martvica
13.02.05, 19:43
Witam!
No więc kwestia jest taka: wczoraj tata przywiózł z ferii dalmatyńczyka, co
się plątał po wsi przez miesiąc, prawdopodobnie wyrzucony z samochodu przez
jakieś bydlę. Pies ma koło roku, jest uderzająco podobny do naszej śp.
dalmatynki, ale... trochę ma pokręconą psychikę. Jest problem z kotami -mamy
dwa, i on na nie warczy, a one chodzą nastroszone i nie chcą jeść. Nie jestem
pewna czy nie jest przygłuchy, albo po prostu nie słucha. Biega po domu i
piszczy, nie może sobie znaleźć miejsca, robaki ma tak straszliwe że tylko się
za głowę złapać. Chudy jest tak strasznie, że charty wyglądają przy nim na
otyłe, jedzenie dostaje rozłożone na kolka porcji po odrobince, bo jak zje za
dużo to wymiotuje. Jutro jedzie do weterynarza... A ja nie wiem jak go
traktować, żeby 'wyszedł na ludzi', zaczął słuchać, odrobinę chociaż się
'wyprostował' psychicznie... Aha, jeszcze ma niezdrowe skłonności w stosunku
do kurtek mojej mamy i poduszek. Coś się da z tym zrobić?
Przepraszam za chaos, nerwy mnie troche ponoszą, jest mi go tak strasznie żal,
że słów brakuje:(
pozdrawiam serdecznie
Martvunia