Dodaj do ulubionych

Hej, kolęda, kolęda...

13.01.06, 17:47
Jestem bardzo ciekawa, co sądzicie na temat kolędy. Osobiście uważam, że tego
zwyczaju należałoby zaniechać. Sytuacje te są krępujące zarówno dla jednej
jak i pewnie drugiej strony. Myślę, że byłoby lepiej, gdyby chęć goszczenia u
siebie księdza z kolędą zgłaszało się np. zakrystii, bo pewnie są osoby,
którym na tych wizytach bardzo zależy. A ofiary? Można złożyć na tacę z
podaniem nazwiska... i po kłopocie. Co Wy na to?
Obserwuj wątek
    • jezyk_p Re: Hej, kolęda, kolęda... 13.01.06, 17:53
      tez nie jestem za. co to za zwyczaj zeby napraszac sie ludziom do chalupy. wejsc
      na 5min, klepnc zdrowaske i zainkaswoac koperte. bo do tego to sie teraz
      sprowadza. zlikwidowac. lepper musi odejsc!!
      • jezyk_p Re: Hej, kolęda, kolęda... 13.01.06, 17:57
        cd... chociaz teraz sie polepszylo troche, bo jak juz sie otworzy to sie pytaja
        czy przyjmujemy. kiedys otwarcie drzwi=przyjmuje i ladowali sie do srodka. a w
        nowej parafii to podobno ministarnci poprzedzaja ksiedza o 1 klatke, pukaja i
        pisza na kartkach gdzie chca a gdzie nie wyrazili zgody...
        • lukrecja_j Re: Hej, kolęda, kolęda... 13.01.06, 22:26
          Ludzie, poszaleliście? Czy to jest przymus? A kiedykolwiek był? Jak ktoś sobie
          nie życzy, to nie przyjmuje i po sprawie. Jednak ponad 90% przyjmuje i ma ochotę
          przyjmować księdza. Dlaczego ktoś posze, że jest to "złe"? Co w tym jest złego?
          Chyba nie wiecie, co to słowo znaczy. Jak ktos ma ochotę dać kopertę, to daje i
          to jest jego sprawa. A juz myślałem plusku, że z Ciebie taka fajna dziewczyna o
          zdrowych poglądach. Ech... O jeżyku_p nie wspomnę...
          • rodowity_wloszczowianin Re: Hej, kolęda, kolęda... 14.01.06, 00:03
            Nikt nie ma obowiązku wpuszczać księdza ani dawać mu koperty. U nas dzięki Bogu
            nie jest tak jak w niektórych wiejskich parafiach gdzie ksiądz proboszcz zna
            wszystkich i jeśli ktoś nie złoży na ofiarę to odmawia mu sakramentów lub
            kasuje drożej za np. pogrzeb. Ja sam w akademiku chętnie przyjmuję księdza, bo
            wierzę w moc Bożej opieki. Kopert rzecz jasna nie daję. Wielu starszych
            samotnych ludzi czeka cały rok na wizytę księdza, bo jest to jedna z niewielu
            okazji by z kimś szczerze porozmawiać. Zgłaszanie chęci przyjęcia księdza może
            być dobre, ale we Francji, u nas nie ma to sensu. Co do ministrantów to pewnie
            narażę się wielu, ale uważam że większość nich wcale taka święta nie jest.
            Zamiast zbierać od ludzi pieniądze na rozrywkę (czasem na używki) powinni
            lepiej zostać w domu i się pouczyć. Na leprze im to wyjdzie. Jeśli już tak
            bardzo chcą chodzić to niech nie biorą dla siebie pieniędzy. Lepiej byłoby
            gdyby ksiądz w zamian za pomoc zafundowałby im jakąś wycieczkę.
            • iosif_85 Re: Hej, kolęda, kolęda... 14.01.06, 15:43
              mariusz picheta? edmund ? a w czym oni byli tacy wybitni? no bez zartów, dobrze
              za mam zalozone pasy, inaczej spadlbym z krzesla.
              ROTFL
          • plusek1 Re: Hej, kolęda, kolęda... 14.01.06, 00:24
            Przepraszam, ale ja wcale nie powiedziałam, że kolęda, to jest coś "złe" i
            przyjmujemy księdza w swoim domu. Mnie sie tylko wydaje, ze to przeżytek nieco
            kłopotliwy dla obu stron i tylko tyle.
            • lukrecja_j Re: Hej, kolęda, kolęda... 14.01.06, 13:13
              Po pierwsze nie można mówić w kaegoriach "kłopotliwy dla oby stron". Księża
              wykonyją swoją posługę z powołania i wizta nie może byc dla nich kłopotem. Na
              pewno pomaga im to zrozumieć swoich parafian, ich problemy czy warunki socjalne.
              Jeżeli ktoś nie może złożyć ofiary, to nie powinno ich obchodzić, bo nie taki
              jest cel wizyty. Niestety czsami bywa inaczej o czym się słyszy. Mam nadzieję,
              że są to jednak mocno nagłośnione jednostkowe przypadki.Po drugie nie można
              mówić o "przeżytku" kolędy. Jak napisał poprzednik, dla wielu jest to
              oczekiwanie na szczerą rozmowę we własnych ścianach. Nie słyszałem naprawdę,
              żeby było to coś kłopotliwego. Jak ktoś sobie nie życzy, to przecież ksiądz siłą
              nie wejdzie do czyjegoś domu.
              • plusek1 Re: Hej, kolęda, kolęda... 14.01.06, 13:57
                Dzięki lukrecjo. Pewnie masz rację, w tym co mówisz też jest logika. Być może
                ja mam jakieś jednostkowe odczucia, ale mam wrażenie, że księża przychodzący z
                kolędą nie czują się najlepiej. Pewnie powiesz, że to gospodarz powinien
                stwarzyć odpowiedni nastrój do rozmowy, często jednak te rozmowy się nie kleją.
                Pamiętam jednego tylko, w swojej "kolędowej karierze" ksiedza, z którym wręcz
                chciało się rozmawiać i czekało na jego przyjście z radością. Był to ksiądz
                Edmund - rozmawa z nim, to była przyjemność, powiem nawet - uczta i dla ciała i
                dla ducha, ale to se ne wrati. Przepraszam, jeśli uraziłam czyjeś uczucia. Nie
                taka była moja intencja, kiedy rozpoczynałam ten wątek... i czekam na ...
                kolejnego ksiedza Edmunda po kolędzie.
                • plusek1 Re: Hej, kolęda, kolęda... 14.01.06, 14:00
                  A może macie "swoich ulubionych Edmundów" i chcecie o nich powiedzieć? Pewnie
                  będzie im miło, kiedy przeczytają...
                  • rodowity_wloszczowianin Re: Hej, kolęda, kolęda... 14.01.06, 14:29
                    Ksiądz Edmund Nocoń, Stefan Radziszewski, Marian Głowacki, Mariusz Picheta,
                    Antoni Bialik, Stasiu Picheta, Marek Łabuda. To są księża (poza Markiem
                    oczywiście) których pamiętam jeszcze z czasów podstawówki i liceum. Z obecnych
                    kapłanów żaden im nie dorównuje. Oni mają w sobie prawdziwy dar kapłaństwa. Oby
                    więcej takich księży !!! Aha jeśli któryś z nich nie podobał wam się to nie
                    piszcie tego. Nie może być tak, że każda wybitna jednostka zostaje tu wcześniej
                    czy później skrytykowana. Nie chcę by moja wypowiedź była do tego pretekstem.
                    • lukrecja_j Re: Hej, kolęda, kolęda... 15.01.06, 22:50
                      Znałem w swoim życiu wiele osób duchownych. Bywali bardzo różni: jedni prawdziwi
                      (z powołania) a inni...szkoda pisać. Jeden był nawet przez krótki okres czasu
                      moim pracodawcą, ale wolę o nim zapomnieć. Po prostu - zwykłe ludzkie charaktery
                      z wieloma wadami. Najcieplej wspominam zakonników Franciszkanów. To sa Prawdziwi
                      Księża z powołania i pomimo reguły zakonnej są bardzo radośni. Z włoszczowskich
                      księży dobrze wspominam ks. Marka, Stefana, Jarosława Majkę...później wyjechałem
                      aby wrócić po latach.
    • asketil Re: Hej, kolęda, kolęda... 14.01.06, 01:49
      Taaa...
      Znam trochę lepiej jedną z parafii w diecezji sandomierskiej. Tam młody postępowy ksiądz zrezygnował z tradycyjnej kolędy - chodzenia po domach. Wyznaczał kiedy dana ulica ma sie zjawić w kościele na spotkanie z kapłanem. Przy wyjściu stała puszka na kasę z kolędy. Po jednym roku takiego experymentu zrezygnował. Nie był w stanie zapłacić nawet za ogrzewanie kościoła z tego co zebrał. Kolęda jest potrzebna. Ale w dniu dzisiejszym nie ma ona takiego wymi9aru jak jeszcze lat temu 15. teraz chodzi o zebranie kasy na utrzymanie kościoła, tzw. 'kościła instytucjonalnego'. I chociażby z tego powodu jest potrzebna. Nie czarujmy się! Gdyby ksiądz nie zapisywał w swojej kartotece ile kto dał, to zbierałby po parę miedziaków od rodziny. A każdy lubi posiedzieć na mszy w ciepłym kościele. Nawet jak jest tam okazjonalnie na Boże Narodzenie.

      Pzdr
    • sztefanfan Re: Hej, kolęda, kolęda... 18.01.06, 10:04
      W kolędzie w zasadzie nie ma nic złego,ale większości ludzi kojaży się ona z chodzeniem po domach za kasą.W tych czasach nie wszystkich stać na to aby dawać dodatkowe pieniądze na utrzymanie księży,a już szczytem bezczelności księży jest zapisywanie kto ile dał w kopercie.To tak jak na ślubie państwo młodzi sprawdzają koperty i krzywo patrzą później na tych,kto dał im więcej,a kto mniej.Co do ministrantów to chodzą przed księdzem i zbierają pieniążki do puszki i z tego co uzbierają ksiądz zabiera ich gdzieś na jakieś wycieczki.W niektórych parafiach w Polsce zrezygnowano z dawania kopert i księża wyraźnie to nagłaśniali z ambony.Kto ma dać to pójdzie do kościoła i rzuci na kase tyle ile trezba,a kto nie ma niech nie będzie z tego powodu dyskryminowany.Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka