Dodaj do ulubionych

Przybygniew

19.01.05, 21:39
Ostatnio "odkryłam" na nowo imiona na "Przyby" - Przybygniew, Przybyrad,
Przybysław, Przybylut, Przybymir itd. Nie mogę się od nich wręcz odpędzić. A
najfajniejsze jest to, że mojemu m. też się podobają - zwłaszcza Przybygniew.
No i Przybygniew został poważnym kandydatem na imię dla naszego synka -
drugiego (o ile kiedykolwiek będziemy mieli jeszcze dwóch synków), bo dla
pierwszego imię cały czas pozostaje wybrane. Ech, Tatjano, ja też bym
potrzebowała chyba ósemki dzieci! Bo coś czuję, ze zanim urodzę drugie
dziecko, będę już miała imiona dla następnej piątki wink))

A jak Wam się podobają Przyboszowie?
Obserwuj wątek
    • tatjana Re: Przybygniew 19.01.05, 21:50
      gaudencja napisała:

      > Ech, Tatjano, ja też bym
      > potrzebowała chyba ósemki dzieci! Bo coś czuję, ze zanim urodzę drugie
      > dziecko, będę już miała imiona dla następnej piątki wink))


      big_grinDD

      >
      > A jak Wam się podobają Przyboszowie?

      Najbardziej podoba mi się Przybymir.
      Przybygniew brzmi dla mnie bardzo groźnie, za groźnie. Ale to tylko moje
      skojarzeniawink
      • tatjana Re: Przybygniew 19.01.05, 21:51
        P.S. A mnie się wydawało, że masz dwójkę...
        Pozdrawiamsmile
        • gaudencja Re: Przybygniew 19.01.05, 21:56
          tatjana napisała:

          > P.S. A mnie się wydawało, że masz dwójkę...

          Nie, dopiero jednego faceta. I drugie dziecko planuję najwczesniej (i
          dopiero!! sad ) za dwa lata...
          • tatjana Re: Przybygniew 19.01.05, 22:08
            gaudencja napisała:

            > > Nie, dopiero jednego faceta. I drugie dziecko planuję najwczesniej (i
            > dopiero!! sad ) za dwa lata...


            Oj, to faktycznie, może wam się zdarzyć nadprodukcja imionsmile
            Mój mężulo to umysł ścisły i podoba mu się to, co już wcześniej słyszał. Od
            jakiegoś czasu do znudzenia powtarzam mu moje typy, żeby się osłuchał (bo
            dziecko za niedługosmile))
            • gaudencja Re: Przybygniew 20.01.05, 15:28
              tatjana napisała:

              > Mój mężulo to umysł ścisły i podoba mu się to, co już wcześniej słyszał.

              Dlatego ja też omawiam imiona z duużym wyprzedzeniem.

              Od
              > jakiegoś czasu do znudzenia powtarzam mu moje typy, żeby się osłuchał (bo
              > dziecko za niedługosmile))

              O, a jakie masz typy? I czy za niedługo, to znaczy, że już w drodze??
    • idaaa Re: Przybygniew 19.01.05, 22:09
      Przybygniew- fajne. Męskie takie. Chociaż nie podoba mi się jeszcze tak jak mój
      ulubiony Zbigniew to pewnie jest to tylko kwestią osłuchania.

      A co do dzieci to wszystko przed Tobą Gaudencjo!! Nawet ta cała 8 smile Trzymam
      kciuki smile

      No a poza tym wszystkim to jeśli mieszkasz w Warszawie przy założeniu, że
      spełnią się obietnice Prezydenta W-wy (co do tych 5000 za każde dziecko) to ta
      ósemka całkiem niezłym ineteresem się okazać może big_grin
      • andaba Re: Przybygniew 19.01.05, 22:32
        Zbaczając z tematu głównego - to o ośmiorgu dzieciach chyba miało być do mnie...

        A imiona niezłe, lubię słowiańskie.
        • tatjana Re: Przybygniew 20.01.05, 09:49
          andaba napisała:

          > Zbaczając z tematu głównego - to o ośmiorgu dzieciach chyba miało być do
          mnie..
          > .
          >
          Masz ósemkę? smile
        • gaudencja Re: Przybygniew 20.01.05, 15:27
          andaba napisała:

          > Zbaczając z tematu głównego - to o ośmiorgu dzieciach chyba miało być do
          mnie..
          > .

          Nie, bo wiedzialam, ze Ty masz czworkę. A Tatjana pisała niedawno:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12924&w=19594916&a=19599649
          Planujesz ósemkę?
    • forencja Re: Przybygniew 20.01.05, 15:22
      Podane przez Ciebie imiona bardzo mi się podobają smile Życzę Ci, żebyś miała tyle
      dzieci, ile tylko zapragniesz mieć smile
      Pozdrawiam, Magdalena
      • andaba Re: Przybygniew 20.01.05, 19:21
        Zgadza się, mam czworo. Ale zasugerowałam się, bo też coś kiedyś pisałam o
        imieniu dla ósmego dziecka.
    • abiela Re: Przybygniew 21.01.05, 10:24
      Ja chybe nie potrafie sie zachwycic zadnym z tych imion. Nie lubie Przemyslawa
      i to pewnie rzutuje na wszystkie imion zaczynajace sie na "prz".
    • lukrecja_mniam Re: Przybygniew 22.01.05, 18:58
      Przybygniew jakos ciezko mi sie wymawia. Łatwiej mi wychodzi mi Przybigniew.
    • gaudencja Odświeżam, może ktoś jeszcze się wypowie :) n/t 20.06.05, 20:08
      • polichymnia Re: Odświeżam, może ktoś jeszcze się wypowie :) n 20.06.05, 22:19
        Przybylut! Jeszcze lepsze niż Zbylut! Ciekawe,czy ktoś by tak dziecku dał?/to
        pytanie retoryczne/
        • gaudencja Przybylut 20.06.05, 22:26
          Ja bym dała. Z pełnym spokojem. Nie widzę nic dziwnego w tym imieniu, tak jak i
          w Zbylucie. Może po prostu sie ze Zbylutem wystarczająco wcześnie osłuchałam, a
          Przybylut jest podobny. Przybylut podoba mi się jeszcze bardziej, niz
          Przybygniew, ale mojemu M. mniej.
          • polichymnia Re: Przybylut 20.06.05, 22:32
            Aha!
      • a_weasley Jako pseudonim literacki byłoby niezłe 21.06.05, 12:00
        ale tu nie chodzi o pseudonim literacki, tylko o imię, które ktoś będzie nosił
        przez całe życie. Nie wiadomo, jaki będzie i czy będzie się chciał nazywać
        jakoś supercool ani czy to będzie uważał za supercool.
        Imiona słowiańskie można tworzyć bez końca i tak też robiono. Część z nich
        utrwaliła się jako imiona, część nie. Stąd kiedy retorycznie rzuciłem imieniem
        Wodogrzmot, zobaczyłem odpowiedź "ale Wodogrzmota to CHYBA (podkr. moje - A.W.)
        Weasley wymyślił".
        Imię jest pierwszym prezentem, jaki dajemy dziecku. WYmienić go trudno. To tak,
        jak dać komuś w prezencie ubranie, które będzie musiał nosić między ludźmi. I
        tak jak ubranie będzie mu służył do sprawiania pierwszego wrażenia.
        Ekscentryczny ciuch może być prezentem mocno nietrafionym.
        Podobnie jak różne Poziomki i inne podobne - różowa dziecinna sukienka, którą
        będzie nosiła dorosła kobieta.
        • polichymnia Re: Jako pseudonim literacki byłoby niezłe 21.06.05, 12:08
          I otóż to!
        • theodorka Poziomka 21.06.05, 12:41
          Poziomki i tak nie da się zarejestrować. Według mnie taką różową sukienką jest
          raczej Pola lub Nela (ale Apolonia czy Kornelia albo Aniela brzmią ślicznie).
          • a_weasley Re: Poziomka 22.06.05, 11:30
            theodorka napisała:

            > Poziomki i tak nie da się zarejestrować.

            Mam nadzieję. Acz nie mam takiej pewności, niestety. Zdrobnien teoretycznie tez
            sie nie da, a widzialem dowod osobisty (wiec sprawa nie nowa) z imieniem Hanka.
            W kazdym razie wiadomo, o co chodzi, jak slusznie zauwazylas

            Według mnie taką różową sukienką jest
            > raczej Pola lub Nela (ale Apolonia czy Kornelia albo Aniela brzmią ślicznie).

            Gdzies tu jest watek, w ktorym matka bohatersko broni swojej decyzji o nadaniu
            dziecku imienia Joszko. Ludzie jej mowia, ze to bedzie niepowaznie brzmialo,
            pan Joszko, a ona, ze jej to tak slodko brzmi i tak pasuje do jej malego synka.
            • gunka2 Re: Poziomka 22.06.05, 11:34
              Bez przesady, Joszko nie brzmi badziej zdrobnieniowo niz Mieszko, Leszek czy
              Gniewko (a nadaja Gniewko w tej formie). Poza tym na arenie miedzynarodowej
              Joschka Fischer tez funkcjonowal i byl brany na powaznie.
              Ja sama bym Joszko nie dala, ale nie taka to znowu katastrofa jak hipotetyczna
              Poziomeczka czy Jezynka.
              • a_weasley Re: Poziomka 22.06.05, 11:40
                gunka2 napisała:

                > Bez przesady, Joszko nie brzmi badziej zdrobnieniowo niz Mieszko, Leszek czy
                > Gniewko (a nadaja Gniewko w tej formie).

                Jest to troche zabawne...

                > Joschka Fischer tez funkcjonowal i byl brany na powaznie.

                I to jest prawde mowiac jedyne moje skojarzenie z tym imieniem. Spodziewalbym
                sie rodzicow nawiedzonych euroentuzjastow.

                > Ja sama bym Joszko nie dala, ale nie taka to znowu katastrofa jak hipotetyczna
                > Poziomeczka czy Jezynka.

                Ja gdybym czul potrzebe nazywac syna Joszko tobym mu po prostu dal Jozef.
                • gunka2 Re: Joschka 22.06.05, 11:54
                  No, ale skojarzenie jest. Przynajmniej jak na dzis ludzie wiedza, ze taka forma
                  Jozefa istniala/eje. Joschka Fischer dlugo sie nie utrzyma, a dla Europy poza
                  mowieniem zrobil on niestety bardzo niewiele. Ale wytrwale opieral sie matactwom
                  admistracji bushowskiej podczas obrad ONZetu, tego mu i Villepinowi nie zapomne,
                  jakkowiek niezdolnymi politykami byliby oni poza ta ich jedna jedyna chwila
                  kiedy naprawde zablysli.
                • gaudencja Joszko 22.06.05, 11:55
                  a_weasley napisał:

                  > Ja gdybym czul potrzebe nazywac syna Joszko tobym mu po prostu dal Jozef.

                  Ja też, ale jak widzisz nasze przekonywania nie dały żadnego rezultatu. I
                  musimy żyć z tym dalej wink
                  • gunka2 Re: Joszko 22.06.05, 12:05
                    Bylo juz zreszta po fakcie, jesli dobrze zrozumialam zalozycielke watku.
                    Dla mnie tak wlasciwie to Joszko nie wiele sie rozni od Halszki.
                  • gaudencja Re: Joszko 08.03.06, 23:29
                    gaudencja napisała:

                    > Ja też, ale jak widzisz nasze przekonywania nie dały żadnego rezultatu. I
                    > musimy żyć z tym dalej wink

                    Na powszechne pocieszenie i jako małe post scriptum do sprawy, wkleję opinię
                    RJP na temat Joszki:

                    Joszko
                    Jeden z korespondentów przysłał do Rady list następującej treści: „Zwracam się
                    z ogromną prośbą o wy­danie opinii na temat imie­nia Joszko. Problem polega na
                    tym że od ponad miesiąca nie je­stem w stanie zapisać mojego syna pod tym
                    właśnie imieniem, w żadnym Urzędzie Stanu Cy­wilnego. Jest to dla mnie niezro­
                    zumiałe ponieważ imię to jedno­znacznie wskazuje na płeć dziecka, nie jest ani
                    ośmiesza­jące ani nieprzyzwoite. Poza tym jest to po prostu węgierskie imię
                    Józef. osobiście uważam że kul­turowo bliżej nam do tradycji węgierskiej niż do
                    np. amery­kańskiej (imiona typu Kewin, Denis, Alan itp. funkcjonujące już w
                    naszym języku – niestety). W dodatku korzenie mojej sza­nownej małżonki sięgają
                    właśnie Węgier i chociażby z tego względu chcielibyśmy aby nasz syn miał na
                    imię właśnie Joszko. A tak w ogóle to prze­cież bardzo ładne imię, w pełni
                    zasługujące na wprowadzenie do języka polskiego. Ogromnie proszę o pomoc
                    ponieważ już ponad mie­siąc mój syn urzędowo nadal jest bezimienny, a podobno
                    może otrzymać imię z urzędu co w tym przypadku było by kary­godne”.

                    Oto odpowiedź sekretarz Rady na ten list:

                    (…wink imię, które pragnie Pan nadać swemu synowi – Joszko – to przekształcona
                    (spolszczona) forma imienia Joska (wymawianego: „joszko”wink, będącego zdrob­
                    nieniem męskiego imienia József, któremu odpowiada polskie Józef.

                    W pełni podzielam Pański pogląd, że Polacy mają bliż­sze związki kulturowe z
                    Węgrami niż np. z Amery­kanami, jednak to nie przy­należność imienia Joska (w
                    spolszczonej postaci: Joszko) do tra­dycji węgier­skiej przemawia za niemoż­
                    liwością zaakceptowania go jako imienia noszonego przez osobę mającą polską
                    narodowość i polskie oby­watelstwo.

                    Forma Joszko bowiem, gdyby była polskim imie­niem, sprawiałaby wrażenie
                    zdrobniałej, bo przy­pomi­nałaby tworzone ad hoc formy typu Janko, Maćko oraz
                    regularne zdrobnienia typu Józio, Kazio. Dla Pola­ków zakończenie imienia
                    męskiego na „-o” jest sy­gnałem zdrobnienia. Istnieje oczywiście kilka
                    oficjalnych imion zakończonych w ten sposób (Bruno, Hugo, Otto, Iwo), jednak
                    ich budowa wyraźnie się różni od bu­dowy formy Joszko, ponie­waż „o” nie jest w
                    nich po­prze­dzone spółgłoską „k” (a „k” w zakończeniu nazw męskich także
                    wskazuje na zdrobnienie, bo sta­nowi element przyrostka „-ek”; formy Janko,
                    Maćko po­wstały od zdrobniałych Ja­nek, Maciek). Ponadto Bruno, Hugo, Otto, Iwo
                    są tak silnie zakorzenione w polskiej tradycji, że ich identyfika­cja jako
                    oficjal­nych (nie zdrobniałych) imion męskich nie sprawia kłopotów.

                    Uważam zatem, że Joszko – jako forma sprawiająca wra­żenie zdrobniałej (zresztą,
                    będąca spolsz­czoną wersją zdrobniałego imienia ob­cego) – nie może być uznana
                    za oficjalne imię mę­skie osoby mającej polską narodowość i polskie oby­
                    watelstwo.

                    Opinia opublikowana w Komunikatach RJP nr 1(16)/2005

                    rjp.pl/?mod=oip&type=imiona&id=671&letter=
        • gaudencja Re: Jako pseudonim literacki byłoby niezłe 21.06.05, 14:13
          a_weasley napisał:

          > ale tu nie chodzi o pseudonim literacki, tylko o imię, które ktoś będzie
          nosił
          > przez całe życie.

          Aż się prosi, żeby napisać: "Taaak? Naaapraaawdę?? Nie wiedziałaaam.
          Dziękujęęę, ze mnie uswiadomiłeś, od tej pory się poprawięęęę". Ech, a_weasley,
          czy naprawde nie dopuszczasz tego, ze ktoś może mieć inny pomysł na życie? Moim
          ideałem nie jest niewychylanie się i dotyczy to nie tylko imion.

          Nie wiadomo, jaki będzie i czy będzie się chciał nazywać
          > jakoś supercool ani czy to będzie uważał za supercool.

          Znam sporo ludzi z oryginalnymi imionami i mam takich w rodzinie. Nikt nie
          narzekał. Nie mam powodu sądzić, że rzadkie imię wymaga jakichś szczególnych
          warunków do spełnienia. Oprócz jednego - żeby szczerze lubili je i wymawiali z
          dumą rodzice dziecka.

          > Imiona słowiańskie można tworzyć bez końca i tak też robiono. Część z nich
          > utrwaliła się jako imiona, część nie.

          Albo została zupełnie zapomniana i odnowiona na fali "powrotu do korzeni" w XIX
          wieku. Lub spopularyzowana przez literaturę piękną. Albo jedno i drugie.

          > Ekscentryczny ciuch może być prezentem mocno nietrafionym.

          Szary, niczym się niewyróżniający i znoszony ciuch też może być prezentem mocno
          nietrafionym. O czym zapominasz, drogi a_weasley.
          • polichymnia Re: Jako pseudonim literacki byłoby niezłe 21.06.05, 14:16
            No,no!ale wywód!
          • a_weasley Re: Jako pseudonim literacki byłoby niezłe 22.06.05, 11:38
            gaudencja napisała:

            > a_weasley napisał:
            >
            > > ale tu nie chodzi o pseudonim literacki, tylko o imię, które ktoś będzie
            > nosił
            > > przez całe życie.
            >
            > Aż się prosi, żeby napisać: "Taaak? Naaapraaawdę?? Nie wiedziałaaam.
            > Dziękujęęę, ze mnie uswiadomiłeś, od tej pory się poprawięęęę".

            Rob co chcesz, dorosla jestes nie od dzis. Natomiast wiele osob zachowuje sie
            tak, jakby tej banalnej prawdy nie zauwazalo.

            > Ech, a_weasley
            > czy naprawde nie dopuszczasz tego, ze ktoś może mieć inny pomysł na życie?

            No to niech sobie ma. Ale tu nie rozmawia sie o pomysle na zycie, tylko na
            imiona dla dzieci. Ja mam taki, jaki mam. Sama chcialas, zeby sie wypowiadac.

            > Moim ideałem nie jest niewychylanie się i dotyczy to nie tylko imion.

            Ktos tu swego czasu przytaczal badania, kto jest zadowolony ze swojego imienia,
            a kto nie. I wynikalo, ze chlopcy z imionami banalnymi sa zdecydowanie bardziej
            zadowoleni (statystycznie rzecz jasna) niz ci z wyszukanymi.
            • gaudencja Re: Jako pseudonim literacki byłoby niezłe 22.06.05, 11:53
              a_weasley napisał:

              > Rob co chcesz, dorosla jestes nie od dzis. Natomiast wiele osob zachowuje sie
              > tak, jakby tej banalnej prawdy nie zauwazalo.

              No cóż, prawda banalna, ale wnioski z niej można wyciągać zupelnie różne.
              Całkowicie nieoczywiste. I to Ty tego nie dostrzegasz, a_weasley, myląc
              przesłankę z rezultatem wnioskowania.

              > > Ech, a_weasley
              > > czy naprawde nie dopuszczasz tego, ze ktoś może mieć inny pomysł na życie
              > ?
              >
              > No to niech sobie ma. Ale tu nie rozmawia sie o pomysle na zycie, tylko na
              > imiona dla dzieci. Ja mam taki, jaki mam.

              Pomysł na życie zawiera również pomysł na wychowanie dzieci, w tym imiona dla
              nich. To, że Ty masz taki, jaki masz, nie oznacza, że jest on jedynym właściwym.

              > Ktos tu swego czasu przytaczal badania, kto jest zadowolony ze swojego
              imienia,
              >
              > a kto nie. I wynikalo, ze chlopcy z imionami banalnymi sa zdecydowanie
              bardziej
              >
              > zadowoleni (statystycznie rzecz jasna) niz ci z wyszukanymi.

              Nie przypominam sobie. Owszem, kilka osób było przekonanych, ze tak jest, ale
              żadnych rezultatów badań nie pamiętam. Oczywiście jasnym jest, że ludzie bywają
              przekonani do najróżniejszych rzeczy, niekoniecznie zgodnych ze stanem
              faktycznym.
              • a_weasley I nawzajem 22.06.05, 14:40
                gaudencja napisała:

                > Pomysł na życie zawiera również pomysł na wychowanie dzieci, w tym imiona dla
                > nich. To, że Ty masz taki, jaki masz, nie oznacza, że jest on jedynym
                właściwym

                W odpowiedzi mógłbym słowo w słowo powiedzieć to samo Tobie. Mam takie samo
                prawo głosić swój pomysł, jak Ty masz prawo głosić swój, i tym sposobem nasze
                prawa znoszą się wzajemnie.
                • gaudencja Re: I nawzajem 22.06.05, 15:03
                  a_weasley napisał:

                  > W odpowiedzi mógłbym słowo w słowo powiedzieć to samo Tobie. Mam takie samo
                  > prawo głosić swój pomysł, jak Ty masz prawo głosić swój, i tym sposobem nasze
                  > prawa znoszą się wzajemnie.

                  Jest między nami drobna różnica. Mianowicie ja cię nie nawracam i nie wciskam
                  ci mojego sposobu na życie - nie tłumaczę, ze zamierzasz dać dzieciom imiona,
                  które uważam za bezbarwne, nie próbuję cię oświecić np. pisząc, że Twoje
                  pomysły na nadawanie imion są wyrazem konformizmu, który bedzie dominował w
                  wychowaniu i wyprodukuje dzieci niszczące jakiekolwiek przejawy odmienności
                  wokół siebie itd. itp.. Oczywiście podałam teraz hipotetyczne przykłady tego,
                  co mogłabym napisać. I również od Ciebie oczekuję nienawracania.
                  • gunka2 Re: I nawzajem 22.06.05, 15:35
                    Z jednej stony masz racje Gaudencjo, z drugiej strony to forum byloby bezbarwne
                    gdyby miec tylko "przeciwnikow" typu: "kazde imie, z ktorym nie spotkala/em sie
                    w zyciu conajmiej 10 razy jest nienadawalne i krzywda dla dziecka + kilka obelg".
                    Potrzeba nam paru "godnych" oponentow. wink
                    W koncu przydaja sie tez i milosnicy "zwyklych" imion - nie wszystkie z nich sa
                    takie zle i niech je ktos nadaje - a lepiej z przekonania niz z innych wzgledow
                    (np. nieprzywiazywania wiekszej wagi do nadawanego imienia - redukcji imienia
                    wylacznie do funkcjonalnosci sluzocej tylko do rozroznania jednostek - czy tez
                    ograniczonej wiedzy na temat imion).
                    Nie wystrasz a_weasley'a. wink
                    • a_weasley E tam zaraz wystrasz... 22.06.05, 17:44
                      gunka2 napisała:

                      > Z jednej stony masz racje Gaudencjo, z drugiej strony to forum byloby
                      bezbarwne
                      > gdyby miec tylko "przeciwnikow" typu: "kazde imie, z ktorym nie spotkala/em
                      sie
                      > w zyciu conajmiej 10 razy jest nienadawalne

                      Uwaga na marginesie: Oliwii i Sandr spotkałem całkiem sporo, a mego zdania na
                      temat tych imion to nie zmienia.

                      > Potrzeba nam paru "godnych" oponentow. wink

                      Z trzeciej strony wystarczy przelecieć się po dyskusjach na temat Jessiki i
                      innych podobnych wymysłów, żeby się przekonać, że jest nas więcej niż paru.
                      Z czwartej strony Gaudencja bardzo podobnie argumentowała przeciwko Joszce.
                      Z piątej strony co do

                      > funkcjonalnosci sluzocej tylko do rozroznania jednostek -

                      to ona jest akurat wyższa, kiedy na pewno wiadomo, że takie imię istnieje.
                      Jako kompromis sugerowałbym nadawanie takich nietypowych imion jako drugich.
                      Będzie chciał, to będzie używał, nie, to nie.

                      > Nie wystrasz a_weasley'a. wink

                      E, mnie nie tak łatwo wystraszyć. Lubię podyskutować z ludźmi, którzy umieją
                      ładnie po polsku wyartykułować swoje stanowisko, nawet w mojej ocenie
                      dziwaczne, uargumentować spójnie, choćby i nieco pokrętnie, i wszystko to
                      wyrazić nie wymyślając mi.
                      • gunka2 Re: E tam zaraz wystrasz... 22.06.05, 18:16
                        > > Nie wystrasz a_weasley'a. wink
                        >
                        > E, mnie nie tak łatwo wystraszyć. Lubię podyskutować z ludźmi, którzy umieją
                        > ładnie po polsku wyartykułować swoje stanowisko, nawet w mojej ocenie
                        > dziwaczne, uargumentować spójnie, choćby i nieco pokrętnie, i wszystko to
                        > wyrazić nie wymyślając mi.
                        >

                        No to mnie uspokoiles. wink
                        Ja akurat "zwiedzam" imiennictwo slowianskie, bo tu w Nieczech zalalo fala
                        anglicyzmow lub miekkich zniewiescialych imion dla chlopcow, ktore nie maja
                        znaczenia, sa zdrobieniami czesto tak dalekimi ze pochodzenia nie rozpoznac, lub
                        zapozyczeniami tak egotycznymi, ze trudno bedzie tym chlopcom pewnie jako
                        doroslym mezczyznom. Moze to taki odruch obronny, bo staroslowianskie imiona sa
                        pewna odtrutka po imionach typu: Alan, Alessio, Faro, Finn, Fionn, Flurin, Gian,
                        Heikki, Iker, Issey, Janis, Janne, Jannis, Jarik, Jorin, Joscha, Juhani, Kenji,
                        Leeroy, Liam, Lorin, Loris, Lovis, Luan, Luca, Massimo, Matti, Miko, Niko, Olli,
                        Orlando, Sandro, Théo Roy, Tino i Yannic we wszelakich wersjach (mimo ze to
                        bretonskie wersje Iwona).

          • theodorka Re: Jako pseudonim literacki byłoby niezłe 24.06.05, 17:05
            gaudencja napisała:

            > > Ekscentryczny ciuch może być prezentem mocno nietrafionym.
            >

            Niekoniecznie. Znam takich, co prawie tylko w takich chodzą i dobrze im się
            żyje. Są inteligentni, mają szerokie horyzonty. Myślę, że o większości
            rodzicach nadających imiona w Twoim odczuciu "ekscentryczne"
            bądź "staroświeckie" również można tak powiedzieć.
            • gaudencja Re: Jako pseudonim literacki byłoby niezłe 24.06.05, 18:25
              Dobrze prawisz, Teodorko, tylko co tam robi: "gaudencja napisała"?! smile
              • theodorka Re: Jako pseudonim literacki byłoby niezłe 24.06.05, 18:33
                gaudencja napisała:

                > Dobrze prawisz, Teodorko, tylko co tam robi: "gaudencja napisała"?! smile

                O rany, Gaudencjo! Ale ze mnie gapa smile!

                Oczywiście, miało być "a_weasley napisał". Ale tak się złożyło, że cytowałam
                akurat jego wypowiedź i Twoją odpowiedź na nią. Twoją usunęłam, bo interesował
                mnie akurat jego post i to na niego chciałam odpowiedzieć. Niechcący jednak
                zamiast usunąć zdanie "gaudencja napisała" usunęłam "a_weasley napisał" i tak
                jakoś wyszło. Kurczę, jak to wszystko jest skomplikowane smile
            • a_weasley Wyrwane z kontekstu 05.08.06, 23:22
              theodorka napisała:

              W odpowiedzi na słowa me:

              >> Ekscentryczny ciuch może być prezentem mocno nietrafionym.

              Theodorka napisała:

              > Niekoniecznie. Znam takich, co prawie tylko w takich chodzą i dobrze im się
              > żyje. Są inteligentni, mają szerokie horyzonty.

              Gaudencja zaś:

              > Szary, niczym się niewyróżniający i znoszony ciuch też może być
              > prezentem mocno nietrafionym.

              w obu przypadkach wyrywając jedno zdanie z kontekstu stanowiącego o różnicy
              między imieniem a ciuchami.
              Napisałem bowiem nie tylko, że

              >> Imię jest pierwszym prezentem, jaki dajemy dziecku. WYmienić go trudno. To tak,
              jak dać komuś w prezencie ubranie,

              lecz także, uwaga, bo bez tego porównanie traci sens:

              >> które będzie musiał nosić między ludźmi. I tak jak ubranie
              >> będzie mu służył do sprawiania pierwszego wrażenia.

              Ciucha czy to zbyt szarego czy banalnego, czy nazbyt strojnego, czy z innych
              powodów nie pasującego obdarowanemu można po prostu nie nosić. Imię zostanie z
              człowiekiem co najmniej do wieku, gdy będzie mógł wystąpić o zmianę, a w
              zdecydowanej większości przypadków - jeśli nawet nim nie zachwycony - do końca
              życia. Dlatego większej roztropności i większej ostrożności wymaga nadawanie
              imienia niż kupowanie w prezencie ubrania.
              • gaudencja Re: Wyrwane z kontekstu 15.08.06, 13:39
                a_weasley napisał:

                > Ciucha czy to zbyt szarego czy banalnego, czy nazbyt strojnego, czy z innych
                > powodów nie pasującego obdarowanemu można po prostu nie nosić. Imię zostanie z
                > człowiekiem co najmniej do wieku, gdy będzie mógł wystąpić o zmianę, a w
                > zdecydowanej większości przypadków - jeśli nawet nim nie zachwycony - do końca
                > życia. Dlatego większej roztropności i większej ostrożności wymaga nadawanie
                > imienia niż kupowanie w prezencie ubrania.

                Zarzucasz nam wyrwanie Twojej myśli z kontekstu. Jednakże wyrwanie myśli z
                kontekstu prowadzi do jej wypaczenia, a tu przypadek taki nie zachodzi. Owszem,
                dobór imienia wymaga większej roztropności i ostrożnosci niż kupowanie w
                prezencie ubrania, co nie zmienia faktu, ze dobranie szarego i niepozornego
                imienia może być wyborem mocno nietrafionym i unieszczęśliwiającym właściciela,
                tym gorszym, że jest to wybór na całe życie lub na sporą jego częsć.
      • gunka2 Re: Odświeżam, może ktoś jeszcze się wypowie :) n 21.06.05, 14:34
        -Gniewy i -luty dla mnie osobicie za srogie (widac, pacyfistka), ale Ty
        Gaudencjo lubisz takie "bojowe" imiona wink. Przybygniew bardzo dlugie,
        Przybylut jakos mnie mniej przekonuje - jakby troche nie wywazone, moim zdaniem.
        • gaudencja gniewy 21.11.05, 17:38
          Fakt, moze nie tyle mam do nich specjalne upodobanie, co zupelnie mi nie
          przeszkadzaja. Uwazam, ze zwlaszcza jako koncowka dodaja imionom charakteru.
    • abiela Re: Przybygniew 05.08.06, 17:27
      Jakoś nie potrafię się przekonać do imion zaczynających się na "przy"
    • lirael Re: Przybygniew 15.08.06, 14:07
      Moim zdaniem z tego zestawu najlepiej i najzgrabniej brzmi Przybysław. Podoba
      mi się.
      Zdecydowanie nie lubię imion z nacechowanymi agresją cząstkami typu "gniew"
      czy "mści", choć wiem, że mają miłośników, np. moja koleżanka z dzieciństwa
      nazwała swojego synka Gniewko. Imię jest rodzajem przesłania dla dziecka. Nie
      chciałabym, żeby w moim znalazły się jakieś złe emocje.
      Jeszcze jedna sprawa. Mamy ograniczony wpływ na wygląd czy charakter dzieci.
      Szczuplutki, drobny i nieśmiały miłośnik książek o takim groźnym imieniu nie
      będzie się chyba z nim czuł najszczęśliwiej.
      Co ciekawe, syn mojej koleżanki żywcem przypomina buńczuczne, dorodne chłopię z
      serialu "Gniewko syn rybaka", więc różnie być może smile
      Serdeczności.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Wybierz imię dla dziecka

Sprawdź co znaczą nasze imiona, skąd pochodzą, kto sławny je nosił lub nosi.