Dodaj do ulubionych

Coś o samotności

15.03.17, 20:01
Dziś stwierdziłem, że jednak niektóre osoby mają samotność w genach, i kwestia jest taka, czy będę w stanie się z tym pogodzić i normalnie żyć i w miarę się cieszyć życiem, czy żyć w wiecznym przygnębieniu, dole itp. Powiem szczerze, że nie dziwię się osobom, które tak jak ja są samotne praktycznie od zawsze, ale w pewnym momencie po prostu wywieszają białą flagę. Chyba bycie z kimś nie jest nam pisane. Mamy geny samotności w swoim DNA, który powodują, że albo sami (nieumyślnie) sabotujemy własne działania, albo wynika to po prostu z innych czynników związanych z tym jacy staliśmy w wyniku samotnego życia (zgorzkniali, niepewni siebie, z nawykami, których nie jesteśmy w stanie już zlikwidować, jacyś tacy ambiwalentni na miłość, bliskość). Człowiek zawsze będzie człowiekiem i jako zwierzę stadne będzie się tliła w nim jakaś iskierka nadziei, ale wydaje mi się, że im dłużej będziemy samotni, tym lepiej będzie się po prostu znieczulić na to wszystko. Ja ze swojej strony już wiem, że od dziś pogodziłem się ze swoim stanem. Tak widocznie ma być. Nie ma sensu się szarpać. Trzeba po prostu skupić się na czymś innym w życiu, poświęcić się czemuś innemu.
Obserwuj wątek
    • apersona Re: Coś o samotności 15.03.17, 20:22
      jak się dziedziczą geny samotności?
    • vise_niena Re: Coś o samotności 15.03.17, 20:35
      Bardzo trafne...
      Ale skoro takich jak Ty (i ja, bo mam bardzo podobne przemyślenia) jest więcej wink to czemu nie łączymy się w pary ze sobą? wink
      Odrobina zrozumienia...wyrozumiałości i...powinno się udać wink czyż nie? big_grin
      Samotni - łączmy się big_grin
      • thomasseyr Re: Coś o samotności 15.03.17, 22:00
        Są ludzie z grubą skórą, którzy mogą długo się nie zrażać porażkami lub klęskami na tym polu, ja do nich niestety nie należę. Po co mi kolejny ból, zranienie, niespełnienie czyichś oczekiwań? Ile razy można się otwierać przed kimś i doznawać kolejnej porażki? Jestem zbyt wrażliwy i takie nieudane próby czynią u mnie większe spustoszenie niż samotność, która jest ze mną praktycznie od zawsze. Uwierz mi, że taki długi brak bliskości u człowieka, sprawia że są momenty, że chodzi się po ścianach z tęsknoty za kimś bliskim. Takie znieczulenie, odpuszczenie, sprawia że człowiek może jakoś w miarę normalnie funkcjonować, poświęcić się pracy, pasjom. Miłość, empatię, można zawsze przelać na pomoc innym, zwierzęta, żeby jednak te podkłady uczuć, które człowiek ma w sobie się nie zmarnowały.
        • fripooo Re: Coś o samotności 16.03.17, 07:07
          niech zgadnę jesteś brzydki?
          • vise_niena Re: Coś o samotności 16.03.17, 08:57
            Frip... Ty niewątpliwie jesteś wink
            I to jest Twój główny problem życiowy wink
            Bo jakoś nie widzę związku Twojej wypowiedzi z wątkiem wink
            • fripooo Re: Coś o samotności 16.03.17, 09:05
              brzydota uniemożliwia znalezienie partnera życiowego, a związek jest albo i nie ma bo nie wiesz jak założyciel wygląda
              • vise_niena Re: Coś o samotności 16.03.17, 10:40
                Idź pisać takie głupoty gdzieś indziej wink
                A....fakt wink
                Gdzieś indziej nazywasz się zapewne noa wink
                • fripooo Re: Coś o samotności 16.03.17, 10:58
                  noa to noa, na tamtym forum też pisałem ale mi bana dał tapatiktongue_out i to nie są żądne głupoty tylko fakty
        • vise_niena Re: Coś o samotności 16.03.17, 08:54


          Są. To prawda...
          Ja należę do tych o bardzo cienkiej skórze...
          I nie jednak mylę samodzielności i potrzeby samostanowienia o sobie z samotnością.
          Bycia singlem z wyboru - nie mylę z byciem osobą samotną.
          Są też wśród nas ludzie z różnymi innymi cechami, nie tylko "grubą skórą"...są ludzie ze "schorzeniami" typu borderline, czy inne psychiczne schizy - którzy do nas, tych wrażliwych, dobrych, szczerych, otwartych, ciepłych...dorywają się jak pijawki i niszczą nas okrutnie i bezmyślnie swoim wampiryzmem emocjonalnym...
          Różnie w życiu bywa...
          Też wielokrotnie otwierałam przed ludźmi "ramiona" - serce, dom, życie... Też dostałam od "życia" - od złych ludzi - bardzo mocno po głowie...
          Ale się nie poddałam.
          Kocham życie. Kocham żyć. Uwielbiam się uśmiechać. Jestem niepoprawną optymistką mimo złych ludzi spotkanych na drodze, mimo źle zainwestowanych uczuć, mimo kłód pod nogami które wciąż dostaję od życia...
          Żyję. I każdy kolejny dzień niesie nowe...
          Kto wie co wydarzy się dziś...jutro...
          Tak, tu i teraz jestem sama. Liżę rany, czekam na wiosnę, zbieram siły...
          Ale nie zakładam że ten stan - bycie singlem - będzie takim już zawsze...
          Nie...
          Pytasz po co Ci ten ból ? Żeby czuć że żyjesz.
          Nie zamykaj się.
          Ale skoro oddawanie się pasjom i pracy wystarcza Ci do życia to może miłość i związek z drugim człowiekiem nie jest Ci wogóle potrzebny ...i dotychczasowe próby spaliły na panewce bo...nie miały szans powodzenia? Zajrzyj w siebie...
          Może problem jest nie w tym, że uważasz siebie za zbyt wrażliwego...a w tym, że to Ty nie potrafisz (mimo całej Twojej wrażliwości) być / żyć w związku...
          Związek to nie spełnianie czyichś oczekiwań... Tu już widać podstawowy błąd popełniany przez Ciebie...i wielu ludzi...
          Już o tym gdzieś tu na forum pisałam w innym wątku.
          Jeśli nie jesteśmy szczęśliwi sami ze sobą - oczekujemy od drugiej osoby że ona nas uszczęśliwi.
          A nie na tym polega związek.
          Związek - zdrowy dojrzały związek - to iść z kimś przez życie bo tak chcemy - oboje.
          Nie dlatego że jak ona idzie razem z Tobą to Ty jesteś szczęśliwy...tak to nie działa...
          Jak chcesz rozwijać temat - zapraszam na priv...
          • thomasseyr Re: Coś o samotności 16.03.17, 20:58
            Mnie najbardziej boli to, że kobiety, które mi się podobały, do których cokolwiek czułem, nigdy nie traktowały mnie jak kogoś z kimś można być, ale jak jakiś zamiennik w niesprzyjających okolicznościach, do wygadania się, wypłakania, poprawienia sobie humoru itp., a potem wyrzucały na śmietnik. Jak człowiek jest samotny i do tego wrażliwy to pakuje się często w jakieś niezdrowe relacje, ale wg mnie bardziej wynika to z jego potrzeby bliskości i wiary, że może teraz wreszcie się uda, mimo przeciwności, problemów. Jestem na siebie strasznie zły, że znowu dałem się tak oszukać, zranić. To doświadczenie niestety sprawia, że przestałem już ufać i wierzyć ludziom w internecie. I na pewno nie będę teraz w ogóle skory do otwierania się przed drugim człowiekiem, bo zawsze spotyka mnie ta sama trauma. Po niektórych takie akcje spływają, jak po kaczce, w moim przypadku tak niestety nie jest. Chyba najwyższy czas sobie odpuścić, bo kolejne porażki spowodują, że jeszcze bardziej będę poddawał w wątpliwość swoją osobę.
            • vise_niena Re: Coś o samotności 16.03.17, 21:08
              Szarlota pisze że jest książka "Wirus samotności" a ja poleciłabym Ci "Nałogowa miłość" Eugenii Herzyk. Coprawda to książka napisana przez kobietę dla kobiet, ale opisywany problem "nałogowego" zakochiwania się dotyczy i kobiet i mężczyzn...a z tego co piszesz to masz tendencje do wchodzenia w relacje które z założenia od początku Cię ranią i są dla Ciebie niewygodne...a potem jeszcze przykro sie dla Ciebie kończą... Poczytaj... Warto.
              • fripooo Re: Coś o samotności 16.03.17, 21:26
                czegoś takiego jak miłośc nie ma
              • thomasseyr Re: Coś o samotności 16.03.17, 23:12
                Dzięki za propozycję, ale chyba nie chcę czytać takich książek, bo mnie jeszcze bardziej zdołują. Raczej po przeczytaniu nie będzie u mnie uczucia katharsis i chęci do zmiany, ale bardziej jeszcze niższe poczucie własnej wartości. To nie jest tak, że ja nie próbowałem czegoś zmienić w tej sferze życia, bo bardzo chciałbym iść przez życie z kimś, a nie sam. Niektóre próby były karkołomne, ale chociaż podjęte, mimo introwertyzmu, lęku przed zranieniem. Otwarcie przed drugim człowiekiem przychodzi w moim przypadku powoli, ale jeśli już w coś się zaangażuję, to naprawdę całym sobą i pewnie masz rację, że poczucie zranienia i kolejnej porażki są jeszcze spotęgowane. Mógłbym się teraz znowu rzucić w wir poznawania, chociażby w internecie, iść na jakąś terapię czy coś w tym stylu, ale ja już na to po prostu nie mam ani siły ani ochoty. Tak jak pisałem w pierwszym poście, wywiesiłem białą flagę.
                • vise_niena Re: Coś o samotności 17.03.17, 07:15
                  Bardzo proszę smile
                  Zawsze do usług wink
                  Czarodziejka Visenna big_grin
            • fripooo Re: Coś o samotności 16.03.17, 21:27
              jesteś brzydki czy nie?
    • facet699 Re: Coś o samotności 15.03.17, 20:38
      bezedura. Ci co mają to w genach to o tym nie rozmyślają tylko dobrze sobie żyją bo parować się nie mają zamiaru. Trzeba tylko znaleźć.... czasami bywa to późno ale nie trzeba tracić nadziei smile
      • vise_niena Re: Coś o samotności 16.03.17, 08:58
        Nadzieja wink umiera ostatnia wink
    • szarlotka_ja Re: Coś o samotności 15.03.17, 21:59
      Może to nie gen, może to wirus wink.
      • vise_niena Re: Coś o samotności 16.03.17, 08:58
        wink coś w tym jest wink
        • szarlotka_ja Re: Coś o samotności 16.03.17, 21:01
          Jest nawet taka książka pt: "Wirus samotności". Nazwiska autora nie pamiętam, ale na imię mu było Wojciech.
    • fairdinkum Re: Coś o samotności 16.03.17, 16:43
      Nie ma genu samotności, każdy z nas ma pisane, poznajemy i wybieramy - lepiej lub gorzej, co później powoduje różne następstwa, pewnie masz racje że warto się pogodzić, nie szarpać się, ktoś mi kiedyś powiedział żebym nie szukał bo jestem jak kubuś co szukał prosiaczka „Im bardziej Puchatek zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było”, nie mówię żeby nic nie robić, ale nie napinać, a życie nas tak zaskakuje że nigdy nie wiemy co będzie jutro, więc głowa do góry smile
      • 77bll Re: Coś o samotności 17.03.17, 17:31
        Podoba mi się z tym Kubusiem.
        Ja tak właśnie mam, im bardziej sobie coś nawyobrażam (nie dotyczy tylko facetów, po prostu w różnych życiowych sytuacjach) tym bardziej wychodzi zupełnie inaczej. Więc bardzo się staram nie starać za bardzo smile
    • bard-grzechu-wart Re: Coś o samotności 16.03.17, 18:31
      Im bardziej odbiegasz od wszechobecnych standardów tym trudniej poznać kogoś reprezentatywnego, a co za tym idzie odpowiedniego. W pracy obserwuję bardzo różne pary: stare małżeństwa i młodziaków z pierwszą miłością, wykształcone i proste, bogate i biedne, szczęśliwe bardziej lub mniej, czasem też patologiczne, urodziwe i nie, także o jakimś stopniu niepełnosprawności. Wniosek nasuwa się więc taki, każdy może znaleźć kogoś do pary.
      • fripooo Re: Coś o samotności 16.03.17, 18:44
        ja ma wniosek jeden: wszystko albo nic, nie warto pchać się w gówniane związki z brzydkimi biednymi głupimi
        • witrood Re: Coś o samotności 16.03.17, 19:44
          Gównianym związkom mówię stanowcze nie! wink W gównianym umarłym z nudy, a nuda mnie chyba bardziej dobija niż samotność.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka