Dodaj do ulubionych

oddaje mojego amstaffa...

18.03.05, 11:12
Dostałam amstaffa.Jest sliczny, cudowny, ale rozrabia, gryzie, brudzi...po
tyg tak się do niego przyzwyczaiłam...Powinnam go odać bo nie ma nas często z
mężem w domu, a poza tym boję sie ze nie bedę umiała dobrze go wychowac.BO
czy człowiekowi nie siadają nerwy jak taki malec wyrywa cały kontakt ze
ściany?Z kolei wieczorem gdy tylko usypia jest taki kochany, jak się tuli
dziękujac za jedzenie i pochrapuje...Co o tym sądzicie? oddać go czy
spróbowac wychować ? tylko jak????
Obserwuj wątek
    • dan8 Re: oddaje mojego amstaffa... 18.03.05, 11:44
      Male szczeniaczki maja duzo energii stad te psoty,podgryzanie mija po 4-tym
      miesiacu zycia,kiedy gubi mleczne zabki.Daj jemu zabawki do
      zabawy,pilke,jakiegos gryzaka,gruby sznur do ciagania.Nagradzaj za dobre
      zachowanie i mow stanowczo nie gdy nie akceptujesz czegos.
      No i najwazniejsze idz z nim na trening,to jest wazne nie tylko dla psa ale i
      dla wlasciciela,ktory tez uczy sie jak nalezy postepowac z psem,poczytaj tez
      ksiazki o wychowaniu psa.
      Przez kilka pierwszych miesiecy rzeczy,ktore moze sciagnac i pogryzc kladz
      wyzej,zeby nie mogl ich dosiegnac.
      Za kilka miesiecy bedziesz cieszyc sie z tego stworzenia.
      Szczeniaczka latwo jest oddac,trudniej jest wlozyc troche wysilku w wychowanie.
      Popatrz na to od strony psiaczka,on juz pokochal Ciebie i Twoja
      rodzine,jestescie dla niego jego stadem,zna kazdy kat w mieszkaniu,z penoscia
      przezyje bardzo rozlake z osobami i miejscem,ktore teraz jest jego.
      Nie bedziesz tez miec pewnosci,ze oddasz go w dobre rece.
      Mysle,ze dasz rade go wychowac,najwazniejsze,ze go tak bardzo lubisz i to tylko
      kilka miesiecy Twego wysilku,jak skonczy rok,bedzie juz dobrze ulozonym psem.
      Powodzenia.
      • k_z Re: oddaje mojego amstaffa... 18.03.05, 12:48
        Dzięki za słowa otuchy.Tresura obowiązkowo, tylko to przebywanie samemu nawet z
        włączonym radiem i dość długo czy nie wpłynie na niego?Wczoraj był podobno na 2
        program o amstaffach i sporo osób twierdzi ze jakby się mieli zdecydowac po raz
        drugi nie wzięliby takiego psa.Ja jestem w naprawde dużej rozterce bo dałam już
        ogłoszenie i mam mase chętnych.Z jednej strony bardzo z mężem go chcemy z
        drugiej zastanawiamy się czy nie wyrosnie z niego bestia, bo po różnych
        kometarzach, takze i na forum i zdjeciach i filmach o walkach psów po prostu
        zgłupieliśmy.Może życie w nieświadomości byłoby lepsze?.Mam czas jeszcze sie
        zastanowić, myślałam ze ktoś mi tu pomoże podjąc decyzję.U mnie w domu zawsze
        był jakiś piesek, dlatego mieszkając kilka lat sama bardzo zatęskniłam za
        zwierzakiem, ale czy amstaff bedzie odpowiedni?Chyba nikt tego nie wie do
        końca.Ale Tobie bardzo dziękuję za odpowiedź, duzo daja takie słowa
        otuchy.Pozdr.
        • malwel Re: oddaje mojego amstaffa... 18.03.05, 13:06
          Witaj, ja tez jestem wlascicielka molosa - a dokladnie fili brasileiro. Fila ma
          juz 11 miesiecy i czasami nadal zachowuje sie jak szczeniak:) Co prawda
          przeplakalam utrate kilku par butow i jeszcze nie moge powiedziec, ze pies jets
          swietnie ulozony, ale nie wyobrazam sobie oddania jej nikomu. Molosy maja to do
          siebie, ze nigdy nie beda posluszne jak owczarki i zwykle przed wykonaniem
          polecenia "zastanawiaja sie" chwile czy na pewnie o nie chodzi:) Nie oznacza to
          jednak absolutnie ze sa "nieukladalne". Jezeli jestes w stanie psowiecic nieco
          czasu na szkolenie psa, zyskasz dozgonna milosc twojego czworonoga i
          posluszenstwo. Amstaffy to piekne i madre psy, ktore zyskaly sobie miano
          mordercow - nadane im przez media i rozchisteryzowane osobniki nie majace
          zadnego doswiadczenia w odpowiednim wychowaniu psa. Patrzac na statystyki okaze
          sie ze glownymi sprawcami pogryzien sa owczarki niemieckie a za nimi plasuja
          sie jamniki!! Poswiec troche czasu szczeniakowi a przekonasz sie sama. Pamietaj
          tylko ze jakakolwiek decyzje podejmiesz musi ona byc ostateczna. Pies musi
          wiedziec gdzie jest jego dom i nie mozna narazac go ciagle zmiany. pozdr.
        • majenkir Re: oddaje mojego amstaffa... 18.03.05, 13:11
          Ja jestem w naprawde dużej rozterce bo dałam już
          >
          > ogłoszenie i mam mase chętnych

          A skad wiesz, kim sa ci "chetni"? Calkiem mozliwe, ze to dresy szukaja psow do
          walk. Zrobilabys to swojemu psu?? Oddalabys go nie wiadomo gdzie i po co? Jaka
          przyszlosc go czeka? Chyba nie chcesz zalowac nastepnych pare lat? Boze, co to
          za ludzie, ktorzy w prezencie przynosza amstaffy??!! Ale trudno, powiedzialas A
          (przyjelas psa), powiedz B - szkolenie, duuuuuzo ruchu i bedzie dobrze.
          Szczeniaki juz generalnie tak maja, ze duzo psoca ;). Ale odrobina wysilku z
          Waszej strony i bedziecie miec wspanialego przyjaciela na dlugie lata :).
        • llora Re: oddaje mojego amstaffa... 18.03.05, 14:02
          no coś Ty,jaka bestia!
          amstafy są z regóły przyjaźnie nastawione do ludzi,zwłaszcza jak macie psiaka z
          rodowodem.Ja znam same sympatyczne amstafki:).Tylko musicie być konsekwentni
          wobec niego
          moga być za to agresywne względem innych psów,trzeba je uczyć pod tym kątem by
          nie były takie,może zapisać go do psiego przedszkola gdzie sie nauczy z innymi
          psiakami współżyć.
          a gryźć i niszczyć pewnie z czasem przestanie,mój psiak też był taki energiczny
          i mu przeszło.
          Na pewno uda Ci sie go wychować.Powodzenia

    • joannaand nie oddawaj tylko kochaj..... 18.03.05, 13:50
      Jestem właścicielką 2 letniego Amstaffa - samca, i z własnego doświadczenia
      powiem Ci,że jesli tylko poświęcisz mu czas na szkolenie go już od przedszkola
      dla psów i będziesz się stosowała do zalecen tresera i znajdziesz czas na
      treningi psa rownież poza szkoleniem i oczywiście wykażesz sie cierpliwością,
      miloscia, konsekwencją postepowania i stanowczoscią to napewno wychowasz psa i
      bedzie on posłuszny!!Amstaffy są cholernie inteligentne i jesli tylko zobaczy ze
      wolno mu wejsc włascicielowi na glowe to napewno to wykorzysta!Pamietaj jednak
      ze tego psa nie wolno karac poprzez bicie go, wyszkolisz go wtedy na agresora,
      ale jesli bedziesz go nagradzac smakolykami za kazde dobre zachowanie to bardzo
      szybko znajdziecie wspolny jezyk i pies bedzie sie naprawde słuchał!!!
      Jedna rada jak juz zapiszecie sie do szkoly dla psow to:
      - pilnuj aby psa nie próbowanoo szkolic poprzez stosowanie kolczatki - tak nie
      wolno;
      - psa na szkoleniu nie mozna zmuszac do niczego poprzez np krzyki,
      - im wiecej złych skojarzen bedzie mial pies ze szkoleniem tym mniej cie bedzie
      słuchał;
      - szkolenie szczeniaka to ma byc zabawa i ma byc mile zarowno dla psa jak i jego
      właściciela!!!
      Jeszcze jedno posiadając amstaffa nalezy miec na uwadze że pies,ktory raz
      pogryzie sie z innym psem i pozna swoją siłe moze juz po takim incydencie chciec
      sie sprawdzac z innymi psami( bedzie próbował polować na inne psy).Do takiej
      sytuacji nie wolno dopuscic!
      A tak na koniec, na marginesie; to uprzedzam,że Amstaffy - samce potrafią mieć
      silny dominujący charakter!!!
      Ale generalnie to jak go wychowacie to takiego psa bedziecie mieli!!!
      Moj np uwielbia lizac kota moich sasiadów i kocha wszystkich ludzi! Co do
      zachowania wobec innych psów to zależy - tak jak każdy inny pies, jedne psy lubi
      a inne nie!!!!!
      Zycze powodzenia i zastanowcie sie czy chcecie oddac swojego najlepszego
      przyjaciela!!!!!!!!!!
    • rezurekcja Re: oddaje mojego amstaffa... 18.03.05, 13:50
      k_z napisała:

      > Dostałam amstaffa.Jest sliczny, cudowny, ale rozrabia, gryzie, brudzi...

      Rozumiem, ze to szczenie. NIestey, wszystkie male tak mają: brudza i niszcza.
      Male ludzie tez.
      Trzeba przetrzymac. Buty i torebki stawiac wysoko, niczego nie klasc w
      zasiegu paszczy pieska.
      Zanim sie tego dowiedzielismy (empirycznie...), stracilismy kilka par butow,
      kilka ksiazek, wiele gazet i sproo dupereli... Onegdaj byli i tacy co tracili
      kartki na cukier, mieso itd albo...pensje...

      > tyg tak się do niego przyzwyczaiłam...Powinnam go odać bo nie ma nas często z
      > mężem w domu,

      bylo nie przyjmowac prezentu. Wtedy nie byloby problemu. Teraz - moim zdaniem -
      juz za pzono. Moim zdaniem. PO prostu nie godzi sie.
      Przerzucanie psa z mieszkania do mieszkania, zmiana opiekuna dobrze na psychike
      mu nie zrobi.

      > a poza tym boję sie ze nie bedę umiała dobrze go wychowac.

      Dzieci tez mozesz zle wychowac... Czy to Cie powstrzyma przed posiadaniem
      dzieci? Zapewne nie.

      > czy człowiekowi nie siadają nerwy jak taki malec wyrywa cały kontakt ze
      > ściany?

      zabezpiecz kontakt, zastaw go czyms, zeby maly ne mial dostepu. I do kabli tez.


      > czy spróbowac wychować ?

      Oczywiscie wychowac.

      > tylko jak????

      stanowczo i codziennie po trochu.
      Pomoca moga byc ksiazki, moze byc wymiana pogladow z innymi wlasicicielami,
      szkolenia (sa "przedszkola" dla szczeniat)

      Majenkir ma racje. NIe wiesz, komu oddasz psa. Moze tamci dopiero źle go
      wychowaja.

      Powodzenia.
    • vip_wielka8 Re: oddaje mojego amstaffa... 18.03.05, 18:45
      Niestety, jestem zdania że dla dobra siebie i psiaka powinnaś jednak poszukać
      dla psa innego właściciela, co do którego nie będzie wątpliwości, że sobie z
      ASTem poradzi. Sądząc po Twoich obawach nie masz pojęcia o cechach psychicznych
      tej rasy, a to nie wróży dobrze układaniu psa przez Ciebie. Amstaff należy do
      grupy psów, które wymagają bardzo konsekwentnego podejścia, nie można uczyć się
      zasad współżycia z nimi metodą prób i błędów, trzeba mieć zawczasu odpowiednie
      przygotowanie. Błędy w wychowaniu (których objawy łatwo przeoczyć niewprawnej
      osobie) mogą spowodować, że pies będzie dla domowników (zwłaszcza) bardzo
      niebezpieczny w okresie dorastania, a jego późniejszą resocjalizacja będzie
      możliwa (o ile w ogóle będzie możliwa) właściwie tylko u innego właściciela.
      Piszę tu o zachowaniach, które w ostrej formie mogą się objawić już w wieku 6 m-
      cy - tak niewiele czasu potrzeba, aby psu skrzywić psychikę w stopniu
      zagrażającym życiu właścicieli. Piszę to nie po to, żeby Cię straszyć, alę żeby
      uchronić tego psa przed losem, którego doświadczyło jedno z moich szczeniąt,
      uśpione ze względu na nadagresywność nabytą przez zaburzenia relacji
      społecznych (pies zdominował "miękkich" właścicieli), w wieku 7 m-cy. Proszę
      Cię, żebyś poważnie zastanowiła się, czy jesteś w stanie wychować tego psa, nie
      popełniając przy tym błędów, których nie będziesz umiała później sama naprawić.
      Porozmawiaj o tym ze znawcami bullowatych (np. w związku kynologicznym, czy na
      forum dogomanii). I staraj się nie słuchać rad osób, które w układaniu psów o
      tego typu psychice nie mają doświadczenia.
      Pozdrowienia dla Ciebie i dla psiaka, wierzę, że podejmiesz dobrą decyzję.
      • albert.flasz Re: oddaje mojego amstaffa... 18.03.05, 19:24
        Chyba rzeczywiście, tak będzie najlepiej (to jest wiadomość dla k_z)... Ktoś
        sprezentował Ci granat - nie wyciągaj zawleczki! Amstaffy są psami z
        charakterem, nie nadają się na okolicznościowe podarki (choć, rzeczywiście -
        mogą być wspaniałymi kompanami i opiekunami, zwłaszcza dla dzieci). Wymagają
        jednak poświęcenia, stałego kontaktu oraz minimum wolności (przede wszystkim
        własnego terytorium, szczególnie gdy dorosną - to są psy "pilnujące", np.
        domostwa), ew. tresura niewiele tu da. Na psy "rodzinne" raczej się nie nadają.
        • aniani3 Re: oddaje mojego amstaffa... 19.03.05, 19:00
          z tego co piszesz, to chciałaś miec w domu pieska. Amstaf to nie piesek w domu,
          to pies z charakterem, którego trzeba ułożyć, żeby obie strony były szcześliwe.
          Z Twojego opisu wywnioskowłam, że jesteś dobrym człowiekiem, ale chyba nie
          stanowczym. Martwisz sie dzis o szkody, jakie wyrządził szczeniak. Biorąc
          szczenię do domu jest oczywiste, ze szkody bedą, nie wiedzieliscie!!!
          Jak dorośnie będziesz sie martwić o co innego, bo może was zdominować.
          Oby nie!!!
          Ja na Twoim miejscu oddałabym go, póki jeszcze jest malutki. Są ludzie o dobrym
          sercu, którzy chcą wychować malucha na bezpiecznego przyjaciela domu. Zastanów
          sie.
          Mój kolega kupił sobie dobermana, bardzo go kochał, pies jego też, ale pies
          robił co chciał i nie słuchał swojego pana, pomimo, że pan chodził z nim na
          tresurę. Skończyło sie bardzo źle, po ukaraniu psa (już dorosłego) pies ukarał
          swojego pana (rzucił się na niego).
          Kolega niestety zaczął sie bać, w drodze było dziecko i pies poszedł w inne
          rece.
          • k_z Re: oddaje mojego amstaffa... 21.03.05, 13:32
            A więc wczoraj trafił piesek do bardzo dobrych ludzi, którzy pragnęli poświecić
            mu duzo czasu, zapewniali tresurę i cały czas opiekę.Ale po kliku godzinach
            psiak zaczął tęsknić.Zadzwonili więc do nas ze nie mają serca go zatrzymywać a
            my po tym jak go odaliśmy tez zaczęliśmy tęsknić.Bez zastanowienia pojechaliśmy
            po niego.U nas od razu zrobił się spokojny.Będzie szkolony u znajomego trenera,
            postaramy być się jednoczesnie kochani ale i stanowczy (zadnego włazenia do
            łóżka!;)))))Bałam sie ale obawy mijają.Nie jest to pies rodowodowy, ale
            przekonujące jest to że jesli osoba która tresuje psy mówi mi ze bardzo dobrze
            się z nimi pracuje, ze damy radę wychowac to mi to wystarczy.Co prawda nie
            bedzie nas sporo w domu, ale zapewnimy mu chocby trochę opieki, nakarmienie,
            przytulenie i wuyjście przez te 7, czy 8 godzin.Dziękuje za wszystkie rady i
            trzymajcie kciuki !Pozdr.
    • hanka27 Re: oddaje mojego amstaffa... 21.03.05, 12:54
      Zrobisz jak uwazasz ... ale zastanów sie .... poniewaz dostalas go wiec nie
      byłas moze wogóle zdecydowana na psa w domu . Jeśli chodzi tylko o to czy dasz
      rade z rasa to moze moj przyklad Ci sie na coś zda ... . Mam bullteriera juz 10
      lat - przerazona byłam jak wrocilam z krotkiego urlopu i zobaczylam ze synowie
      kupili 3 miesiecznego bullka . Bałam sie znajac opinie jaki to ....morderca .
      Nie wiem moze czytalas juz moje opowiesci o nim .... to poprostu byczek Fernando
      osiedlowa przytulanka . Spokojem , okazując mu duzo miłości - wychowaliśmy go
      na spokojnego , zrownowazonego psa , pełnego miłosci i uwielbienia do nas .
      Przez 10 lat nigdy nie okazal grama agresji . Na osiedlu są 3 amstaffy ...
      przeurocze choc swoim wyglądem ... troche przerazaja . Tez cieszące sie na
      widok osoby do nich przemawiającej , zadki chodza 360 stopni w radości . A
      najlepsze w tym jest to ze ja boje sie o swojego bulla w zabawie z nimi ..... a
      ich wlaściciele upewniaja sie po pare razy czy mój nic zlego nie zrobi .... bo
      to przeciez taka rasa.... . Takze nie wierzmy w " te rasy " . A ze szczeniak
      psotuje ... toz to tak jak z malymi dziećmi . Jednego mama posadzi z zabawką i
      bawi sie pol dnia ( zdąrzy posprzatac , ugotować , poprac ) a drugi zostawiony
      na 5 minut zdemoluje chalupe ... i wcale nie znaczy ze jest gorszy ...
      najwazniejsze ze z okresu rozrabiającego brzdaca sie wyrasta ... czego jak
      najszybciej zycze
      • comma Każdy pies 21.03.05, 13:27
        może być niebezpieczny. Na tym forum Mjot wielokrotnie podnosił kwestię
        bezsensowności "trendu" na posiadanie psa. Ja osobiście - i pisałam już o tym -
        znam osobę, której łagodna bullterierka przegryzła na wylot ramię (pies nie
        został uśpiony, był to jednorazowy incydent). Znam też z pierwszej ręki relację
        o pekińczyku, który skoczył z zębami na twarz pochylającego się nad nim dziecka
        i doprowadził do poważnych obrażeń oka. Uważam, że wzięcie do domu psa nie
        powinno być nieprzemyślaną, przypadkową decyzją. Moim zdaniem, lepiej oddać
        zwierzę w dobre ręce, niż narażać siebie i swoją rodzinę. Moja znajoma, marząca
        przez wiele lat o dużym psie, przygarnęła ze schroniska rocznego rottweilera.
        Jest poważną i odpowiedzialną osobą, a mimo to z bólem serca musiała oddać
        zwierzę, bo zwyczajnie nie mogła sobie z nim poradzić. Gdy zaczął okazywać
        tendencje dominacyjne - przestraszyła się go. Nawet szkolenie by nie pomogło,
        skoro w domu ona wciąż manifestowałaby wobec niego lęk. Na szczęście wkrótce
        potem trafił do miłośników rottweilerów, doświadczonych w postępowaniu z nimi i
        wszystko dobrze się skończyło.
      • k_z Re: oddaje mojego amstaffa... 21.03.05, 13:44
        A propo's jeszzce wychowania - jak go karcic gdy za mocno podgryza? znajomy
        stwierdził ze lekko złapać za kark i przycisnąc w dół.I jak mówić gdy np.
        podgryza palmę? mówię mu fe bardzo stanowczo, ale gdy odchodzę to wraca tam i
        podgryza dalej bo skubaniec wie ze albo go wezme i przytulę albo w ogóle się
        nim zainteresuje.Na gazetki ślicznie robi w tych samych miejscach i wogóle robi
        się cudowny i kochany.Zastanwiam się tylko czy jak zacznei wychodzić na spacer
        to gaezty będe mogła usunąć czy zostawiać na czas wyjścia do pracy?I
        najwazniejsz - jaka karma? czy w wiekszości gotowane mięskoo, ser biały i
        warzywa plus sucha karma czy nie? Byłam tez dziś u weterynarza, dał mi jakąś
        karmę, witaminy i swój telefon - żebyśmy "nie narobili głupstw i dzwonili
        pytając o wszystko".Ktoś poradzi z tym odżywianiem???
        • joannaand Re: oddaje mojego amstaffa... 21.03.05, 13:54
          Co do karcenia to potrząsając lekko za kark postępujesz tak jakby robiła to psia
          mama!!Możesz tak właśnie robić,ale w przypadku psa około 5 - 6 miesięcznego to
          raczej już nie daje efektu!!
          Co do karcenia jak coś niszczy najlepiej jest używać czegoś co brzeczy tzn. jak
          psiak psoci a ty jesteś w jakiejś odległości od niego, to rzuć np klucze o
          ziemię tak żeby pies nie widział kto rzucał, żeby ten nieprzyjemny dzwięk
          skojarzył mu się z czynnością którą wykonywał, a nie porządaną przez Ciebie!!!
          oczywiście nie możesz tymi kluczami rzucać w psa!!!
          Co do karmienia to ja swojego karmię suchym pokarmem i bardzo sobie to chwalę!!!
          • k_z JUŻ GO NIE OODAM!!! ;)) 21.03.05, 13:58
            On ma 3 miesiące wiec moze to coś da ;)))A jaką karmę najlpiej?Gdzie mozna ise
            wnią zaopatrywac? bo rozumiem ze pedigree lub frieskies nie wchodzi w grę?
          • comma Re: oddaje mojego amstaffa... 21.03.05, 14:03
            Gdy zbyt mocno gryzie w zabawie - natychmiast kończyć zabawę i przez chwilę nie
            dawać się sprowokowac do następnej. Niektórzy polecają też wydanie piszczącego
            dźwięku, który ma uświadomić psu, że sprawia ból. Jeśli boisz się rzucać w
            pobliżu psa kluczami, możesz energicznie potrząsnąć np. puszką po coli
            wypełnioną kamieniami. Wydaje bardzo nieprzyjemny odgłos. Moja suka reagowała
            na głośne klaśnięcie w dłonie - ale to kwestia indywidualnej wrażliwości psa.
            Co do karmienia - ja również polecałabym dobrej jakości suchą karmę,
            dostosowaną do wieku i rozmiarów psa. Oczywiście możesz wzbogacać menu o biały
            ser, warzywa, owoce i mięso - warto to dokładnie omówić z weterynarzem.
            Właściwe odżywianie rosnącego szczeniaka jest bardzo ważne, od tego zależy
            kondycja psa w całym późniejszym życiu.
            • k_z juz go nie oddam!!!! ;)) 21.03.05, 14:20
              Dzięki.
              Pozdr.
              K.
              • ontarian oddaj! 21.03.05, 14:26
                po co ci on?
                • k_z Re: oddaj! 21.03.05, 14:35
                  po to żebyś się pytał.Szkoda ze tak piszesz nie czytając tego co było
                  wcześniej.Albo masz zły dzień i wyładowujesz się na innych złośliwością
                  • ontarian Re: oddaj! 21.03.05, 15:00
                    k_z napisała:

                    > po to żebyś się pytał.
                    no wiec zapytalem

                    > Szkoda ze tak piszesz nie czytając tego co było
                    > wcześniej.
                    mylisz sie, przeczytalem

                    > Albo masz zły dzień i wyładowujesz się na innych złośliwością
                    jaka w tym zlosliwosc?
                    po prostu smieszy mnie to
                    ze na podstawie wpisow na tym forum
                    decyzje o oddaniu lub zatrzymaniu psa podejmujesz

                    • k_z Re: oddaj! 21.03.05, 15:16
                      a skąd wiesz ze podjęłam ja po tych wpisach?i że była tylko moja? forum
                      przeczytałam dopiero dziś.A jakbyś uwaznie czytał to byś wiedział bo napisałam
                      jak to wsyztsko się pootczyło.My żartujemy ze to był przeznaczenie, bo wracał
                      do nas już dwa razy.
                      Pozdr i życzę miłego dnia.
                      p.s. mnie śmieszy jak ktoś się czepia bez powodu
                      • ontarian Re: oddaj! 21.03.05, 15:31
                        mowisz, ze sama podjelas decyzje?
                        to po co te pytania?
                        "Co o tym sądzicie? oddać go czy
                        spróbowac wychować ? tylko jak????"

                        tak po prawdzie, to wcale sie ciebie nie czepilem (jeszcze)
                        jedynie napisalem, zebys psa oddala
                        a ty od razu zlosliwosci sie w tym dopatrzylas

                        p.s. ale jak chcesz to moge sie "czepic"
                        bo czasami to nawet to lubie
                        o czym nie jeden bywalec tego forum
                        zdazyl sie juz przekonac

                        rowniez milego dnia zycze
                        • k_z Re: oddaj! 21.03.05, 15:40
                          To czy go oddać pytałam w piątek, a decyzja zapadła wczoraj, mój mąz bardzo go
                          pokoachał i nawet jak już sie z nim rozstalismy długo nie moglismy tego
                          znieśc.Na szczęście za nami tesknił i to pomogło podjąc decyzję.a nie
                          forum.forum pomaga bo daje cenne rady, wymienia się doświadczenia, czasem
                          dostaje się kubłem zimnej wody i to jest dobre.
                          p.s
                          nie mam ochoty na żadne czepianie, choć sama sie lubię czepiać.
    • joannaand Jeśli chodzi o karmę!!! 21.03.05, 14:56
      Mój najpierw jadł Purine puppy,Ale tak w wieku około 6 miesięcy zmieniłam mu
      stopniowo na Bewi Doga Junior, a teraz już tak od 15 miesiąca je Bewi Doga
      Basic!! Aktualnie ma skończone 2 lata i ani grama zbędnego tłuszczu, same
      mięsnie, i to jest właśnie fajne w suchym pożywieniu że raczej psa nie da się
      przekarmic i utuczyć, oczywiście tym lepszym suchym!!Ja karmę kupuję u hodowcy w
      workach po 25 kg, ale teraz dobrą karmę kupisz już na worki w detalu w
      hurtowniach z artykułami zwierzęcymi!!
      Oprócz tego w okresie wzrostu mój wet dobrał psu odpowiednie witaminy, które
      dodatkowo dostawał, ponieważ Amstaffy bardzo szybko rosną i powinno się im
      podawać witaminy wzbogacające kościec psa.Ale o tym porozmawiaj ze swoim wetem!!
      Możesz zobaczyć jak wygląda moj Toudi pod tym adresem:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=631&w=17396834
      Zyczę powodzenia Joanna!!! :)))
      • k_z Re: Jeśli chodzi o karmę!!! 21.03.05, 15:08
        Ok, spróbujemy takich karm jak powiedziałś, a co do Toudiego jest super, ma
        śliczne umaszczenie, piękne oczy i lśniącą sierść.Postaram się tez umieścić
        fotki tigera na forum i dam znać ;)Wet dał fosforan wapnia i witaminę A plus
        D3, bo ma niestety krzywice, jego poprzedni właścicel karmił go tylko surowym
        mięsem.dobrze ze tiger lubi jogurty i biały ser ;).
        • joannaand Re: Jeśli chodzi o karmę!!! 21.03.05, 15:19
          Bardzo chętnie zobaczę Wasze zdjęcia!!
          Moj jeszcze oprócz sera uwielbiał jajka,a oprócz tych witamin zapytaj weta o
          multikompleks witamin w koncentracie Vitawet, Toudiego właśnie tym faszerowałam
          ąz do 15 miesiąca życia i dzieki temu nie ma krzywicy!!!
          Acha jeszcze jedno: uważaj żeby nie podawać Tigerowi zbyt dużej ilości pokarmów
          białkowych, bo można psa przebiałkować, a to jest niezbyt ciekawe!!!
          • ontarian Re: Jeśli chodzi o karmę!!! 21.03.05, 15:35
            joannaand napisała:

            > Bardzo chętnie zobaczę Wasze zdjęcia!!
            ze wzgledu na anonimowosc nie pokaza ci swoich zdjec

            > Moj jeszcze oprócz sera uwielbiał jajka,
            czyje jajka?

            > białkowych, bo można psa przebiałkować, a to jest niezbyt ciekawe!!!
            pewnie ze tak
            miecho psu trzeba dawac
          • joannaand Re: Jeśli chodzi o karmę!!! 21.03.05, 15:50
            Oprócz tych dwóch karm, o których wspomniałam są jeszcze inne z tej tzw. lepszej
            półki i sami musicie wybrać tą która będzie smakowała Tigerowi!Najlepiej jest
            prosic w sklepach zoologicznych o darmowe próbki i w ten sposób sprawdzić, która
            z karm bardziej mu smakuje!!!
            • k_z Re: Jeśli chodzi o karmę!!! 21.03.05, 15:58
              Nieźle, to dobry pomysł, moi rodzice odkąd mieli nasza sunię ( 15 lat)mają
              zaprzyjaźniony sklep wiec na pewno tam spróbujemy pozsyakiwac próbki.Wklejam
              link ze zdjeciami tygryska, na razi etyle, ale na bieżąco robimy mu fotki - na
              tyuch zdjeciach był z nami 2 dni, trochę sie smucił ale potem...cudo:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=631&w=21921082
              • ontarian Re: Jeśli chodzi o karmę!!! 21.03.05, 16:19
                kanapa jest dla ludzi
                nie dla psow
                i wcale sie nie czepiam
                • k_z Re: Jeśli chodzi o karmę!!! 21.03.05, 16:21
                  to fotel a nie kanapa ;)))
                  • ontarian Re: Jeśli chodzi o karmę!!! 21.03.05, 16:27
                    a jak fotel, to co innego
                    • venus22 Re: Jeśli chodzi o karmę!!! 21.03.05, 22:32
                      Koniecznie kup sobie i przeczytajcie z mezem ksiazke Jak Rozmawiac z Psem
                      Stanley Coren. Oprocz tego tresura, i duzo cierpliwosci.
                      Najwazniejsza jest konswekwencja.
                      Agresja wywoluje agresje, dyscyplina nie musi byc agresywna.
                      Palme zabezpiecz, a psu daj cos do gryzienia bo to normalne ze pies gryzie -
                      moze tak gryzc do dwoch lat- widze po moim psie. nie tak duzo jak za mlodu ale
                      lubi. I lubi ciagle cos nowego..

                      www.gandalf.com.pl/b/jak-rozmawiac-z-psem/
                      Venus
                      • albert.flasz Re: Jeśli chodzi o karmę!!! 22.03.05, 09:29
                        Ze Stanleyem Corenem oraz jemu podobnymi radziłbym uważać. Jego nauki można
                        traktować jak swego rodzaju "instrukcję obsługi psa", jednak nie można
                        zapominać że jest to przede wszystkim zooterapeuta, czyli psycholog ludzki,
                        specjalista od terapii z wykorzystaniem zwierząt. Jego poglądy są dość
                        jednostronne i nie zawsze dają się zastosować. Najważniejsze są chyba własne
                        obserwacje i doświadczenie!
                        • comma Re: Jeśli chodzi o karmę!!! 22.03.05, 09:37
                          Ja polecam też "Okiem psa" Fishera, który wyjaśnia wiele psich zachowań,
                          zupełnie mylnie interpretowanych przez ludzi. Z takich nieporozumień biorą się
                          potem opinie, że pies jest "złośliwy" czy "fałszywy" - bo merdał ogonem a
                          ugryzł, bo "bez powodu" zaatakował dziecko. Oczywiście zdrowy rozsądek i własne
                          obserwacje nie są bez znaczenia, ale teoretyczna wiedza o psychice psa na pewno
                          nie zaszkodzi.
                          • k_z Re: Jeśli chodzi o karmę!!! 22.03.05, 09:49
                            Porad i książek nigdy za wiele, ale obserwacje to chyab najlepsza metoda.Na
                            drugi dzień pobytu wiedzileismy jak on się zachowuje kiedy sie chce załatwić,w
                            jakie miejsce co i jak mówić zeby powoli do niego trafiało.
                            Dzis tylko w nocy budził nas kilkanaście razy bo wskakiwał na łożko, i za
                            każdym arzem tzreba było go połozyć na jego posłanie.Ciężko jakoś na niego
                            zadziałać.Jakies pomysły?
                            • venus22 Re: Jeśli chodzi o karmę!!! 22.03.05, 20:10
                              >>zooterapeuta, czyli psycholog ludzki,
                              specjalista od terapii z wykorzystaniem zwierząt. Jego poglądy są dość
                              jednostronne i nie zawsze dają się zastosować. <<

                              Stanley Coren jest przede wszystkim profesorem psychologii. Jego ksiazka "Jak
                              rozmawiac..." zostala napisana po wieloletnich studiach i obserwacjach psow.
                              Zadnej ksiazki nie nalezy traktowac jak biblii absolutnej , ale ta jest bardzo
                              dobrze napisana. Dla kogos kto nigdy nie mial psa jest znakomitym przewodnikiem
                              do odczytywania "psiej mowy" i pomoze uniknac wielu bledow.

                              Co do obserwowania samemu- roznie z tym bywa. Brak podstawowych wiadomosci o
                              psychologii psa czesto przeszkadza w wyciagniu wlasciwych wnioskow.

                              Venus
                            • rezurekcja Re: Jeśli chodzi o karmę!!! 23.03.05, 10:07
                              k_z napisała:

                              > Dzis tylko w nocy budził nas kilkanaście razy bo wskakiwał na łożko, i za
                              > każdym arzem tzreba było go połozyć na jego posłanie.Ciężko jakoś na niego
                              > zadziałać.Jakies pomysły?

                              poslanie... Moj pies, dorosly ze schroniska, od poczatku mial sowje legowisko
                              zrobione z dywanika i kocyka. I od poczatku pchal sie najpierw na moj
                              "barlog", a kiedy kupilam sobie lozko - na moje lozko. W naszym przypadku
                              problem rozwiazal sie sam, kiedy polozylam psu materac z twardej gabki. Od tej
                              pory kazdy ma wlasne lozko, na ktorym sie rozwala w dowolnie wybranej pozycji...
                              Moze legowisko Waszego psa tez jest zbyt twarde.
                              • k_z Re: Jeśli chodzi o karmę!!! 23.03.05, 12:36
                                na razie poniewaz mamy go króciutko oddaliśmy mu nasze stare poduszki - na
                                dodatek dwie, co prawda juz trochę cienkie ale to poduszki, potem kupimy mu
                                super łózeczko.Myślę ze problem jest inny .Jesli połozymy go na to posłanie i
                                chwilę przy nim pobędziemy, pogłaszczemy to usypia ale za półtorej godzinki
                                wskakuje do nas.Czyli potrzebuje naszej bliskości.Nie mówiąc o tym ze jak ja
                                cokolwiek robię w kuchni to grzecznie siedzi blisko nóg.Zastanawiam się co
                                bedzie jeśli własnie bedziemy chcieli zeby spał sam w kuchni, tam będzi emiał
                                swoje legowisko, tam stoją teraz miski.Kiedy go tam "odstawić" na noc?
                                • venus22 Re: Jeśli chodzi o karmę!!! 23.03.05, 19:57
                                  Moim zdaniem jest to ewidentne ze pies nie chce byc sam, potrzebuje ciepla,
                                  bliskosci.Ja bym pozwolila my troche pospac w lozku, chyba ze sie kreci
                                  niemozliwie.
                                  jak bedzie starszy to sie pomalu nauczy.
                                  Moze czuje sie niepewnie, a moze przyzwyczail sie spac w cieple matki i
                                  rodzenstwa i teraz tego potrzebuje.

                                  I dlaczego bys chciala zeby pies spal w kuchni- pies powinien spac tam gdzie
                                  chce, gdzie mu sie dobrze spi.
                                  Moje psy spia z nami w sypialni, na podlodze na poczwornie zlozonych koldrach,
                                  przy lozku. Ja dzieki temu czuje sie bezpiecznie... a psy tez zadowolone.

                                  Venus
                                  • comma Re: Jeśli chodzi o karmę!!! 23.03.05, 20:31
                                    Moja suka jeszcze do niedawna pakowała się do mnie do łózka i spała tam. Teraz
                                    preferuje spanie obok wersalki na podłodze. Swoje legowisko traktuje jako azyl -
                                    idzie tam, gdy potrzebuje spokoju, gdy chce się z jakiegoś powodu odizolować.
                                    Stało się zwyczajem, że gdy idzie "do siebie", nie przeszkadza się jej i nie
                                    przywołuje. Noce spędza jednak przy mojej wersalce. Czasami przychodzi się
                                    poprzytulać, ale zwykle potem idzie sobie.
                                  • vip_wielka8 Re: Jeśli chodzi o karmę!!! 23.03.05, 20:37
                                    nie, no już nie wytrzymam...

                                    venus22 napisała:

                                    > Moim zdaniem jest to ewidentne ze pies nie chce byc sam, potrzebuje ciepla,
                                    > bliskosci.Ja bym pozwolila my troche pospac w lozku, chyba ze sie kreci
                                    > niemozliwie.
                                    Bezwzględny zakaz wchodzenia na łóżko, kanapę czy fotele - to miejsca
                                    zarezerwowane dla "osobników" osadzonych wyżej w hierarchii. Jak się czuje
                                    samotny, to niech leży na podłodze obok łóżka.

                                    > jak bedzie starszy to sie pomalu nauczy.
                                    Jak się nauczy, że wolno mu leżeć na łóżku, to niewykluczone że jak będzie
                                    starszy będziecie dla siebie szukać innego miejsca do spania.

                                    > Moze czuje sie niepewnie, a moze przyzwyczail sie spac w cieple matki i
                                    > rodzenstwa i teraz tego potrzebuje.
                                    Spać w cieple matki powinien był się odzwyczaić już ok. 3-4 tygodnia życia, bo
                                    każda normalna suka zaczyna wtedy ograniczać swój czas przebywania ze
                                    szczeniakami.

                                    > I dlaczego bys chciala zeby pies spal w kuchni- pies powinien spac tam gdzie
                                    > chce, gdzie mu sie dobrze spi.
                                    Pies powinien spać tam, gdzie mu się wskaże, chyba że to miejsce wyraźnie mu
                                    nie odpowiada - wtedy warto jest poszukać innej lokalizacji legowiska.

                                    > Moje psy spia z nami w sypialni, na podlodze na poczwornie zlozonych
                                    koldrach,
                                    >
                                    > przy lozku. Ja dzieki temu czuje sie bezpiecznie... a psy tez zadowolone.
                                    >
                                    > Venus
                                    I tu wyjątkowo się zgadzam, dobrze byłoby żeby pies spał w tym samym
                                    pomieszczeniu, co inni domownicy.
                                    • venus22 Re: Jeśli chodzi o karmę!!! 23.03.05, 20:43
                                      >>Bezwzględny zakaz wchodzenia na łóżko, kanapę czy fotele - to miejsca
                                      zarezerwowane dla "osobników" osadzonych wyżej w hierarchii. <<

                                      hehehe
                                      mamy jakies kompleksy nizszosci, co?
                                      hihihihihi

                                      ja i tak wiem ze jestem wyzej w hierarchi nawet jak pies spi w moim lozku...

                                      Venus
                                      • vip_wielka8 Re: Jeśli chodzi o karmę!!! 23.03.05, 20:45
                                        venus22 napisała:


                                        > hihihihihi
                                        >
                                        > ja i tak wiem ze jestem wyzej w hierarchi nawet jak pies spi w moim lozku...
                                        >
                                        > Venus

                                        Ty wiesz, ale Twój pies nie jest Twoim pierwszym psem. Moje też śpią w łóżku ;)
                                        • venus22 Re: Jeśli chodzi o karmę!!! 23.03.05, 21:11
                                          A nie, to sa moje pierwsze w zyciu psy (mam dwa)
                                          i wyobraz sobie ze to moja lekarka (MD) tlumaczyla mi ze szczeniak jak spi
                                          garnie sie do ciepla, do matki, do rodzenstwa, i zeby pozwolic jej pospac
                                          troche z nami w lozku bo to jej nie zaszkodzi a bedzie, jak czlowiek, bardziej
                                          pewna siebie.
                                          Suka ktora spala bardzo spokojnie, w sumie sama wolala przeniesc sie na swoje
                                          wyrko, z czasem.
                                          Pies z kolei, od poczatku okropnie nerwowy, tak wierzgal podczas spania ze nie
                                          sposob bylo zasnac w zwiazku z czym konsekwentnie byl wykopywany i tez nauczyl
                                          sie spac na legowisku.
                                          Ale on mogl sie przytulic do suczki wiec nie byl taki samotny.
                                          Trzeba przyznac ze z tymi psami mieliscmy wiecej szczescia niz rozumu...

                                          Venus
                                          • vip_wielka8 Re: Jeśli chodzi o karmę!!! 23.03.05, 21:28
                                            venus22 napisała:

                                            > A nie, to sa moje pierwsze w zyciu psy (mam dwa)
                                            > i wyobraz sobie ze to moja lekarka (MD) tlumaczyla mi ze szczeniak jak spi
                                            > garnie sie do ciepla, do matki, do rodzenstwa, i zeby pozwolic jej pospac
                                            > troche z nami w lozku bo to jej nie zaszkodzi a bedzie, jak czlowiek,
                                            bardziej
                                            > pewna siebie.
                                            > Suka ktora spala bardzo spokojnie, w sumie sama wolala przeniesc sie na swoje
                                            > wyrko, z czasem.
                                            > Pies z kolei, od poczatku okropnie nerwowy, tak wierzgal podczas spania ze
                                            nie
                                            > sposob bylo zasnac w zwiazku z czym konsekwentnie byl wykopywany i tez
                                            nauczyl
                                            > sie spac na legowisku.
                                            > Ale on mogl sie przytulic do suczki wiec nie byl taki samotny.
                                            > Trzeba przyznac ze z tymi psami mieliscmy wiecej szczescia niz rozumu...
                                            >
                                            > Venus

                                            Widzisz, a w moim przypadku mojej żonie zabrakło konsekwencji i chcąc mieć w
                                            nocy święty spokój pozwoliła naszej suce spać w łożku, co doprowadziło do tego,
                                            że po pewnym czasie musiałem warczącą sukę kilkakrotnie usuwać z łóżka, żeby
                                            żona mogła do niego wejść. Odzwyczajenie psa od tego zabrało trochę czsu i
                                            wysiłku. Obecnie pies wchodzi na łóżko tylko kiedy już śpimy, a kiedy dostaje
                                            polecenie zejścia, robi to, ale często z wyraźnym ociąganiem i coś tam jeszcze
                                            gulgocze do siebie. Lepiej takich sytuacji unikać.
                                            Aha, mam psa o charakterze podobnym do amstaffa.
                                            • venus22 Re: Jeśli chodzi o karmę!!! 23.03.05, 23:07
                                              AAAaaaa, to co innego. Teraz jak napisales tak bardziej "po ludzku" to widze ze
                                              rzeczywscie nie nalezy przymierzac tej samej miary do kazdego psa.
                                              Moje to Aussies. Psy bardzo "wesole", inteligentne i skore do tresury.
                                              malo agresywne, bo w koncu mialy latac tez za kaczkami nie tylko za owcami..

                                              No to- trzeba uwaznie obserwowac swojego pieska i w zaleznosci od zachowania
                                              pozwalac lub nie klasc sie lozku...

                                              Pozdrawiam
                                              Venus
    • k_z Re: oddaje mojego amstaffa... 24.03.05, 08:43
      znajomy trener twierdzi że hierarchia musi byc pokazana, choć ja jestem zdania
      ze on na pewno potrzebuje teraz zwiększonej dawki ciepła i czułości przy
      zasypianiu.Często "biga" przez sen, poszczekuje i cały drży.Muszę go budzić, bo
      czasem merda strasznie ogonem ;)).W nocy jest bardzo spokojny.W ogóle nawet jak
      nas nie ma to podejrzewam ze spi, bo podobno jest bardzo cicho jakby wcale nie
      było psa.
      A w kuchni ma spać zwyczajnie dlatego ze niedługo będzie miał mętlik w głowie
      bo jak zostaje sam to zostaje własnie w kuchni,a wlasciwie w jej przedłużeniu,
      gdzie wyrzucimy jedną z szefek, zeby pod schodami maił swój kącik, swój azyl.
      Posłanko ma koło misek.Nie wiem, konsultacja z trenerem na żywo dopiero się
      odbędzie, zobaczymy co powie doświadczona sooba, która tresuje amstaffy.
      • joannaand niepotrzebnie go budzisz!! 24.03.05, 08:53
        Jak w trakcie snu pies biega,chlipie językiem , merda ogonkiem tzn. że właśnie
        śni mu się coś pięknego i nie wolno go budzić, bo to tylko może go zestresować i
        jak będzie już starszy może Ci za takie budzenie podziękować kłapnięciem w rękę!!!
        Co do spania to jesli nie chcesz miec psa śpiącego na łóżku to nie wolno Ci
        pozwolić żeby sobie podsypiał teraz bo jest malutki, jak podrośnie to już go
        spania w łóżku nie oduczysz!!! Jak ma spać w innym pomieszczeniu to niestety
        drastyczny krok musisz podjąć i odrazu go tam umieścić!Nawet jak bedzie w nocy
        popiskiwał to musicie być silni i konsekwentnie trzymać go tam gdzie ma spać!Jak
        zobaczy że piszczeniem Was złamał i zabieracie go do sypialni to już zawsze tak
        bedzie robił!Konsekwencja a po kilku dnaich się nauczy i nie bedzie Was
        szantarzował piszczeniem i skomleniem!!

        Zyczę powodzenia!!!
        • k_z Re: niepotrzebnie go budzisz!! 24.03.05, 10:30
          dzieki, obiecuję ze to już więcej się nie powtórzy, myśląłam ze coś mu sie
          dzieje.Czyli na razi ewychodzi na to że nasz groźny amstaff z niewiadomego do
          końca pochodzenia jest z nami całkiem szczęśliwy i na razie nie ma oznak
          agresora,oby tylko zapanowała hierarchia i spokój ;)))
          • joannaand Re: niepotrzebnie go budzisz!! 24.03.05, 10:46
            I tego Wam szczerze życzę!!!
            jestem tylko ciekawa skąd jesteście??Bo ja z Wrocławia!!!
            • k_z Re: niepotrzebnie go budzisz!! 24.03.05, 10:54
              W-wa ;))
              ale chętnie pokorespondowałabym z Tobą mailowo.mój: naomii007@poczta.onet.pl
              lub k_furmankiewicz@op.pl.Pozdrawiam.
              p.s miałam kiedyś rodzinę we Wrocałwiu ale wyprowadzili się..;((
              • joannaand Re: niepotrzebnie go budzisz!! 24.03.05, 11:15
                Bardzo chętnie zaraz poślę Ci na maila swój adres mailowy!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka