Dodaj do ulubionych

Juz nie wytrzymuje pomocy!!!!!!!!!

24.08.06, 18:54
Tylko prosze nie naskakujcie na mnie bo ja chce sie tylko poradzic a nie
wzbudzac jakies klotnie.Juz nie wytrzymuje z moim nieposlusznym 5-miesiecznym
goldkiem:(Staram sie go wychowywac ale z tego nic nie wychodzi moze popelniam
jakies bledy...Gdy tylko wroce do domu skacze jak opetana i gryzie po nogach
i nie da sie ignorowac tego bo boli i w ogole nie da sie isc zlapie lapkami i
KONIEC...I jeszcze siusiu robi ze szczescia czy to normalne w tym wieku?I
jak oduczyc jej tego skakania i gryzienia.I w ogole nie slucha wołam
ją "chodź" gwizdze zero reakcji...pokazuje jej nawet smakolyk, zabawke
NIC...Te gryzienie i lapanie nozkami to tylko na mnie ale skacze na
wszystkich.Jak nauczyc jej posluszenstwa??Nie mam pojecia ...Prosze o pomoc
chce wiedziec czy siusianie w tym wieku ze szczescia to normalne i jak
oduczyc ja skakania i gryzienia i zeby reagowala na slowo"chodz" i zeby byla
w ogole grzeczna ...Nie krzyczymy na nią czasami powiemy glosno NIE albo
NIEWOLNO zadko dziala...
Obserwuj wątek
    • jollka2 Byl taki program 24.08.06, 19:39
      o psach i taki był przypadek. Psycholog czy jakis behawiorysta radził
      właścicielom, by kompletnie ignorowali psa przy takich powitaniach. To trudne,
      ale im sie udało. Zwracając uwage na psa robisz to, czego on się domaga. Nawet
      na niego nie patrz, bądź konsekwentna. Mam nadzieję, że jakoś Ci się uda. Wiem,
      co znaczy taki pies, bo znajomi mieli niewychowanego durnego labradora i tych
      ataków radości nie dało się wytrzymac.
      Powodzenia
    • eulalija Re: Juz nie wytrzymuje pomocy!!!!!!!!! 24.08.06, 20:26
      Trochę cierpliwości, akurat masz wulkan energii, powoli będzie przycichał.

      Siusianie na powitanie, niestety, nie chcę Cię na zapas martwić, może trwać
      bardzo długo, nawet zawsze. Znajomy bokser, chłopak jak malina, na widok
      umiłowanej pani wchodzącej w drzwi leje jak straż pożarna i to w dodatku w
      kucki jak dziewczynka choć lat ma aktualnie siedem, i wyspacerowany, wysikany
      do zera jest przed jej przyjściem. Po długich, smutnych doświadczeniach
      wypracowali procedurę witania ukochanej pani na trawniku koło klatki schodowej.

      Jeszcze spróbuj innych metod, nawet nie wchodząc dobre do mieszkania zabieraj
      ją od razu na spacer, bodaj na 10 minut. Przed innymi spacerami ćwicz
      cierpliwość, już psina wie, że wychodzicie ale ma te dwie minuty posiedzieć
      spokojnie przy drzwiach.
      Może jakieś inne hasło na zatrzymanie szaleństwa? Jakieś słówko: "Ciacho!" i
      buch do pyszczydła jakiś smakołyk.

      I znowu moje sakramentalne pytanie: czy ona już jest Alfą czy dopiero przejmuje
      tę rolę.

      I jeszcze jedno, może jakieś szkolenie? Reżim 2 razy w tygodniu po półtorej
      godziny maszerowania po kółku, siadania, stawania, kładzenia się i
      przychodzenia do opiekuna coś tam w łepetynkach też przestawia (choć ja uważam,
      że szkolenia są fantastyczną kopalnią wiedzy dla opiekunów a nie szkółką dla
      psa).
      Powodzenia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka