Dodaj do ulubionych

Musimy uśpić psa...

21.11.03, 10:08
Czeka nas to (mnie i mojego lubego) w najbliższej przyszłości, jeszcze
nieokreślonej. Nasza suczka ma raka (prawdopodobnie), kupę alergii i masę
innych świństw. Jeszcze się trzyma, ale jak tylko zacznie sie naprawdę
męczyć... Myślimy o tym z przerażeniem. Żal nam jej potwornie... Już
usypiałam kiedyś psa i wiem, jaki to koszmar.
Jezu, już mi się chce ryczeć...
A jak to było u was?
Obserwuj wątek
    • Gość: Dina Re: Musimy uśpić psa... IP: *.zielman.pl 21.11.03, 10:26
      Swoja ukochana suczke kundelke uspilam 4 lata temu. Chorowala na ropomacicze,
      ktore nie zostalo zdiagnozowane odpowiednio wczesniej. Miala prawie 17 lat.
      Zaluje, ze mimo wszystko pozwolilam sie jej meczyc. Moglam ja poddac operacji,
      choc wetka stwierdzila ze byloby to rownoznaczne z uspieniem, ale
      zaoszczedziloby niepotrzebnych cierpien. W koncu doszlo do intoksykacji
      organizmu, suka miala drgawki, pozniej zaczelo sie przerazliwe wycie z bolu,
      ktorego nie zapomne do konca zycia.
      Chcielismy weta do domu, to wydaje mi sie najlepszym rozwiazaniem, zaoszczedza
      stres, zwiazany z podroza. Niestety ja musialam jechac z nia do lecznicy, bo
      zaden lekarz nie mogl przyjechac. W poczekalni popiskiwala i patrzyla prosto w
      oczy. Przy zastrzyku pierwszym wyrywala sie i piszczala, az w koncu usnela. Po
      10 minutach dostala zastrzyk i stopniowo jej oddech ustawal. Bylam z nia przez
      caly czas tulac ja i calujac. Wtedy nastapilo oberwanie chmury, lalo strasznie,
      a po 10 minutach wyszlo slonce i swiecilo do konca dnia. Ta ulewa to bylo jej
      pozegnanie z zyciem na ziemi, a slonce przywitaniem sie za szczesliwym zyciem
      za teczowym mostem. To jest taka moja wlasna interpretacja.
      Po wszystkim poczulam ulge, ze juz nie cierpi. Po tych doswiadczeniach uwazam,
      ze jesli nie ma nadziei, to jestesmy winni zapewnic naszemu przyjacielowi godna
      smierc.
      Napisz cos wiecej o suni( wiek,rasa) i jej chorobie.

      • ramm.stein Re: Musimy uśpić psa... 21.11.03, 11:05
        Owczarek niemiecki, 3 lata, choroby jak wyżej - szkoda wymieniać. Podobno
        owczarki mają bardzo małą odporność i często zapadają na różne choroby.
        • misiania Re: Musimy uśpić psa... 21.11.03, 13:18
          sunia-kundelek, 17,5 roku, rak sutka, diagnoza 4 różnych wetów - nowotwór
          nieoperacyjny, nieuleczalny. lekarza przywiozłam do domu. po pierwszym
          zastrzyku Nuka spokojnie zasnęła na własnym materacyku z własnym kocykiem obok,
          wśród znajomego otoczenia i zapachów. czoło jej się wygładziło, no po prostu
          było widać, że przestaje odczuwać ból. po drugim zastrzyku cicho odeszła.
          ponieważ słyszałam o gwałtownych reakcjach zwierząt podczas usypiania
          przepytałam lekarza, który wraz ze mną siedział na podłodze i cierpliwie czekał
          do końca. powiedział, że jeżeli organizm jest bardzo wyniszczony chorobą i
          cierpieniem, to mogą nastąpić np. konwulsje. cieszę się, że Nuce oszczędziłam
          niepotrzebnego bólu, ale co z tego - w gardle mnie ściska do dzisiaj i pewno
          długo będzie ściskać.
    • Gość: ami17 Re: Musimy uśpić psa... IP: *.acn.pl 21.11.03, 13:34
      Czeka nas to samo i to pewnie już niedługo. I nic na to nie mogę poradzić,
      tylko w gardle ściska i łzy lecą.
    • Gość: kaska Re: Musimy uśpić psa... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.03, 13:46
      pies mamy dostal raka. Byli wtedy w domu letnim na Mazurach i tam umarl, wiec
      tam jest pochowany,. Na szczescie. Obylo sie bez usypiania. Mial 13 lat.
    • default Re: Musimy uśpić psa... 21.11.03, 13:56
      10-letnia suczka. Rak z przerzutami niemal na wszystko. Krwawienia wewnętrzne i
      zewnętrzne (z nosa i dziąseł). Najgorsze dla mnie jest to, że dręczy mnie myśl,
      że przyczyniłam się do tego. Rak gwałtownie się uaktywnił po podaniu zastrzyku
      poronnego (dopadł ją pies sąsiadów podkopawszy się pod ogrodzeniem). Nie
      mogliśmy dopuścić do ciąży i porodu, bo sunia była i niemłoda i słaba
      (częściowo sparaliżowana po wypadku). Nie wiedziałam, jakie mogą być skutki
      podania estrogenów..... męczy mnie to do tej pory, chociaż wet powiedział, że
      raka miała tak czy owak, a to go tylko pospieszyło. Do ostatka czepiałam się
      myśli o leczeniu, ale wet powiedział "proszę Pani, to już tylko Pani emocje,
      szkoda psa". No i stało się. Byłam z nią do końca.... Spoczywa w naszym
      ogrodzie pod krzakiem dzikiej róży.
    • Gość: hanka Re: Musimy uśpić psa... IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 21.11.03, 14:21
      Napewno jest to wielkie przeżycie , ale trzymajcie się dzielnie . Nie wiem czy
      będzie to pocieszające i zgodzi sie Pani ze mną ale ja zawsze pocieszam się ze
      jak bym musiała uspić mojego bulla ze względu na chorobę to byłabym
      spokojniejsza niż w sytuacji gdyby mi zginął . Wiem ze całe swoje pieskie zycie
      przezyłby w miłości i cieple rodzinnego domu i nie pozwoliłabym mu długo
      cierpieć. Oczywiście byłabym przy nim do końca aby czuł się cały czas
      bezpiecznie . Natomiast nie wyobrazam sobie siebie i jego gdyby się zgubił
      Napewno nie przespałabym spokojnie ani minuty i dopóki bym go nie znalazła nie
      miałabym spokoju .Cały czas bym się zastanawiała czy mu ktoś pomógł , czy nie
      cierpi, czy odważył się ktoś dać mu pić, jeść, zaopiekował się nim , a zimno
      przecież on nie uśnie bez swojego ręczniczka na nosie - nie wogóle nie
      wyobrazam sobie takiego dramatu . Wasza suczka zaznała wiele miłości , dobroci
      i napewno jest bardzo szczęśliwa . Jak zamknie oczka juz nie będzie cierpieć a
      Wy razem z nią . Pozdrawiam
      • balbina2 Re: Musimy uśpić psa... 21.11.03, 15:07
        Gość portalu: hanka napisał(a):

        >ja zawsze pocieszam się ze
        > jak bym musiała uspić mojego bulla ze względu na chorobę to byłabym
        > spokojniejsza niż w sytuacji gdyby mi zginął .

        O to, to! Święta prawda! Kiedyś sunia zawieruszyła się w lesie (pogoniła
        zająca) i nie było jej ok. 1,5 godziny. Mało nie osiwiałam ze strachu i
        niepokoju. Właśnie takie myśli przychodziły mi wtedy do głowy - jak będę żyć ze
        świadomością, że nie wiem co się z nią dzieje? Gdzie jest, co robi? Straszne!
        Kiedy ta łajza wróciła, po prostu poryczałam się z ulgi....
        • ramm.stein Re: Musimy uśpić psa... 21.11.03, 16:14
          Dziękuję Wam wszystkim za słowa otuchy. Jeszcze jest nadzieja - kupujemy jakieś
          cud-lekarstwo i kurujemy naszą psinę. A nuż się uda trochę jej przedłużyć życia?
          Pozdrawiam!
          • piasia Re: Musimy uśpić psa... 21.11.03, 17:42
            Jejku..... modlę się, żeby moje psisko odeszło samo. Ma 12 lat i raka kości. Na
            boku guz wielkości małej kapusty - ale pies NIE CIERPI! Jest chudziutki jak
            zapałka, wiotki jak listek, prawie nic nie je - tzn. ma apetyt na niewielkie
            ilości coraz to czegoś innego - raz surowy kurczak, raz gotowany, raz kiełbasa,
            raz bułka z masłem, albo wafelek.

            Zdaję sobie sprawę, że może będę musiała go uspić - jak będzie cierpiał i
            piszczał. takiego życia nie warto przedłużać. Ale póki merda ogonem, cieszy się
            na mój widok, podtyka mordę do głaskania i włazi na łóżko, żeby się do mnie
            przytulić - niech żyje.
            Najlepiej by było, gdyby umarł we śnie, ale to marzenie...
    • Gość: Ilka Re: Musimy uśpić psa... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.11.03, 20:30
      W marcu odeszła kicia moich rodziców. Ja sama nie byłam w stanie podjąć
      decyzji o jej uśpieniu (miał białaczkę i był wg vetki w bardzo złym stanie),
      zrobiła to za mnie reszta rodziny. Nie byłam przy nim wtedy i nie daruję sobie
      tego do końca życia. W przyszłości, jeżeli nie daj Bóg znajdę się w podobnej
      sytuacji, to choćbym miała ryczeć w niebogłosy będę przy zwierzaku do końca.
      Jeszcze teraz napływają mi łzy do oczu.
    • zz_beatka Re: Musimy uśpić psa... 21.11.03, 21:55
      ja swojego uśpiłam jakieś 5 lat temu. straszne przeżycie nie byłam w stanie być
      z nim do końca.
      ale dziś mam 2 psy, 2 koty i świnkę. ale tamtego pamiętam cały czas i nie
      załuję tego kroku. miał 13 lat i dostał ataku padaczki z którego nie wyszedł
      przez 3 dni, sparaliżowało mu pół strony ciała, przestał jeść tylko pił,
      widziałam że cierpi i nie mogłam na to patrzeć dlatego uważam że dobrze zrobiłam
      • marialudwika Re: Musimy uśpić psa... 21.11.03, 22:18
        Cztery lata temu moj cocker dostal raka kosci,na nozce tylnej.Onkolog doradzal
        amputacje lub chemioterapie.Nie mialam serca by go wieku 13 lat i pelnego zycia
        pozbawic lapy..Dostawal chemoterapie,ona tylko pogorszyla sytuacje,zrobila sie
        rana,kilka tygodni robilismy mu dwa razy dziennie opatrunki,kazdej nocy gdy
        spal kolo mnie ryczalam jak bobr/teraz tez/,nasluchiwalam czy oddycha.Mila
        apetyt,ale tracil radosc zycia..pies ma wysoka granice bolu i nie umie
        powiedziec,ze cierpi..w koncu podjelismy decyzje skrocenia mu zycia,ktore ni
        bylo juz dla niego radoscia.Gdy jechalismy na egzekucje cieszyl sie,ze wsiada
        do samochodu,dawalam mu nagrodki a serce mi pekalo!Mam inne psy,ale jego NIGDY
        nie zapomne.Mialam z nim wyjatkowa wiez.
        Postanowilam,ze jesli u innego psa atwierdza cos takiego nie bede go meczyc
        zadna chemioterapia...
        ml

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka