aalata
04.10.06, 21:32
dzisiaj moja mama opowiedziala mi straszna historie, ktora nie pozwala jej
spac od poniedzialku... musze tu napisac, bo ciagle mnie to gryzie.
mieli w pracy malutkiego, kilkutygodniowego kotka. ktos go przyniosl, bo
znalazl caly miot gdzies na magazynach. kotek stal sie przytulanka calego
biura - dokarmiali, piescili, bawili sie z nim, kupowali smakolyki, przyniesli
poduszeczke. fajny pieszczoszek, przylepka niesamowita. jeszcze w piatek
kotek spal u nich pod biurkiem. w poniedzialek na parkingu znalezli pod
samochodem... odcieta glowke tego malucha. ODCIETA, nie oderwana przez psa czy
cos w tym stylu, poprostu odcieta. (cialka nie znalezli.) czyli jakis debil
bez serca zabawil sie odcinajac glowe malemu, niewinnemu kociakowi. poryczalam
sie i prawie zwymiotowalam.. jak mozna byc taka bestia??? jak mozna zrobic
krzywde takiemu maluchowi? jak mozna zrobic taka krzywde jakiemu kolwiek
zwierzeciu. naprawde nei rozumiem ludzi, nie rozumiem ich rozumowania i
dziwnego upatrywania przyjemnosci w robieniu krzywdy zwierzetom.. chyba
dlatego bardziej kocham zwierzeta, bo latwiej mi jest je zrozumiec...