Dodaj do ulubionych

moja kochana psinka

20.05.06, 20:19
muszę się z kimś podzielić tragedią jaka mnie spotkała dzisiaj.Wypuściłam
moją 7 letnią córkę z naszą yoreczką ponieważ musiałam coś załatwić
poprosiłam aby ona z nią poszła na dwór (pierwszy raz) no i ona poszła na
spacerek niedaleo domu pod dom koleżanki z przedszkola a tam psy za furtki
wciągnęły naszą TOSIĘ i ją zagryzły jestem załamana kompletnie
Obserwuj wątek
    • malina862 Re: moja kochana psinka 20.05.06, 20:49
      Bardzo Ci współczuje. To musi być naprawdę straszne przeżycie. Zycie potrafii
      być okrutne....
      Wiem jak to bardzo boli jak zdrowy piesek ginie tak głupią i beznadziejną
      śmiercią. Bądź teraz z córką musi to strasznie przeżywać. NA pewno ma do siebie
      żal. Stało to się na jej oczach?



      • tosiulka1 Re: moja kochana psinka 20.05.06, 21:46
        tak płaczemy wszyscy po jej stracie była taka kochana nie sprawiała żadnych
        kłopotów
        • iwa_ja Re: moja kochana psinka 20.05.06, 21:52
          Boże.!!!.. Strasznie Ci współczuję!
          Kiedyś mój Rudi wyszedł na spacer z moją córką. Miałam otwarte drzwi od
          balkonu. Nagle usłyszałam wrzask, jazgot i kwilenie. Wyleciałam na balkon i
          mało nie zemdlałam: moja córcia leżała na ziemi i przykrywała sobą Rudiego. A
          do Rudiego dobierał się ogromny pies.
          Na szczęście ludzie go odgonili.
          Jeszcze raz: strasznie Ci współczuję. I Twojej córci też.
          • tosiulka1 Re: moja kochana psinka 20.05.06, 22:13
            wiecie co jest w tym wszystkim najgorsze to że tego mojego kochanego pieska
            ona musiała nieść już nie żywego do domu do ojciec tej koleżanki wystawił go za
            furtkę i położył na chodniku a ona go wzięła i zaniosła do domu i siedziała na
            schodach przed domem i płakała czekając aż ja wrócę dopiero poem przyjechała
            jego żona z pracy i jak usłyszała co się stało zabrała go na pogotowie(do
            weterynarza)ale nic nie udało się zrobić.jak ja przyjechałam to moja córunia
            stała pod domem i płakała zobaczyyłam że stoi bez naszej TOSI to myślałam że
            ona uciekła jej może.jak usłyszałam wszystko rozpłakałam sie i płacze nawet to
            pisząc, zadzwoniłam szybko do tej kobiety i pytam co jest czy chodzi czy leci
            jej krew a ona mówi że miała wewnętrzny wylew a ja na to no ale co jej no to
            ona mówi Iza ona zdechła!!!!!!!!!!!!!!!!
            • tosiulka1 Re: moja kochana psinka 20.05.06, 22:15
              DLACZEGO TO TAK BOLI ????ONA BYŁA TAKA KOCHANA USŁUCHANA DLACZEGO????//
              • iwa_ja Re: moja kochana psinka 20.05.06, 22:21
                tosiulka1 napisała:

                > DLACZEGO TO TAK BOLI ????ONA BYŁA TAKA KOCHANA USŁUCHANA DLACZEGO????//
                Dlatego, Tosiu, zawsze się awanturuję, kiedy na spacerach z moim Rudim widzę
                wielkie psy puszczane luzem. Bo one takie podobno łagodne.
                Przecież nie znamy na tyle psychiki piesia, żeby wykluczyć, że może być
                agresywny w pewnych okolicznościach.
                Ludzie są bez wyobraźni...
                Najbardziej współczuję Twojej córci, co ta bida musiała przezyć!!!!
                • eury1 Re: moja kochana psinka 20.05.06, 22:41
                  Odpowiedzi na pytanie"dlaczego"nie znajdziesz.
                  Bardzo ci współczuję....a jeszcze bardziej Twojej córci.To zdazenie odbije się na jej psychice i to bardzo.Miedzy innymi dlatego że dzieci nie radzą sobie z pozuciem winy - winy za śmierć psa i Twoje łzy....
                  Więc czy chcesz czy nie,czy masz na to siły czy nie - zrób rachunek sumienia i bardzo szczerze porozmawiaj z małą.
                  Bo czasu się nie cofnie i trzeba zadbać o juto.
                  Suni pomóc nie możesz - ale córci tak...
                  • neufahrwasser_in Re: moja kochana psinka 21.05.06, 02:59
                    Współczuję Ci, bo wiem jak boli strata zwierzaka-przyjaciela.
                    Na przyszłość pomyśl zanim pozwolisz wyjść małemu dziecku ze zwierzakiem. Może
                    jestem brutalna, ale co by było gdyby Twoją małą i pieska zaatakował pies
                    "latający" bez nadzoru, na ulicy?
                    Dobrze, że córci się nic nie stało.
    • amelia00 Re: moja kochana psinka 21.05.06, 11:10
      Współczuję ci, bo ja również przeżyłam identyczną sytuację. I wiesz co mi
      pomogło ... nowy piesek..Wiem, że teraz może to dla ciebie niewyobrażalne, że
      mogłabyś pokochać innego zwierzaka, ale wierz mi, mi to naprawdę bardzo pomogło
      i nauczyło wiele...Pomyśl, czy to nie byłoby rozwiązanie ...
      • tosiulka1 Re: moja kochana psinka 21.05.06, 11:50
        dzięki wam wszystkim za dodanie otuchy,ale nastał nowy dzień i ból jakby coraz
        większy bo nie przybiega do mnie na kolana nie stoi koło miseczki czekając na
        wode ale cóż może kiedyś rozpacz minie
        • pepsikola Re: moja kochana psinka 21.05.06, 20:08
          JAk w ogóLE MOZNA WYPUSZCZAC DZIECKO 7 LETNIE Z TAKIM PIESKIEM?????
          nie dosc ze yorki sa strasznie delikatne, to wiadomo ze zdarzaja sie kradzieze!
          przeciez nie trudno wyrwac dziecku pieska!

          BArdzo pani wspolczuje, ale prosze troszke pomyslec zanim odda sie w opieke
          dziecku takiego pieska
          • malina862 Re: moja kochana psinka 21.05.06, 22:48
            Pepsikola nie jest to odpowiedni czas na krytyke.
            • pepsikola Re: moja kochana psinka 22.05.06, 10:30
              sory aleo prostu nie rozumiem takiej nieodpowiedzialnosci!
              az szlak mnie trafia jak widze male dzieciaki z bokserem na spacerze - ktory to
              ich prowadzi a nie na odwrot, albo z malutkim pieskiem
              • tosiulka1 Re: moja kochana psinka 22.05.06, 10:55
                wierzcie mi to nie jest jakaś ulica w mieście tylko to jest mała uliczka w
                małym miasteczku tu wszyscy się znają
                nikt się nie spodziewał a ja coś czułam coś mi mówiło IZA NIE WEŻ JE ZE SOBĄ
                ale TOSIA tak sięcieszyła jak zobaczyła smycz ona nie chodziła na takie spacery
                zazwyczaj na ogrodzie ale uwielbiała iść troszkę powąchać coś nowego
                nie mogę już wytrzymać dlaczego ja dałam jej tego naszego pieska na
                spacer???????????
                • pepsikola Re: moja kochana psinka 22.05.06, 11:29
                  Nie obwiniaj sie! widocznie tak musialo sie stac.
                  tesknote za pieskiem moze tylko wypelnic inny piesek:)
                  a to byla pewna nauka na przyszlosc, ze kazdy piesek a zwlaszcza takie
                  malenstwo wymaga odpowiedzialnego traktowania.
                  Pomimo iz mieszkam w domu, a bramka jest zawsze zamknieta to co chwile wolam
                  moja cole (tez yorek) i sprawdzam czy jest - po prostu tak juz mam:)takei male
                  psiaczki wymagaja naprawde ciaglej opieki.
                  Kiedys sasiadka zostawila 10letnia corke przed sklepem z yorkiem i jakies
                  huligany wyrwali jej pieska (a jak wiadomo jest to drogi piesek).Pieska
                  oczywiscie juz nigdy nie zobaczyli.
                  wiec wybacz mi poprzednie odpowiedzi.
    • blue.berry Re: moja kochana psinka 22.05.06, 12:15
      po pierwsze bardzo mi przykro i zal mi Twojej coreczki ze musiala przezyc taka
      sytuacje.
      prawda jest taka ze zagryzienia wsrod psow zdarzaja sie i zawsze trzeba o tym
      pamietac. ale nie o tym chciałam.
      w tej calej sytuacji nawiekszy problem mam z zachowaniem ojca kolezanki czyli
      wlasciciela psow ktore zagryzly waszego yorka. jak mozna dac dziecku
      zagryzionego psa, wystawic go za fortke? pozowlic by mala dziwczynka zostala
      sama z takim problemem. szczegolnie kiedy jest sie za to wspoldpowiedzialnym?
      ja osobiscie tego nie rozumiem. pomijam fakt ze wlasciwie nalezaloby czlowieka
      pozwac za zabicie waszego psa jako wlasciciela psow. nie wiem...gdybym ja byla
      mama dziewczynki i wlascicielka pieska to awantura bylaby ogromna. bo jego
      zachowanie wola o pomste.

      pozdrawiam i jeszcze raz bardzo wspolczuje.
      • tosiulka1 Re: moja kochana psinka 22.05.06, 14:36
        Dzięki wam wszystkim za słowa otuchy, a czas przyjdzie na zrobienie "małej"
        awantury jeszcze troche narazie nie mam siły na to
        aleeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee...........?! Wierzcie to jest naprawde chore więc
        napisze wam jeszcze że te psy które zagrysły moją tosiulke ugryzły w ubiegłym
        roku moją córeczkę właśnie tą która była na spacerku z tosią niewiem co ją
        pokusiło wiedziała że nie wolno tam chodzić ale pewnie cieszyła się że jest na
        spacerze z tosią i tam podeszła ona mówi że tosia wsadziła tam tylko łapkę a
        oneeee............................

        a właściciele tych psów mieli już przykład w ubiegłym roku jakie to są psy oni
        tam na dodatek puszczają swoje dzieci i te dzieci się bawią koło tych psów "oni
        czekają aż u nich w rodzinie wydarzy się tragedia chyba "choć wcale im tego nie
        życze.ja mam jeszcze rotwailera więc on też jest kochany lecz troche stara już
        jest ale nigdy nie zostawiam jej na dworze z dziećmi choć nikomu nigdy nie
        zrobiła krzywdy ale jestem zdania że to jest tylko pies i nigdy do końca
        niewiemy co on myśli

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka