Dodaj do ulubionych

cmentarz powazkowski - problem z kotami...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.04, 11:00
Wczoraj weszlam na jedna ze stron do ktorej link znalazlam na forum.
W jednym z ogloszen kobieta pisala o tym, ze na tym cmentarzu
ma miejsce wojna miedzy proboszczem a ludzmi dokarmiajacymi koty...
ze juz okolo dziesieciu kotow zostalo zabitych - polamane lapy,
przypalanie itp...czy ktos cos o tym slyszal?jestem zbulwersowana
i chce mi sie plakac kiedy pomysle co czuje takie zwierze...no i jak mozna...
Moze moznaby gdzies te koty zabrac?

Tak jak kiedys nie bylam, tak teraz jestem zwolenniczka (absolutna)
sterylizacji...to chyba jedyny sposob zeby choc troche ograniczyc cierpienie
kolejnych zwierzat...

n.
Obserwuj wątek
    • melka9 Re: cmentarz powazkowski - problem z kotami... 26.05.04, 13:19
      Może zainteresowalabys tym gazety, księżulo nie żyje w duchu św. Franciszka i
      zabija to co stworzył Bóg?
      • dolittle Re: cmentarz powazkowski - problem z kotami... 26.05.04, 13:29
        Hej

        To ja pisałam na tym forum o powązkach. Sterylizacje - jasne, że są
        przeprowadzane. Tylko że jest problem ze złapaniem kotów. Teren jest duży, a
        koty dzikie. Udało się oddać do adopcji tą kicię, o której pisałam. Ma się
        dobrze. Chyba jedna z kotek jest wysterylizowana. Nie wiem, czy więcej. Ale
        kilka tygodni temu urodziły się małe. 3 z pięciu są zabrane do Konstancina i
        czekają na adopcję.

        Prasa, media? Było zainteresowanie, nawet artkuł napisany przez jedną z
        dziennikarek. Tylko że chyba jeszcze nigdzie się nie ukazał. Tam w ogóle jest
        nieciekawa sytuacja z tym księdzem. Szkoda mi było karmicielki, która płakała
        opowiadając nam tę historię. Ale możecie mi wierzyć. Warszawskie Powązki to
        tylko kropla w morzu... Takich miejsc w samej Warszawie jest niestety o wiele
        więcej.

        Pozdrawiam
        Kasia
        • Gość: m.pw Re: cmentarz powazkowski - problem z kotami... IP: *.konstancin-jeziorna.sdi.tpnet.pl 26.05.04, 21:35
          Ale zeby ksiadz robil za hycla? Kto mu dal takie prawo? jak on ma byc
          przykladem dla mlodziezy? a moze jest satanista? Moze trzeba go wyskastrowac?
          Dlaczego nie interweniuja wladze koscielne? Teraz jest nowy przewodniczacy
          episkopatu, czy o tym wie?
          Kiedys proboszcz dostal po uszach bo polowal na koty i odstrzelil kawalek
          pomnika, teraz jak nie ma wiatrówki, to zastawia wnyki i zwierzeta gina w
          meczarniach
        • g.i.jane Re: cmentarz powazkowski - problem z kotami... 26.05.04, 22:10
          Znalazłam serwis chrześcijański, link do niego był ze strony Episkopatu Polski.
          Może warto, na początek, ich zainteresować tematem. Przecież nie może być tak,
          że ksiądz sobie spokojnie morduje koty i to w wyrafinowany sposób a wszyscy
          udają, że nie ma sprawy.
          www.mateusz.pl/
          • Gość: melka9 Re: cmentarz powazkowski - problem z kotami... IP: *.ae.krakow.pl 27.05.04, 09:15
            Z doświadczenia wiem, że trzeba zrobić szum medialny, zainteresować tym jak
            najwięcej osób. Poza tym radziłąbym napisać do Prezydenta Warszawy, którymn
            jest wiadomo - znany miłośnik kotów i zainteresować go tym temetem. A przede
            wszystkim wysterylizować koty, bo niestety z 2 kotóow robi się w niedługim
            czaaise 20, a potem 40 itd, a ludzie , którzy są obojętni zaczynają kotów
            nienawidzić - znam z tzw. "własnego podwórka". Jeżeli nie macie klatki łapki,
            to trzeba popytać w TOZie, co prawda ich klatka przynajmniej w krakowie jaets
            taka, żeby czasem kota nie złapać...., i zacząć sterylizować koty, jest to
            jedyna skuteczna metoda ulżenia ich cierpieniom.
            Pozdrawiam,
            mela
            • dolittle Re: cmentarz powazkowski - problem z kotami... 27.05.04, 09:58
              Klatka łapka jest, tyle że nie można jej tam zostawić np. na kilka godzin i
              odejść, bo gwarantowane, że zostanie zabrana przez księdza. Taka sytuacja była
              z klatką wystawową, którą wolontariuszka i karmicielka postawiły na kilka minut
              pod drzewem. Ksiądz zgarną ją na plebanię na oczach dziewczyn i dopiero po
              godzinie po wezwaniu strazy miejskiej, w końcu klatkę oddał.
              Większość kociaków niestety nie podchodi, jeżeli ktoś jest w pobliżu. I dlatego
              jest taki problem ze sterylizacją. Można byłoby ewentualnie zastawić w nocy,
              ale kto się odważy pilnować jej na cmentarzu? Ja jestem twarda, ale nie aż
              tak...
              A TOZ? Chyba zna sytuację, bo 2 lata temu było dość głośno w mediach. Ale jak
              ma się dobrze postawionych przyjaciół, to media nic nie zrobią, a tym bardziej
              TOZ...
              • Gość: malgosia Re: cmentarz powazkowski - problem z kotami... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.04, 12:21
                to jest jakas parodia - jezeli chodzi o tego ksiedza
                on stawia swiadectwo wszystkim księzom ich milosci do bliźnego oraz jest
                całkowitym zaprzeczeniem słow ktore sam głosi z ambony
                to przeciez jest zalosne
                owszem są ksieza ktorzy naprawde wierzą w to co mowia i czuja ale w tym
                przypadku ten ksiadz w ogole nie zasluguje na to zeby byc ksiedzem - on sie do
                tego nie nadaje
                ale skoro ksieza robia duzo gorsze rzeczy i nikt nie reaguje to co tu mowic
                tylko o kotach, maltretowanych, zabijanych w okrutny sposob, rozszarpywanych na
                oczach innych, cierpiących z bolu i co???
                inni wiedzą i przechodza obojetnie a ksiezulek dalej zbiera datki na tackę i
                prawi o milosci bliźnego
                swietnie mozna by rzec, przejdzie obok umierającego zywego stworzenia albo
                nawet sam je ZABIJE i jest księdzem!!!!! co za zenada
                • melka9 Re: cmentarz powazkowski - problem z kotami... 27.05.04, 13:32
                  Nie wiem jak wygląda wasza klatka łapka, ale ja mam taką, że ma długi sznurek.
                  Gdyby dało się doczepić długi sznurek, można by się schować kilka metrów dalej
                  za grobowcem i stamtąd pociągnąć zapadnię. Ile jest tych kotów na cmentarzu?
                  Może poszlibyście do Kurii?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka