Gość: a_za
IP: *.res-polona.com.pl
12.11.03, 13:00
Moja kota jest piąty dzień po sterylizacji. Gruby brzuch ma wygolony,
przekrojony i zaszyty czarną nicią. Ma tego nie lizać!! Lekarz zabronił!!
Ubrałam ją w luźny, gustowny półgolf zrobiony z rękawa podkoszulki, duże
dziury na przednie łapy, reszta naciągnięta jak sukienka. Kota porusza się
jak w zbroi - dwa kroki i pada na bok. Zamieniłam suknię na bandaż elastyczny
(siatka), jest owinięta tylko w pasie, brzegi przykleiłam plastrami. Chodzi
lepiej, nawet skacze na krzesło, ale plastry się odlepiają, opatrunek zsuwa a
ona natychmiast się dobiera do swoich szwów i myje je zawzięcie. Przez cztery
dni pilnowałam ją w dzień i w nocy ale od dzisiaj jestem w pracy, kotka
będzie sama przez cztery godziny założyłam więc na powrót sukienkę, troszkę
się przyzwyczaiła, ale chodzi tylko do miski i kuwety. Dostaje jeść już
trzeci dzień, a jeszcze się nie wypróżniała, boję się że to z powodu stresu
spowodowanego strojem, choć ten stres w żaden sposób nie ogranicza jej
apetytu.
Może ktoś miał podobne doświadczenia i wie jak zabezpieczyć ranę a
jednocześnie nie krępować kotki? I co podać żeby ułatwić jej wypróżnienie
(wątróbki nie jada)- może czopek glicerynowy, taki niemowlęcy (już widzę jak
pozwala sobie włożyć!).
Nie byłabym może tak spanikowana ale traf chciał, że kiedy byłyśmy u weta na
sprawdzeniu, wet akurat zaszywał kotkę, która pękła na całej długości cięcia
i to 2,5 tygodnia po zabiegu, już po zdjęciu szwów. Jej pani stała na
korytarzu i płakała, jej mąż opowiadał jak zbierał panikującą kotkę wraz z
wnętrznościami i pędził na sygnale do lekarza a mnie się zrobiło słabo. Nie
chciałabym tego przeżyć!!
Pozdrawiam