Dodaj do ulubionych

NIEMORALNOŚĆ OPODATKOWANIA

IP: *.net.bialystok.pl 08.02.02, 12:29
http://www.zolatimes.com/V3.20/immoral_taxes.html

Sunni Maravillosa


NIEMORALNOŚĆ OPODATKOWANIA
Jedną z najlepszych stron publikowania moich idei w "Laissez Faire City Times"
są listy, jakie otrzymuję od osób, które poświęcają czas czytaniu moich esejów.
Chociaż cieszę się z komplementów, najbardziej cenię sobie te listy, które
ponownie dają mi do myślenia o poruszonych wcześniej problemach i prowokują
mnie do zbadania mych poglądów. Jeden z takich listów przyszedł w odpowiedzi na
mój esej o "Dniach Podatkowych", w którym przypominałam o nieustannych,
codziennych podatkowych kęsach wydzieranych z naszego życia.

Po przeczytaniu tego, pewien czytelnik oskarżył mnie o "śpiewanie wolnościowej
mantry, że WSZYSTKIE podatki są takie same; wszystkie są równie moralnie
odrażające". Będąc kimś, kto jest dumny z tego, że myśli za siebie i wyciąga
swe własne wnioski, przyznam, że czuję się trochę urażona posądzeniem o to, że
po prostu recytuję dogmat, nawet jeśli jest to dogmat, z którym się zgadzam.
To, wraz z pewnymi szczególnymi komentarzami, zachęciło mnie do powtórnego
zbadania problemu opodatkowania i moich uczuć wobec niego.

Pamiętam moją pierwszą pracę, którą dostałam mając czternaście lat. Byłam
sprzedawczynią wody sodowej w pewnej rodzinnej lodziarni w moim rodzinnym,
typowym amerykańskim miasteczku. Moja początkowa pensja - dolar za godzinę -
wydawała się mi wtedy niemal fortuną i przez pierwsze dwa tygodnie pracy
pieczołowicie śledziłam moje zarobki i snułam marzenia, jak wykorzystam ciężko
zarobione pieniądze. Potem dostałam swój czek. Gdy w zniecierpliwieniu
rozerwałam kopertę, moje uczucie szczęścia opadło: zobaczyłam kolejne linijki
potrąceń pobranych z moich zarobków, które zostawiły mi niewielki ułamek tego,
co planowałam mieć. Nie byłam wtedy wolnościowcem i nie byłam nawet zbyt
świadoma politycznie, ale zawsze będę pamiętać uczucie zdrady, które
przepłynęło przeze mnie, gdy zobaczyłam, że to, co zarobiłam zostało zabrane
przez anonimowych innych. Chociaż ten ból zmniejszył się, to z każdym kolejnym
otrzymywanym czekiem wciąż czułam szarpanie w trzewiach z powodu ciągłego
okradania mnie z wynagrodzenia za moją pracę.

Gdy w końcu, w dużo późniejszym okresie życia, odkryłam filozofię wolnościową,
po raz pierwszy zobaczyłam, że są inni ludzie, którzy myślą tak, jak ja, którzy
wartościują rzeczy i ludzi tak, jak ja. Uświadomienie sobie tego przyprawiło
mnie na pewien czas o zawrót głowy, bo byłam przyzwyczajona do bycia inną niż
przyjaciele, rodzina i koledzy tworzący moje środowisko społeczne. Nawet wtedy
jednak czytałam, rozważałam i dyskutowałam odkrywane idee, zamiast akceptowania
ich tak, jak były przedstawione. Jedną z rzeczy, które natychmiast miały dla
mnie dużo sensu, była niemoralność podatków. Idea, że jeśli jedna osoba kradnie
to, co do niej nie należy, to nazywa się to złodziejstwem, ale jeśli robi to
rząd pod płaszczykiem opodatkowania, to jest to OK - nawet spodziewane i
respektowane! - wywołała głęboki oddźwięk. Tak, że być może po prostu śpiewam
mantrę, ale wyraża to wartości, które rozważyłam i w pełni zaakceptowałam.

Usprawiedliwiony podatek?

Ów czytelnik przedstawił następnie swoje zastrzeżenie do antypodatkowej
mantry: "nie odróżnia ona podatków, które są naprawdę odrażające, takich jak
podatek dochodowy, na ubezpieczenie społeczne czy ubezpieczenie zdrowotne od
tych, które można usprawiedliwić jako opłatę za dostarczanie publicznej
infrastruktury wymaganej przez wolny rynek". Dało mi to do myślenia - czy jest
możliwe, że byłam zbyt dogmatyczna w kwestii podatków? Czy jest podatek, który
jest moralnie usprawiedliwiony?

Zaczęłam swoje zastanawianie się od zajrzenia po definicję "opodatkowania" do
słownika (Webster's New World Dictionary). Odpowiednią definicją jest "wymagać
zapłacenia części dochodu, wartości majątku itd. na wsparcie rządu". Przymusowa
natura każdego podatku, połączona z faktem, że idzie on na rząd, który używa
go - bez mojej zgody co do tego, które dobra i usługi chcę wspierać, a których
nie chcę - czyni wszystkie podatki według mnie niemoralnymi. Nikt - jednostka
czy instytucja - nie ma prawa zmuszać żadnej osoby, by spędzała jakąś chwilę
swego życia coś wspierając. Z definicji jest to coś, co robi każdy podatek.
Fakt, że jakaś jednostka może chcieć wspierać niektóre programy nie wyrównuje
wydawania jej pieniędzy na programy, których nie ceni.

Wolnorynkowy aspekt powyższego komentarza skłonił mnie to pomyślenia o tym,
czego wolny rynek wymaga. Być może jestem tu naiwna lub prostoduszna - nie
jestem ekonomistką - ale wydaje mi się, że jedyna rzecz, której wymaga wolny
rynek to pozostawienie go w spokoju przez tych, którzy chcieliby go ograniczać
lub kontrolować. W jakąkolwiek infrastrukturę wymaganą przez rynek powinni
inwestować ci, którzy działają na rynku. Na przykład jeśli mam sklep i chcę, by
klienci przychodzili do mojego sklepu i kupowali dobra, które sprzedaję, to ma
dla mnie sens otworzyć ten sklep w miejscu dogodnym dla potencjalnych klientów
i zapewnić do niego łatwy dostęp. Powinnam zatem chcieć zapłacić za dobrą
nawierzchnię i oświetlenie drogi do mojego sklepu i za chodniki umożliwiające
bezpieczną pieszą podróż.

Mój przykład porusza kwestie użytkowania ziemi i dostarczania pewnych usług.
Chociaż obecnie może się tak wydawać, nie jest tak, że wszelkie użytkowanie
ziemi jest nieodpowiedzialne i że wolny rynek kłóci się z odpowiedzialnym
zarządzaniem ziemią. (Jeśli chodzi o doskonałą dyskusję na ten temat patrz
wywiad Dona L. Tiggre'a z prezydentem okręgu Sand Brentem Haglundem w
poprzednim numerze "Laissez Faire City Times"). Myślę, że uczymy się, jak robić
to lepiej, i że następne 50 lat przyniesie pod tym względem wielki postęp.

Wspomniany czytelnik czyni również uwagę: "nauczyliśmy się przydzielać
prywatnym terenom publiczny interfejs, aby umożliwić działanie wolnemu rynkowi.
Na przykład tam, gdzie były olbrzymie połacie ziemi, stworzyliśmy prawa do
przejścia i służebności". Zgadzam się, że nauczyliśmy się to robić i
podzieliliśmy wiele tej ziemi na publiczne i prywatne działki. Ale czy jest to
najlepsza droga do osiągania naszych celów? Może jest lepszy sposób na
zapewnianie dostępu do miejsc i rzeczy, do których ludzie są zainteresowani
dojść, i nasze "nauki" stały się przeszkodą do odkrycia tych metod? Inni,
bardziej doświadczeni w tych sprawach dyskutowali na ten temat bardzo długo i
nie wyłonili tu żadnego najlepszego rozwiązania; ja nie mam żadnego wielkiego
planu dla Wielkiego Całkowicie Sprywatyzowanego Społeczeństwa. Ścieżki i drogi
istniały na długo przed tym, jak rząd zajął się ich tworzeniem i utrzymywaniem.
Jeśli robiono to wcześniej, można robić to znowu; największe wyzwanie wydaje
się leżeć w tym, jak przejść od dostarczania tych usług przez państwo do
dostarczania ich przez sektor prywatny.

Chociaż obecnie we wspieraniu infrastruktury polegamy całkowicie na podatkach
od majątku i gruntów, to zwyczaj nie jest wystarczającym powodem, by
kontynuować tę praktykę. Prawdziwie wolny rynek nie potrzebuje takiej podpórki,
by działać. Wolny rynek, nieskrępowany ingerencją państwa, będzie prosperował
bez ciężaru podatków i konkurencji usług rządu. Nie potrzebuje
on "umożliwiania". To, że państwo wzięło na siebie pewne role nie oznacza, że
państwo jest najlepszym dostarczycielem tych usług - doskonałymi przykładami są
tu monopol pocztowy i federalny system autostrad. Twórcze umysły nie
ograniczone przez to, czego się "nauczyliśmy" i systemy, w których dzisiaj
działamy mogą z pewnością znaleźć sposób, by dostarczać usługi w zamian za
opłaty za użytkowanie, które byłyby dużo uczciwszą drogą dostarczania funduszy
na publiczną infrastrukturę. W wymienionym wyżej przykładzie utrzymywać w
dobrym stanie drogę prowadzącą do sklepu wypada mnie, jako właścicielce skle
Obserwuj wątek
    • Gość: wild NIEMORALNOŚĆ OPODATKOWANIA-------[2] IP: *.net.bialystok.pl 08.02.02, 12:32
      Chociaż obecnie we wspieraniu infrastruktury polegamy całkowicie na podatkach od
      majątku i gruntów, to zwyczaj nie jest wystarczającym powodem, by kontynuować tę
      praktykę. Prawdziwie wolny rynek nie potrzebuje takiej podpórki, by działać.
      Wolny rynek, nieskrępowany ingerencją państwa, będzie prosperował bez ciężaru
      podatków i konkurencji usług rządu. Nie potrzebuje on "umożliwiania". To, że
      państwo wzięło na siebie pewne role nie oznacza, że państwo jest najlepszym
      dostarczycielem tych usług - doskonałymi przykładami są tu monopol pocztowy i
      federalny system autostrad. Twórcze umysły nie ograniczone przez to, czego
      się "nauczyliśmy" i systemy, w których dzisiaj działamy mogą z pewnością znaleźć
      sposób, by dostarczać usługi w zamian za opłaty za użytkowanie, które byłyby dużo
      uczciwszą drogą dostarczania funduszy na publiczną infrastrukturę. W wymienionym
      wyżej przykładzie utrzymywać w dobrym stanie drogę prowadzącą do sklepu wypada
      mnie, jako właścicielce sklepu - inaczej klienci mogliby uznać, że jest im
      wygodniej odwiedzić mojego konkurenta, usadowionego przy równej drodze. Płacenie
      opłaty prywatnej spółce drogowej może wydawać się głupie, ale robienie tak
      zapewniłoby, że ci, którzy sobie cenią infrastrukturę, płaciliby za nią. Podobnie
      ci, którzy jeżdżą tą drogą - używając infrastruktury i powodując zużycie i
      dziury - powinni również płacić za jej utrzymanie. Opłaty spoczywające na tych,
      którzy korzystają z infrastruktury są lepsze od podatków, w szczególności jeśli
      podatki są zbierane i używane bez jasnego rozliczenia. Podatki od gruntów nie są
      opłatami za użytkowanie, bo opłata jest dobrowolna. Podatki od majątku i gruntów
      są zatem tak samo przymusowe i niemoralne, jak wszystkie inne.

      Szczere "dziękuję" dla każdego, kto dostarcza uwag do moich esejów, obojętnie,
      czy w prywatnych e-mailach czy na forum znajdującym się na stronach
      internetowych "Laissez Faire City Times". Nie jestem w stanie odpowiedzieć w ten
      sposób na wszystkie uwagi, jakie otrzymuję, ale zapraszam to ich przysyłania i
      jestem wdzięczna za okazję dania mi ponownego przemyślenia problemów i moich
      poglądów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka