Dodaj do ulubionych

wyjezdzam - musze oddac kotke

05.03.04, 10:32
Czesc wszystkim milosnikom tej pokreconej natury. Mam jednego jej
przedstawiciela, wlasciwie przedstawicielke, ktora z powodu wyjazdu za
granice musze oddac. Pytalam juz wszystkich znajomych i rodzine ale oni albo
juz maja kociaki albo miec ich nie moga. Jezeli ktos z Was chcialby/moglby
przygarnac 8 miesieczna kotke to ona na pewno swoim dobrym serduszkiem i
madra glowka jakos sie za to odwdzieczy. Piszcie lub dzwoncie, jestesmy z
Warszawy, tel. 501218490 zainteresowanym moge przeslac zdjecia,

pozdrawiam,
Asia
Obserwuj wątek
    • neeki Re: wyjezdzam - musze oddac kotke 05.03.04, 10:42
      nastepna... Ty juz jej sie widac odzwdzieczylas za to dobre serduszko...
    • Gość: miki Re: wyjezdzam - musze oddac kotke IP: *.icenter.pl 05.03.04, 11:51
      a co tam gdzie wyjeżdżasz nie możesz jej zabrać?? przecież też będziesz gdzieś
      mieszkać?

      piszesz tak lekko o tym jakby to była kwestia oddania starego fotela, którego
      nie chcesz zabrać na nowe mieszkanie...

      ech, niech żyje odpowiedzialność za stworzenie, które się przygarnia
      mam nadzieję, że kociczka znajdzie lepszego właściciela i że nie trafi do
      schroniska :(
      • Gość: Hela Re: wyjezdzam - musze oddac kotke IP: *.ae.krakow.pl 05.03.04, 14:58
        A po co bralaś kota nieodpowiedzialna niewiasto? wzielas sobie pluszaka? Mam
        nadzieje, ze Ciebie nigdy w zyciu to nie spotka, np. na starość dziecie też
        moge przestac Cie brac pod uwage jako osobnika czujacego , myslacego,
        teskniacego itd, a moze ....
        • neeki Re: wyjezdzam - musze oddac kotke 05.03.04, 15:11
          tylko niech wacpanna nie zapomni dzieciom swoim opowiedziec o losie kota. w
          koncu to bedzie cenna nauka. moze potem na jakims forum pojawi sie
          ogloszenie : "oddam stara matke z powodu wyjazdu zagranice. niestety nie mozemy
          wziac mamusi, ale jezeli ktos ja przygarnie to na pewno odwdzieczy sie
          pomoca... w razie braku chetnych mame oddamy do domu starcow"
          • Gość: Dzoanka Re: wyjezdzam - musze oddac kotke IP: *.eds.net 05.03.04, 16:32
            czytam tak swoj i watek i czytam i jakos nie moge sie doczytac zebym prosila w
            nim o porade albo chocby ocene tego co robie. Czy Wy w ogole czytacie too czym
            piszecie? czy zdjecie sobie sprawe z tego jakie to sa bzdury i jakie banaly?
            juz dawno nie czytalam takich glupot i mam nadzieje przyszlosc mi tego
            oszczedzi, a Wam pozostaje mi zyczyc normalniejszego i zyciowego podejscia
            • neeki Re: wyjezdzam - musze oddac kotke 05.03.04, 16:39
              jezeli normalnym i zyciowym podejciem jest dla Ciebie oddanie przyjaciela to
              nie wiem kto tu jest nienormalny. jestes kolejna osoba ktora pozbywa sie
              zwierzaka i mysli ze jeszcze ja poglaszczemy po glowce i powiemy : bardzo
              dobrze moja droga.
              bzdury i banaly... szanowanie zwierzecia i odpowiedzialnosc to bzdury i
              banaly... moze i lepiej ze ten zwierzak zmieni wlasciciela bo Ty na pewno na
              niego nie zaslugujesz.
              tam gdzie wyjezdzasz daruj sobie posiadanie zwierzecia. szkoda by bylo potem
              jeszcze raz taki post czytac
              • Gość: Dzoanka Re: wyjezdzam - musze oddac kotke IP: *.eds.net 05.03.04, 17:16
                przepraszam ale nie popadajmy w paranoje, rozne sa sytuacje zyciowe i chyba nie
                Tobie oceniac ich skomplikowanosc, nie porownujmy rodzicow z kotem bo chyba
                porownania nie ma, czy zasluguje na zwierzaka czy nie chyba tez nie tobie
                oceniac, walczysz w jakis sposob w obronie maltretowanych zwierzat, wzielas
                choc jednego kota w adopcje?? bardzo latwo jest oburzac sie i pisac
                ideologiczne bzdury, takimi caly nasz narod juz nafaszerowany...

                wspolczujac braku zdrowego podejscia do zycia...
                • neeki wyjezdza - a mozg wyjechal juz dawno temu... 05.03.04, 17:37
                  problemem naszego narodu to sa ludzie tacy jak Ty, bo przez taka
                  nieodpowiedzialnosc schroniska pekaja w szwach. a najgorszy jest Twoj ton pelen
                  zadowolenia z siebie. nie ma sprawy oddajemy kota. swiadczy to tylko ze jestes
                  dosc glupiutka osoba.
                  tak jesli jest jakas sprawiedliwosc i rozsadek na tym swiecie to Ty juz
                  zwierzecia nie uswiadczysz.
                  tak przez moj dom przewinely sie stada bezdomnych zwierzat z ktorych czesc
                  zostala a czesc poszla w dobre rece. chcesz sie policytowac ? bo przez rownie
                  nieodpowiedzialne panienki duzo osob na tym forum zadaje sobie trud znalezienia
                  nowego domu dla niechcianych zwierzat.
                  mowie moze ostro ale jaka akcja taka reakcja
                  • Gość: Maja Re: wyjezdza - a mozg wyjechal juz dawno temu... IP: 81.18.211.* 06.03.04, 16:35
                    Problem polega na tym, że ludziom brakuje zdolności przewidywania. Biorą jakieś
                    zwierzę i nie myślą, że ich moralnym obowiązkiem jest zapewnić mu opiekę przez
                    3, 5, 10, 20, a może nawet więcej lat. Moja teściowa zastanawiała się nad
                    wzięciem kota, ale stwierdziła: "oboje już nie będziemy młodsi, zdrowie już nie
                    to, nie daj Boże coś się stanie i będzie kłopot". I jako odpowiedzialna osoba
                    kota nie wzięła.
    • Gość: beja Re: wyjezdzam - musze oddac kotke IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.04, 17:15
      hej dzoanka, trzeba być kamikadze, żeby na jakimkolwiek forum o zwierzakach
      napisać, że zachodzi potrzeba rozstania się z podopiecznym :-)) Ciekawe, że
      wszystkim "tubylcom" nie przeszkadza fakt, że forum "Zwierzęta" mieści się w
      dziale "Czas Wolny, Hobby" :-)))))))) Piszące tu osoby współczują Twemu kotu,
      ja zaś współczuję ich najbliższym, bo rozumiem, że kiedy staną przed wyborem,
      albo kot, pies, rybka albo lepsza praca (czasami praca w ogóle) czy też większe
      zarobki (a więc lepsza przyszłość dzieci np.) - ich wybór będzie oczywisty:
      zwierzak. I to dopiero nazywa się odpowiedzialność! A tak w ogóle, to
      chciałabym się dowiedzieć ile lat mają Ci wszyscy obrzucający Cię błotem, czy
      mają rodziny, jaką mają sytuację tzw. życiową, przed jakimi ważnymi wyborami
      stanęli w życiu. Zresztą odnoszę wrażenie, że rzeczywiście nikt nie pofatygował
      się zrozumieć Twego problemu, tylko mając "wyrobione zdanie na temat" ulżył
      sobie :-))) Życzę pomyślnego rozwiązania Twego problemu, ja pomóc niestety nie
      mogę :-(
      • Gość: Dzoanka Re: wyjezdzam - musze oddac kotke IP: *.eds.net 05.03.04, 17:22
        Beja -> :)))

        tak, rzeczywiscie popelnilam blad zamieszczajac tu ogloszenie, ale mialam
        nadzieje ze czytaja je tez osoby, ktore sa w przeciwnej do mnie sytuacji i
        szukaja zwierzaka; coz, swiat pelen jest szalencow, Ci ktorzy do mnie pisali,
        pewnie tylko na lamach forum zdolni sa do manifestowania swoich wspanialych
        ideologii, w realnym swiecie ich marzenia pryskaja jak banki mydlane
        • neeki Re: wyjezdzam - musze oddac kotke 05.03.04, 17:45
          jestes naprawde niemadra zeby nie powiedziec glupia. ale tak to juz jest. sa
          ludzie ktorzy oddaja dzieci i sa ludzie ktorzy musza sie potem nimi zajac. sa
          ludzie ktorzy oddaja zwierzeta to i musza byc ludzie ktorzy poswiecaja swoj
          czas i pieniadze zeby sie nimi zajac.
          zadziwia mnie Twoj relatywizm moralny, za mocnego kregoslupa ani zasad to Ty
          nie masz. pekaja jak banki mydlane... zobacz sobie ile jest osob na tym forum
          ktore poswiecaja sie zeby pomoc kolejnemu zwierzeciu. ze Ci wskaze chocby eliit
          ktora najpierw uporczywie szukala miejsca dla niechcianego kundelka a gdy nie
          udalo sie wziela go do siebie mimo ze warunkow za bardzo nie ma.
          a Ty rzucaj sie dalej, gadaj glupoty zycie i tak Cie zweryfikuje. i pamietaj co
          zlego uczynisz wroci do Ciebie wolem.
          marnosc...
      • Gość: Dosia Re: wyjezdzam - musze oddac kotke IP: 195.217.253.* 05.03.04, 17:26
        Zadnej osobie nie przytrafiaja sie w zyciu takie tragedie, z wyjatkiem samotnej
        ciezkiej choroby , albo smierci, ktore moglaby usprawiedliwic oddanie swego
        bliskiego, czy to psa, czy to kota, czy rodzica, czy dziecka.

        A jezeli sa takie tragedie (poza wymienionymi powyzej) to bardzo prosze o ich
        wyszczegolnienie.
        • Gość: beja Re: wyjezdzam - musze oddac kotke IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.04, 17:42
          Z całym szacunkiem Dosiu, nie będę polemizować z osobą, która na równi traktuje
          oddanie komuś kota, dziecka, psa, rodzica. A tak na marginesie, wymienione
          przeze mnie "tragedie" wcale nie miały nimi być, to zwykłe sytuacje życiowe,
          więc zbędna ta ironia.
        • neeki Re: wyjezdzam - musze oddac kotke 05.03.04, 17:57
          ciesze sie ze nie tylko ja mysle ze nie mozna pozbywac sie przyjaciol. ale
          coz ... inni maja zyciowe sytuacje
          znajomi zjezdzili z psem pol swiata . i takie beje i inne mowily : wariaci,
          pies to nei czlowiek powinni go zostawic. a oni zabrali go wszedzie. no ale to
          byli kulturalni , i odpowiedzialni ludzie. na poziomie. nie o wszystkich mozna
          to powiedziec.
          sa ludzie i sa rozne beje, kupcie sobie lepiej kwiatka dziewczyny
    • Gość: kinia Re: wyjezdzam - musze oddac kotke IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.04, 17:59
      jestescie załosni jezeli oceniacie i rzucanie blotem a nawet nie znacie
      sytuacji, bo sytuacje mogą byc rozne
      zamiast tego lepiej poszukalibyscie domu dla kota
      a nie wyrażali swoje teorie
      sytuacje są rozne i czasami oddaje się nawet rodzicow do domu opieki wtedy gdy
      nie ma wyjscia a osoba potrzebuje pomocy cały dzien - zas pracuje sie i nie ma
      mozliwosci zwolnienia zeby sie opiekowac daną osobą
      i dzieki za słowa potępienia bo zadne z was pewnie nie miało takiej sytuacji
      tylko sobie "nie wyobraża" że taka sytuacja mogłaby mieć miejsce itd itp. i
      porównania kota do czlowieka są też zbędne - kot to kot a człowiek to człowiek
      takie zbędne dyskusje nic mądrego nie wnoszą ani nie dają
      • neeki Re: wyjezdzam - musze oddac kotke 05.03.04, 18:02
        wyjazd za granice nie jest taka sytuacja
        a rozrozniaj sobie ludzi i zwierzeta. i moze lepiej od zwierzat trzymaj sie z
        daleka. dla ich dobra
        • Gość: kinia Re: wyjezdzam - musze oddac kotke IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.04, 18:08
          mam 3 koty i nie praw mi morałów ok?
          nie masz do tego prawa
          ja tobie nie mowie zebys wrocila z londynu i sie zajela swoimi zwierzakami a
          nie zostawiała je w domu z rodzicami - ty jak widac masz je z kim zostawic
          • neeki Re: wyjezdzam - musze oddac kotke 05.03.04, 19:45
            jakbym nie miala z kim to bym nie wyjechala. to jedno. gdyby byla taka
            koniecznosc to albo bym wrocila do domu, albo przywiozla koty tutaj lub
            zmienila kraj ze wzgledu na kwarantanne. pieniadze czy miejsce pobytu , praca
            to rzeczy malo wazne przejsciowe. przyjaciela ma sie na cale zycie. pewnie
            znowu powiecie ze banal. no coz
      • Gość: dosia Re: wyjezdzam - musze oddac kotke IP: 195.217.253.* 05.03.04, 18:07
        kot to kot a człowiek to człowiek

        dokladnie. Ale szacunek nalezy sie im jednakowy.
        • Gość: Lenka Re: wyjezdzam - musze oddac kotke IP: *.chello.pl 05.03.04, 18:37
          Kolejna nieodpowiedzialna idiotka której "nagle zmieniła się sytuacja życiowa".
          Dobre sobie :).Jakoś się ostatnio tu takich namnożyło.Co to tablica ogłoszeń
          czy co? I co jeszcze może mamy ci szukać domu dla kota bo ty wyjeżdzasz?
          Już mam dosyć czytania takich postów.Zero odpowiedzialności i jeszcze się nie
          podoba że ją ktoś krytykuje.

          • Gość: dutka Re: wyjezdzam - musze oddac kotke IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.04, 18:57
            a Ty Lenka dlaczego uważasz sie za lepszą i jakim prawem nazywasz kogoś
            idiotką????
            to ta twoja kulturka?
            • Gość: Lenka Re: wyjezdzam - musze oddac kotke IP: *.chello.pl 05.03.04, 19:07
              Dutka ty chyba nowa na forum, więc ci wyjaśnię-mam w domu małe zoo,nie
              najmłodsze zresztą-pies 14 lat,koty(uratowane z podwórka) około 7,8 lat i
              jeszcze króliczka(też wzięty bo go nikt nie chciał ze złamaną nóżką)
              W domu nam się nie przelewa,ale zwierzaki mają dobre warunki,są
              zadbane,kochane,maja stałą opiekę weta.
              A co najważniejsze są z nami na dobre i na złe i przez myśl by mi nie przeszło
              by je komuś oddać.
            • neeki Re: wyjezdzam - musze oddac kotke 05.03.04, 19:51
              dutka poczytaj sobie troche watkow. mnie tez trafia szlag i czasami pisze
              ostro. bo ludzie jeden za drugim oddam bo to bo tamto i jeszcze zadowoleni z
              siebie. z opieki nad zwierzeciem zwalnia smierc wlasciciela, tyle. zadne
              wymysly idiotek w stylu wyjazd za granice itd. i jeszcze przyjdzie tu taka i ma
              czelnosc sie rzucac ze nie poglaskalismy ja po glowie. kop w tylek sie nalezy.i
              to porzadny.
    • inga_iga Re: wyjezdzam - musze oddac kotke 05.03.04, 18:21
      powod wyjazd za granice to zaden powod. jak ktos chce to zwierzaka zabierze ze
      soba. moi znajomi wracajac do polski po wielu latach mieszkania w australii
      zabrali swojego psa ze soba. jakos nie przeraziła ich kwarantanna i koszty
      ktore mosieli poniesc.
      ale najlepiej po prostu pozbyc sie kłopotu.
      • Gość: Saba Re: wyjezdzam - musze oddac kotke IP: 146.243.110.* 05.03.04, 18:34
        inga_iga napisała:

        > powod wyjazd za granice to zaden powod. jak ktos chce to zwierzaka zabierze
        ze
        > soba. moi znajomi wracajac do polski po wielu latach mieszkania w australii

        Widzisz inga, bo twoi znajomi byli gotowi poniesc koszta/trudnosci zwiazane z
        zabraniem zwierzaka. Ludzie ida na latwizne, wychodzac z zalozenia, kot to
        przeciez nie czlowiek, mozna go nawet wywalic na dwor i zatrzasnac mocno
        drzwi. Dlugo jeszcze sytuacja zwierzakow sie nie zmnieni, jezeli ludzie beda
        tak podchodzili to kotow/psow/itp

        Saba
    • Gość: ewa Re: wyjezdzam - musze oddac kotke IP: 212.87.3.* 05.03.04, 18:30
      Chetnie bym pomogla ale mam juz w domu kocice. Pisze ten mail bo wiekszosc
      piszacych to ludzie, pewnie i kocha zwierzeta, ale jest zupelnie pozbawiona
      wyobrazni by zrozumiec czyjas sytuacje. Jedyny raz gdy zdecydowalam sie na
      podroz samolotem z mojm kotem kot o malo co jej nie przyplacil zyciem (stres).
      No i pobyt za granica ze zwierzem tez do prostych nie nalezy, przynajmniej na
      poczatku. ewa
      • neeki Re: wyjezdzam - musze oddac kotke 05.03.04, 19:53
        ewo my nie mowimy zeby brac kota na wakacje ale powiedz : gdybys sie
        przeprowadzala na stale oddala bys zwierze obcym ? na niewiadomo jaki los ?
    • Gość: at niby dobrze IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.03.04, 19:09
      niby dobrze, że pyta, szuka - a nie przywiąże w lesie do drzewa, tak
      powiedziała mi kiedyś Pani pracująca w schronisku, kiedy dziwiłam się jak Ona
      znosi te ciągłe wymyślanki, stosowane przez ludzi przynoszących tam własne
      (najczęściej) zwierzęta. Jakkolwiek trudno, trzeba to przyjąć za pewnik. Mnie
      też szlak trafia, że komuś przestał zwierzak pasować (do mieszkania, do życia,
      cokolwiek), ale - patrz wyżej.
      Kot to kot, człowiek to człowiek, oczywiście, ale należy mieć szacunek po
      prostu DLA ŻYCIA, nawet małego żywotka rybki w akwarium. To, że ktoś oddaje
      kota wcale nie oznacza, że tak samo oddałby rodzica, jasne, ale krok po kroku,
      krok po kroczku... CZASAMI niestety moralność też okazuje się elastyczna.
      Przygarnęłam koty, wspieram fundację, ale właśnie przez szacunek dla życia -
      nie wezmę kolejnego stworzenia, bo jestem na tyle odpowiedzialna, że to
      zawczasu obliczam: dla dwóch jeszcze znajdę pieniądze lub dom w razie
      nieszczęścia, dla kolejnych, być może, już nie.
      A Dzoance życzę, żeby jej nic w realu nie pękło jak bańka, może niekoniecznie
      mydlana.
      • Gość: cath Re: niby dobrze IP: *.chello.pl 05.03.04, 21:45
        Ciagle to szamo:alergia, alergia dziecka, wyjazd... juz nawet malo rozgarnietym
        zbywaczom zwierzat nie chce sie myslec nad powodem ktory bylby chociaz troche
        oryginalny. Mam kolege ktory z kotami (dwoma) jezdzi w delegacje. Koty sa
        przyzwyczajone, on ma taka prace i KOCHA i jest odpowiedzialny za swoje
        zwierzeta. Moja kolezanka wrocila z Grecji z kotem, bo niechciala go tam
        zostawic, znajomy polecial do USA z amstaffem bo nie wyobrazal sobie
        zostawienia swej przyjaciolki w Polsce. Ja sama mam 5 kotow, z czego czworka
        tyo ofiara takich bezmyslnych osob jak autorka tego watku. Kot to kot, czlowiek
        to czlowiek. Nie oddalabym i nie zostawila ani swoich kotow ani corki. To sie
        nazywa odpowiedzialnosc i milosc
        • Gość: Ewka Do Dzoanki IP: 5.5R* / *.mtnk.rnc.net.cable.rogers.com 05.03.04, 22:10
          Mam nadzieje, ze nie wybierasz sie do zadnego cywilizowanego kraju. W takich
          bowiem tacy bezduszni ludzie jak ty stanowia znikomy procent (promil?)
          spoleczenstwa i bedziesz sie czula osamotniona... A nuz wtedy przyjdzie ci do
          glowki sprawic sobie zwierzatko dla rozrywki?
          A wiec w droge do Zimbabwe! I precz z tego forum, gdzie ludzie umieja czuc i
          myslec!
        • Gość: Lena Re: niby dobrze IP: 212.180.154.* 06.03.04, 10:15
          Jejku, to ja przywożę kociaki z zagranicy (jeden był przywiązany do drzewa, a
          drugi siedział na ulicy przy przejechanej mamusi), a taka bezduszna wariatka,
          nie może tego zrobić tyle, że w odwrotną stronę.Przecież to irytujące.Ale czego
          oczekujecie od takich ludzi.Moi sąsiedzi pracowali, wiodło im się spoko (tysiąc
          razy lepiej niż mnie), ale było im mało.Wyjechali do USA, zostawiając w Polsce
          dwoje dzieci (córeczka miała cztery latka).Teraz mała idzie do komunii i nie
          wiem jakie są szanse, na to, żeby zwyrodniała mamusia przyjechała odwiedzić
          córeczkę, bo przecież "to są koszty".I w taki oto sposób od pięciu lat dziecko
          nie widziało ani matki ani ojca.Mam nadzieję, że już nie tęskni... :-(((
          • Gość: beja Re: niby dobrze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.04, 11:14
            hmmm, tak czytam i chyba jednak powinnam rzeczywiście przeprosić za swoje
            poprzednie komentarze, bo wygląda na to, że Wy wszyscy świetnie znacie dzoankę,
            doskonale wiecie do czego jest zdolna ta "okropna" kobieta, nawet swoje dzieci
            by pozostawiła a co dopiero kota... Na swoje wytłumaczenie mam tylko to, że ja
            jej w ogóle nie znam, przeczytałam tylko, że kobieta ma problem i myśląc, że Wy
            nie znając jej oskarżacie ją o te okropności, chciałam ją podtrzymać na duchu,
            ale to Wasza stara znajoma, więc jako osoba postronna wycofuję się z tego forum
            Jednak nie zgodzę że w Zimbabwe nie czują i nie myślą. Pozdrawiam
    • Gość: ska Ten wątek jest obrzydliwy IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.03.04, 13:50
      Obrzucanie się wzajemnie błotem, oto nasza polska specjalizacja.

      Neeki, nie podobami się twój ton.
      Jesteś agressywna, napastliwa i niesprawiedliwa.
      Atakujesz na ślepo, nie dajesz innym szansy.

      Ludzie, nie bądźmy dla siebie wrogami.

      Dzoanka, czemu nie możesz zabrać kota?
      czy na długo wyjeżdzasz?
      Nie znam się na przepisach o kwarantannie, jak to wyglada?

      Czy znalazł się ktos chętny do wzięcia kici?
      • Gość: ala masz racje ska IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.04, 16:20

        > Czy znalazł się ktos chętny do wzięcia kici?

        jezeli nawet to watpie zeby to byl ktos z tego forum. tu az sie roi od wyroczni
        morlanych ktore ci powiedza co dobre a co zle (na czele z przemadrzala i
        agresywna neeki, ktora zreszta sie sama przyznala, ze swoje wlasne zwierzeta
        pozostawila innym osobom i wyjechala sobie za granice, ale innym tego prawa
        odmawia - szczyt zaklamania - pani dulska do kwadratu!), ale nie sadze zby
        chcialo im sie zrobic cokolwiek dla jakiegokolwiek zwierzecia poza pisaniem
        dyrdymalow na forum...
        • Gość: Lenka Re: masz racje ska IP: *.chello.pl 06.03.04, 16:33
          A nie przyszło ci do glowki Alu, ze na tym forum sa glownie ludzie ktorzy juz
          maja zwierzaki(czasem kilka) i nie moga sobie brac na glowe cudzych?
          Mozesz tez sama dac przyklad zamiat pisac dyrdymaly i adoptowac zwierze autorki
          tego postu.
          • Gość: cath Re: masz racje ska IP: *.chello.pl 06.03.04, 17:14
            Droga alu, czytaj dokladnie. Napisalam ze MAM 5 KOTOW Z CZEGO CZTERY TO OFIARY
            NIEODPOWIEDZIALNYCH LUDZI. Moze teraz dojrzysz a jak dojrzysz to wlaczy Ci sie
            myslenie. Pozdrawiam
            • slon_bim-bom Re: masz racje ska 06.03.04, 17:34
              Myślę, że nawet jeśli Dzoanka (nie wiem czy dobrze napisałam) jest taką
              nieodpowiedzialną, bezduszną itd. osobą, to właśnie z szacunku do życia
              powinniście spróbować pomóc zwierzęciu.

              pzdr
              Słoń bim-bom
              • Gość: cath Re: masz racje ska IP: *.chello.pl 06.03.04, 17:44
                Po pierwsze szacunek do zycia i odpowiedzialnosc powinna wykazac ona, po drugie
                czemu zrzucasz odpowiedzialnosc na innych slon, mpoze ty cos zrob? Po trzecie,
                gdybym za kazdym razem brala odpowiedzialnosc za zycie zwierzecia bo wlasciciel
                okazal sie draniem, mialabym w domu (poza czworka wypedkow+1)stado psow, kotow,
                krolikow itp. Moze jak takie osoby uslysza, ze nie ma przyzwolenia na takie
                zachowanie to dziesiec razy sie zastanowia zanim wezma kota a potem go wywala.
                • dzoanka moje sumienie 06.03.04, 18:11
                  tak, macie racje, jestem bezduszna, bez wyobrazni, bez serca i czego tam
                  jeszcze chcecie ale ciesze sie ze przynajmniej jestem normalna czego niemoge
                  powiedziec o niektorych uczestnikach tego forum. Rozumiem, ze gdybyscie
                  spotkali mnie na swojej drodze to byscie byli tymi "ktorzy pierwsi rzuca
                  kamien", wspolczuje braku samokrytyki..

                  ..dzieki za pomoc, kot blaka sie teraz gdzies przy smietniku....


                  ...taki zarcik zebycie przez chwile zrobili ze mnie jeszcze wieksza idiotke :)
                  • Gość: ala dzoanka nie przejmuj sie nimi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.04, 18:49
                    bo naprawde nie masz czym - po prostu sa ludzie ktorzy musza innym "nawrzucac"
                    zeby moc poczuc sie lepszym i bardziej dowartosciowanym...

                    a jeden kot wiecej przy smietniku czy mniej, co za roznica?


                    ;)))

                    (tu sa tez ludzie majcy poczucie humoru, przynajmniej ja, trzymaj sie!)
                    • slon_bim-bom Re: dzoanka nie przejmuj sie nimi 06.03.04, 19:29
                      Gość portalu: ala napisał(a):

                      > bo naprawde nie masz czym - po prostu sa ludzie ktorzy musza
                      innym "nawrzucac"
                      > zeby moc poczuc sie lepszym i bardziej dowartosciowanym...
                      >
                      > a jeden kot wiecej przy smietniku czy mniej, co za roznica?
                      >
                      >
                      > ;)))
                      >
                      > (tu sa tez ludzie majcy poczucie humoru, przynajmniej ja, trzymaj sie!)

                      Nie zrzucam na nikogo odpowiedzialności, chociaż rzeczywiście mogło to tak
                      zabrzmieć. Po prostu uważam, że ludzie nie powinni nie pomagać zwierzęciu tylko
                      dlatego, że jego właściciel jest draniem

                      Serdecznie wszystkich pozdrawiam
                      Słoń bim-bom
                      • Gość: cath Re: dzoanka nie przejmuj sie nimi IP: *.chello.pl 07.03.04, 13:58
                        Ludzie bioracy zwierze za siebie, nie powinni zrzucac odpowiedzialnosci za
                        zycie zwierzecia na innych.I to powinno tyczyc sie dzoanki a nie forumowiczow.
                        To ona wziela kota i to ONA jest za niego odpowiedzialna i to ONA chce sie go
                        pozbyc, bo jest jej niewygodny. Czytam o bezsensownym rozmnazaniu kotow (a bo
                        moja kotka taka sliczna i niech ma kociaki, a bo weterynarz zalecil), czytam o
                        alergiach (chorujacy na nie, nie biora pod uwage leczenia ich tylo pozbycie sie
                        kota), czytam o tych ktorym kot zaczyna przeszkadzac bo zmieniaja mieszkanie,
                        partnera, urodzilo sie dziecko. Potem patrze na moje koty i sobie mysle ilu ich
                        wspolbratymcow przez takich bezdusznych ludzi ginie pod samochodami, w zebach
                        psow, ile ginie zameczonych przez ludzi i ile chodzi po zimnych ulicach i
                        wloczy sie po piwnicach majac przed oczami swojego wlasciciela, dom i pelna
                        miseczke i nie mogac zrozumiec co sie stalo, ze juz go nie chciano i nie
                        umiejac dac sobie rady wsrod dzikich kotow i tego malo przyjaznego dla nich
                        swiata. Za kazdym razem gdy ide karmic moje podworkowce i widze kolejnego
                        nowego szlag mnie trafia, na ludzi , ich brak serca i bezmyslnosc!!!!A watpliwe
                        poczucie humoru swiadczy tyko o klasie (lub jej braku) moich przedmowczyn.
                        • Gość: ala Re: dzoanka nie przejmuj sie nimi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.03.04, 14:54
                          to ze ty cath masz swira na punkcie kotow, nie oznacza, ze kazdy kto wzial kota
                          musi z nim siedziec az do smierci - sa przypadki kiedy trzeba sie z kotem
                          rozstac i dobrze, ze dzoanka szuka sama nowego wlasciciela, zamiast wywiezc
                          kota do schroniska czy do lasu jak zrobiloby wiele innych osob. takze nikt z
                          was nie zauwazyl, ze jej tez moze tego kota brakowac - po prostu nie liczycie
                          sie z uczuciami innych i jak nie mozecie jej pomoc to przynjamniej sie jej nie
                          czepiajcie caly czas bo nic zlego nie robi.
                        • mar.gajko Re: dzoanka nie przejmuj sie nimi 07.03.04, 14:56
                          Rękami obiema podpisuję się pod tym tekstem. Wzięłam jestem odpowiedzialna. DO
                          KOŃCA. NIE MA WYTŁUMACZENIA TAKIEGO POSTĘOWANIA. Koty domowe wyrzucone
                          na "ulicę" maja mizerne szanse przeżycia i każdy to wie. Pozostawnie takiego
                          kota "na śmietniku" to dla niego śmierć. Nie umie walczyć o pozywienie, nie
                          umie walczyć "na powaznie" o terytoruim, sa przepędzane przez inne koty.
                          A co do poczucia humoru... Czy przypadkiem te dziweczątka od żarcików nie mają
                          raka. Byłoby miło.
                          • Gość: ala Re: dzoanka nie przejmuj sie nimi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.03.04, 15:15
                            ale z ciebie gupia pinda - przeciez tego kota nikt nie wyrzuca na ulice! ty
                            chyba juz masz raka - jak nie oczu to mozgu!!!
                            • mar.gajko Re: dzoanka nie przejmuj sie nimi 07.03.04, 15:33
                              Zirytowana??!! Inwektywy??!! Taki poziom! Alusiu wyhamuj bo się spocisz. Dla
                              mnie proste, mam zwierzę - odpowiadam za nie. I żdne głupie pindy nie pomogą.
                          • Gość: ana Re: dzoanka nie przejmuj sie nimi IP: *.bredband.skanova.com 07.03.04, 15:16
                            Ludzie! Przeciez autorka listu wlasnie nie nalezy do ludzi, ktorzy zwierze
                            wyrzucaja na ulice - po to zamiescila te wiadomosc, zeby kotu zapewnic dom. Nie
                            robcie z czlowieka potwora - w zyciu roznie bywa. Ja tez wyjezdzajac za granice
                            z bolem serca musialam rozstac sie z kotka, ktora byla u nas ladnych pare lat (
                            oddalam ja rodzicom meza, u ktorych ma sie swietnie i odwiedzamy ja jak tylko
                            jestesmy w Polsce - ale nadal mam wyrzuty sumienia :(( ). Coz jednak bylo robic
                            w sytuacji, kiedy nie bylo nas stac na oplacenie miesiecznej kwarantanny
                            wymaganej w Szwecji dla zwierzat spoza Unii( jaki to ,nb , stres dla zwierzecia
                            taka izolacja od normalnego srodowiska, do ktorego przywyklo!). Czy moglismy
                            przewidziec na 6-7 lat przed wyjazdem ( kiedy bralismy malego, zabiedzonego
                            kociaka do domu),ze tak uloza sie nasze losy i bedziemy zmuszeni wyjechac, czy
                            znalismy wtedy bezduszne przepisy? Skad wiecie, ze podobnie nie bylo tez w
                            przypadku tej rodziny? Teraz kiedy po 5 latach pobytu za granica zdecydowalismy
                            sie przygarnac znowu kociaka zrobilismy to ze swiadomoscia, ze jako " kot
                            unijny " bedzie mogl, w razie czego, podrozowac z nami. Poza tym po 1.05
                            problem i tak zniknie ( mam nadzieje) i bedzie mozna uniknac wielu podobnych
                            dramatow.
                            • neeki Re: dzoanka nie przejmuj sie nimi 07.03.04, 19:13
                              a powiedz mi moja droga co bedzie jak ona nie znajdzie miejsca dla tego kota ?
                              bo taka osoba na pewno nie zrezygnuje ze swoich planow wiec kot pojdzie na
                              ulice lub do schroniska.
                              ale sorry przeciez to my tutaj powinnismy pomoc. bo to nasz obowiazek. a ona
                              niech sobe baluje
                              • Gość: ana Re: dzoanka nie przejmuj sie nimi IP: *.bredband.skanova.com 07.03.04, 21:17
                                Moim zdaniem ma bezwzgledny obowiazek (!!!) znalezienia pewnego miejsca dla
                                zwierzecia, za ktore przeciez wziela odpowiedzialnosc! Za granice nie wyjezdza
                                sie z dnia na dzien i powinna stanac na glowie, zeby znalezc mu przytulisko (
                                zadne tam schronisko, nie mowiac juz o ulicy! )Tu zgadzam sie w calej pelni z
                                przedmowcami - zywa, czujaca istota to nie zabawka, ani przedmiot, ktory
                                wyrzuca sie jak sie nam znudzi!!!
    • Gość: miki Re: wyjezdzam - musze oddac kotke IP: *.icenter.pl 08.03.04, 08:09
      ja tak ogólnie odpowiem - najpierw tym, co tak rozumieją dzoankę - popatrzcie
      na ton ogłoszenia - tu nie ma nic o tym, że jej przykro, że próbowała zrobić
      wszystko by kota zabrać, już pisałam swoje pierwsze wrażenia po przeczytaniu
      postu "cześć wszyscy miłośnicy staroci, przeprowadzam się do nowego domku i
      stary fotel nie pasuje mi do wystroju więc jeśli ktoś go chce to może sobie
      zabrać..."
      i ten jej niewybredny dowcip o tym, że kot błąka się już po śmietniku, po
      prostu genialne poczucie humoru, pełna empatia i wrażliwość nic dodać nic ująć

      piszecie "kot to tylko kot" tak bardzo łatwo usprawiedliwia się wszelkie
      okrucieństwo, bezduszność i nieodpowiedzialność
      kot to kot ale nie przedmiot!!, który przerzuca się z miejsca na miejsce w
      zależności od nastroju, kot to żywe stworzenie, które ma uczucia(!!),
      wrażliwość, inteligencję itp. nie wolno dawać stworzeniu nadzei dając mu dom a
      gdy poczuje się w tym domu bezpiecznie po paru dniach/tygodniach/miesiącach
      wyrzucać je bo nagle się plany pozmieniały, wzięcie zwierzaka to taka sama
      odpowiedzialność jak wzięcie dziecka z domu dziecka czy odpowiedzialność za
      własne dziecko, możecie sobie mówić, że ktoś kto tak myśli ma nierówno pod
      sufitem ale taka jest prawda - odpowiedzialność to odpowiedzialność i nieważne
      czego dotyczy, nie ma wybiórczej odpowiedzialności
      a panienka wykazała się totalną beztroską
      coś mi się wydaje, że większoś osób, które piszę, że rozumieją dzoankę bo kot,
      to tylko kot zdecydowanie bardziej preferuje psy no więc pomyślcie sobie, że
      chodzi o psa, psa, który znalazł upragniony dom, otrzymał miłość ale nagle coś
      się zmieniło i w jedenj chwili traci wszystko bo pani musi (czytaj 'chce')
      wyjechać a wzięcie go to za duży kłopot bo to przecież tyle zachodu, cóż pies
      to tylko pies, w końcu są różne sytuacje (lepsza praca, awans no nie?)
      a do osoby, która mówi, że rozumie bo przewoziła kota samolotem i kosztowało go
      to dużo stresu - wiesz jest coś takiego jak głupi jaś czy środki uspokajające

      potrafiłabym zrozumieć dzoankę gdyby zrobiła wszystko by kota zabrać ze sobą
      ale jej to nawet do głowy nie przyszło a jej późniejsze wypowiedzi świadczą o
      tym, że oddanie zwierzaka traktuje bardzo lekko, po prostu zmieniły się plany i
      tyle, nie ma w tym nic złego a kot to tylko głupie zwierzątko, przecież jemu to
      żadna różnica gdzie będzie...

      jeśli dalej po jej wszystkich wypowiedziach jej bronicie to powodzenia...

      ja bardzo dobrze rozumiem tych, co są oburzeni bo na codzień stykam się z
      cierpieniem schroniskowych zwierząt, widzę koty, które w oczach gasną za
      obskurnymi kratkami klatki, widzę błagalny wzrok, przerażenie, rozpacz, totalną
      apatię, depresję i śmierć wyrzuconych, niepotrzebnych już zwierząt

      i dobrze ktoś zadał pytanie - co będzie jak dzoanka nie znajdzie domu dla kota?
      myslicie, że zmieni plany? po tonie jej wypowiedzi bardzo w to wątpię, raczej
      zawiezie kota do schroniska

      a propos osób oddających zwierzęta do schroniska - uważam, że nie powinny
      zostawiać zwierząt w biurze tylko osobiście wkladać do klatek, zobaczyć w
      jakich warunkach będzie ich dotychczasowy ulubieniec, zobaczyć rozpacz i
      przerażenie w jego oczach

      niecierpię bezdusznych ludzi, którzy wyrzucają zwierzęta z domu bo im się nagle
      plany pozmieniały i jeszcze się usprawiedliwiają... tak, są sytuacje bez
      wyjścia -śmierć lub bardzo ciężka choroba właściciela ale na pewno nie wyjazd!

      dzoanka według mnie nie zasługujesz na zwierzaka bo nie masz za grosz
      wrażliwości, traktujesz kota jak maskotkę, która przestała być wygodna
      • Gość: ana Re: wyjezdzam - musze oddac kotke IP: *.bredband.skanova.com 08.03.04, 11:54
        Przyznaje ze wstydem, ze swoje komentarze do dyskusji pisalam po wyrywkowym
        przeczytaniu poszczegolnych wypowiedzi i przy ich czytaniu nie trafilam na te w
        ktorych dzoanka daje wyraz swojemu stosunkowi do zwierzat (m.in. ""dowcip"" o
        blakaniu sie na smietniku :<< ) - na pewno inaczej potraktowalabym ten
        przypadek, gdybym o tym wiedziala - to faktycznie godne potepienia - teraz
        obiema rekami podpisuje sie pod wypowiedziami tych, ktorzy zaatakowali te osobe
        oburzeni jej podejsciem do problemu! Mieli 100% racje!
        • Gość: lenaM Re: wyjezdzam - musze oddac kotke IP: 212.180.154.* 08.03.04, 13:23
          Dzoanka, weź że kota uśpij, uduś albo usmaź.Na śmietnik wyrzucać nie radzę bo
          istnieje szansa, że wróci.A jak zabijesz to będziesz mieć święty spokój.

          Z życzeniami bezpłodności
          Lena
          • Gość: kluba1 Re: wyjezdzam - musze oddac kotke IP: *.we.client2.attbi.com 08.03.04, 17:37
            ludzie, skoncentrujcie sie na kocie . Nie wiemy , dlaczego musi kota oddac,
            moze naprawde nie moze go zabrac. Jesli wybiera sie w nieznane , to wcale sie
            nie dziwie, ze kota nie chce z soba zabrac. Moze jedzie do kogos , kto
            postawil taki warunek.Wyjazd za granice wcale nie musi oznaczac wakacji.
            Rozumiem i w pelni popieram odpowiedzialnosc za zwierzeta , ktore
            zdecydowalismy sie do siebie przyjac. Czasami jednak sa okolicznosci nie
            pozwalajace na to, co MY chcemy. W tej sytuacji istotny jest KOT . Moze ktos
            jest w stanie pomoc !! Poza tym nie odstraszajmy innych, ktorzy beda woleli w
            przyszlosci wywiezc zwierze do lasu zamiast poprosic o pomoc. Wystarczy juz
            tego !! Teraz zamiast o wlascicielce - zajmijmy sie KOTEM !!
            • Gość: miki Re: wyjezdzam - musze oddac kotke IP: *.icenter.pl 09.03.04, 07:22
              akurat pisząc tu pomyślalam też o kocie i dałam ogłoszenie na rokcafe by
              Warszawiacy pomogli, popytali znajomych
              mam nadzieję, że autorka postu da znać jak kot znajdzie dom
    • Gość: beja Re: wyjezdzam - musze oddac kotke IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.04, 11:14
      miałam już tu nic nie pisać, ale jestem oburzona Waszą postawą, szczególnie zaś
      razi mnie hipokryzja neeki, zrobiła dokładnie to samo co dzoanka, wyjeżdżając
      za granicę zostawiła kota rodzicom, i tu można by się zastanowić czy to w ogóle
      jest jej kot (koty), czy też może to zwyczajnie kot należący do rodziny, te
      deklaracje, że gdyby nie miała go z kim zostawić to by nie wyjechała, otóż
      sądźmy innych ale przede wszystkim i siebie po czynach, jak dokonasz takiego
      wyboru, wtedy chwal się tym, że jesteś taka odpowiedzialna, bo w tym konkretnym
      przypadku zapytuję: jak mogłaś być tak nieodpowiedzialna i brać koty na
      wychowanie wiedząc że wyjeżdżasz? jak mogłaś kogoś (zwłaszcza bliskich)
      obarczać swoim kaprysem posiadania kotka w domu, skoro nie możesz się nim
      zajmować, przecież opieka nad zwierzęciem nie sprowadza się jedynie do
      zapewnienia mu dachu nad głową i pełnej miski, to także więź emocjonalna,
      zabiegi pielęgnacyjne, doglądanie w chorobie. Neeki zrzuciłaś to wszystko na
      rodziców i masz czelność kreować się tu na heroinię, która nade wszystko stawia
      dobro zwierząt i nie zostawia ich w potrzebie. Swoje koty traktujesz
      instrumentalnie, nie pomyślałaś że one też czują i tęsknią konkretnie za Tobą
      skoro jak zapewniasz są Twoje? Widzisz drzazgę w cudzym oku, a belki w swoim
      nie dostrzegasz. Gdyby chociaż jedna z Was napisała: mogłam wyjechać na staż do
      Bostonu, ale ponieważ nie miałam z kim zostawić psa, kota, odmówiłam ... i
      dalej słowa krytyki... Pozdrawiam
      • Gość: Lenka Do Beji IP: *.chello.pl 09.03.04, 11:44
        Beja czytam to co napisalas i odnosze wrazenie ze jest to mocno naciagane i ma
        na celu jedynie osmieszenie Nekki.
        Sama napisalas na poczatku swojej wypowiedzi ze nie wiesz czy kot jest
        wlasnoscia Nekki czy nalezy on do ktoregos z czlonkow rodziny(a jest to
        zasadnicza roznica-gdyby kot byl np. jej mamy to przeciez nie moglaby go zabrac
        ze soba).
        Po co wiec wymyslasz na sile dalszy scenariusz?
        • Gość: beja Re: Do Beji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.04, 11:54
          w innym wątku na tym forum przeczytałam, że neeki przebywa obecnie w Londynie,
          a koty ma pozostawione pod dobrą opieką swoich rodziców, resztę doczytałam w
          tym wątku, więc żadnego scenariusza nie piszę; co do tego kto jest właścicielem
          kotów - otóż to, jeżeli to nie są jej koty, to niech sobie nie przypisuje
          rzekomej szlachetności, jeżeli zaś koty są jej własnością to wedle tego o czym
          sama tu pisze, jest równie "nieodpowiedzialna" co dzoanka
          pozdrawiam
          • neeki Re: Do Beji 09.03.04, 12:07
            no patrzcie jaki pani beja wykazuje zainteresowanie moja osoba, zaraz sie
            zaczerwienie.
            czytaj dokladnie na nastepny raz. koty sa rodzinne i od poczatku bylo jasne ze
            moja rodzina szczegolnie mama ich nie odda wiec zostana tam gdzie sie wychowaly
            • Gość: beja Re: Do Beji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.04, 12:19
              cieszę się, że to napisałaś, czyli czysta teoria, więc te wszystkie "gdyby" o
              których wcześniej pisałaś w ogóle Ci nie grożą, Ty nie masz swoich zwierząt...
              pozdrawiam
              • neeki Re: Do Beji 09.03.04, 12:22
                glupia jestes jak but i szkoda mi sie z Toba w dyskusje wdawac
                • Gość: beja Re: Do Beji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.04, 12:34
                  zdecydowanie powinnaś sobie sprawić jakiegoś kotka (może od dzoanki?),
                  głaskanie kota uspokaja i daje pozytywną energię
                  pozdrawiam
                  • neeki Re: Do Beji 09.03.04, 12:40
                    no pewnie dzoanka nie moze kota wziac ze soba ale do Londynu mozna go
                    poslac.taaaaa
      • neeki Re: wyjezdzam - musze oddac kotke 09.03.04, 12:03
        wiesz w sumie nie chce mi sie znizac do Twojego poziomu ale odpowiem. ja z
        nikim kotow nie zostawilam. one zostaly tam gdzie byly. to sa koty rodzinne, w
        sumie trudno powiedziec czyje one w rzeczywistosci sa. u mnie mieszka dziadek,
        rodzice siostra i 2 koty.one spaly ze mna , z moimi rodzicami czasami z siostra
        lub u dziadka. maja swoj teren tak jak pisalam swoich kocich przyjaciol. i nie
        mozna ich bylo stamtad ruszac. z ich otoczenia czasowo zniknela 1 osoba. wierz
        mi ja bym chetnie je zabrala, ale nie chce im robic krzywdy.
        nie mowie ze sie nie moze sytuacja zyciowa zmienic. ale kota w kazda sytuacje
        mozna dopasowac.
        pomysl o tym zamiast czepiac sie mnie
        • Gość: beja Re: wyjezdzam - musze oddac kotke IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.04, 12:25
          To znowu ja :-)
          Jesteś osobą zaradną, odpowiedzialną, masz dużo serca dla zwierząt, przygarnij
          jakiegoś psa, lub kota, daj im trochę ciepła, zwierzę odwzajemni Ci się po
          stokroć, może też wtedy odnajdziemy wspólny poziom, bo widzisz ja mam w domu i
          psa i kota i rybki a nawet kanarka, wszystko przygarnięte od tych co
          wyrzucają...
          pozdrawiam
          • neeki Re: wyjezdzam - musze oddac kotke 09.03.04, 12:36
            tak to ze masz to nie znaczy jeszcze ze jestes odpowiedzialna.
            ja mialam kanarka, rybki swinke morska pare chomikow. Psa Diane znalazlam na
            ulicy jak mialam 10 lat i zrobilam burze zeby ja wziac do domu. byla wtedy
            szczenna urodzilo sie 8 szczeniakow ktore oddalismy w dobre rece. przy okazji
            znalazlam miejsce innym psom u znajomych. wiec jak widzisz zaczynalam wczesnie.
            potem przygarnelismy jedna kotke, potem jeszcze jednego kota ze schroniska. to
            byly moje koty. Diana zmarla jak miala 16 lat, koty niestety zginely pod kolami
            samochodow.potem wzielismy dwa kolejne i moja mama odmawia zezwolenia nawet na
            ich emigracje do bloku ( zreszta szkoda by mi ich bylo ) a co dopiero do
            Londynu.
            Widzisz ja jestem odpowiedzialna. dlatego w przeciwienstwie do ludzi pokroju
            dzoanki zwierzecia zadnego nie wezme. pewnie nie wiesz jak tu sie zyje, ale
            Londyn oznacza czeste przeprowadzki, w wiekszosci miejsc nie pozwalaja na
            trzymanie zwierzat. ponadto moja sytuacja finansowa jest rozna. co by bylo
            jakby zwierzak zachorowal a ja nie mialabym na jego leczenie ? nie jestem osoba
            ktora oddaje zwierze do schroniska dlatego nie moge sobie teraz pozwolic na
            luksus posiadania kota chociaz bardzo bym chciala.
            • Gość: beja Re: wyjezdzam - musze oddac kotke IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.04, 12:39
              " pewnie nie wiesz jak tu sie zyje, ale
              Londyn oznacza czeste przeprowadzki, w wiekszosci miejsc nie pozwalaja na
              trzymanie zwierzat. ponadto moja sytuacja finansowa jest rozna. co by bylo
              jakby zwierzak zachorowal a ja nie mialabym na jego leczenie ? nie jestem osoba
              ktora oddaje zwierze do schroniska dlatego nie moge sobie teraz pozwolic na
              luksus posiadania kota chociaz bardzo bym chciala."
              Dlaczego zakładasz z góry że powyższe nie dotyczy np. dzoanki?
              • neeki Re: wyjezdzam - musze oddac kotke 09.03.04, 12:46
                rany boskie Ty naprawde na sile szukasz argumentow. nie widzisz roznicy miedzy
                posiadaniem juz kota a decyzja zeby zadnego nie posiadac ? gdybym miala kota to
                mowi sie trudno trzeba jakos te wszystkie przeciwnosci pokonac bo nie mozna
                zwierzecia zostawic na pastwe losu.ja nie wiem jak z taka dzoanka ale mnie
                dobilaby swiadomosc ze ja sobie baluje zagranica a moj kot cierpi. ale
                niektorzy ludzie widocznie serca nie maja.
                widze ze Ty nalezysz do ludzi ktorzy na hura rzucaja sie na zwierzeta a potem
                jak sie zmienia plany zyciowe to papa. a potem schroniska pelne. ja podziekuje
                za takie podejscie.
                powtarzam jeszcze raz, nawet teraz gdyby (odpukac) wydarzylo sie cos ze moje
                koty nie maja domu wrocilabym po nie.i na pewno nie byloby mi lekko na sercu ,
                tak jak dzoance
                przy okazji ->nigdy nie mialas zwierzecia z rodzicami ? bo jak sie mieszka w
                domu rodzinnym to tak juz jest ze zwierze jest wszystkich.
            • Gość: miki Re: wyjezdzam - musze oddac kotke IP: *.icenter.pl 09.03.04, 12:41
              wyluzujcie już utarczki szkoda przeciągać wątek, kazdy powiedział co chciał i
              tyle, teraz jest tylko jedno ważne - czy kot znalazł dom i mam nadzieję, że
              dzoanka da znać jak tak się stanie
          • astrit Re: wyjezdzam - musze oddac kotke 09.03.04, 12:40
            Beja, a może ty przygarnij jakieś zwierzątko, będziesz miała mniej czasu na
            wypisywanie głupot na forum..
            • Gość: ala Re: wyjezdzam - musze oddac kotke IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.04, 12:57
              neeki napisała:
              "koty niestety zginely pod kolami
              samochodow.potem wzielismy dwa kolejne"

              mam nadzieje ze neeki nie bedzie miala nigdy zadnych zwierzat z wyjatkiem wszy
              i karaluchow - jak ktos kto pozwala ginac wlasnym kotom pod kolami samochodow i
              potem jakby nigdy nic bierze sobie nowe koty moze sie wypowiadac na temat
              odpowiedzialnosci za zwierzeta???
              • neeki Re: wyjezdzam - musze oddac kotke 09.03.04, 13:02
                no teraz to juz Ci sie chyba mozg zlasowal. jak pozwala ginac swoim kotom pod
                kolami samochodow, kurcze jak mozna byc tak glupim i prymitywnym to ja juz nie
                rozumiem. spoko jak Ci ktos z rodziny zginie czego nie zycze to nie zapomnij ze
                to Twoja wina. trzeba byc naprawde rabnietym. wybierz sie na ten smietniki
                lepiej co to wysylalas kota dzoanki.
                nie jak gdyby nigdy nic, wrecz przeciwnie wcale nie chcialam nowego kota, ale
                tam w schroniskach jest tyle nieszczescia a u mnie bylo miejsce.
                widze ze z ludzmi Waszego pokroju, o malych rozumkach szkoda dyskutowac bo zeby
                ukryc swoja glupote i malosc czepicie sie nawet tramwaja.
                • Gość: ala Re: wyjezdzam - musze oddac kotke IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.04, 15:33
                  takim jak ty w zyciu bym nie dala zadnego kota - nawet te ze schroniska
                  zasluguja na lepszy los! wlasciciel powinien zadbac zeby jego zwierze nie
                  latalo luzem tam gdzie sa samochody! dotarlo to do twojego mozgu wielkosci
                  glowki od szpilki?
                  • default Re: wyjezdzam - musze oddac kotke 09.03.04, 15:53
                    Z przerażeniem przeczytałam ten rozbudowany wątek, bezmyślna, ślepa furia,
                    która zieje z postów tzw. miłośniczek zwierząt jest załamująca. Szczególnie
                    niejaka neeki bije na głowę całą resztę towarzystwa - nie tylko w tym wątku
                    zresztą. Zdaje się, że to dość młoda osóbka, która jak narazie realizowała
                    swoje zamiłowania do zwierząt kosztem rodziców , a jak zechciała wyjechać, to
                    się po prostu zabrała i wyjechała, ale śmie odsądząc od czci i wiary osobę,
                    której nie zna i o której sytuacji życiowej nic nie wie. Beznadziejne.
                    No a na koniec poinformowała nas beztrosko, że koty jej wpadły pod auto, cóż to
                    za wspaniały przykład odpowiedzialności z jej strony!
                    Pomijając wszystko, to kot, dla którego szuka się domu, ma 8 miesięcy, jest
                    zatem młody i łatwo zaakceptuje nowego właściciela. Rozdzieranie szat nad jego
                    tragedią związaną z tą zmianą, to delikatnie powiedziawszy - histeria.
                    • Gość: kluba1 No i co w koncu z tym kotem ? IP: *.we.client2.attbi.com 09.03.04, 16:39
                      Wrocmy do kota - czy ktos moze pomoc ?
                      • Gość: kluba1 Re: No i co w koncu z tym kotem ?/do dzoanka IP: *.we.client2.attbi.com 09.03.04, 23:11
                        no i co ? znalazlas kogos? Co masz zamiar zrobic? Daj znac.
                        • dzoanka Re: No i co w koncu z tym kotem ?/do dzoanka 10.03.04, 10:08
                          Czesc,

                          nie bede wdawala sie w dyskusje z tymi wszystkimi, ktorym tak latwo przychodzi
                          ocenianie innych, na prawde zal czytac te wszystkie posty w ktorych tak pelno
                          zwierzecej wrecz agresji. Nie wiem jak mozna posunac sie do nazywami kogos
                          idiota/idiotka, nie wiem jakim czlowiekiem trzeba byc zeby zyczyc komus
                          nieplodnosci, nie wiem w jakiej sytuacji zyciowej trzeba byc by zyczyc drugiemu
                          tego co najgorsze. Brak slow...

                          Kicia w dalszym ciagu mieszka ze mna i moze wbrew oczekiwaniom niektorym, nie
                          wyrzucilam jej na ulice, nie oddalam do schroniska, nie wywiozlam do lasu, nie
                          zabilam (dziekuje ze cenne porady). Niektorzy oczekiwali ode mnie tlumaczenia,
                          skruchy, sorry, ale na forum publicznym nie znajdziecie czegos takiego, bo to
                          forum publiczne. Mam nadzieje ze skonczycie ze swoimi subtelnymi ocenami i
                          zastanowicie sie czy kolo Was nie ma kogos z kim mozna porozmawiac o czyms na
                          prawde waznym, zamiast siedziec przed monitorem idzcie moze z pupilem na
                          spacer, moze ostudzi to Wasz (jakze czesto tu pojawiajacy sie) gniew,

                          pomimo wszystko pozdrawiam,
                          • Gość: Lena Re: No i co w koncu z tym kotem ?/do dzoanka IP: 212.180.154.* 10.03.04, 10:30
                            Skąd jesteś dzoanka? Z jakiego miasta? W razie osoby zainteresowanej dowieziesz
                            kotkę czy trzeba odebrać na swój koszt?
                            • gazeg Re: No i co w koncu z tym kotem ?/do dzoanka 10.03.04, 13:12
                              zobaczysz ze bedziesz nieszczesliwa za ga granica. Popamietasz moje slowa...
                              • Gość: miki LUDZIE STOP!!!! IP: *.icenter.pl 10.03.04, 14:25
                                wystarczy tych przepychanek!! zostawice już ten temat w spokoju

                                Dzoana - daj znać jak znajdziesz dom dla kotki.
                            • dzoanka Re: No i co w koncu z tym kotem ?/do dzoanka 11.03.04, 11:24
                              Gość portalu: Lena napisał(a):

                              > Skąd jesteś dzoanka? Z jakiego miasta? W razie osoby zainteresowanej
                              dowieziesz
                              >
                              > kotkę czy trzeba odebrać na swój koszt?


                              Napisalam na samym poczatku ze jestesmy z Warszawy, moge Kicie gdzies dowiezc
                              ale tylko w bliskich okolicach Wawy
                    • neeki Re: wyjezdzam - musze oddac kotke 11.03.04, 20:05
                      spadajcie na bambus wszystkie . jak Wam sie wydaje ze kota mozna uwiazac za
                      noge do kaloryfera to sie mylicie. zreszta w ogole na tym poziomie dyskutowac
                      nie zamierzam radze poszukac sobie rozumu
    • brenya Re: wyjezdzam - musze oddac kotke 11.03.04, 12:18
      Dzoanko.

      Mysle, ze bylabym zainteresowana przygarnieciem kotki. Mam w domu juz jedna
      kotke, 5 miesieczna - mysle, ze bylaby szansa, ze dogadalyby sie.

      Mam tylko jedno pytanie. Czy to jest kicia rasowa, czy zwykly dachowiec. Wiem,
      jak to zabrzmi (strasznie ;)), ale wolalabym nie brac kotki rasowej. A moze
      masz jakies zdjecia?
    • maniia Re: wyjezdzam - musze oddac kotke 11.03.04, 23:07
      swietnie: dzoanka jeszcze daje warunki, ze dowiezie "tylko" blisko Warszawy.
      Wogole sie dziwie, ze jest tyle biednych kotow w schroniskach, smietnikach,
      glodnych.
      a tutaj twarda baba wlazi na Forum i chce pozbyc sie swojego kota za
      skinieniem palca. I sa glupole ktore jej chca pomoc
      • Gość: kluba1 Re: wyjezdzam - musze oddac kotke-do maniia IP: *.we.client2.attbi.com 11.03.04, 23:43
        Zapominasz, ze pomoc bedzie udzielona glownie KOTU jesli znajdze dom a o to
        wlasnie chodzilo. To nie glupota, to ludzkie serce.
      • maniia Re: wyjezdzam - musze oddac kotke 11.03.04, 23:57
        inne koty maja pierwszenstwo chyba? Te z schroniska, smietnika itd!
        • Gość: miki Re: wyjezdzam - musze oddac kotke IP: *.icenter.pl 12.03.04, 07:37
          Maniia przecież ta kotka też wyląduje w schronisku jak jej nie pomożemy, co to
          znaczy pierwszeństwo???
          To lepiej najpierw narazić kota na stado wirusów w schronisku, na psychiczne
          urazy i dopiero potem ma prawo iść do nowego domu? zastanów się co mówisz
          oczywiście, że trzeba robić wszystko by pomóc schroniskowym kociakom i tym
          bezdomnym, zaszczutym ale trzeba też robić wszystko by oszczędzić kotu
          schroniska, nie należy czekać aż tam trafi i się pochoruje (według twojego
          rozumowania dopiero wtedy będzie miał prawo do pomocy)

          no i proszę chciałam przystopować ten przydługi i często nie do końca na temat
          wątek a znowu piszę... ech, ale jak nie odpisać na coś takiego

      • Gość: Lena Re: wyjezdzam - musze oddac kotke/Do maniia IP: 212.180.154.* 12.03.04, 08:48
        Sory, ale nie mam zamiaru pomóc dzoance tylko kotce!!A to różnica.
        Pozdrowienia
        • goscia2 czy Wy czasem nie przesadzacie? 12.03.04, 09:19
          Przeciez kot sie nie przywiazuje tak jak pies. Zaloze sie ze jak trafi do kogos
          innego, to nawet zapomni pierwsza wlascicielke. To o psie sie mowi ze ma
          wszystki emocje ludzkie. Kot NIE. A przywiazuje sie do miejsca a nie ludzi.
          • astrit Re: czy Wy czasem nie przesadzacie? 12.03.04, 10:05
            Chyba w życiu kota nie miałeś skoro takie głupoty wypisujesz!
          • Gość: miki Re: czy Wy czasem nie przesadzacie? IP: *.icenter.pl 12.03.04, 10:41
            z pewnością nie miałaś nigdy do czynienia z kotami :)) powtarzasz zasłyszane
            stereotypy...
            koty się bardzo związują emocjonalnie z właścicielem, tak bardzo, że czasem jak
            właściciela zabraknie kot potrafi się na śmierć zagłodzić
            moja kotka po śmierci babci bardzo przeżyła stratę, doszła do siebie po kilku
            miesiącach ale nawet po roku gdy weszła do nas starsza osoba kotka (która
            zawsze (!) ucieka przed obcymi do szafy) prawie wskoczyła tej pani na kolana!
            byliśmy zszokowani - ona po prostu poczuła zapach 'starszej osoby' i
            przypomniała sobie babcię
          • Gość: gosia Re: czy Wy czasem nie przesadzacie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.04, 23:05
            przywiązuje się także do ludzi i to bardzo!!!!!!!!!!
    • brenya Re: wyjezdzam - musze oddac kotke 12.03.04, 11:14
      Rozejm! Rozejm!

      Juz wieczorem kicia bedzie u mnie.
      • Gość: Lena Re: wyjezdzam - musze oddac kotke-do brenya IP: 212.180.154.* 12.03.04, 11:33
        Kurcze, super, że kotek będzie miał wspaniały dom i
        duuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuużooooooooooooooooooooooooooooooooooooo miłości (jestem
        tego pewna).
        Życzę tobie i kotce z całego serducha mnóstwo zdrowia szczęścia i żebyście
        nigdy w życiu nie były zmuszone się rozstać (chodzi mi o wyjazdy, alergie czy
        podobne).
        Pozdrowienia i całuski.Mam nadzieję, że za kilka dni udostępnisz fotkę nowego
        kociaka ;-)
        • Gość: ana Re: wyjezdzam - musze oddac kotke-do brenya IP: *.bredband.skanova.com 12.03.04, 13:19
          I ja strrrasznie sie ciesze, ze mimo tej calej dyskusji( niestety nie za madrej
          miejscami)kocik w koncu znalazl kogos,kto zapewni mu domek! A przeciez o to
          chodzilo - mniejsza o ludzkie wady czy koniecznosci - grunt, ze zwierzak bedzie
          w dobrych rekach - jak to dobrze, ze tyle jest jednak dobrych ludzi na swiecie!
          Usciski i pozdrowionka dla nowej wlascicielki i mizianka dla kociursia!
          Czekamy na "dokumentacje zdjeciowa"! :)
          • Gość: ana Re: wyjezdzam - musze oddac kotke-do brenya p.s. IP: *.bredband.skanova.com 12.03.04, 13:22
            Mizianka dla obu kociursiow oczywiscie!!! :)
      • Gość: kaja1 Re: wyjezdzam - musze oddac kotke IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.04, 15:30
        wspaniale-napisz coś o niej ;-)
    • brenya Re: wyjezdzam - musze oddac kotke 16.03.04, 10:54
      Witam wszystkich jeszcze raz.

      Pragne doniesc, ze Kicia jest juz u mnie od piatku wieczor i ma sie dobrze. Na
      poczatku bylo troche strachu, syczenia, warczenia i drapania, ale wyglada na
      to, ze klimatyzacja przebiegla pomyslnie. Kicia juz normalnie chodzi po
      mieszkaniu, chociaz do pieszczot sie nie garnie. Zdarza sie jej syknac kiedy
      ktos podchodzi i ogolnie wiekszosc czasu spi i trzyma sie zdala. Mam nadzieje
      jednak, ze w biegiem czasu to sie zmieni :)

      Jest to dla nas nowa sytuacja, gdyz nasza pierwsza kotka, Marcelina, wychowuje
      sie z nami od malego i jest do nas bardzo przywiazana. Na porzadku dziennym
      jest laszenie sie, calowanie, mruczenie i ugniatanie lapkami. Nowa Kicia wydaje
      sie inna pod wzgledem charakteru, ale mam nadzieje, ze byla taka zawsze tzn. ze
      to nie dlatego, ze czuje sie u nas zle :(

      Marcelina jest troszke jakby mniej zadowolona, bo nowa kolezanka nie chce sie z
      nia bawic :( Kicia syczy i ucieka, kiedy Marcelina ja zaczepia. Czasem gonia
      sie po mieszkaniu i wyglada to na zabawe, ale po chwili zabawa robi sie troszke
      zbyt agresywna (jak na moje oko). Tzn. Kicia po prostu niemilosiernie leje mala
      po pysku :( Marcelina kladzie uszy po sobie i wydaje sie bardzo dziwiona
      zaistniala sytuacja, bo widac po niej, ze ma ochote na przyjemna zabawe, a tu
      ciegi zbiera :) Skutek jest taki, ze mala ucieka przed duza i na zabawe to mi
      raczej nie wyglada... :(

      Mam nadzieje, ze sie to zmieni z biegiem czasu, bo jednak zalezalo nam na
      towarzystwie dla malej :)

      Doswiadczeni kociarze, co myslicie o tym? Dogadaja sie jakos, czy nie?
      • Gość: at nowy dom - nowy wątek IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.03.04, 12:44
        proponuję założyć nowy wątek, bo tu dość niemiło bywało
        :)
        Brenya, Twoje kociaki i tak szybko podjęły kontakty kocio-kocie :) moim
        dotarcie się zajęło ok. 2,5 miesiąca, a żeby zaczęły w ogóle do siebie się
        zbliżać, musiało minąć kilkanaście chyba dni. Ale - proponuję jak wyżej: nowy
        wątek :))
      • neeki Re: wyjezdzam - musze oddac kotke 16.03.04, 19:49
        brenya nic sie nie martw wszystko bedzie dobrze :) moja Sheeva przyszla do nas
        zastraszona, siedziala w szafie i nie wychodzila tydzien. miala wtedy rok a
        mysiek cos ponad miesiac. ale on jak to maly kotek urzadzal wycieczki do
        szafy , ja tam tez zagladalam i ja glaskalam mimo ze kotka chyba nie za bardzo
        tego chciala. w koncu zaczela z tej szafy wygladac, a z Mysiem sie bardzo
        kochaja. tez ja zabralam od ludzi ktorym sie juz znudzila
        • brenya Re: wyjezdzam - musze oddac kotke 17.03.04, 11:03
          Neeki. Uwierz mi to nie tak, ze sie znudzila - musisz mi wierzyc na slowo,
          widzialam jej wlascicieli i wiem to na pewno.

          Jednak wyglada na to, ze Kicia nie zostanie u nas :( Wiem, ze to nie w porzadku
          tak przerzucac kota z miejsca na miejsce, ale zglosili sie ludzie, ktorzy
          bardzo chca miec ja u siebie, a nie maja drugiego kota. Skoro taka sytuacja ma
          miejsce mysle, ze z pozytkiem dla kotki lepiej bedzie ja bez zbednej zwloki
          umiescic w miejscu, gdzie nie bedzie musiala tygodniami przyzwyczajac sie do
          drugiego kota.
          • neeki Re: wyjezdzam - musze oddac kotke 19.03.04, 18:40
            a mi sie wydaje ze z korzyscia by dla niej bylo gdyby pokochala innego kota
            widze to po mojej Sheevie.ale koty sa rozne wiec moze masz racje.wezmiesz
            innego kota czy rezygnujesz z pomyslu 2 koty ?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka