Dodaj do ulubionych

Podniesc sie...

10.04.21, 12:42
Czy mozna sie podniesc z marazmu (a nawet depresji) bez uzycia farmakologii? Czy mozna samemu odbic sie od dna. Chce dac sobie szanse (choc wizyta u psychologa rowniez sie przyda. Przez 8 lat zrobilam wiele. Wyczolgalam sie blota. Nauczylam sie bycia z ludzmi. Nauczylam sie przemawiac. Z mega zamknietej stalam sie otwarta osoba. Ale wiem ze nadal mam jakies dziwne schematy. Wiem jedno.... Jestem nadal oddalona od siebie. Nie moge siebie zaakceptowac. "nie jestes w stanie zblizyc sie do kogos jesli Ty sam nie zdolales zblizyc sie do siebie". Tak, musze sie z soba zakumplowac. Od tego trzeba zaczac.
Ostatnie dni, tygodnie.... Czlowiek zakopuje sie, odcina. Staje sie nieobecny. Ciezko o usmiech. Codzienna pobudka do pracy gdy ma sie na 6 rano trwa przy 4 budzikach. Gdy ostatni zadzwoni odwracam sie, otulam koldra i mam mysli by nie ruszac sie z domu. Wychodze na ostatnia chwile tongue_out bo musze..... Choc niedawno postanowilam ze sie nie rusze... wzielam na zadanie. Potrzebowalam sie zawinac w kulke. Jak to mowi kokezanka.
Ciezko z moimi checiami (od dawna ciezko) by sama dla siebie cos zrobic. Ksiazke czytam juz ponad rok. Ciezko to wytlumaczyc. Wiekszosc ludzi sprawia sobie przyjemnosc. Mi ostatnio najwieksza przyjemnosc sprawia lozko. Gdy jestem sama to sen jest moim ukojeniem. Ale mega dziwny mialam wczoraj sen..... Pokazywal moje pragnienia. Pokazywal ze nie jestem jednoscia. No wlasnie. Nie jestem. A powod? Nie polubilam siebie a bywa nawet.... Ze nie nawidze. Nic dziwnego ze jestem rozczlonkowana. Mam dziwny w sobie schemat. Uwielbiam dbać o innych a siebie w tym wszystkim pomijam. Pomagac im. To mi daje nawet sile. Nie ma we mnie zlosci ani nienawisci w stosunku do innych ludzi ale jest do mnie... Dobra. Tyle o mnie.
Teraz co postanowilam. Wiedzac ze mam problem by wstac rano, by chciec... Postanowilam ze wstane sama od siebie o 5 37. Przy jednym budziku. (tydzien temu o 15 to ja poszlam zjesc sniadanie big_grin nie moglam sie z lozka wygrzebac). A wiec sobota. Nic nie musze. Ale chce sie zmusic by wstac, zmusic zeby pozniej maszyna ruszyla, zebym zaczela dzialac. To chwilowe zmuszenie, potem zatrybi. Na poczatku trzeba sily. Chcialam wstac nie dlatego ze musze, ze mi kaza, ze do pracy. Chcialam wstac dla samej siebie i dla.... Tego co od dziecka ukochalam (choc nigdy nie myslalam ze kocham), chcialam wstac do natury, do slonca, do ptakow, do owadow. Dopiero gdy juz jestem dorosla dotarlo do mnie ze to przyroda mnie tulila.... Gdy dziecieciem bylam. Ech..... Wiem ze ona moze mi pomoc. Moze mnie podniesc.
Wstalam. Choc jeden budzik mialam. Nie od razu wstalam. Zamknelam oczy. Zasnelam..... Godz 5 41 szybko wstaje bo inaczej nie zdarze. O 6 07 slonce sie podniesie. Pogoda mialabyc kiepska. Zachmurzenie spore. Aktualnie zachmurzenie niemalze calkowite od conajmniej 3 godz. Czyli od momentu jak wrocilam. Ale wschod.... Slonce.... Jade rowerem, kilka km. Jade na wzgorze. Mega zmeczona wjechalam, bo zamiast isc postanowilam wjechac tongue_out zsby byc szybciej. Juz byla 6 15. Wjechalam i.... Slonca nie widac. Chmury przytrzymaly slonce. Wygladalo jakby bylo zza gorami. Usiadlam. Wlaczylam medytacje i odpalilam kadzidelko. No wlasnie, chce sprobowac jeszcze tej drogi, chcialabym sprobowac medytacji. Ktos medytuje? Wyszlo slonce. Milo bylo. Tydzien temu slonce sie do usmiechnelo. (moze wrzuce zdj. Na samym koncu, wpierw z dzisiejszego dnia) wiec czekalo az sie odwzajemnie.... Dlatego dzisiaj przyjechalam sie z nim przywitac. Siedzialam z 2 godz a za plecami zaczely nachodzic na mnie chmury. Cale niebo zachmurzone a przede mna slonce i rozchylone niebo. Widzialam tez piorolotka. Skrzydla jak aniol smile slonce po 2 godz zaszlo. Caly czas swiecilo mimo ze dookola chmury. Slonce sie schowalo Wiec pora jechac. Pojechalam jeszcze do ulubionego parku. Tam na czaple siwa trafilam. Polowala nieruchomo na ryby. Patrzylam na nia dosc dlugo. Dopiero na koniec zlapala 2 ryby. Zdj zdarzylam zrobic smile
Oki. Tyle rozpisywanek. Podsumowujac. Chcialabym sie obudzic (choc najchetniej bym zasnela....) bo szkoda zycia (chyba). Dlatego postanowilam ze zanim wezme farmakologie sprobuje innej metody. Buddyjskiej. Sprobuje medytacjii. No i postanowilam ze dzisiaj.... Ogarne swoja przestrzen. Tak konkretniej. Przestrzen w ktorej funkcjonujemy jest odzwierdleniem naszego wnetrza a nawet zycia. Trzeba ogarnac swoje 4 katy. Moze latwiej bedzie ogarnac zycie. Oki obiecane zdj. Tylko ze mam sporo na aparacie i nie mam jak zgrac uncertain wiec beda tez zdj zdjec.
Obserwuj wątek
    • prawda_we_mgle Re: Podniesc sie... 10.04.21, 13:05
      Hejka mavi smile. też mam teraz kryzys egzystencji... górki i dołki... Niby wszystko ok, a czuję, że nie chcę się budzić do kolejnego dnia...
      Teraz idę na dwór, potem ci napiszę więcej, jak stosować ten "buddyzm" żeby zachciało się chcieć... przynajmniej w teorii wink
      Masz piosenkę smile
      youtu.be/K5KAc5CoCuk
      • mavika_88 Re: Podniesc sie... 10.04.21, 13:29
        Witaj Mgielko smile Ooo jak milo. Z checia przeczytam twoje rady a moze nawet sie do nich zastosuje smile to co dzisiaj robilam to usiadlam na poduszce zeby w tylek zimno nie bylo. Usiadlam po turecku. Zamknelam slepia, wlaczylam medytacje (przez wiekszosc jest cisza, co jakis czas pojawiaja sie gongi i przeplecionych kilka zdan. Mowiacych o oddechu, zsby poczuc siebie i wyrzucic z siebie wszystko. Staralam sie nie myslec. Skupic na oddechu. Aaaa piorolotka mialam jeszcze wyslac. Tego bialego chcialabym kiedys zobaczyc.... Sniezynka... Moj piorolotek byl zwyczajny. Moje zdj bedzie na koncu. Niestety ciezko bylo go uchwycic uncertain
      • witrood Re: Podniesc sie... 10.04.21, 13:30
        Dajta se spokój z kryzysami i chłopami wracaczami. Bo to jakieś neverendingstory. To do ogółu piszę. wink
        • prawda_we_mgle Re: Podniesc sie... 10.04.21, 14:48
          witrood napisał:

          > Dajta se spokój z kryzysami i chłopami wracaczami. Bo to jakieś neverendingstor
          > y. To do ogółu piszę. wink

          ja już se dałam dawno wink tyle, że mi się czasem... odbija (niestrawność taka) smile
          Spokojnie siedzę na dupie i rozglądam się po Świecie, co też ma jeszcze ciekawego dla mnie tongue_out

          o, na przykład piękno w czystej postaci smile
          youtu.be/xT65UQM0e-Y
    • witrood Re: Podniesc sie... 10.04.21, 13:27
      Co Ty gadasz? Jak słońca nie było? O 5.55 to biegać na godzinę poszedłem. I było. tongue_out Od przedwczoraj trasę zmieniłem, bo trzy dni temu biegnąc przez bagienko dzika spotkałem. Dzik na mój widok zachrumkał i uciekł. Mimo to nie ryzykuję. A na tej trasie same morskie i rzeczne ptaszyny. Pojutrze to już u siebie bliżej chałupy pobiegam. wink
      • mavika_88 Re: Podniesc sie... 10.04.21, 13:34
        Napisalam ze jak wrocilam czyli przed 10 to slonce calkowicie sie schowalo. Nadal siedzi ukryte w pierzynie smile o 5.55 to ja ruszylam rowerem tongue_out Witroodzie u Ciebie slonce wczesniej wschodzi niz u mnie wink
        No ja tez chce zaczac znowu biegac. Sie mobilizuje tongue_out Godzina biegania..... To zrobiles z 10 kilosow. Ja maksymalnie robie ok 6.
        • prawda_we_mgle Re: Podniesc sie... 10.04.21, 14:49
          mavika_88 napisała:

          > o 5.55 to ja ruszylam rowerem tongue_out Witroodzie u C

          jesa, ludziska, co wy gadacie... toć taka godzina w ogóle nie istnieje! wink big_grin
          • mavika_88 Re: Podniesc sie... 10.04.21, 15:00
            I w dodatku nie musialam big_grin nie musialam. Sama od siebie przed 6 wstalam, zeby sie popchnac, zeby sobie wyznaczyc jakis cel....
            Przez 3 wczesniejsze dni budzik zaczynal mi dzwonic o 4 45 tongue_out
    • szarlotka_ja Re: Podniesc sie... 10.04.21, 22:09
      Psycholog to może być dobry trop wink
    • obrotowy ma viko, - dej Ty pokoj, - bo mozna inaczej... 10.04.21, 23:12
      Viciu, - siebie samego nie znosze, a jak spojrze w lustro, to robi mi sie niedobrze na mysl, ze wygladam inaczej,

      niz TZY DEKADY wczesniej...

      ale ta swiadomosc zupelnie mi przeszkadza mi w kontaktach z innymi ludzmi z czystej Interesownosci...:

      - bo inni sa INNI - i a nuz cos ciekawego moge sie od nich dowiedziec...

      _______________________________________________________
      czloweik nie madrzeje od mowienia - tylko od sluchania.
      • obrotowy korekta: 10.04.21, 23:15
        mialo byc: - "zupelnie mi NIE przeszkadza".
    • sza.aliczek Re: Podniesc sie... 11.04.21, 12:47
      Mavi, no ja ciebie podziwiam! : )
      Za dopieszczenie się powstaniem z wyrka o tak zabójczej porze.
      Moje dbanie o siebie jest odwrotne: wstaję w okolicy południa i wtedy wiem, że uśmiechnęłam się do siebie : D
      • mavika_88 Re: Podniesc sie... 12.04.21, 23:40
        Bo natura jest wlasnie tym co mnie podnosi smile tamtego dnia chcialam jeszcze zobaczyc zachod i poszlam ale na inne wzgorze ale nie bylo takiego zachwycajacego widoku. Za to wczorajszy zachod byl piekny smile (dwie zupelnie inne wiezyczki)
        • sza.aliczek Re: Podniesc sie... 14.04.21, 21:54
          A wiesz ... coś w tym jest. Dość mocno ostatnim czasem zmieniło się moje zapotrzebowanie na kontakt z naturą. Czyli mówiąc krótko: wyjście z domu w plener ; )
          Nigdy wcześniej tak nie miałam. Może dlatego, że długie lata mam do dyspozycji całkiem sporą przestrzeń osobistej zieleni, przy której trzeba robić. Więc nie ceniłam, nic a nic.
          Od wielu miesięcy ogromnie lubię być z dala od wszystkich i wszystkiego i sobie iść w spokoju.
          Mam blisko dość głuchawe ostępy, więc to kwestia tylko mobilizacji.
          I naprawdę to lubię. : )
          Wierzę, że taki kontakt może być wręcz pomocny.
          • sza.aliczek Re: Podniesc sie... 14.04.21, 21:55
            ps głuchawe w sensie głuszy : D, a nie głuchoty : D
            • sza.aliczek Re: Podniesc sie... 14.04.21, 21:55
              Mavi, ale ogólnie nie jest tragicznie, co?
              • mavika_88 Re: Podniesc sie... 14.04.21, 23:52
                Mam powiedzieć prawde?
                Hmmm ech.... Tak zle jeszcze nie bylo... Nawet w pracy jedna kolezanka powiedziala ze caly tydzien widzi ze nieobecna jestem. Od jakis 2 tyg mocno wygaszona. Przyjaciolka z pracy ktora wiecej widzi zauwazyla ze sie zmienilam. Jak mnie poznala pol roku temu bylam zupelnie inna. .tak wiec wygasilam sie i doluje sie myslami.... Wiem co dodatkowo mnie doluje... Dziwnie to zabrzmi. Ktos pomysli. Pffff ale tak wyglad mnie doluje tongue_out szczegolnie fakt ze zblizaja sie okazje. Jedna po drugiej. W pracy dzisiaj sie zwolnilam 2 godz. Jakas zmeczona bylam i fizycznie gorzej sie czulam. Pewnie tez dlatego ze malo spalam (ostatnie staram sie spac nor. Alnie. To byl wyjatek).
                • sza.aliczek Re: Podniesc sie... 15.04.21, 19:39
                  Niedobrze, Dziewczyno. A osobiste życie nie wspomaga w schwyceniu równowagi?
                  ------
                  Ktos pomysli. Pffff ale tak wyglad mnie doluje tongue_out szczegolnie fakt ze zblizaja sie okazje. Jedna po drugiej. - nie rozumiem. Jak możesz to dotłumacz.
                  Też mam dni załamania. Problemy mnie dołują tak, że czasem zaciska. Ale to mija, póki co - mija.
                  Mnie marzy się tydzień wolnego. Taki dobry reset. Wyjść z domu i móc przez 7 dni nie wracać. Może wróciłaby mi równowaga. Ale to nic groźnego w gruncie rzeczy. O, oczy mi się popsuły od zdalnego : / Dziś okulary pękły, a bez nich nie jestem w stanie nic przeczytać. Remont mnie czeka : ( Takie sprawy mnie straszliwie dołują. Ale to do opanowania, ominięcia.
                  Nie umiem Mavi pomóc na choroby duszy sad Tak mi przykro.
                  Tylko umiem współczuć, bo wiem, że to ciężkie do pokonania.
                  • mavika_88 Re: Podniesc sie... 16.04.21, 02:35
                    Zblizaja sie nie moje okazje. Wesela, chrzciny, matki chrzestne itp. Mysle ze te zblizajace sie okazje sprzyjaja mojemu zdolowaniu. I fakt ze fajnie byloby dobrze wygladac a ja mam wglowie ze nie bede dobrze wygladac.
                    • sza.aliczek Re: Podniesc sie... 18.04.21, 10:58

                      Ale Mavi, obiektywnie wiesz, że masz świetną figurę, ładne włosy i jesteś wysoka( tyle kojarzę ze zdjęć). Cokolwiek założysz będzie ok. I będziesz wyglądała dobrze. To - jak napisałam - racja obiektywna.
                      Ale to co masz w głowie, jak siebie widzisz, to druga racja. I tu bardzo ciężko coś zmienić ... ale można : ) A może ciebie bardziej dołuje fakt, ze to chrzciny (?) czy wesele (?). Jeśli to nie do przeskoczenia, to sobie odpuść. Życie zbyt krótkie jest by się męczyć niechcianą sytuacją.
                      • mavika_88 Re: Podniesc sie... 21.04.21, 22:26
                        Oki. Odpisuje. W pon wzielam znowu na zadanie. Kolejne w tym miesiacu tongue_out no dobra. Deugie. Juz wystarczy zadan na niemoznosc podniesienia sie.... Obudzilam sie.... W pon i nie mialam sil. Nie chce byc widzialna. W pracy coraz wiecej osob sie pyta czy wszystko ok. Totalnie sie ponoc zmienilam. Ja mysle ze troche. Bo to caly czas ja tylko to wyszlo n zewnatrz.... Wczesniej to "ja" znlam tylko ja. Wczoraj w pracy mialam mega dziwne odczucie. W pracy siedze jak ksiadz. Przodem do tlumu nikogo nie mam za plecami i wszystkich na widoku. Uwielbiam to stanowisko. Mozna sie cudownie odciac. Dziwne mialam odczucie bo.... Czulam sie jakbym byla pod woda.... Zanurzona. Slyszalam dobiegajace glosy z zewnatrz. Slyszalam smiechy, radosc a ja.... Tonelam... Co dziwniejsze nie bylo mi z tym zle. Czulam jedno. Nikt mnie nie widzi. Ale ludzie widza.... Niestety. Pare osob pytalo czy wszystko ok. Kto mnie zna ten wie ze potrafie cieszyc sie kazda chwila. Chyba wpadlam w otchlan negatywnych mysli. Utopily mi. Dzisiaj bylo juz troche inaczej. Nie znam powodu. Ale pojawil mibsie usmiech. Jakie to cholernie bylo dziwne. Gdy usmiechalam sie pare razy do swej przyjaciolki (jedynej) a czulam jk mi drza usta i miesnie twarzy. Moze dlatego drzaly ze usmiech wydarl sie zastyglej twarzy (juz od kilku tyg ciezki mi o usmiech). Skad on sie wzial? Moze to poranne slonce ktore az sie na mnie wydzieralo by sie podniesc? Piekny byl wschod. Ze stanowiska widzialam. Pieknie chmury zrobily mu czapeczke. Moze dlatego ten usmiech ze wczoraj tak od czapy zapisalam sie do psychologa na maj. Na swoje imieniny. Niech bedzie. Zapisalam sie. Pewnie nic z tego nie bedzie. Ale chwile pozniej sms ze tego dnia Pan owy nie moze. Ze jutro sie odezwie i znajdziemy alternatywny termin. Pojawil mi sie usmiech po tym sms. Lekkie cieplo poczulam. Nie wiem czemu. Ze nie moze? A moze dlatego ze mnie nie zlal. Ze szybko odpowiedzial. Napisalam ze poczekam.... Byl jakis tam usmiech w pracy. Po pracy nawet wiecej. Zjadlysmy (najlepszego na swiecie) fileta pod kwiecisfym bialym drzewem przy bpisku szkolnym. Galezie z daleka przypominaja skrzydla aniola. Serio. Kiedys fote zrobie. Z desek zrobilo sie siedzisko. Pod koniec pracy odezwal sie Pan. Czy dam rade jutro. Ups. Ze juz. Tak szybko? Lekki strach sie pojawil. Jak pojde bede musiala odkryc siebie. Cala.... Inaczej to nie ma sensu. Wydaje sie byc profesjonlista (opinie w necie) i psycholog ze zdarzenia. Czyli nie odpowiada Ci ale rozmowa z nim i zadawane pytania powoduja ze sam sobie odp. Wiec moze byc dobrze. Odpisalam mu ze tak.... Dam rade jutro.
                        Sory. Odpowiadam big_grin tak. Masz racje. Mam swietna figure (zrozumialam to juz dobrych lat temu). Wlosy ujda. Na pierwszy rzut oka zajebiscie. Wiem ze niejedna kobitka zazdrosci. Mowi to nawet. . Ale malo kto wie co we mnie siedzi. .. Dlaczego wyglad az tak mnie doluje. Wiele rzeczy mozna ukryc. tongue_out niektorych sie nie da. Sa na wierzchu i one tez mnie doluja. Wyglad jest chyba najgorsza bariera ktora ciezko mi przeskoczyc. Ja juz mialam mysli ze moze cos sie wydarzy. Ze nawet covid mnie moze dopadnie. Haha wracam z pracy we wtorek dziwnym przypadkiem wlaczylam piosenke tulia "burza". Slucham jej pierwszy raz i sobie mysle.... Chcialabym zeby cos sie wydarzylo. Za godzine przyszla burza big_grin ciemne chmiry ponoc przechodza.... Dzisij wyszlo slonce. Na niebie rowniez. Zmykam spac. Musi byc dobrze. Tylko trzeb znalezc w sobie sily. Nawet jesli to mialyby buc resztki.
                        • mavika_88 Re: Podniesc sie... 21.04.21, 22:35
                          Piosenka ktora wlaczylam w wtorek tuz przed birza (godzine, 2 godz przed burza) nie mjac pojecia ze przyjdzie.


                          A ta piosenka jest ze mna od dobrych kilku tyg. Mam wrazenie ze mocno we mnie trafia, rozumie mnie. Jest ze mna kompatybilna

                          • mavika_88 Re: Podniesc sie... 21.04.21, 22:42
                            Druga piosenka jest ze mna. Juz nawet nie chodzi o nastroj. Mozna pomyslec ze jest depresyjna. Niekoniecznie. Jest wlasnie..... Spokojna... W jednym tonie caly czas. Taka linia prosta. Ukojenie. Pokazujaca tez mimo wszystko sile. Jesli ktos chce zobaczyc to zobaczy. A dodatkowo kojarzy mi sie z czarna plaza na islandii ktora mialam okazje doswiadczyc smile
                        • sza.aliczek Re: Podniesc sie... 22.04.21, 02:15
                          Dziewczyno, dużo rozumiem. Zawirowania też.
                          I zgadzam się: ukryć można niemal wszystko. Zwłaszcza, ze mało kto patrzy uważnie.
                          Myśli negatywne znam. Miewam zawirowania, ale póki co, mijają
                          Mavika, nie umiem pomagać : (
                          Nie wspomogę cię dobrym, rozsądnym słowem, które wskaże co robić, jak się wspomóc i ratować.
                          Ale wierzę, że dobry psychiatra/psycholog (ja akurat totalnie wierzę tabletkom) i szansa trafienia do dobrej grupy wsparcia, pomagają kompleksowo. Zdobądź się na odwagę i idź do niego. Chyba dobrze się stało, że jutro : ) Jak dasz radę - opisz. I nie zwracaj uwagi, ze bywa iż odpisuję po wielu dniach. Pamiętam o tej rozmowie : )
                          Też mam problemy, inne. Wali mi się życie jakie znam, jakie jakoś tam po swojemu otuliłam. Zaczyna być bardzo źle. I powiem ci, ze w obliczu nadciągającej katastrofy której świadomość zaczyna mnie wręcz nękać, relatywizuję psychikę i życie fizyczne. Nie dam rady napisać bardziej wprost, ale to pioruńskie życie potrafi tak docisnąć, że zaczyna brakować tchu. Za to priorytety ustawiają się natychmiastowym szeregiem - i to pomaga. Smutną rzecz napiszę: bywa źle, a w perspektywie może być bardzo źle. Kurcze, jak wtedy wiele spraw wraca do naturalnego rozmiaru ...
                          Patrz, nawet taki drobiazg: mój ukochany stilnox już nie działa na mnie : / Dlatego pokutuję nocą; jestem tak mocno udręczona zmęczeniem, tak marzę o odpoczynku, a nie mogę zasnąć. Mam zesztywniałe z napięcia mięśnie karku.

                          A! i skoro obiektywnie wiesz, to subiektywnie sobie to zapamiętaj i powtarzaj jak mantrę : ) Wiele kobiet nie zostało obdarowanych : )


                          • mavika_88 Re: Podniesc sie... 22.04.21, 02:51
                            Mam tak samo. Tez nieraz nawet gdy od razu nie odpisze to mysle o odpisaniu. Tym razem chcialam od razu. Nie bedzie wielu slow. Chyba. Nie no nie bedzie. Hehe dalam dawnej znajomej do przeczytania co ostatnia nabazgralam na forum. Znajomej z dziecinstwa. Znajomej z lazikowania gdzie nas oczy poniosa. Haha nasza fascynacja gdy kiedys dotarlysmy do niebiskich lisow big_grin albo w polach wcinalysmy co siw dalo. Marchewki czy inne urodzaje ziemi. Przeczytala i powiedziala... "opowiedzialas tam cala siebie!!! (zawsze opisuje siebie. Moje odczucia. Przekazuje emocje jakie ze mnie wychodza. Czasem wychodza dzieki forum/pisani az z glebin. Dlatego lubie pisac). Duzo o sobie wiesz. Wg niej dlugi czas czulam sie niekochana dlatego nie moglam pokochac siebie. Dodala jeszcze ze jestem wrazliwym czlowiekiem ktoremu byc moze nie dano milosci. I dodala ze fajnie pisze i ze moglabym pisac na instagramie. Haha czasem takie teksty mnie bawia. Z drugiej strony wiwm co ludzie lubia w tym pisaniu. Wlasnie ta naturalnosc, prawdziwosc. A kto mnie zna to czuje to jeszcze bardziej.... Wiadomo w swiwcie wirrualnym rozne rzeczy mozna kreaowac. Ja nie potrafie. Ja tylko umiem odtwarzac.
                            Mialo byc kilka slow. Nie moge zaanac.... Mecze sie kilka godz. Chyba wyzwolilam w sobie eneegie. Obudzilam ja. Cieplo rozchodzi sie po ciele.... Stopy znowu jakby stapaly po rozgrzanym weglu. Nie moge spac bo stres? Ano wlasnie nie. Energia. To chyba dobrze. Jeszcze 2 godz snu.... Jesli zasne. Dam rade. Ostatnio to az za duzo spalam. Za duzo... Ale potrzebowalam (chyba) cialo bardziej bylo zmeczone. Szaliczku.... Jedyna rada jaka moge Ci dac to.... Wszyatko siedzi w glowie. Umysl jest nasza jednostka centralna. On kieruje cialem. Umysl moze wszystko.... To od Niego zalezy jaki wykreujesz swiat w rzeczywistisci. Chcesz by bylo zle. "chcesz".... Chcialam napisac. Jesli masz negatywne mysli to bedzie zle. Musze to tutaj dodac. Pewien tekst ktory dzisiaj orzypadkiem znalzlam na fejsie. Orzypadkiem? Co by sie dzialo u Ciebie to pamietaj o tym ze wszystko mozesz zmienic. Ja jesli nie wymagam az tak leczenia farmakologia to bede probowala tylko sama terapia. Na jednej wizycie sie nie skonczy. Wiem to. Ale wierze tez ze mozna zaprogramowac sie na pozytywne myslenie odsuwajac zle mysli. A odsunac je mozna gdy siwbie zrozumiesz. Swoj mechanizm, swoje schematy postepowania. Oki mysli na dzisiaj. Juz szukam zdj.
                            P. S nie czytam wiadomosci. Mam nadzieje ze nie nakrecilam za bardzo, ze nie zgubilam sensu swych mysli. I ze literowki nie wyprowadza na manowce. Sen nie zawsze jest potrzebny.... Wiem to. Wazniejsza energia ktora w sobie posiadasz ona moze wiele zdzialac. Moze Cie podniesc. Bez niej spiac nawet te 7 godz a nawet wiecej i tak nie mialam w sobie werwy. Teraz mam. Bez snu. Choc w sumie.... Chcialabym posnic.... Czasem lubie (uwielbiam) swoje sny. Dzisiaj gdy weszlam na fejsa tego Pana (niewiele ma) przypomnial mi sie moj sen sprzed dobrych kilku tyg. O sciezce usianej ogromnymi bialymi dlonmi z marmuru. Piekny to byl sen. O malo bym nie wpadla do wody.... Dookola sciezki byla woda. Sciezka prowadzila hmmm tam dalej wiedzialam i czulam ze jest lepiej. Jeszcze piekniej. Widzialam jasniejsze swiatlo. Widzialam wodospad. Ale sama tam nie poszlam. Wrocilam sie do Lubego zeby mu pokazac to miejsce. Tez nie daliamy rady tam dojsc. Wejsc. To troche tak jakbym szla mostem ale nie mogla przejsc na druga steone. Nie czytam. Dobranoc. Zasnij Szaliczku. Moze sprobuj medytacji. Serio to mowie. Ja sie probuje za ro zabrac. Przyjaciolka nawet dala mmi ksiazke. Na razie przeczytalam 15 str. Podstawy medytacji. Trzymaj sie.
                            • mavika_88 Re: Podniesc sie... 22.04.21, 04:45
                              No to pospalam big_grin ani na chwile oka glebiej nie przymknelam. Doszlam do wniosku ze juz nie ma sensu. Pol godziny do budzika. Tak sobie przypomnialam.... Ze rok temu mialam wlasnie taka jazde. Ze nie moglam zasnac. Max pol godziny spalam i wstalam o 5. To bylo w maju. W dzien moich urodzin. Po prostu czulam ze cos wisi w powietrzu. Ze cos sie zmieni, ze sie spelni. I sie zmienilo. Dzien po urodzinach spotkalam sie ze swoim Lubym. Mimo ze tego nie planowalismy. Nie spodziewalismy sie. Czekalismy na impuls (On tak powiedzial). No i byl. Nawet niejeden. Przynajmniej wstane bez przestawiania budzikow big_grin teraz tez cos wisi w powietrzu.... Ciemne chmury i deszcz tongue_out po 3 godzinie zaczelo padac. Spoko. Przestanie jak juz bede w pracy uncertain ostatnie pol roku to mialam tylko pojedyncze przypadki gdy nie dosypialam. A brak snu to tylko rok temu smile pora wstac. Chyba kalosze ubiore big_grin albo pogoda sie zlituje i za godzine odpusci....
                              • mavika_88 Re: Podniesc sie... 22.04.21, 07:50
                                Sie zlitowala pogoda. Przynajmniej ona. Wyjechalam i juz przestalo padac. Milo
                                • sza.aliczek Re: Podniesc sie... 29.04.21, 10:44
                                  No i brawo za odwagę! : ) Jest dokładnie jak piszesz: trzeba sobie pomagać : ) - na wszelkie możliwe sposoby.
                                  U mnie to kłopoty ze zdrowiem i taki nawał obowiązków, że czasem rady nie daję. I powoli wszystkiego mi się odechciewa. Sytuacja patowa. Więc nie do zmiany pod zadnym względem. Trudno ... czasem tak się układa. Jak puszczają mi nerwy i wytrzymałość, to klnę ; D Serio serio. Aż mnie samą zastanawia repertuar słów - nie podejrzewałam siebie : )
                • prawda_we_mgle Re: Podniesc sie... 15.04.21, 19:52
                  A ok wszystko z Lubym? Bliska osoba jednak zawsze jest tym światełkiem w tunelu...
                  • mavika_88 Re: Podniesc sie... 16.04.21, 02:31
                    Jest ok. Ostatnio jakies 2 tyg temu powiedzialam co we mnie siedzi, powiedzialam ze praktycznie kazdy poranek wyglada tak ze ponownie zamykam oczy i zasypiam, ze sen stal sie jedynym ukojeniem. I mam jedno marzenie. Chcialabym wymazac z pamieci moja osobe, wszystkim ludziom z ktorymi mialam kontakt. Zanim zaczelam z Nim rozmawiac mialam w glowie ze cos zrobie pierwszy raz w zyciu. Cos czego nigdy nie robilam. Ze... Po prosze Go o pomoc, zeby szczegolnie teraz przy mnie byl. Zanim padly te slowa ze prosze go o pomoc. A padly tamte wczesniejsze to uslyszalam ze nie moze mi pomoc.... Ze potrzebuje specjalisty. Tak mnie to przygasilo ze nie potrafilam dokonczyc tej rozmowy. Nie potrafilam poprosic o pomoc. Czemu? Uznalam wtedy ze dalsza czesc nie ma sensu. Ze jest nieaktualna. Ze zanim zadalam pytanie to uzyskalam juz odpowiedz. Po tych slowach, zamilklam... Uznalam (tak jak zawsze) musze radzic sobie sama. Jednak pozniej dokonczylam co chcialam powiedziec. Powiedzialam ze nie jest dobrze ze potrzebuje pomocy. Ze teraz ja potrzebuje pomocy. Wczesniej to ja "musialam" byc wsparciem dla Niego. Ciezki dla nas okres. Ale jest po wszystkim smile jest na plus. Moze sporo mnie to kosztowalo energi. Nie wiem. Nie zaluje. Zawsze bede pomocna reka gdy ktos tego potrzebuje. Z lubym wyjasnione. Mysle ze zrozumial ze jednak moze mi pomoc. Samym byciem.... Samym dobrym slowem...
                  • mavika_88 Re: Podniesc sie... 16.04.21, 02:44
                    Czasem pewnie najlepiejskorzystac z pomocy obcej osoby. Czyli z psychologa. Czuje ze jesli tak sie bedzie ciagnelo to wpadne w takie bagienko ze moj organizm fizycznie nie bedzie domagal. Juz bywa ze czuje wieksze zmeczenie bez powodu. Odczuwam sennosc nawet gdy sie wysypiam. Nienawidze gdy organizm niedomaga. A to moze byc jak wciagajace piaski.... Jesli w pire z tego nie wyjdziesz. Postanowilam ze jutro zadzwonie do psychologa. Dziwne. Bardzo dziwne bo znalazlam takiego ktory nie ma zadnych opinii. Ale mam do tej kobitki dziwne przeczucie. .. Jesli chodzi o polecanych psychologow to nie bedzie tak szybko terminow. Mozliwe ze nawet niesiace czekania. A tutaj przy takiej nie obleganej osobie mysle ze bedzie latwiej. W tej osobie urzekla mnie prostota. Albo to bedzie jej ogromny atut albo wada. Juz na wstepie mialam do niej nieuzasadnione przekonanie a potem weszlam na fejsa. 307 znajomych (zaledwie) i zdj takie pozytywne, tzn proste, z natura, typu gory czy kajaki i byl tez motyl smile zobaczymy.
                    • prawda_we_mgle Re: Podniesc sie... 16.04.21, 09:44
                      Farmakologia jest dobra tylko w pierwszym okresie, żeby nie zrobić jakiejś głupoty... Ale na dłuższą metę, z mojego wieloletniego doświadczenia z synem wynika, że terapia działa cuda... Leki niwelują objawy, ale to terapia długoterminowo uzdrawia duszę...
                      Koniecznie idź do tej psycholog... a swojego chopa zrozum i wybacz mu smile... My, chociaż was kochamy, nie wiemy jak pomóc... Jedyne, co nam przychodzi do głowy, to: "ale co się dzieje, przecież wszystko jest ok..." smile. Mów mu szczerze, czego ci od niego trzeba w danym momencie - chopy proste som, nie umieją w domyślanie wink big_grin
                      • mavika_88 Re: Podniesc sie... 16.04.21, 10:58
                        Spokojnie, pod tym wzgledem nie trzeba sie martwic. Jestem jebnietym typem ktory bardziej mysli o innych niz o sobie. Nie bylabym w stanie zniknac poki inni ludzie maja moja osobe w pamieci. Nie mam zamiaru wyrzadzac innym takiego cierpienia. Jesli wyrzadzac krzywde to tylko sobie.
                        A co do chlopow..... Ech..... Z jednej strony mowoc co potrzeba. Ja tak robie big_grin mowie.... Mowie..... Staram sie nienachalnie, ze czasem samemu pozwalam dojsc. Ale bywa tak ze mowie tez wprost. I co? Faceci sa tacy ze mowienie czego sie potrzebuje dziala w odwrotny sposob. Facet sie wycofuje. Czuje jakby mu sie mowilo co ma robic. A daleko mi do takiej osoby. Jedynie staram sie uzdrowic relacje. Tez zawsze myslalam ze facetom trzeba wprost. Ale teraz dochodze do wniosku ze nie zawsze tongue_out jesli powiesz ze czegos Ci brakuje to facet odbierze to tak ze pewnie nie jest wystarczajaco dobry. W zwiazku, w zyciu nie nalezy myslec o tym co jest zle ale o tym co mozna zrobic by bylo lepiej. A faceci z reguly mysla od razu ze cos robia nie tak. "Na męskiego ego trzeba dmuchać, chuchać i nigdy nie zapominać o jego dokarmianiu". Jest jednak spory problem gdy meskie ego zostalo zrujnowane przez inna kobiete..... Wtedy ego jest jeszcze bardziej wrazliwsze i delikatniejsze. Powiem tak..... To faceci bywaja pokomplikowani big_grin
                        • prawda_we_mgle Re: Podniesc sie... 16.04.21, 18:19
                          mavika_88 napisała:
                          >Na męskiego ego trzeba dmuchać, chuchać i nigdy nie zapominać o jego dokarmianiu". Jest jednak spory problem gdy meskie ego zostalo zrujnowane przez inna kobiete..... Wtedy ego jest jeszcze bardziej wrazliwsze i delikatniejsze.>

                          Ja już nie mam siły na takie pierd...lenie się z ich niepełnosprawnościami. Wszyscy mamy jakieś ego, wszyscy jesteśmy poranieni, każdy miewa czasem gorszy dzień...
                          Mówię prostym tekstem, czasem bywam zbyt obcesowa, ale liczę, że jak po drugiej stronie będzie trochę dystansu, rozsądku i dobra wola, to się dogadamy...

                          W życiu jest tak:
                          Ci, co mają odpaść - odpadają z powodu byle pierdołu... Ci, co mają z Tobą zostać - zostaną, nawet jak parę razy nie wpisałaś się w ich "oj-boli".
          • mavika_88 Re: Podniesc sie... 14.04.21, 23:56
            Jest pomocny. Hmmm jakby to powiedziec... To bezgraniczna milosc.
            Ja dlatego tamtego dnia sie zmusilam i wstalam, mimo ze taki mam problem by sie ruszyc. Wlasnie dlatego wstalam bo wschody i zachody uwielbiam.
            • sza.aliczek Re: Podniesc sie... 15.04.21, 19:27
              Znam kogoś, kto lubi zachody słońca. : )
              Lubię, ale na spokojnie.
              • mavika_88 Re: Podniesc sie... 16.04.21, 11:18
                Eeeee wschody tez mozna ogladac na spokojnie. Ja wtedy usiadlam na trawie, na poduszce i przesiedzialam tam 2 godziny. Problem taki ze trzeba sie tam znalezc. Wiec trzeba sie spieszyc tongue_out ale pozniej na spokojnie mozna sie nim delektowac. Maly ksiaze powiedzial "gdy jest Ci bardzo smutno - kocha sie zachody slonca". Wrazliwe, smutne osoby szukaja w nich ukojenia. Szukaja ukojenia w naturze. Bo ona potrafi sie odwdzieczyc....
                • sza.aliczek Re: Podniesc sie... 18.04.21, 11:02
                  Teraz to są ptaki : )
                  Przecudnie śpiewają, właśnie tak ku zachodowi słońca.
                  A ze robię długie marsze by minogi nie wrosły .... wiadomo gdzie : ), to słucham i słucham i słucham. Nie rozróżniam niemal wcale, ale nie przeszkadza mi to zbytnio : ) Wczoraj przysłuchałam się dzięciołowi. Takie rezonujące stukanie to dla mnie proste skojarzenie: las ( chociaż to nie był las, ale nadwiślane zarośla z ogromnymi drzewami).
                  Zaczyna robić się pięknie : )
                  • sza.aliczek Re: Podniesc sie... 18.04.21, 11:04
                    minogi! - jak fajnie wyszło w niezamierzony sposób : D ... normalnie Wiechem zaciągnęło : D
                    • mavika_88 Re: Podniesc sie... 22.04.21, 20:48
                      Szaliczku. Chcialas odpowiedz po wizycie u psychologa.... I.... Zupelnie inne podejscie niz jak chodzilam 5 lat temu (ok 10 wizyt). Poprzednia psycholog normalnie ze mna rozmawiala. Baaa nawet doradzala np wyprowadzenie sie z domu. A tutaj? Sluchal, sluchal i co jakis czas zadawal pytania. Dopiero jak wrocilam na mieszkanie odpowiedzialam sobie szczegolowiej dlaczego np zaczelam szukac kontaktu z lidzmi gdy juz sie uswiadomilam ze mam blokady. Dlaczego chcialam sie przelamac i wyjsc z zamkniecia. Powiedzialam ze szukalam kontaktu z ludzmi. A czego szukalam? To czego nie mialam nigdy. Akceptacji zrozumienia wsparcia. A nawet pewnie podswiadomie milosci. Pewnie kazdy jej szuka. To jedno z pytan.
                      Dziwne to bylo bo gdy ja np zadaalam pytanie to Pan nie odpowiadal big_grin zadalam je samej sobie? Rozmowa z psychologiem to rozmowa z samym soba. Psycholog jest tylko narzedziem. Powiedzialam jaka bylam z czym mialam problem ale najgorsze orzede mna. Nie chcialam juz na pierwszym spotkaniu. To bylo bardziej zapoznawcze. Pokazalam szkielet jak sie wychowywalam. Najwiekszy bol przede mna. Choc i tak w tej rozmowie gdy zadal pytanie co czuje. To zrozumialam ze czuje ucisk w klatce piersiowej. Po spotkaniu odczulam cos dziwnego. Spokoj..... Fak. Wizyty co tydz. Kasy pojdzie w ciul. Ale czuje ze to dobra droga.... Standardowa terapia do 12 mies. Mocno wejde w siebie to moze bedzie krocej. Trzeba sie bedzie przylozyc i.... Poznac siebie.... A pozniej polubic. I... Wszystko powiedziec.... To na nastepnej. I wiem ze nie moge sie rozgadywac big_grin szkoda xennnych minut. Rozgadywac.... Osoba ktora nie umiala mowic smile mowic o czymkolwiek a tym bardziej o sobie.
                      A co do braku snu dzisiejszej nocy.... Dalam rade. Choc wiadomo ze lepiej byloby byc wyspanym. Mysle ze to natlok mysli odebral mi sen. Po poludniu drzemka 2 godz i niedlugo znowu do spania.
                      Gdy psycholog zadaje pytanie w Twojej glowie pojawiaja sie kolejne pytania badz odpowiedzi ktorych nie znalas. Mam nadzieje ze tak bedzie.
                      • sza.aliczek Re: Podniesc sie... 29.04.21, 10:53
                        Tu miałam napisać: brawo : ) Pogubiłam się w drzewku. : )
                        Zazdroszczę ci popołudniowych drzemek. Miałam dawno temu system, że spać chodziłam późno, jak to ja, z różnych powodów, ale po pracy mogłam pacnąć się do wyrka i spałam nawet 3 godziny. Od jakiegoś czasu to nie działa. Nie umiem się na tyle wyciszyć w ciągu dnia, by zasnąć. Pozostały mi tylko spaceromarsze jako forma resetu. I dlatego ogromnie doceniam przyrodę i jej piękno, a mam możliwość łązęgowania po naprawdę pięknej okolicy. Ostatnio odkryłam kaczeńce. Kaczeńce oczywiście znam od zawsze, miałam nawet w oczku przy domu, ale nigdy wcześniej nie widziałam takich połaci tych kwiatków : ) Nigdy też wcześniej nie przyuważyłam tak dokładnie zmian, jakie dzieją się w przyrodzie i to dzieją się nierzadko z dnia na dzień. Napotykam po drodze dzikie zwierzęta. Wczoraj wędrowałam dość późno - zbliżała się dziewiąta, robiło się już szaro i niemal wlazłam na 3 pasące się sarny : ) O zającu czy bażantach nie wspomnę. No pięknie jest : ) Pomaga to piękno, trochę pomaga by złapać oddech : )
    • kevinjohnmalcolm Re: Podniesc sie... 11.04.21, 13:26
      > (tydzien temu o 15 to ja poszlam zjesc sniadanie nie moglam sie z lozka wygrzebac)

      Co mi pomaga, to nie nastawianie budzika na szaloną porę (prosty sposób na wykończenie się), tylko budzenie się w sposób naturalny, ale za to wstawanie natychmiast po otwarciu oczu, odsłanianie zasłon (szczególnie gdy świeci słońce) oraz krótki spacer. To dodaje energii na wiele godzin.
    • akasha02 Re: Podniesc sie... 13.04.21, 02:53
      Może i da się bez farmakologii...

      Ile już ten twój stan trwa? Czujesz się lepiej a potem beznadzieja powraca?

      Psychologowie w moim wypadku to mało pomocni zawsze byli. Może na słabych trafiałam. Dużo farmazonów, takie tam bla bla, jutro będzie lepiej. Było - dzień, dwa... Potem to samo. Psychiatra jedna fajna mi się trafiła.

      Zdradzilabys mi coś na temat medytacji? Nigdy nie potrafiłam się wyciszyć, poddać wizualizacji...
      • mavika_88 Re: Podniesc sie... 15.04.21, 00:15
        Ile trwa? Ciezko stwierdzic. Moze nawet od dziecka? Mialam w swoim zyciu pewien Przelom. 8 lat temu gdy sie zaczelam uswiadamiac kim jestem i laczyc fakty. Z zerowego poczucia warfosci sie podnioslam. Przestalam sie obwiniac. I otworzylam na ludzi. Zaczelam poznawac swoje emocje. Wyrazac je, wpierw poprzez pisanie tutaj na forum. Baaaardzo sie zmienilam. Z mega zamknietej osoby w pozytywna i otwarta. Mialam etap ze sie podnioslam. Przeszlo rok temu mialam spadek. Byly sie do tego przyczynil. Mysle ze brak milosci w domu w rodzinie (a nawet bywalo niezbyt fajnie, brak wsparcia za to bylo szyderstwo, takie konkretne) mial na to ogromny wplyw. I to sie ciagnie. To wplywa. Mimo ze o tym nie mysle. Ale mam pewne schematy.
        Chodzilam do jednego psychologa. Jakies 5 lat temu. Gdy dotarlo do mnie ze jednak moge byc inna. Gdy juz sie sporo zmienilam. Pozniej tez wybralam sie do psychiatry gdy w domu niezle sie pokielbasilo i jeszcze bardziej dobilo moj stan. Dostalam antydepresant, polroku leczenia i sama przerwalam. Choc lekarz wspomnial zemoze czekac mnie dlugolet ie leczenie. Przerwalam bo wyszlam troche z dolka. Los sie do mnie usmiechnal. Praca sama mnie znalazla.
        Cos na temat medytacji? Ludzie na wschodzie zamiast brac tabsy probuja medytacji. Medytacja polega na tym ze zaczynasz odczuwac spokoj. Twoj umysl sieuspokaja i cialo. Nie myslisz o przeszlosci ani orzyszlosci. Jestes tu i teraz. Cieszysz sie chwila. Siedzisz, zamykasz oczy i chloniesz. Niby to tylko chwila alema wplyw naTwoje zycie. Pomaga Ci odnalezc spokoj w codziennych sytuacjach. Ja tak na orawde jeszcze nie zaczelam medytacji. Wiem zepomaga bo widze po znajomej. Juz zmiesiac dwa codziennie medytuje i jest ogromna roznica
        • akasha02 Re: Podniesc sie... 15.04.21, 04:57
          A to doświadczenie masz z psychologiem i psychiatrą. Ymmmm odstawianie leków, bo lepiej się czuję, hmmm, no też tak robiłam, ale nie do końca jestem z siebie z tego powodu dumna, bo około 2 lata i człowiek znowu szuka pomocy.
          • mavika_88 Re: Podniesc sie... 15.04.21, 09:28
            Moim zdaniem najwazniejsze jest uswiadomienie sie. Od tego nalezy zaczac. Jesli czlowiek nie jest swiadomy swojego problemu, jesli czlowiek nie wie ze moze byc lepiej, ze moze byc innym czlowiekiem, jesli nie pozbedzie sie pewnych blokad to nie bedzie sie w stanie zmienic. Najgorsze mam za soba. Bo juz wiem.... Bardzo sie zmienilam. Zrobilam to bez specjalisty. Gdy pierwszy raz poszlam do psycholog to byla zszkokowana gdy jej opowiedzialam jaka kiedys bylam. Jakie mialam blokady (o ktorych nie wiedzialam, ze mozna je zdjac, chocby wyrazanie siebie, swoich mysli. Jak widac to juz nie problem. Ale kiedys nawet piszac mialam ogromnym problem. Byl strach co pomysli inna osoba. Byl strach czy nie odbierze mnie zle, strach czy nie ponysli ze jestem glupia itp) Wiem ze wszystko siedzi w glowie. Jest jeszcze jeden problem. Nasza podswiadomosc. Ona dziala tak, ze nie popycha nas do zmian. Ona dziala tak ze jesli tkwimy w jakims stanie, mimo ze jest zle to bedziemy w tym trwac. Musialoby sie stac cos naorawde zlego zeby z tego sprobowac wyjsc. Podswiadomisc dziala tak ze pamieta to co bylo. Jesli nie bylo dobrze to nie pomoze nam zeby z tego wyjsc. Nie pomoze nam sie zmienic. Wiem ze czasem trzeba sie zmusic. Zmusic do bycia szczesliwa. Pokazac sobie ze mozna. Moj problem jest taki ze czesto juz mi niezalezy. Problem taki ze sama sobie odbieram szczescie. Moze to wynikac z przyzwyczajenia. Tak kiedys zylam. Bylam dobijana. Przygniatana. Wiec moze ona to zapamietala i potrzebuje tego. Ostatnia sluchalam pewnej audycji. Fajny kanal na yt "ocal siebie". Dopiero 3 odcinki zobaczylam. Bylo np o zwiazkach, o toksycznych zwiazkach. Jesli w Twoim zyciu, w wychowaniu, pojawialy sie zle emocje. To bedzie Cie do nich ciagnelo. To bedzie taka Twoja chemia do drugiej osoby. Jest wiele rzeczy z ktorych czlowiek nawet nie zdaje sobie sprawy.... Wiele dziwnych mechanizmow ktorr nami kieruja. Jesli w dziecinstwie nie bylo milosci a dzieciak musial o nia nawet zabiegac to w doroslym zyciu ta osoba bedzie nadal zabiegala. Bedzie dbala o druga osobe. Zapomni tez o sobie. Bedzie sie troszczyla. Nawet jesli ta osoba bedzie miala ja w dupie tongue_out wszystko siedzi w naszym umysle.... I to nasz umysl kieruje cialem. To nasza gliwa moze okaleczyc cialo. To nasza glowa powoduje ze cialo niedomaga. Wiele chorob (szczegolnie o nienznanych orzyczynach,) ma poczatek w glowie. Stres, zle emocje na to wplywaja. Szczegolnie choroby autoimmunologiczne (mam i ja). Gdy wlasny organizm obraca sie przeciwko Tobie. Jedyna rada.... Trzeba zapanowac nad umyslem i byc szczesliwym. W zyciu i z samym soba. Z tym drugim mam jeszcze sporo do odrobienia. Sporo pracy. Bo ciagle jednak jest niechec....
            • obrotowy swiadomosc niszczy spokoj... 16.04.21, 08:52
              mavika_88 napisała:
              > Moim zdaniem najwazniejsze jest uswiadomienie sie.

              - to bez sensu, swiadomosc niszczy spokoj duchowy.

              Jesli czlowiek nie jest swiadomy swojego problemu,

              - to go po prostu nie widzi i go nie ma.

              jesli czlowiek nie wie ze moze byc lepiej, ze moze byc innym czlowiekiem

              - to ma swiety spokoj i nie szuka Bog wie czego.

              > Jest jeszcze jeden problem. Nasza podswiadomosc.

              - tak, nalezy ja gasic w zarodku.

              Moj problem jest taki ze czesto juz mi niezalezy.

              to dobrze. cieszysz sie tym, co masz.


              Jedyna rada.... Trzeba zapanowac nad umyslem i byc szczesliwym.

              - zgoda. trzeba go wylaczyc i cieszyc sie zyciem jakie sie ma..

              • mavika_88 Re: swiadomosc niszczy spokoj... 16.04.21, 10:26
                Odpowiem tylko na poczatek.
                > Moim zdaniem najwazniejsze jest uswiadomienie sie.

                - to bez sensu, swiadomosc niszczy spokoj duchowy.

                Wg. Ciebie wyglada tak. Wg mnie jest wlasnie odwrotnie. Swiadomosc pomoga uwolnic uwieziona dusze. Dotarcie zrozumienie siebie bardzo pomaga. Gdybym nie zaczela sie uswiadamiac majac te 23 lata to w danej chwili nie byloby mnie tutaj. Nie pisalabym na tym forum. Mialabym nadal blokade (stach) w wyrazaniu swoich mysli innym oraz sobie. Jesli juz bym sie odwazyla pisac to na pewno nie pisalabym o sobie.
                Gdybym sie wtedy nie zaczela uswiadamiac nadal bylabym ta zakompleksiona dziewczynka, uciekajaca od facetow. Swiadomosc pomaga nam zdjac ciemne okulary i pomaga patrzec trzezwo na swiat. Widziec barwy takimi jakimi sa na prawde.
                Na resztenie chce mi sie odpowiadac nie ma sensu.
                • obrotowy swiadomosc niszczy spokoj... ale... 16.04.21, 16:17
                  jesli masz te 23 lata - to jestes dorosla dziewczynka.

                  i nie fantazjuj na foro , tylko bier los w swoje rece.

                  - tak jak my wszyscy.
                  • mavika_88 Re: swiadomosc niszczy spokoj... ale... 16.04.21, 16:36
                    Nie bez powodu napisalam dziewczynka (taka bylam 8 lat temu) Chcialam w ten sposob bardziej pokazac kim bym zostala gdyby nie nastapilo uswiadomienie.
                    • obrotowy ma vika, please,... 22.04.21, 07:26
                      mavika_88 napisała:
                      Chcialam w ten sposob bardziej pokazac, kim bym zostala, gdyby nie nastapilo uswiadomienie.



                      o i dobrze, ze nadstapilo.

                      bo nie musisz wcale sie podniesc.

                      ja Cie lubie najbardziej w pozycji lezacej.
                      • mavika_88 Re: ma vika, please,... 22.04.21, 07:49
                        Martwa? tongue_out wink
                        • obrotowy Re: ma vika, please,... 29.04.21, 15:39
                          mavika_88 napisała:
                          > Martwa? tongue_out wink


                          nie, rozmarzona - i bez zbednej wiwisekcji...
                          • mavika_88 Re: ma vika, please,... 29.04.21, 16:23
                            Rozmazana? smile
                            • obrotowy Re: ma vika, please,... 29.04.21, 18:21
                              mavika_88 napisała:
                              > Rozmazana? smile


                              nie , rozmarzona.

                              wrzuc wreszcie te wiwisekcje do kosza.
    • natalishklas Re: Podniesc sie... 10.05.21, 16:25
      thtr

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka