watto
06.04.04, 20:27
kiosk.onet.pl/art.asp?DB=162&ITEM=1157728&KAT=237
"Przekonanie o uniwersalnej, zbawczej roli Stanów Zjednoczonych, bycia wręcz narodem wybranym, doprowadza do swoistej narodowej histerii w myśleniu o polityce zagranicznej i militarnej. Jej najpełniejszy wyraz można znaleźć w książce Richarda Perle'a i Davida Fruma An End to Evil: How to Win the War on Terror . Już w jej wstępie bowiem padają słowa: "Dla Amerykanów nie istnieje droga środka, tylko zwycięstwo albo holocaust"."
---------------------------
Neoconi to oczywiscie syjonistyczna agentura neotrockistowców w partii konserwatywnej.
Nic dziwnego, że mają te same kompleksy, co Żydzi.
Żydzi (nacjonalisci) własnie mają ten atawizm lemingopodobny, który karze im isc prosto do zagłady, a imie jakiegos apokaliptycznego instynktu.
Oni własnie mają hasło: "tylko zwycięstwo albo holocaust".
Ich kult obronców Masady, którzy popełnili samobójstwo, żeby tylko nie przegrać, albo Samsona, który zabił wrogów zabijając również siebie, jest złym omenem dla swiata.
Izrael posiadający bron jądrową może pociągnąć cały swiat do zagłady, nie zważając na to, że sam zostanie zgładzony. Izrael już stosował nuklearny szantaż.
Dlatego Izrael jest najwiekszym zagrożeniem dla istnienia swiata.