Przygarnęłam Kropka! Help!

13.02.05, 19:43
Witam!
No więc kwestia jest taka: wczoraj tata przywiózł z ferii dalmatyńczyka, co
się plątał po wsi przez miesiąc, prawdopodobnie wyrzucony z samochodu przez
jakieś bydlę. Pies ma koło roku, jest uderzająco podobny do naszej śp.
dalmatynki, ale... trochę ma pokręconą psychikę. Jest problem z kotami -mamy
dwa, i on na nie warczy, a one chodzą nastroszone i nie chcą jeść. Nie jestem
pewna czy nie jest przygłuchy, albo po prostu nie słucha. Biega po domu i
piszczy, nie może sobie znaleźć miejsca, robaki ma tak straszliwe że tylko się
za głowę złapać. Chudy jest tak strasznie, że charty wyglądają przy nim na
otyłe, jedzenie dostaje rozłożone na kolka porcji po odrobince, bo jak zje za
dużo to wymiotuje. Jutro jedzie do weterynarza... A ja nie wiem jak go
traktować, żeby 'wyszedł na ludzi', zaczął słuchać, odrobinę chociaż się
'wyprostował' psychicznie... Aha, jeszcze ma niezdrowe skłonności w stosunku
do kurtek mojej mamy i poduszek. Coś się da z tym zrobić?
Przepraszam za chaos, nerwy mnie troche ponoszą, jest mi go tak strasznie żal,
że słów brakuje:(
pozdrawiam serdecznie
Martvunia
    • ohida Re: Przygarnęłam Kropka! Help! 13.02.05, 21:06
      Trzymam kciuki za pomyślne "zadomowienie" psiaka.

      Co do kotów, to może uda się wszystkie czworonogi pozapoznawać ze sobą
      stopniowo. Jeśli poza warczeniem pies nie wykazuje bardziej "kanibalistycznych"
      skłonności względem kotów, to nie powinno być źle.
      Tak sobie myślę o niesłuchaniu - w pierwszej chwili przychodzi mi na myśl, że
      może pies nie słucha, bo nie słyszy... Głuchota to niestety zdarzająca się u
      dalmatyńczyków przypadłość :(
      Z jedzonkiem ostrożnie, wychudzone psisko ma napewno bardzo skurczony żołądek,
      nie jest w stanie wciągnąc większej porcji, zresztą duża ilość jedzonka jak i
      jedzenie do woli może być strasznie niedobre dla organizmu - po długotrwałej
      zapewne głodówce trzeba jedzenie dawkować i powoli odkarmić pieska. Wizyta u
      weta to doskonały pomysł, obowiązkowo trzeba stwora fachowym okiem obejrzeć i
      zaplanować odkarmianie i odrobaczanie pod kątem aktualnego stanu zdrowia.

      Jeszcze raz powodzenia życzę :)
      • martvica Re: Przygarnęłam Kropka! Help! 13.02.05, 21:36
        Nie dziękuję:)
        Wet jest konieczny, bo niestety robale to się w tym zwierzaku aż roją:(
        Z dawkowaniem jedzenia jest pewien problem, bo jak tylko ktoś wejdzie do kuchni,
        pies dostaje totalnej histerii. Można by robić z nim wszystko - a on by nie
        zauważył. Ale zważywszy na te wystające kości - żebra, miednicę, nawet czaszkę -
        to mu się zupełnie nie dziwię:( Przecież on został przez mojego tatę wyniesiony
        na rękach z piwnicy jakiegoś górala w piątek wieczorem i był ledwie żywy...
        Na razie leci na środkach uspokajających, bo inaczej chyba by nie usiedział w
        miejscu, biedactwo, o przespaniu nocy nie wspominając... Ale powoli się oswaja.
        Tylko się o koty martvię trochę, siedzą obrażone i nastroszone i odmawiają
        jedzenia, a on na nie warczy:( Może się przyzwyczają...
    • lucky5511 Re: Przygarnęłam Kropka! Help! 13.02.05, 22:20
      Bardzo się cieszę że są tacy ludzie jak Wy że zajmą się chętnie nie chcianym
      psiakiem.Powiem tak mnie się udało przekonać do siebie dwa psy Bunio był z nami
      pięć lat jest z bidula kiedy postanowiłyśmy adpotować Mościka na początku było
      fatalnie Mościk atakował staruszka był bardzo agresywny od razu rzucał się na
      Buńcia-owczarek szkocki colli a Mościk to mały kundelek teraz psy po prawie
      roku śpią razem jedzą koło siebie i nie ma żadnych problemów potrzeba czasu i
      kokom i psiakowi on jest w innym nowym miejscu czuje się zgubiony niepewny
      spokojnie kotom przejdą foch i wszystko wróci do normy daj im czas powodzenia
      trzymam kciuki i ciesze się że pomogliście psiaczkowi pozdrawiam gorąco!!!!
      • jot6 Re: Przygarnęłam Kropka! Help! 14.02.05, 15:53
        gratuluję dobrego serca,musicie jeszcze okazać maksimum cierpliwości i
        spokoju,pies jest zdziczaly z powodu warunków,w jakich się znalazł i tylko czas
        może wam pomóc,czas i cierpliwość.Sama zabralam psa z ulicy i trochę
        trwalo,zanim się uspokoił,musiał przyzwyczaić się do staruszka,ktory był w domu
        (drugiego psa),początkowo byly dantejskie sceny a teraz śpią obok siebie.
        Problemem pozostalo tylko jego zachowanie na spacerach w stosunku do innych
        psów.Tu nawet tresura tylko trochę pomogła,bardziej czas i to,że powoli się
        przyzwyczajał i przestawał się bać
        • martvica Re: Przygarnęłam Kropka! Help! 14.02.05, 16:42
          Byliśmy dzisiaj na 2 spacerach (tzn on był na 4:)). Do innych psów nastawiony
          raczej przyjaźnie. Ogólnie jest lepiej, ogon nosi wysoko, łazi wszędzie za moją
          mamą, przychodzi kłaść głowę na kolanach, każe się głaskać i mruzy oczy... Coraz
          bardziej sie do siebie przywiazujemy.

          Problem nr 1: koty. Jak któregoś wyczai, to sie rzuca i szczeka, boję się, że
          był szczuty. One strasznie znerwicowane, śpia na szafach i w różnych dziwnych
          zakamarkach, nie chca jeśc tylko sie nerwowo rozglądają. Nie wiem co robić:(
          Problem nr 2: jedzenie. Kompletna obsesja, mam nadzieję, że mu przejdzie kiedyś.
          Swoje małe porcje pochłania krztusząc się z pospiechu, gdyby mógł, jadłby cały
          czas. Wskakuje na stół w kuchni przednimi łapami. usiłuje grzebać w koszu na
          śmieci.
          Problem nr 3: jest psem! chciałam sukę... Ma skłonności do kochania się z
          poduszkami i kurtkami. Na 99% go wykastrujemy, i problem bedzie mniejszy. Mam
          nadzieję, że troche się uspokoi, bo na razie ma coś co tata nazywa natręctwem
          ruchowym - leży na legowisku góra 10 minut, truchta po cały domu i jest niespokojny.
          Problem nr 4: strasznie ciągnie na spacerach! A nasza kolczatka zaginęła. Rece
          mam już całe w takich prawie odciskach, spuszczenie nie wchodzi w grę. Nie wiem
          skad on bierze na to siłę, bo wyglada jak szkielet obciągniety skórą:( Ale to
          jest do nauczenia, przynajmniej trochę - podobno może mieć instynkt ucieczki...
          • anula36 Re: Przygarnęłam Kropka! Help! 14.02.05, 22:05
            co do problemu nr 2 czyli obsesji jedzenia- moze mu to zostac-nie dlatego ze
            JEST glody,tylko ze byl glodny.
            Tesciowie przygarneli rownie chuda i zabiedzona suke prawie rok temu - do dzis
            chodzi po domu i zebrze, asystuje pod lodowka,zjada wszystko co dostaje bez
            wzgledu na ilosc,choc jest juz domowa i odkarmiona.
    • gebo13 Re: to jaka z ciebie,koozwa milosniczka zwierzat 15.02.05, 02:38
      Wszystko da się u zwierząt wyuczyć,tylko stanowczo.Miałam dorosłego kota i
      przyniosłam do domu sunię.Kot zachowywał się strasznie obrażony!Ale to właśnie
      jemu dawałam najpierw jeść,a sunia dostawała druga.Sunia-Riza chciała atakować
      Pusiaczka,ale nie w mojej obecności.Dorosły kot gdy zobaczy psa w domu może się
      obrazić na amen!Naprawdę.Przecież on był pierwszy a taki przyszedł i wszyscy mu
      to pierwszeństwo odbierają.Na widoku kotów nie zajmujcie się pieszczotliwie w
      stosunku do psa.Starajcie się wogóle ich w swojej obecności nie wyróżniać a
      pies jest w dobrych rękach i to on musi się dostosować.Proszę karcić psa za
      najmniejsze oznaki agresji w stosunku do kotów słowem- Feee!-Na miejsce. Riza
      miała rok i przybłąkała się kotka Psotka-malutki wygłodzony drobiazg.W tym
      przypadku to Riza dostawała pierwsza od Psotki jedzenie.Była natomiast karcona
      za każdą niedelikatność w stosunku do małej.Kotka właśnie tak się zachowywała
      jak Wasz pies-wiecznie by jadła i jeszcze non stop miałczała przy lodówce albo
      przy przygotowywaniu posiłków.Takie zachowanie było u mnie karcone kilka krotne
      psik!Po czasie dało efekt.Siądzie obok i czeka.Jak nic nie spadnie(miski są
      pełne)idzie na parapet ptaszki oglądać.....
      Dbajcie teraz szczególnie o koty.Pies się dostosuje,bo jaki ma wybór.
      Wszystko wymaga czasu i cierpliwości.
    • martvica Re: to jaka z ciebie,koozwa milosniczka zwierzat 15.02.05, 12:13
      wujekzkanady napisał:

      > to nie wiesz, ze do doroslych kotow psa sie nie bierze?
      > poucz sie troche sieroto
      > a pozniej za chodowle mzwierzat sie bierz
      > kapisz?

      Odczep się, co? Nie ja go wzięłam. Tata go powinien zostawic na wsi, żeby zdechł
      gdzieś w rowie albo skończył na łańcuchu u górala?? To by było zachowanie godne
      miłosnika zwierząt??? Koty były wychowane z psem, też dalmatyńczykiem, ale
      przyzwyczajonym do kotów wcześniej. Jakoś się może przyzwyczają, mam nadzieję.
      Sam się poucz. Zacznij od ortografii i zasad pisowni słowa 'hodowla' na przykład.
      • aans Re: to jaka z ciebie,koozwa milosniczka zwierzat 18.02.05, 10:19
        Wogole nie zwracaj uwagi na wujkazkanady, bo to idiota! To on piwiniez zdychac
        na lancuchu i nie doczekac sie ani odrobiny zrozumienia czy pomocy!
        A co do Ciebie, to wiele cierpliwosci bedzie Cie kosztowac przystosowanie psa,
        ale WARTO! Ja kiedys przynioslam bezdomna kotke. Ona tez jadla ile sie jej
        dalo. Mimo ze potem wymiotowala. Nauczyla sie pozniej ze jedzenia nigdy jej nie
        zabraknie, ze nie bedzie juz nigdy glodna i teraz je kilka razy dziennie po
        troszeczku. :)

        ----------------------------------------------
        Nie czekaj na innych - POMÓŻ!
        www.krakowskieschronisko.republika.pl/
    • m.pw a Ty taki uczony... 15.02.05, 12:50
      mam psy i koty a poniewaz zyje (niestety)juz sporo lat na tym swiecie, to co i
      raz do kotów przybywaja psy albo do psów koty. Poniewa| mam "mietkie" serce to
      wiek przybtszów jest rózny i jakos nikt nikogo nie pozarl, ani nie ma
      wydrapanych oczu. Wszystko zalezy jak opiekun zapozana wzajemnie przybytek z
      domowymi.
      • venus22 Re: a Ty taki uczony... 16.02.05, 07:24
        Pies po takich przejsciach i tak zarobaczony to przeciez po dwoch dniach do
        siebie nie dojdzie, dobrze jak po roku sie uspokoi.
        Daj mu czas, cierpliwosc, duzo uczucia i bedzie dobrze.
        Moze nawet z kotami sie pogodzi.
        Musisz go uczyc ze kolo kotow jest dobrze, np dawaj mu cos dobrego jak sa koty
        a on nie szczeka i przemawiaj do niego ..no wiesz o co chodzi.

        a dajesz kotom jesc wysoko?

        Wysterylizuj go na 100% nie na 99.

        Venus
        • anula36 Re: a Ty taki uczony... 16.02.05, 12:05
          a dajesz kotom jesc wysoko?

          No wlasnie!!
          Moze nie jedza bo maja miche w zasiegu psa? Albo domniemanym (dla kotow)zasiegu.
          • martvica Re: a Ty taki uczony... 16.02.05, 13:07
            Koty zawsze dostają jeśc wysoko - znaczy odkąd do domu przyszła poprzednia suka.
            Potem, kiedy padła, jedzenie na zmywarce jakos zostało. Ale boją się schodzić do
            kuchni, odkad jest pies:( Siedzą na górze w czyjejś sypialni i dostają jedzenie
            tam, bo w kuchni odmawiają - jeżą się i tylko zerkają na boki.
            Z psem jest lepiej, wychodzi do ogrodu i wraca grzecznie, raz mu się zsunęła
            obroża w trakcie spaceru i wrócił na wołanie, moje podejrzenia o głuchotę się
            rozwiewają - zaczął reagować na pewne dźwięki, które wcześniej zupełnie olewał -
            pewnie z nerwów. Łasi się, jest bardzo milutki, tylko strasznie panikuje jak
            któreś z rodziców wyjdzie z domu - w końcu tata go zabrał do domu, a mama rządzi
            miską. A ja nawet nie mogę wyjść na spacer z nim, bo mi się jakaś anina
            przyplątała:(
            Wracając do kotów, kiedyś by się nie dały spłoszyć, przyłożyłyby mu w pysk
            pazurami i byłoby dobrze. Ale niestety nie wytrzymują i uciekają.
            Weterynarz powiedział, że jest starszy, niż myśleliśmy - 2 do 4 lat. Boję się,
            że był szczuty na koty i się nie oduczy tak łatwo pewnych zachowań... :(
            • snowy11 pies i kot w domu 16.02.05, 13:18
              mógł nie być szczuty tylko może po prostu to u niego instyktowne. moja wyżlica
              nigdy nie była szczuta na koty a na ich widok traci panowanie nad sobą i gania,
              to jest od niej silniejsze. Kiedyś przyniosłam do domu kota, myślałam że się
              przyzwyczai, przez miesiące chodziła w kagańcu po domu, ganiała kota, kot
              uciekał i tak w kółko. W końcu musiałam kota oddać bo nie chciałam siebie i psa
              wykończyć psychicznie. Teraz już nie robię takich eksperymentów, kot przyjdzie
              do domu gdy psa nie będzie. Ale mam nadzieję że Tobie uda się towarzystwo
              zakolegować, w końcu koty były w domu wcześniej, a to zmienia nieco sytuację.
              • venus22 Re: pies i kot w domu 16.02.05, 19:22
                Poza tym moze koty dla psa to konkurencja do miski, do terytorium, do
                wlascicieli.
                Moze sie zrelaksuje.
                W kazdym razie jak juz pisalam pies po TAKICH przejsciach, prawie umierajacy,
                to tak latwo do siebie nie dojdzie. Czas i cierpliwosc.

                Moze tak byc ze nigdy nie bedzie 100% ufny i zrelaksowany.

                Venus
                • zyczliwy0 Re: pies i kot w domu 17.02.05, 17:51
                  tez mi sie tak wydaje! SZACUNEK DLA TAY I CIEBIE!! ZA POMOC DLA ZWIERZA!!
                  • martvica Re: pies i kot w domu 17.02.05, 21:55
                    Dostał parę razy lanie od ojca :( za gonienie kotów. Ale poskutkowało. Teraz
                    jeśli mam kota na kolanach, głaszczę raz jedno, raz drugie, powtarzając 'dobry
                    piesek, dobry kotek, to kot warczy a pies udaje, że wcale nie widzi żadnego
                    kota. I raz powąchał z bliska, nic się nikomu nie stało. Gorzej jest, kiedy kot
                    zostaje wypuszczony, bo instynktownie zwiewa, a pies go instynktownie goni. Ale
                    zaczynają się do siebie powoli przyzwyczajać. Na razie kocica przesypia cały
                    dzień w piwnicy albo na szafie, a kocur żąda w środku nocy żeby go wypuścić,
                    gdzieś się włóczy i wraca po południu. Ale wraca. I jedzą już normalnie, zamiast
                    się rozglądać nerwowo na boki. Więc jakoś to może będzie... Jestem dobrej myśli.
                    Natomiast nieco mnie niepokoi, że on cały czas leci na prochach uspokajających,
                    a prawie nie śpi w dzień. W miejscu nie usiedzi, czasem mu się zdarza zasnąć ale
                    to strasznie czuły sen - pewnie się nie czuje bezpiecznie; nie wiem czy nie
                    działają na niego, czy bez nich byłoby jeszcze gorzej... Za to już przeżuwa
                    jedzenie, jak mu się rzuci, a nie przełyka w calości jak na początku:>
                    • aans Re: pies i kot w domu 18.02.05, 10:25
                      Wiec jak sama widzisz, wszystko idzie ku lepszemu, a to dopiero kilka dni.
                      BEDZIE DOBRZE! Poza tym w spokojnym domu, u dobrych ludzi zwierzeta szybciej
                      psychicznie do sobie dochodza. A to podstawa sukcesy, ktorego Twojej Rodzinie o
                      dobrych sercach bardzo zycze!!! :)

                      ----------------------------------------------
                      Nie czekaj na innych - POMÓŻ!
                      www.krakowskieschronisko.republika.pl/
    • gebo13 Re: to jaka z ciebie,koozwa milosniczka zwierzat 16.02.05, 03:59
      Nie przejmuj się za bardzo niektórymi postami i nie odpowiadaj.Tak jak napisał
      M.Pw .Wszystko zależy od właścicieli.
      Powodzenia i radości z tej menażerii!!
      Ps.Za kilka tygodni będziesz mogła obserwować już oznaki zainteresowania z obu
      stron.Może jakieś ciekawe zdjęcia wkleisz??
      • gebo13 Re: milosniczka zwierzat 16.02.05, 04:00
        Wybacz,mogłam tytuł zmienić,ale o tej porze....
Pełna wersja