Dodaj do ulubionych

PRZECIW G8, ALE ZA CZYM?

IP: *.net.bialystok.pl 07.02.02, 11:55
spojrzenie na zbiór etatystów z G8 i tzw. "antyglobalistów" oczami
libertarianina! ;]
-----------------------------------------------------------------------------
Jacek Sierpiński

PRZECIW G8, ALE ZA CZYM?

Jak wynika z przekazanej prasie informacji, przyczynami, dla których Grupa Anty-
G8 itp. zdecydowały się zaangażować w ruch protestu, zwany powszechnie
antyglobalistycznym jest "bieda", "bezrobocie", "pogarszające się warunki
życia", "coraz gorszy dostęp do opieki zdrowotnej i edukacji dla szerokich
warstw społecznych", "nierówności, które zmuszają miliony ludzi z Trzeciego
Świata do podjęcia prób migracji do bogatego Zachodu" - a wszystko to
spowodowane przez państwo i "globalny kapitalizm" - "system oparty na
eksploatacji". Niestety autorzy oświadczenia nie wyjaśniają bliżej, co
rozumieją przez pojęcie "globalny kapitalizm". Analizując wymienione wyżej
zjawiska, mające być jego skutkami, można by dojść do wniosku, że jest to po
prostu przybierający globalny zasięg etatyzm, czyli przymusowa ingerencja w
gospodarkę dokonywana przez państwa narodowe i tworzone przez nie ponadnarodowe
organizacje, takie jak na przykład Unia Europejska. A konkretnie: wysokie
podatki i biurokratyczne ograniczenia hamujące inwestycje i tworzenie nowych
miejsc pracy, i w efekcie owocujące zwiększonym bezrobociem; niewydolny,
zbiurokratyzowany system państwowej, finansowanej z podatków opieki zdrowotnej
i edukacji; bariery nakładane przez bogate państwa na handel z krajami
Trzeciego Świata, które wraz z przymusowo sponsorowaną przez
podatników "pomocą" (w postaci pożyczek dla trzecioświatowych kacyków lub
darowywanych im nadwyżek subsydiowanych produktów rolnych zalewających
tamtejsze rynki) oraz etatystyczną i skorumpowaną polityką tamtejszych rządów
zdążyły skutecznie zniszczyć gospodarkę tamtych krajów, pogłębić panującą w
nich biedę i tym samym zmusić rzesze pozbawionych środków do życia ludzi do
szukania pracy i utrzymania na "bogatym Zachodzie"; prawa antyimigracyjne,
zabraniające mieszkańcom biednych krajów przyjeżdżać, osiedlać się i podejmować
legalną pracę w bogatszych rejonach świata i pogarszające ich pozycję w
negocjacjach z tymi pracodawcami, którzy mimo wszystko zdecydują się ich
zatrudnić. Innymi słowy, deklarowana przez uczestników Grupy Anty-G8 i FA walka
z tak rozumianym "globalnym kapitalizmem" byłaby walką z dokonywaną na globalną
skalę - w interesie wąskich grup - przymusową ingerencją w gospodarkę; innymi
słowy - walką o wolny rynek.

Mam jednak niestety wątpliwości, czy autorzy wymienionego oświadczenia chcą
wolnego rynku i zniesienia politycznych mechanizmów przemocą krępujących
gospodarkę. Z jednej strony piszą bardzo ogólnie, że ich celem jest "całkowite
przeobrażenie społeczeństwa". To można jednak rozumieć w dowolny sposób.
Bolszewicy, naziści czy Pol Pot także przecież chcieli "całkowitego
przeobrażenia społeczeństwa" - oczywiście na swoją modłę. Z drugiej strony
deklarują natomiast walkę o "utrzymanie zdobyczy socjalnych", co raczej wygląda
właśnie na chęć zachowania istniejących, opartych na zorganizowanym przymusie i
podatkowym wyzysku, dławiących gospodarkę i niezależne inicjatywy społeczne
struktur welfare state (przy naiwnej wierze, że wprawdzie funkcjonują one źle,
ale przecież mogą funkcjonować lepiej) i raczej stoi w sprzeczności z
postulatem "całkowitego przeobrażenia społeczeństwa". Tak, jakby wszystkie
wymienione wyżej negatywne zjawiska, przeciwko którym protestują, były
rezultatem niedostatecznego rozwinięcia tych struktur, a nie ich istnienia.

Grupa Anty-G8 itp. deklarują także, że nie istnieje "linia podziału" pomiędzy
uczestnikami antyglobalistycznych protestów, jednocześnie się z nimi
utożsamiając. A wszak wśród antyglobalistów są tacy, którzy jawnie bronią
etatyzmu (sprzeciwiając się np. umowom ograniczającym rządom
możliwość "regulacji" handlu, czyli innymi słowy nakładania nań barier), a
nawet domagają się jego zwiększenia (jak choćby organizacja ATTAC, domagająca
się likwidacji tzw. rajów podatkowych oraz ustanowienia podatku od
międzynarodowych transakcji finansowych). Oczywiście robią to w dobrych
intencjach (miejmy przynajmniej taką nadzieję), ale dobrymi chęciami piekło
jest wybrukowane. Jak właśnie pokazuje praktyka welfare state, efektem wysokich
podatków i "dobroczynnych" przymusowych regulacji, takich jak "ochrona"
lokalnych producentów przed zagraniczną konkurencją czy odgórnie ustalona
minimalna płaca, jest nieuchronnie wzrastające bezrobocie, marnotrawstwo,
wysokie ceny i/lub niska jakość świadczonych usług oraz korupcja. Zrabowane
podatnikom pieniądze mające w zamyśle trafiać do biednych trafiają - legalnie
lub nie - do kieszeni polityków oraz szefów rozmaitych korporacji, których tak
nie lubią antyglobaliści.

Trzeba sobie to jasno powiedzieć: to etatyzm - polityczna, przymusowa
ingerencja w gospodarkę, w dobrowolną współpracę ludzi - jest przyczyną
negatywnych zjawisk wymienionych na początku: biedy, bezrobocia, pogarszania
się warunków życia w wielu rejonach świata. Jest również ze swej istoty źródłem
wyzysku, a najpospolitszymi mechanizmami tego wyzysku są przymusowe podatki i
monopolistyczne ceny będące wynikiem przymusowego ograniczania konkurencji.
Można deklarować swoją niechęć do panującej biedy, bezrobocia i wyzysku, można
przeciwko temu demonstrować narażając się na policyjne pałki i kule - ale jeśli
popiera się etatyzm, popiera się to wszystko chcąc nie chcąc. Nawet jeśli
miałby być to etatyzm demokratyczny, oddolny i "uczestniczący".

Polscy antyglobaliści z Grupy Anty-G8 itp. muszą zastanowić się i zdecydować,
czy chcą "przeobrażenia społeczeństwa" w bardziej etatystyczne, czy w mniej
etatystyczne. Czy chcą poszerzać zakres przymusowych regulacji, czy go zawężać.
Czy ich antyglobalizm jest tak naprawdę sprzeciwem wobec przejawom globalnej
pokojowej działalności i współpracy ludzi - takich jak międzynarodowy handel -
czy wobec przejawów globalnej tyranii.

Anarchiści nie powinni mieć tu żadnych wątpliwości. Jak napisał XIX-wieczny
amerykański klasyk anarchizmu Joseph Labadie:

"Każda propozycja polepszenia społecznego sprowadza się albo do zwiększenia,
albo do zmniejszenia władzy zewnętrznych sił nad jednostką. Jak zwiększa, jest
archistyczna; jak zmniejsza, jest anarchistyczna".

"Anarchizm (...) odrzuca prawo jakiejkolwiek grupy ludzi do opodatkowania
jednostki na cokolwiek, na co ona nie chce - opodatkowanie powinno być
dobrowolne, tak jak robią to obecnie kościoły, związki zawodowe, towarzystwa
ubezpieczeniowe i wszelkie inne dobrowolne stowarzyszenia".

"Każdemu powinno być wolno wymieniać jego własne produkty jak chce; powinno być
mu wolno współpracować z innymi, jeśli chce, lub też konkurować z nimi na
jakimkolwiek polu, jakie wybierze".

"Wolny handel jest po prostu handlową anarchią".

Jacek Sierpiński
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka