sammik
28.10.12, 18:25
-na mnie nie czeka, gdy wracam do domu
-nie tęskni
-mi nie zrobi herbaty
-nie dzwoni
-nie pyta, jak minął dzień
-nie przytuli, gdy po raz kolejny rozwalam głową mur
-nikt się nie troszczy...
i nie wiem, czy można oszukiwać siebie, łudząc się, że coś się zmieni?
A może się poddać, przyjąć, że tak już będzie zawsze i spróbować odnaleźć się w tej sytuacji.
Normalnie, jakoś daję radę, ale jakoś mi ewidentnie nie tak...
Myślicie, że wolno mamić się lepszą przyszłością?