Czy mozna sie podniesc z marazmu (a nawet depresji) bez uzycia farmakologii? Czy mozna samemu odbic sie od dna. Chce dac sobie szanse (choc wizyta u psychologa rowniez sie przyda. Przez 8 lat zrobilam wiele. Wyczolgalam sie blota. Nauczylam sie bycia z ludzmi. Nauczylam sie przemawiac. Z mega zamknietej stalam sie otwarta osoba. Ale wiem ze nadal mam jakies dziwne schematy. Wiem jedno.... Jestem nadal oddalona od siebie. Nie moge siebie zaakceptowac. "nie jestes w stanie zblizyc sie do kogos jesli Ty sam nie zdolales zblizyc sie do siebie". Tak, musze sie z soba zakumplowac. Od tego trzeba zaczac.
Ostatnie dni, tygodnie.... Czlowiek zakopuje sie, odcina. Staje sie nieobecny. Ciezko o usmiech. Codzienna pobudka do pracy gdy ma sie na 6 rano trwa przy 4 budzikach. Gdy ostatni zadzwoni odwracam sie, otulam koldra i mam mysli by nie ruszac sie z domu. Wychodze na ostatnia chwile

bo musze..... Choc niedawno postanowilam ze sie nie rusze... wzielam na zadanie. Potrzebowalam sie zawinac w kulke. Jak to mowi kokezanka.
Ciezko z moimi checiami (od dawna ciezko) by sama dla siebie cos zrobic. Ksiazke czytam juz ponad rok. Ciezko to wytlumaczyc. Wiekszosc ludzi sprawia sobie przyjemnosc. Mi ostatnio najwieksza przyjemnosc sprawia lozko. Gdy jestem sama to sen jest moim ukojeniem. Ale mega dziwny mialam wczoraj sen..... Pokazywal moje pragnienia. Pokazywal ze nie jestem jednoscia. No wlasnie. Nie jestem. A powod? Nie polubilam siebie a bywa nawet.... Ze nie nawidze. Nic dziwnego ze jestem rozczlonkowana. Mam dziwny w sobie schemat. Uwielbiam dbać o innych a siebie w tym wszystkim pomijam. Pomagac im. To mi daje nawet sile. Nie ma we mnie zlosci ani nienawisci w stosunku do innych ludzi ale jest do mnie... Dobra. Tyle o mnie.
Teraz co postanowilam. Wiedzac ze mam problem by wstac rano, by chciec... Postanowilam ze wstane sama od siebie o 5 37. Przy jednym budziku. (tydzien temu o 15 to ja poszlam zjesc sniadanie

nie moglam sie z lozka wygrzebac). A wiec sobota. Nic nie musze. Ale chce sie zmusic by wstac, zmusic zeby pozniej maszyna ruszyla, zebym zaczela dzialac. To chwilowe zmuszenie, potem zatrybi. Na poczatku trzeba sily. Chcialam wstac nie dlatego ze musze, ze mi kaza, ze do pracy. Chcialam wstac dla samej siebie i dla.... Tego co od dziecka ukochalam (choc nigdy nie myslalam ze kocham), chcialam wstac do natury, do slonca, do ptakow, do owadow. Dopiero gdy juz jestem dorosla dotarlo do mnie ze to przyroda mnie tulila.... Gdy dziecieciem bylam. Ech..... Wiem ze ona moze mi pomoc. Moze mnie podniesc.
Wstalam. Choc jeden budzik mialam. Nie od razu wstalam. Zamknelam oczy. Zasnelam..... Godz 5 41 szybko wstaje bo inaczej nie zdarze. O 6 07 slonce sie podniesie. Pogoda mialabyc kiepska. Zachmurzenie spore. Aktualnie zachmurzenie niemalze calkowite od conajmniej 3 godz. Czyli od momentu jak wrocilam. Ale wschod.... Slonce.... Jade rowerem, kilka km. Jade na wzgorze. Mega zmeczona wjechalam, bo zamiast isc postanowilam wjechac

zsby byc szybciej. Juz byla 6 15. Wjechalam i.... Slonca nie widac. Chmury przytrzymaly slonce. Wygladalo jakby bylo zza gorami. Usiadlam. Wlaczylam medytacje i odpalilam kadzidelko. No wlasnie, chce sprobowac jeszcze tej drogi, chcialabym sprobowac medytacji. Ktos medytuje? Wyszlo slonce. Milo bylo. Tydzien temu slonce sie do usmiechnelo. (moze wrzuce zdj. Na samym koncu, wpierw z dzisiejszego dnia) wiec czekalo az sie odwzajemnie.... Dlatego dzisiaj przyjechalam sie z nim przywitac. Siedzialam z 2 godz a za plecami zaczely nachodzic na mnie chmury. Cale niebo zachmurzone a przede mna slonce i rozchylone niebo. Widzialam tez piorolotka. Skrzydla jak aniol

slonce po 2 godz zaszlo. Caly czas swiecilo mimo ze dookola chmury. Slonce sie schowalo Wiec pora jechac. Pojechalam jeszcze do ulubionego parku. Tam na czaple siwa trafilam. Polowala nieruchomo na ryby. Patrzylam na nia dosc dlugo. Dopiero na koniec zlapala 2 ryby. Zdj zdarzylam zrobic
Oki. Tyle rozpisywanek. Podsumowujac. Chcialabym sie obudzic (choc najchetniej bym zasnela....) bo szkoda zycia (chyba). Dlatego postanowilam ze zanim wezme farmakologie sprobuje innej metody. Buddyjskiej. Sprobuje medytacjii. No i postanowilam ze dzisiaj.... Ogarne swoja przestrzen. Tak konkretniej. Przestrzen w ktorej funkcjonujemy jest odzwierdleniem naszego wnetrza a nawet zycia. Trzeba ogarnac swoje 4 katy. Moze latwiej bedzie ogarnac zycie. Oki obiecane zdj. Tylko ze mam sporo na aparacie i nie mam jak zgrac

wiec beda tez zdj zdjec.