methinks
13.09.03, 12:23
pewnej pani, ktora uratowala mojego psa.
Trzy tygodnie temu w poniedzialek uciekl nam pies, zdarzalo sie to juz
wczesniej, ale zwykle wracal tego samego dnia do domu. Ja bylem w tym czasie
w Zakopanem, w domu byla tylko moja matka. Niestety, pies nie pojawil sie
ani we wtorek, ani w srode... Moja mama objezdzila wszystkie schroniska w
Warszawie i okolicach, dala ogloszenia do gazet, zglosila zaginiecie pod
jakimis telefonami zgloszeniowymi, itd. Skoro pies nie wracal, zaczelismy
juz myslec o tym, ze pewnie potracil go samochod i nigdy sie o tym juz nie
dowiemy.
Nie mylilismy sie za bardzo.
W sobote zadzwonila pani z Palucha, gdzie mama zostawila informacje o
zaginieciu, ze w lecznicy weterynaryjnej niedaleko naszego domu jest pies,
bardzo podobny do naszego. Mama oczywiscie natychmiast tam pojechala;
okazalo sie, ze jest to lecznica, do ktorej przyprowadzamy psa juz od 9 lat.
Znalazla go w poniedzialek pewna pani, ktora byla swiadkiem, jak jakis
samochod potracil naszego psa (przebiegal przez Pulawska, duza ulice w
Warszawie, mieszkamy niedaleko), ktory mial jeszcze tyle sily, zeby
dokustykac na druga strone i pasc baez sil. Oczywiscie kierowca uciekl.
Wspomniana pani zatrzymala jakis samochod, wziela naszego psa (mieszaniec
wilkopodobny, troche mniejszy od wilczura) i pojechala do tej wlasnie
lecznicy. Pies mial otwarte zlamanie obu kosci lapy (CUDEM nic wiecej mu sie
nie stalo!). Jego wybawicielka z miejsca wylozyla 500 zl na jego operacje (a
nie spi na pieniadzach), wiedzac, ze i tak nie moze go zatrzymac, bo ma w
domu 5 kotow! A potem codziennie przychodzila do niego w odwiedziny.
Najlepsze jest to, ze w tej lecznicy nikt nie poznal, ze nasz pies sie u
nich leczy, za co potem lekarz prowadzacy przepraszal goraco moja mame .
Oczywiscie moja mama oddala tej pani pieniadze (kobieta nie chciala nawet
grosza wiecej). Okazalo sie, ze mieszka ona blisko nas, wczoraj nawet wpadla
do nas na kawe, zobaczyc, jak sie ma jej (ale nasz ;) polamany zwierzak.
Dlatego chcialbym publicznie serdecznie PODZIEKOWAC owej pani i zyczyc
zwierzetom, zeby na swiecie bylo wiecej takich ludzi.