Dodaj do ulubionych

Jaka kocia karma na przewlekle nerki?

21.11.02, 09:37
No, wlasnie. Jest kilka rodzajow Whatlama, Hill'sa, Eucanuby, Trollic
(jeszcze jakies?). Jeden wet mowi, ze roznia sie skladem i sa lepsze lub
gorsze, inny, ze roznia sie tylko cena (i owszem, dosc znaczna). Jakie macie
doswiadczenia z karmami na zlogi, kamienie nerkowe (krysztaly fosforanowe),
przewlekle chorych, po operacjach.

Pozdrawiam,
Il Diavolo i wiele lap
Obserwuj wątek
    • Gość: Asia Re: Jaka kocia karma na przewlekle nerki? IP: proxy / 212.244.226.* 21.11.02, 12:28
      Witam,
      Moja kota je karmę Eukanuby, ale na szczawiany. Powiedziano mi,że innych karm
      nie ma na ten rodzaj złogów.Trochę za droga dla mnie ale co zrobic jak kot nic
      innego nie może jeść.
      Pozdr
    • Gość: kot Re: Jaka kocia karma na przewlekle nerki? IP: *.mech.pw.edu.pl 21.11.02, 12:42
      Witaj!
      Nie chciałbym Cie martwić, bo wiem, przez co przechodzisz, czytałem również
      Twój drugi wątek. Musze jednak to napisać: z wiedzą wetów bywa różnie, czasem
      jest powierzchowna, a czasem też bywa interesowna, drogie karmy weterynaryjne
      są niemałą pozycją w obrotach lecznic.
      Nie piszesz, w jakim wieku jest kotek, czy był kastrowany i kiedy, czym go
      żywisz, czy pije. To są ważne szczegóły również i dla przyszłej diety.
      Nie obraź się, ale na powiedzmy 90 procent mogę zaryzykować twierdzenie, że do
      tej pory karmiłaś go wyłącznie, lub prawie wyłącznie suchym pokarmem, co uważam
      za gruby błąd dietetyczny i powód choroby.
      Jesli tak nie było, to przepraszam, ale napisać to musiałem, również i dla
      innych zainteresowanych. Czytaj forum, jedno i drugie, było już dużo pisane na
      ten temat, powodem chorób dróg moczowych jest brak dostatecznej ilości wody w
      organizmie, we krwi i w moczu. W gęstym, stężonym moczu zachodzi krystalizacja,
      powstaje piasek, a potem kamienie, dalej to stany zapalne pęcherza i nerek,
      poranione moczowody i cewka moczowa, opuchlizna i ropienie niedrożnych dróg
      moczowych. Jeśli kot nie będzie pił dostatecznej ilości wody, zachoruje prędzej
      czy póżniej. Kot musi mieć stale dotępną czystą wodę w dużym, niewywrotnym
      naczyniu (mniej się brudzi). Powinien być karmiony urozmaiconą karmą naturalną,
      zawierającą dużo wody ( mięso surowe lub gotowane, zupy, jarzyny, twaróg, jajka
      (surowe żółtko lub całe ugotowane, makaron, ryż, masło, pieczywo). Karmy
      przemysłowe, zwłaszcza suche, mogą to być jedynie dodatki. Kot karmiony głównie
      suchym pokarmem, nawet najbardziej leczniczym, będzie chorował, ponieważ nigdy
      nie wypije dostatecznej ilości wody. Musiałoby to być wagowo mniej więcej
      dziesięć razy tyle, co zjedzonego suszu. Tego wydają się nie zauważać
      weterynarze, co więcej, nie informują właścicieli zwierząt, że picie jest tak
      ważne. Wie o tym każdy lekarz ludzki, który przy podobnych schorzeniech zaleca
      pacjentowi picie WIĘKSZEJ NIŻ NORMALNIE ilości płynów!
      Jak o tym przekonać kota? Myślę, że nie pomoże tu perswazja, tylko dobór
      odpowiednio mokrego pożywienia. Złogi tworzą się wskutek większej zawartości
      pewnych substancji w pożywieniu, to prawda. Nie wystarczy jednak, moim zdaniem,
      wyeliminowanie niektórych pokarmów, czyli tzw. dieta lecznicza, zdaniem
      weterynarzy koniecznie sztuczna i koniecznie droga. Kot musi pić, bo przy braku
      wody tych szkodliwych substancji i tak wystarczy, żeby dalej chorował.

      A teraz Twoje pytanie. Ja uważam, że Twój kot powinien być wyleczony
      farmakologicznie, są odpowiednio skuteczne środki. Ważne jest, żeby jak
      najwięcej pił. Może będzie chciał pić zupy, np. rosół, koty często go lubią.
      Musi mieć stale dostępną wodę, tak jak pisałem. Jeśli weterynarz zaleci dietę
      leczniczą, nie może to być karma sucha! W ostateczności można suchą karmę
      rozmoczyć wodą, ale jest to obrzydliwe i koty przeważnie nie chcą tego jeść.
      Weterynarze zwykle twierdzą, że kot, który raz zachorował, będzie już musiał
      jeść specjalistyczną karmę do końca życia. Ja uważam, że lepiej by było, gdyby
      taki kot jadł normalne (mokre), naturalne pożywienie z dostateczną ilością
      wody, co może mu bardziej wyjść na zdrowie, niż dieta lecznicza bez wody.
      Ja kotom chorym lub wynędzniałym daję głównie mięso drobiowe, surowe lub
      gotowane, często z rosołem i odrobiną jarzyn, surowe żółtka roztrzepane z
      niewielką ilością wody. Moje koty kastraty są żywione głównie mięsem, plus to
      co pisałem, mają już ponad dziesięć lat i nigdy nie chorowały na choroby dróg
      moczowych.
      Pozdrawiam i życzę zdrowia kotu.
      • ildiavolo Re: Jaka kocia karma na przewlekle nerki? 22.11.02, 11:11
        Gość portalu: kot napisał(a):

        Witaj Kocie,

        Dziekuje za dobre slowa i kazda rade :)

        > Witaj!
        > Nie chciałbym Cie martwić, bo wiem, przez co przechodzisz, czytałem również
        > Twój drugi wątek. Musze jednak to napisać: z wiedzą wetów bywa różnie, czasem
        > jest powierzchowna, a czasem też bywa interesowna, drogie karmy weterynaryjne
        > są niemałą pozycją w obrotach lecznic.

        Tak sobie pomyslalam, owy wet. pracuje rowniez w hurtowni weterynaryjnej, wiec
        proponujac nam droga karme moze nie byc altruistyczny. Chcialabym sie mylic.


        > Nie piszesz, w jakim wieku jest kotek, czy był kastrowany i kiedy, czym go
        > żywisz, czy pije. To są ważne szczegóły również i dla przyszłej diety.

        Ma 6 lat, kastrowany. Je: gotowana rybe, surowe mieso wolowe, sucha specjalna
        karme. Pije wode, chyba sporo, ale nie wiem ile jest norma, a co jest duzo.
        Woda jest ustawiona w 3 pojemnikach w roznych czesciach mieszkania. Korzystaja
        z niej pozostale kiciaki.


        > Nie obraź się, ale na powiedzmy 90 procent mogę zaryzykować twierdzenie, że
        do
        > tej pory karmiłaś go wyłącznie, lub prawie wyłącznie suchym pokarmem, co
        uważam
        > za gruby błąd dietetyczny i powód choroby.

        Nie obraze sie, slucham z uwaga :) Fakt, ze suchego pokarmu je wiecej. On
        ogolnie malo je pokarmu, troche w ciagu dnia i wieczorem.


        > Jesli tak nie było, to przepraszam, ale napisać to musiałem, również i dla
        > innych zainteresowanych.

        Nie ma sprawy :)


        Czytaj forum, jedno i drugie, było już dużo pisane na
        > ten temat, powodem chorób dróg moczowych jest brak dostatecznej ilości wody w
        > organizmie, we krwi i w moczu. W gęstym, stężonym moczu zachodzi
        krystalizacja,
        > powstaje piasek, a potem kamienie, dalej to stany zapalne pęcherza i nerek,
        > poranione moczowody i cewka moczowa, opuchlizna i ropienie niedrożnych dróg
        > moczowych.

        Na razie (i oby nie mial) nie ma stanu zapalnego nerek, antybiotyk, ktory mu
        daje pomaga. Tak samo jak zastrzyki na powstrzymanie krawienia (wczoraj byla
        poprawa), ale dzisiaj jest znaczna. Wyraznie przestal sie wysaczac mocz z krwia
        (jest sucho), na waciku przy myciu jeszcze sa slady i lekki zapach.


        Jeśli kot nie będzie pił dostatecznej ilości wody, zachoruje prędzej
        > czy póżniej. Kot musi mieć stale dotępną czystą wodę w dużym, niewywrotnym
        > naczyniu (mniej się brudzi). Powinien być karmiony urozmaiconą karmą
        naturalną,
        > zawierającą dużo wody ( mięso surowe lub gotowane, zupy, jarzyny, twaróg,
        jajka
        > (surowe żółtko lub całe ugotowane, makaron, ryż, masło, pieczywo). Karmy
        > przemysłowe, zwłaszcza suche, mogą to być jedynie dodatki.

        Sluchaj, ta puchata zgagula jarzyny je z laski z ryba, czasem wcisne w niego
        maslo, ale nie chce jesc twarogu, jogurtu bez cukru, jajka (ma sporo bialka w
        moczu), makaronu, ryzu, a pieczywo to moge sobie sama zjadac :( Zadne prosby,
        namowy i inne cuda nie pomagaja. Ma to gleboko w kociej obojetnosci. Wzrok i
        pisanie ogonem mowi - sama sobie to jedz dwunozna ;) To samo druga kociczka, ta
        to jest niejadek, nartomiast najstarszy stworek je wszystko :)


        > Kot karmiony głównie
        > suchym pokarmem, nawet najbardziej leczniczym, będzie chorował, ponieważ
        nigdy
        > nie wypije dostatecznej ilości wody. Musiałoby to być wagowo mniej więcej
        > dziesięć razy tyle, co zjedzonego suszu. Tego wydają się nie zauważać
        > weterynarze, co więcej, nie informują właścicieli zwierząt, że picie jest tak
        > ważne. Wie o tym każdy lekarz ludzki, który przy podobnych schorzeniech
        zaleca
        > pacjentowi picie WIĘKSZEJ NIŻ NORMALNIE ilości płynów!

        Masz racje. Zaden wet nie podkresla roli wody w karmieniu kotow! Nawet teraz
        nikt, oprocz Ciebie, mi nie powiedzial, ze powiniem pic wiecej. Tylko zwykly
        rozum to podpowiadal. Przeciez trzeba rozwadniac.


        > Jak o tym przekonać kota? Myślę, że nie pomoże tu perswazja, tylko dobór
        > odpowiednio mokrego pożywienia. Złogi tworzą się wskutek większej zawartości
        > pewnych substancji w pożywieniu, to prawda. Nie wystarczy jednak, moim
        zdaniem,
        > wyeliminowanie niektórych pokarmów, czyli tzw. dieta lecznicza, zdaniem
        > weterynarzy koniecznie sztuczna i koniecznie droga. Kot musi pić, bo przy
        braku
        > wody tych szkodliwych substancji i tak wystarczy, żeby dalej chorował.

        Zastanawiam sie... jesli bedzie pil za malo to moze pipeta lub strzykawka
        napoic go? Wiem, ze to na sile, ale coz, jak trzeba to trzeba.


        > A teraz Twoje pytanie. Ja uważam, że Twój kot powinien być wyleczony
        > farmakologicznie, są odpowiednio skuteczne środki.

        Dostaje. Czy sadzisz, ze mozliwe sa nawroty choroby? Czy ma byc dluzej na
        lekach lub juz zawsze na takich zapobiegajacych?


        Ważne jest, żeby jak
        > najwięcej pił. Może będzie chciał pić zupy, np. rosół, koty często go lubią.
        > Musi mieć stale dostępną wodę, tak jak pisałem. Jeśli weterynarz zaleci dietę
        > leczniczą, nie może to być karma sucha! W ostateczności można suchą karmę
        > rozmoczyć wodą, ale jest to obrzydliwe i koty przeważnie nie chcą tego jeść.
        > Weterynarze zwykle twierdzą, że kot, który raz zachorował, będzie już musiał
        > jeść specjalistyczną karmę do końca życia. Ja uważam, że lepiej by było,
        gdyby
        > taki kot jadł normalne (mokre), naturalne pożywienie z dostateczną ilością
        > wody, co może mu bardziej wyjść na zdrowie, niż dieta lecznicza bez wody.
        > Ja kotom chorym lub wynędzniałym daję głównie mięso drobiowe, surowe lub
        > gotowane, często z rosołem i odrobiną jarzyn, surowe żółtka roztrzepane z
        > niewielką ilością wody. Moje koty kastraty są żywione głównie mięsem, plus to
        > co pisałem, mają już ponad dziesięć lat i nigdy nie chorowały na choroby dróg
        > moczowych.

        Zobacze z rosolem moze zje i z zoltkiem. Bede wiecej namaczac wszelkie pokarmy
        (oprocz suche - obrzydliwstwo).


        > Pozdrawiam i życzę zdrowia kotu.

        Dziekuje, pozdrawiam i slonecznego weekendu,

        Il Diavolo
      • ildiavolo Re: do kota - Pytanie o wode? 22.11.02, 11:27
        Kocie, czy dawac mu (i calej reszcie) miekka wode zrodlana (mozna kupic)
        zamiast naszej (filtrowanej) gotowanej?

        Pozdrawiam,
        Il Diavolo
        • Gość: kot Re: do kota - Pytanie o wode? IP: *.mech.pw.edu.pl 22.11.02, 13:01
          Witaj!
          Moje koty piją taką samą wodę jak ja, to znaczy kranową filtrowaną. Piją ją
          chętnie i w dużej ilości, pomimo że suchego pokarmu dostają bardzo mało. Są to
          głównie kocury kastraty, więc daję im trochę suchej, specjalistycznej karmy dla
          kastratów, ale ją wydzielam, dostają małą ilość późnym wieczorem (czy raczej
          nocą), kiedy są już trochę głodne po kolacji - ja chodzę spać późno. Kiedyś
          zostawiałem im suchą karmę na noc, nie jadły jej dużo, ale teraz mam również
          kota Persika, który ją bardzo lubi, muszę mu ją wydzielać, żeby nie chorował.
          Prosi o nią bardzo zabawnie, suwając swoją miseczką, ale jeśli nie zje najpierw
          mięsa, to mu jej nie daję.
          Swojemu kotu możesz też dawać wodę głębinową, albo jedną z wód handlowych,
          niegazowanych, musisz wypróbowac, którą będzie chciał pić. Może zechce
          przegotowaną, ma mniej minerałów, chociaż ja uważam, że one też przydają się
          kotu. Ja bym przegotowanej nie pił, ma obrzydliwy smak, ale może Twój kot ma
          inny gust. Woda powinna zawsze stać i być czysta, nawet jeśli początkowo nie
          będziesz wiedziała, czy ją pije. U mnie stoi na blacie w kuchni w dużej misce,
          wtedy mniej się kurzy.
          Nie zmuszaj kota do picia, kota zresztą trudno jest zmusić do czegokolwiek,
          lepiej załatwiać z nim sprawy "po dobroci" , tak żeby myślał, że to jest jego
          własny wybór. Powinien jeść dużo "mokrych" pokarmów, zwykle koty dają się
          namówić na gotowanego kurczaka, rozdrobnionego i z rosołem lub gotowaną rybę
          przygotowaną w ten sam sposób (rybę nie za często). Poić na siłę można tylko w
          ostateczności, lepiej uatrakcyjnić mu picie, może zupy, może żółtko roztrzepane
          z małą ilością wody, samo jest za gęste. Kluba, która czasem odzywa się na
          forum daje swoim kotom do wody kostki lodu, one się tym bawią i przy okazji
          piją.
          Czy Twój kot po leczeniu będzie chorował, tego nie wiem, lekarze zwykle każą
          już stale dawać karmę specjalistyczną, zabezpieczając się w ten sposób przed
          ewentualnymi reklamacjami (nawet gdyby to nie pomogło, zawsze mogą powiedzieć,
          że zalecali i nic więcej zrobić się nie da).
          Przede wszystkim kot musi dostawać leki jeszcze przynajmniej kilka dni po
          ustąpieniu widocznych objawów. Cały czas musi możliwie dużo pić (i jeść mokre
          jedzenie), tak jak pisałem. Gdyby chodziło o mojego kota, spróbowałbym karmić
          go pokarmem naturalnym, jest zdrowszy, sam zawiera dużo wody i łatwiej jest
          przemycić w nim wodę dodatkowo. Zajmuję się też adopcjami kotów. Ludzie, którzy
          je biorą karmią je czasem wyłącznie suchą karmą, pomimo naszych zaleceń.
          Przecież to tak łatwo... Te koty często chorują, pomagamy je leczyć i po
          wyleczeniu każemy dawać jedzenie naturalne z dużą ilością wody. Ty musisz
          zadecydować sama, sprawdzaj mocz, nie może być ciemny i gęsty, musi go być
          dużo, bo to będzie dowodem, że wody ma dosyć.
          Pozdrawiam Ciebie i Kota.
          • Gość: Gosia Re: do kota - Pytanie o wode? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.02, 19:36
            Zgadzam się ze wszystkimi uwagami, ale... nie bierzesz pod uwagę skłonności
            organizmu do odkładania się kamieni. Człowiek, tez co pewien czas moze mieć z
            nimi kłopoty i to niezależnie od ilości picia i diety. Mój kot raz do roku
            ląduje u lekarza z powodu kłopotów z nerkami. Nie dodałeś jeszcze, że należy
            pilnować, by kot choć raz dziennie się wysiusiał, bo zatrucie organizmu
            następuje bardzo szybko. Widziałam takiego kota, natychmiastowa kroplówka
            uratowała mu życie.
            Z piciem sprawa dość trudna, bywało że poiliśmy kota strzykawką. Na krótką
            metę to zdaje egzamin, ale trzeba uważać, żeby kota nie utopić (zupełnie
            poważnie). Świeża woda zawsze stoi koło miski, ale rzadko zdarza mi się
            widzieć, zeby pił. Główne pożywienie jest mokre, lubi mielone mięso z indyka,
            wołowinę i Felixy. Do tego trochę specjalistycznej karmy dla "nerkowców". Nie
            dało się go przestawić na tylko leczniczą karmę, bo po prostu przestawał w
            ogóle jeść (potrafi cały dzień spędzić na głodniaka, jeżeli jedzenie mu nie
            pasuje). Tak więc z kotem dużo trudniej niż z niemowlakiem. Pozdrawiam
            wszystkie zainteresowane koty - Gosia
            • ildiavolo Re: do kota - Pytanie o wode? 25.11.02, 11:57
              Gość portalu: Gosia napisał:

              > Zgadzam się ze wszystkimi uwagami, ale... nie bierzesz pod uwagę skłonności
              > organizmu do odkładania się kamieni.

              I to wlasnie to. On ma takie sklonnosci.

              > Człowiek, tez co pewien czas moze mieć z
              > nimi kłopoty i to niezależnie od ilości picia i diety. Mój kot raz do roku
              > ląduje u lekarza z powodu kłopotów z nerkami. Nie dodałeś jeszcze, że należy
              > pilnować, by kot choć raz dziennie się wysiusiał, bo zatrucie organizmu
              > następuje bardzo szybko. Widziałam takiego kota, natychmiastowa kroplówka
              > uratowała mu życie.

              Kicikok jest kotem specjalnej troski. W kazdej chwili moze miec nawroty choroby.

              > Z piciem sprawa dość trudna, bywało że poiliśmy kota strzykawką. Na krótką
              > metę to zdaje egzamin, ale trzeba uważać, żeby kota nie utopić (zupełnie
              > poważnie). Świeża woda zawsze stoi koło miski, ale rzadko zdarza mi się
              > widzieć, zeby pił. Główne pożywienie jest mokre, lubi mielone mięso z indyka,
              > wołowinę i Felixy. Do tego trochę specjalistycznej karmy dla "nerkowców". Nie
              > dało się go przestawić na tylko leczniczą karmę, bo po prostu przestawał w
              > ogóle jeść (potrafi cały dzień spędzić na głodniaka, jeżeli jedzenie mu nie
              > pasuje). Tak więc z kotem dużo trudniej niż z niemowlakiem.

              Pije duzo i chwala mu za to, karme je ze smakiem, a i inne potrawh tez - ufff.
              Masz faktycznie puchaty klopot skoro nie chce jesc specjalej karmy i pic.
              Pojenie na sile nie wchodzi w rachube, tylko perswazja i dobra wola.

              A moj... poki co polepsza sie. Beda kolejne leki.

              > Pozdrawiam
              > wszystkie zainteresowane koty - Gosia

              My, czyli sporo lapek + takie tam dwunozne,
              mechamy za uchem inne stworki
              i cieplo pozdrawiamy inne dwunozne

              Il Diavolo
          • Gość: kot Re: do kota - Pytanie o wode? IP: *.mech.pw.edu.pl 25.11.02, 14:00
            Witajcie!
            Uważam, że mówienie o skłonnościach organizmu do wytwarzania się piasku czy
            kamieni to gruba przesada. Naciskacie mnie, więc się przyznam, skąd mam dosyć
            szczegółowe wiadomości na ten temat. Kiedyś to ja miałem takie "skłonności",
            podobno nawet rodzinne. Miałem piasek i dosyć spore kamienie i wiem mniej
            więcej, co czuje chory kot, nikomu takiej przyjemności nie życzę.
            Wyleczyłem się preparatami ziołowymi i piciem sporej ilości wody, a nie
            specjalną dietą, już od wielu lat nic mi nie dolega. Oczywiście, można
            nazwać "skłonnością" niechęć do picia, czy większą niż przeciętnie zawartość w
            moczu szczawianów czy fosforanów. Musimy jednak pamiętać, o czym już pisałem,
            że krystalizacja, która jest przyczyną tworzenia się złogów, to proces
            fizykochemiczny, jego intensywność zawsze będzie zależała po prostu od stężenia
            określonych substancji we krwi i moczu oczywiście. Jeśli to stężenie będzie
            zmniejszane poprzez picie, bo inaczej trudno to sobie wyobrazić, to
            krystalizacja będzie mniej intensywna, a może nawet nie będzie zachodzić.
            Drobne kryształki są bez przeszkód wydalane, groźne są te, które systematycznie
            narastają, co odbywa się w roztworach stężonych.
            W przypadku kotów również picie jest najważniejsze. Nawet diety lecznicze nie
            eliminują całkowicie substancji tworzących złogi. Jedyna i najprostsza rada,
            moim zdaniem, to rozcieńczanie. Moje koty piją bardzo dużo, jak na koty,
            przyzwyczajałem je do tego od małego, chociaż przez wiele lat suchego pokarmu
            prawie nie jadły. Również dużo sikają, robią to kilka razy dziennie, nie
            kontroluję ich dokładnie, ale widzę też po ilości mokrego żwirku, który dwa
            razy dziennie wyrzucam. Czasem robią to przy mnie i wtedy widzę, jak długo to
            trwa i jak dużo kot może wysikać. Czy należy "pilnować" , żeby kot dużo sikał?
            W pewnym sensie tak, chociaż nie zmusi się go do tego. Gdy kot sika rzadko,
            mało, gdy mocz jest gęsty, lub ma nieprzyjemny zapach - jest to sygnałem, że
            coś niedobrego się dzieje.
            Trudno też zmusić kota do picia, zwłaszcza czystej wody. Dlatego piszę
            o "mokrych" pokarmach, jeśli je kot lubi, to przy okazji "zjada" też wodę. A
            jeśli je suchy pokarm? Gdyby kot go rozgryzał, rozcieńczałaby to ślina, a kot
            odczuwałby pragnienie i popijał. Niestety koty głównie łykają suche,
            nierozmoczone granulki. Pięć dekagramów to niewiele, kot może tyle zjeść na
            raz, problem w tym, że musiałby do tego wypić około dziesięciokrotnie więcej
            wody, aby zawartość wody w karmie była prawidłowa. Jest to 50 dekagramów, czyli
            pół litra! A przy kilku posiłkach dziennie? Wiadomo, tyle nie wypije, skąd więc
            ma być zdrowy? A potem cierpienie, lekarstwa, kroplówki, których łatwo można
            było uniknąć.
            Niektóre koty nie są przyzwyczajone do picia wody. Jesli jedzą naturalne
            jedzenie, nie odczuwają dużego pragnienia. Nie piją też przeważnie wtedy, kiedy
            opiekun tego od nich oczekuje. Bez wzgłędu na wszystko muszą mieć zawsze
            dostępną czystą wodę w sporej ilości, należy też rozbudzać ich zainteresowanie
            wodą, nie jest to trudne, bo woda się porusza. Do wody można wkładać pływające
            piłeczki lub inne przedmioty, czy też kawałki lodu. Naczynie z wodą powinno
            stać blisko miejsca, gdzie kot dostaje jedzenie.
            Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka