jaceq
10.05.11, 09:52
Przyznam, że już mnie zdumiewała bezczelność trawożerców, kiedy oburzali się, że nie są brane pod uwagę ich uczucia kulinarno-religijne w nie tylko tak zwanych jednostkach organizacyjnych zbiorowego żywienia, ale także w prywatnych firmach, w których podaje się jedzenie. Pomyślałem sobie: "kurde, jeden z drugim, przynieś sobie swoje kanapki z liśćmi topoli włoskiej, jak ci nie pasuje".
Ale ta próba trawożernej indoktrynacji to już jest niebywała bezczelność:
warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,9567790,_Mieso_szkodzi_zdrowiu___Manifestowali_w_centrum.html
Szkoda mi ich wiecznie głodnych dzieci, które nie znają smaku boczku (a w drastycznie zdegenerowanych rodzinach wegańskich także smaku jajek i serka), ale cóż, jest jakaś granica ingerencji w sprawy rodzinne; skoro nie są molestowane czy katowane... Ale usiłowanie propagowania bzdurnego światopoglądu, że ich dieta jest jedynie słuszna przypomina mi religijne oszołomstwo niektórych sekt religijnych.