ignorant11
11.02.10, 09:17
Sława!
www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100211&typ=sw&id=sw12.txt
W Berlinie dzisiaj po południu mają rozpocząć się obrady "okrągłego
stołu" w sprawie przywrócenia statusu polskiej mniejszości narodowej
w Niemczech. W rozmowach wezmą udział wiceministrowie spraw
wewnętrznych Niemiec i Polski: Christoph Bergner i Tomasz Siemoniak,
oraz przedstawiciele mniejszości z obu państw. Będzie to okazja, aby
porównać, jakie prawa mają Niemcy w Polsce, a jakie nasi rodacy nad
Renem.
Polacy mieszkający w Niemczech podchodzą do dzisiejszych rozmów z
wielką nadzieją, po raz pierwszy bowiem problem przywrócenia im
statusu mniejszości narodowej (odebranej nielegalnie w 1940 roku
przez Hermanna Goeringa) stanął na tak wysokim szczeblu. Co prawda,
niemiecka strona w dalszym ciągu na razie odmawia nam statusu
mniejszości, ale ekspertyza prawna przygotowana na zamówienie
polskiego MSZ stwierdza, że rozporządzenie Goeringa było wydane
niezgodnie z prawem. Innymi słowy - polska mniejszość zawsze była w
Niemczech i nigdy nie zniknęła.
Jeden z uczestników "okrągłego stołu" (jak nazywają spotkanie
niemieckie media) Marek Wójcicki, prezes Związku Polaków spod znaku
Rodła, w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" przyznał, że ma nadzieję,
iż po dzisiejszych rozmowach sytuacja polskiej mniejszości w
Niemczech ulegnie wreszcie poprawie. - Christoph Bergner
zapowiedział w rozmowie ze mną, że niemieckie władze zajmą się
sprawami Polaków, a on także będzie zabiegał o konkretne
rozwiązania - powiedział nam Wójcicki. Jego zdaniem, istnieje duża
szansa, że temat Polaków w Niemczech zainteresuje zarówno polskie,
jak i niemieckie władze. Wójcicki pochwalił polski rząd za
zaangażowanie w tę sprawę. - Przynajmniej na razie widzimy duże
zainteresowanie polskiej strony, i to nam zdecydowanie ułatwia
rozmowy ze stroną niemiecką. Tuż przed rozmowami umówiliśmy się z
polską delegacją rządową na spotkanie, aby ustalić wspólne
stanowisko - podkreślił Wójcicki. Jednak i Niemcy wydają się
konsekwentni w odmowie przyznania nam statusu mniejszości narodowej.
Nawet w oficjalnym biuletynie informacyjnym niemieckiego MSW jest
mowa o spotkaniu polskiej i niemieckiej delegacji z mniejszością
niemiecką w Polsce i obywatelami polskiego pochodzenia w Niemczech.
Jak twierdzi Marek Wójcicki, będzie za mało czasu, aby
przedyskutować wszystkie problemy. Ale dużym sukcesem byłoby
powołanie specjalnych sześciu komisji tematycznych, które zajęłyby
się każdym z proponowanych przez Polonię postulatów. Najważniejsze
sprawy do załatwienia to: rehabilitacja zamordowanych
przedstawicieli polskiej mniejszości przez Niemców. - Jest to
kwestia symbolicznej rehabilitacji Polaków obywateli Rzeszy
Niemieckiej zamordowanych w obozach koncentracyjnych lub
rozstrzelanych - powiedział nam Wójcicki i dodał, że jest to jedyna
grupa ludzi zgładzona przez państwo hitlerowskie, która nie została
w żaden sposób zrehabilitowana. W dalszej kolejności Polacy chcą
powołania fundacji organizacji polskich (finansowanej głównie przez
niemiecki rząd, ale także i polski).
Kolejnym tematem jest sprawa nauczania języka polskiego w
niemieckich szkołach. Zdaniem Polonii, wszędzie tam, gdzie zgłoszą
się rodzice minimum siedmiorga dzieci i zechcą, aby je uczyć języka
polskiego jako ojczystego powinno im to być zagwarantowane we
wszystkich szkołach publicznych na każdym szczeblu. I wreszcie, jako
dodatkowy punkt wymienia się załatwienie odszkodowań dla
istniejącego jeszcze przed wojną Związku Polaków w Niemczech.
Zdaniem Wójcickiego, majątek ten na podstawie danych hitlerowskiego
MSW wynosił równowartość 350 mln euro.
Jednak nie wszyscy polscy politycy są jednomyślni w kwestii uznania
przez Niemców statusu polskiej mniejszości narodowej. W rozmowie
z "Naszym Dziennikiem" były ambasador Polski w Niemczech Janusz
Reiter (1990-1995) stwierdził, że jego zdaniem, przyznanie nam
statusu mniejszości narodowej nie wpłynie realnie na poprawę
sytuacji Polaków w Niemczech. - Ja nie widzę niestety wśród naszych
rodaków większego zainteresowania życiem polonijnym w Niemczech -
stwierdził Reiter i dodał, że organizacje polonijne mają trudności z
odnalezieniem się w nowych czasach, "kiedy Polska i Niemcy są razem
w Unii Europejskiej, kiedy granice są otwarte i kiedy można bez
problemu jeździć do siebie nawzajem". Zdaniem Reitera, Polacy
mieszkający w Niemczech nie wykorzystują wielu możliwości, które nad
Renem już istnieją, i nie chcą się angażować w jakiekolwiek formy
polonijnego życia. - Polacy powinni się przede wszystkim dobrze i
skutecznie organizować, a do tego wcale nie jest potrzebny status
mniejszości narodowej - uznał Janusz Reiter. Jego zdaniem, dobrze
zorganizowani Polacy uzyskaliby uznanie polityczne CDU, SPD lub
innych partii, które zabiegałyby o ich poparcie. - Takiego
zorganizowania mi brakuje wśród Polonii, bardziej niż statusu
mniejszości - powiedział nam były ambasador.
W odpowiedzi na te zarzuty Marek Wójcicki stwierdził jedynie, że
Janusz Reiter myślami znajduje się ciągle w epoce sprzed 20 lat,
kiedy był w Niemczech ambasadorem. - Teraz czasy się zmieniły -
powiedział nam Wójcicki. - Wtedy na początku lat 90. tak być może
było, ale teraz po pierwsze, mamy prężne i dobrze funkcjonujące
organizacje, a po drugie, mamy wielu zaangażowanych ludzi, którzy
chcą działać dla dobra Polonii i Polski.
Waldemar Maszewski, Tegernsee
Forum Słowiańskie
gg 1728585