Zasnac
Probuje od dobrych kilku godz. Od 3 na pewno. Nie mam problemu z bezsennoscia. Teraz wiem co jest powodem. Setki mysli

co jakis czas mi sie to zdarzy ale jeszcze nigdy w takim nasileniu. I te rozne wizje przed oczami. Troche odlegle.... Ale byly tak realne. Ten dzien i noc co juz mija byly przepelnione emocjami, az menisk wypukly sie utworzyl. Caly wachlarz emocji. No dobra. Nie caly

nie na wszysyko bylo miejsce.
Spotkalam sie dzisiaj z kims zeby sie pozegnac. W ciagu tych 10 dni tak wiele sie wydarzylo, byly dziwne zbiegi okolicznosci. W koncu mial jechac. W sumie... Tuz po sylwestrze mial to pierwszy raz zrobic. Wyjechac za granicedo pracy. Na 2 tyg. Ale sie przexiagnelo. Dzisiaj sie spotkalismy ostatni raz przed wyjazdem. Bylo w miare normalnie. Az dziwne

ciezko sie bylo pozegnac. Nigdy nie wiem kiedy jest jiz

kiedy sie odchodzi. Zawsze brakuje mi odpowiedniego momentu. Kazdy kolejny wydaje sie lepszy. Tzn w tym przypadku tak bylo. Nie przeciagalo sie az tak syrasznie to pozegnania. Troche

W miare zwyczajnie bylo. Wrocilam na mieszkanie. I za chwile tel. "czy nie widzialas mojego portfela"? Powiedzialam by na spokojnie przeszukal jeszcze raz, mieszkanie samochod. Za 15 min byl u mnie. Oczywiscienie wiedzialam innej opcji by jechac z Nim. Logicznym sie wydawlo ze bedzie w knajpie. Ale juz byla zamknieta. Poszlismy tym samym szlakiem co sie wloczylismy, wzgorzem nasypem. Dobra.... Kto chce tego sluchac

ale historia..... Zaskakujaca. Rozpisalam sie. Mozezasne. Nigdy nie bylo we mnie tak silnych emocji.... Dziwne to wszystko.... Dobrze ze w koncu juz jedzie!! 10 dni znajomosci a tyle w tym wszystkim dziwnosci. I.... Cos chyba mi nieznajomego..... Ma to sile. Ma to magie. Nie wiem co jeszcze ma. Ale chyba dopiero kielkuje. Pewnie uschnie. Bo co niby we mnie mogloby wyrosnac. W osobie ktora nic wiekszego nie moze poczuc, ktorej serce nadal pozostaje okryte gruba warstwa lodu. Do tej pory wydawalo mi sie zejuz wiele sie stopilo. Wychodzi na to ze moje serce upodobalo sobie lodowiec

czuje ze troche ciepla sie przebilo. Czuje jakby stopy zaczely mi odtajac. Nie w przenosni. Taki ni to bol lamanych kosci (jak przy przeziebieniu, lub gdy wejdzie sie z chlodni do cieplego pomieszczenia. Takie mrowienie. W stopach tylko. I lydki. Ej az tyle nie bylo chodzenia

chcialabym.... Teraz zasnac

15 min pisania troche zmeczylo. Jesli ktos bedzie chcial moge dokonczyc historie z portfelem