Dodaj do ulubionych

Struktura prowincjonalnej wsi

IP: *.233.233.94.devs.futuro.pl 30.06.04, 23:58
Krakowiacy, napiszcie coś
Obserwuj wątek
    • santiago78 Re: Struktura prowincjonalnej wsi 01.07.04, 00:11
      dla GW Kraków byłby idealny gdyby raz w tygodni odbywały się na starówce parady
      tolerancji a na wawelu choć raz w miesiacu seksualne orgie postępowców mocno
      zakrapiane wódeczką i pseudopoezją spod znaku oczywisćie szymroskiej...

      o tak....stolica eyorpy jak sie patrzy...
      • Gość: EU Re: Krakow prowincja IP: *.securenet.net / *.securenet.net 01.07.04, 02:42
        Juz w latach 20-stych zeszlego wieku Tadeusz Peiper mawial, ze Krakow to biedne
        miasto ze wzgledu na swoj konserwatywny charakter. Moze jest to bardzo piekne
        miasto w sensie architektonicznym, ale bardzo przecietne jesli chodzi o sztuke.
        Piekny skansen sredniowiecznej architektury, w ktorym mozna spedzic weekend. I
        nic wiecej. Zgnusniala prowincja galicyjska, jeden z najbardziej odleglych
        zakatkow Imperium Habsburskiego, zapatrzona w swoja odlegla przeszlosc i
        odwrocona plecami do przyszlosci. Raj dla nacjonalistow, oszolomow i
        dulszczyzny, broniacych zaciekle "dobrych obyczajow", zastyglych jak figury z
        oltarzy jego slynnych swiatyn, otumanionych przez tredowate kazania koltunskich
        ksiezy proletyzujacych slowianska wersje herezji rzymsko-katolickiej.
        • kiramolski Re: Krakow prowincja 02.07.04, 08:07
          I to mnie wlasnie dziwi, bo czy mozna sobie wyobrazic lepszy grunt dla
          kulturowego, artystycznego buntu, niz konserwatywne, nawet koltunskie miasto? W
          dodatku takie, gdzie studiuje okolo 100 tysiecy mlodych, otwartych na to, co
          nowe ludzi? Warszawa kontratakuje, bo po '89 roku to stolica stala sie
          prowincja, a centra kulturowe lezaly w innych duzych, a nawet srednich polskich
          miastach, teraz, przede wszystkim dzieki pieniadzom, nastapila ponowna
          centralizacja, jak we Francji. Skoro jednak "Przekroj" (za pieniadze GW?)
          przeniesiono do Warszawy i z krakowsko-mieszczanskiego przemieniono w pismo
          ultrapostepowe, reklamujace papierosy nawet geba swego naczelnego (czy nie
          przypomina historia "Przekroju" przejecia "Tygodnika Powszechnego"?, toz to
          szwindel etykietek, jak mawiaja w Galicji).

          Mlodzi nie powinni plakac o pieniazki, lecz robic swoje, a jesli im sie
          bardziej podoba w Warszawie albo w Tokio, to ich dobre prawo, moze na starosc
          wroca tu jak Milosz, Mrozek czy Wajda.
          Artykul wazny, choc dialektyka iscie leninowska :-) Moze i dobrze - bedzie
          rewolucja!
      • michalfront Re: BYC PUB'EM dla Warszawy -ot cala ambicja Krak 01.07.04, 11:49
        niestety to fakt - kiedyś uwielbiałem Kraków, a obecnie wpadam tu własnie tylko
        na weekendy, napić sie tańszego niż w Wa-wie piwka i zjeść niezłe galicyjskie
        jedzonko w otoczeniu dużo sympatyczniejszej niz w Wa-wie architektury

        ale przeprowadzić się tu na stałe już bym nie chciał - za bardzo to miasto
        zostało w tyle przez ostatnie 10 lat (wystarczy porównać np. z Gdańskiem czy
        Wrocławiem - miasta które o wiele lepiej potrafiły wykorzystac swoje
        wielowiekowe tradycje dla "zbudowania" fajnego i przjaznego mieszkańcom miejsca)
    • Gość: Seb Re: Struktura prowincjonalnej wsi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.04, 08:30
      Że układy, to sie zgodze. Że ZLP, panie w magistratach tez sie zgodze. Że
      na "krzywy ryj" również, tylko zastanawia mnie dlaczego?
      Czy ktoś juz robił ankietę/badania ile osób odwiedza takie miejsca jak Centrum
      Plaza by zobaczyć "Hit" sezonu?? Jeden taki wypad (bilet, jakaś przekąska,
      drink czy kawa, no i wizyta w np. W Parku Wodnym) całej rodziny w czasie
      weekendu to rownoważnik karnetu na większość imprez qulturalnych w obrębie
      Plant. A może tak jesteśmy wychowani że rodzinami idziemy do Centrum Handlowego
      bo jest wiecej atrakcji... a na Rynek tylko jak są "Jasełka". A dzieci,
      młodzież... robi to co robią rodzice. nie mają alternatywy na rodiznne wyjscie
      do Centrum Krakowa idą do innego "Centrum".
    • Gość: Jacques Re: Struktura prowincjonalnej wsi IP: 5.2.* / *.chello.pl 01.07.04, 08:38
      Moze to i prawda co pisza w GW, ale mnie bardziej martwi brak inwestorow (co
      jest zasluga wladz tego miasta i regionu) niz parad homoseksualistow
      i "mainstream -cos tam".
      A najbardziej szkoda ze nie mozna odlaczyc naszego miasta od Warszawy
      i "podlaczyc" do Wiednia razem ze Slowacja Czechami i Wegrami.
      Moja babcia mowila ze za Austrii bylo najlepiej !
    • martinnez Re: Struktura prowincjonalnej wsi 01.07.04, 09:13
      Hmmm jak tak czytam, to widze, ze jednak Nasz kraj, to jeden wielki ciemnogrod.
      Ma wielkie mniemanie o samym sobie, a jednak coraz bardziej sie pograza we
      wlasnym, malym zaklamanym swiecie, myslac o sobie,iz jest najlepszy, jest
      tolerancyjny... To wszczegolnosci widac na starszej czesci spoleczenstwa.
      Starsze osoby co niedziele lub czesciej, podazaja gromnie do kosciola, modlac
      sie do swojego boga, ktory uczy ze kazdy jest inny, ma swoj punkt widzenia i
      trzeba takiego czleczka szanowac takim jaki jest, a przynajmniej tolerowac i
      uswiadomic sobie jego potrzeby, a te strsze osobniki wlasnie pokazuja jak
      wprowadzaja nauki swojego boga w zycie, obrzucajac jajkami, kamieniami... I to
      nie tylko jesli chodzi o ludzi o innych orientacjach, czy wierze, ale tez
      swoich braci z kosciola jak ciut inaczej, sa ubrani bo nie wypada ,bo tak
      trzeba bo taka regula.
      Jak to jest ???
      Jak mozna zyc w takim zaklamaniu i swoim zyciem caly czas potwierdzac, ze albo
      jests z nami albo przeciwko nam! Co to jest??? czy tak zachowuje sie
      spoleczanstwo ponoc tolerancyjnego panstwa???
      A jakby nie bylo Krakow powinien byc przykladem, dla innych miast z powodu
      swojej histrii, by pokazac, ze mozna zyc w zgodzie z innym czlekiem choc ma
      inne poglady. I jezeli prawie 90% spoleczenstwa w Krakowie mowim, ze nie
      powinna sie w ich miescie odbywac taka parada to mam pytanie gdzie sie ma
      odbywac jak nie w tym miescie, gdzie jest podobno tolerancja??????


      Pozdrowienia z Poznania:)
      • sothis666 Re: Struktura prowincjonalnej wsi 01.07.04, 09:49
        Oczywiscie nie chodzi o gejów i inne orientacje a o nastawienie ludzi. W opinii krakusow Kraków jest tak bardzo the best jak Paryż dla paryżan, z tym że cech Paryża trudno się tam dopatrzeć... To podparte dewocją zapatrzenie w siebie rzutuje tez na inne sfery życia, także -niestety- ekonomiczną. Bez wzgledu na pochodzenie polityczne władz KRakowa, przy wjeździe do miasta powinny stać tablice: "Patrz uważnie, tak będzie wyglądać Polska pod rządami LPR". Cóż z tego że tolerancyjne tradycje, wątpię czy kogoś w Krakowie obchodzi że Zygmunt August przewraca się w sarkofagu:)

        pozdrowienia z Wrocławia (który łączy z Krakowem tylko jedno - autostrada A4;)
        • martinnez Re: Struktura prowincjonalnej wsi 01.07.04, 14:36
          Coz, jak by nie patrzec zawsze blizej z Poznania do Wroclawia i cale szczescie
          ze nie ma podrodze Krakowa i W-wy :) i to jedyne co PKP mozna pogratulowac :)))
          A spoleczenstwo Krakowskie niech zyej dalej w soim malym, zaklamanym swiecie
          gdzie sie konczy na ich wlasnym nosie.

          Pozdrawiam
          Martinnez
          • Gość: Chybaja Tolerancja... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.04, 18:57
            Świetny pomysł: oceniać całe miasto na podstawie zachowania grupy ludzi
            napędzanych przez żądnych władzy LPRowców. Swoją drogą to niezupełnie rozumiem
            co wspólnego ma gejowski marsz z kulturą- dlaczego kultura jest zarezerwowana
            według Was do tych którzy nie mają swojego zdania na ten temat i jest im
            zupełnie obojętne czy geje i lesbijki przejdą przez ulicę ich miast czy też
            nie... Jestem pełen tolerancji dla homoseksualistów ale nie akceptuję ich
            marszy tak samo jak nie zaakceptowałbym berlińskiej "Love Parade" i wszelkich
            innych "wydarzeń kulturalnych", którym niewiele już brakuje do otwartego
            promowania wulgarnego seksu w miejscach publicznych. Dlaczego obrona wartości
            które wyznaję skazuje mnie w oczach "ludzi światłych i kulturalnych" na
            oklepane już hasło mieszkańca "Ciemnogrodu", zacofańca, człowieka
            niekulturalnego.
            Dla wielu z Was pewnie Francja jest idealnym miejscem gdzie kultura i
            tolerancja są powszechne. Szkoda tylko, że tak niewielu z Was zastanawia się
            głębiej czym jest tolerancja. Czy krajem, który zabrania swoim obywatelom
            noszenia widocznych symboli religijnych (jak np. chust muzułmańskich) a
            jednocześnie na cały świat promuje model absolutnej "tolerancji" dla wszelkich
            zboczeń w tym i marszy gejow "prezentujących" otwarcie symbole ich seksualności
            jest krajem bardziej tolerancyjnym aniżeli ten w którym hierarchia wartości
            przedstawia się trochę inaczej?
            ...antysemityzm w oczach wiecznie pokrzywdzonych Żydów,
            ...patriotyzm w rękach narodowców z LPR straszących straszną Unią Europejską
            ...tolerancja w ustach "światłych obywateli świata" krzywo patrzących na innych-
            "niepostępowców"...
            Smutne- mamy kolejne hasło klucz które całkowicie zwalnia od myślenia na rzecz
            politycznej/kulturalnej poprawności
            • sothis666 Re: Tolerancja... 02.07.04, 15:16
              Gość portalu: Chybaja napisał(a):

              > Świetny pomysł: oceniać całe miasto na podstawie zachowania grupy ludzi
              > napędzanych przez żądnych władzy LPRowców. Swoją drogą to niezupełnie rozumiem
              > co wspólnego ma gejowski marsz z kulturą- dlaczego kultura jest zarezerwowana
              > według Was do tych którzy nie mają swojego zdania na ten temat i jest im
              > zupełnie obojętne czy geje i lesbijki przejdą przez ulicę ich miast czy też
              > nie... Jestem pełen tolerancji dla homoseksualistów ale nie akceptuję ich
              > marszy tak samo jak nie zaakceptowałbym berlińskiej "Love Parade" i wszelkich
              > innych "wydarzeń kulturalnych", którym niewiele już brakuje do otwartego
              > promowania wulgarnego seksu w miejscach publicznych.

              No więc z tego wynika że nie jesteś zbyt tolerancyjny. Dla mnie te marsze też sa dziwaczne, ale ich uczestnicy nie łamią prawa a w Polsce mamy wolność zgromadzeń i warażania opinii. Różnica między Krakowem a Berlinem czy Paryżem jest taka, że w tych ostatnich jak się komuś nie podoba Love Parade to na nią nie idzie. I tyle. Tak jak właściciel kota nie idzie na wystawe psów.

              > Dla wielu z Was pewnie Francja jest idealnym miejscem gdzie kultura i
              > tolerancja są powszechne. Szkoda tylko, że tak niewielu z Was zastanawia się
              > głębiej czym jest tolerancja. Czy krajem, który zabrania swoim obywatelom
              > noszenia widocznych symboli religijnych (jak np. chust muzułmańskich)

              Musisz doczytać o tej Francji. Tam się zabrania eksponowania symboli W INSTYTUCJACH PUBLICZNYCH. A to jest cos innego niz napisałeś powyżej. Cos bardzo innego.

              > ...antysemityzm w oczach wiecznie pokrzywdzonych Żydów,
              > ...patriotyzm w rękach narodowców z LPR straszących straszną Unią Europejską
              > ...tolerancja w ustach "światłych obywateli świata" krzywo patrzących na innych
              > -
              > "niepostępowców"...
              > Smutne- mamy kolejne hasło klucz które całkowicie zwalnia od myślenia na rzecz
              > politycznej/kulturalnej poprawności

              Nikt nie narusza tzw. tradycyjnych wartosci do których obywatele krakowa są tak bardzo przywiazani. Problem z nimi polega na tym ze, w ich opinii, te wartosci sa tak cenne ze cały swiat musi sie do tego dostosowac, inaczej czują się zaraz 'zaatakowani' i 'urażeni'. Happeningi gejów sa dla mnie groteskowe ale nie mam nic przeciwko, bo od żadnego nigdy nie usłyszałem że nie mogę czegoś zrobić, bo to 'urazi ich uczucia religijne' etc. W przeciwieństwie do wojujących katolików. Spieszę donieść, że dla przedstawicieli co najmniej kilku religii i wyznań cos takiego jak procesja w dniu Bożego Ciała jest ewidentną 'obrazą uczuć' a wręcz profanacją (ze względu na zakaz sporządzania wizerunków bóstwa i oddawania czci przedmiotom). I co teraz? Do czego taka logika prowadzi???

              Tolerancja jest wtedy, gdy jedynym powodem niedopuszczenia do demonstracji jest popełnienie przez uczestników przestępstwa bądź nawoływanie do przestępstwa. W Krakowie charakter przestepczy miały groźby i działania bojówek LPR-u. A władze miasta zachowały sie w sposób będacy kpiną z porządku prawnego RP.
              • Gość: N/A Re: Tolerancja... IP: *.inter.tuniv.szczecin.pl 02.07.04, 18:06
                Tolerancja to coś, co jest mi obce. Tolerować cokolwiek... owszem, ale z
                przymusu, tak jak toleruje się gwóźdź w bucie gdy go wyrwać się nie da. Bo
                homosie to po prostu chwasty. Z przyrodniczego widzenia ciekawe, w swoim
                sąsiedztwie nie potrzebuję.

                I dlatego właśnie wolałbym Kraków - miasto w którym nie muszę aż tak bardzo bać
                się pedalskich bojówek skandujących hasła wszechtolerancji - niż Warszawę,
                miasto łowów Anastazji P., miasto w którym w każdej niemal chwili mógłbym mieć
                zakaz opuszczania mieszkania, miasto w którym co i rusz ktoś robi zadymę,
                miasto w którym jest kiepskie żarcie i podli ludzie.
            • martinnez Re: Struktura prowincjonalnej wsi 02.07.04, 10:49
              Widze, ze ktos tu sie sili na rymowanki, zamast konkretnie powiedziec co
              nieodpowiada mu w danej wypowiedzi, czyzby znowu kolejny przedstawiciel
              tzw. "zlotej mlodziezy"?1 ktoremu sie sni byc wielkim hip-hop'owcem??? z pod
              bloku... ehhh

          • Gość: Nie tak szybko Re: Struktura prowincjonalnej wsi IP: 5.2.* / *.chello.pl 07.07.04, 12:57
            Jam Ci z Krakowa i na europejskich wojażach poznałem bardzo fajnych ludzi z
            Poznania, Gdańska i właśnie Wrocławia. Wrocław już odwiedziłem - podobało mi
            się. W Gdańsku również. Teraz wybieram się na parę dni do Poznania. I wiesz
            co ? dzięki temu mam jakieś wyobrażenie i własne zdanie . A czy Ty byłeś w
            Krakowie? Nie z wycieczką szkolną , tylko tak po prostu na parę dni? Nie wydaje
            mi się . Przespaceruj sie po Kazimierzu, wypij kawę Latte w Les Coloures na
            placu Nowym i po prostu popatrz i pomyśl.Bez pośpiechu. Powienieneś zmienić
            zdanie.
      • emima Do Marcina 01.07.04, 11:54
        Popieram!!!!!!
        Tylko z jednym się nie zgadzam, otóż nie tylko starsi ludzie obrzucali jajkami
        i kamieniami, a LPR???
        Tam są w większości młodzi fanatycy tzw. "układnego" życia...
        Nic dodać nic ująć.
        Myślę, iz Kraków zawsze był przereklamowany...
        taki nadęty, tętniący wyimaginowanym "artystycznie" życiem, a dulszczyzna jest
        w co drugim krakowskim domu, miasto jest kosmopolitańskie, proaustriackie i
        nadęte, zdecydowanie wolę prawdziwe prowincje
        No i mamy jeszcze Kazimierz Dolny...
        Pozdrawiam Emilia
        • Gość: irishcream Re: Do Marcina IP: 217.75.54.* 02.07.04, 19:04
          Droga Emilio! Dulszczyzny mozna szukac na calej prowincji, nie tylko w
          krakowskich domach. Kraków proaustriacki??? a wytlumacz mi skarbie w czym sie
          ta twoja proaustriackosc objawia? Nie jestem Krakowianka, ale zdecydowanie nie
          nazwalabym Krakowa prowincja, spojrz prosze na definicje slowa prowincja w
          slowniku. Starsi ludzie nie obrzucali jajkami marszu tolerancji, a jesli
          obrzucali, to byla ich garstka. Zdecydowany prym wiedli ludzie mlodzi, pod
          wodza wspomnianej przez Ciebie LPR. Starsi ludzie w wiekszosci byli
          ustosunkowani do calego happeningu albo obojetnie, albo dosc przyjaznie( na
          ogol- bo zdarzaly sie wczesniej wymienione przypadki). Z cala reszta Twoich
          pogladow w miare sie zgadzam:) pozdrawiam
          • Gość: piszedalej Re: Do Marcina IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 02.07.04, 22:44
            Gość portalu: irishcream napisał(a):

            > Nie jestem Krakowianka, ale zdecydowanie nie
            > nazwalabym Krakowa prowincja, spojrz prosze na definicje slowa prowincja w
            > slowniku.

            Slownik Jezyka Polskiego PWN: "prowincja- czesc kraju, nieduze miasto, wies
            itp. oddalone od stolicy." Czyli jednak w/g slownika Krakow jest prowincja bo
            do stolicy to mu daleko.
            • Gość: irishcream Re: Do Marcina IP: 217.75.54.* 03.07.04, 09:34
              nieduze miasto, spojrz na to slowo. Nie wydaje mi sie zeby Kraków byl nieduzym
              miastem mimo wszystko.... a ze oddalno od stolicy? Spojrz na miasto Lwów na
              Ukrainie ok 800 tys mieszkańców, tez nazwałbys go prowincja tylko dlatego ze
              jest oddalony od Krakowa?
      • emima No tak, gdzie ta tolerancja, napewno nie w Krakowi 01.07.04, 13:14
        Jedna jeszcze kwestia:
        Otóż LPR-owcy skandowali marsz homoseksualistów, ponieważ ich nienawidzą, jak
        zresztą wielu innnych rzeczy. Jeżeli ja uważam się za osobę tolerancyjną,
        anienawidzę LPR-owców, to gdyby oni maszerowali ulicami mego miasta, aby
        zademonstrować swoje poglądy, to ja bym ich kamieniami i jajkami nie obrzucała,
        co najwyżej bym tego nie oglądała i to jest nietolerancja
        Emilia
    • Gość: Krakus Re: Struktura prowincjonalnej wsi IP: *.univ / *.univ-fcomte.fr 01.07.04, 10:22
      Zgadzam sie. Jestem krakusem z dziada pradziada, moja babcia byla klasycznym
      mieszczanskim koltunem - tak jak wiekszosc mieszkancow mojego kochanego
      Ciemnogrodu. Mnie udalo sie (chyba?, ludze sie) uniknac bycia koltunem. Kultura
      moze w Krakowie umiera, o ile kiedykolwiek byla tu jakas kultura.
      Ale i tak kocham moje miasteczko! Jest super - szczegolnie noca. Z calym tym
      balaganem. No, moze gdyby jeszcze tylko przegnac kibicow, skinow i LPR.
      A od Szymboskiej i Milosza niech sie w koncu odczepia. Podziwiam ich odwage i
      swiezosc umyslu, mimo, co by nie powiedziec, podeszlego wieku.
      • cantoreck Re: Struktura prowincjonalnej wsi 01.07.04, 12:09
        Sugerujesz, że nie było kultury - to poczytaj trochę o mieście, w którym
        mieszkasz i które ponoć uwielbiasz :). Różne tu się dziwne rzeczy zawsze działy
        (za Franza Josefa była bieda, ale tylko w naszym zaborze można mówić o jakiejś
        wolności). Przejrzyj pisma Boya - na dobry poczatek, zajrzyj do Muzeum
        Narodowego :)

        Jednak w tekście z Wyborczej jest wiele prawdy. Owszem - układy i układziki -
        ale czy gdzie indziej ich nie ma?

        Nikt mi nie wmówi, że w Krakowie nie ma atmosfery. Że nie ma ludzi. Pomysłów.
        Talentów. I wszyscy zapomnieli o renesansie Kazimierza. Plany inwestycyjne też
        są (owszem, nie obyło się bez afer, niestety). Wierzę, że coś ruszy.

        Natomiast inna rzecz mnie niepokoi - Kraków popadł ostatnimi czasy w jakieś
        straszne kompleksy wobec Warszawy...
    • Gość: Przemeq Re: Struktura prowincjonalnej wsi IP: *.cchbc.com 01.07.04, 10:45
      Jako Warszawiak muszę się zgodzić z jednym z przedmówców: od dawna nie jeździmy
      już do Krakowa na imprezy kulturalne. Teraz tylko i wyłącznie po to, by
      poszlajać się po krakowskich klubach (czy jak to się w Krakowie nazywa) - tak
      ot, dla odmiany. Potem na kacu wracamy do siebie, zadowoleni, że było fajnie i
      niedrogo. A po pozbyciu się "efektu dnia poprzedniego" biletu do teaturu
      kupujemy już w Warszawie...
    • Gość: gosia smutna prawda IP: *.pmrcorporate.com 01.07.04, 10:53
      To wszystko niestety prawda. W Krakowie sie nie istnieje artstycznie jesli sie
      nie zna odpowiednich ludzi. To zamkniety klan i krag, do ktorego trudno sie
      dostac. Jesli nie piles wodki z kim tzreba to albo Cie nie wydadza albo wydadza
      i tak opluja ze sie wszystkiego odechce. A tzw. kultura offowa? niby taka supe
      r wolnosc i popieranie talentow a tak naprawde zasada jest dokladnie jest ta
      sama - albo sie wkrecisz tu albo tam. A Szymborska czy Milosz? funkcjonuja juz
      tylko na zasadzie "Slowacki wielkim poeta byl", chociaz np. wedlug mnie
      ostatniej ksiazki Milosza nie da sie czytac. Chodze czasem na Wielkie
      Wydarzenia Artsytyczne ale robi sie niedobrze bo to wszystko rozdete do granic
      mozliwosci...wiecej szumu niz wartosci. Trzeba robic madra mine i ferowac madre
      wyroki. BLEEEEEEEEEEE
    • Gość: ogr Re: Struktura prowincjonalnej wsi IP: 81.219.144.* 01.07.04, 11:06
      Cieszę się, że Romanowski i Kowalik w ostatnim już (niestety) numerze City w
      końcu pokazali w jakim mieście żyjemy. To co dla wszystkich normalnych ludzi
      widoczne jest gołym okiem, wciąż niezauważane jest przez "elity" Krakowa, które
      kisząc się we własnym sosie sami siebie nazywają "stolicą kultury". Nie
      zauważają, jacy są żałośni... Szkoda tylko, że z tą zgnuśniałą wsią zwaną
      Krakowem, City nie będzie już mogło walczyć. To powinna być ich misja. Żal...
    • grimsrund Re: Struktura prowincjonalnej wsi 01.07.04, 11:12
      Wypowiedź Autora na temat koncertu Robotobiboka jest nader zwodząca. Nie wiem,
      ile osób było na ostatnim ich występie, przed kilkoma miesiącami. Pamiętam
      natomiast dobrze, że na poprzednim ich, biletowanym, rzecz jasna, występie w
      klubie RE, pod koniec 2002 roku, była taka ciżba, że ludzie o mało się nie
      potratowali. A zespół wcale nie był wówczas tak znany jak obecnie, płyta
      INSTYTUT LAS miała się ukazać dopiero za kilka miesięcy.

      Nie ściemniajcie więc, Państwo z CITY MAGAZINE, bardzo proszę. Zresztą, i tak
      więcej już ściemiać nie będziecie, bo podobno właśnie upadliście. Pewnie też
      przez ten filisterski Kraków. Wyrazy współczucia.

    • Gość: micof Re: Struktura prowincjonalnej wsi IP: 193.196.135.* 01.07.04, 11:15
      Mimo wszystko na zachodzie slawi sie Krakow jako europejska stolice kultury i
      sztuki oraz metropole. To ze jakies sredniowieczne stronnictwa bronia sie przed
      rzecziwistoscia i propaguja swoje poglady jako jedyna "chrzescijanska kulture"
      i w dodatku wierza w to, to tylko zaslona i chec objawienia poniekad falszywego
      patyjotyzmu ktory nie rozni sie od faszyzmu. W kazdym panstwie i miescie
      znajdzie sie zawsze paru "egoistow", ktorzy beda propagowac cos, co historia
      juz przerobila. To tylko intolerancja powiazana z inkwizycja ludzi bez
      charakteru!

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka