Dodaj do ulubionych

Napalony i samotny...

15.12.12, 19:52
Ale nie o tym ma być wink Nawiązując do wątku o miejscach, które intrygują, ciekawią pytanie mi się (pod wpływem rozmowy z Mayenną) w łebku wylęgło. Jesteście przywiązani do miejsc, w których mieszkacie? Czy bez sentymentu potrafilibyście je porzucić.
Obserwuj wątek
    • tdf-888 Re: Napalony i samotny... 15.12.12, 19:56
      jak by sie jakies z lepszymi atutami trafilo, to czemu nie smile
      • silencjariusz Re: Napalony i samotny... 15.12.12, 20:02
        Naprawdę żadnego przywiązania?
    • butellishka Re: Napalony i samotny... 15.12.12, 20:01
      mogłabym w tym momencie się spakować i przeprowadzić gdziekolwiek
      aby tylko praca była
      • silencjariusz Re: Napalony i samotny... 15.12.12, 20:06
        No a rodzina, znajomi? Miejsca, które zna się od zawsze? Które uważa się za swoje?
        • butellishka Re: Napalony i samotny... 15.12.12, 20:13
          rodzina?! najbardziej się ją kocha, jak jest daleko. mieszkałam 2 lata poza domem - najlepsze relacje z rodziną ever
          znajomi? są telefony, maile, skype smile a poza tym, byliby zadowoleni, gdyby mogli do mnie wpaść od czasu do czasu wink

          miejsca, które znam od zawsze - niepotrzebnie je komuś pokazałam. teraz mi się kojarzą i i tak ich nie odwiedzam, więc...
          • silencjariusz Re: Napalony i samotny... 15.12.12, 20:19
            ... więc wychodzi na to, że faceci żadnej świętości nie uszanują. Ale to trochę taka ucieczka od przeszłości. Chyba.
            • butellishka Re: Napalony i samotny... 15.12.12, 20:20
              ucieczka - owszem. nie zamierzam zaprzeczać. czy to coś złego?
              • silencjariusz Re: Napalony i samotny... 15.12.12, 20:26
                To nic złego. W życiu różnie przecież bywa. Czasem ucieczka to jedyny sposób na odzyskanie spokoju.
                • butellishka Re: Napalony i samotny... 15.12.12, 20:36
                  exactly!
    • beja_81 Re: Napalony i samotny... 15.12.12, 20:01
      przywiązana,
      co nie znaczy, że nie mogłabym znaleźć drugiego takiego wink
      • silencjariusz Re: Napalony i samotny... 15.12.12, 20:10
        Przywiązana, a mimo to zdradziłabyś swoje miasto?
        • beja_81 Re: Napalony i samotny... 15.12.12, 20:22
          nie zdradziłabym, ale jedynie zwiększyła ilość moich miejsc wink
          • silencjariusz Re: Napalony i samotny... 15.12.12, 20:55
            A to trochę przypomina mi tłumaczenie męża złapanego na zdradzie przez małżonkę: kochanie ona dla mnie nic nie znaczy wink tongue_out
            • beja_81 Re: Napalony i samotny... 16.12.12, 16:01
              skąd takie porównanie...big_grin?
    • stefcia41 Re: Napalony i samotny... 15.12.12, 20:05
      A dlaczego nie o tym? wink
      Czym napaliłeś? wink

      Mogłabym. Przywiązanie może i jest ale nie na tyle silne.
      • silencjariusz Re: Napalony i samotny... 15.12.12, 20:14
        Ależ ja nie palę wink Palenie zabija.
        • stefcia41 Re: Napalony i samotny... 15.12.12, 20:22
          To tak szkodzi ?
          To jak te piece i kominki daja radę? wink

          No a Ty? Mógłbyś zmienić miejsce ?
          • silencjariusz Re: Napalony i samotny... 15.12.12, 20:58
            Nie na duże miasto. Ja chłop oderwany od pługa jestem. Potrzebuję mieć las, pole, łąkę na wyciągnięcie ręki.
            • stefcia41 Re: Napalony i samotny... 15.12.12, 21:02
              No ok, czyli na podobne miejsce mógłbyś?
              • silencjariusz Re: Napalony i samotny... 15.12.12, 21:15
                Musiałoby mną solidnie wstrząsnąć.
                • czarny.onyks Re: Napalony i samotny... 15.12.12, 21:22
                  a gdyby na jednej szali był las, łąka...a na drugiej wstrząsająca kobietawink
                  co wybierzesz?wink
                  • silencjariusz Re: Napalony i samotny... 15.12.12, 21:30
                    Jest coś co paraliżuje. Lęk przed brakiem pracy.
                    • czarny.onyks Re: Napalony i samotny... 15.12.12, 21:31
                      zła odpowiedźwink

                      jeszcze razsmile
                      • silencjariusz Re: Napalony i samotny... 15.12.12, 21:50
                        Mógłbym napisać, że za kobietą bym poszedł na drugi koniec Polski.
                        Albo, że wybrałbym las, pole, łąkę.
                        Ale czy to byłoby prawdą? Na sucho można mówić dużo. Liczy się jednak działanie.
                        Nie potrafię odpowiedzieć na Twoje pytanie Onyksie.
                        Wszak między ustami a brzegiem pucharu wiele może się zdarzyć. Zbyt dużo jest niewiadomych.
                        • stefcia41 Re: Napalony i samotny... 15.12.12, 21:54
                          Matkozcórką smile
                          Rodziewiczównę zna wink
                          • silencjariusz Re: Napalony i samotny... 15.12.12, 22:01
                            Droga Stefko smile
                            Zacytowany fragment to anonimowy epigram pochodzący z Antologii Palatyńskiej (X 32). A więc jednak nie Rodziewiczówna tylko antyk wink
                            Dokładnie w tłumaczeniu Z. Kubiaka sentencja ta brzmi: między wargami i brzegiem pucharu wiele się zdarza.
                            • stefcia41 Re: Napalony i samotny... 15.12.12, 22:05
                              Drogi Silencie smile
                              Dla niektórych Rodziewiczówna to antyk a Antologia Palatyńska to w ogóle coś nieistniejącego wink
                              • silencjariusz Re: Napalony i samotny... 15.12.12, 22:15
                                Auć... Czy Ty mi Stefka przypadkiem nie zasunęłaś właśnie sójki w bok wink
                                • stefcia41 Re: Napalony i samotny... 15.12.12, 22:18
                                  Ja? Ależ skąd big_grin
                                  • silencjariusz Re: Napalony i samotny... 15.12.12, 22:25
                                    Taa... aniołek suspiciouswink
                                    • stefcia41 Re: Napalony i samotny... 15.12.12, 22:26
                                      No nie przesadzajmy big_grin
                                      • silencjariusz Re: Napalony i samotny... 15.12.12, 22:30
                                        Ha! Więc się jednak przyznajesz? suspiciouswink
                                        • stefcia41 Re: Napalony i samotny... 15.12.12, 22:34
                                          Do czego?
                                          Do kuksańca czy do bycia aniołem? big_grin
                                          • silencjariusz Re: Napalony i samotny... 15.12.12, 22:41
                                            Oczywiście, że do kuksańca.
                                            Aniołki przecież kuksańców nie rozdają wink
                                            A... i kucyki mają wink
                                            • stefcia41 Re: Napalony i samotny... 16.12.12, 09:36
                                              Do niczego się nie przyznaję wink
                                              Nawet do kucyków wink
    • czarny.onyks Re: Napalony i samotny... 15.12.12, 20:22
      a już myślałam, że ktoś znów mówi o swoich pragnieniachwink
      pogoda, czas nastrajają wink

      czy porzuciłabym...nie wiem...
      czasem życie nas zmusza...
      • stefcia41 Re: Napalony i samotny... 15.12.12, 20:37
        Może to właśnie pragnienie? wink
        Zmiany?
    • bez.pokory Re: Napalony i samotny... 15.12.12, 20:27
      nie znoszę wszelkich zmian, zwyczajnie się ich boję i tyle, więc musiałabym zebrać się bardzo mocno w sobie aby się na coś zdecydować...
      chociaż...
      czasami popełniam różne głupoty, więc sama siebie mogę również zaskoczyć
      • silencjariusz Re: Napalony i samotny... 15.12.12, 21:02
        Mam dokładnie tak samo. Zmiany nie są złe, ale jak się do nich przekonać? U mnie proces oswajania trwa strasznie długo.
        • bez.pokory Re: Napalony i samotny... 15.12.12, 21:08
          ja to musiałabym mocno mocno się do czegoś przekonać

          raz już podjęłam takie działanie, zaczynałam od zera, tyle, ze byłam "odrobinę" młodsza
          nowe miejsce, nowa praca, nowi ludzie, zupełnie sama
          dużo czasu upłynęło, zanim zaczęłam myśleć "mój dom"
          chyba żal byłoby mi to wszystko zmienić na coś nowego, cholernie sentymentalna jestem
          ale jak to mówią
          nigdy nie mów nigdy
    • agios_pneumatos Mała ojczyzna 15.12.12, 20:35
      Jest czymś do czego się wraca.

      Ja bez sentymentu porzuciłem najbardziej zanieczyszczone miasto w Polsce, żeby wrócić tu gdzie się urodziłem. Do miejsca, na które większość ludzi w Polsce patrzy z podziwem, nostalgią, rozmarzonym wzrokiem. smile
      • czarny.onyks Re: Mała ojczyzna 15.12.12, 20:42
        a co to za rozmarzone miejsce?wink
        • agios_pneumatos Re: Mała ojczyzna 15.12.12, 21:05
          czarny.onyks napisała:

          > a co to za rozmarzone miejsce?wink

          Nieodkryte. Zimą nieodkryte. I to jest najpiękniejsze.
          • stefcia41 Re: Mała ojczyzna 15.12.12, 21:09
            Zimą? Mazury?
            • agios_pneumatos Re: Mała ojczyzna 15.12.12, 23:20
              Blisko.
      • mayenna Re: Mała ojczyzna 15.12.12, 21:01
        Tatry? W każdym razie obstawiam góry.
        • agios_pneumatos Re: Mała ojczyzna 15.12.12, 21:07
          mayenna napisała:

          > Tatry? W każdym razie obstawiam góry.

          Pudło.
          • mayenna Re: Mała ojczyzna 15.12.12, 21:13
            Zajrzę w szklana kulę i ci zaraz powiemsmile
          • mayenna Re: Mała ojczyzna 15.12.12, 21:28
            Nad rzeką, stadnina koni, na granicy. Może okolice Gołdapi?smile
            • agios_pneumatos Re: Mała ojczyzna 15.12.12, 23:20
              mayenna napisała:

              > Nad rzeką, stadnina koni, na granicy. Może okolice Gołdapi?smile

              Warnija. smile
    • mayenna Re: Napalony i samotny... 15.12.12, 21:00
      silencjariusz napisał:

      > Ale nie o tym ma być wink Nawiązując do wątku o miejscach, które intrygują, cieka
      > wią pytanie mi się (pod wpływem rozmowy z Mayenną) w łebku wylęgło. Jesteście p
      > rzywiązani do miejsc, w których mieszkacie? Czy bez sentymentu potrafilibyście
      > je porzucić.

      Proszę, jak mi miłosmile
      Przez bardzo długi czas nie czułam się związana z miejscem w którym się urodziłam. Nie czułam się Mazurką.Ale to wynika z historii mojej rodziny.
      Przeprowadziłabym się. Moja babcia tak zrobiła. Po wojnie czując się Polką wróciła do kraju, w bydlęcym wagonie, pozostawiając wszystko znane.
      Moja siostra zostawiła wszystko i poszła za drugim mężem do Skandynawii. Nauczyła się języka od podstaw.
      Myślę, że tez tak bym zrobiła, ale musiałabym mieć równie silną motywację.
      Teraz dojrzałam do zmiany. Takiej radykalnej i może przeprowadzka będzie dobrym rozwiązaniem, o ile czegoś innego nie wymyślę.
      • agios_pneumatos Re: Napalony i samotny... 15.12.12, 21:08
        mayenna napisała:


        > Proszę, jak mi miłosmile
        > Przez bardzo długi czas nie czułam się związana z miejscem w którym się urodził
        > am. Nie czułam się Mazurką.

        Somsiadka. smile

        Moja babcia tak zrobiła. Po wojnie czując się Polką wróc
        > iła do kraju, w bydlęcym wagonie, pozostawiając wszystko znane.

        Wilniuki?


        • mayenna Re: Napalony i samotny... 15.12.12, 21:12
          Nie. Czerniowce.
      • sorrento_8 Re: Napalony i samotny... 16.12.12, 20:57
        mayenna napisała:

        >
        > Przez bardzo długi czas nie czułam się związana z miejscem w którym się urodził
        > am. Nie czułam się Mazurką.Ale to wynika z historii mojej rodziny.
        > Przeprowadziłabym się. Moja babcia tak zrobiła. Po wojnie czując się Polką wróc
        > iła do kraju, w bydlęcym wagonie, pozostawiając wszystko znane.

        To ciekawe, historie podobne, ale zupełnie inne nasze podejście.
        Z racji miejsca zamieszkania dziadkowie musieli tu sie tu przenieść, tak jak Twoja babcia zostawili to co znane, ale we mnie i w mojej najbliższej rodzinie nie ma nawet śladu chęci porzucenia tego miejsca.
        • mayenna Re: Napalony i samotny... 16.12.12, 21:19
          Nie napisałam, ale rodzina osiadła na Pomorzu Zachodnim, a moja mama w latach 60-tych przeniosła się za moim ojcem do Białegostoku bo ojciec Podlasiak.Potem sprzedali dom bo ojciec jednak chciał na wieś i przenieśli się na Mazury. Tu ja się urodziłam, a ojciec umarł. Mama nie czuła się związana z tym miejscem i mnie się to jakoś udzieliło. Teraz mam tu groby bliskich: ojca, babci, ojczyma, kolegów, znajomych.idę przez cmentarz i znam prawie każde nazwiskosmileWrosłam.
    • 81belona30 Re: Napalony i samotny... 15.12.12, 21:21
      Jestem-im starsza ,tym trudniej ,korzenie rosną-jednak ojczyzna to ludzie-gdyby trzeba było-poszłabym za ludźmi.
    • samysliciel_2.0 Re: Napalony i samotny... 15.12.12, 21:41
      Można by porzucić i pójść, czasem chciałoby się jak najdalej.
      • 81belona30 Re: Napalony i samotny... 16.12.12, 11:39
        -przed czym chcesz uciec-najdalej ?
        • samysliciel_2.0 Re: Napalony i samotny... 16.12.12, 22:16
          po prostu zmienić otoczenie
    • karolina17w Re: Napalony i samotny... 15.12.12, 21:51
      silencjariusz napisał:

      > Ale nie o tym ma być wink

      Buuuu, ja tu napaliłam się na ciekawy wąteczek, jakieś nagie fotki a tu lipa big_grin

      > Jesteście p
      > rzywiązani do miejsc, w których mieszkacie? Czy bez sentymentu potrafilibyście
      > je porzucić.

      Tak pół na pół. Jeśli gdzieś indziej dostanę pracę bądź przyjdzie mi założyć rodzinę - wyjadę. Tu się urodziłam i to miasto znam całe życie. Ale przecież świat się nie kończy na mieście rodzinnym wink
      • mayenna Re: Napalony i samotny... 15.12.12, 22:00
        karolina17w napisała:

        >
        > Buuuu, ja tu napaliłam się na ciekawy wąteczek, jakieś nagie fotki a tu lipa big_grin
        Nagie fotki to nie w tym wątku..
    • pzkpfw-vi-b-konigstiger Re: Napalony i samotny... 15.12.12, 22:32
      hmmm... no popatrz, dokładnie o tym dziś wieczorem myślałam, zanim włączyłam kompa

      przenoszenie się z miejsca na miejsce? ależ ja to już parę razy w życiu przerabiałam

      najbardziej - tak mi się zdawało - byłam przywiązana do krainy mojego dzieciństwa, taka mała wieś gdzieś tam na południu Polski, kilkanaście kilometrów od rodzinnej wsi mojego taty
      trochę bywałam też u dziadka i cioci, wszędzie dobrze, bo kochali mnie mocno
      byłam tam szczęśliwa, to było takie beztroskie, sielskie-anielskie, a przede wszystkim moi rodzice chyba byli tam szczęśliwi
      ale niestety, jak miałam 4 lata, nagle zmiana w życiu i przeprowadzka pod Warszawę, do Babci, która już była b. chora i rok później zmarła, a myśmy tam zostali
      i to był co prawda najdłuższy czas, kiedy mieszkałam w jednym miejscu, ale przez wiele lat, chyba z kilkanaście, nie mogłam się przyzwyczaić, nie pasowało mi, tęskniłam za tamtą wsią, polami, łąkami, za rodzinną miejscowością taty też - ale to chyba głównie przez atmosferę tamtego domu
      a potem wyniosłam się od rodziców, niedaleko, pomieszkałam sama, było mi dobrze
      po paru latach przeprowadziłam się 200 km dalej, "za mężem" - całkowita zmiana miejsca, otoczenia, ludzi, praca tylko była podobna
      i mimo, że zaaklimatyzowałam się w nowym miejscu szybko, to też dopiero po paru latach nagle poczułam, że teraz już jestem "miejscowa"
      a teraz... teraz mi się już nie chce niczego zmieniać
      dobrze mi, jak mam rodzinę nie za blisko, ale nie tragicznie daleko
      odkrywam coraz bardziej to miejsce "tutaj", wsiąkam w nie, poznaję, cieszę się tym, co mam i czuję, że jeszcze nie pora na kolejne zmiany
      ale kto wie, może za kilkanaście lat, może więcej, wyniosę się gdzieś dalej... tęskniąc po trosze za każdym poprzednim miejscem, w którym mieszkałam smile
      • silencjariusz Re: Napalony i samotny... 15.12.12, 23:12
        "i czuję, że jeszcze nie pora na kolejne zmiany ale kto wie, może za kilkanaście lat, może więcej, wyniosę się gdzieś dalej...tęskniąc po trosze za każdym poprzednim miejscem, w którym mieszkałam smile"

        Lubię taką delikatną nostalgię. Fajnie napisane Pancerna smile
        • pzkpfw-vi-b-konigstiger Re: Napalony i samotny... 15.12.12, 23:19
          mistrzem haiku to ja nie jestem, ale pilnie uczę się opanowywać moje słowotoki i zwięźle, a precyzyjnie opisywać to, co mam do pokazania światu wink
    • zegnaj_kotku Re: Napalony i samotny... 15.12.12, 23:29
      Moi rodzice po przejsciu na emeryture przeprowadzii się własnie bliżej "lasów i pól".Sporo osób się dziwiło, a właściwie dziwi, że tak "na starość" wyrwai się z korzeniami. Ja im zazdroszcze - ale ze wzgledu na pracę sama tak nie mogę.
      Ja się sporo przeprowadzam - 4 miejsca w ciagu 10 lat, to chyba sporo, ale to wszystko w promieniu 30 km, więc to chyba nie są takie znaczące zmiany. Chociaż pakować się zawsze trzeba podobnie wink
    • jeriomina Re: Napalony i samotny... 16.12.12, 00:46
      Może bym mogła, wszystko zależy od tego, co w pakiecie.
    • zielonooka38 Re: Napalony i samotny... 16.12.12, 16:29
      nie umiałabym mieszkać w innym kraju
      próbowałam - nie wyszło,
      porzuciłam moje Mazury na rzecz Śląska
      zostawiłam wszystko Rodzinę, przyjaciół i dobrą pracę
      dla kogoś kto nie był tego wart
      w sumie nie żałuję
      gdy się wszystko rozleciało z hukiem wszyscy pytali czy wrócę
      ale to teraz moje miejsce na ziemi

    • puch_atek Re: Napalony i samotny... 16.12.12, 16:37
      ja sie latwo przywiazuje wink
      najchetniej zrobilbym mieszanke z paru w ktorych zdarzylo mi sie mieszkac w zyciu smile
      porzucalem, ale zawsze z sentymentem, a najlepiej jest mi w Krakowie, wiec tam docelowo zmierzam i tam zostane
      • jeriomina Re: Napalony i samotny... 16.12.12, 21:19
        A, no to witamy sąsiada smile
    • tapatik Re: Napalony i samotny... 16.12.12, 18:29
      Właśnie, ma ktoś scyzoryk? Tak sobie myślę, że się za bardzo przywiązałem do miejsca w którym jestem smile
      • torado Re: Napalony i samotny... 16.12.12, 18:33
        tak porzucę miejsce, w którym mieszkam od urodzenia dla miłości mojego życia smile
      • mayenna Re: Napalony i samotny... 16.12.12, 18:39
        tapatik napisał:

        > Właśnie, ma ktoś scyzoryk? Tak sobie myślę, że się za bardzo przywiązałem do mi
        > ejsca w którym jestem smile
        Może poproś o bana?
    • czarnamajka75 Re: Napalony i samotny... 16.12.12, 19:09
      a myślałam że będzie o tym jak to nałóg izoluje od plci pięknej big_grin
      • ame_belge34 Re: Napalony i samotny... 18.12.12, 00:27
        Kocham miasto , w którym zyję, znam jego klimat, tempo, historię, ale emocje , wspomnienia związane z tym miastem spowodowały, ze zaczęlam sie dusić ... czas na zmiany, na nowy dom, nowe kwiaty w oknie, nową pracę, znajomych i wewnetrzny spokój.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka