Dodaj do ulubionych

nieustajacy apetyt

13.10.04, 07:23
Przez ostatnich kilka dni - moglabym jesc i jesc. Caly czas przelykam sline i
ciagle mi malo. Mimo tego, ze staram sie i jem normalne sniadanie i cieply
obiad. Jeszcze sie hamuje i nie rzucam na slodycze, ale boje sie co sie
bedzie dzialo jak hamulce mi puszcza. Za soba mam ogromne skoki wagi, raz w
gore raz w dol, naprzemienne odchudzanie sie i tycie od 15-ego roku zycia
(czyli od 10-ciu lat). Czytalam tutaj bardzo madry wpis rumiankowej o tym,
zeby nie odchudzac sie na sile, byc dla siebie dobra, polubic sie itd. I to
byly piekne slowa i gratuluje samej rumiankowej, ze dobrze sobie radzi, ale
co robic, kiedy przychodzi napad na lodowke i nie mozna przestac jesc?

Jest 7:20, zjadlam bule grahamke i kubeczek bialego serka grani. Wypilam
cappucino. I chcialabym jeszcze, chociaz nie jestem glodna i chyba nie bylam
przed sniadaniem tez. Jeszcze bym cos zjadla. To apetyt, nie glod. Zrobie
sobie jeszcze jedno cappucino, moze mi przejdzie?

Mam dosyc tego ciaglego myslenia o odchudzaniu, o "wałeczkach" wokol talii...
Obserwuj wątek
    • kasiolda Re: nieustajacy apetyt 13.10.04, 10:32
      nowa forumowiczka..super..witamy!!!
      hmmm nie wiem co ci napisac...u mnie nieustajacy "apetyt" pojawial sie zawszez
      jakiegos powodu..ktos mnie zdenerwowal,powiedzial co przykrego,nie dotrzymal
      obietnicy itd. albo z przyzwyczajenia,rozciagniety zoladek domagal sie wiecej i
      wiecej..nie wiem jak to jest u ciebie..
      przede wszystkim nie wolno ci sie poddawac..nawet jesli masz napad,to mysl
      dobrze o sobie..bo wymyslanie sobie ze jestes beznadziejna,ze znouw sie
      objadlas pogarsza jeszcze sprawe..
      mam nadzieje ze przeszedl ci apetyt..mnie capuccion pomagalo,gdy mialam ochote
      na cos slodkiego..i ma tylko 60kcal ;)
      napisz cos wiecej o sobie jesli masz ochote...
      tak ciagle myslenie o swoim wygladzie dobija,o tym ze przydaloby sie schudnac
      kilka kg a ty jesz i jesz bez opamietania..co zrobic zajac sie czyms
      innym..napewno masz jakies pasje zainteresowania...
      w moim przypadku to pomoglo..staralam sie nie myslec o jedzeniu,nie mialam na
      to czasu i w ten sposob przez tydzien nie mialam napadu..teraz jest troche
      gorzej ale dam rade...ty tez..wierze w to...3maj sie
      • sheila_take_a_bow Re: nieustajacy apetyt 13.10.04, 11:33
        czesc kasiolda,
        Dziekuje za cieple przyjecie :)
        Wiesz, u mnie to tez tak jest, ze odreagowuje niepowodzenie, stres, ze ktos cos
        mi powiedzial, ze cos zawalilam itp.
        I nawet nie mysle o sobie najgorzej po napadzie, bardziej przeraza mnie wizja,
        ze utyje i w spodnie sie nie zmieszcze. Tesknie do czasow, kiedy bywalam
        szczupla. Bywalam, bo na krotko.
        Tez ucze sie tego, by sobie takie napady przebaczac i w ogole - traktowac
        siebie wyrozumiale. Ze nie bede miala byc moze juz nigdy figury jaka
        wypracowalam sobie kiedys odchudzaniem, ze samo odchudzanie sie i katowanie
        jest bez sensu, bo potem i tak wraca sie do starych nawykow i efekt jojo
        murowany. Ze raczej - dobrze by bylo zamiast sie odchudzac - wyrobic w sobie
        zdrowe nawyki zywieniowe, po prostu pozywnie i regularnie jesc, nie
        przesadzajac ze zdrowa zywnoscia. I pogodzic sie z tym, ze napady beda czasem
        sie zdarzaly, ale to nie koniec swiata.
        Wiesz, po prostu chcialabym przestac obsesyjnie myslec o jedzeniu, wadze,
        wyszczupleniu talii i bioder i tym podobnych bzdurach. Tylko, ze swoje dobre
        samopoczucie i powodzenie u facetow uzalezniam od tych kilku kilogramow mniej.
        tylko jakim kosztem te kilogramy zrzucam, to tylko ja wiem.
        Pewnie, ze sa rzeczy, ktore lubie robic, chocby czasem pobawic sie rzezbieniem
        w glinie (jak mi sie chce), rysowaniem, lubie cos milego poczytac, zobaczyc
        jakis dobry film w kinie...Fakt faktem, ze ostatnio nic z tych rzeczy nie
        robie, bo chodze na siodma do pracy i ciagle jestem niewyspana, wiec potem stac
        mnie tylko na odsypianie i ogladanie TV, niestety.
        serdecznie Cie pozdrawiam i usmiecham sie wirtualnie :)
        sheila
        • kasiolda Re: nieustajacy apetyt 13.10.04, 11:59
          Prosze bardzo :)))
          A u mnie to jest jedno i drugie..to znaczy bylo..wymyslanie sobie ze jestem
          slaba,ze zamiast powiedziec o czyms uciekalam do jedzenia i strach przed
          przytyciem tez..zwlaszcza teraz kiedy juz jem normalnie..mam bzika na punkcie
          kontrolowania jedzenia..zeby tylko nie zjesc za duzo,zeby sie nie odlozylo..i
          boje sie ze to sie skonczy napadem..bywalo tak juz nie raz...ty tez pewnie cos
          o tym wiesz..ehh
          wlasnie..zgadzam sie..nie mam sensu odchudzac sie a potem znowu wracac do
          obzarstwa..trzeba jesc normalnie zdrowo,od czasu so czasu pozwalac sobie na mae
          co nieco..tylko kurcze zawsze sobie tak obiecuje..i nie moge..to silniejsze ode
          mnie..musze siebie kontrolowac to daje mi poczucie ze jest cos o czym moge
          decydowac,ze potrafie byc silna i powiedziec nie chociaz w tym
          wypadku..ehhh...dwie skrajnosci..albo czarne albo biale..nie znam odcienia
          szarosci..
          wiem..tez chcialabym o tym nie myslec,nie skupiac sie na tym,udaje mi sie ale
          na krotko,to zawsze wraca,moze po wiytach u psychologa to sie zmieni,a ty
          probowalas sie zwrocic do kogos o pomoc??jak dlugo odwiedzasz to forum??jak tu
          trafilas??
          biedactwo,tez nie lubie rano wstawac..ale z drugiej strony zazdroszcze ci bo
          masz co robic,nie nudzisz sie...a w weekend?moze wygospodarujesz troche czasu
          na wypad do kina,poczytanie czegos fajnego...rowniez pozdrawiam!!!!
          • sheila_take_a_bow Re: nieustajacy apetyt 13.10.04, 12:46
            A teraz jak sie czujesz? Chodzi mi o to, czy czujesz sie teraz gruba, czy tak
            nie myslisz o sobie? Obiektywnie patrzac jestes teraz szczupla? Ja wiem, ze
            trudno o obiektywizm wobec siebie samej. Bo ja czuje sie jeszcze za duza,
            chodzi mi o talie i brzuszek a takze biodra. I znajomi mowia mi, ze dobrze
            jest, ze wygladam dobrze, ze schudlam, ze jest OK, a ja widze siebie jako DUZA
            osobe. Nie tylko widze, po prostu jestem DUZA.
            Najgorsze jest to czarno-biale patrzenie na wszystko, skad ja to znam.
            I ta kontrola to tez jest cos strasznego. Zazdroszcze ludziom, ktorzy tego nie
            maja. Jedza jak sa glodni, do tego maja linie OK. Ech...

            Polecam psychologa, choc ja odwiedzilam wielu. Bylam na terapii grupowej. Chce
            kontynuowac indywidualna terapie, tylko chwilowo mnie na nia nie stac, czekam
            na wiekszy przyplyw gotowki. Warto znalezc takiego terpeute, ktorego sie polubi
            jako czlowieka. To wazne. I ja kogos takiego znalazlam chyba.
            Forum podczytuje juz od kilku miesiecy, z przerwami.
            Bo ja mam jeszcze inny problem - tzw. dwubiegunowke, czyli okresy depresji i
            super samopoczucia naprzemian. To super samopoczucie tez nie jest normalne i ma
            nawet swoja nazwe - hipomania. W hipomanii nie mam apetytu i szybciutko
            szczupleje. W depresji - objadam sie tonami slodyczy i tyje ogromnie. Musze
            stale przyjmowac leki stabilizujace nastroj i robie to. Teraz jest dobrze,
            jestem pod opieka dobrego psychiatry.
            Ach, w weekendy chadzam do kina, ale glownie zajmuje sie.........odsypianiem
            calego tygodnia :)
            Hmmm...zastanawiam sie, czy nie zrobic sobie przerwy w pracy i nie pojsc na
            nalesniki z serem i surowke z selera. Wiesz, moja pani doktor mowi, zebym
            czasem oszukiwala sie nalesnikami - bo to i obiad i odrobine czegos slodkiego
            przy okazji. I powtarza mi, zebym zajela sie innymi sprawami niz odchudzanie,
            zebym jadla porzadne sniadanie, porzadny obiad, a kolacja oddala wrogowi :)
            Bardzo praktyczne sa te jej rady, lubie ja bardzo.
            pozdrownienia serdeczne dla Ciebie,
            sheila
            • kasiolda Re: nieustajacy apetyt 13.10.04, 13:24
              hmm od czego by tu zaczac..moze po kolei..
              jak sie czuje teraz..fatalnie..ale nie chodzi o wyglad tylko psychike..duzo
              rzeczy sie na siebie nalozylo..na szczescie nie mam napadow..ale jestem
              przygnebiona...staram sie trzymac..co do patrzenia na siebie..hmm dziwne ale
              ostatnio nie mysle jak wygladam,chyba ze spojrze do lustra albo jak sie
              ubieram,potem zapominam o tym,nie wlasciwie to zawsze tak bylo,nie
              przejmowalalm sie wygladem dopoki nie odczulam tego,w sklepie kupujac
              ciuchy,stajac na wadze,patrzac w lustro..nie jestem szczupla,brakuje mi duzo do
              dawnego wygladu...
              a ile wazysz jesli moge wiedziec of course ;))
              Zazdroszcze ludziom, ktorzy tego nie maja. Jedza jak sa glodni, do tego maja
              linie OK. Ech...
              dokladnie..
              tak sie sklada ze wybieram sie pojutrze..nie moge sie doczekac,ale i boje
              sie...zobaczymy
              chodzilam kiedys na terapie grupowa ale nie podobalo mi sie zrezygnowalam po
              kilku miesiacach...
              dwubiegunowka..to nie jest mi obce..
              hmm ja studiuje zaocznie wiec u mnie jest odwrotnie..w tygodniu odsypiam i sie
              nuuudze,weekendy mam zajete,ale moze niedlugo znajde prace..a ty czym sie
              zajmujesz..jesli nie chcesz nie musisz odpowiadac..na czym ostatnio bylas w
              kinie???
              uwielbiam nalesniki...z serem i z dzemem..miodzio...twoja pani doktor ma
              racje..tylko ze ie wszystko jest takie proste...jak tu zjesc porzadne sniadanie
              gdy dzien wczesniej mialas napad i gdy sie budzisz czujesz sie ociezala i wcale
              nie jestes glodna??no i jak juz oczyscisz organizm porannym niejedzeniem
              sniadania to na wieczor jestes glodna i nie da rady oddac kolacji
              wrogowi,prawda??
              zajecie sie sprawami innymi niz odchudzanie tez nie jest latwe,ale trzeba
              probowac...3maj sie!
              • sheila_take_a_bow Re: nieustajacy apetyt 13.10.04, 14:06
                Wolalabym nie zdradzac ile waze. Moim zdaniem - za duzo, choc w zestawieniu z
                moim wzrostem - nie jest tak zle, ale....Nie, nie powiem.

                >> dwubiegunowka..to nie jest mi obce..>>

                Znasz z wlasnego doswiadczenia ? Kogos bliskiego ?

                Ja tez studiuje zaocznie :) A co studiujesz?
                Pracuje jako tlumacz angielskiego (angielski techniczny).
                Jak nietrudno sie domyslec - studiuje anglistyke, z tym, ze na prywatnej
                uczelni.

                I juz po nalesnikach :) i surowce z selera :)
                Wcale nie bylam tak glodna. Zjadlam tak na wypadek, gdybym byla glodna.

                serdecznosci,
                sheila
                • kasiolda Re: nieustajacy apetyt 13.10.04, 16:26
                  rozumiem..nie zmuszam...po prostu chcialam wiedziec zeby ocenic czy
                  rzeczywiscie duzo wazysz jak mowisz..
                  dwubiegunowke znam z wlasnego doswiadczenia..to chyba nieodlaczny element
                  kazdej kompulsowiczki...
                  studiuje turystyke i rekreacje..ale mamy wiecej wspolnego niz mi i tobie pewnie
                  tez sie wydawalo..
                  calkiem niedawno chcialam byc tlumaczem angielskiego,ale sie nie dostalam ani
                  na filologie angielska ani do nauczycielskiego kolegium jezykowe na specjlanosc
                  jezyk angielski i dalam sobie spokoj,to znaczy nadal ucze sie,odwiedzam strony
                  internetowe,czytam,tak z przyzwyczajenia codziennie kilka godzin na to
                  poswiecam a moze po prostu zeby zabic nude...ale to chyba nie dla mnie
                  anglistyka i zajmowanie sie zawodowo jezykiem
                  angielskim..gramatyka,czytanie,pisanie ok ale mowienie masakra..teraz chce
                  pracowac w turystyce...ciekawe na jak dlugo..a ty na ktorym jestes roku?jak
                  dlugo uczysz sie angielskiego?
                  ja mialam dzisiaj na obiadek kopytka..tez mniami,poprosilam mame no i zrobila
                  specjalnie dla mnie...
                  w sumie ostatnio rzadko zdarza mi sie byc glodna..no chyba ze nie mialam czasu
                  zjesc obiadu o zwyklej porze..albo po wypiciu zielonej herbaty..a tak zjem
                  obiad o drugiej i o szostej kiedy kiedys jadlam kolacje nie czuje dalej
                  glodu..nie wiem chyba mi sie zoladek skurczyl...nie za wczesnie???
                  polazilam troche po sklepach dzisiaj ale tak tlyko zeby popatrzec,rozejrzec sie
                  za kurtka i butami na zime..nie chce narazie kupowac ciuchow..boje sie..swojego
                  dobicia w lustrze,rozmiaru jaki bylby na mnie dobry..teraz jest dobrze bo
                  ciuchy sie troche rozeszly wiec nie odczuwam tego czy to rozmiar 40,42..mam
                  dzisiaj wspomniala ze widziala fajne spodnie i ze byl rozmiar 42..jakby z gory
                  przeiwidywala ze bedzie dobry..oburzylam sie nie powiedzialam jeje tego,ale
                  pewnie ma racje..czasy gdy nosilam 38 minely..a ja sie ciagle oszukuje ze moze
                  sie zmieszcze...zalosne...
                  • sheila_take_a_bow Re: nieustajacy apetyt 14.10.04, 09:05
                    czesc Kasiolda,

                    Dzisiaj sie uspokoilo - juz mnie nie ssie. Zjadlam naormalne sniadanie i nie
                    chce nic wiecej jesc. Nie rozumiem tego.
                    Wiesz, nie zgodze sie sie kazda kompulsywna ma dwubiegunowa. Znam kilka
                    dziewczyn z jedzeniowym problemem i one nie maja dwubiegunowki. Chyba nie ma
                    reguly, jak we wszystkim.
                    A Ty jakos sie leczysz na dwubiegunowa? Bierzesz jakies leki???

                    Ambitna jestes z tym angielskim! Podziwiam Cie, ze tak sama sie uczysz, ze Ci
                    sie chce.
                    Wiesz, ja nie lubie swoich studiow, no ale trudno.

                    O rozmiarach to ja sie nie wypowiadam :) W kazdym razie dawno juz pozegnalam
                    sie z 38 czy nawet 36. I nie ludze sie, ze jeszcze kiedykolwiek sie wcisne.
                    Trudno.

                    Pozdrawiam,
                    sheila
                    • kasiolda Re: nieustajacy apetyt 14.10.04, 10:56
                      czesc sheila!!!
                      to dobrze....chyba zoladek przestawil sie na mniej jedzenia...na poczatku
                      zawsze ssie i jestes non stop glodna...
                      hmmm do tej pory wszystkie dziewczyny cierpiace na bed z ktorymi mialam
                      doczynienia mialy dwubiegunowke..ale nie bede sie klocic...
                      nie biore lekow..nic z tym nie robie..staram sie jakos rownowazyc to,zbytnio
                      sie nie ekscytowac sukcesami i nie dolowac porazkami,roznie wychodzi...
                      a z tym angielskim tez jest roznie..czasami mi sie chce..czasami nie..ale
                      generalnie lubie uczyc sie jezykow..i latwo mi to przychodzi..poza
                      mowieniem,ale mysle ze to kwestia praktyki ktorej mam malo...a czemu akurat
                      angielski??podoba mi sie jezyk,przydaje sie,moim ulubionym pisarzem jest
                      Tolkien wiec moge szukac o innym materialow na anglojezycznych stronach,lubie
                      angielskie idiomy..niektore sa smieszne i latwo sie ich uczy...
                      nie lubisz swoich studiow?co ci sie nie podoba?dlaczego wybralas akurat
                      angielski?
                      no co ty...trzeba wierzyc..wcisniesz sie zobaczysz...nie poddawaj sie..bedzie
                      dobrze...3maj sie!!!!
                      • sheila_take_a_bow Re: nieustajacy apetyt 14.10.04, 14:25
                        kasioldo,
                        Wiesz, czescia mojego "zdrowienia" jest i bedzie pozegnanie sie z marzeniami o
                        wciskaniu w mniejsze rozmiary, w rozmiary idealne. Pewnie jakbym sie bardziej
                        postarala, czyli cwiczyla codziennie, dietowala, chodzila na basen - schudlabym
                        do 38/36 nawet, ale na jak dlugo? Na 2, 3 miesiace ??? Potem efekt jo-jo i
                        znowu wszystko od poczatku. Dlatego postanawiam, od dzis chocby, pogodzic sie,
                        ze nie bede w swoich oczach idealna. Nie musze byc.
                        Oj, nie lekcewaz dwubiegunowki - ja mialam 9-cio miesieczno depresje (w ktorej
                        oczywiscie sie opychalam slodyczami). Zaliczylam probe samobojcza, nie ma
                        zartow. Hipomania tez jest niebezpieczna jesli przerodzi sie w manie. Teraz juz
                        wiem, ze musze brac leki i koniec. Jesli chce normalnie zyc. A chce.
                        Moje studia wybrala mi poniekad mama. Bo angielski zawsze latwo mi wchodzil i
                        tak wyszlo. Ale to nie jest to. Najbardziej nie znosze uczyc sie gramatyki.
                        Ucze sie od siodmego roku zycia w zasadzie.
                        pozdrowionka dla Ciebie,
                        sheila
                        • kasiolda Re: nieustajacy apetyt 14.10.04, 14:42
                          ale zdrowiejac wcale nie musisz skonczyc z marzeniami o rozmiarze 36,38,kiedys
                          sie na pewno uda..nie mowie ze masz sie odchudzac na sile i ostro cwiczyc,ale
                          stopniowo zmienac sposob zywienia,wiecej sie ruszac i to samo przyjdzie...
                          mnie sie narazie udaje,chociaz czasami zdarza mi sie w druga strone przeginac..
                          nie lekcewaze,mam dystans...przyzwyczailam sie do tego ze u mnie to normalka..z
                          byle powodu moj humor potrafi sie zmienic o 180 stopni,naprawde czasami sie
                          sobie dziwie ze takimi pierdolami sie martwilam...albo na odwrot jestem tak
                          szczesliwa i pelna euforii ze zapominam o niebezpieczenstwach,problemach,nie
                          mysle rozsadnie...
                          taka juz jestem...
                          chociaz chcialabym byc inna,podziwiam osoby wywazone,malomowne,nie targane
                          watpliwosciami,z ktorymi dziela sie z calym swiatem.. ale potrafiace trafiac w
                          same sedno gdy mowia..
                          wiesz u mnie ze studiami bylo troche podobnie...to znaczy nikt mi nie kazal isc
                          na anglistyke,ale tyle razy slyszalam ze dobrze mowie po angielsku i ze mam
                          latwosc w uczeniu sie jezykow itp..i tym sie troche kierowalam,w sumie dopiero
                          przed egzaminem na druga uczelnie dotarlo do mnie ze sie nie nadaje,nie to chce
                          robic..mam nadzieje ze z tym co teraz studiuje nie bedzie podobnie,ze poo roku
                          okaze sie ze to tez nie jest to...a ty co chcialabys robic???
                          hehe a u mnie odwrotnie lubie gramatyke i szybko lapie wszystkie zasady...
                          to dlugo...ja tylko cztery lata..i mysle ze chocby ze wzgledu na to to byl blad
                          wybor anglistyki,za krotko i tylko w szkole..dopiero przez ostatni rok uczylam
                          sie naprawde intensywnie...tylko ze z drugiej strony nie ma takiej rzeczy w
                          ktorej bylabym naprawde dobra...wszystkim interesuje sie po troche...ehhh jakos
                          to bedzie..pozdrawiam!!!!
    • awanturka Re: nieustajacy apetyt 26.10.04, 18:36
      Polecam Wam goraco ksiażkę Serotonina - przełom w dietetyce, autor Judith Wurtman , Susan Suffes Wyd. Amber.

      Problemy o jakich piszecie znam doskonale, wiele z tego co się dzieje w organiźmie i skąd taki apetyt (szczególnie na słodycze) można po lekturze tej ksiażki zrozumiec. No i tak ustawic sobie dietę aby ten apetyt trzymac pod kontrola.

      - awanturka

      • awanturka Re: nieustajacy apetyt 26.10.04, 18:50
        Przepisane z okładki.

        " Dr. Judith Wurtmaan, lekarka i biochemiczka z Massachusetts Institute of Technology, członek amerykanskiego Narodowego Instytutu Zdrowia na podstawie rzetelnych, pietnastoletnich badaą udowodniła, ze objadanie sie pod wpływem stresu czy smutku nie wynika z braku silnej woli, lecz jest spowodowane zmianami w bichemii mózgu, który kieruje naszym wewnętrznym, biochemicznym mechanizmem walki z negatywnymi emocjami. Podstawę funkcjonowania tego mechanizmu stanowi neuroprzekaźnik - serotonina, której aktywność zwiększa się po spożyciu okreslonych pokarmów bogatych w węglowodany, natomiast zawierajacych mało tłuszczów. Spożywanie takich pokarmów powoduje poprawę samopoczucieoraz zminiejsza wywołana przez strews czy smutek potrzebe jedzenia.

        W ksiażce zawarty jest uniwersalny plan zywienia oraz diety dla młodych matek, kobiet cierpiacych na zespół napięcia przedmiesiaczkowego, osób pracujacy w systemie zmianowym, dla byłych palaczy i osób z choroba afektywna jedno i dwubiegunowa (!!!)"

        • sheila_take_a_bow Re: nieustajacy apetyt 27.10.04, 07:23
          Awanturko, dziekuje raz jeszcze.
          To niesamowite co napisalas - dieta dla dwubiegunowych!
          Jeszcze dzis, po pracy, lece szukac tej ksiazki w Empiku.

          Milo Cie tu spotkac :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka