzieci - jeżeli okaze sie, ze nowy członek
              rodziny jest agresywny, ze sie go boja (a tak bywa), ze przez rok,
              czy pare lat musisz 80% czasu poswiecic adoptowanemu dziecku, a dla
              swoich nie masz czasu - to rozwiazanie tej sytuacji nie istnieje.
              Oczywiscie, moze być bardzo dobrze. Ale może być i tak, ze zmienisz
              na parę lat życie swoich dzieci na gorsze.
            • dobra.zla Re: serce a rozum 18.09.08, 20:22
              Takie adoptowane duże dzieci mają kolce i nie wahają się ich użyć.
              Kłująnimi wszystkich dokoła, testują, sprawdzają do granic
              możliwości. Wszystko im nie pasuje, najprostsze wymagania wobec nich
              typu: poranne wstawanie, ubieranie się, odłożenie ubrań na miejsce
              itp. traktują jako krzywdzenie ich, buntują się. Są nieufne, często
              robią na złość tobie i "rodzeństwu", zwłaszcza rodzeństwu, bo są o
              nie zazdrosne. Twoje dzieci nagle stają w nowej dla siebie sytuacji
              i nie widzą czy straciły Twoją miłość i zainteresowanie, które nagle
              kieruje się w stronę tego nowego członka rodziny. Adoptowane
              dziecko, idąc np. do przedszkola, aby wzbudzić litość innych i
              zainteresowanie, opowiadają niestworzone historie, np. o biciu go
              przez nowych rodziców (takie sposoby najczęściej tylko znają, żeby
              się wkupić w czyjeś łaski - i są to, niestety, sposoby skuteczne!)A
              dla Ciebie oznacza to problemy, m.in. z prawem, bo każda placówka
              publiczna ma obowiązek zgłaszać np. do kuratorów, że ktoś bije
              dzieci. Nawet jak puszczą ci nerwy i podniesie\sz na dziecko głos,
              wszyscy potraktują to jako znęcanie się nad "biedną sierotą". Poza
              tym bolesne jest dla matki, gdy adoptowane dziecko nie zauważa jej,
              nie traktuje jej jako osobę do kochania, lecz jako kolejną
              opiekunkę, która odchodzi i przychodzi. To nieprawda, że wszystkie
              te dzieci są spragnione miłości. One jej nie znają. Może kiedyś
              poznają, a może jej wcale do siebie nie dopuszczą (?!)
              • bulinkaj Re: serce a rozum 19.09.08, 20:45
                Nie zgadzam się z Tobą: każdy potrzebuje miłości, nawet jeśli jej
                nie zna! Skąd ma znać skoro nikt wcześniej nie kochał?!

                Owszem, problemy, które opisujesz mogą się zdarzyć, ale nie
                wyolbrzymiaj! Nie wszystkie starsze dzieci tak się zachowują!
                Rozejrzyj się dookoło i zobaczysz, że w "normalnych" rodzinach też
                zdarzają sie takie problemy.

                Jestem oburzona tym co napisałaś. Jestem po szkoleniu adopcyjnym,
                dowiedziałam się tylu przykrych rzeczy na temat porzuconych dzieci
                (dokładnie takich, jakie opisałaś, ale jeszcze wiele innych), ale
                nie powstrzymało mnie to przed podjęciem decyzji!

                Uważam, że masz prawo tak myśleć, przykro jednak mi się robi, bo z
                Twojej wypowiedzi wynika jakbyś oskarżała te dzieci o ich los. A w
                tym wypadku nikt inny, tylko dorośli są odpowiedzialni, że dziecko
                zachowuje się tak, a nie inaczej. Te dzieci krzyczą o pomoc!
                • chmurka_257 Re: serce a rozum 20.09.08, 12:46



                  ja rowniez jestem przerazona tym co tu niektore osoby pisza ,z lekke
                  wyolbrzymione to wszystko i jak dla mnie to takie "GDYBANIE" .A mozecie mi
                  powiedziec drogie Panie jaka macie gwarancie ze wasze wlasne ,rodzone dzieci nie
                  beda dziecmi z problemami?? ze jesli nawet autorka watku np. urodzi kolejne 3
                  dzieco to bedzie zdrowe,radosne,bez fochow itd. ??niestety nie ma na to 100%
                  gwarancji i tak samo jest z adopcja. Jesli ktos pragnie dziecka i jest gotowy
                  pokochac je jak swoje to pokona kazda przeszkode,a jesli chodzi o dziecki
                  biologiczne to napewno zaakceptuja i pokochaja nowego czlonka rodziny ,dzieci sa
                  bardzo elastyczne i bezinteresowne.
                  Ja adoptowala moja coreczke gdy miala rok i 9 mies.zaliczam ja juz do tej
                  starszej grupy dzieci ktore ida do adopcji.Mozecie mi wierzyc badz nie ale nie
                  mialam i nie mam zadnych problemow z nia,dzis ma 5,5 roku ,jest dzieckiem bardzo
                  radosnym ,pogodnym,madrym i komunikatywnym .Ale zeby tak bylo musielismy dac
                  corce czas aby nas pokochala ,bo niestety nie kazde dziecko jest takie ze na
                  pierwszym spotkaniu z Wami wskakuje Ci na kolana i wtula w Twe ramiona.Nie
                  trwalo to dlugo ,zaledwie kilka tygodni .Dzis jest pieknie ,corka kocha nas a my
                  ja ,jestesmy dla siebie calym swiatem.

                  dodam jeszcze ze jesli pragniesz adoptowac zdrowe dziecko to nikt nie bedzie ci
                  wciskal na sile dziecka z FAS lub ADHD ,nawet jesli ktos ci takie dziecko
                  zaproponuje to ty masz prawo odmowic jesli nie czujesz sie na silach aby je
                  wychowac wtedy osrodek adopcyjny szuka ci nastepnego dziecka.Wiem ze to troche
                  wyglada jak towar w sklepie lecz takie rzeczy sie trafiaja na cale szczecie nie
                  czesto.
                • dobra.zla Re: serce a rozum 22.09.08, 12:54
                  "z Twojej wypowiedzi wynika jakbyś oskarżała te dzieci o ich los. A
                  w tym wypadku nikt inny, tylko dorośli są odpowiedzialni, że dziecko
                  zachowuje się tak, a nie inaczej." Ja nie oskarżam dzieci. Wiem, że
                  to dorosli zgotowali im ten los, ale nie ja!!! Więc niby dlaczego ja
                  mam odpowiadać za ich krzywdę?! Wiem, że one potrzebują miłości, ale
                  wcale o nią nie krzyczą - jak piszesz. Te dzieci najczęściej nie są
                  świadome czego potrzebują. Miłość (każda) to nie tylko branie (a na
                  to nastawione są te dzieci), ale także dawanie. One często nic nie
                  będą dawać od siebie, bo... -nie potrafią, - nie chcą, - nie jest to
                  dla nich wygodne, bo do tej pory nie musiały odwzajemniać uczuć.
                  Wiem, że wielu uczuć - zwłaszcza tych dobrych - nie znają, bo niby
                  skąd? ale to jest ogromne utrudnienie dla rodziców adopcyjnych.
                  Oczywiście w normalnej rodzinie także mogą istnieć problemy, o
                  których pisałam, ale więź, którą rodzice nawiązali z dzieckiem tuż
                  po urodzeniu pomaga im te problemy zwalczyć,a w przypadku dziecka
                  adoptowanego takiej więzi często nie ma - przynajmniej od początku,
                  trzeba ją dopiero zbudować - a problemy sa i to od samego początku.
                  Problemów z adoptowanym starszym dzieckiem nie wyolbrzymiam. Pisząc
                  o starszym dziecku mam na myśli dzieci, które ukończyły 3 lata.
                  Wszyscy psychologowie sa zgodni, że 3 pierwsze lata życia dziecka są
                  najważniejsze i to właśnie one kształtują przyszły charakter i
                  przede wszystkim emocjonalny rozwój dziecka. Później znacznie
                  trudniej jest wpływać na zmiany w psychice dziecka. Czasem trzeba
                  radykalnie przewartościować świat takiego "starszaka", a dziecko
                  tego nie rozumie i myśli, że je krzywdzimy. Trudne to wszystko...
                  Znam rodziny adopcyjne, którym udało się stworzyć szczęśliwą
                  rodzinę, al;e one albo adoptowały niemowlę albo dziecko do 3 lat.
                  Znam też przypadki rodzin, którym się nie udało - jak już
                  wspominałam - dotyczy to zwłaszcza rodzin adoptujących dziecko
                  powyżej 3 roku życia.
                  • bulinkaj Re: serce a rozum 22.09.08, 13:37
                    "Wiem, że to dorosli zgotowali im ten los, ale nie ja!!! Więc niby
                    dlaczego ja mam odpowiadać za ich krzywdę?!"

                    I właśnie odpowiedziałaś na moje pytanie. Nie chcesz adopcji i
                    najwyraźniej nie potrafiłabyś adoptować. Więc tego nie rób. Nie
                    wszyscy są do tego stworzeni. Nie osądzam Ciebie, po prostu nie
                    czujesz tego i już. W dalszym jednak ciągu będę uważała, że
                    wyolbrzymiasz problem.
                    Gdyby wszyscy ludzie myśleli podobnie jak Ty, to co stałoby się z
                    dzieciaczkami w domu dziecka??? Traktowalibyśmy je już zawsze z
                    góry, bo one nie są zdolne do miłości? do dawania? Ja ogromnie
                    cieszę sie, że są ludzie, którym zależy na losie nawet tych
                    starszych dzieci!

                    Pisząc o więzi, masz rację. Trudno ją nawiązać ze starszym
                    dzieckiem. Ale głęboko wierzę, że kiedyś w przyszłości tę więż będę
                    umiała nawiązać z moim adoptowanym dzieckiem.

                    A wiesz na czym polega adopcja?
                    "Miłość (każda) to nie tylko branie (a na to nastawione są te
                    dzieci), ale także dawanie. One często nic nie będą dawać od siebie,
                    bo... -nie potrafią, - nie chcą, - nie jest to dla nich wygodne, bo
                    do tej pory nie musiały odwzajemniać uczuć. Wiem, że wielu uczuć -
                    zwłaszcza tych dobrych - nie znają, bo niby skąd? ale to jest
                    ogromne utrudnienie dla rodziców adopcyjnych."
                    Adopcja to właśnie pomoc tym dzieciom, by nauczyły się oprócz
                    brania, dawać coś w zamian. To okazanie ciepłych uczuć, by one same
                    zaczęły okazywać je w stosunku do innych, to pomoc w edukacji, by
                    miały lepszy start w życiu, to po prostu wychowywanie. Ja wiem, że
                    to trudne, dlatego nikt nikogo nie zmusza do adopcji.

                    Ja również znam rodzinę, gdzie były adoptowane starsze dzieci (wiek
                    szkolny i przedszkolny. Więc więcej niż 3 lata). I wiesz? Takiej
                    rodziny można tylko pozazdrościć!!! Są niesamowici, zgrani,
                    szczęśliwi, uśmiechnięci.

                  • titta Re: serce a rozum 22.09.08, 17:21
                    Wlasnie na tym polega rola rodzicow, w tym adopcyjnych aby nauczyc
                    dziecko brac i dawac milosc. to sie zwykle nie stanie od razu, takie
                    dziecko trzeba "oswoic". Nie kazdy potrafi, zgadzam sie. I jesli
                    ktos mysli tak, ze "on za krzywdy nie bedzie odpowiadal" lub na
                    wstepie czegos od dziecka oczekuje, to po prostu nie powinien
                    adoptowac i juz. Jest sporo rodzin, ktore adoptuja starsze dzieci.
                    Mam znajoma ktora przyjela dziewiecioro (nie na raz). Pewnie, ze raz
                    jest latwiej raz trudniej, ale te ktore juz dorastaja zapowiadaja
                    sie na swietnych, cieplych ludzi.
              • titta Re: serce a rozum 22.09.08, 17:09
                Piszesz jakby to byla regola. A regola wcale taka sytuacja nie jest.
                Zdaza sie ale nie zawsze. Co wiecej opisana sytuacja wlasnie
                swiadczy o ptrzebie milosci. Absolutnie kazdy zdrowy czlowiek jest
                spragniony milosci. Chyba ze ma ciezka postac psychopati. Nie kazde
                adoptowane dziecko ma FAZ nie kazde dziecko z FAZ ma psychopatie.
                • leluchow1 Re: serce a rozum 23.09.08, 10:55
                  Słuchajcie ale ja nie chcę adoptować dziecka straszego niż 3lata. Mój mąż wręcz
                  nie dopuszcza starszego niż 2 latka. Moje wątpliwości wyrastają choćby stąd że
                  znajoma adoptowala dziewczynkę, ktora teraz ma 17 lat i ostatnio ich
                  poinformowała że jak tylko skonczy 18 lat to się wyprowadza "bo i tak nie jest ich".
                  Wiem że i moj może mi tak powiedzieć za 15 lat, ale.... w sercu oprócz potrzeby
                  jest i lęk.
                  • kawka74 Re: serce a rozum 23.09.08, 12:46
                    > znajoma adoptowala dziewczynkę, ktora teraz ma 17 lat i ostatnio
                    ich
                    > poinformowała że jak tylko skonczy 18 lat to się wyprowadza "bo i
                    tak nie jest
                    > ich".

                    Dokładnie tak samo może zrobić dziecko biologiczne. Możesz od
                    biologicznego usłyszeć takie rzeczy, że nic tylko się pochlastać.
                    Tak naprawdę nigdy, ale to nigdy nie ma gwarancji na to, że nasze,
                    biologiczne czy też adoptowane (obojętnie w jakim wieku) dziecko nie
                    wywinie numeru, od którego oko w słup stanie.
                    We wstępie do książki 'Bociany przylatują zimą' Katarzyna
                    Korpolewska napisała coś takiego:
                    "Matka, która dopiero urodziła dziecko, nie wie jeszcze, że jest ono
                    zagadką. Może błędnie sądzić, że ta "krew z krwi, kość z kości"
                    będzie podobna do niej i męża. Będzie miała podobne pragnienia,
                    marzenia, cechy. Tak nie musi być. Matka, która adoptowała dziecko,
                    jest mądrzejsza, bo wie, że będzie musiała je dokładnie poznać."
                    Przed Tobą, przede mną i innymi rodzicami adopcyjnymi trudne
                    zadanie - poznania swojego dziecka. Od tej wiedzy zależy bardzo
                    dużo, nie wszystko, ale dużo.
                    • zofijkamyjka Re: serce a rozum 24.09.08, 22:26
                      kawka74 napisała:

                      >
                      > Dokładnie tak samo może zrobić dziecko biologiczne. Możesz od
                      > biologicznego usłyszeć takie rzeczy, że nic tylko się pochlastać.

                      Tylko że od biologicznego zupełnie inaczej to przyjmiesz.
                  • gabbie Re: serce a rozum 14.12.08, 09:17
                    Ten lęk jest uzasadniony. Nie ze względu na Ciebie i Męża ale na
                    dzieci, które macie - one maja niewiele do powiedzenia, a ewentualne
                    konsekwncje spadną na nie.

                    Nie jestem przeciwna adopcji i podziwiam, i szanuję osoby, które
                    adoptują dzieci ale nie wierzę w sielankę. Dorosły moze swiadomie
                    przejść przez trudne chwile bez większego szwanku dla psychiki. Ale
                    co z biologicznymi dziećmi?

    • kt-2 Re: serce a rozum 14.12.08, 23:19
      Proszę wyprowadzić mnie ewentualnie z błędu- ale czy na adopcję
      małego, zdrowego dziecka nie czeka kolejka rodziców, którzy nie mogą
      mieć dzieci biologicznych?

      Sama oczekuję niebawem narodzenia mojego trzeciego. Trafiłam na ten
      wątek, bo myśl tworzenia rodziny zastępczej raczej (a nie adopcji)
      chodzi za mną (i mężem), ale w zasadzie odkładamy to na kilka-
      kilkanaście lat (kiedy bedziemy bogatsi o doświadzcenia
      rodzicielskie, choś wstępnie będziemy wiedzieć, czy dzieci nasze
      biologiczne rzeczywiście udaje nam sie wychować na dobrych ludzi, i
      kiedy nasze bilogiczne dzieci podrosą na tyle, by one również
      pomagały/ chciały tworzyć taką rodzinę).
      wydaje mi sie, ze jako osoba, która miłośc macierzyńską może
      zrealizować w naturalny sposób, nie mogę pomniejszać sznsy tych par,
      które tak długo na nią czekają. Po drugie: dzieci "z problemami"
      czekają w drugiej kolejce.

      Z moich dotychczasowych przemyśleń: wydaje mi sie, ze trzeba
      zastanowić sie nad naszą pobudką do adoptowania dziecka- czy nie
      jest nią aby miłośc własna, potrzeba "zrealizowania sie". czy na
      pewno kieruje nami miłośc do naszego przyszłego dziecka.

      POzdrawiam
      • calama Re: serce a rozum 15.12.08, 07:57
        kt-2 napisała:

        > Proszę wyprowadzić mnie ewentualnie z błędu- ale czy na adopcję
        > małego, zdrowego dziecka nie czeka kolejka rodziców, którzy nie
        mogą
        > mieć dzieci biologicznych?
        Najważniejsze w adopcji jest dobro dziecka. Nie zaspokajanie czyjiś
        potrzeb. Ośrodki chętnie przyjmują rodziny, które mają już dzieci -
        czy to biologiczne czy adopcyjne.

        > Z moich dotychczasowych przemyśleń: wydaje mi sie, ze trzeba
        > zastanowić sie nad naszą pobudką do adoptowania dziecka- czy nie
        > jest nią aby miłośc własna, potrzeba "zrealizowania sie". czy na
        > pewno kieruje nami miłośc do naszego przyszłego dziecka.
        myślę, że nie ma jednego powodu adopcji
        to jest długa lista motywów mieszających się nawzajem

        sama nie wiem, czy gdybym miała dziecko biologiczne pomyślałabym o
        adopcji
        niby by znaczyło, że musiałam zaspokoić swoją potrzebę bycia matką,
        prawda?
        czy to źle? nie sądzę smile
        dziecko potrzebowało matki, ja dziecka i jest cudna symbioza
        na szlachetną zgrywać się nie zamierzam smile
        jedyne co próbuję to być dobrą matką smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka