Gość: perli
IP: *.rato.pl / 81.210.11.*
09.01.04, 16:43
pisała wspaniale. Przeczytałam jedną Jej książkę. Jednorożec. Oglądałam film
o Niej. Mówiła językiem Aniołów. Pod koniec życia przyszedł apodyktyczny
Alzhaimer. Zapomniała wiele słów i wiele imion. Ale zdążyła zapakować je
wszystkie w taniec tajemnic. W książkach. Zanim przypłynęła pustka. Jeśli
istnieje takie totalne zapominanie to może i tak się stanie ze stanem
wojennym w Polsce albo z Oświęcimiem. Jeśli zapomnieć to najlepiej już o
wszystkim. O tępakach, którzy nie potrafili komiksu o kaszmirowych kluskach
oszczędzić. I oczywiście kroili. Wiadomo bowiem, że w kluskach przemycana
jest stonka -kluskolizzgnitowywrotnikus-. Najlepsze byłoby Robotkowo. Kto
niegrzeczny do kasacji albo drinki na dolnym pokładzie podawać, czy też do
czyszczenia butów biurek. A Jednorożec Iris Murdoch wielostronnie
tajemniczy. Obłokami woła. Wiotkością źrenic. Śniadym źródłem na pustyni. I
wysoko wiązane wydmami ponad snami, smoki sypią róże leniwymi brzuchami.
perli